His Mortal Demise

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- e-book
- Cykl:
- The Last Bloodcarver (tom 2)
- Data wydania:
- 2025-03-18
- Data 1. wydania:
- 2025-03-18
- Liczba stron:
- 389
- Czas czytania
- 6 godz. 29 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 9781250881540
These Violent Delights meets Divine Rivals in the explosive finale to The Last Bloodcarver duology -- with a riveting medical magic system and lush Vietnam-inspired romantasy world.
Kochin is a heartsooth -- a rare being with the ability to heal any wound. Any wound, that is, except death.
Intent on defying nature and bringing Nhika back to life, Kochin keeps her body in a life-preserving casket and waits for a miracle. Stricken with grief and descending into madness, Kochin realizes the answer to his desperate quest can only lie in one place: Yarong, the lush yet battle-ridden island the first heartsooths called home.
Months later, Nhika wakes in a familiar manor-house, with Kochin nowhere to be found. As she traces his footsteps across Theumas, she discovers the haunting path he walked to bring her back, and a world changed by war.
When Kochin discovers the true and grisly way to resurrect a person from the grave, he must decide exactly how much he is willing to sacrifice, in order to reunite with the woman he loves...
Don't miss this stunning dual-POV follow up to THE LAST BLOODCARVER, where morals will be tested, hearts pushed to the limit, and fates determined once and for all. Vanessa Le's jaw-dropping sequel is a bloody and luscious spectacle to be devoured in one sitting.
Kup His Mortal Demise w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki His Mortal Demise
Poznaj innych czytelników
161 użytkowników ma tytuł His Mortal Demise na półkach głównych- Chcę przeczytać 107
- Przeczytane 48
- Teraz czytam 6
- Posiadam 23
- 2025 4
- Kupione 2025 2
- Czytnik 2
- Ebook 2
- Fantasy 2
- Chcę w prezencie 2































OPINIE i DYSKUSJE o książce His Mortal Demise
Przy tej książce czułam się jak ryba w wodzie. Oh. Jak ja ubóstwiam mroczne powieści fantasy, uwielbiam to, że mogę wtopić się w ten wymyślony świat i uciec od otaczającego mnie zewnętrznego życia. Przez poprzedni tom popłynęłam dosłownie z nurtem przez kartki, stworzony świat był w nim tak fantastyczny że z utęsknieniem czekałam na kolejną część. Gdy się wreszcie do niej dorwałam, szczerze na początku bałam się że ulegnie ona klątwie drugiego tomu, jak się cieszę że jednak się tak nie stało. Totalna ulga, seriooooo. Mogę na spokojnie potwierdzić że jest tu nawet lepiej niż w poprzednim tomie, styl autorki o to zadbał, bo przedstawiony świat jest bardziej rozbudowany i mocniej rozwinięty, dba o każdy nawet najmniejszy szczegół, skupiając się nawet na mało ważnych elementach, jej styl jest tak mocno obrazowy, że system działania magii jest wręcz namacalny i łatwiejszy w wizualizacji, chodź ten ruch mógł spowodować, że historia zyskuje nieco mroczniejszego, wręcz horror-owego klimatu. Na plus także zadziałały nowe miejsca, czy też nowe konflikty polityczne, wprowadzają one powiew świeżości i jestem pewna że to zaciekawi swojego czytelnika. I teraz wspomnę o głównym bohaterze który w imię miłości dosłownie zwariował, ale i tak podobała mi się jego postać, chodź czasem działał wręcz obsesyjnie i z przerażeniem czytałam co robi, cały czas towarzyszyło mi pytanie, „ile będzie w stanie poświęcić dla miłości”, to i tak kibicowałam mu, siedząc dosłownie w pierwszym rzędzie, i tu wspomnę że autorka zadbała o to by wręcz czuć to co czuje postać, emocje mu towarzyszące towarzyszą także i czytelnikowi, ja czytając wręcz czułam jakbym weszła do głowy bohaterowi i scaliła się z nim swoim umysłem. No serio, tak mocno zadziałało na mnie pióro autorki, że momentami zacierały mi się myśli i nie mogłam rozróżnić, czy są moje czy są bohatera. Także pogłębienie przez autorkę psychologi postaci naprawdę będzie działać, to działa na korzyść bohaterów, bo są bardziej ludzcy, a ich emocje, traumy i doświadczenia poprzednich wydarzeń wpłyną na czytelnika mocniej. Dodatkowym emocjonalnym ładunkiem, będzie także motyw żałoby i straty, tu już autorka zaszalała totalnie i ta próba przywrócenia ukochanej z zaświatów sprawia że historia staje się bardziej emocjonalna, ich relacja może jest romantycznym dodatkiem, ale ma swój tragizm, na który napewno zwrócicie uwagę, bo bez niego nie byłoby historii, ten wątek jest sercem powieści, staje się on równocześnie głównym napędem fabuły. Minusem jest to że musicie znać pierwszy tom, bo bez niego nie odnajdziecie się w tej historii. I drugim minusem jest nierównomierne tempo akcji, które w jednym momencie gna na lep na szyję, by po chwili wyhamować do zera, bo fragmenty są skupione na emocjach bohaterów, to powoduje że towarzyszyć będzie czytelnikowi taki mały dyskomfort, sprawiający wrażenie spowalniania fabuły na rzecz wejścia do głowy postaci, a to nie jest fajne. Można było to jakoś połączyć bez zwalniania i przeskakiwania. Jednak te niedociągnięcia, nie zniechęciły mnie, do przeczytania tej historii, więc to oczywiście że pochłonęłam ją w dwa dni. Podsumowując lektura warta uwagi z ciekawym systemem magicznym, bazującym na życiu i śmierci.
Przy tej książce czułam się jak ryba w wodzie. Oh. Jak ja ubóstwiam mroczne powieści fantasy, uwielbiam to, że mogę wtopić się w ten wymyślony świat i uciec od otaczającego mnie zewnętrznego życia. Przez poprzedni tom popłynęłam dosłownie z nurtem przez kartki, stworzony świat był w nim tak fantastyczny że z utęsknieniem czekałam na kolejną część. Gdy się wreszcie do niej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobre zakończenie dwutomowej opowieści o rzeźbiarzach krwi.
Oba tomy równe i oba ciekawe. Autorka nie zmęczyła mnie swoimi pomysłami. Uzasadniła logicznie zakończenie i co ważniejsze, zakończyła na drugim tomie. Jedyne co było mało oryginalne to steampunkowe uniwersum, znane z tysiąca innych książek, więc mocno wtórne.
Ciekawa jestem czy po tym debiucie Venessa Le będzie miała nam coś jeszcze do zaproponowania bo na razie wydrenowała swoje medyczne wykształcenie, co zawsze jest pomocne przy pisaniu książek ale może tez być pułapka dla początkującego autora.
Dobre zakończenie dwutomowej opowieści o rzeźbiarzach krwi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOba tomy równe i oba ciekawe. Autorka nie zmęczyła mnie swoimi pomysłami. Uzasadniła logicznie zakończenie i co ważniejsze, zakończyła na drugim tomie. Jedyne co było mało oryginalne to steampunkowe uniwersum, znane z tysiąca innych książek, więc mocno wtórne.
Ciekawa jestem czy po tym debiucie Venessa Le będzie...
Spodziewałam się trochę czegoś innego, bardziej opowieści o tym, jak szaleństwo z miłości i poczucie winy doprowadza do łamania zasad etyki i moralności i cóż — trochę za dużo sobie wyobrażałam. Mimo to podobnie jak przy pierwszej części nie żałuję, że przeczytałam tę książkę, bo ma jednak coś w sobie. Jest to raczej (przynajmniej w mojej opinii) książka lekka, szybko się ją czyta i wciąga. Powiedziałabym, że dla osób, które zwykłe romanse nudzą i chcą czegoś ciekawego.
Spodziewałam się trochę czegoś innego, bardziej opowieści o tym, jak szaleństwo z miłości i poczucie winy doprowadza do łamania zasad etyki i moralności i cóż — trochę za dużo sobie wyobrażałam. Mimo to podobnie jak przy pierwszej części nie żałuję, że przeczytałam tę książkę, bo ma jednak coś w sobie. Jest to raczej (przynajmniej w mojej opinii) książka lekka, szybko się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo tr@gicznƴch wydarzeniach kończących "Rzeźbiarkę krwï" znajdujemy Kochina w stanie całkowitego załamania, 😫 jego wyjątkowy dar uzdrawiania okazuje się bowiem bezużyteczny wobec ostateczności śmïɛrcï. ☠️ Uwolniony spod władzy doktora Santo, zamiast cieszyć się wolnością, pogrąża się w obsesyjnym poszukiwaniu ratunku dla Nhiki. 😵💫 Czy znajdzie go na okupowanej wyspie Jarong, ojczyźnie swojej ukochanej? I jak wysoką cenę będzie w stanie zapłacić, aby ponownie połączyć się z miłością swojego życia❓️🤔
W drugim tomie swojej dylogii Vanessa Le zastosowała bardzo ciekawą strukturę narracyjną, przeplatając ze sobą dwie osie czasowe. 👍 Dzięki temu zabiegowi nieustannie balansujemy między tym co było, a tym co jest, stopniowo odkrywając kolejne elementy układanki, która w kulminacyjnym momencie łączy się w spójną, poruszającą historię. ♥️ Zachwyca tu bogactwo świata przedstawionego, w którym medycyna miesza się z magią, 🩺✨️ ciekawi kultura mieszkańców wyspy, a złożony system magiczny fascynuje i intryguje. Bardzo interesująca jest również trasformacja, jaką przechodzi Kochin. 😯 Jego postać, która odgrywa w tym tomie główną rolę, jest znacznie bardziej złożona niż w poprzedniej części. Zrøzpaczøny chłopak wydaje się być gotowy na przekroczenie wszelkich granic moralności. 😧 Czy ostatecznie się na to zdecyduje? Tego musicie dowiedzieć się już sami, czytając "Rzeźbiarza śmïɛrcï". Gorąco polecam❗️☺️
Po tr@gicznƴch wydarzeniach kończących "Rzeźbiarkę krwï" znajdujemy Kochina w stanie całkowitego załamania, 😫 jego wyjątkowy dar uzdrawiania okazuje się bowiem bezużyteczny wobec ostateczności śmïɛrcï. ☠️ Uwolniony spod władzy doktora Santo, zamiast cieszyć się wolnością, pogrąża się w obsesyjnym poszukiwaniu ratunku dla Nhiki. 😵💫 Czy znajdzie go na okupowanej wyspie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTak. Bardzo 🫶🏼
Tak. Bardzo 🫶🏼
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Przypomniałeś mi, o co chodzi nam w tej wojnie: żeby po obu stronach konfliktu przetrwały rzeczy piękne. Bo co byłoby warte cała ta walka i przelewanie krwi, gdyby w ich wyniku doszło do splamienia tego, o co walczymy?”, czyli kontynuacja Rzeźbiarki krwi.
Rzeźbiarz śmierci to książka, która przyciąga do siebie swoją kolorową okładką. Jest to kontynuacja Rzeźbiarki krwi, którą miałam okazję czytać w tamtym roku. Do sięgnięcia po tę serię zachęcił mnie opis, który zwiastował opowieść pełną medycyny i magii w mrocznej fantastyce inspirowanej Wietnamem. Czy drugi tom dorównuje poziomem pierwszemu?
Kochin jest uśmierzającym – ma rzadką umiejętność leczenia ran. Nie może jednak nic zrobić w przypadku śmierci. Chcąc przywrócić Nhikę do życia, chłopak trzyma jej ciało w specjalnej trumnie i nie ustaje w poszukiwaniach rozwiązania. Pogrążony w żalu – i coraz bardziej także w szaleństwie – Kochin zdaje sobie sprawę, że odpowiedź na jego pytania może znajdować się tylko w jednym miejscu: w ojczyźnie Nhiki, na wyspie Jarong, okupowanej przez wrogie wojska.
Kiedy Kochin odkryje mroczny sekret wskrzeszania człowieka z grobu, będzie musiał zdecydować, ile jest w stanie poświęcić, aby ponownie połączyć się z dziewczyną, którą kocha...
Jest to kontynuacja, więc myślę, że najlepiej wcześniej zapoznać się z Rzeźbiarką krwi, by lepiej odnaleźć się w Rzeźbiarzu śmierci. W tej części autorka skupia się na emocjach — dywaguje, czym jest miłość, przedstawia jej mroczne strony i ukazuje, jak wiele jesteśmy w stanie dla niej poświęcić. Świat wykreowany przez Vanessę Le jest brutalny, a magia zadaje śmiertelne ciosy. Śledzimy historię Kochina, który stara się przywrócić do życia swoją ukochaną. Nie boi się łamać zasad, a granice etyki i moralności szybko się zacierają. To bohater, który nie boi się śmierci. Opowieść śledzimy z dwóch perspektyw — Nhiki i Kochina. Dzięki temu możemy poznać dogłębnie nasze postacie.
Vanessa Le stworzyła historię o walce o miłość i wplotła w to trochę polityki, wojnę, a także magiczne dodatki. Akcja toczy się dynamicznie i trzyma w napięciu do samego końca. Rzeźbiarz śmierci to młodzieżowa powieść fantastyczna z ciekawym światem inspirowanym azjatycką kulturą, w którym wysokorozwinięta technologia mierzy się z tradycyjną medycyną. Nie ukrywam, że bardzo lubię książki, które nawiązują do kultury azjatyckiej. Dla mnie to wisienka na torcie. Od samego początku ta historia mnie pochłonęła. Dawno już nie czytałam tak ciekawie napisanej fantastyki. Czyta się ją błyskawicznie i z rosnącą ciekawością.
Vanessa Le stworzyła coś nowego, oryginalnego w świecie fantastyki, dzięki czemu czytelnik nie nudzi się podczas lektury. Ta seria jest powiewem świeżości i mam nadzieję, że jeszcze niejednokrotnie usłyszymy o tej autorce.
„Przypomniałeś mi, o co chodzi nam w tej wojnie: żeby po obu stronach konfliktu przetrwały rzeczy piękne. Bo co byłoby warte cała ta walka i przelewanie krwi, gdyby w ich wyniku doszło do splamienia tego, o co walczymy?”, czyli kontynuacja Rzeźbiarki krwi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRzeźbiarz śmierci to książka, która przyciąga do siebie swoją kolorową okładką. Jest to kontynuacja Rzeźbiarki krwi,...
Czasami trafiają się takie książki, które może nie mają najbardziej skomplikowanej intrygi. Nie musicie się również domyślać i tworzyć ogrom notatek i powiązań, żeby zrozumieć, co autorka miała na myśli.
Są jednak tak pięknie napisane i wywołują w Was tak wiele emocji, że nagle zdajecie sobie sprawę, że to nie akcja jest ważna, czy ogrom zawirowań i złoli, ale przesłanie i magia, które płyną z każdej możliwej strony. I tę magię chcę Wam dzisiaj pokazać, kiedy przedstawię Wam mój cudowny patronat – kontynuację Rzeźbiarki Krwi, w której zakochałam się w zeszłym roku. Jeśli nie czytaliście pierwszego tomu, to ostrzegam, mogą pojawić się tutaj lekkie spojlery.
Rzeźbiarz śmierci tym razem nie serwuje nam intrygi, kryminalnej tajemnicy i poszukiwania mordercy. Nie ma tu też konkretnego złola, którego od początku moglibyśmy nienawidzić, ani zagadki, którą próbowalibyśmy rozwiązać szybciej niż autorka. Nie. Tym razem zagłębiamy się w psychikę postaci, obserwując jak nasz arogancki, zmuszony w przeszłości do bardzo złych czynów i wykorzystany ze względu na swoje umiejętności popada w coraz większe obsesję na punkcie śmierci i szaleństwo, kiedy za wszelką cenę próbuje przywrócić miłość swojego życia. Jesteśmy świadkami drogi, którą musi przejść, poprzez wojnę, poszukiwanie wyników nieludzkich eksperymentów,
aż do miejsca, gdzie znowu staje się zaledwie pionkiem, który tym razem ma stworzyć nieśmiertelną armię. Jednocześnie śledzimy Nhikę, która próbuje dowiedzieć się, co się stało, dlaczego nie pamięta ostatnich tygodni i stara się odnaleźć Kochina, którego od dłuższego czasu nikt
już nie widział.
I jeśli zakochałam się w pierwszym tomie, to na tym po prostu przepadłam…
Uwielbiam, kiedy bohaterowie nie są tylko dobrzy, albo źli (czarni
albo biali). Kiedy mają w sobie głębię, a ich decyzje są dyskusyjne, nie zawsze poprawne moralnie i zmuszają nas, czytelników, do bardziej skomplikowanych emocji i przemyśleń nad naszą egzystencją
i wszystkimi etycznymi zasadami, którym podlegamy. I autorka to właśnie nam serwuje. Prowadzi Kochina przez wojnę, przez wszystkie zakamarki jego duszy, a on choć stara się być dobrą postacią, w przeszłości popełnił wiele błędów i teraz lawiruje na granicy między kolejnym, trudnym
do wytłumaczenia, a życiem w samotności, z sercem rozbitym na kawałki i rękami niesplamionymi większą ilością krwi. Vanessa Le podejmuje się bardzo trudnego tematu: nieśmiertelności, przywracania życia i choć tutaj przedstawia ona go w postaci magii powiązanej z medycyną, tak
my bardzo łatwo możemy przenieść to na aktualną naukę, zastanawiając się, co by było, gdyby wojska nagle stały się nieśmiertelne?
Autorka dywaguje nad pojęciem miłości. Czy jest ona zawsze związana
z gniewem, bólem i samotnością, czy jednak daje ona więcej wolnośc
i i szczęścia. Otwiera przed nami serca Nhiki, która jest skonfundowana, ale też zdeterminowana odnaleźć Kochina i w końcu zaprowadzić go do domu. Oboje są dwoma innymi duszami, które spotkały się, aby się wzajemnie naprawić – Nhika zawsze szukała kogoś, kto będzie rozumiał ją, jej dziedzictwo i magię płynącą w żyłach, Kochin potrzebował kotwicy, która wreszcie zatrzyma go w miejscu, do którego wstyd było mu wracać. Szukał przebaczenia, o które cicho prosił przez oba tomy.
Ta historia jest niesamowicie emocjonalna, ze swoim motywem found family (uwielbiam wątek rodzeństwa Congmi,
a w szczególności udział Trina, ich „strażnika” i przyjaciela we wszystkich wydarzeniach),czy drugą szansą, jaką dostaje nasza główna dwójka. Vanessa lawiruje między życiem i śmiercią, pokazując nam inne państwa, ich historię, rozszerzając to, co poznaliśmy
w poprzedniej części, jeszcze bardziej przy tym rozbudowując magię uśmierzania i krwawe wydarzenia, które się z nią wiążą. Ta książka dostarcza mix charakterów, ubarwiających fabułę: generała, pragnącego wygranej wojny i bezpieczeństwa mieszkańców, dziewczyny, która próbuje odnaleźć ostatnie dokumenty, dotyczące jej rodziny, rodzeństwa tworzącego automaty, czy żołnierza rozdartego między powinnością, a własnymi uczuciami.
Ja płynęłam przez tę historię, tonąc w pięknych słowach i zachłystując się każdym szczepem informacji, które podawała mi autorka. Wzruszałam się niejednokrotnie, wycierając po kryjomu łzy
z policzków. To jedna z najlepszych dylogii YA, jakie kiedykolwiek czytałam, a miłość Nhiki i Kochina to jeden z najpiękniejszych wątków. Mam nadzieję, że choć trochę poczuliście się zachęceni i również sięgniecie po Rzeźbiarkę Krwi i Rzeźbiarza Śmierci, żeby samemu zatopić się w świecie pełnym sprzecznych uczuć, automatów
i magii związanej z medycyną.
Czasami trafiają się takie książki, które może nie mają najbardziej skomplikowanej intrygi. Nie musicie się również domyślać i tworzyć ogrom notatek i powiązań, żeby zrozumieć, co autorka miała na myśli.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSą jednak tak pięknie napisane i wywołują w Was tak wiele emocji, że nagle zdajecie sobie sprawę, że to nie akcja jest ważna, czy ogrom zawirowań i złoli, ale przesłanie i...
🩸🩸 Rzeźbiarz Śmierci Vanessy Le to zapierająca dech w piersiach kontynuacja historii, która już w pierwszym tomie zaskoczyła czytelników swoją oryginalnością, klimatem i poruszającą głębią emocji. W tej części autorka podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej – eksplorując mrok miłości, rozpacz po stracie i granice, których człowiek jest w stanie sięgnąć, aby cofnąć nieuniknione. Kochin – uśmierzający, który potrafi leczyć, ale nie pokonać śmierci – staje w obliczu wyborów, które zadecydują o losie nie tylko jego ukochanej, ale także jego człowieczeństwa.
🩸🩸 Vanessa Le mistrzowsko prowadzi czytelnika przez emocjonalny i brutalny świat, w którym magia nie jest błyszczącą ozdobą, ale narzędziem bólu i nadziei zarazem. Kochin pogrążony w żalu po stracie Nhiki trzyma jej ciało w specjalnej trumnie, zdesperowany, by przywrócić ją do życia. Jego podróż na okupowaną wyspę Jarong, pełną tajemnic i niebezpieczeństw, to nie tylko wyprawa po odpowiedzi – to wejście w mrok, który może go pochłonąć. Moralność staje się tu płynna, a szaleństwo puka do drzwi w rytm bicia jego złamanego serca.
🩸🩸 Niezwykłym atutem tej powieści jest dwutorowa narracja – autorka dzieli perspektywę pomiędzy Kochina i Nhikę, ukazując ich zmagania w dwóch różnych czasach i miejscach. Choć momentami rozdzielenie bohaterów budzi frustrację i tęsknotę za ich wspólnymi scenami, zabieg ten skutecznie buduje napięcie i pozwala głębiej zrozumieć każdego z nich. Kochin przechodzi dramatyczną przemianę – to już nie tylko chłopak z talentem do leczenia, lecz mężczyzna gotowy rzucić wyzwanie samej śmierci. Nhika z kolei pozostaje wierna sobie: uparta, lojalna, silna. Ich miłość, choć fizycznie oddzielona, staje się jeszcze silniejsza.
🩸🩸 Świat stworzony przez Vanessę Le fascynuje od pierwszej strony – czerpiąc inspiracje z kultury wietnamskiej, autorka maluje egzotyczną i jednocześnie brutalną rzeczywistość, w której magia nie tylko daje życie, ale także je odbiera. Rzeźbienie krwi i kości, uśmierzanie bólu, nekromancja – wszystko to spina świat przedstawiony w logiczną, choć niepokojącą całość. System magiczny jest przemyślany, unikalny i – co najważniejsze – wpisany w psychologię bohaterów, przez co staje się czymś więcej niż tylko tłem fabularnym.
ㅤ
🩸🩸 Choć Rzeźbiarz Śmierci pełen jest przemocy, smutku i trudnych decyzji, nie brak tu też momentów nadziei i piękna. Relacja Kochina i Nhiki, tak głęboka i prawdziwa, stanowi serce powieści. To uczucie nie potrzebuje wielkich deklaracji – wyraża się w gestach, wspomnieniach, walce o siebie nawzajem mimo dzielących ich światów. Le nie ucieka przed bolesnymi pytaniami o granice miłości, cenę życia i moralność poświęceń. To dzięki temu książka zostaje w pamięci na długo po przewróceniu ostatniej strony.
ㅤ
🩸🩸 Rzeźbiarz Śmierci to finał, który zachwyca rozmachem, dojrzałością i emocjonalną intensywnością. Choć można poczuć niedosyt wspólnych scen Kochina i Nhiki, całość tworzy arcydzieło pełne dramaturgii, piękna i bólu. Vanessa Le udowadnia, że jest jedną z najbardziej utalentowanych autorek młodego pokolenia – nie boi się trudnych tematów, a jednocześnie potrafi stworzyć opowieść, która wzrusza, zachwyca i porusza najczulsze struny. To nie tylko zakończenie serii – to literacki rytuał przejścia, który zostawia po sobie ślad.
🩸🩸 Rzeźbiarz Śmierci Vanessy Le to zapierająca dech w piersiach kontynuacja historii, która już w pierwszym tomie zaskoczyła czytelników swoją oryginalnością, klimatem i poruszającą głębią emocji. W tej części autorka podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej – eksplorując mrok miłości, rozpacz po stracie i granice, których człowiek jest w stanie sięgnąć, aby cofnąć nieuniknione....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytaliście kiedyś książkę inspirowaną Wietnamem? Pierwszy raz spotkałam się z taką książką, gdy sięgnęłam po “Rzeźbiarkę krwi” Vanessy Le.
Tamta książka mnie pochłonęła w całości, miała wszystko, co lubię, elementy fantastyki, wierzeń i nauki. Takie połączenie spowodowało u mnie zachwyt nad książką, a teraz przyszedł czas na drugi tom tej historii. “Rzeźbiarz śmierci” Vanessy Le to drugi tom cyklu The last Bloodcarver, pierwszy tom zakończył się tak, że nie mogłam przestać o nim myśleć.
Długo musiałam czekać na rozwiązanie sytuacji z poprzedniego tomu, prawie pół książki było ze mną, zanim coś się wyklarowało. Autorka umie budować napięcie i lekko dezorientować czytelnika, ale w ten dobry sposób. Nie daje mu odpowiedzi na tacy, zmusza czytelnika do myślenia i układania układanki kawałek po kawałku. A gdy wszystkie elementy się wpasowują, coś wstrząsa wszystkim, że nic nie pozostaje takie same.
Przeskakiwanie między dwoma liniami czasowymi było świetnym zabiegiem, dzięki niemu mieliśmy jeszcze więcej elementów puzzli do dopasowania i, mimo że domyślałam się, w jakim kierunku idzie autorka, to bawiłam się dobrze przy tej książce. Nie jest ona tak dobra jak pierwszy tom, jednak jest naprawdę dobra.
Kochin jest obdarzony bardzo rzadką mocą leczenia. Jednak jak połączyć moc leczenia z brakiem życia. Leczenie to wyrywanie kogoś ze szponów śmierci, ale co ma zrobić jeśli śmierć już wyciągnęła swoje łapska po kogoś, kogo on kocha. Po stracie ukochanej zrozpaczony Kochin przechowuje jej ciało w specjalnej trumnie, która już kiedyś była zajęta przez inne ciało. A inny pogrążony w rozpaczy człowiek, próbował wskrzesić kogoś innego. Jarong, miejsce, które skrywa tajemnice, to właśnie tam mogą znajdować się odpowiedzi na pytania, które zadaje Kochin.
Macie niekiedy ochotę na to, by dylogia, która zawładnęła waszym sercem, nie kończyła się tak szybko?
Mam tak z “Rzeźbiarzem śmierci”, nie godzę się, że to już koniec. Dostałam to co oczekiwałam w tej książce, ale tak pokochałam bohaterów, że osobiście widziałabym jakiś sequel, może z innymi bohaterami.
Vanessa Le stworzyła nie tylko niepowtarzalną historię o leczeniu i próbach wskrzeszania, ale też zawarła w tej historii wojnę i dużo polityki. Myślałam, że będzie mnie to nudzić, bo akurat polityki nie lubię w książkach, lecz w tym przypadku był to naprawdę dobrze rozpisany wątek.
Mamy też tu wątek miłosny, który jest pełen napięcia i tęsknoty. Jest też tak bardzo smutny, ale tylko z jednej strony, ponieważ przez większość tej książki, czułam, że to nie ich czas. Dwie linie czasowe w idealny sposób przedstawiały to. Nie powiem wam, czy w końcu się spotkali, czy im się udało, lecz powiem wam z czystym sercem, że sięgajcie po książkę, ponieważ warto poznać ten świat.
Ten tom również skupiał się na uzdrawianiu i całej tej procedurze, która jest magiczna, ale też zarazem pokazywana w bardzo medyczny sposób. Chcąc coś naprawić, trzeba coś skądś zapożyczyć, siłę, energię, wartości odżywcze… Myślę, że jest w rzeźbiarzach jakaś iskra magii, ale ta magia jest prowadzona przez wiedzę medyczną.
Liczę na jeszcze jakieś książki autorki, ponieważ z przyjemnością poczytam o rodzinie Congmi. Ich relacje rodzinne, ale też te z Nhiką są świetnie opisane i chce się o nich czytać. Może nawet z samym Kochinem, również by złapali nić porozumienia, a nie tylko chęć zemsty.
Pióro autorki jest bardzo przyjemne i z przyjemnością do niego wrócę, będę wyczekiwać informacji o kolejnych książkach autorki, a wydawnictwu Uroboros dziękuję za możliwość poznania i zakochania się w tej historii.
Czytaliście kiedyś książkę inspirowaną Wietnamem? Pierwszy raz spotkałam się z taką książką, gdy sięgnęłam po “Rzeźbiarkę krwi” Vanessy Le.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTamta książka mnie pochłonęła w całości, miała wszystko, co lubię, elementy fantastyki, wierzeń i nauki. Takie połączenie spowodowało u mnie zachwyt nad książką, a teraz przyszedł czas na drugi tom tej historii. “Rzeźbiarz śmierci”...
Hm, ta seria bardzo pozytywnie mnie zaskakuje, ale forma drugiego tomu przemówiła do mnie znacznie bardziej niż pierwsza część i zdałam sobie sprawę, że dużo bardziej chciałabym poznać historię właśnie w ten sposób.
W tej części autorka nie bała się sięgnąć po motyw wojny i przyznaję, że to co zrobiła z dwiema osiami czasu bardzo do mnie trafiła.
Z jednej strony poznajemy historię Koichina, który jest na froncie, a jednocześnie szuka sposobu na ocalenie ukochanej z ramion śmierci, za to w teraźniejszości wraz z przebudzoną Nhiką staramy się dowiedzieć jak w sumie Koichinowi się to udało.
Znacznie, znacznie bardziej wkręciłam się w tą część i serio uważam, że gdyby oba tomy były utrzymane w takiej konwencji zyskałyby o wiele więcej fanów.
Niestety autorka też ociera się o banały w większości fabuły, a i zakończeniem mnie nie powaliła.
Ogólnie serię polecam, bo jest miła i ma ciekawe pomysły, ale mam nadzieję, że następnym razem autorka bardziej rozwinie skrzydła.
Współpraca z @wydawnictwo_uroboros
~Idris
Hm, ta seria bardzo pozytywnie mnie zaskakuje, ale forma drugiego tomu przemówiła do mnie znacznie bardziej niż pierwsza część i zdałam sobie sprawę, że dużo bardziej chciałabym poznać historię właśnie w ten sposób.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej części autorka nie bała się sięgnąć po motyw wojny i przyznaję, że to co zrobiła z dwiema osiami czasu bardzo do mnie trafiła.
Z jednej strony poznajemy...