Locke & Key: Złoty Wiek

Okładka książki Locke & Key: Złoty Wiek autorstwa Jay Fotos, Joe Hill, Gabriel Rodriguez
Okładka książki Locke & Key: Złoty Wiek autorstwa Jay Fotos, Joe Hill, Gabriel Rodriguez
Joe HillGabriel Rodriguez Wydawnictwo: Taurus Media Cykl: Locke & Key (tom 0.5) komiksy
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Locke & Key (tom 0.5)
Tytuł oryginału:
Locke & Key: The Golden Age
Data wydania:
2022-05-31
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-31
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365465672
Tłumacz:
Jakub Pietrasik
Przez pokolenia Locke’owie przemierzali mroczne korytarze Keyhouse, uwalniając jego cuda i tajemnice. W pięciu wyjątkowych historiach Joe Hill oraz Gabriel Rodriguez odkrywają przed czytelnikami minioną epokę, sprzed sagi Locke & Key, wrzucając zupełnie nowych bohaterów w objęcia niepojętej grozy. Zwieńczeniem tego albumu jest przebojowy crossover z serią Sandman.



W Złotym wieku zostało zaprezentowane pięć prequelowych opowieści. Mały świat, Otwórz księżyc oraz Dźwięki muzyki stanowią wprowadzenie dla nakreślonych z prawdziwym rozmachem, połączonych ze sobą historii: Blady batalion oraz Piekła kres. W ostatniej z nich, będącej crossoverem z uniwersum Sandmana, pojawią się również Sen, Lucyfer, a także inne znane postaci.

Każdy z tych rozdziałów daje czytelnikom wgląd w życie przodków rodziny Locke z początku XX wieku. Korzystając z kluczy, muszą oni toczyć swoje mniejsze i większe walki. Czy to na potępieńczych polach Europy podczas I wojny światowej, czy w najgłębszych czeluściach piekieł, rodzina Locke desperacko stara się ochronić swój świat przed napływem mrocznych sił.
Średnia ocen
7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Locke & Key: Złoty Wiek w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Locke & Key: Złoty Wiek



148 121

Oceny książki Locke & Key: Złoty Wiek

Średnia ocen
7,9 / 10
72 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Locke & Key: Złoty Wiek

avatar
51
17

Na półkach:

Rewelacja

Rewelacja

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
767
210

Na półkach: ,

Autorzy powracają do posiadłości Keyhouse, do rodziny Locke’ów na początku XX wieku. Już sam wstęp do tej graficznej opowieści zachęca, aby odwiedzić to magiczne miejsce i jego mieszkańców. Pierwsza opowieść „Mały świat” to historia powstania domku dla lalek, który o ile dobrze pamiętam pojawia się w głównej sadze o Locke’ach, więc wiadomo czego się spodziewać. Druga opowieść „Otwórz księżyc” choć mówi o poważnych sprawach (śmiertelna choroba syna Iana),jest to najbardziej baśniowa opowieść. „Dźwięki muzyki” przedstawiają moc pozytywki. Są to też opowieści, którą spokojnie mógłbym dać do przeczytania synowi.
Tamte historie mają luźny związek ze sobą, ale ostatnie rozdziały „Blady Batalion” i „Piekła kres” łączy już związek przyczynowo-skutkowy. Najstarszy syn Chamberlina Locke’a, John pragnie wstąpić do armii i z pomocą kluczy wspomóc ententę w I wojnie światowej. Ale każda decyzja ma swoje konsekwencje, a klucze – choć przydatne – zdają się mieć swoje własne pragnienia... A ostatnia część to tzw. crossover rodziny Locke’ów i cyklu o Sandmania Neila Gaimana. Dla mnie ta historia to majstersztyk.

Autorzy powracają do posiadłości Keyhouse, do rodziny Locke’ów na początku XX wieku. Już sam wstęp do tej graficznej opowieści zachęca, aby odwiedzić to magiczne miejsce i jego mieszkańców. Pierwsza opowieść „Mały świat” to historia powstania domku dla lalek, który o ile dobrze pamiętam pojawia się w głównej sadze o Locke’ach, więc wiadomo czego się spodziewać. Druga...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
148
121

Na półkach:

Ciężko mam ocenić ten tytuł :( pierwsze trzy historię moim osobistym zdaniem są bardzo marne, na szczęście jest to tylko 1/3 tomu potem jest historia o I wojnie światowej tutaj już jest bardzo dobrze a potem przychodzi crossover z uniwersum Sandman i wtedy jest idealnie tak naprawdę dla samej tej historii warto zaopatrzyć się w ten tytuł.
Pozdrawiam

Ciężko mam ocenić ten tytuł :( pierwsze trzy historię moim osobistym zdaniem są bardzo marne, na szczęście jest to tylko 1/3 tomu potem jest historia o I wojnie światowej tutaj już jest bardzo dobrze a potem przychodzi crossover z uniwersum Sandman i wtedy jest idealnie tak naprawdę dla samej tej historii warto zaopatrzyć się w ten tytuł.
Pozdrawiam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

142 użytkowników ma tytuł Locke & Key: Złoty Wiek na półkach głównych
  • 91
  • 51
79 użytkowników ma tytuł Locke & Key: Złoty Wiek na półkach dodatkowych
  • 38
  • 17
  • 7
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Joe Hill
Joe Hill
Amerykański pisarz horrorów, syn Stephena Kinga. Debiutował w 1997 roku opowiadaniem "The Lady Rests". Pierwsza książka Hilla, zbiór opowiadań 20th Century Ghost, zyskała bardzo dobre opinie wśród czytelników i krytyków, zdobyła prestiżowe nagrody Bram Stoker Award i British Fantasy Award. Gdy autor ogłosił, ze pracuje nad pierwszą powieścią (Pudełko w kształcie serca) wytwórnia Warner Bros. nabyła plany do ekranizacji. Wtedy autor ujawnił swoje prawdziwe nazwisko, wcześniej posługiwał się pierwszym i drugim imieniem, by nie sądzono, że wykorzystuje sławę ojca. Ostatnim wyróżnieniem pisarza jest nominacja do Nagrody Imienia Shirley Jackson w kategorii krótka nowela za opowiadanie "Thumbprint". W 1982 roku Joe Hill wystąpił razem z ojcem w filmie George'a Romero Creepshow. Joe Hill na razie tylko raz współpracował ze sławnym ojcem. Razem napisał nowelę "Throttle" zamieszczoną w antologii poświęconej twórczości Richarda Mathesona. Jest to ich wersja opowiadania "Duel" Mathesona. Joe Hill ma żonę Leonardę i trzech synów. Mieszka w New Hampshire.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Locke & Key: Złoty Wiek przeczytali również

RIP 1 - Derrick / Ciężko przeżyć własną śmierć Gaet's
RIP 1 - Derrick / Ciężko przeżyć własną śmierć
Gaet's Julien Monier
Uwaga, ten komiks nie jest dla osób w złym, a nawet średnim stanie psychicznym. Jest to tak przytłaczająca historia, że potrafi skutecznie zajechać każdy nastrój. RIP Tom 1 Derrick: Ciężko przeżyć własną śmierć to piekielnie ponura opowieść napisana tak, aby obrzydzić Wam praktycznie każdą dziedzinę życia. Tu nie ma miejsca na nadzieję, na jakieś myśli że będzie lepiej. Życie to szambo. Derrick, główny bohater, doskonale o tym wie. Pracuje w ekipie, która czyści mieszkania po zmarłych. Tylko że nie chodzi o żadne sprzątanie, oni wpadają tam jeszcze przed policją i zgarniają wszystkie kosztowności. Szefostwo ma grube wtyki, więc cały proceder działa bez większych problemów. Oczywiście kasa trafia głównie do góry, a Derrick i reszta dostają ochłapy. Za to robota… no cóż. Trzeba się przedzierać przez gnijące zwłoki, robactwo wypełzające z każdej możliwej dziury. Wilgoć, grzyb, smród i cały ten syf. Wszystko jest tutaj do bólu odrażające, paskudne, szpetne, obrzydliwe, plugawe, wstrętne, ohydne, a ilustracje tylko to podkręcają. Dobrze, że są trochę karykaturalne, bo inaczej ciężko byłoby to w ogóle strawić. W połowie tomu pojawia się jednak coś, co może kompletnie zmienić życie Derricka… albo je ostatecznie rozwalić. I wtedy zaczyna się gra. Niebezpieczna, napięta, taka że czytelnik siedzi do końca jak na szpilkach. Bardzo dobry komiks, ale trzeba do niego podejść ostrożnie i z otwartą (nie dosłownie) głową. To nie jest przyjemna lektura, to jest doświadczenie, które potrafi solidnie przeczołgać. Komiks ten i setki innych zobaczysz na moim Instagramie: Lukkegeek
LukkeGeek - awatar LukkeGeek
ocenił na824 dni temu
47 Strun Timothe Le Boucher
47 Strun
Timothe Le Boucher
[12/12 BOOKS CHALLENGE 2025] Dokończenie wyzwania z zeszłego roku zajęło mi niebotycznie dużo czasu, ponieważ ten komiks kosztuje ponad sto złotych, a ja mam dwie dychy kary w MBP. Przez chwilę nawet myślałam, czy go nie kupić, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo chociaż to bardzo dobra powieść graficzna, pod kątem narracyjnym jest imo nierówna. W dodatku nie wiem, czy to wina tylko polskiego tłumaczenia, czy też oryginału, ale ten cały point z płynnością płci trochę umyka, kiedy zmiennokształtna postać jest adresowana przez jedyną osobę z zewnątrz, która o niej wie, jako "pani". W sensie generalnie jakoś nie czułam, żeby Francesca (jakoś tę postać adresować muszę) w mężczyznę zmieniała się z jakiegokolwiek innego powodu niż chęć zbliżenia do Ambrose'a. Generalnie sam pomysł – czy raczej pomysły – na fabułę są interesujące, i chociaż główny bardziej od pobocznego, to dysproporcja poświęcanej im uwagi generalnie każe się zastanawiać, po co *w ogóle* dodawać ten wątek Kruka. Zresztą moim problemem był też fakt, że jest to powieść graficzna i ja rozumiem znaczenie tego terminu, ale imo trochę za wiele autor przekazuje samym obrazem, co nie do końca się dla mnie sprawdza w historii skupionej na ludzkiej psychice. Co nie znaczy, że mi się nie podobało. Po prostu Le Boucher dostał od moich znajomych tyle pochwał, że chyba oczekiwałam odrobinę więcej. I może część moich problemów wynika z faktu, że to nie jest zamknięta historia, i czasem odnosiłam wrażenie, jakby autor w ogóle się nie liczył z faktem, że kończy się czas, który mamy. Może jego dwie poprzednie prace są pod tym kątem lepsze – a ja czuję się skuszona sprawdzić. Oczywiście, jak zwykle narzekam zamiast chwalić. Kreska jest przepiękna, to na pewno, i prawie każda narysowana pani kradła moje serce. Podobała mi się atmosfera, chociaż zawsze czułam, że zostaję wyrwana ze sceny zbyt szybko. I podobali mi się zmiennokształtni gotyccy swingersi, ale z nich diwy.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na72 miesiące temu
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein? Eric Powell
Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?
Eric Powell Harold Schechter
„Psychoza”, „Milczenie owiec”, „Teksańska masakra piłą mechaniczną” i wiele innych horrorów ma swoją genezę w Plainfield. To tu narodził się Eddie Gein, który stał się symbolem psychopaty z prowincji. Choć udowodniono mu tylko dwie zbrodnie, jego życie obrosło legendą. Niektóre zbrodnie zostają zamknięte w aktach sądowych i z biegiem czasu powoli blakną w pamięci. Inne natomiast zaczynają żyć własnym życiem: ktoś opowie je po swojemu, ktoś doda jakiś detal, ktoś nakręci film, a potem reszta świata podchwytuje ten obraz i powtarza go w nieskończoność. Sprawa Eda Geina zdecydowanie należy do tej drugiej grupy. To jedno z tych nazwisk, które wciąż echem odbijają się w popkulturze – czasem bezpośrednio, częściej w formie motywów, które wszyscy znamy, nawet jeśli nie łączymy ich z oryginalnym źródłem. Komiks „Słyszeliście, co zrobił Eddie Gein?” od KBoom próbuje na chwilę uciszyć to echo i przywrócić ciszę. Nie chodzi o to, by oszczędzić czytelnikowi grozy, ale by oddzielić fakty od mitów. I by pokazać, dlaczego akurat ta historia stała się paliwem dla wyobraźni twórców filmów, książek oraz całej masy klisz, które dziś uważamy za klasykę horroru. Autorzy albumu, Harold Schechter i Eric Powell, nie idą w kierunku taniej sensacji. To istotne, bo przy Geinie łatwo dać się ponieść, przechylić szalę w stronę eksploatacji i udawać, że to „tylko opowieść”. Tutaj od samego początku wyczuwa się, że to komiks traktowany na poważnie. Schechter ma doświadczenie w true crime i w takich historiach zazwyczaj szuka tego, co nieefektowne, ale autentyczne. Zamiast delektować się potwornością, stara się zrozumieć, jak to możliwe, że zwykły człowiek z małego miasteczka staje się postacią, o której mówi cały kraj. A teraz przejdźmy do tego, co w tej historii najbardziej fascynujące z perspektywy recenzji – czyli jej popkulturowych skutków ubocznych. Gein nie zabił „dziesiątek ludzi”, jak czasem sugerują uproszczone wersje. Mówimy o dwóch potwierdzonych morderstwach, profanacjach grobów i makabrycznych przedmiotach wykonanych z ludzkich szczątków. Tyle. A jednak z tego „tyle” wyrosła cała współczesna wyobraźnia o horrorze (…). Pełna recenzja: https://blogokomiksach.pl/slyszeliscie-co-zrobil-ed-gein-recenzja/
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na82 miesiące temu
Łasuch - Powrót Jeff Lemire
Łasuch - Powrót
Jeff Lemire
Tym razem sztuczka z zaczynaniem serii od końca się nie udała. Łasuch: Powrót to historia, którą zdecydowanie trzeba poznać od początku, bo choć idzie się domyślić, co było przed tomem czwartym, to jednak miałam poczucie, że tracę wiele niuansów nie znając wcześniejszych wydarzeń. Na szczęście nic straconego, już namierzyłam biblioteki, gdzie dostanę pozostałe części. Tymczasem Łasuch: Powrót zaprosił mnie do świata postapokaliptycznego. Ludzie mieszkają w podziemnych miastach. Wedle oficjalnej propagandy nie mogą wyjść na powierzchnię, bo grozi im tam śmierć. Powodem tego stanu rzeczy są mutanty, które ponoć nienawidzą zwykłych ludzi. Dlatego ci siedzą pod ziemią i czekają na spełnienie się przepowiedni. 🦌 Kościół nienawiści Przywódcą oficjalnej propagandy jest ksiądz, któremu z gęby źle patrzy. Rozwinął on podziemny kościół – sektę opartą o nienawiść do mutantów oraz …uzbrojone bojówki pilnujące porządku. Na szczęście nie wszyscy ludzie podzielają ich poglądy i wspierają ich działania. Tytułowy Łasuch to dziecko – mutant, hybryda człowieka ze zwierzęciem. Dziecko jeszcze z rogami jelonka jest trzymany w odosobnieniu przez sektę. Wydaje mu się, że jest jedyny. Pewnego dnia staje się na tyle dorosły, że udaje mu się uciec ze swojego rezerwatu. Spotyka na swojej drodze ludzi i inne hybrydy. Przekonuje się, że świat nie jest taki na jaki wygląda i niektórzy mogą stać się jego przyjaciółmi. Ogólnie ten komiks jest w porządku, ale nie jest jakoś specjalnie wybitny. Niektóre wątki aż proszą się o ich rozwinięcie, choćby symboliczne, dla tych, którzy jak ja nie znają oryginału. Np. kim był ksiądz, przywódca sekty i na co chorował? Jest też parę dziur fabularnych, które nie do końca się kleją. Nie do końca jest jasne, dlaczego wirus – pułapka ostatecznie nie zadziałał i dlaczego to akurat ten chłopiec miał go roznieść. Być może wyniknie to z poprzednich tomów. Tak czy inaczej wsadzenie Bambiego w postapo uważam za udane na tyle, że z przyjemnością sięgnę po resztę tego cyklu, żeby uzupełnić brakujące wątki poprzedzające wydarzenia z tej części. 🦌 [Jakiś czas później] To, że ten komiks naprowadził mnie na cykl Łasucha, to wspaniały przypadek. Ten czwarty tom, w porównaniu do fabuły trzech pierwszych to popłuczyny. Oryginalna historia Gusa jest wspaniała i absolutnie warta przeczytania! I tak, oczywiście, że wyjaśnia wszystkie wątki z tomu czwartego, więc koniecznie trzeba wszystko od początku.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na75 miesięcy temu
Criminal. Tchórz/Lawless Ed Brubaker
Criminal. Tchórz/Lawless
Ed Brubaker Sean Phillips Val Staples
Ed Brubaker to prawdopodobnie jeden z najważniejszych i najpopularniejszych scenarzystów komiksowych w Stanach. Powyższe jest niepodparte absolutnie żadnymi danymi ani żadnym researcherem, ale raczej nie jestem daleki od prawdy. Gość pisał mnóstwo scenariuszy dla Marvela, uznawanych za jedne z najlepszych w ostatnich dziesięcioleciach: Daredevil, Kapitan Ameryka, X-men - te ostatnie akurat już do tak dobrych raczej nie należały (ale cóż świadczy o wielkości scenarzysty bardziej, niż napisanie kilku kiepskich scenariuszy dla Marvela). Ale w głębi serca Brubaker jest autorem sensacyjno-kryminalnym, co zresztą w jego podejściu do superhero też jest widoczne, choć ugrzecznione i przeinaczone. A ja styczności z czystym kryminałem Brubakera nie miałem - aż do teraz. “Criminal” uznawany jest za jedno z najważniejszych dzieł autora, mimo mało subtelnego tytułu. I szczerze mówiąc, po pierwszym tomie chyba rozumiem dlaczego. Jest to zbiór dwóch cholernie dobrych, dość noirowych historii sensacyjnych o przestępcach i przestępstwach. Historię są gatunkowe, klimatyczne, wyraziste. Sam gatunek nigdy nie był mi bliski, ale tu podejście bardzo mi odpowiada; jest tu dużo oddechu, mało akcji. Unosi się to cudowne poczucie tragizmu i romantyzmu. Jest względnie grzecznie: nie ma tu permanentnych flaków i przekleństw, to nie Skalp czy 100 naboi. Jest pewna gatunkowa czystość w tych historiach. Mimo przewrotności jest tu wszystko, czego fan gatunku może potrzebować: zapyziałe knajpy, pościgi, prywatne wendety, tajemnice, gorące miłostki, konflikty wewnętrzne. W zasadzie złego słowa nie powiem. Nie wiem jeszcze czy będę kontynuował serię; jak wspomniałem, nie mój to gatunek, ale nieśmiało podejrzewam że jeszcze by mnie Brubaker zaskoczył, więc kto wie? Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na77 miesięcy temu

Cytaty z książki Locke & Key: Złoty Wiek

Więcej

Jesteś tylko kobietą"? Cóż za idealne epitafium dla tej potwornej postaci. Cała jego ignorancja i arogancja podsumowana w trzech słowach". ( słowa Lucyfera do Mery - jesteś niczym, jesteś tylko kobietą!).

Jesteś tylko kobietą"? Cóż za idealne epitafium dla tej potwornej postaci. Cała jego ignorancja i arogancja podsumowana w trzech słowach". (...

Rozwiń
Joe Hill Locke & Key: Złoty Wiek Zobacz więcej

Jeśli kiedykolwiek pokona mnie zamek, to rodzina się mnie wyrzeknie".

Jeśli kiedykolwiek pokona mnie zamek, to rodzina się mnie wyrzeknie".

Joe Hill Locke & Key: Złoty Wiek Zobacz więcej
Więcej