Pół sposobu, jak tanio ocalić świat

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2024-09-19
- Data 1. wyd. pol.:
- 2024-09-19
- Liczba stron:
- 576
- Czas czytania
- 9 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788368032574
Przemek Hogarth, narcystyczny playboy, zostaje wplątany w poszukiwania tajemniczej Damy Pik. Pomagają mu piękna zakonnica Natalia oraz ekscentryczny fizyk Ted. Ścigają ich rosyjscy agenci na czele z Michaiłem, znawcą literatury polskiej, polscy agenci, a nawet kościelna sztuczna inteligencja! Uwaga! Wszyscy szukają Damy Pik!
Jednak nie tak łatwo ją odszukać. Bo to historia spoza systemu. Dostępna tylko na stronie polsposobu.pl
Groteska przeplata się tu z elementami powieści noir, dominują igraszki z konwencją, pastisz gatunku. Czytelniku, napotkasz tu nieznośnie lekko postawione pytania o ludzkość, sens i całą resztę. Jeśli niestraszne Ci są zagadnienia związane z czarnymi dziurami i redukcją funkcji falowej Wszechświata (wtf?),to czeka Cię fascynująca intelektualna przygoda! Akcja pędzi na złamanie karku, strony furkoczą, aż opowieść dosłownie wyskakuje z książki! Nic nie okazuje się tym, czym wydawało się być. A to dopiero początek!
Jakby tego było mało książki próżno szukać w księgarniach! Do kupienia tylko na stronie polsposobu.pl
Ta powieść zaskoczy Cię nieraz — i nie mam na myśli tylko zwrotów akcji. Choć nie wiemy, czym tak naprawdę jest czas, to poświęciwszy go tej lekturze, inaczej spojrzysz na zegarek. Gwarantuję.
Filip Topolewski
PS Ratowanie świata to nie rozrywka dla każdego. Śmiałkowie mogą próbować na polsposobu.pl.
Kup Pół sposobu, jak tanio ocalić świat w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Pół sposobu, jak tanio ocalić świat
Poznaj innych czytelników
276 użytkowników ma tytuł Pół sposobu, jak tanio ocalić świat na półkach głównych- Chcę przeczytać 205
- Przeczytane 64
- Teraz czytam 7
- Posiadam 10
- 2025 3
- Ebook 2
- 2024 2
- Obyczajowe 1
- Przeczytane 2026r. 1
- Do sprawdzenia 1



























OPINIE i DYSKUSJE o książce Pół sposobu, jak tanio ocalić świat
@Oldfashioned, przykro mi. Naprawdę. Dokładam starań, by książka trafiała do osób, którym może się spodobać. Na stronie polsposobu.pl (jedynym miejscu, gdzie można ją kupić) znajduje się próbka tekstu oraz blisko 30 minut nagrania audiobooka, by pomóc czytelnikom dokonać świadomego wyboru. Życzę samych trafionych decyzji w przyszłości, ilekolwiek nam jej jeszcze pozostało! ;)
@Oldfashioned, przykro mi. Naprawdę. Dokładam starań, by książka trafiała do osób, którym może się spodobać. Na stronie polsposobu.pl (jedynym miejscu, gdzie można ją kupić) znajduje się próbka tekstu oraz blisko 30 minut nagrania audiobooka, by pomóc czytelnikom dokonać świadomego wyboru. Życzę samych trafionych decyzji w przyszłości, ilekolwiek nam jej jeszcze pozostało! ;)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWymiękłem na 20 stronie, więc wystawiona ocena nie jest obiektywna. Miałem wrażenie, że czytam komiks bez obrazków "narysowany" przez ambitnego, bardzo młodego człowieka.
Wymiękłem na 20 stronie, więc wystawiona ocena nie jest obiektywna. Miałem wrażenie, że czytam komiks bez obrazków "narysowany" przez ambitnego, bardzo młodego człowieka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJakby nie treści erotyczne to powiedziałbym , że to książka dla młodzieży. Mnie zanudziła.
Jakby nie treści erotyczne to powiedziałbym , że to książka dla młodzieży. Mnie zanudziła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDziwna to książka, ale w tej dziwności całkiem niezła. Wielowątkowa, wielogatunkowa, miejscami szybka, a miejscami powolna, jednocześnie chaotyczna i drobiazgowo poukładana. Duży plus za śmiałą, eksperymentalną formę. Mogłaby być krótsza. Polecam.
Dziwna to książka, ale w tej dziwności całkiem niezła. Wielowątkowa, wielogatunkowa, miejscami szybka, a miejscami powolna, jednocześnie chaotyczna i drobiazgowo poukładana. Duży plus za śmiałą, eksperymentalną formę. Mogłaby być krótsza. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Przyszłość oddziałuje na przeszłość, która oddziałuje na przyszłość w zaklętym tańcu lunatyków. Paradoks goni paradoks, wąż zjada własny ogon."
Powyższe zdanie doskonale podsumowuję tę książkę. Nic dodać nic ująć :)
Sięgając po "Pół sposobu jak tanio ocalić świat" wiedziałam, że dostanę coś zaskakującego, innego, a wręcz dziwnego. I absolutnie się nie zawiodłam. Mamy tutaj do czynienia z książką o końcu świata i próbach zapobiegnięcia temu wydarzeniu. Ale to jest dopiero jedna warstwa :) Nieźle zamotana fabuła, powoli ale dość nieuchronnie prowadzi naszych bohaterów w jednym kierunku. Przemek otrzymuje od swojego umierającego wuja zadanie zaopiekowania się zestawem opowiadań SF, oraz odnalezienia tajemniczej damy pik. Jednakże szybko okazuje się, że opowiadaniami zainteresowane jest znacznie więcej osób, włączając w to wywiad rosyjski i polski kontrwywiad, a nawet zakon sióstr Dominikanek! Ba, w jednym z nich zakodowane są koordynaty i czas upadku pewnego kosmicznego obiektu do Bałtyku. W tym samym czasie agenci rosyjskiego i polskiego wywiadu grają w kotka i myszkę, a Przemek po omacku szuka sensu w tym co właściwie ma zrobić. Trochę światła rzuca na całość jego anielskość Michał Gabriel, który jest.... sztuczną inteligencją :D. Jednak tam, gdzie rozwiewają się jedne wątpliwości, od razu rodzą się kolejne. Dołóżmy do tego dysputy natury filozoficzno-etycznej, oraz te z podwórka fizyki teoretycznej (dotyczące czarnych dziur, linearności czasu, równoległych wszechświatów oraz tego co jest prawdopodobne za horyzontem zdarzeń),a później zajmijmy się psychologią człowieka w obliczu globalnej katastrofy. Ta książka ryje mózg! Nie jest to łatwa lektura, którą się bezrefleksyjnie połknie w jeden wieczór. Ale nie jest też ciężka, mimo takiego ładunku wiedzy i emocji. Warstwa humorystyczna skutecznie ułatwia jej odbiór. Filip naprawdę odwalił kawał dobrej roboty łącząc wszystkie warstwy tej powieści, a jeszcze dodał tutaj zabieg który bardzo lubię - sprawił, że bohaterowie wciągają w pewnym momencie autora do fabuły. Zdecydowanie bardzo polecam zapoznanie się z tą książką. Zapewniam, że po jej przeczytaniu, już nigdy nie spojrzycie na AI w taki sam sposób, jak teraz :).
"Przecież na Wasze ludzkie mózgi nic nie działa lepiej niż dobrze opowiedziana fabuła."
"Przyszłość oddziałuje na przeszłość, która oddziałuje na przyszłość w zaklętym tańcu lunatyków. Paradoks goni paradoks, wąż zjada własny ogon."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowyższe zdanie doskonale podsumowuję tę książkę. Nic dodać nic ująć :)
Sięgając po "Pół sposobu jak tanio ocalić świat" wiedziałam, że dostanę coś zaskakującego, innego, a wręcz dziwnego. I absolutnie się nie zawiodłam. Mamy...
Jeśli ktoś śledzi moje poczynania nawet ze względną regularnością, doskonale wie, jaki mam stosunek do wydawnictw vanity oraz oferowanych przez nie wyrobów książkopodobnych. Niemniej zgodnie z badaniami opublikowanymi przez naukowców z Instytutu Chłopskiego Rozumu istnieje szansa, nie taka znowu mała, że w modelu wydawniczym vanity raz na jakiś czas powinna pojawić się perełka – książka na tyle dobra, aby przebić się do ogólnej świadomości czytelników.
Podjąłem więc karkołomną próbę znalezienia Świętego Graala literatury, o czym wspominałem na łamach podcastu Zwyciężony, w odcinku poświęconym właśnie vanity. No i mniej więcej tak, w dużym skrócie, dotarłem do „Pół sposobu, jak tanio ocalić świat” Filipa Topolewskiego – książki, która cieszy się dość dużą popularnością, a i sam autor zdaje się być przekonany, że stworzył dzieło co najmniej wyjątkowe. Zaznaczmy, że jest to debiut, a te wybitnością charakteryzują się niemal równie rzadko co vanity solidnością. Czy to więc mogło się udać?
Wspomnę jeszcze na marginesie, że nie do końca jest dla mnie jasny model, w jakim wydano tę książkę. Z tego, co rozumiem, znajduje się gdzieś pomiędzy selfem a vanity (dlaczego, nie pytajcie),ale załóżmy, że jest produktem odpowiednim do badań.
Bywam złośliwy wobec książek, czasami marudzę i sarkam, ale to też dlatego, że staram się szanować czas, jaki mogę przeznaczyć na lekturę. Kiedy w ręce wpada mi tytuł wątpliwej jakości, irytuje mnie to niezmiernie, mając w pamięci nazwiska pisarek i pisarzy, którzy wciąż czekają na regale. Jednak rzadko zdarza się, że mam ochotę odłożyć książkę, porzucić ją i zapomnieć najszybciej, jak to możliwe. W końcu z perspektywy twórcy, którym sam jestem, z powieści słabych można się nauczyć równie dużo, co z tych najlepszych. Na przykład tego, jak absolutnie nie pisać.
Niestety, w przypadku „Pół sposobu” pierwszy i największy kryzys przyszedł zaledwie po kilkudziesięciu stronach. Autor od samego początku serwuje czytelnikowi stos bzdur, wyraźnie inspirując się nurtem sensacyjnym sięgającym lat 60. i 70. ubiegłego wieku. To klimat starych Bondów i Batmanów, gdzie największymi zaskoczeniami są hiper-ultra urządzenia, o których postacie muszą opowiadać całymi stronami. Tego typu zabawa konwencją może być ciekawa i angażująca, ale wymaga ostrożności i obycia, jeśli nie chcemy przesadzić i popaść w tandetę. Tym razem autor wyraźnie przeszarżował, choć rozumiem jego zamysł, w pewien sposób doceniam humor płynący z tych wątków, i może nawet ukłon w stronę dawnych lat, niemniej to w dalszym ciągu są głupoty, które czyta się tym trudniej, im bardziej zdajemy sobie sprawę z toporności stylu i ubogiego warsztatu Topolewskiego.
Nie pomaga również główny bohater, którego zachowanie w najlepszym wypadku jest skrajnie aroganckie, a najczęściej – pozbawione wszelkiej logiki. Jedyną dla niego motywacją jest seks i jakże płytka potrzeba udowodnienia własnej wyjątkowości. Popycha go to np. do składania fałszywych zeznań, aby chronić wyraźnie szaloną i potencjalnie niebezpieczną dla społeczeństwa kobietę, a wszystko przez jej ładne cycki (przepraszam za ten zwrot, ale dostosowuję się do poziomu książki).
I to był właśnie moment, w którym stwierdziłem, że może jednak nie warto poświęcać czasu na „Pół sposobu, jak tanio ocalić świat”, a koniec-końców jest to książka pokaźnych rozmiarów – niespełna 600 stron i duży format. Ale podjąłem rękawicę i czytałem dalej, głównie za namową przyjaciół z Grupy Literackiej z Całej Polski, a może i naganą, że nie godzi się tak szybko porzucać czytania, z czym nawet się zgadzam. Nadzieją pozostawały wątki naukowe – fizyczne i astrofizyczne, które ponoć stanowią o największej sile książki. Tak, o „Pół sposobu” mówi się w kontekście twardej fantastyki naukowej.
No i pojawiła się nauka, wchodząc z drzwiami i futryną w naszego niewymagającego akcyjniaka. I wydawałoby się, że to dobrze, że coś ruszy i fabuła wreszcie wskoczy na właściwe tory. Nic z tych rzeczy, wprowadziła (nauka) jeszcze większy chaos i dysonans poznawczy. Była jak gość w smokingu wkraczający na koncert punkowy. Albo himalaista w pełnym wyposażeniu lądujący na tropikalnej plaży. Słowem: może i dobrze wyglądasz, kiedy przyjrzeć ci się z bliska, ale znalazłeś się gdzieś, gdzie nie powinieneś.
Topolewski wielokrotnie zarzuca czytelnika wiadomościami rodem z Wikipedii, co bolało mnie najbardziej. A to z tego powodu, że poruszane przez bohaterów tematy są olbrzymie ciekawe i powinny być wykorzystywane w fantastyce naukowej, jednak nie w sposób tak pretensjonalny i nieumiejętny, gdzie kolejne regułki i definicje wyciągane są jak po sznurku. Chwilami miałem nieodparte wrażenie, że autor próbuje się pochwalić swoją wiedzą, nawet jeśli nie ma ona żadnego znaczenia dla fabuły. I oczywiście mądrości te padają z ust młodego geniusza, nierozumianego ekscentryka żyjącego na marginesie społeczeństwa, ale znającego odpowiedzi na wszystkie pytania.
W „Pół sposobu, jak tanio ocalić świat” znajdziemy znacznie więcej wątków, w tym kryminalnych, politycznych, teologicznych czy filozoficznych, ale przyznam szczerze, że nie mam siły obnażać ich wszystkich. To po prostu słaba książka, której brakuje oszlifowania (rozległego i bezwzględnego) pod okiem profesjonalnej redakcji. Bo przez nagromadzone potworki przebija się pomysł autora, nawet oryginalny i odważny jak na debiut, który jednak zatonął w nieskoordynowanych próbach sklejenia tych idei w całość.
Bynajmniej nie sprawia mi to satysfakcji; po cichu liczyłem, że Topolewski mimo wszystko zamknie mi usta, a jego ego zbudowane jest na solidnych podstawach. Nie tym razem – poszukiwania wybitności wśród vanity nie zostały zakończone.
W tym wszystkim pociesza mnie jedna myśl: gdzieś w alternatywnej rzeczywistości „Pół sposobu, jak tanio ocalić świat” jest dobrą książką, a nawet wybitną.
Jeśli ktoś śledzi moje poczynania nawet ze względną regularnością, doskonale wie, jaki mam stosunek do wydawnictw vanity oraz oferowanych przez nie wyrobów książkopodobnych. Niemniej zgodnie z badaniami opublikowanymi przez naukowców z Instytutu Chłopskiego Rozumu istnieje szansa, nie taka znowu mała, że w modelu wydawniczym vanity raz na jakiś czas powinna pojawić się...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle jaja! Powieść reklamowana jest jako antysystemowa i faktycznie łamie wszelkie schematy. Początkowo mamy do czynienia z thrillerem, powieścią szpiegowską, która potem przeistacza się w naukowe SF by potem przeistoczyć się w… nie będę spoilerował, bo jednym z atutów książki jest element zaskoczenia. To jest książka tak dziwacznie zakręcona, że posłowie od autora mamy w połowie powieści (to nie żart!). Od tego momentu, bohaterowie powoli odkrywają, że coś ze światem jest nie tak, a sama powieść ulega rekonfiguracji. Topolewski bawi się konwencją jak dziecko klockami. Powieść sama staje się antysystemowa i niekonwencjonalna. Narracja, styl, tematyka, zmieniają się. Bohaterowie się zmieniają - zaczynamy mknąc na motocyklu w towarzystwie egoistycznego, narcystycznego, zadufanego playboya (uwielbiam gościa ;),a kończymy w klaustrofobicznej scenerii w towarzystwie feministycznej altruistki (też uwielbiam). W ogóle bohaterowie to silna strona tej historii. Tutaj nawet Czytelnik ma swoją rolę! To Matrix, w którym Morfeusz się pomylił i zamiast Neo wybrał Jasia Kowalskiego. Jednak to nie jest stricte powieść rozrywkowa. Ona momentami wymaga solidnego skupienia, ma dłużyzny. Jednak te wady bledną przy jej rozmachu (treści starczyłoby na trzy książki),nieszablonowości i świeżości. Nie wiem komu może się spodobać. Może fanom Matrixa, Vonneguta i literackich eksperymentów. Końcówka wbiła mnie w fotel tak, że aż chciałem przeczytać całość ponownie. Na szczęście mi przeszło. ;)
Ale jaja! Powieść reklamowana jest jako antysystemowa i faktycznie łamie wszelkie schematy. Początkowo mamy do czynienia z thrillerem, powieścią szpiegowską, która potem przeistacza się w naukowe SF by potem przeistoczyć się w… nie będę spoilerował, bo jednym z atutów książki jest element zaskoczenia. To jest książka tak dziwacznie zakręcona, że posłowie od autora mamy w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFilip Topolewski w „Pół sposobu, jak tanio ocalić świat” zabiera czytelników w literacką odyseję, w której groteska splata się z filozoficzną refleksją, a naukowa spekulacja zderza się z teologiczną metafizyką. Powieść rozpoczyna się niczym thriller szpiegowsko-przygodowy, by wkrótce eksplodować kalejdoskopem science fiction, podszytym ironią, absurdem i żałośnymi aluzjami do klasyki gatunku.Centralną postacią jest Przemek Hogarth – bon vivant o ego rozpostartym niczym spiralna mgławica, narcystyczny, rozkapryszony i zupełnie nieprzygotowany na ciężar tajemnicy, w którą zostaje wplątany. Towarzysząca mu Natalia powinna urzekać tajemniczością i magnetyzmem, kontrastując z egoistycznym protagonistą, ale to się nie wydarzyło. W tle pojawiają się Ted, ekscentryczny fizyk o umyśle przypominającym labirynt pełen drzwi do nieznanych wymiarów, rosyjski agent Michaił oraz Michał Gabriel – sztuczna inteligencja Kościoła, groteskowa hybryda sacrum i technologii. Nie wszystkie postacie główne wypadają sugestywnie; bohaterowie bywają bezbarwni i trudni do polubienia, podczas gdy postaci poboczne, jak dawny egzorcysta Ojciec Antoni czy szpieg Kuzniecow, delikatnie wnoszą żywotność i charakter, którego brak protagonistom.Fabuła rozpięta jest między ideami – religią, nauką, spiskami i pytaniami o naturę istnienia. A nad całością unosi się widmo Damy Pik, enigmatycznej figury, która staje się kluczem do ocalenia kruchego świata. Styl Topolewskiego bywa nierówny. Autor nie stroni od ironii, groteski i absurdalnych konstrukcji, które zmuszają do ponownej lektury, by upewnić się, że to nie żart.Mimo ciekawego pomysłu i imponującej pracy nad koncepcyjnym fundamentem debiutu, powieść momentami przytłacza rozwlekłością.Długie dygresje naukowe, introspekcje postaci i powtarzające się płaskie dialogi spowalniają narrację, a początkowy dynamizm ustępuje miejsca monotonnemu rytmowi. Tempo akcji bywa nierówne. Miejscami czytelnik może poczuć się znużony..„Pół sposobu, jak tanio ocalić świat” pozostaje doświadczeniem ambiwalentnym. Można ją traktować jako literacką czarną dziurę: wciąga, czasem gubi, często rozczarowuje, a jednak posiada elementy, które wypada docenić.
Filip Topolewski w „Pół sposobu, jak tanio ocalić świat” zabiera czytelników w literacką odyseję, w której groteska splata się z filozoficzną refleksją, a naukowa spekulacja zderza się z teologiczną metafizyką. Powieść rozpoczyna się niczym thriller szpiegowsko-przygodowy, by wkrótce eksplodować kalejdoskopem science fiction, podszytym ironią, absurdem i żałośnymi aluzjami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezła apokalipsa i postapokalipsa.
Ogromny plus za umiejscowienie powieści w Polsce.
POLECAM
Niezła apokalipsa i postapokalipsa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOgromny plus za umiejscowienie powieści w Polsce.
POLECAM
Zacznijmy od głównego bohatera. Jest on kluczową postacią i tym samym musimy go znosić przez całą książkę. Niech was nie zniechęci początek. To tu poznajemy Przemka Hogartha, faceta, który dla mnie stał się od pierwszych słów odpychający. Gdyby nie fakt, iż jest to książka SF, możliwe, że już po tym spotkaniu, porzuciłabym czytanie. Narcyz, playboy, skrajny egoista nieszanujący kobiet. No cóż. Kto chciałby mieć z kimś takim do czynienia?!
Dziwnym jednak trafem, właśnie ten osobnik zostaje obarczony opowiadaniami swojego wuja, które są jednymi z najcenniejszych na świecie, bo zawierają wskazówki, jak ocalić świat. Przez te z pozoru nic nieznaczące kartki, Przemek spotyka kobietę marzeń-Natalię, która stała się jego mokrym snem, ale snem, który absolutnie nie może się ziścić, gdyż jest zakonnicą. Atmosfera się zagęszcza, tym bardziej że do akcji wkracza Michał Gabriel (tak, właśnie TEN),jednakże jest on sztuczną inteligencją.
Jakby było mało, opowiadaniami interesują się również służby bezpieczeństwa, nie tylko naszego państwa.
Dzieje się, oj dzieje się. I wiecie co. Bardzo dobrze, bo to jest świat fantasy i SF, tu musi się dziać, gdyż autora nie ogranicza wyobraźnia. Filip pomieszał wiele gatunków i do tego stworzył wiele teorii dotyczącego naszego świata i nie tylko. Już sam koncept sztucznej inteligencji, która myśli, że jest aniołem, jest doskonałe. AI wbija na salony i faktem jest, że to, co jeszcze 20 lat wcześniej nie było do wyobrażenia, dzisiaj jest oczywistością. Poszerzamy horyzonty, coraz więcej wiemy, a jednak im głębiej kopiemy, tym większe wrażenie o naszej ułomności w ogarniającym nas wszechświecie.
Ile razy zastanawialiście się, czy jesteśmy sami? Czy na pewno możemy się kontaktować z innymi cywilizacjami? Jestem przekonana, że codziennie (ja na pewno). A czy wierzycie w światy równoległe i możliwość kontaktowania się z nimi? Ja wierzę, bo byłoby takie banalne, gdybyśmy byli sami tutaj, w tej przestrzeni.
Cechą tej książki jest to, że każdy inaczej ją odbiera, każdy zwraca uwagę na inne elementy i tym samym staje się ona doskonała, bo ile osób, tyle teorii i moje przekonanie o dyskusjach do rana jest ugruntowane.
Czytając inne opinie, możemy zwrócić uwagę na słowa "pastisz", "wirtuoz balansujący między gatunkami", "standupowiec z obrazoburczym humorem", a przede wszystkim "mistrz łamigłówki". Bo tak. Książka jest intelektualną łamigłówką. Dostajemy do zabawy teorie, oparte o naukowe wywody, a my musimy połączyć je w całość. I uwierzcie mi, każdy z nas dostanie inną odpowiedź, czyli coś, co w świecie naukowym nie ma miejsca, gdyż mamy określony porządek. Ale! Czy na pewno? Czy nie żyjemy w ciągłej ułudzie? Czy to, co widzimy, nie jest wykreowane i zaprogramowane? Czy jesteśmy panami swojego losu, czy może jesteśmy tylko pionkami na tablicy, przesuwanymi dowolnie w czasie, gdzie 1 sekunda dla nas może być milionami lat?
Dla mnie, dzięki tym zawiłościom, ta książka była świetna. Nie mówię, że łatwa w odbiorze, bo bym skłamała. Nie jest skierowana do wszystkich i dobrze, bo to świadczy o jej wyjątkowości. Jak jeszcze dorzucę, iż jest to debiut autora, to można by się zastanowić, jakie będą następne książki i w jaki świat Filip nas porwie? Ja czekam z niecierpliwością i radością, bo wiem, że dostanę kawał książki, która zachwyci mnie nie tylko w tym świecie ;)
A kim jest Dama Pik? Może jestem nią ja? A może Ty? Niech to pozostanie tajemnicą ;)
Zacznijmy od głównego bohatera. Jest on kluczową postacią i tym samym musimy go znosić przez całą książkę. Niech was nie zniechęci początek. To tu poznajemy Przemka Hogartha, faceta, który dla mnie stał się od pierwszych słów odpychający. Gdyby nie fakt, iż jest to książka SF, możliwe, że już po tym spotkaniu, porzuciłabym czytanie. Narcyz, playboy, skrajny egoista...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to