Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności

Okładka książki Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności autora George Mann, 9788368204650
Okładka książki Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności
George Mann Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk Cykl: Star Wars: Wielka Republika (tom 18) Seria: Kanon Star Wars [Olesiejuk] fantasy, science fiction
464 str. 7 godz. 44 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Star Wars: Wielka Republika (tom 18)
Seria:
Kanon Star Wars [Olesiejuk]
Tytuł oryginału:
Star Wars: The High Republic: The Eye of Darkness
Data wydania:
2025-05-28
Data 1. wyd. pol.:
2025-05-28
Liczba stron:
464
Czas czytania
7 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788368204650
Tłumacz:
Anna Hikiert-Bereza
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności

Średnia ocen
7,3 / 10
26 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności

avatar
108
37

Na półkach: ,

Kurde szczere to spodziewałem się sporo więcej... Hype na otwarcie trzeciej fazy był spory, ale mam wrażenie, że finalnie moje oczekiwania przerosły to co dostałem. To wciąż fajna pozycja, ale ponownie cierpi na te same problemy co cała Wielka Republika (poza książkami, które czytałem w drugiej fazie). Wszystko jest niesamowicie przeciągnięte do granic możliwości, ta historia nie musiała mieć prawie 500 stron!

Z pozytywów to chyba najciekawsze są przygody Avar i Portera w Strefie Okluzji. George Mann konkretnie i szybko opisuje akcje, która wciąga, pędzi i nie może się zatrzymać - daje to fajny efekt, zwłaszcza podczas scen walki. Podoba mi się jak Porter farmi aure w każdym możliwym momencie i że pierwszy raz chyba od 'Światła Jedi' Avar stanowi serce Wielkiej Republiki (co na ostatnich stronach książki jest wręcz do bólu wypisane wielkimi literami xD).

Gorzej jeśli chodzi o pozostałych Jedi i ich miliony narad, rozmów i analiz na Coruscant. Nie dziwie się, że Elzar był cały czas sfrustrowany, ja też byłem. Zwłaszcza, gdy od kilku pozycji praktycznie Nihilowie ciągle dokopują Jedi, nie zależnie co się wydarzy. Marchion Ro jest tak mocno chory z nienawiści, że człowiek w pewnym momencie ma go dosyć... Niemniej dalej jest sigiemką, jeśli wiecie o czym mówię...

Podsumowując to fajnie spoko, ale to książka która mogła być kilkoma zeszytami komiksu xD

Smut Radar - czyżby na końcu zostaje zateasowany nadchodzący romans między Elzarem, a Avar??? Czy jestem już pijany...

Kurde szczere to spodziewałem się sporo więcej... Hype na otwarcie trzeciej fazy był spory, ale mam wrażenie, że finalnie moje oczekiwania przerosły to co dostałem. To wciąż fajna pozycja, ale ponownie cierpi na te same problemy co cała Wielka Republika (poza książkami, które czytałem w drugiej fazie). Wszystko jest niesamowicie przeciągnięte do granic możliwości, ta...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
115
63

Na półkach:

Teoretycznie nie dzieje aż tak dużo. Ale jest to opisane tak dobrze, że nawet odkładając książke na parę dni wraca się do niej bez problemu. Avar ma w końcu więcej do pokazania niż w samych komiksach, a jest przecież jedną z głównych bohaterek. Mann ma rękę do pisania. Mamy tutaj gwiezdne wojny w bardzo dobrej odsłonie. Warto przeczytać i zachęca na ciąg dalszy.

Teoretycznie nie dzieje aż tak dużo. Ale jest to opisane tak dobrze, że nawet odkładając książke na parę dni wraca się do niej bez problemu. Avar ma w końcu więcej do pokazania niż w samych komiksach, a jest przecież jedną z głównych bohaterek. Mann ma rękę do pisania. Mamy tutaj gwiezdne wojny w bardzo dobrej odsłonie. Warto przeczytać i zachęca na ciąg dalszy.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
233
132

Na półkach:

Jeden z ciekawszych tomów w tej serii, myślę że z powodu nieco mroczniejszej atmosfery. Podobało mi się przedstawienie frakcyjnych walk wśród Nihilów, miło że nie są przedstawiani jako monolit, Co ciekawe, mimo że nie wydarzyło się nic wielkiego, żadnej wielkiej bitwy lub zmiany statusu - oś fabuły stanowiły próby przedarcia się przez wał burzowy - to całość trzymała w napięciu od pierwszej do ostatniej strony. Na końcu miałem ochotę na więcej, mam nadzieję że szybko doczekamy się wydania pozostałych pozycji tej fazy Wielkiej Republiki.

Jeden z ciekawszych tomów w tej serii, myślę że z powodu nieco mroczniejszej atmosfery. Podobało mi się przedstawienie frakcyjnych walk wśród Nihilów, miło że nie są przedstawiani jako monolit, Co ciekawe, mimo że nie wydarzyło się nic wielkiego, żadnej wielkiej bitwy lub zmiany statusu - oś fabuły stanowiły próby przedarcia się przez wał burzowy - to całość trzymała w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

80 użytkowników ma tytuł Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności na półkach głównych
  • 49
  • 31
35 użytkowników ma tytuł Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności na półkach dodatkowych
  • 19
  • 6
  • 4
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności

Inne książki autora

Okładka książki Star Wars: Wielka Republika: Opowieść światła i życia Zoraida Córdova, Tessa Gratton, Claudia Gray, Justina Ireland, Lydia Kang, George Mann, Daniel José Older, Cavan Scott, Charles Soule
Ocena 5,0
Star Wars: Wielka Republika: Opowieść światła i życia Zoraida Córdova, Tessa Gratton, Claudia Gray, Justina Ireland, Lydia Kang, George Mann, Daniel José Older, Cavan Scott, Charles Soule
Okładka książki Hyperspace Stories: Qui-Gon George Mann, Andrea Mutti
Ocena 8,0
Hyperspace Stories: Qui-Gon George Mann, Andrea Mutti
George Mann
George Mann
Autor bestsellerowych powieści z listy „Sunday Timesa” i scenarzysta. Jest twórcą serii o zjawiskach nadprzyrodzonych „Wychwood”, a także popularnych cykli „Newbury & Hobbes” i „Tales of the Ghost”. W jego dorobku można znaleźć powieści i scenariusze słuchowisk z serii wydawniczych, takich jak: „Star Wars”, „Doktor Who”, „Sherlock Homes”, „Sędzia Dredd”, „Wojownicze Żółwie Ninja” i „Dark Souls”. Jako scenarzysta miał swój wkład również w kilka seriali animowanych. Mann mieszka w pobliżu Grantham w Anglii z żoną, dziećmi i dwoma hałaśliwymi psami. Uwielbia mitologię i folklor, Kate Bush oraz czekoladę. Nieustannie otaczają go chybotliwe stosy komiksów i książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Star Wars: Inkwizytorka. Droga Czerwonego Ostrza Delilah S. Dawson
Star Wars: Inkwizytorka. Droga Czerwonego Ostrza
Delilah S. Dawson
Iskat Akaris poświęciła życie na podróże po galaktyce i poznawanie arkanów Mocy u boku mistrzyni, by zostać przykładną Jedi. Jednakże każda porażka i kolejne tajemnice sprawiają, że zaczynają pojawiać się pytania o słuszność idei Zakonu. Iskat czuje się odtrącona i coraz chętniej sięga po ciemną stronę Mocy. 🔺 Po szmirze „Jedi. Wojenne Blizny” nie liczyłem na nic wielkiego, jeśli chodzi o nowy kanon. Uznałem jednak, że nic gorszego nie da się już napisać. Tutaj wstęp autorki również nie zapowiadał arcydzieła. No i mnie Dawson zaskoczyła. 🔻 Bezsprzecznie jedna z najlepszych książek ze świata Star Wars, jaką miałem okazję przeczytać. Jest tutaj wszystko, czego oczekiwałem od historii, która w końcu przestaje lukrować Jedi i pokazuje prawdę o Zakonie - skostniałym i pozbawionym widoków na przyszłość. Oczami Iskat można dostrzec (czasami aż do przesady),że niemal wszyscy są zaślepieni własnymi przekonaniami. Książka opisuje Inkwizycję; jest brutalnie i nie wszystko kończy się dobrze. 🔺 Niechęć do Jedi narasta powoli. Autorka zadbała, żeby przemiana Iskat nastąpiła naturalnie i wynikała z konkretnych zdarzeń. Przy okazji stworzyła atmosferę samotności, która naprawdę przebija się przez kolejne strony i wręcz przytłacza główną bohaterkę. W pewnym momencie nie da się jej nie współczuć. Szczególnie dobijająca jest codzienność w Świątyni, której monotonia i brak wsparcia działały druzgocąco na psychikę. 🔻 Czasy Inkwizycji to również świetna część. Autorka zadbała, żeby nie wyglądało to jak wczasy na Hawajach z Imperatorem na leżaku, tylko surowy, pozbawiony słabości obóz przetrwania, w którym krwawe walki, spiski i rozchwianie emocjonalne to codzienność. 🔺 Żeby była jasność - Iskat to nie postać, która na końcu ratuje galaktykę. Rozkaz 66 i dalsze wydarzenia były jej na rękę. W końcu mogła być sobą: pozbawiona kontroli i sumienia. Jeśli chodzi o Mace’a Windu (którego szczerze nie lubię),finalnie nie można odmówić mu racji w kwestii jego podejścia do Iskat. ig: multiverse_hunter
Multiverse_Hunter - awatar Multiverse_Hunter
ocenił na94 dni temu
Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowiadań na 40-lecie Nowej nadziei Christie Golden
Star Wars: Z pewnego punktu widzenia. 40 opowiadań na 40-lecie Nowej nadziei
Christie Golden Meg Cabot Paul S. Kemp Greg Rucka Claudia Gray John Jackson Miller Jason Fry Beth Revis Ken Liu Nnedi Okorafor Alexander Freed Tom Angleberger Rae Carson Matt Fraction Pablo Hidalgo Kieron Gillen Madeleine Roux Jeffrey Brown Elizabeth Wein Pierce Brown Kelly Sue DeConnick Paul Dini Sabaa Tahir Ian Doescher Renée Ahdieh Daniel José Older Delilah S. Dawson Charles Soule Emily Kate Johnston Cavan Scott Adam Christopher Ben Blacker Ben Acker Gary D. Schmidt Mur Lafferty Gary Whitta Zoraida Córdova Ashley Eckstein Griffin McElroy Mallory Ortberg Glen Weldon Richard William Wheaton
W dobie popkulturowych różności, nawet w obrębie uwielbianego Uniwersum czy danego gatunku, tematyki, wątków, typów ulubionych postaci, warto być otwartym na zmiany i swego rodzaju osobiste wyzwania w tym, co, jak i dlaczego ,,wyznaje się”, jakim jest się tego miłośnikiem, wokół swojej pasji książkowej, filmowej, czy chociażby serialowej. Jednym z najbardziej ostatnio krytykowanych zarówno przez media, jak i swój wewnętrzny fandom (bo ten akurat wykazuje oznaki rozdarcia i podzielenia na ,,środowiska”, które wprost uwielbiają zjadać się nawzajem) jest Świat Gwiezdnych Wojen. Po słynnej marce, po jej Imperium, które budował przez około 35 lat George Lucas, a które dzisiaj według wielu geeków i tak zwanych specjalistów popkultury z racji przejęcia przez Disneya w 2012 roku zaczyna powoli umierać, wielu z nas ,,jeździ” jak po najgorszego sortu rozrywce, zarzucając – w szczególności ,,białym kołnierzykom” Korpo-Myszki Miki oraz tym, którzy sprawują kontrolę nad Lucasfilm Ltd., np. Kathleen Kennedy - byle jaką jakość tworzonych filmów, seriali animowanych i live-action oraz w odniesieniu do danych tytułów: brak konkretnych budujących fanów jak i markę pomysłów w nich wtłaczanych, idei na coś nowego w galaktycznym Świecie bądź na wyciągniętą z ,,wora przeszłości” klasykę, którą w sprytny i intuicyjny sposób można by odświeżyć lub dodać do niej coś nowego. Najgorsze, co jest swego rodzaju podsumowaniem jak i rozwinięciem myśli powyższego wstępu do omówienia pewnego książkowego dzieła ze starwarsowych soczyście mocnych materii, w tym wszystkim jest to, że my galaktyczni nerdzi, którzy ,,tak niby uwielbiamy Gwiezdne Wojny!” boimy się różnorodności – jakbyśmy nie chcieli czegoś nowego i ryzykownego zarazem; to samo tyczy się stajni twórców, czy całego organizmu Lucasfilm Ltd., który nie chce ryzykować budowy swojej przyszłości w oparciu o coś nowego, skoro dotychczas produkowany ,,towar” dość dobrze się sprzedawał, nadal sprzedaje i będzie sprzedawał, mimo momentów spadku formy. I żeby by było ironicznie ,,śmieszkowo” nikt, czy to Disney, czy pojedyncze osoby z którejś z Korporacji bądź środowisko fanów, nie przyznaje się, że choćby i w najmniejszym stopniu było odpowiedzialne za ów, mówiąc krótko, ,,jakościowo-realizacyjno-ilościowy” stan rzeczy w serduchu jednej z najbardziej pożądanych franczyz tematycznych treści na całym globie, którą dekady temu zapoczątkował ,,Papa Lucas”. To specyficzna marka, która potrzebuje odbudowania nazwijmy to nici zaufania, ot jej solidnego i trwałego zawiązania na końcach każdej ze stron, dopiero wtedy będzie można mówić o stabilizacji przyszłości planów i produkcji Disneya oraz jego od 2012 roku ,,lucasowskiego przybranego dziecka”. Nikt nie chce wojny o popkulturę w tym Uniwersum, tym bardziej na ,,otwartym gruncie”, gdy w dobie rozbudowanej wymiany informacji i cholernie szybkiego dostępu do ,,Internetów” w każdej chwili może do niej dołączyć każdy. Czy to za 5 czy 10 lub 16 lat, nieważne, co by nie było, Uniwersum, które lubię określać ,,galaktycznymi wojażami z mieczami świetlnymi, Jedi, Sithami, wszechobecną wypełniającą wszystko Mocą, baśniowym dualizmem z Imperium oraz Rebelią czy Najwyższym Porządkiem i Ruchem Oporu, jako tymi przedłużeniami idei walki dobra ze złem w rolach głównych”, będzie wciąż i wciąż istnieć. Owszem ,,starwarsy” są globalnym mitem, który wciąż jest żywy i istnieje, bo wierzy w niego cały świat, jednak na najbardziej podstawowym poziomie lucasowska marka to ekonomiczne Imperium, które wciąż musi produkować, aby chociażby trwać i utrzymywać określony dochód, który dalej i dalej będzie pchał rozwój firmy w określonym kierunku. I tak, nowego kontynentu tym stwierdzeniem nie odkryję, ale warto to podkreślić: czy to książka, komiks, czy to film, Gwiezdne Wojny nieustannie ,,wypluwają” kolejny ,,content” do doświadczenia przez fanów, kolejną pozycję do obejrzenia, do dyskutowania o niej, do kupowania związanych z nią mnóstwa gadżetów. Tylko ci, którzy stoją za sterami Lucasfilm Ltd. i Disneya wiedzą (albo im się wydaje, że wiedzą – zależy to od punktu widzenia na ów problem, czy to z osoby fana, grupy fanów, czy tych, co ,,starwarsy” realizują),co według nich marce tej jest potrzeba, aby zarabiała, rozwijała się i była czymś dużo, dużo większym niż tylko ,,zapychającą wolny czas jak spora sterta kupska i papieru w muszli klozetowej, taką tam sobie rozrywką”. I tylko ci ludzie, którzy albo rozumieją fanów, albo i nie, albo dają wolną rękę twórcom w obrębie marki albo i nie w ostateczności powinni być odpowiedzialni za to, co w danym momencie wypuszcza na popkulturowy rynek dóbr gwiezdnowojenna franczyza. Jak do tej pory, uśredniając, Świat nie zawodzi się na Galaktyce ex-Georga Lucasa: typowy kanapowy i ten niedzielny miłośnik Star Wars szanuje to Uniwersum, wciągnięty w to od wielu, wielu lat nerd... nie do końca. Dlatego przez ostatnie 5 lat, a może i troszkę więcej, zaczyna powstawać wiele eksperymentalnych, pojedynczych albo krótkich serii, filmów, czy ,,jednostrzałowych” książek i komiksów, które owszem tworzone są dla wszystkich entuzjastów Galaktyki, ale ,,uderzyć!” pod względem pozytywnym mają przede wszystkim w gusta tych oddanych franczyzie geeków, nerdów, nawet ortodoksyjnych i konserwatywnym zwolenników, tak zwanych ,,specjalistów od Klasycznej Trylogii”. Dostaliśmy mini-serial o Kenobim, dodający sporo treści i nowych wątków do Kanonu, także kinowe Spin-Offy z Hanem Solo i ekipą ,,Łotra 1” w roli głównej, dość ciekawe komiksy, choćby i ten o początkach Kylo Rena w Ciemnej Stronie Mocy i zakonie Ren, a także pewną, wydaną w Polsce dopiero niedawno, będącą zbiorem opowiadań książkę, przygotowaną dla nas, geeków, na pewną wielką gwiezdnowojenną rocznicę – książkę, której postanowiłem z niekłamaną wręcz przyjemnością poświęcić swój hobbystyczny czas na tyle na ile będzie trzeba, i którą to niniejszym z taką samą radością omawiam i recenzuję. Star Wars to nie tylko firma, ale i marka, Świat rozrywki, symbol popkultury; to po prostu Organizm Twórczy lubiący zaskakiwać swoich miłośników. Owym zaskoczeniem okazała się wspominana powyżej powieść, a tak właściwie to zbiór mini-powieści, pisanych przez ,,starwarsowych” czy ogólnie gatunkowo fantastyczno-naukowych i temu podobnych weteranów, mistrzów w swojej profesji. Na ową pozycję, mającą mimo wszystko prosty, ale i sprytny i ciekawy tytuł ,,Star Wars. Z pewnego punktu widzenia. 40 opowieści na 40-lecie Nowej Nadziei” zapracowali swój wkład pisarski, wtłoczyli w całość około 550 stron ,,mięska” galaktycznych treści m.in. Meg Cabot, Pablo Hidalgo, Nnedi Okorafor, Wil Wheaton czy Gary Whitta. Co istotne pierwotnie publikacja pojawiła się w 2018 roku, a pisana była nieco wcześniej, w Polsce zagościła na naszym rynku dopiero w 2024 roku, a jak wiemy od premiery filmu ,,The Star Wars”, ot ,,Nowej Nadziei", minęło 47 lat; nieistotne, że Polska nieco spóźniła się z tłumaczeniem i wydaniem tych opowiadań, ale ważne że w końcu one tu są, że mają tą konkretną ilość w zbiorze, w oparciu na konkretną rocznicę konkretnego filmu. Ta specyficzna liczba ,,wiekowa” swych popkulturowych wiosen, które marka Star Wars ma na koncie, także wszystko to o czym wspomniałem wyżej... ma znaczenie. ,,40 Opowieści na 40-lecie…" ,tak, na pewno nie wprowadza czytającego w błąd, ma określone ramy tematyczne i pierwowzór fabularny, a różnorodność opowiadań, cóż, nie sposób będzie zaliczyć ich do Kanonu, chociaż… z drugiej strony nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak uczynić – wskazują na to niektóre, nie zdradzając spoilerów z ich treści, opowiadania. Ostatecznie na najbardziej podstawowym poziomie nie ma to znaczenia: czy te dziesiątki, ba!, okrągłe ,,cztery dyszki starwarsowych nowelek” zaliczy się w poczet rozwijanego ,,lore”, czy nie. Najistotniejsze jest to, że one po prostu są, że… można doświadczać ich jedno po drugim, albo wybierać dane opowiadanie ze spisu treści, wracać do niego; że można być świadkiem tego, jak cenne dla artystów pióra światowego formatu w gatunku fantastyki naukowej nadal moi drodzy są Gwiezdne Wojny. Dlatego też te ,,40-latkowe” nowelki z galaktycznych realiów, gdzie króluje Moc i walka na miecze świetlne oraz cała, cała masa ,,dawno, dawne temu w Galaktyce… „ przygód, powinno się traktować jako okazję, prezent, jako alternatywę tego ,,jak mogą wyglądać inne Gwiezdne Wojny”. To, jak potężny jest to wciąż plastyczny materiał, w którym można rzeźbić setki kolejnych tworów: od opowiadań przez powieści a na komiksach i w końcu medium filmowo-serialowym” skończywszy – świadczą o tym napisane tu historie. I co ważne, z racji tego z jakiej okazji zostały one stworzone, jak są długie, jak każde z listy rozbudowane w samej przestrzeni Galaktyki i połączone z tym, co przedstawił Kanon czy nawet Legendy – z tego powodu nie ma nawet okazji, no bo po co, do zagłębiania się nad ,,ewaluacją!” ich calutkiej, jakby uśrednionej jakości. Wiadomo, że będą słabsze i mocniejsze momenty w zawartości tegoż to ,,morza opowiadań” z zakresu Star Wars – to jest zrozumiałe. Powinno wybrać się najlepsze i najsłabsze z nich, ocenić, stworzyć swoją własną średnią ocen z takiego duetu i tak na mniej więcej ocenić ten cykl. ,,Normalne” wyciągnięcie jakieś zdroworozsądkowej z niego noty jest praktycznie… mało co możliwe: dzieje się zbyt dużo, zbyt dobrze, ale i zbyt nachalnie, mamy masę wątków i relacji między bohaterami, czy miejscami etc., gdzie ciężko jest to ,,zebrać razem w kupę” i powiązać np. z Kanonem (choć teoretycznie jest to możliwe.). Dlatego też z tego powodu i Ja na zakończenie niniejszych recenzenckich deliberacji dodam: najlepsze, najbardziej twórcze, najbardziej nietuzinkowe okazało się opowiadanie pt. ,,Historie zapisane w piasku”; to z zupełnie tej ,,nieco gorszej” strony bieguna jakości tych treści opowiadanie, to: ,,Laina”. A samo wydanie, fizycznie, z ,,barwionymi brzegami”, nad którym miałem przyjemność skupić się stopniowo (czytając przy tym inne tytuły z tym Uniwersum nie związane) przez ostatnie naście dni, z tą pięknie wykończoną częścią zewnętrza… dodaje +1 do ogólnej oceny. Czytajcie, doświadczajcie, smakujcie takich ,,alternatywnych” (a może i nie?) starwarsów.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na74 miesiące temu
Star Wars: Wielka Republika. Na skraju równowagi. Tom 2 Daniel José Older
Star Wars: Wielka Republika. Na skraju równowagi. Tom 2
Daniel José Older Shima Shinya
Przede wszystkim, aby zrozumieć co się dzieje, należy sięgnąć po powieści Wielkiej Republiki, które są podstawą serii. Akcja dzieje się między tytułami Burza Nadciąga a Gasnącą Gwiazdą. Na Banchii osiedlili się ludzie, którzy mocno ucierpieli w trakcie Katastrofy Nadprzestrzennej, spowodowanej przez nihilów. Za ochronę odpowiada rycerka Jedi Lily Tora-Asi i jej padawan Keerin Fionn. Sprawują pieczę również nad młodzikami Nimą i Viv'nią. W poprzedniej części, na planetę przedarł się wróg i wyrządził kolejne szkody. Ponadto wszyscy próbują się pozbierać po wydarzeniach z Festiwalu Republiki, opisanych w książce Burza Nadciąga. Lily, postać, przez którą zastanawiałam się, czy w ogóle kontynuować serię, wpada w paranoję. Rozumiem, trzeba zadbać o bezpieczeństwo innych, ale mam wrażenie, że ona nie do końca wie, co robi. Każe wykopywać ludziom bunkry, jak by miało to zrobić wrażenie na nihilach umiejących obrócić w pył wszystko, co stanie im na drodze. Jedyna broń, jaka jest do dyspozycji to miecze świetlne Jedi. Ponadto ostatnio przeciwnik podał się za jednego z mieszkańców. Nasza rycerka nawet nie pofatygowała się, żeby przesłuchać ludzi lub, aby nie siać paniki, po prostu zadać rutynowe pytania. Gdy na Banchii pojawia się Mistrzyni Sav z kompletnie innym podejściem do życia, dziewczyna się denerwuje, bo powinno być tak, jak ona uważa. Przypominam, że w pierwszym tomie sama nie wiedziała, jaki ma cel i dokąd zmierza. Czy w tej części jest mniej irytująca? Nie. Przechodzi, chociaż minimalną przemianę? Tak, jednak dopiero po pewnej katastrofie, co jest moim zdaniem strasznie oklepane i w ogóle niespodziewane (sarkazm). A jej padawan? Poza Mistrzynią Sav chłopiec również miał głos rozsądku, który chciał przekazać Lily. Jednak dziewczyna oczywiście wiedziała lepiej. Keerin to bohater, który był jednym z czynników, przez które sięgnęłam po kolejny tom mangi. Będąc Jedi, jest miły, pomocny, ale i niecierpliwy oraz zdecydowanie mniej sztywny od swojej mistrzyni. Udzielał lekcji dziewczynkom i posłusznie wykonywał rozkazy. O ironio, jego występ, choć nie okazał się duży, ujął mnie pozytywnie, ale rozczarowanie, jakie doznałam po tym, co zrobili z nim twórcy, wszystko zniszczyło. Muszę wtrącić, że z wyglądu bardzo przypomina Adriena z Miraculum: Biedronka i Czarny Kot. Różni ich tylko strój i padawański warkoczyk. Jak wypadli inni? Nima i Viv'nia to słodkie dziewczynki, które dopiero przygotowują się do zostania padawankami. Zawsze trzymają się razem, wszystko je zachwyca, ale próbują wyciągnąć jak najwięcej nauki od Lily i Keerina. Uważam, że trudno buduje się dziecięce i jednocześnie nieirytujące postacie. Tutaj się to udało. Jedyne, do czego muszę się przyczepić to tłumaczenie. Młodzik to dziecko, które dopiero zaczyna szkolenie. Słowo jak słowo, ale po co zmieniać je na „młodziczki”? To brzmi tak źle... W filmach, serialach i pozostałych elementach uniwersum, używano określenia „młodziki” niezależnie od płci. Bo w takim razie jak zwracać się do istoty, która jest rasy nieposiadającej rodzaju żeńskiego ani męskiego? Poza tym boli mnie to w oczy. Przejdźmy do Mistrzyni Sav Malagán. To kobieta wywodząca się z gatunku Kyuzo. Jak wcześniej wspomniałam, ma całkiem inne podejście do głównej bohaterki, wiec oczywiście przypadła mi do gustu. Jej postać jest tajemnicza, ale również potrafi okazać swoje długoletnie doświadczenie. Czasem można odnieść wrażenie, że jej główna cecha to bezwzględność, innym razem natomiast udowadnia, iż posiada rozbudowaną empatię. Co więcej? Cała fabuła wypada podobnie do części poprzedniej. Nieciekawie. Faktem jest, iż więcej się dzieje. Postacie są naprawdę interesujące, poza Lily. Pojawiają się Mistrzowie Gios i Arkoff. Wstawki z nihilami również wypadły całkiem dobrze. Kolejne wydarzenia opisane są w książce Gasnąca Gwiazda. Za rysunki odpowiada Mizuki Sakakibara. Kreskę mogę opisać jako estetyczną i pasującą do klimatu. Kadry są przyjemne w odbiorze i chwilami poruszające. Mimika postaci, zwłaszcza Nimy i Viv'ni jest świetnie przedstawiona. Podoba mi się zielona szata graficzna okładek z obu tomów. Ponadto na końcu mamy rysunki wszystkich ważnych postaci, włącznie z Okiem i innymi nihilami. Czy drugi tom Na skraju równowagi jest wart polecenia? Nie uważam, że jest to pozycja, z którą trzeba się zapoznać. Podobnie jak poprzednia część, pełni rolę dodatku do pierwszej fazy serii Wielkiej Republiki. Nie wnosi żadnych informacji. Poznajemy jedynie nowych bohaterów. Być może w części trzeciej to się zmieni. Jeśli jesteście zagorzałymi kolekcjonerami i wielbicielami Gwiezdnych Wojen, możecie się skusić. Jeśli nie, lepiej sięgnąć po coś innego.
Ola - awatar Ola
oceniła na71 miesiąc temu
Star Wars: Nadzieja Królowej Emily Kate Johnston
Star Wars: Nadzieja Królowej
Emily Kate Johnston
Ja to chyba nie umiem być bardzo krytyczna w stosunku do książek i filmów (ale nie seriali) z uniwersum Gwiezdnych Wojen. Tak jak podoba mi się każdy film z tej serii, tak samo nie mam znowu jakichś wielkich zarzutów do ostatniego(na ten moment) tomu o Padme Amidali 😀 “Nadzieja królowej” to kolejny tom z “Trylogii o Padme Amidali” opowiadający o dalszych losach Padme jako senator Naboo. W tej części dostajemy także namiastkę relacji jej z Anakinem, odbywa się ślub, który jest tak pamiętny z filmów. Trwa także Wojna Klonów i sytuacja polityczna coraz bardziej się zagęszcza. I wszystko tak naprawdę podobało mi się. Ciągle coś się działo, nie było chwili nudy czy zastoju. Nie zauważyłam żadnych błędów w tłumaczeniu czy stylistyce. Bardzo przyjemnie szło się przez historię, wszelkie wątki i relacje. Jestem natomiast nieco zawiedziona pod takim względem, że skoro jest to trylogia, to to już ostatni tom tej przygody. Naprawdę wielka szkoda, bo chciałabym zobaczyć upadek Anakina oczami Padme, to co czuła, jak to wyglądało głębiej między nimi, czy coś przeczuwała. Pomimo, że ich związek jest jednym z ważniejszych elementów “Nadziei królowej”, to jest ukazany dosyć pobieżnie, a autorka skupia się bardziej na polityce i starciach w Wojnie Klonów. Nie zrozumcie mnie źle, to, że skupia się akurat na tym nie jest minusem, ale chciałabym więcej tej relacji, bo w końcu jest to jeden z istotniejszych aspektów tego uniwersum. Poza tym jednak książka była przyjemna i wciągająca. No Gwiezdne Wojny albo się lubi, albo i też nie 😀 Instagram: czaro.marownik
Czaromarownik - awatar Czaromarownik
ocenił na77 miesięcy temu

Cytaty z książki Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności

Więcej
George Mann Star Wars: Wielka Republika: Oko Ciemności Zobacz więcej
Więcej