rozwińzwiń

Nordyckie opowieści

Okładka książki Nordyckie opowieści autora Agnes Ársól Bikowska, Kinga Eysturland, Emiliana Konopka, Anna A. Prorok, 9788367133517
Okładka książki Nordyckie opowieści
Kinga EysturlandEmiliana Konopka Wydawnictwo: Moc Media baśnie, legendy, podania
225 str. 3 godz. 45 min.
Kategoria:
baśnie, legendy, podania
Format:
papier
Data wydania:
2024-03-20
Data 1. wyd. pol.:
2024-03-20
Liczba stron:
225
Czas czytania
3 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367133517
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nordyckie opowieści w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nordyckie opowieści



książek na półce przeczytane 1236 napisanych opinii 1001

Oceny książki Nordyckie opowieści

Średnia ocen
7,2 / 10
90 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nordyckie opowieści

avatar
73
18

Na półkach:

Tytuł kompletnie mnie nie porwał, mimo że tematyka sprawia mi przyjemność
Zdaję sobie sprawę że nie każda historia musi być wciągająca, nie mniej, jeszcze jedna się nie zacznie a już zaczyna się kolejna…

Tytuł kompletnie mnie nie porwał, mimo że tematyka sprawia mi przyjemność
Zdaję sobie sprawę że nie każda historia musi być wciągająca, nie mniej, jeszcze jedna się nie zacznie a już zaczyna się kolejna…

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
184
103

Na półkach:

Z książki dowiadujemy się, że prawdziwe trole i elfy to nie takie miłe i piękne stworzenia, jakie znamy z popkultury. To okrutne stworzenia, których lepiej unikać. Pozycja ok, jeśli chcemy się dowiedzieć co nieco o legendach Skandynawii, ale ogólnie niezbyt porywająca.

Z książki dowiadujemy się, że prawdziwe trole i elfy to nie takie miłe i piękne stworzenia, jakie znamy z popkultury. To okrutne stworzenia, których lepiej unikać. Pozycja ok, jeśli chcemy się dowiedzieć co nieco o legendach Skandynawii, ale ogólnie niezbyt porywająca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1070
149

Na półkach:

Nordyckie opowieści.
Książkę przesłuchałem na Storytel.
Rany jakie to było smaczne, jakie ciekawe, jakie pełne mroku, folku, tradycji. Napisana jest ta książka z pasją i miłością do północy. I to czuć na każdym kroku. Kiedyś w podstawówce z biblioteki szkolnej wziąłem książkę o tytule "Klechdy domowe". Pamiętam tą frajdę jaka mi towarzyszyła gdy czytałem nasze legendy i rodzime opowieści. A teraz po 30 latach towarzyszyło mi to samo uczucie. I to była wspaniała podróż po mroźnej, szarpanej sztormami Północy, która tak naprawdę jest nam bliższa niż się może wydawać. A dwie opowieści z działu upiory zostaną we mnie bo zrobiły na mnie duże wrażenie. Brawo też dla lektora, sprawił Pan że Michał stał się na powrót Michasiem, który niemalże z rozdziawioną buzią słuchał jak Pan zaczarował interpretacja. Brawo. Polecę dla każdego. Od Młodego Elfika po dorosłego zaprawionego w bojach z fantasy Krasnoluda.

Nordyckie opowieści.
Książkę przesłuchałem na Storytel.
Rany jakie to było smaczne, jakie ciekawe, jakie pełne mroku, folku, tradycji. Napisana jest ta książka z pasją i miłością do północy. I to czuć na każdym kroku. Kiedyś w podstawówce z biblioteki szkolnej wziąłem książkę o tytule "Klechdy domowe". Pamiętam tą frajdę jaka mi towarzyszyła gdy czytałem nasze legendy i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

232 użytkowników ma tytuł Nordyckie opowieści na półkach głównych
  • 126
  • 103
  • 3
41 użytkowników ma tytuł Nordyckie opowieści na półkach dodatkowych
  • 19
  • 5
  • 5
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki W Dolinie Popradu: 94 wiersze nowe Aniela Birecka, Wojciech Bober, Tadeusz Charmuszko, Marek Chojnacki, Robert Drobysz, Kinga Eysturland, Jerzy Fryckowski, Kaja Fujawa, Andrzej Górszczyk, Agnieszka Gruba, M.P. Hardy, Katarzyna Hudy, Tadeusz Krzysztof Knyziak, Krzysztof Kokot, Mirosław Kowalski, Urszula Krajewska-Szeligowska, Anna Krzyczkowska, Alicja Laszkiewicz, Henryk Liszkiewicz, Wanda Łomnicka-Dulak, Emilia Mazurek, Agnieszka Mędrzak-Sikora, Beata Modrzejewska, Bogdan Nowicki, Anna Piliszewska, Janusz Pyziński, Antonina Sebesta, Iwona Świerkula, Wioleta Szarwas, Kamila Szmigiel, Kazimierz Szymeczko, Hanna Wasiak, Piotr Wąsowicz, Łukasz Wilczkowski, Konieczny Wojciech, Leszek Wójcik, Andrzej Wróblewski, Andrzej Ziobrowski
Ocena 8,1
W Dolinie Popradu: 94 wiersze nowe Aniela Birecka, Wojciech Bober, Tadeusz Charmuszko, Marek Chojnacki, Robert Drobysz, Kinga Eysturland, Jerzy Fryckowski, Kaja Fujawa, Andrzej Górszczyk, Agnieszka Gruba, M.P. Hardy, Katarzyna Hudy, Tadeusz Krzysztof Knyziak, Krzysztof Kokot, Mirosław Kowalski, Urszula Krajewska-Szeligowska, Anna Krzyczkowska, Alicja Laszkiewicz, Henryk Liszkiewicz, Wanda Łomnicka-Dulak, Emilia Mazurek, Agnieszka Mędrzak-Sikora, Beata Modrzejewska, Bogdan Nowicki, Anna Piliszewska, Janusz Pyziński, Antonina Sebesta, Iwona Świerkula, Wioleta Szarwas, Kamila Szmigiel, Kazimierz Szymeczko, Hanna Wasiak, Piotr Wąsowicz, Łukasz Wilczkowski, Konieczny Wojciech, Leszek Wójcik, Andrzej Wróblewski, Andrzej Ziobrowski
Okładka książki Wyspy Owcze. Przewodnik turystyczno-kulturowy Maciej Brencz, Kinga Eysturland, Marcin Jakubowski, Łukasz Łach, Marcin Michalski
Ocena 9,3
Wyspy Owcze. Przewodnik turystyczno-kulturowy Maciej Brencz, Kinga Eysturland, Marcin Jakubowski, Łukasz Łach, Marcin Michalski
Kinga Eysturland
Kinga Eysturland
Rodowita gdańszczanka i skandynawistka. Rozdarta pomiędzy dwa odmienne kulturowo i klimatycznie miejsca: Wyspy Owcze i Urugwaj. Zapalona podróżniczka. Odwiedziła ponad 100 państw, ale nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa, bo jej podróżnicza pasja dopiero się rozkręca. Jest autorką bloga Kiærunek Dania i fanpage'a Polonia Farerska. Na Wyspach Owczych prowadzi pensjonat - Eysturlad Lodge - i oprowadza turystów po archipelagu.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lis z Martwego Lasu Marcin Minor
Lis z Martwego Lasu
Marcin Minor Aubrey Hartman
"To opowieść o śmierci. Ale także opowieść o miłości. Ale w najcichszych zakątkach tych kartek jest to roztrząsanie straty. Utraty celu. Pewności. Oczekiwań co do tego, jak powinno wyglądać życie (lub nieśmierć). A zatem jest to roztrząsanie tego, jak odpuścić. Lub, kiedy jest to właściwe, jak nie odpuszczać. Jak trzymać się, choćby delikatnie, pamięci o tym, co stracone. Bo strata, drodzy czytelnicy, jest starszą siostrą smutku." Zaczyna się mocno, bo...Bazyl nie żył. Ale był też bardzo żywy. Bazyl to lis, który mieszka w Martym Lesie, hoduje grzyby, uwielbia herbatę, kocha książki, nie znosi borsuków. Bazyl jest Przewodnikiem Wędrującym Dusz. Każde zwierzę po śmierci trafia najpierw do jego domu, a on wskazuje mu, do którego Pokoju zaświatów ma wejść, do którego najbardziej pasuje. Pomaga zwierzętom przebyć tę ostatnią drogę między śmiercią, a nieżyciem. Pewnego dnia do jego drzwi zapukała borsuczyca Coniemiara. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Bazyl za żadne skarby nie był w stanie jej przeprowadzić, tak jak pozostałych zwierząt, do jej Pokoju. I tu zaczynają się ich przygody, splątanie losu, więzi, aż do zmian, które zachodzą w obojgu dzięki tej relacji. "– Chcę powiedzieć, że każdy może otrzymać miłość – kontynuowała Coniemiara. – Ale tylko dobre dusze mogą ją dawać. " Bardzo ciekawie skonstruowana powieść, dotykająca tego, co delikatne, kruche_ tajemnicy śmierci, przejście na drugą stronę, korelacji tego, co tu i teraz, z tym co nastanie. Opowieść snuta z perspektywy zwierząt, co mnie kupiło. Bardzo polecam. Uwaga, mroczna
Ida_wrześniowa - awatar Ida_wrześniowa
oceniła na816 dni temu
Słowiańskie mity i opowieści w komiksie Wiktoria Korzeniewska
Słowiańskie mity i opowieści w komiksie
Wiktoria Korzeniewska Natalia Noszczyńska
Moja córka zaczęła czytać. Moje serce ogromnie się z tego raduje i po cichu zaczęłam już układać w głowie małe plany tego, co mogłaby czytać w niedalekiej przyszłości. Zaczęła dość skromnie – od losowego komiksu – i w ciągu roku udało jej się przeczytać ich całkiem sporo. Były kotki, pieski i jednorożce… Na Targach Książki w Gdańsku kupiłyśmy też pierwszy tom Sisters. Po przeprowadzce do miasta zapisałam siebie i ją do biblioteki, od razu wypożyczając coś dla niej. Kątem oka wypatrzyłam też słowiański komiks Wiktorii Korzeniewskiej. Młoda szybko przeczytała swój komiks i sięgnęła po to cudo ze zdjęcia. Przyznam szczerze, że z lekkim podziwem obserwowałam, jak z jednorożców przeskakuje w świat słowiańskich bóstw i demonów. Nie sądziłam, że ta tematyka przypadnie jej do gustu, a jednak bardzo ją wciągnęła. Pojawiło się trochę pytań o utopce, bo latem już jej o nich opowiadałam. Z dużym zainteresowaniem czytała o mitach słowiańskich, dowiedziała się też, jakie są sposoby na zmorę i kim jest Leszy. Wie już, jak zrobić Marzannę i na co uważać podczas obrzędu. No i przede wszystkim – jaka właściwie była Baba Jaga. Cieszę się, że trafiłyśmy akurat na taką formę przekazu, jaką jest komiks. To bardzo fajne wprowadzenie do świata mitologii słowiańskiej. Ilustracje Natalii Noszczyńskiej są piękne i dopracowane, a opisy ciekawe i zachęcające do dalszego zgłębiania tematu. Teraz czeka mnie zakup bestiariusza, będzie wspólne wieczorne czytanie i oglądanie ilustracji przedstawiających postacie słowiańskich wierzeń.
zaczytana_cma - awatar zaczytana_cma
oceniła na83 miesiące temu
Mali Słowianie. Opowiadania o dawnym świecie Monika Maciewicz
Mali Słowianie. Opowiadania o dawnym świecie
Monika Maciewicz
W latach mojej edukacji szkolnej usilnie zapoznawano nas z mitologią grecką i w niewielkim stopniu rzymską. Gdy będąc już osobą dorosłą poznałam mitologię słowiańską, żal mi było okropnie, że to co cenne i piękne dla naszej kultury w edukacji najmłodszych jest pomijane. Słuszne są tu słowa naszego wieszcza iż "cudze chwalicie, a swego nie znacie". Długo też szukałam książki, która najmłodszym czytelnikom mogłaby przybliżyć słowiański świat. Po przeczytaniu książki "Mali Słowianie" rzec mogę: znalazłam. 9 opowiadań o rodzeństwie które wychowuje się w słowiańskiej rodzinie, urzekły mnie od pierwszej strony. Uczynienie głównymi bohaterami dzieci, czyni tę powieść bliższą najmłodszym czytelnikom. I udowadnia, że dzieci dawniej, jak i dziś jednakowo rozrabiać lubiały. Książka ta to przede wszystkim spotkanie ze słowiańskimi tradycjami, jak choćby postrzyżyny, ze słowiańskimi bóstwami jak boginia Mokosz, z tradycjami i obyczajami zawiązanymi z choćby narodzeniem dziecka. Autorka świetnie oddała i przybliżyła słowiańską mentalność, gdzie stary dziad wędrowny otoczony był respektem i szacunkiem i w gościnie zawsze był mile widziany. A spotkań i przygód dzieci mają w tej książce bez liku. Jedne zabawne, a inne straszne, choćby to z jagodową babą ( dlatego zalecam, aby rodzice najpierw sami książkę przeczytali i podjęli decyzję czy to już odpowiednia lektura dla ich pociechy). Książka zawiera dużo trudnego słownictwa, lecz lektury lękać się nie trzeba, gdyż po każdym rozdziale jest słownik, który te pojęcia wyjaśnia. Także nawet laik sobie poradzi. Sądzę, że jest to jedna z tych pozycji, którą warto wziąć pod uwagę, jeśli swoim najmłodszym czytelnikom chcecie przybliżyć świat słowiańskich bóstw, tradycji i obyczajów.
ZaczytanyZakatek - awatar ZaczytanyZakatek
ocenił na95 miesięcy temu
Dziesięcina. Prawdziwa historia kleru w dawnej Polsce Kamil Janicki
Dziesięcina. Prawdziwa historia kleru w dawnej Polsce
Kamil Janicki
Po "Pańszczyźnie" i "Warcholstwie" Kamila Janickiego wiedziałem mniej więcej czego mogę się spodziewać. Pierwsze strony nie zaskoczyły mnie, autor jest ewidentnym przeciwnikiem formy w jakiej objawił i rozwijał się kościół katolicki w naszym kraju. Mimo że sam nie jestem specjalnie religijny, nie można mnie zaliczyć do przeciwników wiary. Jestem świadom tego jak w pewnych okresach "chrzest Polski" pomógł w organizacji państwa na tle Europy, ale widzę wiele grzechów kościoła głoszącego miłość Chrystusa, których nie powinno się zapominać. Nie mniej jednak nie lubię, gdy ktoś w tak agresywny sposób próbuje mnie do czegoś lub kogoś zniechęcić. Tak właśnie rozpoczął pan Janicki, jednak ku mojemu zdziwieniu narracja szybko się zmieniła. Z osobistej tyrady autor bardzo szybko i sprawnie przeszedł do realiów średniowiecznej oraz późniejszej epoki w dziejach Polski. W mniej personalny, a bardziej rzeczowy, poparty przykładami sposób zaczął opowiadać o organizacji kościoła, traktowaniu wiernych (pod tym względem szlachta i chłopi również nie stali na równi),o rosnącej z czasem pozycji "patronów" (z króla odpowiedzialność przechodziła na pobliskiego ziemianina - fundatora),rywalizacji między kościołem świeckim i klasztornym oraz tym kto w ogóle miał prawo przyjąć święcenia. Kamil Janicki przechodzi kolejno przez wszelkie tytuły i uprawnienia (w tym przywileje i korzyści) jakie się z nimi wiązały od prymasów, acrybiskupów po plebanów, kończąc na najniższych w łańcuchu wikariuszach, którzy według niego byli jedynymi uprawiajacymi posługę duszpasterską. Wyżsi rangą księża zajmowali się głównie zwiększeniem swoich wpływów oraz zasobów portfela, a przed wprowadzeniem rygorystycznego celibatu nawet nie kryli się z rospustą, konkubinami, a niekiedy awanturniczym życiem typowych przedstawicieli klasy szlacheckiej. Dalej wdrażamy się w temat Reformacji, jej przyczyn i odpowiedzi kościoła w postaci Kontrreformacji, powoływania kapituł i Soboru Trydenckiego, który przeprowadził wewnętrzne zmiany dyscyplinarne. Co się zmieniło? Organizacja? Karność i moralność? Realia czy tylko te oficjalne? Podobało mi się wgłębienie w takie tematy jak tonsura, wyższe święcenia i ostateczny celibat, pozwolenia dla chłopów od swojego pana na przyjęcie święceń czy seminaria, w których jak łatwo się domyśleć kmieć czy mieszczanin nie zaznał równości z "szlachetnie urodzonym". Mimo to prestiż kościoła i powaga wiary dawały świetne perspektywy chłopom, którzy chcieli uniknąć ciężkiej pracy na roli czy dochrapać się cieplejszej posadki polegającej na wypełnianiu woli patrona względem parafian. Autor zwraca uwagę, że kościoły zawsze budowano na wzgórzach, a jeśli takowych w pobliżu nie było musiały mieć więcej stopni do drzwi niż pozostałe okoliczne budynki. Było to ważnym wyznacznikiem roli kościoła jaki spełniał w życiu mieszkańców. Symbolika to bardzo ważne narzędzie dla świadomości wiernych. Wreszcie czytamy o sposobach zarobku kleru oprócz handlu zbożem z otrzymanych ziem, w tym o bezwzględnym podatku zwanym dziesięciną. Następnie czytamy o odgórnych zaleceniach w temacie odprawiania mszy i kontaktów z wiernymi. Co trzeba było robić, by zainteresować uczestników mszy? Co było zakazane, a co jednak robili księża szlacheccy, którzy i tak czuli się lepsi od plebsu? W przeszłości ateizm nie mieścił się w głowie, ale wiejskie gusła i przesądy z pogańskich czasów nadal były aktualne. By takowe odprawiać wieśniacy wykradali z kościołów "święte" przedmioty, co w momencie złapania było ciężko karane. Nie oznacza to, że światli szlachcice i duchowni nie wierzyli w różne, tajemne i nadprzyrodzone dziwy. Przed rozbiorami prawo przymuszało wiary, ale przede wszystkim do praktyki. Spowiedź była możliwa tylko w swojej parafii, a za opuszczanie mszy groziły sankcje lub nawet wykluczenie ze społeczności. Jak dla mnie książka przydatna, ale nie chciałbym jej traktować jako jedyne źródło wiedzy na temat roli kościoła w dawnej Polsce. Uważam, że warto przeczytać tym bardziej, że język jest bardzo przystępny, a Kamil Janicki potrafi zaciekawić słowem.
Paweł85x2 - awatar Paweł85x2
ocenił na71 dzień temu
Bajki i baśnie koreańskie William Elliot Griffis
Bajki i baśnie koreańskie
William Elliot Griffis
Całość na: http://www.ksiazkowewyliczanki.pl/2025/12/bajki-i-basnie-koreanskie-kontra-basnie.html Zbiór opowiadań swoją amerykańską premierę miał w 1922 roku, a sam autor odwiedził Koreę dopiero kilka lat później, w 1927 roku — już po opublikowaniu Korean Fairy Tales. Wszystkie przekazy, do których dotarł, uzyskał od misjonarzy i badaczy kultury koreańskiej — ludzi, którzy z kolei musieli czerpać je z przekazu ustnego, wówczas niezwykle żywego i powszechnego. To wyraźnie słychać w tych historiach. Choć łączą je pewne motywy, różnią się ciężarem, sposobem podania, stopniem zanurzenia w koreańskich wierzeniach i lokalnej mitologii. Jedne tylko delikatnie zahaczają o ludowe podania, inne przeciwnie — wchodzą w nie bardzo głęboko, tworząc pełnoprawne baśnie. W efekcie zbiór przygotowany przez Griffisa niesie w sobie nie tylko echo koreańskiego folkloru, lecz także wyraźne piętno zachodniego spojrzenia na Kraj Porannego Spokoju. Choć każda z opowieści różni się od siebie, wiele z nich łączy wspólna tkanka koreańskiej wyobraźni. Dominują zwierzęta — tygrys (zwykle groźny, głupi lub zbyt pewny siebie),króliki, krowy, koty, żaby czy wróble. Pojawiają się duchy, tokgabi, niebiańskie bóstwa, wielcy założyciele jak Tangun. Sporo jest opowieści etiologicznych tłumaczących pochodzenie zwyczajów, miejsc, nazw, zwierzęcych zachowań. Wiele historii wyraźnie pokazuje bliskie, wielowiekowe powiązania Korei z Chinami — zarówno kulturowe, jak i mitologiczne. Widać to w bohaterach, motywach i fabułach, które w różnych wariantach funkcjonują po obu stronach Żółtego Morza. Przykładem może być legenda o Tkaczce i Pasterzu (w koreańskiej wersji — o Tkaczce i Księciu Bydła),jedna z osiowych opowieści chińskiego Święta Qixi. W zbiorze Griffisa pojawia się także Sroczy Most, tworzony przez sroki siódmego dnia siódmego miesiąca — niemal bezpośrednie nawiązanie do chińskiego pierwowzoru. W tym wszystkim jednak bardzo wyraźnie czuć wpływ amerykańskiej (a szerzej: zachodniej) perspektywy tamtych czasów. To był moment, gdy kolonializm wciąż miał się dobrze, a Azja Wschodnia dopiero „otwierała się” na Zachód — zwykle w narracjach ludzi przekonanych o wyższości własnej cywilizacji. Ten sposób myślenia przenika część opowieści Griffisa. Autor nierzadko przedstawia Koreańczyków jako naród naiwny, prostoduszny, pozbawiony wiedzy o „nowoczesnym” świecie. Wplata porównania do Szkotów, Arabów czy innych zachodnich nacji, które zamiast przybliżać czytelnika do Korei, często odsuwają go od jej rzeczywistego kontekstu.
Książkowe_Wyliczanki - awatar Książkowe_Wyliczanki
ocenił na63 miesiące temu

Cytaty z książki Nordyckie opowieści

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nordyckie opowieści