Dolina Kwiatów

Okładka książki Dolina Kwiatów autora Niviaq Korneliussen, 9788381915465
Okładka książki Dolina Kwiatów
Niviaq Korneliussen Wydawnictwo: Czarne Seria: Powieść [Wydawnictwo Czarne] literatura piękna
328 str. 5 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Powieść [Wydawnictwo Czarne]
Tytuł oryginału:
Blomsterdalen
Data wydania:
2022-09-07
Data 1. wyd. pol.:
2022-09-07
Liczba stron:
328
Czas czytania
5 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381915465
Tłumacz:
Agata Lubowicka
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Dolina Kwiatów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Dolina Kwiatów



książek na półce przeczytane 1835 napisanych opinii 1003

Oceny książki Dolina Kwiatów

Średnia ocen
6,3 / 10
247 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Dolina Kwiatów

avatar
82
43

Na półkach:

zrobiła na mnie niebywałe wrażenie. polecam osobom wrażliwym, ale nie polecam zdecydowanie osobom ze skłonnościami samobójczymi. nie jest to lekka i przyjemna książka, ale niesłychanie zainteresowałam się Grenlandią po przeczytaniu jej. po prostu trzeba to przeczytać.

zrobiła na mnie niebywałe wrażenie. polecam osobom wrażliwym, ale nie polecam zdecydowanie osobom ze skłonnościami samobójczymi. nie jest to lekka i przyjemna książka, ale niesłychanie zainteresowałam się Grenlandią po przeczytaniu jej. po prostu trzeba to przeczytać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1158
1005

Na półkach:

DNF książka zupełnie nie dla mnie. Ani tematyka, ani bohaterowie ani styl pisania nie są w moim guście. Dla mnie nudna przyziemna, niesmaczna i pozbawiona sensu.

DNF książka zupełnie nie dla mnie. Ani tematyka, ani bohaterowie ani styl pisania nie są w moim guście. Dla mnie nudna przyziemna, niesmaczna i pozbawiona sensu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
210
51

Na półkach: ,

Po 20 stronach odłożyłam z niesmakiem, niestety za dużo ostatnio trafia mi się pokrewnej tematyki. Może kiedyś wrócę.

Po 20 stronach odłożyłam z niesmakiem, niestety za dużo ostatnio trafia mi się pokrewnej tematyki. Może kiedyś wrócę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

742 użytkowników ma tytuł Dolina Kwiatów na półkach głównych
  • 442
  • 300
98 użytkowników ma tytuł Dolina Kwiatów na półkach dodatkowych
  • 44
  • 13
  • 12
  • 8
  • 6
  • 5
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Niviaq Korneliussen
Niviaq Korneliussen
Grenlandzka pisarka. Studiowała nauki społeczne na Uniwersytecie Grenlandzkim oraz psychologię na Uniwersytecie w Aarhus, ale porzuciła studia, by skupić się na karierze pisarskiej. Zadebiutowała w 2014 roku powieścią Homo sapienne, za którą otrzymała nominację do Nagrody Literackiej Rady Nordyckiej oraz nagrody literackiej redakcji pisma „Politiken”. W 2015 roku, we współpracy z artystką Lisbeth Karline Poulsen, stworzyła wystawę Ordet-(assiliaq) w kopenhaskim Domu Grenlandzkim Kalaallit Illuutaat. W 2018 roku teatr Svalegangen w Aarhus wystawił jej sztukę Den grønlandske mand w reżyserii Hanne Trap Friis. Jej najnowsza książka Blomsterdalen otrzymała Nagrodę Literacką Rady Nordyckiej – która tym samym po raz pierwszy trafiła do grenlandzkiego twórcy. Książka była również nominowana do nagrody literackiej pisma „Politiken” oraz do Nagrody Literackiej Montana.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Śmierć Viveka Ojiego Akwaeke Emezi
Śmierć Viveka Ojiego
Akwaeke Emezi
Książka napisana przez osobę pochodzącą z Nigerii, mieszkającą w USA. Autorka umieściła fabułę w swojej ojczyźnie, wśród ludzi pociągających się na co dzień językiem igbo (tak jak Chinua Achebe). Książka rozgrywa się współcześnie. Akwaeke Emezi nie kryje inspiracji „Kroniką zapowiedzianej śmierci Marqueza”, od którego zapożyczyła schemat fabularny. Powieść posiada trzy przeplatające narracje – trzecioosobową wszechwiedzącego narratora oraz dwie pierwszoosobowe – kuzyna głównego bohatera – i jego samego - już nieżyjącego. Mają one pozwolić czytelnikom na powolne odkrycie osobowości Viveka oraz okoliczności jego śmierci. A przy okazji życia – szczególnie intymnego – jego przyjaciół. Ciekawostką jest prezentacji osób z grupy Nigerwives – cudzoziemek (jak matka bohatera – Hinduska),które wyszły za Nigeryjczyków i miały z nimi dzieci. Atutem książki jest sięgnięcie po tematykę związaną z osobami nieheteronormatywnymi, czyli LGBT i umiejscowienie ich problemów poza wschodnim wybrzeżem USA czy Kalifornią (czyli miejscami, gdzie najgłośniej się o tym mówi, a sytuacja takich osób jest lepsza niż w 95% krajów świata i reszcie ojczyzny Trumpa). Drugi to pewien „zwrot akcji” w końcówce, lekko zaskakujący, ale dobrze świadczący o pomysłowości osoby, która napisała książkę i pewne informacje o zwyczajach Nigeryjczyków z grupy Igbo. Z kolei minusy to zdecydowany nadmiar przesłania, misyjności i dydaktyki, w tym pewne cukierkowo-infantylne rozstrzygnięcie wątpliwości jednej osoby. Taka amerykańska bajka nie pasująca do reszty powieści. Druga wada to przewidywalność. Łatwo się domyślić, które z przedstawionych osób należą do grup określanych skrótem LGBT i z którą literką są związane. Również nadreprezentacja tych osób w środowisku bohatera to kolejny niepotrzebny grzyb w barszczu. No i nadmierna koncentracja na życiu seksualnym tychże osób. Ma służyć wywołaniu pozytywnych emocji w stosunku do opisywanego środowiska, ale pokazuje jego członków jako osoby myślące tylko o tym, co definiuje ich jako przedstawicieli mniejszości. No i książka jest słaba edytorsko. Słowa z języka igbo nie są tłumaczone, podobnie jak szereg nazw własnych, nieznanych czytelnikowi. Plusy jednakże przeważają, jak nie ilościowo, to „wagowo”. Gdyby powieść Akwaeke Emezi powstała w Nigerii a nie w USA, wówczas niewątpliwie brak ingerencji redaktorów wiedzących, co się dobrze sprzedaje tylko posłużyłby książce. Tylko czy wtedy ktoś przetłumaczyłby są na polski? Przeczytane w ramach wyzwania styczniowego – książka z imieniem w tytule.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na62 miesiące temu
Zmagania i metamorfozy kobiety Edouard Louis
Zmagania i metamorfozy kobiety
Edouard Louis
Powieść Édouarda Louisa, „Zmagania i metamorfozy kobiety”, to bolesna, a zarazem niezwykle czuła próba rekonstrukcji życia matki autora. Louis, będący obecnie jednym z najważniejszych głosów współczesnej literatury francuskiej, tym razem odchodzi od gniewnego rozliczania się z przemocą klasową na rzecz intymnego portretu wyzwalania się z narzuconych ról. Moja ocena to solidne 7/10 – to literatura rzetelna, surowa w formie i emocjonalnie wyczerpująca, stanowiąca ważny głos w debacie o determinizmie społecznym. Fabuła skupia się na dwudziestu latach z życia Monique – kobiety, którą system i patriarchalne środowisko robotniczej północy Francji próbowały złamać. Louis nie buduje tu klasycznej biografii; tworzy raczej mozaikę momentów: od upokorzeń codzienności, przez lata apatii, aż po niespodziewaną, późną metamorfozę. Tematyka książki oscyluje wokół pytania, czy możliwe jest odzyskanie własnej tożsamości po dekadach życia w usługach męskiej brutalności i biedy. To opowieść o tym, jak matka autora „przestaje być funkcją”, a zaczyna być osobą, co dla Louisa – jako syna i obserwatora – staje się źródłem zarówno dumy, jak i głębokiego smutku nad straconym czasem. Tym, co wyróżnia Louisa na tle innych twórców autobiograficznych, jest jego niezwykły profesjonalizm i socjologiczna fachowość. Autor nie pisze jedynie pod wpływem emocji; on dokonuje niemal klinicznej autopsji społeczeństwa. Louis operuje narzędziami wypracowanymi przez Pierre'a Bourdieu, przekładając skomplikowane pojęcia socjologiczne na język literatury pięknej. Jego fachowość objawia się w sposobie, w jaki łączy intymne szczegóły (jak zapach tanich papierosów czy gesty przy sprzątaniu) z szerokim kontekstem politycznym. Każdy akt przemocy domowej czy zaniedbania jest tu pokazany jako wynik konkretnej struktury klasowej, co nadaje książce walor rzetelnego studium społecznego. Mankamenty i słabsze strony Pomimo wysokiego poziomu merytorycznego, książka ma aspekty, które mogą obniżyć komfort lektury: Chłód analityczny: Momentami profesjonalizm Louisa idzie o krok za daleko. Autor bywa tak chłodny i zdystansowany w swoich analizach, że czytelnik może odnieść wrażenie obcowania z raportem socjologicznym, co odbiera narracji literackie ciepło. Krótka forma: Książka jest bardzo oszczędna, co sprawia, że niektóre wątki metamorfozy matki wydają się potraktowane zbyt skrótowo, pozostawiając niedosyt informacji o jej nowym życiu. Powtarzalność tez: Dla osób znających poprzednie książki Louisa, wiele diagnoz społecznych może wydać się wtórnych. „Zmagania i metamorfozy kobiety” to rzetelna i odważna proza, która udowadnia, że Louis jest fachowcem od opisywania ludzkiego cierpienia w trybach systemu. To książka, która boli, ale i daje nadzieję na to, że metamorfoza jest możliwa w każdym wieku.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na71 miesiąc temu
Chronologia wody Lidia Yuknavitch
Chronologia wody
Lidia Yuknavitch
"Chronologia wody”, to literacki granat, który rozsadza tradycyjne ramy autobiografii. Tematyka tego wspomnieniowego dzieła oscyluje wokół traumy, cielesności, uzależnienia i nieustannego procesu stwarzania siebie na nowo poprzez sztukę. Yuknavitch nie opowiada swojej historii linearnie; zamiast tego posługuje się toposem wody – płynnej, niszczycielskiej, ale i dającej życie. Woda jest tu metaforą pamięci, która nie trzyma się dat, lecz przypływów i odpływów emocji. Największą zaletą książki jest jej radykalna szczerość i surowość języka. Autorka nie szuka odkupienia ani litości; opisuje swoje ciało, poronienie, destrukcyjne relacje i błędy z brutalną, niemal biologiczną precyzją. To proza „brudna”, nasycona seksualnością i bólem, która jednocześnie wznosi się na wyżyny poezji. Yuknavitch posiada rzadką umiejętność przekuwania odrazy w piękno, co czyni tę lekturę doświadczeniem niemal fizycznym. To manifest „dziewczyny-wyrzutka”, która odnajduje swój głos w pisaniu, traktując literaturę jak jedyną deskę ratunku na wzburzonym morzu życia. Duszna atmosfera i najważniejsze rady Recenzję muszę zacząć od dusznej atmosfery, która dominuje w pierwszej części książki. Opisy toksycznego domu rodzinnego, w którym przemoc ojca miesza się z apatią matki, wywołują u czytelnika dreszcz klaustrofobii. Ta duszność – brak powietrza, brak możliwości ucieczki – staje się paliwem dla późniejszych, ryzykownych wyborów życiowych autorki. Czytelnik niemal tonie razem z nią w oparach alkoholu i chaosu, by po chwili wynurzyć się na powierzchnię dzięki jej pasji do pływania. Najważniejsze wnioski i rady płynące z tej bolesnej lekcji to: Sztuka jako przetrwanie: Yuknavitch udowadnia, że opowiedzenie własnej historii, nawet tej najbardziej wstydliwej, jest aktem radykalnego samouzdrowienia. Akceptacja chaosu: Chronologia życia nie musi być logiczna, by miała sens. Nasze błędy i blizny są taką samą częścią nas, jak nasze sukcesy. Ciało jako mapa: Autorka uczy nas, że ciało pamięta wszystko, czego umysł stara się wyprzeć, i to właśnie przez kontakt z cielesnością wiedzie droga do odzyskania siebie. Moja ocena to mocne 8/10. To książka wybitna, zmieniająca postrzeganie literatury kobiecej i autobiograficznej. Jest odważna w sposób, który onieśmiela. Brakujące dwa punkty wynikają jednak z faktu, że jest to lektura skrajnie wyczerpująca. Intensywność emocjonalna i pewien rodzaj ekshibicjonizmu mogą być dla niektórych czytelników barierą nie do przejścia. Momentami nieliniowość narracji sprawia, że łatwo zgubić wątek, co wymaga od odbiorcy pełnego skupienia i ogromnej empatii. „Chronologia wody” to pozycja dla tych, którzy nie boją się literatury totalnej, dotykającej trzewi. Yuknavitch stworzyła arcydzieło o tym, jak podnieść się z dna, nie zapominając o smaku soli i piasku w ustach. To brutalna, ale ostatecznie dająca nadzieję pieśń o odporności ludzkiego ducha.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Mleko i głód Melissa Broder
Mleko i głód
Melissa Broder
Życie Rachel toczy się wokół ustalonego, restrykcyjnego planu jedzenia. Każdego dnia musi zjeść określoną liczbę kalorii, obsesyjnie pilnuje, aby nie przekroczyć limitu. Takie podejście do życia zawdzięcza swojej matce, która całe życie pilnowała, aby córka nie przytyła nawet grama. Świat kobiety zmienia się, kiedy poznaje Miriam. Ku zdziwieniu Rachel jej nowa koleżanka znajduje w życiu szczęście, mimo tego, że odbiega od kanonów figury, które nasza bohaterka wyznawała od kiedy pamięta. Codzienność Miriam nie jest jednak pozbawiona reguł – żyjąca w ortodoksyjnej, żydowskiej społeczności kobieta nie jest w pełni wolna i nie będzie mogła swobodnie rozwijać swojej relacji z Rachel. „Mleko i głód” to książka, która szokuje w zasadzie od pierwszych stron. Niewątpliwie jest to powieść szokująca, poruszająca tematy tabu, momentami balansująca na granicy wulgarności. Nie spodziewam się, aby był to tytuł, który każdemu przypadnie do gustu, jednak mnie ta lektura ogromnie wciągnęła. Melissa Broder naładowała swoją powieść szerokim przekrojem tematów. Mamy tutaj zaburzenia odżywiania, toksyczną relację z rodzicem, odkrywanie swojej seksualności, a nawet krytykę syjonizmu. Tego ostatniego się nie spodziewałam, ale jest to pozytywne zaskoczenie. Pokazuje to, że nie każda osoba pochodzenia żydowskiego ślepo popiera niebezpieczne poglądy syjonistyczne. Sama Rachel jest postacią wielobarwną. Nie zawsze wzbudza sympatię i niewątpliwie jest to zabieg celowy. Autorka poświęca jednak dużo czasu na zbudowanie tej postaci i wytłumaczenie czytelnikowi, dlatego główna bohaterka postępuje w dany sposób. Miriam o wiele mniej przypadła mi do gustu, aczkolwiek znajduję w sobie odrobiny empatii do kobiety zamkniętej w klatce religii. Relacja głównych bohaterek wypada natomiast bardzo naturalnie. Kobiety momentami niezdarnie odkrywają łączące ich uczcie i starają się znaleźć dla niego miejsce w środowisku, z którego pochodzą. Książka Melissy Broder należy do kategorii oryginalnych, może nawet ekscentrycznych. Mnie zdecydowanie przekonała autentycznością i wielowymiarowością, więc szczerze polecam.
popcloudture - awatar popcloudture
ocenił na78 miesięcy temu
Kobieta osobna i miasto Vivian Gornick
Kobieta osobna i miasto
Vivian Gornick
“Moje życie zamiast fantazji odgrywa wewnętrzne konflikty, podobnie jak Nowy Jork. Pasujemy do siebie”. Jedną z wartości tej książki, najbardziej zbliżonej do autobiograficznego eseju, jest to, że dużo tu Miasta, którego trudno mi zapomnieć, choć chyba nie chciałbym tam wrócić. Zwłaszcza teraz. Bardzo to interesująca literatura, osobista w najlepszym tego słowa sensie i bardzo erudycyjna. Autorka flanuje po mieście, analizuje, rozmawia, wspomina, notuje scenki, do których N.Y.C. nadaje się idealnie. I opisuje swoje, jak pisze “chwile istnienia” - jako nowojorczanka, choć była “dzieckiem imigrantów z klasy robotniczej którzy nie mieli czasu ani chęci poświęcać nam należytej uwagi”. Zaczynała wszak na Bronksie, skończyła czas na Manhattanie, co samo w sobie można uznać za tzw. sukces. Mimo to, a może właśnie dlatego, z narracji nie wynika poczucie jakiegoś wielkiego osiągnięcia. Ona sama najwyraźniej to bagatelizuje, bo wie, co jest w życiu najważniejsze. Zarazem ma również poczucie jakiegoś braku, do pełni czegoś jednak zabrakło. “Cały sens miasta polegał na tym, że łatwiej było w nim znieść samotność” - pisze Gornick, dla której Miasto jest więcej niż pocieszeniem. “Co wieczór, gdy przed pójściem spać gaszę światło w moim salonie na piętnastym piętrze, doznaję przyjemnego wstrząsu na widok wznoszących się ku niebu rzędów rozświetlonych okien; otoczona przez nie czuję się tak, jakby obejmowała mnie gromada bezimiennych mieszkańców miasta. To mrowie ludzkich siedzib, zawieszonych jak moja w przestrzeni, to ukłon Nowego Jorku w stronę ponadjednostkowej więzi. Ukojenie płynące z tej przyjemności jest nie do opisania”. I spacerom, i Miastu Autorka zawdzięcza bardzo wiele. “Kiedy życie zaczyna mi się jawić jako suma niepowodzeń, idę spacerem na Times Square - plac będący domem najobrotniejszego magnesu społecznego na świecie – i tam szybko odzyskuję właściwą perspektywę”. “W czasach, gdy zbliżałam się coraz bardziej do magnesu społecznego, nic tak nie koiło bólu i złości w sercu jak spacer przez miasto. Obserwując ludzi, którzy na pięćdziesiąt różnych sposobów próbują pozostać ludźmi, widząc różnorodność i pomysłowość technik przetrwania, czułam jak schodzi ze mnie napięcie”. “Nigdy nie czułam się mniej samotna niż w trakcie samotnego spaceru zatłoczoną ulicą. (...) Chodziłam, by przewietrzyć umysł, zakosztować ulicznego życia, rozpędzić popołudniowe przygnębienie.” Pisarka postrzega miejski, no dobra - nowojorski, tłum jako rodzaj wspólnoty, zwłaszcza po 11.09.2001. “Po jedenastym września w mieście na długo zapanowała trudna do opisania atmosfera. Przez wiele tygodni Nowy Jork wydawał się nieobecny, zagubiony, wysiedlony. Ludzie chodzili półprzytomni, jak gdyby coś ich męczyło, ale nie umieli tego nazwać. (...) Jednocześnie utrzymywała się cisza jakby nie z tej ziemi”. “Przystanęłam na wysepce pośrodku, jak każdy nowojorczyk. Spojrzałam w prawo, aby wypatrywać w sznurze samochodów przerwy, która pozwoli mi bezpiecznie przemknąć na czerwonym. Okazało się jednak, że nic nie jedzie; jak okiem sięgnąć, ani jednego auta. Stałam tak jeszcze przez chwilę zahipnotyzowana tą wielką i straszną pustką. Nie mogłam sobie przypomnieć, żebym kiedykolwiek - może tylko z wyjątkiem śnieżnych zamieci - widziała Broadway bez jadących samochodów”. “Wszyscy jesteśmy na Piątej Alei z tego samego powodu, na tych samych prawach. Przemierzamy ulice światowych stolic od niepamiętnych czasów: aktorzy, urzędnicy przestępcy, dysydenci, uciekinierzy, nielegalni, geje z Nebraski, polscy intelektualiści, kobiety na krańcu czasu”. Świetnie opisana przewijająca się przez całą książkę relacja z pewnym Leonardem, wzorowy to udano-nieudany związek w wieku średnim: “Żadna inna bliska znajomość nie dała mi takiego wglądu w zagadkową naturę zwyczajnych relacji między ludźmi”. „Leonarda i mnie łączy polityka krzywdy. Płonie w nas jasnym ogniem głębokie przekonanie, że przyszliśmy na świat urządzony według niesprawiedliwych reguł. Naszym tematem jest życie, które nas ominęło. Oboje mierzymy się z pytaniem: gdyby ta nierówność nie istniała zawczasu – on jest gejem, ja kobietą osobną – czy sami byśmy ją sobie wymyślili, żeby mieć pożywkę dla swoich pretensji? Właśnie temu pytaniu poświęcona jest nasza przyjaźń. Ono ją definiuje – określa jej charakter oraz idiom…” “– To czym ostatnio jest dla ciebie życie? - pytam. – Kością stojącą w gardle - odpowiada. – Ani nie mogę jej połknąć, ani wykasłać. Mogę tylko próbować się nie udławić”. “W trakcie tych naszych dalekich spacerów nieraz ukradkiem zmieniał się charakter czasu i przestrzeni, Znikało pojęcie godzin. Ulice były jedną długą wstęgą ciągnącej się hen drogi, po której wędrowaliśmy bez przeszkód. Czas się rozrastał, zaczynał przypominać ten z dzieciństwa, nigdy się niekończący, a nie ten obecny, którego zawsze było za mało”. Inne cytaty “Oto mężczyzna usiłował mnie zmusić do czegoś, znaczy nie miałam ochoty [pewien rodzaj seksu - przyp. mój], i robił to w sposób, jakim nigdy by się nie posłużył wobec innego mężczyzny: próbował mi wmówić, że nie wiem czego chcę. (...) Uzmysłowiłam sobie, że mężczyźni należą do innego gatunku niż ja. Innego i obcego”. “Nadal byłam córką swojej matki. Ona była teraz negatywem, a ja odbitką, lecz obie zostałyśmy same, bez tego właściwego (po rozwodzie)”. “Przyjaźń dzieli się na dwie kategorie: taką, w której ludzie spotykają się ze sobą, bo potrzebują swojej energii i taką, w której ludzie potrzebują energii, żeby się spotkać. “Różnice osaczyły nas niczym bujny gąszcz zarastający leśną polanę. Przyjaźń, będąca przez lata źródłem podniety, nagle wyczerpała się jako potrzeba. Jednym długim susem przeskoczyła z rozedrganego centrum na wyczerpane peryferia”. “Dojrzałam do tego, by nie oczekiwać od przyjaciół rzeczy, których nie potrafią mi dać. Biorę każdą przyjaźń taką, jaka ona jest, bez dyktowania warunków”. “– Mam tylko jeden problem z chrześcijaństwem. Dlaczego oni nienawidzą Żydów za Śmierć Chrystusa? Kobieta zwraca mu niemu twarz i mówi: – A wie pan, że mnie też to zawsze zastanawiało. W końcu to Rzymianie go zabili. Dlaczego nie mają pretensji do Włochów? “Przekonanie, że jesteśmy tym, do czego się przyznajemy, to wielkie złudzenie naszej kultury”. “Przez całe życie porzucał wszystko z wyjątkiem kobiet”. “Odbierałam przez skórę zbiorowy opór przed pójściem na dno”. “Czuła się otępiona gadką szmatką, która dzień w dzień wypełniała jej uszy. To gorsze niż cisza, powiedziała. O wiele gorsze”. “Najbardziej żywotną poza seksem formą więzi jest rozmowa”. “Kończąc sześćdziesiąt lat, poczułam się tak, jakby ktoś mi powiedział, że mam przed sobą jeszcze tylko sześć miesięcy. W jednej chwili ucieczka w wyimaginowane jutro stała się przeszłością. Pozostał jedynie ogrom opustoszałej teraźniejszości. (...) Z bujaniem w obłokach skończyłam bez trudu, ale jak właściwie żyć w teraźniejszości, jeśli przez tyle lat się tego nie robiło?”. “​To gen anarchii, obecny w każdym człowieku, który urodził się w gorszej klasie, z gorszym kolorem skóry, z gorszą płcią – tyle że u niektórych pozostaje uśpiony, a u innych sieje spustoszenie – nikt nie wie tego lepiej niż ja”. Czytając, miałem skojarzenia z „Przyjacielem ” - dość podobną książką innej nowojorczanki Sigrid Nunez, której pozostałe rzeczy też biorę na cel. A teraz czas na kolejną książkę Gornick, podobno jeszcze lepszą - słynne “Przywiązania”...
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na82 miesiące temu
Ostatni raz Helga Flatland
Ostatni raz
Helga Flatland
Literatura skandynawska często operuje chłodnym, wręcz surowym tonem w opisywaniu międzyludzkich dramatów. Helga Flatland w powieści „Ostatni raz” doskonale wpisuje się w ten nurt, budując historię na dotkliwym braku porozumienia, mimo silnej potrzeby bliskości. Powieść rozpoczyna się od wspomnień Sigrid, w których wraca do czasów młodości i spotkania z Jensem - swoim przyszłym mężem. To człowiek, którego sama postrzega jako nieodpowiedzialnego, nijakiego i słabego psychicznie, do tego uzależnionego. Ich destrukcyjny związek nie wytrzymuje próby czasu i Jens odchodzi w momencie, gdy Sigrid spodziewa się dziecka - ich córki, Mii Wkrótce po jej narodzinach w życiu bohaterki pojawia się Aslak i to on, a nie biologiczny ojciec, staje się dla dziewczynki prawdziwym oparciem. Opiekuńczy, wyrozumiały i odpowiedzialny, tworzy z Sigrid stabilny związek, przejmując trud wychowania Mii. Wspólnie przenoszą się z małej miejscowości w zachodniej Norwegii do Oslo. Dla Sigrid ta przeprowadzka to desperacka próba odcięcia się od korzeni; ucieczka z miejsca, które kojarzy jej się wyłącznie z trudnymi ludźmi i bolesnymi wspomnieniami. Wkrótce rodzina dowiaduje się, że Anne, matka Sigrid, choruje na raka. Diagnoza staje się zapalnikiem dla starych urazów i wydobywa na światło dzienne problemy psychologiczne, które od lat narastały między najbliższymi. W obliczu choroby matki, wszystkie niewypowiedziane żale i skomplikowane emocje, od których córka tak bardzo chciała uciec do Oslo, powracają ze zdwojoną siłą. Sigrid to kobieta wewnętrznie niespokojna, wręcz owładnięta potrzebą kontroli. Czuje się ofiarą, która nie zasłużyła na swój los i nie potrafi się z nim pogodzić. Przyszłość miała przecież wyglądać inaczej - u boku Jensa życie miało być bogatsze, pełne głębokich rozmów, wina i sztuki. Ten wyidealizowany obraz sprawia, że Sigrid jest emocjonalnie uzależniona od byłego męża; obsesyjne myśli i zazdrość nie dają jej spokoju, a ona sama wciąż podświadomie szuka pretekstów do spotkań z nim. Traumy z nieudanego związku wciąż w niej rezonują, a dawne, destrukcyjne wzorce podświadomie rzutują na jej obecną relację z Aslakiem. Nie dostrzega jednak, że tą nienawiścią i idealizacją krzywdzi przede wszystkim samą siebie. Swoją złość i zaborczość przenosi również na córkę. Sigrid nie potrafi wybaczyć Mii, że ta nawiązała kontakt z biologicznym ojcem, gdy była już dorosła. Uważa, że Jens nie ma do tego prawa, skoro był nieobecny przez cały proces jej dorastania. Kobieta wręcz pielęgnuje w sobie nienawiść, nie pozwalając jej wygasnąć i oczekuje od córki lojalności objawiającej się wspólną niechęcią do Jensa. Relacja Sigrid z Mią to klasyczny przykład trudnej więzi matki z dorosłą córką. Marzenia o bliskości i całkowitym zaufaniu rozbijają się o rzeczywistość, gdy tylko Mia wchodzi w dorosłość. Obie rozpaczliwie pragną kontaktu, jednak nie potrafią ze sobą po prostu „być”, gdyż dzielące je napięcie skutecznie blokuje szczerość i swobodę. Ich relacja przypomina taniec przyciągania i odpychania; im bardziej chcą być bliżej siebie, tym mocniej ranią się nawzajem. Napięcie między kobietami potęguje fakt, że Anne - mimo postępującej choroby - twardo stoi przy swoim prawie do decydowaniu o sobie. Dla Sigrid, która jako lekarka przyzwyczajona do walki o zdrowie i życie, postawa matki jest nie do zaakceptowania. Ten konflikt interesów staje się bolesnym starciem dwóch racji: prawa chorego do godnego odejścia na własnych warunkach oraz desperackiej potrzeby bliskich, by kontrolować sytuację do samego końca. Zarówno Sigrid, jak i Anne, po cichu tęsknią za bliskością, której nigdy nie udało im się zbudować. Winy za ten stan rzeczy zawsze szukają po tej drugiej stronie, nieustannie się oskarżając. Obie toną w emocjach, z którymi kompletnie sobie nie radzą - uwięzione w błędnym kole żalu, z którego żadna nie potrafi wyjść. Narracja prowadzona jest naprzemiennie przez Sigrid i jej matkę. Dzięki temu otrzymujemy niezwykle ciekawe portrety psychologiczne i możemy obserwować tę samą relację z dwóch różnych perspektyw. Książka Helgi Flatland to poruszająca opowieść o tym, jak manipulacja zastępująca otwartą rozmowę potrafi tragicznie skomplikować najbliższe relacje. Autorka z niezwykłą precyzją oddała ciężar przytłaczających emocji, który kładzie się cieniem na wszystkich członkach rodziny. To także bolesny obraz mierzenia się z diagnozą, która nie daje szans na wyleczenie. Choć napięcie między bohaterami jest niemal namacalne, narracja przeplatana wspomnieniami wnosi do tej przygnębiającej historii odrobinę światła. Powieść stanowi niezwykłe studium kobiecej psychiki, wydobywając na światło dzienne najgłębiej skrywane uczucia, o których rzadko mówi się głośno. To subtelna, a zarazem odważna proza psychologiczna, ukazująca kobiece emocje od ich najtrudniejszej strony. Piękna, mądra książka o uczuciach i bolesnym niezrozumieniu samego siebie.
zuszka - awatar zuszka
oceniła na826 dni temu
Obietnica Damon Galgut
Obietnica
Damon Galgut
Typowy materiał do nagrody Bookera: saga rodzinna na tle ważnych wydarzeń społecznych. W repertuarze Damona Galguta otrzymujemy historię zamożnych Afrykanerów, potomków właściciela farmy, który na łożu śmierci swojej żony obiecał przekazać domek gospodarczy oddanej czarnoskórej służącej. Ambaras w tym, że jedyną pamiętającą o złożonej przysiędze i nie widzącą w tym społecznej aberracji jest najmłodsza córka, latami upominająca się o należność wiernej gosposi i jej syna. Bohaterowie książki zmieniają się jeden po drugim. Od głowy rodziny po kolejno odchodzące za nim dzieci. Każde z nich to inne spojrzenie na świat - inne przeżycia, poglądy, plany. Razem z nimi zmienia się Południowa Afryka. Postkolonialny kraj obarczony jarzmem niewolnictwa nieustannie boryka się z cieniem Apartheidu. Tytułowa obietnica oddania części posiadłości, jak zasypanie międzyklasowej przepaści, przez lata jest nie do spełnienia. Powieść kontrastuje konserwatyzm z nowoczesnością i frapuje prywatnymi perypetiami trójki rodzeństwa - zwłaszcza najmłodszej Amor, łamiącej wszelkie konwenanse i dla podkreślenia sprzeciwu wobec wykluczających normom społecznym skutecznie odcinającej się od rodziny. Znamienne dla interpretacji są spotkania familii - jedynie przy okazji pogrzebów. Jakby wierząc, że jedynym ratunkiem dla kraju jest zmiana stających na jego czele. A i to, jak pokazała rodzina Swartów, długo nie przynosi wyczekiwanych przemian. Cała nadzieja w dorastających pokoleniach i ich pamięci o złożonej obietnicy.
Julia Cichoń - awatar Julia Cichoń
ocenił na89 miesięcy temu
Najskrytsza pamięć ludzi Mohamed Mbougar Sarr
Najskrytsza pamięć ludzi
Mohamed Mbougar Sarr
Powieść Mohameda Mbougara Sarra, Najskrytsza pamięć ludzi, to literackie zjawisko, które zasłużenie zdobyło Nagrodę Goncourtów, stając się jednym z najważniejszych głosów współczesnej frankofonii. Moja ocena to entuzjastyczne 8/10 – to książka totalna, labiryntowa i oszałamiająca swoją erudycją, choć wymagająca od czytelnika pełnego zaangażowania i intelektualnej czujności. Punktem wyjścia jest historia Diégane’a Latyra Faye’a, młodego senegalskiego pisarza mieszkającego w Paryżu, który trafia na trop legendarnej, niemal mitycznej książki z 1938 roku pt. Labyrinthe de l'inhumain (Labirynt nieludzkości). Jej autor, T.C. Elimane, okrzyknięty niegdyś „czarnoskórym Rimbaudem”, zniknął z radaru opinii publicznej po skandalu związanym z oskarżeniami o plagiat. Faye staje się obsesyjnym poszukiwaczem prawdy o Elimane’u, co rzuca go w wir podróży przez trzy kontynenty (Afrykę, Europę i Amerykę Południową) oraz przez tragiczne karty historii XX wieku – od kolonializmu, przez II wojnę światową, aż po współczesność. Sarr konstruuje swoją powieść jako szkatułkową narrację. Głosy bohaterów, listy, wywiady i fragmenty odnalezionych tekstów nakładają się na siebie, tworząc gęstą strukturę. To nie jest tylko opowieść o człowieku; to opowieść o samej literaturze, o jej niszczycielskiej sile i o tym, jak pisanie może stać się zarówno przekleństwem, jak i jedyną formą ocalenia. Największym atutem powieści jest sposób, w jaki Sarr mierzy się z problematyką postkolonialną. Robi to jednak bez publicystycznego zacięcia. Interesuje go relacja między pisarzem afrykańskim a „zachodnim kanonem”. Czy autor z Senegalu musi zawsze pisać o swojej „afrykańskości”, by zostać dostrzeżonym w Paryżu? Elimane jest tu symbolem buntu przeciwko takiemu szufladkowaniu, ale i ofiarą systemu, który najpierw go wykreował na egzotyczną ciekawostkę, a potem brutalnie zniszczył. Autor z niezwykłą swobodą porusza się między stylami. Potrafi być ironiczny, gdy opisuje paryskie salony literackie, by za chwilę uderzyć w ton niemal mityczny, gdy akcja przenosi się do Senegalu. Najskrytsza pamięć ludzi to hołd dla wielkich mistrzów: od Roberto Bolaño (któremu książka jest dedykowana),przez Borgesa, aż po Yambo Ouologuema. Sarr gra z czytelnikiem, ukrywając liczne nawiązania i sprawiając, że lektura staje się procesem odkrywania kolejnych warstw znaczeń. Ocena odzwierciedla mój podziw dla odwagi stylistycznej Sarra. To książka napisana z niesamowitym rozmachem, gęsta od idei i emocji. Jednak ta gęstość bywa momentami wyzwaniem. Dla czytelnika nieprzyzwyczajonego do narracji nielinearnej, liczne dygresje i długaśne zdania (momentami przypominające styl Prousta) mogą być barierą nie do przebicia. Niektóre partie tekstu wydają się niemal przeładowane znaczeniami, co sprawia, że tempo lektury znacząco spada. Jest to jednak cena, którą warto zapłacić za obcowanie z literaturą tak wysokiej próby. Najskrytsza pamięć ludzi to powieść o „poszukiwaniu absolutnego tekstu”, która sama pretenduje do tego miana. Mohamed Mbougar Sarr udowodnił, że literatura wciąż ma moc budowania mostów nad przepaściami historii i kultury. To książka bolesna, piękna i niezwykle inteligentna. Jeśli szukasz lektury, która nie pozwoli Ci zasnąć i zmusi do przemyślenia wszystkiego, co wiesz o sztuce pisania, Sarr będzie Twoim najlepszym przewodnikiem.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na81 miesiąc temu
Duchy z miasteczka Demmin Verena Kessler
Duchy z miasteczka Demmin
Verena Kessler
Duszna, lepka atmosfera miasteczka Demmin oblepia czytelnika już od pierwszych stron, stając się niemal trzecim, niemal namacalnym bohaterem debiutu Vereny Kessler. To miejsce, w którym czas stanął w miejscu, a echa masowego samobójstwa z 1945 roku wciąż rezonują w pęknięciach murów i milczeniu mieszkańców. Autorka buduje narrację na fundamencie traumy, która nie chce wygasnąć, tworząc klaustrofobiczny obraz prowincji, gdzie przeszłość jest ważniejsza niż przyszłość. Niestety, mimo obiecującego punktu wyjścia, moja ocena to 6/10. Największym minusem powieści jest jej pewna narracyjna nierówność i brak odwagi w domykaniu wątków. Kessler splata losy nastoletniej Larry, marzącej o pracy przy zabezpieczaniu zwłok, oraz starszej pani Lore, która przygotowuje się do odejścia. Choć obie perspektywy są interesujące, ich wzajemna relacja wydaje się momentami pretekstowa. Problematyczny jest również styl – momentami zbyt surowy i zdystansowany, co sprawia, że trudno w pełni współczuć bohaterom. Zamiast emocjonalnego uderzenia, otrzymujemy chłodną obserwację. Czytelnik czekający na głębszą analizę historyczną „tragedii w Demmin” może poczuć niedosyt, gdyż wielka historia służy tu jedynie za mgliste tło dla codziennych frustracji bohaterki. Dlaczego warto dać szansę? Mimo wad, „Duchy z miasteczka Demmin” to przejmujący portret dorastania w cieniu cmentarza. Larra to postać fascynująca w swojej dziwności i braku dopasowania. Jej fascynacja śmiercią nie jest kiczowata, lecz stanowi logiczną odpowiedź na martwotę otaczającego jej świata. Kessler świetnie oddaje marazm niemieckiego Wschodu – miejsca, z którego młodzi uciekają, a starzy zostają, by pielęgnować duchy. To książka o tym, że nie da się zbudować zdrowej tożsamości na przemilczanym grobie. Choć konstrukcja momentami trzeszczy, a tempo bywa nużące, finał zostawia z pytaniem o to, ile pokoleń musi minąć, by krew wsiąkła w ziemię na dobre. To lektura dobra na jeden ponury wieczór, ale niekoniecznie taka, która zostanie z Tobą na lata.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu

Cytaty z książki Dolina Kwiatów

Więcej
Niviaq Korneliussen Dolina Kwiatów Zobacz więcej
Niviaq Korneliussen Dolina Kwiatów Zobacz więcej
Niviaq Korneliussen Dolina Kwiatów Zobacz więcej
Więcej