Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze

Okładka książki Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze autora Justyna Suchecka, 9788328098022
Okładka książki Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze
Justyna Suchecka Wydawnictwo: W.A.B. poradniki
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
poradniki
Format:
papier
Data wydania:
2022-05-18
Data 1. wyd. pol.:
2022-05-18
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328098022
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze



książek na półce przeczytane 984 napisanych opinii 112

Oceny książki Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze

Średnia ocen
7,5 / 10
448 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze

avatar
5795
5733

Na półkach:

Rozmowy i opowieści o tym jak to jest jak nie jest dobrze. A dla tych co są z boku pokazuje jak pomóc, a raczej być obok (i czego nie robić!).

Rozmowy i opowieści o tym jak to jest jak nie jest dobrze. A dla tych co są z boku pokazuje jak pomóc, a raczej być obok (i czego nie robić!).

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2311
417

Na półkach: , ,

Ważna, potrzebna książka. Dla młodzieży i młodych dorosłych. Dla tych, którzy borykają się z problemami natury psychicznej - by zobaczyli, że nie są sami. I dla tych, którzy chcą wiedzieć, pomagać, wspierać, zrozumieć.

Ważna, potrzebna książka. Dla młodzieży i młodych dorosłych. Dla tych, którzy borykają się z problemami natury psychicznej - by zobaczyli, że nie są sami. I dla tych, którzy chcą wiedzieć, pomagać, wspierać, zrozumieć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
773
630

Na półkach:

Przesłuchana w audio. Dobra pozycja dla młodzieży.

Przesłuchana w audio. Dobra pozycja dla młodzieży.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1513 użytkowników ma tytuł Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze na półkach głównych
  • 948
  • 541
  • 24
197 użytkowników ma tytuł Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze na półkach dodatkowych
  • 79
  • 30
  • 30
  • 18
  • 17
  • 13
  • 10

Inne książki autora

Okładka książki Czarnek. Biografia nieedukacyjna Justyna Suchecka, Piotr Szostak
Ocena 0,0
Czarnek. Biografia nieedukacyjna Justyna Suchecka, Piotr Szostak
Okładka książki Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Ocena 7,2
Pisać. Rozmowy o książkach Piotr Ambroziewicz, Justyna Bednarek, Paweł Beręsewicz, Maciej Bernatt-Reszczyński, Artur Boratczuk, Jerzy Wojciech Borejsza, Natalia Budzyńska, Kamil Całus, Wojciech Chmielewski, Paweł Chojnacki, Daria Czarnecka, Małgorzata Czyńska, Rafał Dajbor, Piotr Dobrowolski, Agnieszka Frączek, Piotr Gajdziński, Barbara Gawryluk, Dorota Hartwich, Wacław Holewiński, Marcin Jacoby, Andrzej Jankowski, Elżbieta Jodko-Kula, Grzegorz Kalinowski, Hubert Klimko-Dobrzaniecki, Marcin Kozioł, Joanna Kuciel-Frydryszak, Karolina Kuszyk, Cezary Łazarewicz, Magda Louis, Nina Majewska-Brown, Agata Maksimowska, Ewa Małkowska-Bieniek, Anna Mateja, Anna Mieszkowska, Anna Milewska, Katarzyna Miller, Krystyna Mirek, Jarosław Molenda, Ewa Ornacka, Adam Pękalski, Jan Krzysztof Piasecki, Renata Piątkowska, Krzysztof Potaczała, Małgorzata Rejmer, Alek Rogoziński, Zbigniew Rokita, Dominik Rutkowski, Beata Sabała-Zielińska, Anna Sakowicz, Andrzej Skalimowski, Małgorzata Strzałkowska, Justyna Suchecka, Mariusz Surosz, Anna Synoradzka-Demadre, Piotr Szarota, Joanna Szyndler, Anna Tomiak, Mariusz Urbanek, Wojciech Widłak, Violetta Wiernicka, Marcin Wilk, Janusz Leon Wiśniewski, Mirosław Wlekły, Daniel Wyszogrodzki, Andrzej Zbrożek, Robert Ziębiński, Bartosz Żurawiecki
Justyna Suchecka
Justyna Suchecka
Dziennikarka edukacyjna, instruktorka tańca, ekspertka do spraw młodzieży. Przez wiele lat była związana z Gazetą Wyborczą, od 2019 roku pracuje w TVN24. Pisze do dwumiesięcznika „Książki. Magazyn do czytania”. Wraz z Natalią Szostak prowadzi na YouTube kanał na temat książek „Krótka przerwa”. Laureatka nagrody im. prof. Romana Czarnieckiego w kategorii „Artykuł publicystyczny”. Otrzymała również nagrodę „Człowieka E(x)plory 2019” Fundacji Zaawansowanych Technologii. Od dawna kibicuje dzieciakom w spełnianiu marzeń i „robi z nimi hałas”. Owocem jej pasji stała się książka „Young Power”, która stanowi prawdziwy zastrzyk energii i udowadnia, że każdy ma jakiś talent.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Mów o mnie ono. Dlaczego współczesne dzieci szukają swojej płci Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin
Mów o mnie ono. Dlaczego współczesne dzieci szukają swojej płci
Katarzyna Skrzydłowska-Kalukin Joanna Sokolińska
Mimo oceny 6,6 na tym portalu w tej chwili, moim zdaniem książka jest rewelacyjna! Bo nawet mnie wytłumaczyła, i to całkiem sprawnie, dlaczego tak jest, że współczesne dzieci/młodzież szukają swojej płci. Albo raczej: dlaczego to NIE JEST żaden problem, a może wręcz jest to pozytywne zjawisko. Bo tak naprawdę książka nie tłumaczy skąd tyle osób niebinarnych czy trans dziś, czy w ogóle te osoby są rzeczywiście niebinarne/trans. Książka próbuje jedynie odpowiedzieć dlaczego tak wiele osób tak się określa. Nie daje żadnych gotowych odpowiedzi ale przygląda się zjawisku dość wnikliwie i z różnych perspektyw - są różne wypowiedzi. Tak naprawdę książka nie odpowiada na pytanie z tytułu w sposób, którego się spodziewałem - czyli... może nie tyle wprost ale jednak jakoś dobitniej. Prezentuje za to spektrum przyczyn i możliwych wyjaśnień/interpretacji. Ale nie rozczarowało mnie to, a wręcz przeciwnie. Nikt nie kreuje się tu na wszystkowiedzącego i nikt nie wyrokuje. Czy książka zasłużyła na moją ocenę 10/10? Trudno obiektywnie powiedzieć ;) literacko pewnie nie, ale na mnie osobiście aż takie wywarła wrażenie dlatego, że nawet mnie przekonała :D Piszę "nawet" bo tak naprawdę, paradoksalnie, do kwestii niebinarności podchodziłem przez długi czas z pewnym dystansem (żeby nie powiedzieć sceptycznie). Już się chyba całkowicie tego sceptycyzmu wyzbyłem ;) Przytoczę tu cytat z innego komentarza o tej książce, bo fajnie coś pokazuje: "Wedle dzisiejszych standardów może być nawet prawie 60 płci. Co mnie osobiście przeraża, bo można się czuć raz mężczyzną, drugiego dnia trochę mniej, a trzeciego kobietą. Przecież większość z nas ma tak przez całe życie, w zależności, co danego dnia robimy i z kim rozmawiamy." - NO WŁAŚNIE! Dokładnie o tym jest ta książka! Że to nie jest nic nowego, że tak ma może nawet większość :) Tylko dzisiaj młodzież może to powiedzieć głośno. I czyż to nie wspaniale, że żyjemy w takim świecie? O tym też jest ta książka, że wcale być może aż tak wiele się nie zmieniło w naszym "poczuciu płci", to my zmieniamy świat, w którym żyjemy, byśmy mogli żyć w nim co raz swobodniej :) I JAK to może być coś negatywnego? Na plus jest również słowniczek na samym początku, a nie na końcu! (po co komu słowniczek na końcu audiobooka? :D ) Natomiast ogólnie co do negatywnych opinii o książce... Są one po obu stronach. O tych w narracji: "w d... się ludziom poprzewracało", nie będę za dużo pisać, bo po nich bym się przychylnej opinii nie spodziewał i tak. Ale jedno skomentuję, takie zdanie w stylu: "Nie można dzieciom na wszystko pozwolić" - noo, można im np. nie pozwolić i odwiedzać je potem na cmentarzu, ale jakoś nawet to do niektórych osób nie trafiło. Nie wiem, może ktoś woli "wychowane" dziecko odwiedzać na cmentarzu niż mieć nie wychowane i/lub niebinarne ale żywe, nie wnikam. Całkiem z resztą myślę, że dla niektórych rodziców to rzeczywiście jest atrakcyjniejsza wizja. Z kolei z drugiej strony widziałem zarzuty, że książki nie można dać "rodzicom by nas zrozumieli" - może i nie, ale moim zdaniem nie po to powstała by pomagać rodzicom transpłciowych dzieci je rozumieć. Ona nie o tym jest. Teraz już będę komentować naprzemiennie z cytatami z książki: "Oliver, dwudziestoletni transpłciowym mężczyzna: 'Denerwuje mnie, jak ludzie mówią, że nagle wszyscy stali się LGBT. Nie, ty dopiero teraz pierwszy raz ich widzisz, bo dopiero teraz zaczęli mówić na ten temat i stają się widoczni. Przestali się bać.' Jadwiga, sojuszniczka osób LGBTQ+: 'Bo wreszcie powstało określenie opisujące coś, co zawsze było: niebinarność. I ludzie mogą nazwać to, z czym się utożsamiają. (...)' Mama Marceli: 'Dawniej ludzie nie wiedzieli, że mogą wybrać jaką mają płeć, więc to, że wiedzą jest rewolucyjne. To jest nowy punk to forma i wyraz buntu, szukają własnego środka ekspresji i to jest charakterystyczne dla ich pokolenia.' (...) Nina K., redatkorka strony tranzycja.pl: (…) Osób transpłciowych powinno być tyle, ile osób czuje się dobrze z taką tożsamością.'" - to cztery różne wypowiedzi, przedostatnia jest nawet jakby opozycyjna, ale kurcze, ja myślę że wszystkie cztery są prawdziwe! I to mi się właśnie tak spodobało w tej książce: aż tak szeroka perspektywa. Co by to znaczyło, nawet gdyby to był wyraz buntu i ekspresji? Czy to źle? Nie sądzę. I w tym sensie książka otworzyła mi oczy, i dlatego dostaje 10/10, całkowicie subiektywnie. A prawda pewnie balansuje gdzieś po środku. Ostatnia natomiast wypowiedź jest dobrym podsumowaniem. "W tym samym czasie w samochodzie płakało moje dziecko, to które chciałam zabić. Drugie krzyczało empatując z pierwszym, domagając się od mojego próbującego mediować męża, żeby potępił moją transfobiczną postawę. A zaczęło się od tego, że użyłam sformułowania "zmiana płci". W dwudziestym, a nawet na samym początku dwudziestego pierwszego wieku, tak właśnie mówiliśmy o osobach dokonujących tranzycji. Nie tylko licealiści, ale też życzliwi dziennikarze opisujący w reportażach problemy, z jakimi borykają się osoby, które urodziły się w niewłaściwym ciele, a nawet seksuolodzy, psycholodzy, psychiatrzy i chirurdzy wspierający zawodowo osoby transpłciowe. Wszyscy mówiliśmy o zmianie płci. Albo o tym, że ktoś przedtem był mężczyzną, a teraz jest kobietą." - noo nie bardzo, początek XXI wieku to już raczej nie było to na miejscu ;) Ale cytat leci dalej i dalej już ma rację: "Było to tak samo naturalne jak recytowanie wiersza o murzynku Bambo, czy po prostu mówienie, że koleżanka poznała na wakacjach we Francji murzyna i właśnie, ku radości najbliższych i naszej zazdrości biorą ślub. Ale język się zmienia. Zmienia się, bo zmienia się nasza wrażliwość, bo słowa o neutralnym zabarwieniu nabierają nowego kontekstu i stają się obelgą. Najlepszym przykładem jest historia słowa "debil", które pierwotnie było określeniem naukowym używanym przez specjalistów do opisania osoby z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu lekkim. W ciągu kilkudziesięciu lat musiało zostać usunięte ze słownictwa pedagogów i psychologów, bo zaczęło żyć własnym życiem i jest używane jako obelga, chyba nawet przez przedszkolaki. Podobną przemianę przeszedł kutasik. Cóż z tego, że słowniki wciąż podsuwają synonimy takie jak frędzelek, chwost, skoro nikt z nas nie powiedziałby w Ikei, że szuka poszewki z kutasikami. Za duże ryzyko." - haha, to jest świetne! :D Jak mi jeszcze ktoś powie, że "przecież 'murzyn' to neutralne słowo!!!!1!!1!" to go wyślę do Ikei po poszewkę z kutasikami XD Btw. cytuję tego audiobooka z funkcją transkrypcji głosu w Windowsie i słowo "debil" w ogóle pominął, prawdopodobnie interpretując jako obelgę, a kutasików nie rozpoznał. No. To tylko dodatkowe potwierdzenie ;) I jak mógłbym dać tej książce niższą ocenę niż 10/10? :D "Bo nie ubędzie nam niczego, jeśli inni dostaną tyle, ile my mamy. Bo tego wymaga przyzwoitość. Bo w gruncie rzeczy to nie dużo kosztuje. W maju 2020 roku minister edukacji Przemysław Czarnek wypowiedział się wobec oburzającej go sytuacji w siedemdziesiątym piątym liceum ogólnokształcącym imienia Jana Trzeciego Sobieskiego na warszawskim Mokotowie, gdzie na prośbę samorządu szkolnego powstała toaleta dla transpłciowych i niebinarnych uczniów. "Szaleństwo postmodernizmu i neomarksizmu. Tego już za wiele, stop deprawacji młodzieży" -zatweetował Piotr Wojciechowski, prawicowy publicysta. W jaki sposób toaleta deprawuje licealistów? Tego ani publicysta, ani minister edukacji nie powiedzieli. Być może nie wiedzieli też, ile znaczy powstanie takiej toalety dla osób queer. Ewelina Negowetti: Transpłciowe dziecko potrafi cały dzień w szkole nie pić, tylko dlatego, żeby nie musieć skorzystać z toalety. Jeśli pozwolimy, żeby w szkole była ogólna dostępna toaleta, będzie mogło jak cis człowiek napić się wody z bidonu, herbaty lub energetyka. I nikogo to nie powinno zdeprawować." - … Ale jest jeden plus: jak xxlat przez pół dnia nie pijesz, to masz trening na cała resztę życia :D Zapomniałeś napoju na jakiś wypad czy do pracy? - nie ma problemu, dasz radę :D Jest tez minus - ciężko potem w ciągu dnia wypić tyle, ile człowiek powinien ;) Tu miałem zaznaczony fragment odnośnie edukacji seksualnej w przedszkolu, ale nie wiem czy to trzeba komuś tłumaczyć. Myślę, że każdy myślący człowiek rozumie, że dzieciom te sprawy trzeba tłumaczyć normalnie i też edukować by dbały o nieprzekraczanie swoich granic. A kto nie rozumie, to i tak nie zrozumie. Z resztą ogólnie cytatów też miałem zaznaczonych kilka więcej ale ten opis byłby za długi ;) Ale książka dobra, naprawdę. Jest też odniesienie do pewnych głośnych detranzycji i potem procesów jakie te osoby wytaczały lekarzom czy klinikom... Wybaczcie ale przypomina mi to wytaczanie procesów kawiarniom, że kawa była za gorąca. Bo jak idę do lekarza i mówię, że mnie pęcherz boli i sikam po kropelce (taki przykład z ostatnich dni :D),to on zakłada że mam zapalenie pęcherza i od ręki dostaję leki właśnie na to, a nie sprawdza on najpierw czy aby na pewno to nie zapalenie płuc, choroba wieńcowa albo rak mózgu - bo przecież może mi się tylko wydaje, że mnie boli pęcherz? No sorry, jeśli się pomyliłeś/-aś w kwestii swojej identyfikacji, to po prostu weź to na klatę, a nie obwiniaj lekarzy, oni zrobili tylko co mogli by Ci pomóc. Mylić się też jest rzeczą ludzką, nawet w takiej kwestii ale obwiniać o swoje pomyłki i niepewności innych, nawet lekarzy, a tym samym utrudniać w przyszłości znalezienie szybkiej pomocy innym (tym, którzy się akurat nie pomylili) jest moim zdaniem mocno nie na miejscu. Ludzie bez przerwy robią sobie krzywdę podejmując mniej lub bardziej świadomie takie czy inne błędne decyzje, to bywa przykre, miewa dramatyczne konsekwencje na resztę życia ale takie właśnie to życie jest. Jest jeszcze jeden ciekawy fragment... i nawet zabawny ;) Przytoczę bez komentarza: "Interpretacja. Kiedy Emilia Wiśniewska i inni pisali list otwarty do Gazety Wyborczej, ja Joanna, kupowałam i ebooka "Irreversible damage" - "Nieodwracalne szkody" Abigail Shrier. Posiłkując się dipol.com, do tej pory nie ma polskiego wydania książki, przeczytałam go w jedną noc i przypomniałam sobie anegdotę, którą opowiadała nam na socjologii wykładowczyni psychologii społecznej i która w 2015 roku pojawiła się na maturze z języka polskiego. Oto do domu wraca z podróży do Europy, wódz afrykańskiego plemienia. Wszyscy są ciekawi, jak było na innym kontynencie. Wódz mówi, że zasadniczo cała ta Europa niespecjalnie różni się od Afryki, ale jedna rzecz zrobiła na nim wrażenie. Był świadkiem wspaniałego pokazu. Na wielką łąkę zaproszono 11 czarowników z jednego plemienia i 11 z drugiego. Potem pojawił się ubrany na czarno największej czarownik. On trzymał w rękach totem. Gwizdnął. Rzucił totem. Czarownicy ruszyli. I wtedy spadł deszcz. Dla wodza opad deszczu był dowodem niezwykłej skuteczności 23 czarowników, w tym tego najważniejszego z okrągłym skórzanym totemem w ręku. Podobnie jest z Abigail Shrier. Widzi fakty, ale interpretuje je po swojemu. Zgodnie z tym, co zna i w co wierzy. I myli się. Jak wódz, który interpretował mecz piłkarski jako piękny i skuteczny seans przywoływania deszczu. Dlaczego Abigail Shrier się myli? Przede wszystkim dlatego, że popełniła ten sam błąd co dr Lisa Littman - źle dobrała rozmówców. Rozmawiała wyłącznie z rodzicami, którzy nie akceptowali transpłciowości swoich córek i z "nawróconymi" na cispłciowość dziećmi. To właśnie mylenie skutku z przyczyną sprawiło, że przypomniałam sobie afrykańskiego wodza na meczu piłki nożnej. (…)" "Wiem, że bardzo mu zależy, żeby żyć w zgodzie ze sobą, że to jest dla niego mega ważne. Uznałem, że skoro tak jest, to nie ma znaczenia, że ja teraz tego nie rozumiem. Po prostu się z tym zgodzę." - wypowiedź chłopaka, który ma transpłciowego brata. Super wypowiedź. Nic dodać, nic ująć. "Zbyszek: '(…) Mówi się o nadużyciach, ale one przecież istnieją w każdej dziedzinie życia. Nie trzeba ich szukać, szczególnie tu.' Robert: 'To, że ktoś wejdzie nie do tej szatni, do której powinien, to idiotycznie mały problem w porównaniu z ilością samobójstw osób trans.'" "Zbyszek: 'Oliver też zawsze był walczący, ale teraz, gdy już jest w procesie, nie musi. Za jakiś czas zdecyduje, albo będzie niebinarny, albo przejdzie tranzycję. Gdy byliśmy młodzi, było się albo punkiem, albo popersem. Określanie się jako punk było nośne, demonstrowało się w ten sposób bunt. Teraz narzędziem do wyrażenia buntu jest niebinarność. Dla mnie to jest ok.' Robert: 'Ważne, żeby nie lekceważyć, gdy nastolatek mówi, że jest niebinarny. Żeby nie przekonywać, że jeszcze zmieni zdanie, to jest krzywdzące. Trzeba pozwolić, by sam zdecydował. Koleżanka z innej szkoły mówiła, że jakiś czas temu wszystkie dziewczyny z jej klasy deklarowały się jako lesbijki. Później moda się zmieniła i okazało się, że zostały tylko 2, które naprawdę nimi były i że była para, w której tylko jedna dziewczyna była lesbijką. Czy w tym jest coś złego? Przecież człowiek może jednego roku być bi, a drugiego nie, może zmienić zdanie i wcale nie musi chodzić o modę.' Ania: 'Jedne dzieci się okaleczają inne przestają jeść, jeszcze inne wybierają czy będą lesbijką, gejem, osobą niebinarną. To ostatnie wydaje się najmniej ryzykowne, a budzi najwięcej emocji." - tego typu wypowiedzi wiele osób trans czy nb triggeruje, że to nie wybór albo bunt. Rozumiem ten punkt widzenia, ale nawet gdyby to był wybór czy bunt, czy sposób prezentacji siebie... to co z tego właściwie? Natomiast co do ostatniej wypowiedzi, to jakkolwiek dziwnie to może brzmi, kobieta ma rację - przecież to nie jest żaden problem... Ten fragment fajnie pokazuje ten kontrast - ludzie ekscytują się taką (dla postronnych) w sumie najbłahszą sprawą jak czyjaś identyfikacja niebinarna, podczas gdy te poważnie zagrażające życiu czy zdrowiu (jak okaleczanie się) nie budzi aż tylu emocji. "Zaakceptuj to, kim jest twoje dziecko teraz. Jeśli zmieni zdanie, to zmieni. Będzie kimś innym. Może za rok, za dwa. Szuka siebie, myślę że nie ma w tym nic złego." "Wszystko, co przynosi człowiekowi ulgę, i nie krzywdzi ani jego, ani innego człowieka, jest na wagę złota. Jeśli umoszczenie się w którejś z szuflad komody słownika płci przynosi ukojenie, czemu z tego nie skorzystać?" "(…) zgoda na małżeństwo osób tej samej płci niczego nikomu nie odbiera, tylko sprawia, że suma szczęścia na świecie się powiększa." "Im częściej prezydent Andrzej Duda i minister Przemysław Czarnek mówili, że LGBT to ideologia, a nie ludzie, im częściej proboszczowie przekonywali, że nad Polskę nadciąga tęczowa zaraza, tym chętniej dzieciaki szły do Tigera i za 6 zł z tygodniówki kupowały bawełnianą tęczową torbę na zakupy. Torbę symbol oporu wobec władzy, torbę będącą odpowiednikiem opornika, czyli rezystora - elementu obwodu elektrycznego, malutkiego metalowego walca na druciku, który był noszony jako broszka i ze względu na swoją nazwę był w latach osiemdziesiątych symbolem opozycji politycznej. Dokładnie tak jak tęczowa torba, którą Katarzyna Augustynek, aktywistka polityczna, znana jako babcia Kasia okładała policjantów podczas protestów. Nie wszystkie dzieci, które noszą tęczowe torby, a noszą je tysiące, są osobami LGBTQ+. Ale nikt w Polsce Dudy i Czarnka nie nosi takiej torby bez powodu. Oczywiście, część dzieciaków wybiera tęczę, bo wybrali ją inni. Bo jest popularna. Modna, przynajmniej w dużych miastach. Ale znaczna część traktuje ją jak opornik, grzeczny sposób na pokazanie „fuck off” władzy odczłowieczającej ich przyjaciół i znajomych. To sygnał tak jasny, jak tęczowe flagi wywieszane w oknach mieszkań, jak nakładki na zdjęcia profilowe na Facebooku. To prosty przekaz: nie słuchaj ich, bądź sobą. Przy mnie możesz." - bardzo ciekawa kwestia z tą opozycją/buntem i może coś w tym jest. "(...) no i w tamtych czasach nie było Netflixa, który moim zdaniem zrobił robotę, jeśli chodzi o świadomość młodych ludzi, znam się na tym, bo zawodowo obserwuję branżę. Netflix ma bogatą ofertę dla młodzieży queerowej, co tydzień nowy sezon serialu albo film. Ale zmiana nie wynika z tego, że młodzi oglądają Netflixa tylko na odwrót. On reaguje na potrzeby. Seriale zawsze były świadectwem czasów. Wręcz je wyprzedzały jeśli idzie o zmiany obyczajowe. Weźmy na przykład postać Stevena z "Dynastii", ikonę kultury gejowskiej. Wtedy, oglądając "Dynastię", nie dyskutowaliśmy na ten temat. Dziś taka rozmowa jest możliwa również dzięki internetowi." "A teraz nastolatki nie muszą szukać tematu, bo on dla nich istnieje w przestrzeni publicznej, więc mają świadomość, że jest coś takiego jak transpłciowość. Kiedy zaczynają się zastanawiać nad własną tożsamością, nie muszą czekać, aż ktoś im podsunie trop. To trochę jak z różnymi zaburzeniami. Nie jest tak, że jesteś leniwa, tylko masz przewlekłe zmęczenie. Nie jesteś nie inteligentna, tylko masz ADHD i trudności z koncentracją. Ludzie już nie muszą myśleć, że są sami, że są jacyś dziwni, coś z nimi jest nie tak, tylko że są różne kierunki, w których można pójść szukając informacji. A dzięki internetowi są one na wyciągnięcie ręki." "Bo przecież spektrum jest szerokie. Można być osobą trans, ale nie potrzebować tranzycji. Można być osobą niebinarną. Można nie wiedzieć, kim się jest, i szukać. Można być chłopakiem, ale sięgać po atrybuty kobiecości, na przykład makijaż i malowanie paznokci – dość popularne u nastolatków. Można nie wiedzieć, kim się jest, i czerpać z atrybutów obu płci. Można jednego dnia mówić o sobie ona, a drugiego ono, a jeszcze innego dnia - on. Można używać wszystkich zaimków naraz. Można mieć różne orientacje seksualne, być gejem, lesbijką, demi, bi itd. Sam fakt, że tyle osób otwarcie poszukuje, oznacza, że coś się musiało zmienić." Jedna tylko ogromna uwaga co do książki: jaaaaaaki przeszczep skóry na klatkę piersiową po mastektomii?! (o czymś takim wspomina jeden z ojców) akurat skóry to jest tam wtedy za dużo :D i ja rozumiem, że można się pomylić ale to jest akurat taka dość dziwna pomyłka (myli mastektomię z operacją genitalną). A jeszcze gorzej, że nie zostało to przez autorki sprostowane. Natomiast już tak całkiem chcę zakończyć cytatem, który jak dla mnie podsumowuje świetnie wszystko: "Nie uważam, że ze światem stanie się coś złego, jeśli uszanuję prośbę nastolatka, by mówić do niego 'ono'". (słuchana: 12-13.11.2025) 5/5 [10/10]
lex - awatar lex
ocenił na104 miesiące temu
Architektki. Czy kobiety zaprojektują lepsze miasta Agata Twardoch
Architektki. Czy kobiety zaprojektują lepsze miasta
Agata Twardoch
  Książka trochę o architekturze, ale bardziej o tym, jak w naszym społecznym funkcjonowaniu postrzegamy przestrzeń – jak widzimy relacje między budynkiem a człowiekiem, o urbanistyce i projektowaniu. Jej pomysłodawczynią jest Agata Twardoch, z wykształcenia i zamiłowania architektka, a jej rozmówczyniami są również architektki. Opowiadają o tym, czy kobiety są w stanie zaprojektować lepsze, to znaczy bardziej zrównoważone i odpowiedzialne przestrzenie. Rozmowy nie są długie, ale bardzo treściwe. Rozmówczynie, same będąc architektkami, realizują się w różnych obszarach projektowania – niektóre w ścisłym tego słowa znaczeniu, inne prowadzą badania lub wykładają na uczelniach, wiele z nich jest aktywistkami, osobami patrzącymi na miasto z perspektywy socjologicznej i kulturowej. Autorka nie stara się udzielić jednoznacznej odpowiedzi na pytanie postawione w tytule książki; raczej poprzez rozmowy poszukuje doświadczeń i postrzegania wspólnych, miejskich przestrzeni, kontekstów społecznych związanych z mobilnością, wykluczeniem czy bezpieczeństwem – innymi słowy, stara się zrozumieć sposób, w jaki kobiety myślą o mieście. Kobiety dzielą się swoim doświadczeniem, niejednokrotnie w sposób krytyczny wypowiadają się o barierach funkcjonujących w zawodzie architekta oraz o trudnościach w relacjach z inwestorami i szeroko rozumianym biznesem. Mówią o kompromisach, na które muszą się godzić, by utrzymać się w tej wymagającej, konkurencyjnej branży, gdzie nierzadko kompromis polega na spełnieniu wyśrubowanych oczekiwań inwestora. Wiele z rozmówczyń studiowało lub pracowało za granicą, co daje im szerszą perspektywę, którą często próbują wdrażać na polskim gruncie. Myślę, że ta książka jest ważna – po jej lekturze czuję jednak pewien niedosyt, bo nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule. Na pewno jednak warto słuchać kobiet, jeśli jest się projektantem-mężczyzną, i korzystać z ich wrażliwości na otoczenie.
Arek - awatar Arek
ocenił na619 dni temu
Moje ciało Emily Ratajkowski
Moje ciało
Emily Ratajkowski
Czytając książkę nie wiedziałam dokładnie kim jest Emily Ratajkowski. Słyszałam jedynie, że jest modelką i aktorką, że jest atrakcyjna nie tylko w oczach mężczyzn, ale i... w oczach kobiet. To mnie zaintrygowało, stąd zdecydowałam się sięgnąć po "Moje ciało". Nie spodziewałam się jednak, że będzie to trudna lektura... ...a tytuł książki powinien brzmieć: "Umowa albo kara. Anatomia artystycznego wyzysku". Poznałam historię młodej, atrakcyjnej i ambitnej dziewczyny, którą branża modowa potraktowała jak towar. Brak zabezpieczeń prawnych i nierówność społeczna sprawiły, że jej wizerunek (jej ciało) stały się źródłem zysku dla innych. Zamiast ochrony – wyzysk (a nawet wykorzystanie seksualne). Zamiast wsparcia – hejt i blokowanie w mediach społecznościowych. To refleksja o brutalnej logice branży artystycznej: jeśli nie potrafisz wycenić siebie i zabezpieczyć kontraktem, szybko stajesz się ofiarą. A jeśli pochodzisz z klasy niższej – zamiast szacunku czeka cię kara. To gorzka diagnoza środowiska, które chętnie mówi o wolności, równości, feminizmie i sztuce, lecz w praktyce opiera się na nierównych relacjach władzy. To także kolejna odsłona problemu, że wciąż istnieją ludzie przekonani, iż mają prawo do naszego ciała, wizerunku i godności tylko dlatego, że „mają na nas pomysł”. Rozważania o tzw. pretty privilege („przywileju z bycia piękną”) są tu raczej mało istotne. Emily skupia się przede wszystkim na krytyce systemu. „Zabezpiecz się umową i pieniędzmi, albo spadaj” – to najprostsze i najbardziej bezlitosne przesłanie, jakie płynie z tej książki. Niby oczywiste, a jednak w praktyce zawiodło Emily na wielu poziomach. Życia i ludzi nie da się przewidzieć. Są w tej książce fragmenty, do których wracałam wielokrotnie. Są też takie, które świadomie omijałam. Na przykład ten, w którym Emily opowiada o wykorzystaniu seksualnym przez znanego fotografa. Myśląc o tym, zastanawiałam się nad jej ojcem. Co czuł, kiedy to czytał? Bezsilność? Rozpacz? Poczucie winy, że nie mógł obronić swojej ukochanej córki ani spojrzeć w oczy jej oprawcy? Ostatnie zdania "Mojego ciała" dotyczą porodu Emily. Miałam wrażenie, że odczuła ulgę, wydając na świat chłopca. Ulgę, że on nigdy nie doświadczy tego, co spotkało ją – najpierw jako nastolatkę, a później jako dorosłą kobietę. Czy światu jest potrzebna taka książka? Zdecydowanie tak.
Paulina Adamkiewicz - awatar Paulina Adamkiewicz
ocenił na107 miesięcy temu
My, trans Piotr Jacoń
My, trans
Piotr Jacoń
Kiedy dziennikarz newsowy, kojarzony z chłodnym profesjonalizmem szklanego ekranu, decyduje się na osobiste wyznanie, świat mediów zazwyczaj wstrzymuje oddech. Piotr Jacoń zrobił jednak coś znacznie ważniejszego niż tylko „coming out” jako ojciec transpłciowej córki. Napisał książkę, która jest pomostem między hermetycznym światem teorii a bolesną, codzienną praktyką życia osób transpłciowych w Polsce. Przyznaję tej pozycji ocenę 8/10, ponieważ jest to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, czym jest empatia w działaniu. „My, trans” nie jest suchym wykładem o medycznych aspektach tranzycji. To zbiór niezwykle intymnych rozmów – nie tylko z osobami transpłciowymi, ale i z ich bliskimi: rodzicami, partnerami, rodzeństwem. Jacoń, sam będąc w procesie oswajania nowej rzeczywistości swojej rodziny, staje się dla swoich rozmówców partnerem, a nie tylko przesłuchującym. Dzięki temu czytelnik otrzymuje wgląd w emocje, które zazwyczaj zostają za zamkniętymi drzwiami: od paraliżującego lęku i poczucia winy, przez gniew na systemowe wykluczenie, aż po oczyszczającą akceptację. Najmocniejszym i jednocześnie najbardziej frustrującym elementem książki jest obraz polskiego systemu prawnego i medycznego. Jacoń bezlitośnie punktuje absurdalność procedur, w których dziecko musi pozywać własnych rodziców, by móc uzgodnić płeć w dokumentach. Autor pokazuje, że transpłciowość w Polsce to nie tylko walka z własną tożsamością, ale przede wszystkim wyczerpująca wojna z biurokracją i brakiem elementarnej wrażliwości instytucji. To sprawia, że „My, trans” nabiera charakteru manifestu politycznego w najlepszym tego słowa znaczeniu – walczącego o prawo do godnego życia. Wysoka nota wynika z niesamowitej uczciwości autora. Jacoń nie kreuje się na bohatera; otwarcie przyznaje się do własnych błędów, do „żałoby” po synu, którego nigdy nie było, i do trudności w nauce nowych zaimków. To sprawia, że książka jest autentyczna. Dlaczego nie pełna dziesiątka? Momentami narracja staje się bardzo emocjonalna, co dla czytelnika szukającego bardziej zdystansowanej analizy socjologicznej może być przytłaczające. Struktura książki jest nieco mozaikowa, co wymaga od odbiorcy dużego skupienia, by nie zgubić wątków poszczególnych rodzin. „My, trans” to lekcja pokory. Piotr Jacoń udowadnia, że miłość do dziecka to proces ciągłego uczenia się go na nowo. To książka, która odczarowuje demony „ideologii”, pokazując, że za każdym nagłówkiem w gazecie stoi żywy człowiek, który chce po prostu bezpiecznie wyjść po bułki do sklepu. To lektura, która zmienia optykę i – miejmy nadzieję – skruszy choć kilka murów obojętności w naszym społeczeństwie.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na823 dni temu
Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na Północy Katarzyna Tubylewicz
Szwedzka sztuka kochania. O miłości i seksie na Północy
Katarzyna Tubylewicz
Są książki, które czyta się dla historii. I są takie, które zostają w głowie, bo zmuszają do myślenia o własnym życiu. Szwedzka sztuka kochania należy właśnie do tej drugiej kategorii. To książka o miłości, relacjach i samotności, ale pokazana z trochę innej perspektywy niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Jeśli ciekawi Was, jak wygląda podejście do związków w Szwecji i co z tego może wynikać dla nas, naprawdę warto sięgnąć po tę pozycję. Autorka przygląda się relacjom w szwedzkim społeczeństwie i zestawia je z tym, jak myślimy o miłości w Polsce. Rozmawia z ludźmi, analizuje zwyczaje i pokazuje, jak różne mogą być definicje bliskości, małżeństwa czy partnerstwa. W książce pojawia się temat niezależności, potrzeby wolności, ale też samotności, która w nowoczesnym świecie dotyka coraz więcej osób. To nie jest sucha analiza ani poradnik o tym, jak budować związek. Raczej zbiór obserwacji, które momentami potrafią zaskoczyć, a czasem skłonić do zastanowienia się nad własnymi przekonaniami. Dla mnie to była bardzo ciekawa lektura właśnie przez te różnice kulturowe i odwagę w zadawaniu pytań o to, czym dziś właściwie jest miłość. W czasach, które coraz częściej nazywa się epoką samotności, taka refleksja wydaje się szczególnie potrzebna. Może warto na chwilę zatrzymać się przy tym temacie i sprawdzić, czy nasze wyobrażenia o związku, małżeństwie i partnerstwie nadal są aktualne.
LilkaBegilka - awatar LilkaBegilka
oceniła na726 dni temu

Cytaty z książki Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze

Więcej
Justyna Suchecka Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze Zobacz więcej
Justyna Suchecka Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze Zobacz więcej
Justyna Suchecka Nie powiem ci, że wszystko będzie dobrze Zobacz więcej
Więcej