Szuga. Krajobraz po imperium
I znów Rosja. Nie mogę ostatnio oderwać się od tego tematu. Naprzemiennie, przewijam w sieci posty relacjonujące przebieg heroicznej ukraińskiej obrony przed szaleńczą rosyjską inwazją i przewracam strony książek opisujących i tłumaczących tę niepojętą, a nawet wręcz irracjonalną Rosję i jej przywódcę. Pragnę zrozumieć. I nie udaje mi się.
Jędrzej Morawiecki jest reporterem i publicystą, pasjonatem podróży, refleksjami z których dzieli się potem z czytelnikami. „Szuga” nosi podtytuł „Krajobraz po imperium”, gdyż opowiada o Rosji po pieriestrojce, po rozpadzie Związku Radzieckiego, kiedy to Rosjanie zachłysnęli się wolnością i nadzieją. Tutaj mamy okazję ujrzeć, jak naprawdę wyglądało to oczekiwane „nowe”, co ludziom przyniosło, więcej dobrego czy złego. Jędrzej Morawiecki odwiedza syberyjski Tomsk, a także Donbas, który i dzisiaj obecny jest mocno w naszych myślach. Jeździ tam wielokrotnie w latach 2010 – 2019. Rozmawia z ludźmi i rozmowy te przytacza w książce dosłownie, nie chcąc ujmować im wiarygodności jakąkolwiek obróbką. A ludzie opowiadają mu z pełnym zaufaniem swoje historie.
Okazuje się, że ta podróż rozpoczęta romantycznym oczekiwaniem na cud przemiany, powoli zaczęła zyskiwać całkiem odmienną perspektywę, a początkowy zachwyt i miłość autora do Wschodu i do Rosji, przeszła nie lada metamorfozę.
Jedna rzecz rzuca się w oczy od razu. To ogromne pragnienie wiary u Rosjan. Kiedy religia, jaką był komunizm, z całą swą galerią bohaterów imitujących świętych, z celebrą zebrań, pochodów, hierarchii, z nieomylnym wskazywaniem jedynego właściwego kierunku oraz zbiorem praw, nakazów i zakazów, odeszła w niebyt, powstała ogromna pustka. Ludzie poczuli się niepewnie, zawsze dotąd był przecież ktoś, kto wiedział lepiej. Zaczęto więc szukać zamienników. Wiele w „Szudze” nawiązań do szamanizmu (o którym pisał też bardzo ciekawie choćby Jacek Hugo Bader),różnorakich sekt, wróżek i okultystów, gdyż „Związek Radziecki coraz mocniej wchodził w orbitę astrologii i czarnej magii. Pod ateistyczną powłoką coraz silniej słychać było czarodziejskie szmery i pomruki”. A także mieszanka chyba wszystkich możliwych religii, których wyznawcy zasiadają za okrągłym stołem mniejszości: katolicy, mormoni, krysznowcy, buddyści… Czytamy o mocnym zderzeniu prawosławnej liturgii, konserwatywnej i prorządowej z peryferyjną duchowością szukającą schronienia w rozmaitych wierzeniach i obrzędach. Zachwyciło mnie zdanie: „Nad zajezdnią tramwajową wisi księżyc. Wygląda jak potężna hostia”. Tak łączy się życie z potrzebą wyższej mocy, realizm z uduchowieniem, potrzeba wolności z potrzebą przewodnictwa duchowego.
A cóż to takiego szuga? To w tłumaczeniu na polski breja pośniegowa, roztopy, czyli efekt ocieplenia, może nawet początek wiosny. Jak się domyślamy, mowa tu raczej nie o wiośnie atmosferycznej, a tej politycznej, której zapowiedź spowodowała też rozbłysk nadziei, taki właśnie wiośniany, w ludzkich sercach. Temu właśnie przygląda się autor, analizując, na ile spełniły się oczekiwania ludzi, a w jakim stopniu doznali oni rozczarowania. Czy możliwe jest zaczęcie zupełnie nowego rozdziału, zrzucenie starego balastu, sposobu myślenia i działania z czasów, które właśnie minęły? Oto jest pytanie, a odpowiedź na nie otrzymujemy wędrując z Jędrzejem Morawieckim od Syberii po Donbas.
Dłuższa chwila refleksji naszła mnie przy fragmencie tekstu, w którym autor zastanawia się nad uczciwością reporterską, nad tym, czy dziennikarzowi wolno w dokumencie, dla podkreślenia jego wymowy, dokonać pewnych uproszczeń lub połączenia fragmentów wizerunku kilku bohaterów w jedną, spójną postać. Czy wówczas będzie to jeszcze reportaż, czy może już kreacja? To zagadnienie odwieczne, odkąd istnieje literatura faktu i reportaż, ich twórcy oraz krytycy literaccy dyskutują na ten temat od czasów Melchiora Wańkowicza i Ryszarda Kapuścińskiego, jak widać, po dziś dzień.
Z fascynacją przyglądam się też wrażeniom autora z podroży do Rosji i jej byłych krajów związkowych, kiedy to romantyczne wyobrażenie wyniesione z lektur, marzenie o męskiej, mocnej dziennikarskiej przygodzie zderza się z byle jaką, brudną i kompletnie niepoetycką rzeczywistością, wprawiając go w zdumione rozczarowanie. Pisze więc: „Być może zmagając się z Imperium sam się w nim uwięziłem. Walczyłem z turpizmem i jednocześnie lakierowałem rzeczywistość. Kolorowałem Wschód, upiększałem go na przekór innym reportażystom.”
Nigdzie wcześniej nie spotkałam też tylu porównań i refleksji na temat religii katolickiej i prawosławnej w Rosji, które, jak się okazuje, nie są sobie przyjazne. Mamy więc obserwacje autora pogłębione rozmowami z wyznawcami, ale też z zakonnicą, która zmieniła wyznanie, księdzem katolickim i prawosławnym. To ważne, by zderzyć z sobą różne punkty widzenia, by naświetlić złożoność problemu, w tym duże zbliżenie się Kościoła prawosławnego i patriarchy Cyryla do Kremla. Jakże więc teraz mogłoby nas dziwić jego pełne uniżoności poparcie dla toczącej się wojny.
Bardzo podoba mi się styl, jakim posługuje się Jędrzej Morawiecki. Zero patosu. Same fakty są tu dostatecznie wymowne. Wypowiedzi przytaczane dosłownie nie są w żadnym razie wygładzane. Każdy rozmówca to trochę inna forma, styl, słownictwo. Czasem dość kolokwialne, ale tak właśnie trzeba, ma być prawdziwie. Ogromne wrażenie zrobiła na mnie rozmowa, która tak naprawdę się nie odbyła. Tak zapisać ciszę, by wybrzmiało w niej wszystko to, co nie mogło zostać i nie zostało opowiedziane, potrafią tylko wybrańcy pióra.
Ponieważ religia, sekty, kościoły, wspólnoty religijne znajdują się w bezpośrednim kręgu zainteresowań i badań autora, w tej materii również musiało spotkać go rozczarowanie: „Wierzyłem w duchowość. Duchowość tu potwornieje. Religia pokazuje kły.”
Autor jest też świadkiem gwałtownych reakcji mediów rosyjskich, a także zwykłych Rosjan na spojrzenia Ukrainy ku Zachodowi, a potem ich entuzjazmu po zajęciu Krymu. Niedługo zaś „Donbas staje w ogniu”. To bardzo gorący czas, a także okres wytężonej pracy propagandy medialnej w Rosji, która działa coraz perfekcyjniej, użyźniając umysły obywateli zatrutym nawozem kłamstwa, zabijającym umiejętność, ale i chęć samodzielnego myślenia i wyciągania własnych wniosków. Autor przygląda się Rosji po objęciu władzy przez Putina, notuje opinie i uwagi ludzi, słucha telewizji i uważnie śledzi internet. Widzi, jak ludzie znikają bez wieści lub wyjeżdżają w pośpiechu, cichną i spuszczają wzrok, unikając spojrzeń i odpowiedzi na pytania. „Władza przestała być częścią rzeczywistości społecznej. Ona należy do świata natury: raz wyjdzie słońce, potem szaro i deszcz, ściska mróz, potem coś topnieje, wszędzie wilgoć, mgła, breja. My te zmiany odczuwamy, nie mamy jednak na nie wpływu. Taki klimat.” Skądś znamy te słowa. Lecz w końcu kto, jak nie ludzie w swojej masie mają zdolność czynienia zmian, wywracania porządku do góry nogami.
Druga część poświęcona jest Donbasowi, pokazuje, jak w czasie wojny żyje się tu Rosjanom i Ukraińcom, jak bardzo dzieli ich narodowość, ale też religia. Jak duży jest rozdźwięk i niechęć. Widać jak na dłoni wzmaganie się terroru, z tygodnia na tydzień większy ostrzał, śmierć i głód. Do wszystkiego podobno można się przyzwyczaić. A może jednak nie?
„Szuga” to książka na już, na teraz, by zrozumieć to, co wydaje się zgoła irracjonalne, zupełnie niemożliwe, a jednak się dzieje. To samo sedno rosyjskiej duszy, odkryte i odsłonięte nam przez bardzo zdolnego reportera, uważnego obserwatora i pisarza, przed którym widzę wielką przyszłość i którego kolejnych książek będę niecierpliwie wyczekiwać.
Książkę mogłam przeczytać dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
OPINIE i DYSKUSJE o książce Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie
W swojej książce „Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie”, Mykoła Riabczuk – jeden z najbardziej przenikliwych ukraińskich intelektualistów – kreśli obraz ojczyzny stojącej na krawędzi dwóch światów. Autor, rezygnując z chłodnego dystansu badacza, wybiera formę osobistego eseju, który pulsuje emocjami i aktualnymi lękami.
Obserwacje i treść rozdziałów
Riabczuk buduje narrację z krótkich, lecz gęstych znaczeniowo tekstów. Każdy rozdział to inna perspektywa na ukraińską codzienność, w którą brutalnie wdziera się Wielka Historia. Autor zaczyna od analizy tytułowych rankingów – owa „czternasta lokata od końca” w zestawieniach dotyczących m.in. szczęścia czy dobrobytu staje się pretekstem do rozważań nad zbiorową traumą i postkolonialnym kompleksem niższości. Rozdziały poświęcone językowi i kulturze pokazują dramatyczne zmagania z rosyjską dominacją, podczas gdy fragmenty o „europejskich aspiracjach” odsłaniają naiwność, ale i determinację społeczeństwa. Riabczuk z chirurgiczną precyzją rozcina tkankę ukraińskiej mentalności, pokazując, jak trudno wykorzenić nawyki odziedziczone po systemie radzieckim.
Kluczowym wnioskiem autora jest stwierdzenie, że Ukraina nie jest już „młodszą siostrą” Rosji, ale pełnoprawnym, choć wciąż krwawiącym organizmem, który w bólach rodzi swoją nową tożsamość. Riabczuk dowodzi, że wojna, choć niszczycielska, paradoksalnie stała się fundamentem jedności narodowej. Jego diagnoza jest słodko-gorzka: Ukraina to kraj gigantycznego potencjału ludzkiego, który wciąż musi walczyć z wewnętrznym „cieniem” korupcji i marazmu.
Plusy i minusy (Ocena: 7/10)
Mocne strony:
Intelektualna uczciwość: Riabczuk nie ucieka w patriotyczny patos; jest wobec własnego narodu surowy, co nadaje książce ogromną wiarygodność.
Aktualność i kontekst: Doskonale tłumaczy polskiemu czytelnikowi niuanse, których nie wyłapią media informacyjne – np. dlaczego kwestia języka jest kwestią bezpieczeństwa narodowego.
Eseistyczna swoboda: Książkę czyta się lekko, mimo ciężaru poruszanych tematów.
Słabe strony:
Brak spójności: Jako zbiór tekstów pisanych w różnym czasie, książka bywa nieco chaotyczna i brakuje w niej jednej, domykającej klamry.
Publicystyczny charakter: Niektóre diagnozy mogą zestarzeć się szybciej niż klasyczna literatura faktu, tracąc na znaczeniu wraz ze zmianą sytuacji na froncie.
Podsumowując, to lektura obowiązkowa dla tych, którzy chcą wyjść poza nagłówki gazet i zrozumieć duszę współczesnej Ukrainy. Choć bywa niespójna, nadrabia to pasją i trafną analizą procesów społecznych.
W swojej książce „Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie”, Mykoła Riabczuk – jeden z najbardziej przenikliwych ukraińskich intelektualistów – kreśli obraz ojczyzny stojącej na krawędzi dwóch światów. Autor, rezygnując z chłodnego dystansu badacza, wybiera formę osobistego eseju, który pulsuje emocjami i aktualnymi lękami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObserwacje i treść...
Autor uważany za jednego z najważniejszych współczesnych teoretyków Ukraińskiego Nacjonalizmu, tłumaczy nam poprzez swoje eseje czy ten nacjonalizm jest czy też czym bywa a także to jaka jest współczesna Ukraina i jej "dusza"
Ale to nie jedyny wątek poruszany w tym zbiorze, mamy tu też spojrzenie na "różne Ukrainy" różnice etniczne i kulturowe wschodniej i zachodniej części kraju oraz kilka innych wątków
To ważne aby zobaczyć perspektywę tej drugiej strony np. gdy rozpatrujemy temat konfliktów pomiędzy różnymi narodami w tym wypadku Polakami i Ukraińcami.
Autor uważany za jednego z najważniejszych współczesnych teoretyków Ukraińskiego Nacjonalizmu, tłumaczy nam poprzez swoje eseje czy ten nacjonalizm jest czy też czym bywa a także to jaka jest współczesna Ukraina i jej "dusza"
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAle to nie jedyny wątek poruszany w tym zbiorze, mamy tu też spojrzenie na "różne Ukrainy" różnice etniczne i kulturowe wschodniej i zachodniej...
Zbiór esejów o współczesnej Ukrainie, napisanych w okresie ostatnich lat, przed wybuchem wojny. Autor pisze o pomarańczowej rewolucji, o stosunku państw Zachodu do Ukrainy i Rosji, o trudnych stosunkach polsko-ukraińskich. Niestety, po wybuchu wojny wszystko się zmieniło i opisywane przez autora problemy i dylematy zeszły na dalszy plan. D
Zbiór esejów o współczesnej Ukrainie, napisanych w okresie ostatnich lat, przed wybuchem wojny. Autor pisze o pomarańczowej rewolucji, o stosunku państw Zachodu do Ukrainy i Rosji, o trudnych stosunkach polsko-ukraińskich. Niestety, po wybuchu wojny wszystko się zmieniło i opisywane przez autora problemy i dylematy zeszły na dalszy plan. D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie” to zbiór esejów ukraińskiego pisarza Mykoły Riabczuka.
Większość z nich została napisana kilka lat temu, kiedy nastąpiła aneksja Krymu, ale nadal są aktualne.
Mam ambiwalentne odczucia jeśli chodzi o tą pozycję. Z jednej strony zgadzam się z autorem w pewnych kwestiach, a w innych niekoniecznie. Niekiedy mam wrażenie, że autor usprawiedliwia Ukraińców za ich zachowanie i nie za bardzo mi się to podoba.
Porusza głównie temat Rosji. Co jest dosyć zrozumiałe. Ale pisze także o Polakach i o strachu Ukraińców co do uznania polskiego wpływu na historię i kulturę… (Dlatego zakazuje się nauczania w języku polskim, akceptowaniu zbrodni banderowskich czy niechęci do Polaków???)
Pomijając tą część jest to ciekawa pozycja. Autor stosuje ciekawe porównania i zamieszcza warte przeczytania uwagi.
Miałam jednak wrażenie, że narzuca czytelnikowi pewien sposób postrzegania, a także nim manipuluje. A tego nie lubię.
Trudno mi ocenić tą książkę. Ma pewne wady, ale ma również zalety. Na pewno pomoże zrozumieć sposób myślenia Ukraińców. Jednak trzeba podejść do lektury z takim krytycznym podejściem.
„Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie” to zbiór esejów ukraińskiego pisarza Mykoły Riabczuka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiększość z nich została napisana kilka lat temu, kiedy nastąpiła aneksja Krymu, ale nadal są aktualne.
Mam ambiwalentne odczucia jeśli chodzi o tą pozycję. Z jednej strony zgadzam się z autorem w pewnych kwestiach, a w innych niekoniecznie. Niekiedy mam...
https://papierowybluszcz.wordpress.com/2022/10/16/czternasta-od-konca-opowiesci-o-wspolczesnej-ukrainie-mykola-riabczuk/
Mykoła Riabczuk to jeden z najważniejszych współczesnych pisarzy ukraińskich i wybitny badacz ukraińskiej tożsamości. Książka, którą mam w ręce, jest nieco zmienioną wersją tej, która ukazała się w języku ukraińskim w 2021 roku pod tytułem „Leksykon nacjonalisty i inne eseje”. We wstępie napisanym specjalnie dla polskiego czytelnika autor wyjaśnia między innymi, dlaczego zdecydował się zmienić jej tytuł, a na końcu książki w nocie od wydawcy znajdziemy informacje, które z esejów zawartych w książce były już wcześniej publikowane w języku polskim.
Autor w swoich esejach opisuje najważniejsze fakty historyczne, które miały wpływ na to, jak obecnie wygląda Ukraina i jak kształtują się jej relacje z sąsiadami. Jak quasi-imperialne dziedzictwo Rusi Kijowskiej stało się kością niezgody w stosunkach ukraińsko-rosyjskich.
Mykoła Riabczuk analizuje to, jak Ukraina postrzegana była na arenie międzynarodowej. Ubolewa nad masowo rozpowszechnianą, płynąca z Moskwy „wiedzą imperialną”, która przez lata wywierała silny wpływ na zachodnie media i opinię publiczną, czego konsekwencją była marginalizacja głosów ukraińskich polityków i ekspertów. Kolejnym problemem, który autor przedstawia, jest całkowita ignorancja faktu, że Ukraina jest krajem postkolonialnym i wbrew utartym schematom, państwo to nie dążyło do zasymilowania i narzucenia ukraińskiego języka i kultury swoim rosyjskojęzycznym mieszkańcom. Pomijany jest też fakt, że „niepodległa Ukraina powstała nie w wyniku walki narodowowyzwoleńczej i radykalnego przewrotu politycznego, ale w rezultacie swego rodzaju mezaliansu między starą, całkowicie zrusyfikowaną elitą komunistyczną a nowo narodzonym społeczeństwem obywatelskim, na czele którego stanęła ukraińska inteligencja narodowo-demokratyczna”.
W książce znajdziemy cały rozdział poświęcony relacji Ukrainy z Polską. W eseju pt. „Ukraiński Piętaszek i jego dwaj Robinsonowie” autor przywołuje wyniki badań socjologicznych przeprowadzanych w obu krajach dotyczących wzajemnych stosunków, poddaje je analizie i wyjaśnia, z czego wynikają. Kolejnymi Polskimi akcentami są eseje: poświęcony twórczości Czesława Miłosza i jego dziełu „Zniewolony umysł” oraz Jerzemu Giedroyciowi i jego czasopismu „Kultura”. Mykoła Riabczuk podkreśla, że Jerzy Giedroyć był postacią wybitną, o czym świadczą jego sowa: „jestem przekonany, że każdy naród musi mieć swojego Giedroycia i swoją >>Kulturę<<, a przynajmniej w momentach krytycznych, przejściowych swojego istnienia. Najważniejsze, że nawet nie mając własnego Gierdoycia i własnej „Kultury”, naród musi przyjąć ich duchowość, ich natchnienie – przynajmniej na poziomie swoich elit intelektualnych”.
Mykoła Riabczuk przedstawia, w czym tkwi przyczyna popularności liderów nacjonalistycznych z okresu drugiej wojny światowej przy niskim poparciu dla dzisiejszej ideologii nacjonalistycznej. Dla nas Polaków Stepan Bandera to przede wszystkim zbrodniarz odpowiedzialny za czystki etniczne ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Dla Ukraińców to przede wszystkim bohater antysowiecki. Autor cytuje Alexandra Motyla – badacza ukraińskiego nacjonalizmu: „Dzisiejsi Ukraińcy, którzy uważają Banderę za bohatera, podziwiają jego samego i zaciekł opór, stawiany przez jego ruch Związkowi Radzieckiemu w latach 1939-1955. Nikt nie postrzega przemocy nacjonalistów wobec Polaków i Żydów jako godnej pochwały, ale też mało kto uważa ją za najważniejszą z tego, co reprezentuje Bandera i nacjonaliści: odrzucenie wszystkiego, co radzieckie, zaprzeczenie antyukraińskim donosom i bezwarunkowe poświęcenie dla niepodległości Ukrainy. Bandera i nacjonaliści są też postrzegani jako przeciwieństwo skorumpowanych, interesownych ukraińskich elit, które źle rządziły Ukrainą przez ostatnich dwadzieścia lat.”
Czytając te słowa, wiemy, że czeka nas jeszcze ciągle proces gojenia polsko-ukraińskich ran, bo z polskiej perspektywy nie da się nie zauważyć, że choć rzeczywiście mało kto dziś w Ukrainie pochwala zbrodnie nacjonalistów wobec Polaków i Żydów, to też jednocześnie ciągle mało kto chce ten aspekt historii uczciwie zgłębiać. Jednak bez żadnej wątpliwości obecna wojna to gojenie ran mocno przyspieszyła.
Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie to bardzo ciekawa lektura o tym, czym są dla Ukraińców naród, tożsamość, język. Jak te pojęcia kształtowały się w świadomości obywateli i jak różnie są definiowane. Autor w swojej książce wyjaśnia, dlaczego wybuchła wojna i jak naród ukraiński zaskoczył wszystkich i okazał się mocno skonsolidowany. Choć według niego „niespodzianka ta jednak jest w dużym stopniu skutkiem niewiedzy – o tożsamości ukraińskiej i o patriotyzmie lokalnym, który zawsze istniał na tych terenach…”
Autor wielokrotnie odnosi się do osobistych doświadczeń, podaje również wiele przykładów z życia codziennego i kultury masowej, przestawia własną historię odkrywania tożsamości narodowej. To wszystko sprawia, że książka jest lekka w odbiorze.
https://papierowybluszcz.wordpress.com/2022/10/16/czternasta-od-konca-opowiesci-o-wspolczesnej-ukrainie-mykola-riabczuk/
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMykoła Riabczuk to jeden z najważniejszych współczesnych pisarzy ukraińskich i wybitny badacz ukraińskiej tożsamości. Książka, którą mam w ręce, jest nieco zmienioną wersją tej, która ukazała się w języku ukraińskim w 2021 roku pod tytułem „Leksykon...
Książka Mykoła Riabczuka to bardzo dobry, opiniotwórczy i kształcący zbiór esejów z ostatnich 15 lat. Z częścią opinii autora bym polemizowała, niektóre słowa i porównania wydają mi się nieadekwatne, ale wciąż ogromnie doceniam to co przeczytałam. Niemała część książki dotyka relacji polsko-ukraińskich. Niektóre opinie pana Riabczuka są dla nas bardziej łaskawe, inne mniej, ale warto docenić, że autor po pierwsze ma sporą wiedzę, a po drugie nie pomija tematów trudnych i wrażliwych. Całość daje czytelnikowi świetny wgląd w ukraińską historię, tożsamość, społeczeństwo i kulturę. Bardzo dobrze też obrazuje trudne relacje Ukrainy i Rosji, ale również to dlaczego Ukraina różni się od innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej.
Świetny zbiór esejów, i do dyskusji, i do rozważań, i do nauki, polecam!
Książka Mykoła Riabczuka to bardzo dobry, opiniotwórczy i kształcący zbiór esejów z ostatnich 15 lat. Z częścią opinii autora bym polemizowała, niektóre słowa i porównania wydają mi się nieadekwatne, ale wciąż ogromnie doceniam to co przeczytałam. Niemała część książki dotyka relacji polsko-ukraińskich. Niektóre opinie pana Riabczuka są dla nas bardziej łaskawe, inne mniej,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toEgzemplarz recenzencki, pt." Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie", otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak- pięknie dziękuję📘💛
Na wstępie autor Mykoła Riabczuk, przedstawia historyczne początki Ukrainy sięgające IXw. 💙💛
A ich różne interpretacje w zależności od tego, kto ją podaje do publicznej wiadomości.
Szerzej informuje o referendum w 1991r., w którym 90% obywateli deklaruje się za Ukrainą.
Dla większości państw świata, to „nowe” państwo jest czymś egzotycznym, mało znanym i prawie, że nieistniejącym.
W 1994r. odbywa się Budapesztańska Konferencja OBWE na mocy porozumienia ukraińska broń atomowa zostaje przekazana Rosji.
W zamian trzy ówczesne mocarstwa atomowe, tj: USA, Wielka Brytania i Rosja dają gwarancję bezpieczeństwa rozbrojonemu państwu.
Pomarańczowa rewolucja 22.11.2004r-23.01.2005r.) ujawniła istnienie Ukrainy, pozytywnie oceniając Ukraińców.
O deklaracjach budapesztańskich dziś mało, kto pamięta, ale teraz sami możemy ocenić ich wiarygodność!
Autor dobrze orientuje się w europejskiej geopolityce, szczególnie środkowej i środkowo wschodniej.
Zna nastroje panujące w społecznościach terenów, także z autopsji.
Przekonuje, że politycy powinni wyciągnąć właściwe wnioski z historii.
Pobłażliwość i ustępstwa wobec agresywnej polityki niemieckiego dyktatora z lat 30-tych XX w. miały tragiczny finał.
Scenariusz polityczny pierwszych dekad XXw. Wygląda podobnie. A zmienili się tylko „aktorzy” i scena przesunęła się bardziej na wschód.
Tylko nieliczni mięli świadomość tego, co może się stać , ale nikt ich nie słuchał.
Ważniejszą była gra o pieniądze i posady.
Inną ciekawostką, którą Riabczuk nam ujawnia jest to, że w Kijowie Rosjanie zaczęli się osiedlać dopiero pod koniec XVIIIw.
Ale jeszcze w pierwszych 30-tu latach XIXw. rozmawiano tam głównie po polsku, ukraińsku, jidysz.
Po katastrofie takiej skali: sztuka i poezja nie ma odpowiednich środków do oddania tychże.
Tutaj przemawiają fakty , fotografie, dokumenty.
Książka dotyczy samookreślenia narodowego, jak i kształtowania się świadomości obywatelskiej.
Esej traktuje o rzeczach trudnych, poważnych, złożonych, ale przekaz jest prosty, zrozumiały dla większości czytających.
Polecam, bo to bardzo wartościowa lektura💙💛
Egzemplarz recenzencki, pt." Czternasta od końca. Opowieści o współczesnej Ukrainie", otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak- pięknie dziękuję📘💛
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa wstępie autor Mykoła Riabczuk, przedstawia historyczne początki Ukrainy sięgające IXw. 💙💛
A ich różne interpretacje w zależności od tego, kto ją podaje do publicznej wiadomości.
Szerzej informuje o referendum w 1991r., w...