RG Veda, Vol. 09

192 str. 3 godz. 12 min.
- Kategoria:
- komiksy
- Format:
- papier
- Cykl:
- RG Veda (tom 5)
- Tytuł oryginału:
- 聖伝
- Data wydania:
- 2007-04-10
- Data 1. wydania:
- 2007-04-10
- Liczba stron:
- 192
- Czas czytania
- 3 godz. 12 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 1595324925
Five of the Six Stars have finally made it to Zenmi Castle to face the evil god king Taishakuten. As Taishakuten prepares to kill them, Kujaku shows him the "sign of evil," which is given to those who commit the most heinous of evil acts. Will the Five Stars be strong enough to defeat a man who would stop at nothing to defy destiny? "Gorgeous artwork, effortless pacing and breathtaking action sequences... It's an event you won't want to miss!"
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup RG Veda, Vol. 09 w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki RG Veda, Vol. 09
Poznaj innych czytelników
45 użytkowników ma tytuł RG Veda, Vol. 09 na półkach głównych- Przeczytane 41
- Chcę przeczytać 4
- Posiadam 14
- Manga 10
- Mangi 6
- 2023 4
- Ulubione 3
- Fantastyka 2
- Po angielsku 2
- 2025 2






































OPINIE i DYSKUSJE o książce RG Veda, Vol. 09
Dotarłam nareszcie do wielkiego finału i muszę z zaskoczeniem przyznać, że ta część bardzo odstaje od pozostałych tomów. Nie mogłam się wprost oderwać od tej historii. Zwiększenie tempa i dynamiki postaci była dobrym posunięciem. Otwarte wątki zostają domknięte, pojawiają się niespodziewani przeciwnicy i przeznaczenie zaczęło się dopełniać. Nie mogę tego samego powiedzieć na temat pewnych rozwiązań fabularnych, z których te autorki słyną. Nie będę zdradzać więcej z tego tomu, bo nie mam zamiaru popsuć komuś zabawy.
Chciałabym jednak podsumować nieco tę historię, po którą sięgnęłam w ciemno. Nieczęsto mi się to zdarza, gdyż mangi w tej postaci nie słyną z niskich cen, a ilość tomów też niekiedy powala. W tym przypadku mamy do czynienia z krótką historią, która w oryginale ograniczała się do dziesięciu tomów. Wydawnictwo zdecydowało się na format dwa tomy w jednym. Zbiorcze mangi często pojawiają się na rynku, gdy historia jest już zakończona, ale zdarzają się oczywiście wyjątki.
WYGLĄD MANGI
Jak wiele razy wspomniałam, trzymam przed sobą ekskluzywne wydanie z twardą oprawą, kolorowymi ilustracjami na początku, czarną obwolutą, którą zdejmowałam podczas czytania i dodatkami w postaci pocztówek i zakładek. Jest po prostu piękne i jakościowo bardzo dopracowane dzieło, które zaspokoi nawet najbardziej wymagającego kolekcjonera. Ekskluzywność można też postrzegać jako wadę, gdyż czasami boję się dotknąć zbyt mocno, by nie rozerwać obwoluty, czy nie obtłuc grzbietu podczas wyjmowania, czy wkładania do półki. Nie jest to na pewno książka, którą wrzuciłabym do torby podróżnej. Zadbano również o język wypowiedzi i przyłożono się do korekty. Tekst w dymkach i poza nimi jest optymalnie dopasowany i wygodny w odbiorze. Tłumaczenie czyta się w miarę dobrze, choć nie jestem wielką fanką tych zdrobnionych imion. Onomatopeje zostały także przetłumaczone. Niektórzy nie lubią takiego zabiegu i wolą tłumaczenia w nawiasie.
Warto jednak zauważyć, że całokształt mangi i forma tłumaczenia jest w dużym stopniu zależna od strony japońskiej, a bez ich potwierdzenia nie wypuszczą mangi na rynek. To może być uciążliwy proces, ale wcale się nie dziwię, że kontrolują tak Zachodnich wydawców. W przeszłości zdarzały się wolne tłumaczenia i liczne zmiany, które wypaczały dzieło.
OPRAWA RYSOWNICZA MANGI
Jest to wczesna manga rysowniczek Clamp, więc ich styl nie był jeszcze tak dobrze dopracowany, jak w późniejszych dziełach. Z początku dałam się oczarować już w pierwszym tomie, ale po przeglądaniu całości zaobserwowałam, że najlepiej prezentowały się ostatnie tomy. Niby taki progres rysowniczy nie jest niczym dziwnym… choć efekt może być także odwrotny.
Rysowniczki szczególnie wyspecjalizowały się w zbliżonych ujęciach postaci. Ich piękne twarze, ogromne oczy i wijące się długie włosy są wizualną kwintesencją tego, co mnie w dzieciństwie tak zafascynowało w anime, a później w mangach. Pięknie i bardzo różnorodnie są ukazywane też emocje bohaterów. Mamy nostalgię, smutek, radość, tęsknota, miłość i nienawiść w przeróżnych odmianach. Nie zabrakło też gagowych scenek, które są znane szczególnie ze starszych mang.
Jest też wiele artystycznych ujęć postaci, które służą bardziej celom wizualnym, a nie posunięciem fabuły do przodu. Czas zatrzymuje się wtedy w miejscu i możemy podziwiać kunszt artystek, który jest rozkoszą dla oka. Często jest to oprawione w emocjonalny sposób i ubarwione tekstem. Myślę, że w szczególności fani fantastyki będą zachwyceni.
Jednak ten clampowski styl nie jest pozbawiony wad. Twarze wybranych postaci są piękne narysowane, ale ich chude i mało kształtne ciała prezentują się często niezgrabnie, a z daleka nawet szkaradnie. Ich ubrania, albo raczej mieszanina szat i pancerzy, mają wiele ozdób, ale często dziwnie się układają na postaciach. W oczy rzucają się też dziwaczne dysproporcje, które widać szczególnie na drugim i trzecim planie.
Postacie również nie prezentują się tak dobrze, gdy są zaangażowani w walkę albo gdy wykonują jakąś czynność. Statyczne ujęcia są więc mocniejszą stroną rysowniczek.
Z kolei tła mangi i świat ukazano z dużą dbałością o szczegóły. To stara dobra szkoła rysownicza z lat 80 i 90. Nie ma tu pustki czy bylejakości.
ŚWIAT PRZEDSTAWIONY MANGI
Wiele już się czytało i widziało z dziedziny fantastyki i w przypadku tej mangi trzeba przyznać, że nie ma wielkiego szału. W grubszym zarysie dowiadujemy się z początku, że mamy dwa światy: świat ziemski ludzi i świat niebiański bogów, którzy zarządzają oba tymi światami. Różnice są nam na ogół znane. Niebiański pałac jest miejscem, z którego zarządza aktualny władca bogów i to jest jedyny punkt orientacyjny i cel naszych bohaterów. Reszta akcji rozgrywa się w różnych miejscach na Ziemi, ale jesteśmy trochę zagubieni w tym terenie. Istnieją także inne pałace, w których rezydują generałowie jak Smoczy Pałac, Rajski Pałac, Lodowy Pałac czy Ruchomy Pałac Królowej Kendappy. Uzyskujemy mały wgląd w życie tych mieszkańców, ale na ogół świat jest niewiele więcej niż tłem, które ma ładnie wyglądać. Najciekawsze wydawały się te bardziej przerażające miejsca, które roztaczały mistyczny klimat.
Świat jest bardzo brutalny i okrutny, a o prawach wiemy tyle, co nic. Poza tym zamieszkują go nie tylko bogowie i ludzie, ale także liczne potwory czy demony w zwierzęcej formie. Zwalczają je generałowie. Znikają one jednak bardzo szybko z fabuły.
FABUŁA MANGI
Oś fabularna opierała się na przepowiedni niewidomej wieszczki Kuyō. Ten wątek ciągnął się przez całą historię niczym czerwona wstęga. Wielokrotnie przypominano o nieuchronności, niezmienności i przede wszystkim tragiczności tej przepowiedni. Praktycznie większość działań postaci wiąże się z tym apokaliptycznym proroctwem. Jedni chcą mu zapobiec, drudzy nie, inni go w pełni nie rozumieją, a są jeszcze tacy, którzy obserwują tylko biernie koleje losu. Ową zagładę ma przynieść potomek jednego z potężnych wojowników Ashura tuż po tym, jak wszystkie Sześć Gwiazd zbiorą się razem. Niewinne dziecko było już od urodzenia napiętnowane i o mało nie zostało zabite przez własną matkę, co jest też często powodem jego rozterek.
Jeden z najsilniejszych wojowników w Tenkai o imieniu Yasha odnajduje małego i od tego czasu otacza go opieką. Ashura bardzo szybko rośnie, ale nie tylko to odróżnia go od innych malców. Ma w sobie dwie strony. Jedną wesołego dziecka, które pragnie być kochane i rozsmakowanego w zniszczeniu i śmierci młodzieńca. Obecny cesarz Taishakuten także wie o przepowiedni i pragnie zgładzić Ashurę, podobnie jak tego, kto udzieli mu ochrony. Dziecko bardzo szybko dostrzega, że każdy, kto okazuje mu życzliwość i wsparcie ginie.
Historia skupia się także na owych Sześciu Gwiazdach, czyli wybrańcach, którzy są ważną częścią przepowiedni.
POSTACIE
Bohaterami tej mangi są bogowie. Różnią się one od ludzi długością życia (choć mogą umierać) oraz pewnymi magicznymi mocami, którymi są obdarzeni. W środku jednak są bardzo ludzcy. Kierują się swoimi namiętnościami, pragną zemsty, toczą wojny o władzę, przywiązują się do innych i chronią ich. Poza frakcjami protagonistów, antagonistów i ich bliskich mamy także przypadkowe postacie, które odciskają swój ślad w fabule. Czy były tu jakieś interesujące osoby, o których miałabym ochotę pisać godzinami? Niestety nie. Znacznie bardziej zaciekawiły mnie same relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami. Mają one na siebie duży wpływ. Są przyczyną radości, smutku, nienawiści, tęsknoty, a przede wszystkim śmierci.
Głównym antagonistą jest obecny cesarz Taishakuten, który zdobył tron brutalną siłą, a wszelki bunt tłumi od razu w zarodku. Jest bardzo okrutny i dla spełnienia swoich planów jest w stanie posunąć się do najpodlejszych zbrodni. W ostatniej fazie mangi dowiadujemy się, że wszystkie jego działania są podyktowane pewną obietnicą, którą musi spełnić. Nie jest to więc stereotypowy złoczyńca, co nie zmienia faktu, że nie posiada w sobie nic interesującego. Chyba podobnie widzą to generałowie, którzy (poza pewnymi wyjątkami) podążają za nim głównie ze strachu przed odwetem.
Ciekawostką jest to, że niektóre postacie przewijają się także w innych mangach tych autorek, choć przejmują wtedy inne role.
WALKI
Działania bojowe są w mangach często powodem, dla którego sięgam po dany tytuł. Nie kierowałam się tym kryteriom, gdy nabyłam „RG Vedę”. Jednak walki się zdarzały i odgrywały też dla fabuły ważną rolę, choć trzeba przyznać, że nie jest to manga, która się w tym specjalizuje. Właściwie mogłabym te walki określić jako krótkie potyczki z tak dużą ilością efektów, że bohaterowie zaczynają znikać w tumanie. Nie zapomniano też o otoczeniu, które się efektownie rozpada pod wpływem ataków. System magiczny jest tu dosyć niewyraźnie określony, ale czasami jest związany z daną bronią, którą bohaterowie używają do walki. Nie przywiązywano wiele uwagi do tych mocy, poza tą mocą, którą posiada Ashura.
Brutalności i kontrowersji jest tu zaskakująco wiele i są często o obrzydliwej treści. Już praktycznie na pierwszych stronach mamy Taishakutena, którzy trzyma w ręku głowę poległego cesarza, który też nie był świętoszkiem. Postacie nie cackają się ze sobą.
Tak samo jest z uśmierceniem bohaterów. Niby to coś odważnego, gdy autorzy zdecydują się na ten krok, by zabić daną postać, która odgrywała dużą rolę w historii. Twórczynie „RG Vedy” nigdy nie mają z tym większych problemów i bez oporu eliminują postacie, którym kibicujemy. Robią to czasami tak hurtowo, że nie dadzą mi nawet okazji, by poczuć ich stratę. Zdarzają się też samobójstwa. Jednak w tej historii mamy wyraźnie zasugerowane, że istnieje jakieś życie pozagrobowe. Dusza nie tylko gdzieś egzystuje dalej, ale też ma szansę zjednać się z ukochaną osobą. Czy te śmierci są romantyzowane? Być może, ale dostrzegam w nich też pewną teatralność, tak jak to widzimy w tragediach antycznych. Ta historia jest podobnie skonstruowana.
INSPIRACJA
Seria czerpie inspirację nie tylko z antycznych tragedii, ale także ze starożytnej religii wedyjskiej. Sam tytuł pochodzi od księgi Rigwedy. Ta dawna religia utworzyła się w Indiach, ale różni się ona znacznie od dzisiejszego hinduizmu. Występują tam także bóstwa niebiańskie, atmosferyczne i ziemskie. Dużo elementów z tej hinduskiej mitologii przedostało się do kultury japońskiej. Postacie nie są jednak w pełni odwzorowane na oryginale, więc ich role są inne. Zainspirowano się także bóstwami japońskimi czy chińskimi.
STYL
Wbrew pozorom jest to historia przeznaczona dla żeńskich czytelników. W sumie czemu nie? Można dopasować podgatunek akcji i fantasy do czytelniczek. Role zostają odwrócone i to nie kobiety zostają przedstawione w prowokujących pozach, a mężczyźni, co swoją drogą zrobiono ze stylem i poszanowaniem dla tej płci. Ma to poniekąd ukazać seksualność z kobiecej perspektywy. Rysowniczki też bardzo swobodnie podchodzą do tematyki LGBT, wyprzedzając swoje czasy.
ADAPTACJA ANIME
Na początku lat 90 powstała adaptacja mangi, która składała się z dwóch części, a każda z nich trwała po 45 minut. Nie oglądałam jej, więc nie mogę się na razie podzielić swoimi odczuciami.
PODSUMOWANIE
W ogólnym rozrachunku nie była to zła manga, ale wielkich zachwytów też nie ma. Nie oferuje też czegoś głębszego, co skłoniłoby mnie do jakiś wielkich refleksji. Miło było do niej powrócić w trakcie pisania tego podsumowania, ale nie nabrałam nagle wielkiej ochoty, by powiększyć swoją kolekcję o więcej mang z grupy Clamp. Może kiedyś o tym pomyślę. Na razie mam w głowie innych autorów.
Dotarłam nareszcie do wielkiego finału i muszę z zaskoczeniem przyznać, że ta część bardzo odstaje od pozostałych tomów. Nie mogłam się wprost oderwać od tej historii. Zwiększenie tempa i dynamiki postaci była dobrym posunięciem. Otwarte wątki zostają domknięte, pojawiają się niespodziewani przeciwnicy i przeznaczenie zaczęło się dopełniać. Nie mogę tego samego powiedzieć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOstatni tom serii. Ile tu się działo. Akcja, chaos. Dynamiczna i niezmiennie klimatyczna kreska. Udane zakończenie.
7.5/10
Ostatni tom serii. Ile tu się działo. Akcja, chaos. Dynamiczna i niezmiennie klimatyczna kreska. Udane zakończenie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to7.5/10
W ostatnim tomie naprawdę dużo się dzieje. Dostajemy odpowiedzi na najważniejsze pytania. Fabuła idzie nieoczywistym torem, co jest na plus. Panie z CLAMPa dały upust swoim talentom, dzięki czemu ostatni tom RG VEDA serwuje czytelnikom naprawdę piękne rysunki. Zakończenie mi się podobało, a cała seria, mimo że nie należy do najlżejszej lektury, jest przyjemna w odbiorze. Historia jest naprawdę wciągająca, z czystym sumieniem polecam.
W ostatnim tomie naprawdę dużo się dzieje. Dostajemy odpowiedzi na najważniejsze pytania. Fabuła idzie nieoczywistym torem, co jest na plus. Panie z CLAMPa dały upust swoim talentom, dzięki czemu ostatni tom RG VEDA serwuje czytelnikom naprawdę piękne rysunki. Zakończenie mi się podobało, a cała seria, mimo że nie należy do najlżejszej lektury, jest przyjemna w odbiorze....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoza oczywiście przewspaniała i cudowną kreską od Clampa. Manga ma jeszcze do zaoferowania ciekawą choć zagmatwaną historie. Główny motyw dla dorosłych przynajmniej, to motyw aborcji. Gdyby takowa istniała w tamtym świecie, niebyło by tyle tragedii i dramatów ale i też manga skończyła by się po 3 rozdziałach. Ale jakby zmienili "bieg gwiazd".
Poza oczywiście przewspaniała i cudowną kreską od Clampa. Manga ma jeszcze do zaoferowania ciekawą choć zagmatwaną historie. Główny motyw dla dorosłych przynajmniej, to motyw aborcji. Gdyby takowa istniała w tamtym świecie, niebyło by tyle tragedii i dramatów ale i też manga skończyła by się po 3 rozdziałach. Ale jakby zmienili "bieg gwiazd".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ czystym sumieniem daję znaczek "ulubione". Wystarczy napisać, że wstałam o 6 rano w wolną sobotę by zdążyć przeczytać końcówkę przed planowaną podróżą, a tom 4 czytałam do północy dnia poprzedniego.
I nie żałuję.
Końcówka nie jest może zbyt zaskakująca, w świetle innych prac CLAMP'u, ale jednocześnie szalenie mnie wciągnęła i nie mogłam się doczekać, jak ten bajzel autorki rozwiążą. Zrobiły to nader zgrabnie, nie powiem. Kilka razy mnie zaskoczyły, a osobę, która pierwszy raz zetknęłaby się z twórczością pewnie mogłyby zszokować. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Bardzo mi się podobało wyjaśnienie i zamknięcie wszystkich wątków.
Do tego to, co uwielbiam w CLAMPie od samego początku 0- cudowna kreska, wspaniałe pełnostronicowe panele, dynamika, dekoracje, detale odzieży i zbroi. Oczywiście można się uśmiechnąć, na widok ataków zmieniających geometrię planety, pancerzy zbudowanych w myśl zasady im więcej kolców tym lepiej, i mieczy wykuwanych chyba tylko po to, by zrekompensować mężczyznom kompleksy. Ale taki był styl lat 80-tych i 90-tych.
Trzeba też wziąć poprawkę na patos wylewający się z sufitu i zalewający trzy piętra poniżej. Ale znów, tak się wtedy tworzyło.
Poza tym, nic a nic się nie zestarzało. RGVeda to nadal kawał doskonałej rozrywki, wciągającej, bosko narysowanej i przyjemniej w odbiorze (choć trup ścieli się gęsto, często i w ilościach hurtowych). Szczerze polecam.
Z czystym sumieniem daję znaczek "ulubione". Wystarczy napisać, że wstałam o 6 rano w wolną sobotę by zdążyć przeczytać końcówkę przed planowaną podróżą, a tom 4 czytałam do północy dnia poprzedniego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI nie żałuję.
Końcówka nie jest może zbyt zaskakująca, w świetle innych prac CLAMP'u, ale jednocześnie szalenie mnie wciągnęła i nie mogłam się doczekać, jak ten bajzel...
Gdy czytałam dawno temu to pochłonęłam serię. Do dzisiaj podziwiam kreskę. Pełno tutaj było pięknych dwustronicowych rysunków. Uczta dla oka. Ten starszy styl autorek ma coś w sobie. Taki pazur. W nowszych dziełach już tego nie ma. :(
Wcześniej nie skojarzyłam, ale w MK także użyły podobnego twistu. Wiem, że w MK zrobiło to na mnie wrażenie, ale nie pamiętaj co odczuwałam za pierwszym razem. Y_Y Dziwię, że bardziej początek pamiętałam niż zakończenie. I to takie.
Nie bardzo wiem jak ocenić, ale może dam jednak te 10. Brakuje mi takich zakończeń w współczesnych dziełach.
Gdy czytałam dawno temu to pochłonęłam serię. Do dzisiaj podziwiam kreskę. Pełno tutaj było pięknych dwustronicowych rysunków. Uczta dla oka. Ten starszy styl autorek ma coś w sobie. Taki pazur. W nowszych dziełach już tego nie ma. :(
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWcześniej nie skojarzyłam, ale w MK także użyły podobnego twistu. Wiem, że w MK zrobiło to na mnie wrażenie, ale nie pamiętaj co odczuwałam...