Anatomia zła

Okładka książki Anatomia zła autorstwa Michael H. Stone
Okładka książki Anatomia zła autorstwa Michael H. Stone
Michael H. Stone Wydawnictwo: Filia Seria: Filia na faktach reportaż
752 str. 12 godz. 32 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Filia na faktach
Tytuł oryginału:
The Anatomy of Evil
Data wydania:
2023-11-08
Data 1. wyd. pol.:
2023-11-08
Liczba stron:
752
Czas czytania
12 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383570976
Tłumacz:
Adam Tuz
Od narcyzmu do agresji – kiedy w umyśle rodzi się zło?

Charles Manson, Ted Bundy, Jeffrey Dahmer – to tylko kilku z kilkuset seryjnych morderców, których przypadki zbadał dr Michael H. Stone i na których powołuje się w tej książce. Psychiatra analizuje dwie istotne cechy osobowości, narcyzm i agresję, typowe u przestępców zarówno popełniających zbrodnie w afekcie, jak i sprawców najgorszych potworności: sadystycznych tortur i morderstw.

Zastanawia się, czy zło ma swoje źródła w genach, wychowaniu czy może istnieją inne czynniki wpływające na rozwój skłonności przestępczych. Czy zło jest nieuniknione, czy istnieją sposoby na jego zrozumienie i przeciwdziałanie? Co psychologia, psychiatria i neuronauka mówią nam o umysłach tych, których czyny można opisać jako prawdziwe zło? I co to oznacza dla nas? Studium zła dr. Michaela H. Stone’a rzuca nowe światło na naturę ludzkiego okrucieństwa, psychopatię, socjopatię oraz inne zaburzenia osobowości. To próba zrozumienia, czy wszyscy jesteśmy potencjalnie źli i co skrywa się za fasadą zła.
Średnia ocen
7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Anatomia zła w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Anatomia zła



2117 2105

Oceny książki Anatomia zła

Średnia ocen
7,8 / 10
116 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Anatomia zła

avatar
48
20

Na półkach:

Bardzo wnikliwa analiza mrocznej strony ludzkiej natury. Jestem pod wrażeniem rozmachu, oraz pomysłu na zdefiniowanie i sklasyfikowanie zła. Z pewnością nie jest to książka do przeczytania na raz. Dla weekendowego czytelnika może okazać się "za ciężka". Jako materiał źródłowy - znakomita.

Bardzo wnikliwa analiza mrocznej strony ludzkiej natury. Jestem pod wrażeniem rozmachu, oraz pomysłu na zdefiniowanie i sklasyfikowanie zła. Z pewnością nie jest to książka do przeczytania na raz. Dla weekendowego czytelnika może okazać się "za ciężka". Jako materiał źródłowy - znakomita.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
498
49

Na półkach:

Zaczynając od definicji zła, poprzez skale jego gradacji, a następnie ogrom przykładów dr Stone prowadzi nas przez fascynujący świat psychopatów, morderców i nie tylko. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie jak kształtuje się ludzki umysł oraz co na niego wpływa przed, jak i po popełnieniu czynów zabronionych. Analiza biografii, rozmowy z więźniami oraz przegląd mnóstwa artykułów pozwala na kompleksową ocenę zbrodni, jak i procesów występujących przed nią.

Podchodziłam do tej pozycji kilka razy… tematyka jak najbardziej interesująca, natomiast wymagająca dużej dawki skupienia i cierpliwości. Najważniejsze i tym samym najciekawsze były wg mnie mnożące się przykłady zbrodni oraz ich analiza. Jednak, nie przekonuje mnie kilka rzeczy. Mianowicie, że jesteśmy w stanie wskazać czy ktoś popełni zbrodnie, jeżeli wydzielimy odpowiedzialny za to gen lub zbudujemy matrycę drzewa przyczynowo-skutkowego, która wytypuje morderców. Niemniej ilość przedstawionych schematów działania ludzkiego umysłu jest, jak najbardziej niesamowita.

Każda decyzja, czy też sytuacja kształtuje nas samych i nasze otoczenie, a co za tym idzie każdy nasz wybór ma skutki, które z grubsza umiemy częściowo przewidzieć, natomiast wszystkie konsekwencje będą widoczne dopiero po tym jak się wydarzą.

Zaczynając od definicji zła, poprzez skale jego gradacji, a następnie ogrom przykładów dr Stone prowadzi nas przez fascynujący świat psychopatów, morderców i nie tylko. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie jak kształtuje się ludzki umysł oraz co na niego wpływa przed, jak i po popełnieniu czynów zabronionych. Analiza biografii, rozmowy z więźniami oraz przegląd mnóstwa...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1139
1038

Na półkach:

Celem tej książki, jak łatwo się domyślić po tytule, jest zrozumienie zła. Oczywiście nie całkowite i nie zupełne – to byłoby zbyt wiele. Michael H. Stone był (zmarł w 2023 roku) amerykańskim psychiatrą i profesorem psychiatrii klinicznej w Columbia University College of Physicians and Surgeons w Nowym Jorku. W swojej pracy zajął się wyłącznie złem, czy też aktami zła, które inicjujemy i za które odpowiadamy my sami. Stone nazwał to złem moralnym. W odróżnieniu od zła naturalnego, na przykład trzęsienia ziemi, tsunami, powodzi.

Autor podejmuje tematy zła w czasie pokoju, zbrodni pod wpływem impulsu (wściekłość, zazdrość),psychopatycznych intrygantów, seryjnych zabójstw i tortur, zła w rodzinie i wiele innych. Znaleźć można w książce nie tylko uogólnione analizy, ale też opisy bardzo konkretnych zbrodni i zbrodniarzy, na przykład:

„Kolejna zbrodnia obejmująca gwałt i morderstwo, która jednak wzbudziła o wiele większą uwagę, miała miejsce w lipcu 2007 roku w Cheshire w stanie Connecticut. Steven Hayes (dwudziestoczteroletni) i Josh Komisarjevsky (dwudziestosześciolatek),obaj z długą przeszłością kryminalną, wdarli się do domu doktora Williama Petita, wcześniej wymusiwszy w banku pieniądze od jego żony[758]. Następnie w domu zgwałcili panią Petit i dwie córki, po czym je zabili. Obaj próbowali też zabić doktora Petita, który jakimś sposobem przeżył. Po czym podpalili dom, chcąc zniszczyć dowody zbrodni uważanej za jedną z najohydniejszych w dziejach Connecticut”*.

„Anatomia zła” wydaje się pozycją wyjątkowo wartościową, choć – pomijając konkretne przypadki i zdarzenia – w sumie nie dokonałem dzięki niej żadnego wielkiego odkrycia. Godna polecenia jest ze względu na swój porządkujący charakter. W książce Michaela Stone’a znalazłem mnóstwo informacji, które pomogły mi uporządkować swoje przekonania, przekonania nie zawsze dotąd w pełni sprecyzowane. Prosty przykład – zło dotyczy tylko ludzi. Czy gepard, który goni gazelę jest zły? Czy może nienawidzi tę gazelę? Nie, po prostu jest głodny. Gdyby miał jakąkolwiek moralność, to gazela byłaby zapewne dla niego moralnie obojętna. Ale idźmy dalej. W procesie ewolucji większość drapieżników wykształciła umiejętność szybkiego uśmiercania ofiary. Czy gepard współczuje gazeli i dlatego stara się ją szybko zabić? Ależ skądże! Wyuczył się tego, jak i miliony jego przodków, bo szarpanie się z ofiarą zbyt długo, oznacza utratę cennej energii, a więc nie jest optymalne.

Kwestia inna: czy człowiek może urodzić się zły? Michael Stone twierdzi, że nie jest to możliwe, ale ja – po poważnym zastanowieniu się i lekturze książki – uznałem, że... nie wiem. Może autor ma rację, ale nie mam pewności.

Jeszcze inne zagadnienie, jedno z wielu, zresztą: gdzie przebiega granica między złem, a chorobą psychiczną? Albo to: czy są jakieś uczynki/działania złe w sensie uniwersalnym, to jest oceniane jako zło przez wszystkich i zawsze? Autor proponuje przykład gwałtów na dzieciach, ale chyba nie tylko ja wiem, że są pewne środowiska, w których... jak by to delikatnie określić... nie jest to takie oczywiste.

„Anatomia zła”, Michaela Stone’a to pozycja zdecydowanie bardziej popularna niż naukowa i – choć traktuje temat bardzo poważnie – jest stosunkowo łatwa w odbiorze; zrozumienie zawartych w niej treści nie nastręcza żadnych problemów. Warto ją przeczytać, żeby wprowadzić ład i porządek we własne przekonania na temat zła.





---
* Michael Stone, „Anatomia zła”, przekład Adam Tuz, wyd. Filia, Poznań, 2023, e-book. konwersja publikacji do wersji elektronicznej: „DARKHART”.

Celem tej książki, jak łatwo się domyślić po tytule, jest zrozumienie zła. Oczywiście nie całkowite i nie zupełne – to byłoby zbyt wiele. Michael H. Stone był (zmarł w 2023 roku) amerykańskim psychiatrą i profesorem psychiatrii klinicznej w Columbia University College of Physicians and Surgeons w Nowym Jorku. W swojej pracy zajął się wyłącznie złem, czy też aktami zła,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

675 użytkowników ma tytuł Anatomia zła na półkach głównych
  • 518
  • 142
  • 15
103 użytkowników ma tytuł Anatomia zła na półkach dodatkowych
  • 60
  • 10
  • 9
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5

Czytelnicy Anatomia zła przeczytali również

Paris. Autobiografia Paris Hilton
Paris. Autobiografia
Paris Hilton
Po Jennette przyszła pora na Paris Hilton… Czyli sięgam po kolejną spowiedź kobiet (a wtedy jeszcze dziewcząt),które ,,królowały”, gdy ja sama byłam smarkiem/nastolatką i nawet jak nie byłam fanką, to na własne oczy oglądałam, jak znajdowały swoje miejsce wśród sław i popkultury. I tym razem również nie było tak różowo, choć w tym wypadku to inna historia. Aczkolwiek z kilkoma punktami wspólnymi… Czy to wybielanie się? Cóż – w to, że Paris Hilton wielkim mastermindem jest raczej nie uwierzę… ale to, że od początku była po prostu smarkulą, która tak jak inne smarkule w tym wieku chciała się wyszaleć, jednak przez pochodzenie stale była na świeczniku i brukowce prześcigały się w tym, co bardziej odklejonego i obleśnego o niej napiszą brzmi już całkiem realnie. Z tym że Paris nie chciała być tylko kolejna ofiarą. Skoro obleśne chłopy chcą zarabiać na jej seksualizowaniu i obdzieraniu z godności, to dlaczego sama nie może tego robić, skoro i tak nie jest w stanie tego przerwać? Paris to dziecko tamtych czasów, przełomu tysiąclecia, gdzie kobieta w popkulturze miała być piękna i seksualizowana, żeby jedni mieli do czego się ślinić, a drudzy czuć się moralnie lepsi czytając o kolejnym ,,wyskoku głupiutkiej odklejonej blondynki”. I chyba właśnie komentarz i przemyślenia na ten temat bardziej do mnie dotarły niż konkretna osobista historia Paris. Ale wiecie co? Niewiele zmieniło się w tym względzie. Nie, gdy baba w zbliżonym wieku do matki Biebera obściskuje go publicznie i całuje bez jego zgody ku uciesze gawiedzi i jeszcze jest z tego dumna. Nie gdy ciekawszą rzeczą na wywiadach jest to, z iloma facetami spotykała się taka Taylor Swift niż jej twórczość – wywołując jasny przekaz: jest puszczalska! Mogłabym wymieniać dalej, lista jest całkiem długa… Gdzie jest granica między tym, na co się godzi będąc sławnym, a tym, co kreują media dla wyświetleń i pieniędzy? Bo przecież wszyscy lubimy czuć się moralnie od kogoś lepsi, prawda? I żeby była jasność – ta autobiografia nie była dla mnie szokiem i nie zmieniła mojego postrzegania Hilton. Już od jakiegoś czasu rozumiem co to wykreowany wizerunek i że za ,,produktem” mimo wszystko nadal stoi człowiek. Paris wybrała drogę jaką wybrała – kontrowersji i grania w tę grę dalej, ale jako bardziej aktywny gracz niż tylko ofiara. Czy to dobrze, czy źle? Hilton wprost się przyznaje: ostrzegali mnie, ale ja i tak nie słuchałam. Ja popełniałam błędy i słusznie za nie płaciłam. Ale była też druga strona medalu – niezrozumienie i brak adekwatnej pomocy. Zazwyczaj wszystko jest trochę bardziej skomplikowane niż nam się wydaje. I może właśnie o to trochę chodziło w tej autobiografii – nie o samą ,,spowiedź”, ale aby zastanowić się nad tym, co widzimy i co nam jest podawane. Bo Paris sobie poradzi – swoje zarobiła i zarabia dalej. Chciała tylko przedstawić swoją perspektywę, że pod lukrową polewą może kryć się szersza i nie zawsze tak słodka historia. Ale hej, swoje już wyszalała, jest już dorosłą kobietą i życie leci dalej – jednak nadal ma to prawo, aby chcieć zostać wysłuchaną.
TerraEpsilon - awatar TerraEpsilon
ocenił na76 miesięcy temu
Sekty. Uwodziciele tłumów, fanatyczni wyznawcy i mechanizmy manipulacji Kevin Conley
Sekty. Uwodziciele tłumów, fanatyczni wyznawcy i mechanizmy manipulacji
Kevin Conley Max Cutler
Jim Jones, Charles Manson, David Koresh, Marshall Applewhite, a nawet Chizuo Matsumoto, to klasyczne przykłady sylwetek potężnych przywódców i liderów organizacji czy też ugrupowań popularnie zwanych ,,Świątyniami” ,,Rodzinami” i temu podobnymi. Jednak najpopularniejszym określeniem, które scala wszystko to, co ci ludzie oraz ich poddani a’la ,,niewolnicy ich charyzmy” wykonują, jak i funkcjonują jako zbiorowy byt, ujarzmieni przez swoich guru pod egidą funkcjonowania i jej celu zbiorowej ,,Wspólnoty”, gdzie bardzo trudna, na pierwszy rzut oka niejednoznaczna osobowość wodza, ot indywidualny aparat opresyjny, którym tak naprawdę jest to aspekt najważniejszy i przewodni o Wspólnocie stanowiący... jest pojęcie „Sekty”. Sekty to indoktrynacja, pozbawianie jej ,,członków” wolnej woli, osobowości i stałości podstawowego wrażenia i pewności bezpieczeństwa psychicznego. To ponad wszystko emocjonalny fałsz, makiawelizm i bezduszność w czystej postaci. Coś, co chyba z historii istnienia naszej Cywilizacji nie zniknie, a jak już tak chyba wraz z ostatnią grupą ludzi na Ziemi. Mój specyficzny stosunek do zjawiska i fenomenu Sekt – bo co by nie było Świat idzie do przodu, a one istniały, istnieją i istnieć będą – Organizacji, które mają czelność nazywać się ,,Rodzinami”, ,,Ruchami społeczno-religijnymi”, ,,Wspólnotami Wiary” i temu podobnie, jest dość specyficzny, mógłbym powiedzieć trudny. Nie czuję do Sekt czystej nienawiści, bo w gruncie rzeczy nigdy w Sekcie nie byłem, a z szerszej perspektywy na nienawiść nie powinno się odpowiadać, ot tak z miejsca… nienawiścią. Dziesiątki lat temu miało miejsce pewne tragiczne wydarzenie, które na całe dekady, jak nie na zawsze, niczym ku kresu samego czasu, zmieniło oblicze gatunku ludzkiego, jak i całej Cywilizacji. To, co i jak miało wtedy miejsce, ile niewinnych dusz zabrało ze sobą do nieba, wręcz wzorcowo i ,,idealnie aż pod sufit” podsumowało nas jako ,,gospodarza” Ziemi – jako jej właściciela, który jest na niej rzekomo najważniejszym gatunkiem, który jest Panem doklejającym do niej metkę jako dowód zakupu na wyłączność. Rzecz rozchodzi się o Świątynię Ludu ,,wielebnego” Jima Jonesa, który był dla tej ogromnej rzeszy ludzi niczym nieskalany żadnym grzechem ,,Ojciec”, jak pastor dbający o swoje stado owieczek, które trzeba pokierować do ,,światła”, do większego celu. To pan Jones, który wydawał się być dla kilkuset swych wyznawców pomagający, troskliwym, zawsze praktycznie wszechobecnym, a co za tym idzie wszechmocnym, był ,,zapalnikiem” straszliwej tragedii, które rozegrała się w siedzibie Organizacji pastora, na Gujanie, 18 listopada 1978. Ten dzień zapamiętał nie tylko ten rozumiany jako ,,boży”, ale i jako zwykły nie patrząc się na żadną religię czy przekonania ludzi świat. Ponad 900 osób popełnia wtenczas zbiorowe samobójstwo. Jest prawie cała obecna w Świątyni liczba jej wyznawców i osadników zarazem. To ci nieszczęśnicy, jeśli tak to można określić, na prośbę ,,Jimbo” Jonesa postanowili zażyć truciznę (zdarzali się i tacy wyznawcy, którzy się temu opierali, ale koniec końców siła wpływu ,,Kaznodziei” przeważyła – ci ludzie, co bardzo tragiczne i dramatyczne, i tak tego dokonali… i tak odebrali sobie resztę swoich dni, które na ziemskim padole mogli spędzić w zupełnie inny sposób) i raz na zawsze odejść z tego Świata, rzeczywistość według nich przykrej, pełnej spisku i wścibstwa (bo tak zinfiltrował ich umysły ,,Jimbo”). A wszystko to w ten sam dzień, ale 12 lat wcześniej… w dzień moich urodzin. Atonalność, apoteoza, antyteza: to takie trzy określenia rozpoczynające się na literę ,,A”, a jest to dopiero pierwsza litera alfabetu – słowa z którymi kojarzy mi się działalność Sekt, jej wpływ na jednostkę, grupy, rodziny członków etc. ,,Złe byty” wśród Organizacji i rozmaitych Zrzeszeń, co nigdy nie powinno mieć miejsca, a jednak się zdarza – w końcu człowiek to zwierzę stadne, gdzie w grupie umysł może zacząć reagować na pewne zjawiska nieco inaczej, zmieniając się w okoliczności wielu ,,wpływów” i innego rodzaju bodźców wręcz nieoczekiwanie – przyciągają tysiące ludzi do swojego ,,schronienia”. I ten trend, nawet patrząc na to jak technologia i nauka ściera się coraz bardziej z religią, w pewnych polach lekko ją ,,naruszając”, wciąż się utrzymuje. Same seriale Netflixa pt. ,,Jak zostać przywódcą sekty”, 6 odcinków, dość nowa produkcja, z elementem przymrużenia oka traktująca nie tyle co o Sektach i ich liderach, a raczej o staniu się nimi; także poruszający, mocny dokument, bardziej dramatyczny i twardo stąpający po Ziemi od poprzednika pt. „Wrota Niebios. Sekta nad sektami” wyemitowany w ilości 4 odcinków, na platformie streamingowej HBO Max. To te tytuły, te nowatorsko podchodzące do omawianego zagadnienia, dostatecznie mocno choć z różną dla siebie charakterystyką i stylem to właśnie podkreślają, aż krzycząc tym bardzo mocno: jak niebezpieczne były, są i będą chyba już na zawsze ugrupowania, w którym słowo porządek jest ładnym upakowaniem ,,chaosu zła i niemoralności”, który tam panuje – ugrupowania zwane przez cały tabun socjologów, psychologów, behawiorystów i zwykłych ludzi… Sektami. Tak, to dzięki m.in. tym tworom małego ekranu oraz książce z gałęzi reportażu faktu z szczegółową dozą informacji w jej temacie pt. „Co się stało w Jonestown? Sekta Jima Jonesa i największe zbiorowe samobójstwo” autorstwa Jeffa Guinna, w jakiś dziwny sposób – mimo mojego ,,urodzinowego” związku z masakrą w Jonestown, o czym powyżej napomknąłem – postanowiłem wziąć się za kolejną lekturę w tym ciężkim i problematycznie szerokim do analizy i inteligentnej dysputy ,,sekciarskim” zagadnieniu. Tą publikacją okazał się tytuł „Sekty. Uwodziciele tłumów, fanatyczni wyznawcy i mechanizmy manipulacji” od Kevina Conleya i Maxa Cutlera. Sekty, to, jak podkreślam zawsze przy tego rodzaju kwestiach, o których piszę lub debatuję z innymi ludźmi, temat do dyskusji nader trudny. Autorzy Conley i Cutler udowadniają, że Sekty to coś z naszego Świata zarówno nam bliskiego jak i dalekiego. Z jednej strony martwimy się zagadnieniami i zjawiskami społecznymi tego typu, gdyż dotyczy to najbardziej zwykłych, często typowo przeciętnych ludzi, na pierwszy rzut oka szczęśliwych i spełnionych zawodowo w swym barwnym pełnym emocji życiu - ludzi, którzy dają się jednak omamić sile charyzmy danego potężnego przywódcy i wszelakim prawidłom głoszonym przez to, co on i jego podwładni w tak zwanej ,,Wspólnocie" prawią, co skutkuje, jak wspomniałem powyższym, zatraceniem i spłyceniem psychicznym takiej osoby, zmianą jej, ,,wewnętrznego Ja", czego ze swojej perspektywy nie jest ona w stanie zauważyć. Mało tego, taki osobnik uważa wręcz taką zmianę jako wejście na inny stan istnienia, jakby wyjście poza dotychczasową zbędną cielesność. Tak, twórcy omawianej publikacji tak właśnie przedstawiają, choć to duże uproszczenie, ten znany tylko Sektom ich własny mikrokosmos, który istnieje tylko dla ich członków i ,,Lidera". Dwójka twórców tej bardzo ,,twardej" w odbiorze, z jednej strony pragmatycznej literatury, swoje opinie opiera na rozległych wnioskach, badaniach, wywiadach - to dość nietypowy reportaż i twór z pogranicza ,,faktu". Mamy tu sporo nowych i podanych nieco inaczej treści o rzeczywistości, w której żyjemy, a którą postrzegają Sekty czy sektopodobne Organizacje, Rodziny, Unie Religijne. To zawsze zastanawia odbiorcę i nasuwa masę refleksji i jakby pytań retorycznych w stylu: ,,czy przed kimś takim można się chronić? To psychopaci, czy faktycznie ludzie z wizją, której nigdy nie spełnią, i z której szkód wyrządzonych przez dążenia do jej realizacji nie zdają sobie sprawy?”. Nie, jestem tego rodzaju osobą, która nie chciałaby w żadnym wypadku nigdy doświadczyć w swoim życiu, życiu mojej rodziny i znajomych, czegokolwiek związanego z wszystkim tym, co swoimi obłymi, wstrętnymi mackami dosięgają i niszczą Ugrupowania, o których mowa. Szczególnie zdałem sobie sprawę z tego, gdy z uwagą oglądałem wspomniany nieco wyżej 4-odcinkowy miniserial o ,,Wrotach Niebios”. I przyznam bez bicia, to ta produkcja miał dość spory, ale nie ostateczny udział, w ,,zmuszeniu” mnie do sięgnięcia po te książkę jako swoją kolejną lekturę. Przypadek ,,Wrót” to potężna przestroga – ostatecznie Marshall Applewhite pchnął swych wyznawców do popełnienia samobójstwa w imię czegoś, co na Ziemi ich biologiczne ciała nigdy by nie osiągnęły. Tłumaczył im, że śmierć drogą samobójstwa to jedyna godna ich jestestwa, którym są teraz obecnie, możliwość opuszczenia ludzkiego ciała i przeistoczenia się w ,,Istotę wyższego poziomu”. 26 marca 1997 roku policja odkryła ciała 39 członków grupy. Czy można było tego uniknąć? I tak, i nie – odpowiedź na tak trudną kwestię podchodzi pod problem dylematu moralnego. Zainteresowanie rządu osobą Marshalla, władz lokalnych, monitorowanie bezpieczeństwa osób do do tej czy jakiejkolwiek innej sekty się dostających, i to z własnej woli; także stworzenie szerszych przepisów regulujących ,,działania” tego czegoś, co z punktu Statusu społecznego, prawnego, jak i z punktu widzenia Sekty jako złowrogiej, nastawionej do ogółu tkanki społecznej dość agresywnie i atakująco, byłoby dla nas wszystkich szalenie istotne. A czy tak się dzieje i dzisiaj? Sądzę, że częściowo temat jest zmieciony pod dywan, gdyż w dobie massmediów i ,,socialmediów”, cóż, te ,,prawdziwe” Sekty, niestety, mają trudniej, aby całkowicie ukryć swoje działania. Jednak mimo wszystko… działają; wnikliwi w temacie geecy śledzący ,,sektowy” temat wiedzą w czym rzecz. Co ciekawe ,,Uwodzicieli tłumów”, jako literaturę z granicy gatunku reportażu i nauk psychokryminologicznych, można uznać za luźno, dobrze dostrojony informacjami reportaż jak i kompendium wiedzy w naukach socjologicznych i psychologicznych. Autorzy zachowują umiar w dozowaniu czysto akademickiej nomenklatury oraz w kreowaniu odpowiednio ,,napięciowej”, suspensowej atmosfery (podając odpowiednie ku temu przykłady),aby dane zjawiska i tematy zaznaczyć i opisać. I tak, nie miałem pojęcia, że słowo ,,Sekta” przed ,,erą” Mansona oznaczało grupę szalonych, niegroźnych i dość samodzielnych hippisów. Totalne gratki dla naszych pisarzy-specjalistów za to, że nie bali się korzystać z prac uznanych psychiatrów i kryminologów, jak z dzieł Roberta D. Hare’a czy H. M. Cleckley’a. Kapitalna praca, choć odnoszę wrażenie, iż przeznaczona jest ostatecznie dla ,,szperaczy" - mega zajaranych ludzi, poszukujących wszystkiego z tym związanego, tematyką Sekt etc.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na84 miesiące temu
Martwy punkt. Sprawa zabójstwa Iwony Cygan Mateusz Baczyński
Martwy punkt. Sprawa zabójstwa Iwony Cygan
Mateusz Baczyński
Wyjątkowo nie wypowiem się nt. książki ale komentarzy internetowych odnośnie tej książki. Otóż każdy, kto przeczytał książkę i przyjmuje do wiadomości tezy w niej zawarte jest: 1) Opłacony przez panów "Klapa" 2) Opłacony przez adwokatów panów "Klapa" 3) Działa na zlecenie (nie wiadomo czyje, ale prawdopodobnie panów "Klapa"; brak info czy odpłatnie czy gratis) 4) Opłacił ich autor książki. 5) Działa na zlecenie autora książki (nie wiadomo czy odpłatnie czy nie) Najbardziej absurdalne wersje, które wyczytałam: 1) Adwokaci panów "Klapa" opłacają internetowe komentarze. Bo przecież sąd śledzi internetowe komentarze i na ich podstawie wydaje wyroki, a adwokaci sponsorują klientom kampanie marketingowe. 2) Politycy na najwyższych szczeblach władzy zlecili zabójstwo, a teraz chronią wykonawców, czyli panów "Klapa". Panowie "Klapa" jawią się z książek, podcastów i komentarzy niczym Al Capone, Don Corleone i P. Escobar w jednym. Trzęsą okoliczną policją, prokuraturą, a nawet mają bliskie związki z politykami wszystkich opcji politycznych, którzy przez ostatnie 27 lat rządzili w Polsce. Nikt ich nie ruszy. A pieniądze na opłacanie rzeszy ludzi nigdy im się nie kończą. Całe miasto milczy, bo piśnięcie słówkiem grozi śmiercią, a pan, na którego zeznaniach oparło się oskarżenie, wciąż żyje. I to jest w tej historii najdziwniejsze, bo każdy kto umarł nie ze starości, w ciągu ostatnich 27 lat i wypowiedział kiedykolwiek słowo Iwona "coś wiedział", więc go zabili, żeby nie powiedział czegoś więcej. Internetowi specjaliści nigdy nie zawodzą. Znają się absolutnie na wszystkim i żadna teoria spiskowa im niestraszna.
arantxa - awatar arantxa
oceniła na81 rok temu
Facemaker. Historia człowieka, który stworzył chirurgię plastyczną Lindsey Fitzharris
Facemaker. Historia człowieka, który stworzył chirurgię plastyczną
Lindsey Fitzharris
Książka „Facemaker. Historia człowieka, który stworzył chirurgię plastyczną” autorstwa Lindsey Fitzharris to pozycja fascynująca, a jednocześnie głęboko wstrząsająca. Autorka, znana już polskiemu czytelnikowi z bestsellera „Rzeźnicy i lekarze”, tym razem przenosi nas w mroczne realia I wojny światowej – konfliktu, który dzięki postępowi technologicznemu w dziedzinie artylerii masakrował ciała żołnierzy w sposób wcześniej niespotykany. W centrum tej opowieści stoi Harold Gillies, nowozelandzki chirurg, który podjął się zadania niemal niemożliwego: przywracania twarzy tym, których wojna pozbawiła tożsamości. Fitzharris buduje swoją narrację z niezwykłą precyzją, łącząc rzetelność historyczną z niemal powieściowym tempem akcji. Głównym bohaterem jest tu nie tylko sam Gillies, ale i jego pacjenci – młodzi mężczyźni, którzy przeżyli wybuchy pocisków, ale ich twarze stały się „masą mięsa i strzaskanych kości”. Autorka z dużą wrażliwością opisuje dramat żołnierzy z urazami twarzoczaszki, którzy w tamtym czasie byli traktowani niemal jak wyrzutkowie. O ile utrata kończyny budziła współczucie i podziw dla bohatera, o tyle brak nosa czy żuchwy wywoływał u postronnych lęk i odrazę. To właśnie to wyobcowanie było dla pacjentów Gilliesa najbardziej bolesne. Harold Gillies jawi się w książce jako postać wielowymiarowa – genialny wizjoner, ekscentryk, ale przede wszystkim człowiek o ogromnej empatii. Fitzharris opisuje, jak Gillies musiał tworzyć nową dziedzinę medycyny od zera. W czasach przed antybiotykami, gdy każda infekcja mogła być wyrokiem śmierci, a wiedza o przeszczepach tkanek była w powijakach, on eksperymentował z nowatorskimi metodami, takimi jak „płaty rurkowate”. Autorka nie szczędzi nam technicznych szczegółów operacji, co sprawia, że lektura bywa drastyczna, ale jest to drastyczność uzasadniona – pozwala bowiem w pełni docenić skalę osiągnięć lekarzy z oddziału w Sidcup. Warto podkreślić, że „Facemaker” to nie tylko historia medycyny, ale także opowieść o współpracy między nauką a sztuką. Gillies zapraszał do współpracy rzeźbiarzy i artystów, którzy pomagali mu rekonstruować rysy twarzy pacjentów, opierając się na przedwojennych fotografiach. Ta fuzja dyscyplin pozwoliła na przywrócenie rannym nie tylko funkcji fizjologicznych, ale przede wszystkim godności. Mimo ogromnego entuzjazmu, z jakim książka została przyjęta, można dopatrzyć się w niej pewnych mankamentów. Fitzharris momentami ucieka w zbyt hagiograficzny ton, idealizując postać Gilliesa i spychając w cień innych pionierów medycyny tamtego okresu. Ponadto, opisy kolejnych przypadków medycznych bywają powtarzalne, co pod koniec lektury może u czytelnika wywołać pewne znużenie schematem narracyjnym. Mimo tych drobnych uwag, „Facemaker” to książka wybitna. To hołd złożony ludzkiej pomysłowości i determinacji w obliczu niewyobrażalnego cierpienia. Lindsey Fitzharris udowodniła, że potrafi pisać o medycynie w sposób, który trzyma w napięciu bardziej niż niejedna fikcja literacka. To lektura obowiązkowa nie tylko dla medyków, ale dla każdego, kto chce zrozumieć, jak wielką cenę płacono za rozwój współczesnej chirurgii i jak ważna dla każdego z nas jest twarz – lustro naszej duszy i portal do świata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Gospodyni domu śmierci Ryan Green
Gospodyni domu śmierci
Ryan Green
Dorothea Puete urodziła się w patologicznej rodzinie. Bita przez matkę, bita przez ojca, jedząca tylko wtedy kiedy coś znalazła lub wygrzebała za śmieci. Dla niej i jej rodzeństwa śmierć rodziców była zbawieniem. Trafili początkowo do domu dziecka, skąd adoptowała ich ciotka. Po pewnym czasie służby socjalne zorientowały się, że w domu jest za mało miejsca dla wszystkich dzieciaków i dzieci ponownie trafiły do machiny adopcyjnej. Dorothea ciężko zniosła adopcje, z wielu powodów: matka nigdy nie nauczyła jej po sobie sprzątać i nie miała nigdy narzucanych aktywności, ani tego o której wrócić do domu. Jako nastolatka, uciekła więc, aby prowadzić jedyny znany jej z życia fach - zostać prostytutką jak jej matka. Początkowo wiodło jej się całkiem nieźle (zbiegło się to z okresem końca wojny, kiedy to wielu młodych mężczyzn nie potrafiło się odnaleźć w normalnym świecie). Tak oto Dorothea zaliczyła jedno małżeństwo, po drugim, aż zdecydowała się otworzyć pensjonat dla alkoholików, wykolejeńców życiowych oraz ludzi, którzy nie mieli gdzie się podziać. Pobierając ich świadczenia socjalne, ułożyła sobie całkiem niezłe życie. Problemem tylko byli sami pensjonariusze - trzeba było się ich na bieżąco pozbywać. Rozmiar przedsięwzięcia, które sobie założyła Dorothea, był kolosalny. Policja wykopała z jej ogródka i piwnicy tyle trupów, że problem był z ich identyfikacją oraz sfinalizowaniem materiału dowodowego do rozpoczęcia przewodu sądowego. Proces ciągnął się latami, aż Dorothea usłyszała werdykt. Jak dla mnie za lekki …
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na64 dni temu

Cytaty z książki Anatomia zła

Więcej

Teraz przychodzi kres na ciebie. Wysyłam gniew mój przeciwko tobie, aby cię osądzić według twoich dróg i ciebie uczynić odpowiedzialną za wszystkie twoje obrzydliwości.

Teraz przychodzi kres na ciebie. Wysyłam gniew mój przeciwko tobie, aby cię osądzić według twoich dróg i ciebie uczynić odpowiedzialną za ws...

Rozwiń
Michael H. Stone Anatomia zła Zobacz więcej

Kiedy przejrzymy opisy cech różnych mężczyzn i kobiet, zajmujących na skali zła miejsca w kategoriach o najwyższych numerach, wielokrotnie zobaczymy psychopatię lub przynajmniej niektóre z jej kluczowych cech.

Kiedy przejrzymy opisy cech różnych mężczyzn i kobiet, zajmujących na skali zła miejsca w kategoriach o najwyższych numerach, wielokrotnie z...

Rozwiń
Michael H. Stone Anatomia zła Zobacz więcej
Więcej