rozwińzwiń

Z Krwi i Ognia

Okładka książki Z Krwi i Ognia autora Ryan Cahill, 9788384080108
Okładka książki Z Krwi i Ognia
Ryan Cahill Wydawnictwo: Vesper Cykl: O Więzach i Rozłamach (tom 1) fantasy, science fiction
604 str. 10 godz. 4 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
O Więzach i Rozłamach (tom 1)
Tytuł oryginału:
Of Blood And Fire
Data wydania:
2025-08-27
Data 1. wyd. pol.:
2025-08-27
Data 1. wydania:
2021-03-20
Liczba stron:
604
Czas czytania
10 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384080108
Tłumacz:
Wiesław Marcysiak
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Z Krwi i Ognia w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Z Krwi i Ognia



książek na półce przeczytane 4506 napisanych opinii 1816

Oceny książki Z Krwi i Ognia

Średnia ocen
6,3 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Z Krwi i Ognia

avatar
36
8

Na półkach: ,

Myślałam, że jeśli nowela „Upadek” okazała się tak świetna, to reszta książki również się taka utrzyma…

Po kilkudziesięciu kolejnych stronach właściwego opowiadania, poczułam jednak rozczarowanie… i dziwne uczucie, jak bardzo ta książka jest podobna do „Eragona” (pięciu elfów strzegących głównego bohatera, miasto wybudowane w górze i minimalne cechy wspólne w królestwie krasnoludów)(a może to tylko przypadek, chociaż zbyt wiele motywów tu się nakłada). Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie to, że „Z krwi i ognia” to marne odbicie cyklu Christophera Paoliniego.

W połowie książki Calen, główny bohater, staje się nieznośnie irytujący swoją upartością. Raz, że niepotrzebnie wrócił do wioski, by uratować rodziców (a nuż może by nie zginęli); dwa - czy tak ciężko było mu zrozumieć, że odbicie Rista z Berony jest zupełnie niewykonalne na tamten moment? Poza tym, Dann i Dahlen mają wyraźny problem z alkoholem. A rozdziały z Ellą, siostrą Calena, były niewiarygodnie nudne i niepotrzebne (chociaż podejrzewam, że w kolejnych częściach jej historia może mieć jakieś znaczenie, bo jeśli nie - fragmenty z jej udziałem to tylko durne wypełnienie książki).

Kolejna rzecz - bardzo lubię, gdy w fantastyce dołączone są mapy. Ułatwiają one odnaleźć się w świecie i wyobrazić go sobie. Tutaj jednak, ilość pozycji, miast, lasów i wiosek jest tak przytłaczająca, że trudno mi było znaleźć, gdzie zaczyna się akcja. Dobrze jest mieć rozbudowany świat, ale kiedy historia dzieje się raczej na jednym wybrzeżu, czytelnik nie potrzebuje znać na razie trzydziestu miast na drugim końcu kontynentu. Warto mieć kilka punktów zaczepnych, aby świat nie wydawał się tak pusty. Jednak „Z krwi i ognia” to nie „Gra o Tron”, że dzieje się w kilku bardzo różnych miejscach na raz. Ilość nazw na mapie daje mętlik w głowie. A co do nazw… imiona bohaterów są niestety tak mało zapamiętywalne, że pisząc tę recenzję, musiałam zaglądać jeszcze raz do książki o ich prawidłową formę ( to była Ellen, czy Ella?). To dziwne, bo imiona postaci zazwyczaj dobrze zapisują mi się w głowie. Podejrzewam, że to kwestia ich złego dobrania przez autora.

Poziom podniosły nieco ostatnie rozdziały, w których została opisana bitwa o Belduar. To serio nie były takie złe fragmenty, więc zakończenie pierwszej części było całkiem satysfakcjonujące.

Ryan Cahill to dorosły mężczyzna, jednak miałam wrażenie, że książkę napisał nastolatek, biorąc pod uwagę styl i dobór słów, a także sposób wypowiedzi niektórych bohaterów (bo wątpię, że to zabieg celowy). Na internecie widziałam, że autor ma na koncie kolejne części, jeszcze nieprzetłumaczone na język polski. Mam nadzieję, że jego pióro z każdą kolejną stało się coraz lepsze.

Książka zasługuje raczej na 4 gwiazdki, ale dla „Upadku” dam 5.

Myślałam, że jeśli nowela „Upadek” okazała się tak świetna, to reszta książki również się taka utrzyma…

Po kilkudziesięciu kolejnych stronach właściwego opowiadania, poczułam jednak rozczarowanie… i dziwne uczucie, jak bardzo ta książka jest podobna do „Eragona” (pięciu elfów strzegących głównego bohatera, miasto wybudowane w górze i minimalne cechy wspólne w królestwie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
644
80

Na półkach: ,

DNF. Porzucam książkę po przeczytaniu 372 stron.
Powody? Nie zależy mi na bohaterach. Nie ciekawi mnie, gdzie podróż ich zaprowadzi. Bo cel tej podróży jest znany i baaardzo odległy… Sztampa, przewidywalność, miałkość. Za dużo jest książek na świecie, by tracić czas na coś nudnego. Powieść jest miła, ale szukam czegoś mocniejszego. A jak pomyślę, że to dopiero pierwszy tom z całej serii, to już w ogóle entuzjazm mi opada. Nie zamierzam kupować i czytać kolejnych tomów, bo Vesper nie robi ebooków, a na półce mieć ich nie chcę. Więc skoro nie będę czytać następnych, to po co mam dokańczać ten.
A więc dnf.

DNF. Porzucam książkę po przeczytaniu 372 stron.
Powody? Nie zależy mi na bohaterach. Nie ciekawi mnie, gdzie podróż ich zaprowadzi. Bo cel tej podróży jest znany i baaardzo odległy… Sztampa, przewidywalność, miałkość. Za dużo jest książek na świecie, by tracić czas na coś nudnego. Powieść jest miła, ale szukam czegoś mocniejszego. A jak pomyślę, że to dopiero pierwszy tom...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
600
146

Na półkach:

"Z krwi i ognia" jest pierwszym tomem z cyklu "O więzach i rozłamach". To epic fantasy w którym nie brak wielkich bitew, smoków, sekretów, strat i wojny która niszczy miasta i poczucie bezpieczeństwa.

Calen Bryer to młody chłopak który przygotowuje się do tradycyjnej próby odwagi. Na jego drodze stają nieznajomi którzy posiadają bardzo cenne smocze jajo.

Ryan Cahill stworzył historie która ocieka emocjami, i pochłania czytelnika od pierwszych stron. "Z krwi i ognia" zawiera nowelę "Upadek" której wydarzenia miały miejsce 400 lat wcześniej. To nowela o zdradzie, która wprowadza w brutalny świat walk. Już pierwsze strony pokazują jak ciekawy i jak rozbudowany będzie to świat. Na początku czułam się trochę zdezorientowana kto jest kim czy jaką posiada moc ale dosyć szybko zaczęłam rozumieć ten świat, bardzo pomocny okazał się glosariusz na końcu książki.

Miałam duże oczekiwania co do tej książki i nie zawiodła mnie ona. Ryan Cahill ma bardzo przyjemny styl pisania i nawet nie wiedziałam kiedy przekartowałam ostatnią stronę. Wykreowane postacie są ciekawe i zapadają w pamięć. Jeśli więc lubicie smoki, elfy, walki i postacie które wystawiane są na próby to książka dla Was. Polecam.

"Z krwi i ognia" jest pierwszym tomem z cyklu "O więzach i rozłamach". To epic fantasy w którym nie brak wielkich bitew, smoków, sekretów, strat i wojny która niszczy miasta i poczucie bezpieczeństwa.

Calen Bryer to młody chłopak który przygotowuje się do tradycyjnej próby odwagi. Na jego drodze stają nieznajomi którzy posiadają bardzo cenne smocze jajo.

Ryan Cahill...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

463 użytkowników ma tytuł Z Krwi i Ognia na półkach głównych
  • 388
  • 68
  • 7
85 użytkowników ma tytuł Z Krwi i Ognia na półkach dodatkowych
  • 61
  • 7
  • 6
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gniew bogów John Gwynne
Gniew bogów
John Gwynne
🐺🔥 Gniew bogów autorstwa Johna Gwynne’a to finał, który uderza z pełną siłą i nie bierze jeńców. Od pierwszych stron czuć, że to już ostateczne starcie – napięcie wisi w powietrzu, a każdy krok bohaterów prowadzi nieuchronnie ku rozstrzygnięciu. Autor nie zwalnia tempa, wręcz przeciwnie – podkręca je do granic możliwości, serwując historię pełną emocji, brutalności i wielkich decyzji. To zakończenie, które nie tylko domyka trylogię, ale nadaje jej jeszcze większego znaczenia. 🐺🔥 Jednym z największych atutów tej części jest sposób, w jaki Gwynne prowadzi swoich bohaterów do finału ich dróg. Varg, który przeszedł długą i bolesną przemianę, staje się kimś znacznie więcej niż tylko wojownikiem szukającym zemsty. Jego wybory nabierają ciężaru, a lojalność wobec Krwiozaprzysiężonych zostaje wystawiona na najcięższe próby. To postać, która dojrzewa na oczach czytelnika, a jej historia jest jednym z najmocniejszych punktów całej książki. 🐺🔥 Elvara z kolei mierzy się nie tylko z wrogami, ale i z własnymi ograniczeniami. Walka o władzę i przetrwanie zmusza ją do sięgania po siły, które mogą ją równie dobrze zniszczyć, co ocalić. Jej wątek pokazuje, jak cienka granica dzieli kontrolę od chaosu. Gwynne świetnie ukazuje, że w świecie ogarniętym wojną nie ma łatwych wyborów, a każda decyzja niesie konsekwencje, których nie da się cofnąć. 🐺🔥 Na szczególne uznanie zasługuje konstrukcja całej opowieści. Autor z niezwykłą precyzją splata losy licznych bohaterów, prowadząc ich ku jednemu punktowi – wielkiej bitwie, która zadecyduje o losie świata. Każda perspektywa wnosi coś istotnego, a różnorodność spojrzeń pozwala lepiej zrozumieć konflikt i jego stawkę. Co ważne, mimo rozbudowanej narracji książka pozostaje przystępna i angażująca, nie przytłaczając nadmiarem wątków. ㅤ 🐺🔥 Klimat powieści to prawdziwa uczta dla fanów mrocznego fantasy. Inspirowany nordyckimi mitami świat jest surowy, brutalny i pełen niepokojącej magii. Bitwy są widowiskowe i szczegółowe, ale to nie tylko one stanowią o sile tej historii. Równie ważne są emocje – więzi między bohaterami, poświęcenie, strata i poszukiwanie własnego miejsca. To opowieść o wolności, rodzinie z wyboru i konsekwencjach decyzji, które zmieniają wszystko. ㅤ 🐺🔥 Gniew bogów to finał, który zostaje w pamięci na długo. Poruszający, intensywny i dopracowany w najmniejszych detalach, stanowi godne zwieńczenie całej trylogii. Gwynne udowadnia, że potrafi nie tylko budować epickie światy, ale też zamykać je w sposób satysfakcjonujący i pełen emocji. To książka, która wymaga uwagi i zaangażowania, ale odwdzięcza się historią, jakiej trudno zapomnieć. Jeśli ktoś szuka fantasy z rozmachem i sercem, tutaj znajdzie wszystko.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na67 dni temu
Czas mroku Pierce Brown
Czas mroku
Pierce Brown
„Czas Mroku” W chaosie światła W ciemności ciężkiej jak popiół… “W królestwie śmierci, pośród szańców z ciał, smagany wiatrem krzyków stoi król…” Myślałam, że znam smak bólu w tej serii. Po „Złotym Synu” i „Gwieździe Zarannej” wydawało mi się, że mam twardszą skórę. Myliłam się. „Czas Mroku” nie tylko łamie. Ściska za serce, rozsadza emocje, nawet takiego człowieka jak ja, który ma z nimi ogromny problem. Powoli, precyzyjnie… Zmusza do łez, a zaraz potem daje ulgę i szok, mieszając wszystko w chaotyczne uczucie, którego nie potrafisz nazwać. I nie wiesz, czy masz ochotę zaciukać Browna, czy ucałować go w czółko? A może jedno i drugie? Sama nie wiem. Jeśli „Żelazny” był ostrzeżeniem, to „Mrok” jest egzekucją konsekwencji. Tu nie ma pięknych opowieści o wojnie. Nie ma fanfar. Nie ma bohaterów w czystej zbroi. Jest kurz. Krew. I cisza po krzyku. A Brown? Nie daje chwili wytchnienia. Patrzy, jak próbujemy złapać oddech, i dokręca śrubę, nadając jednocześnie swoją wyważoną tonację. Ciężkość, gęstość, duszność. Pokazuje cenę… Za władzę. Za ideę. Za miłość. Bo wojna w tej części nie jest widowiskiem. Jest brudem pod paznokciami. Urwanymi kończynami. Wyborem między złem a większym złem. Pytaniem: ile jeszcze jesteś w stanie poświęcić, zanim przestaniesz rozpoznawać siebie? Najbardziej uderzyło mnie to, że nikt nie jest tu bezpieczny. Nikt. Każdy rozdział to napięcie… z gilotyną nad głową. “Nie opuściliśmy cię.” Darrow przestał być symbolem. Teraz jest wojownikiem, który nie działa dla legendy, lecz dla tych, których życie spoczywa w jego rękach. “Wiesz, na czym polega własny obłęd? Obłęd jest wtedy, kiedy dasz się nabrać na własny kant.” Lysander jest jeszcze bardziej skomplikowany, a jego złote okulary są pozbawione moralności. Ephraim… zakradł się do mojego serca i ani myśli go opuszczać. I Mustang. W recenzji „Żelaznego Złota” obiecałam, że o niej napiszę napiszę coś więcej i właśnie nadszedł ten moment. Ona tutaj była… aż brak mi słów. Najpiękniejsza postać tej serii. Siła w ciszy. Strateg w chaosie. W tej książce to nie Darrow trzymał mnie za gardło - to ona. Ona, która nie jest dodatkiem do fabuły. Jest mózgiem rewolucji. Sumieniem. Decyzjami, które mogą cierpko smakować. Bez miejsca na załamanie. Bez miejsca na wątpliwości. Kiedy Darrow walczy na froncie, ona walczy o to, by było do czego wracać. Samotnie. "Nie opuściliśmy cię. Przybędę po ciebie. A do tego czasu wytrwaj, ukochany. Wytrwaj." Mustang to siła. Bez teatralności. Miłość bez słabości. Władza bez tyranii. I może właśnie dlatego jest najpotężniejsza? Nie musi nikogo niszczyć, by być silna. Nie potrzebuje scen, by o niej mówić. Nie potrzebuje korony, by być królową. Bez niej rewolucja dawno obróciłaby się w pył. “Zemstę najlepiej wymierzać cierpliwie.” W tej części pojawiło się mnóstwo nowych informacji, nieoczekiwanych zwrotów akcji i postaci, o których na razie nie będę się rozpisywać - czekam na Światłodawcę. Ale chcę, żebyście wiedzieli jedno: czas w tej historii naprawdę ma znaczenie. Czy wszystko mnie zaskoczyło? Nie. Niektóre wydarzenia były do bólu przewidywalne. Ale to niczego jej nie ujmuje, bo “Czas Mroku” cierpliwie czeka, by w odpowiednim momencie uderzyć prosto w twarz i wywołać łzy. “Z wątpliwościami można zrobić tylko jedną rzecz. Zdeptać je.” Czy jest jeszcze coś wartego uwagi? Przyjaźnie. W tej serii nie są proste. Nie są bezpieczne ani oczywiste. To lojalność wymagająca trudniejszych wyborów niż kiedykolwiek. To wspólne cierpienie, radość z drobnych zwycięstw i ciężar, który każdy niesie sam. Pokazują, że przyjaciel może być twoim światłem w chaosie… i twoim ciężarem w tym samym czasie. Przypominają, że nawet w najciemniejszym momencie przyjaźń daje kotwicę, która pozwala nie zgubić siebie. “Świat jest labiryntem bez środka. Stań się nim albo zgubisz się na zawsze.” „Czas Mroku” to najciemniejsza część tej serii. Najbardziej brutalna. Najbardziej dotkliwa. Niektóre sceny czytałam ze ściśniętym gardłem. Niektóre decyzje złamały mi serce. Momentami chciałam zamknąć książkę i powiedzieć: „pierdolę, nie czytam dalej”. Ale nie mogłam… Ta seria to już nie tylko historia. To emocjonalna wojna, w której uczestniczę razem z nimi. „Czas Mroku” pokazuje, że nadzieja nie spada gotowa na talerzu. Pokazuje, że trzeba na nią zasłużyć, walczyć. Zostawia cię w miejscu, w którym boisz się ruszyć dalej, a jednocześnie uświadamia, że nie możesz się cofnąć. Pierce Brown przekroczył granicę. Znowu. A ja… z bólem serca, emocjonalnym chaosem i gównem w mózgu czekam na więcej.
zajkosinka - awatar zajkosinka
oceniła na91 miesiąc temu
Świetlisty miecz Lev Grossman
Świetlisty miecz
Lev Grossman
   Gdy zobaczyłam zapowiedź "Świetlistego miecza", od razu pomyślałam, że z chęcią bym ją przeczytała. Po pierwsze byłam ciekawa historii Króla Artura, okrągłego stołu, tych wszystkich potyczek rycerzy itd. Dodatkowo na samej górze okładki jest widoczna polecajka od Rebecci Yarros, a że uwielbiam jej pióro, to tym bardziej byłam ciekawa, co znajdę w tym grubasku. No nie oszukujmy się, ale ta książka ma ponad 700 stron, także jednocześnie kusiła swoją treścią, a z drugiej strony bałam się jej objętości.    Co mogę powiedzieć o tej historii? Szczerze - bardzo mało. Mam naprawdę wielki mętlik w głowie po niej. Pierwsze 100 stron to była męka, bo totalnie nic do mnie nie docierało, dopiero później jakoś tak się w nią wkręciłam. Słuchałam sobie audiobooka i z rozdziału na rozdział zmieniałam o niej zdanie. Na samym początku miałam ochotę ją po prostu porzucić, ale coś mnie jednak przekonało, by tego nie robić. Nie wiem, czy to była kwestia ciekawości, co w niej dalej będzie się dziać, tego czy w końcu zrozumiem jej sens, czy może głos lektora, który mnie wyciszał.    Ta książka od początku aż do samego końca była dla mnie wyzwaniem, niestety nie zrozumiałam, jaki miała sens, może po prostu nie miała go mieć? Wiem, o czym była, do czego bohaterzy starali się doprowadzić, jakich wartości bronili, ale jednocześnie nie jestem tego pewna. Historia miała pokazać nam, jak oddani byli rycerze wobec Króla Artura, pokazała nam inną stronę Merlina, czy też Lancelota. Sam Autor na samym końcu wspomniał, że "Świetlisty miecz" miał być właśnie taką inną historią, zawiłą, taką, którą każdy odbierze inaczej, tak przynajmniej ja zrozumiałam jego słowa. Napisał o tym, że w książce pojawiają się postacie, których nie powinno tam być, bo żyli w zupełnie innych czasach niż Król Artur. Dzięki jego słowom doszło do mnie, że nie musiałam zrozumieć tej książki, by dobrze się z nią bawić.    Tak, pomimo mojego niezrozumienia, zagubienia w tej historii, to mogę szczerze przyznać, że dobrze się z nią bawiłam. Słuchanie audiobooka mnie odprężyło i po pierwszych złych chwilach sprawiło, że chciałam więcej.   Dziękuję serdecznie wydawnictwu za egzemplarz! Choć nie była to historia, która skradłaby moje serce, to mimo wszystko miło spędziłam z nią czas. Jeśli lubicie arturiańskie klimaty, to jak najbardziej zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł!
Patrycja Obycz - awatar Patrycja Obycz
ocenił na61 miesiąc temu
Godzina wilka Katarzyna Staniszewska
Godzina wilka
Katarzyna Staniszewska
🐺 Godzina Wilka - Katarzyna Staniszewska 🐺 ,, Nie można wiecznie tracić. " Cóż, co mogę powiedzieć. Katarzyna Staniszewska znowu to zrobiła. I zrobiła to jeszcze lepiej. Po przeczytaniu Półmroku byłam absolutnie zauroczona i chciałam więcej, natomiast po skończeniu Godziny Wilka zwaliło mnie z nóg. Ale po kolei. Drugi tom Kronik Półmroku rozpoczyna się praktycznie w momencie, w jakim zakończył się tom pierwszy. I jest... epicko, jeszcze mroczniej, niebezpieczniej, niepewniej. Jeśli klimat w Półmroku był dla mnie wabikiem, to tutaj już absolutnie mnie pochłonął. Razem z Erieną zapuszczamy się w miejsca straszniejsze, potworniejsze, jesteśmy świadkami koszmarów o jakich bohaterom się jeszcze nie śniło. A sama Eri musi nieustannie walczyć z bestią i mrokiem w swoim wnętrzu, które łakną krwi. Ten wątek był niesłychanie ciekawy i wywołał u mnie ogromne emocje. Znajdziemy tu także elementy horroru i grozy, fragmenty, które wywołują u czytelnika dreszcze i niepokój. Podszepty wiatru, las pogrążony we mgle i ciemności, mrożące krew w żyłach rytuały, zniszczone osady... Styl pisania jest naprawdę świetny i nie mogę się nie zachwycać. W Godzinie Wilka, podobnie jak w Półmroku wykorzystywany jest motyw drogi: bohaterowie stale się przemieszczają, zagłębiając się w miejsca mroczniejsze, straszniejsze. Nieustannie odkrywamy nowe elementy układanki, tajemnice bardziej lub mniej zrozumiałe, również dla samych bohaterów. Autorka świetnie przedstawia sytuację w Vanadorze i coraz silniejsze echo nadciągającej wojny oraz intrygi, które zacieśniają się wokół bohaterów. A skoro o bohaterach mowa. Mamy oczywiście stary skład Zakonu Czuwania, ale pojawiają się także nowi, intrygujący bohaterowie, jak Artan i jego świta. Mam szczerą nadzieję, że jeszcze powrócimy do tematu buntowników i spędzimy więcej czasu w ich szeregach. Nie ukrywam, że bardzo zaintrygowała mnie sama postać Artana. Więcej czasu ekranowego dostaje także zdrajca Karan, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej zrozumieć jego działania i motywy. I naprawdę mocno się do niego przywiązałam i polubiłam jego postać. Jeśli miałabym opisać Erienę (i paru innych bohaterów) słowem, to byłaby to: przemiana. Przemiana, żałoba, poczucie winy i nadchodzącej tragedii. I właśnie dlatego przez większą część lektury towarzyszył mi ogromny smutek. Bohaterowie stają nagle się boleśnie świadomi swoich przeszłych błędów, konsekwencji, tragedii. W tym tomie nadal rozdzierająco kocham Elhana i Eri, śmieje się z Jesuppa i Starego, ale atmosfera robi się... cięższa. Zakończenie pozostawiło mnie z mnóstwem pytań i emocji: złościłam się, a potem płakałam, ponieważ moje serce pękło. Jeśli szukacie powieści dark fantasy, która was pochłonie, wywoła skrajne emocje, a następnie zostawi z wieloma dniami rozważań i pytań, to gwarantuję, że Kroniki Półmroku będą świetnym wyborem. Czekam na tom trzeci z niecierpliwością i strasznym niepokojem.
pagesofvale - awatar pagesofvale
ocenił na1012 dni temu
Smocza Łza Marta Mrozińska
Smocza Łza
Marta Mrozińska
Cóż to był za szalony rollercoaster zdarzeń, emocji, bohaterów. Z góry uprzedzam, że recenzja będzie zawierała spoilery zarówno do tej części jak i poprzednich. Bora powraca z głębin wraz z potężnym smokiem. Lecz wielka moc i władza przychodzi ze swoimi obciążeniami, a nasza bohaterka będzie musiała uznać ograniczenia własnego ciała i zanim poleci ratować królestwo musi choć przez chwilę postawić na siebie co przyjdzie jej z niemałym trudem. Mimo, że jest siłą z którą należy się liczyć nie osłoni jej to przed typowymi dla dworów manipulacjami i szlacheckimi gierkami, zwłaszcza, że babka Tarnina sączy swój jad do ucha króla, a także zyskała potężnego sojusznika na swoje rozkazy nie z tego świata... Wojska Waregii nie śpią i zrobią wszystko aby nie ustąpić pola lecz czy w starciu z wojskami Awandii oraz nieznanymi sobie siłami będą w stanie opierać się w nieskończoność? Dawno nie spotkałam na kartach powieści tak złożonych bohaterów, targanych wieloma wątpliwościami i z trudnością odnajdujących się w trudnych realiach wojny. Za każdym razem jak przysiadałam do czytania to z wypiekami na twarzy śledziłam losy naszych bohaterów i nieraz z obawą przerzucałam kolejne kartki w cięższych momentach. Jedno trzeba powiedzieć jest to kawał świetnej słowiańskiej fantastyki w iście moim zdaniem momentami wiedźminowskim stylu gdzie potwory nie są tylko mrocznymi marami ale były kiedyś ludźmi, których spotkała krzywda od tego największego potwora czyli drugiego człowieka... Zdecydowanie ta historia pozostawia do myślenia. Nieco momentami tylko przytłaczał mnie chaos w głowie bohaterki jak i ogólny chaos wojny, ale nie można tego w żadnej mierze brać jako minus, gdyż żaden konflikt, czy zbrojny czy wewnętrzny, nie ma ustalonego początku i końca biegnąc po prostej linii. Zakończenie kosmicznie mnie zaskoczyło gdyż nie spodziewałam się tak nagłego i gwałtownego rozwiązania całej akcji. Epilog nieco wygładził mi odczucia po ostatnim rozdziale mimo to trochę mnie ono zawiodło. Chociaż cieszę się, że tak pozytywny koniec spotkał naszą bohaterkę, która swoim cierpieniem i wyrzeczeniami mogłaby obdzielić spokojnie z kilka osób. Osobiście uważam, że jest to jedna z lepszych polskich serii fantastycznych i w przyszłości chętnie sięgnę po kolejne książki autorki.
zagubiona - awatar zagubiona
oceniła na64 miesiące temu
Kane - Prometeusz Nikczemny Karl Edward Wagner
Kane - Prometeusz Nikczemny
Karl Edward Wagner
Czytałem powieść Krwawnik i pozostałe opowiadania z tego tomu we wszystkich oficjalnych tłumaczeniach (Phantom Press, Amber, Vesper),każde z wydań miało swój unikalny klimat, nawet wydane w miękkiej oprawie 5 tomów z Phantom Press (3 tomy powieści, i 2 tomy z opowiadaniami). Zebrałem wszystkie, każde ma dla mnie wartość. Wydanie Vesper ma jednak pewien atut: dodatki na końcu książki, których brakowało przy poprzednich wersjach, w tym szczególnie esej Karla E. Wagnera. Przy poprzednim tomie troszkę narzekałem na niektóre tłumaczenia, tu jest lepiej, aczkolwiek jak porównuję niektóre fragmenty z "Krwawnikiem" wydanym przez Phantom Press i "Pierścieniem z krwawnikiem" z Amber, bywa, że tam lepiej one pasują do całości albo też są bardziej przejrzyste. Świat Kane'a jest unikalnym światem, na powierzchni jest to sword and sorcery i dark fantasy, ale pod tą powierzchnią kryje się głębia, która rzadko wita do zwykłych światków fantasy. Widać w nim połączenie fascynacji autora takimi pisarzami, jak H.P. Lovecraft (tajemnicze rasy, stare, zakazane księgi magii) i Robert E. Howard (ogólny rys świata, wartka akcja). Otóż Ziemia, którą zamieszkuje Kane, ma bardzo bogatą i tajemniczą przeszłość, zaś ludzkość jest jedynie kolejną na niej mieszkającą rasą. Powoli poznajemy zarówno historię głównego bohatera, nieśmiertelnego Kane'a, którego początki zbiegają się jeszcze z istnieniem tzw. starych ras, ale także nowe imperia "słabej" ludzkości, która odziedziczyła niczym nieświadome, naiwne dziecko planetę, niegdyś rządzoną przez znacznie potężniejsze rasy. Do takich ras należy m.in. Olbrzym ("Zachód dwóch słońc"),którego opowieść i sprzeczka przy ognisku z Kane'm bardzo intryguje, mimo, że pod względem akcji raczej nie porywa. A także rasa przypominająca wyglądem ropuchy - Krelran - przybyłych z odległych gwiazd na Ziemię w zamierzchłych czasach z niewyobrażalną dla ludzi mocą ("Krwawnik"),bardzo ciekawa powieść, w której akcja nie zwalnia prawie w ogóle, z rozdziału na rozdział wciągając czytelnika. Nawet w pozornie prostym fabularnie opowiadaniu ("Lynortis raz jeszcze") o echach długoletniego oblężenia Wagner zawarł tak sporo materiału i ciekawych motywów, że czyta się je z zaciekawieniem mimo, że wiem już, jak się kończy. Moje ulubione opowiadanie to jednak bardzo oryginalny zapis poczynań Kane'a i jego jednego z nielicznych przyjaciół, mrocznego poety, który postanowił zaryzykować deliryczne "spotkanie" z samą boginią, by napisać poemat wszechczasów. W tym miejscu każdy zapewne, kto nie czytał tego klimatycznego opowiadania, będzie ciekawy, jak Wagner wybrnął z prezentacji czegoś, co miało położyć wszystkie generacje poetów - przyznam, że mnie nie zaskoczył, ale chyba inaczej się nie dało tego rozwiązać. :) Wagner jak zwykle, na szczęście, wybiega poza zwykłą, suchą akcję, i przedstawia swoje przemyślenia na tematy egzystencjalne, co jest wyróżnikiem powieści o Kane, a zarazem nadają mu głębi, której próżno szukać w innych powieściach i opowiadaniach fantasy. Powieść Krwawnik ponadto podejmuje ciekawe i bardzo rzadko tak ambitnie przedstawiane w gatunku fantasy, idee praw rządzących wszechświatem, których implikacje kumulują się z całą powieścią, by na koniec przybrać nieoczekiwanie dramatyczny wydźwięk, zachęcam do lektury.
forsberg - awatar forsberg
ocenił na101 miesiąc temu
Dom bogini Kali Anna Mostyn
Dom bogini Kali
Anna Mostyn
Witajcie moi kochani Czy kiedykolwiek słyszeliście o Bogini Kali? Dziś chciałabym przedstawić Wam bardzo klimatyczną powieść, w której ta właśnie bogini odgrywa istotną rolę. Tytuł: Dom bogini Kali Autor: Anna Mostyn Wydawnictwo: Replika Historia przedstawia losy bohaterów żyjących w dwudziestowiecznym Londynie. Kiedy to urządzano wystawne bale, przyjęcia i nawet seanse spirytystyczne, a okultyzm cieszył się dużym zainteresowaniem. Opowiedziane zostały wydarzenia trzech zimowych dni 1907 roku, podczas których odmienione zostało życie wielu niewinnych ludzi. Cóż to była za klimatyczna historia. Z ogromną przyjemnością przeniosłam się do dwudziestowiecznego Londynu i spędziłam w nim trzy dni. Lecz to były bardzo niezwykłe, a przede wszystkim niezapomniane trzy dni. W pierwszej kolejności urzekł mnie sam klimat powieści. Czułam się tak jakbym naprawdę była częścią tego świata i aktywnie uczestniczyła w życiu bohaterów. Choć jednocześnie muszę przyznać, iż w tym aspekcie zabrakło mi trochę języka charakterystycznego dla przedstawianych czasów. Bowiem powieść została napisana współczesnym językiem, ale w klimacie dwudziestowiecznym. I tutaj czuję pewien niedosyt zwłaszcza, iż wspomniano również o „Draculi”. A jak wiadomo akurat ta powieść została napisana w zupełnie innym stylu. Niemniej jednak klimatem powieści jestem bardzo zadowolona. Kolejnym aspektem, który mnie urzekł był sposób narracji. Bowiem historia została przedstawiona w taki sposób, jakbyśmy czytali czyjąś opowieść. Może naocznego świadka? Wskazują na to zawarte w powieści przerywniki, z których treści wynika, iż autor historii zwraca się bezpośrednio do czytelnika. I właśnie sposób narracji sprawił, iż czułam się tak jakbym równie uczestniczyła w tych wszystkich wydarzeniach. I w końcu sama fabuła, choć początkowo miałam pewne trudności w odnalezieniu się w historii. Odniosłam wrażenie jakbym znalazła się już w środku historii. Na szczęście te uczucie zaraz minęło oraz szybko zorientowałam się o co w tym wszystkim chodzi. Oczywiście tak mi się tylko zdawało. I to również czyni tę powieść wyjątkową. Nie jest to powieść prostolinijna, bezpośrednia. Sprawiła, iż w pewnym momencie zwątpiłam w swą zdolność logicznego pojmowania świata. Bohaterowie okazali się być nietuzinkowi. Każdy z nich zasługiwał na chwilę uwagi, aby poświęcić mu czas i lepiej go poznać. Cóż to było za niesamowite grono osobliwych dusz. Trochę ubolewam nad zakończeniem powieści. Ponieważ nie chciałam, aby się skończyła. Te trzy dni minęły mi bardzo szybko. Reasumując „Dom bogini Kali” to powieść, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. I śmiało mogę stwierdzić, iż mam słabość do historii w gotyckim klimacie. Zwłaszcza do takich, których akcja dzieje się w dwudziestowiecznym Londynie. I mimo pewnych niedoskonałości dostarczyła mi niesamowitych wrażeń. Także jestem zadowolona z lektury. Serdecznie polecam, strona.394
strona-394 - awatar strona-394
ocenił na719 dni temu
Trzecia Brama Tomasz Kwaśniak
Trzecia Brama
Tomasz Kwaśniak
Jeśli lubicie grać, tworzyć postaci i przeżywać przygody w świecie wirtualnym, to mam coś dla Was. Jest to pozycja, którą mogę w sumie określić jako połączenie player one i jumanji- ewentualnie jeszcze matrixa bym dała do tego! Nasz bohater miał straszny wypadek, niestety nie ma odpowiednich funduszy na leczenie, więc aby przeżyć, musi dołączyć do gry i odpracować utrzymywanie jego ciała przy życiu. Pierwsze strony wydały mi się zbyt dokładne, bohater za mocno chciał nam wyjaśnić całe swoje otoczenie, dostaliśmy za dużo szczegółów. Ale po paru stronach, jak już jesteśmy w świecie wirtualnym, tak już chłoniemy informacje o tamtejszym świecie. No i mamy wkroczenie w świat zupełnie nowej gry, którą bohater dopiero chciał poznać, ale nie myślał, że nastąpi to w ten sposób- od środka. Przeżywamy razem z nim wejście, samouczek i wybory postaci, narzędzi. Fajne jest to, że dostajemy wszystko krok po kroku. A pióro autora pozwoliło mi wczuć się w historię i podążać razem z bohaterem w nieznane. Odczuwałam razem z nim niepokój, radość, a momentami już bezsilność z narzucanej drogi fabularnej. Fajnym dodatkiem było to, że dowiedzieliśmy się co zmieniło się w życiu bohatera w prawdziwym świecie. Mamy tu wpleciony ważny przekaz. Aby doceniać rzeczy, które mamy bo bardzo szybko nasze życie może się zmienić, a chcąc coś naprawić decydujemy się na to za późno. Taki cios właśnie spadł na Roberta. Zbiera pieniądze, aby szybko opuścić to miejsce, ale czy będzie miał do czego wrócić? Wiele razy bohater nie potrafił zdecydować czego oczekuje i co by chciał faktycznie od życia. Tak samo zachowywał się w grze. Raz chciał wyjść z niej, raz czuł, że to jest jego miejsce i tam może zacząć na nowo. Podczas czytania, a także słuchania (btw audiobook jest równie świetny!) nasuwało się mnóstwo pytań. Na końcu rozwiązała się część tajemnic, aczkolwiek jest to otwarte zakończenie i pozostaje tylko czekać na ciąg dalszy tej historii!
Basniowakraina - awatar Basniowakraina
oceniła na924 dni temu

Cytaty z książki Z Krwi i Ognia

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Z Krwi i Ognia