rozwińzwiń

Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3

Okładka książki Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3 autora Chris Bachalo, Ryan Ottley, Nick Spencer, 9788328152823
Okładka książki Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3
Chris BachaloNick Spencer Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Amazing Spider-Man (Marvel Fresh) (tom 3) Seria: MARVEL FRESH komiksy
112 str. 1 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Amazing Spider-Man (Marvel Fresh) (tom 3)
Seria:
MARVEL FRESH
Data wydania:
2022-02-23
Data 1. wyd. pol.:
2022-02-23
Liczba stron:
112
Czas czytania
1 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328152823
Średnia ocen

5,9 5,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3

Średnia ocen
5,9 / 10
41 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3

avatar
508
335

Na półkach: , ,

Troszkę ciekawsza fabuła a i rysunki tym razem bardziej mi się podobały.

Troszkę ciekawsza fabuła a i rysunki tym razem bardziej mi się podobały.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
819
742

Na półkach:

Niestety, opowieści o Pajęczaku w odsłonie Nicka Spencera niezbyt do mnie przemawiają. Są lekkie, pełne humoru, ale brakuje mi tu jakiejkolwiek głębi. Do przeczytania w godzinkę wolnego czasu.

Niestety, opowieści o Pajęczaku w odsłonie Nicka Spencera niezbyt do mnie przemawiają. Są lekkie, pełne humoru, ale brakuje mi tu jakiejkolwiek głębi. Do przeczytania w godzinkę wolnego czasu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
363
363

Na półkach: ,

Tak strasznej, tragicznej lektury Spider-Mana jeszcze w swoim życiu nie doświadczyłem. Fabuła dwóch historii jest tak głupia i infantylna, że brakuje mi słów, aby to w należyty sposób oddać. Rzadko zdarza się, żeby podczas czytania towarzyszyło mi uczucie zażenowania, a właśnie tak było tym razem - zwłaszcza podczas historii o Jamesonie. Dramat w dwóch aktach. Ocena zawyżona przez to, że komiks jest na szczęście krótki.

Tak strasznej, tragicznej lektury Spider-Mana jeszcze w swoim życiu nie doświadczyłem. Fabuła dwóch historii jest tak głupia i infantylna, że brakuje mi słów, aby to w należyty sposób oddać. Rzadko zdarza się, żeby podczas czytania towarzyszyło mi uczucie zażenowania, a właśnie tak było tym razem - zwłaszcza podczas historii o Jamesonie. Dramat w dwóch aktach. Ocena...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

72 użytkowników ma tytuł Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3 na półkach głównych
  • 47
  • 21
  • 4
35 użytkowników ma tytuł Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3 na półkach dodatkowych
  • 20
  • 8
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3

Inne książki autora

Okładka książki Spider-Man: Brand New Day (Anthology) Chris Bachalo, Mark Waid, Zeb Wells
Ocena 0,0
Spider-Man: Brand New Day (Anthology) Chris Bachalo, Mark Waid, Zeb Wells
Okładka książki Shade - Człowiek Przemiany. Tom 4 Chris Bachalo, Peter Milligan
Ocena 7,5
Shade - Człowiek Przemiany. Tom 4 Chris Bachalo, Peter Milligan
Okładka książki Spider-Man/Deadpool: Póki śmierć nas Chris Bachalo, Elmo Bondoc, Iban Coello, Joshua Corin, Gerry Duggan, Salva Espin, Christopher Hastings, Scott Hepburn, Elliott Kalan, Scott Koblish, Todd Nauck, Robbie Thompson
Ocena 6,4
Spider-Man/Deadpool: Póki śmierć nas Chris Bachalo, Elmo Bondoc, Iban Coello, Joshua Corin, Gerry Duggan, Salva Espin, Christopher Hastings, Scott Hepburn, Elliott Kalan, Scott Koblish, Todd Nauck, Robbie Thompson
Okładka książki Daredevil Modern Era Epic Collection. King of Hells Kitchen Chris Bachalo, Brian Michael Bendis, Michael Golden, Phil Hester, Greg Horn, Michael Lark, David Mack, Alex Maleev, Philip Craig Russell
Ocena 0,0
Daredevil Modern Era Epic Collection. King of Hells Kitchen Chris Bachalo, Brian Michael Bendis, Michael Golden, Phil Hester, Greg Horn, Michael Lark, David Mack, Alex Maleev, Philip Craig Russell
Okładka książki Shade - Człowiek Przemiany. Tom 3 Chris Bachalo, Peter Milligan
Ocena 7,8
Shade - Człowiek Przemiany. Tom 3 Chris Bachalo, Peter Milligan
Okładka książki Shade - Człowiek Przemiany. Tom 2 Chris Bachalo, Peter Milligan, Bryan Talbot
Ocena 7,7
Shade - Człowiek Przemiany. Tom 2 Chris Bachalo, Peter Milligan, Bryan Talbot
Okładka książki Król Deadpool Chris Bachalo, Gerardo Sandoval, Kelly Thompson
Ocena 6,8
Król Deadpool Chris Bachalo, Gerardo Sandoval, Kelly Thompson
Chris Bachalo
Chris Bachalo
Chris Bachalo urodził się w 1965 roku w Canuk (Kanada),wychował w Południowej Kalifornii, gdzie żyje do tej pory. Wedle opinii pedagogów w szkole średniej, pisane mu było zostać... stolarzem. Ponieważ jednak Chris uczulony był na pył drzewny, postanowił spróbować swoich sił jako rysownik komiksów. Jego pierwszym zleceniem były ilustracje do serii Shade, the Changing Man autorstwa Petera Milligana. Prawdziwym jego debiutem jednak okazał się Sandman #12, który Bachalo narysował czekając na scenariusz do pierwszego odcinka Shade'a. Późniejsze prace Chrisa to m.in. Death: The High Cost of Living i Death: The Time of Your Life Neila Gaimana, Generation X, czy Steampunk. Ostatnio jego ilustracje można było oglądać w seriach New X-Men Granta Morrisona oraz Captain America.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Avengers. Ostatnia fala. Tom 1 Ed McGuinness
Avengers. Ostatnia fala. Tom 1
Ed McGuinness Jason Aaron Sara Pichelli
Zbiórka! Pod koniec swojego poszatkowanego runu Thora Jason Aaron zaczął kolejny – Avengers. Obie serie prowadziły razem do Wojny Światów. Jednak Aaron nie byłby sobą, gdyby dodatkowo nie bawiłby się lore świata Marvela i tutaj również musiał dorzucić swoje trzy grosze. W jego ramach skakał bardzo w wątkach i settingach: od prehistorycznych Avengers, przez wampiry („Walczymy z wampirami zabijającymi wampiry u boku wampira zabijającego wampiry”),po Celestiale. Trochę mnie to szczerze zmęczyło. Pierwotnie chciałem doczytać do Wojny Światów i może dalej, ale zostałem przy pierwotnym planie (do zeszytu 21, tj. 4 tomu zbiorczego). Po prostu czytam też dużo lepszego „Absolute Supermana” (na pewno jest poważniejszy) i nie chce przejeść się granulatem Jamesa Aarona. Trzeba przyznać, że Aaron potrafi pisać drużynówkę. Mamy budowanie relacji, ale przede wszystkim – pozwala wybrzmieć postaciom. W końcu Ghost Rider, którego mocą jest ognisty samochód i efekty specjalne, nie może się równać z Iron Manem, Kapitanem Ameryką, czy Thorem. Prawda? Cóż, takie wrażenie stara się stworzyć James Aaron, ale kto choćby oglądał Agentów Tarczy, ten wie swoje. Mimo tego Ghost Rider dostaje na początku jeden z najbardziej ekscytujących momentów. Krótko mówiąc – bez niego nie uratowaliby świata. Równie ważna jest She-Hulk randkująca z Thorem, albo frenemies Starka i Danvers. Ale jedną z najlepszych scen pokazujących relacje wszystkich jest finałowa scena Wojny Światów – główne trio Avengers odpoczywa sobie w saunie i rozmawiają. A gdy kończą, dołącza do nich cała drużyna. Ciekawe jest też ułożenie w tych Avengers w świecie Marvela. S.H.I.E.L.D. larpuje zakon jezuitów i została kolejny raz rozwiązana. Ich miejsce zastępują Agenci Wakandy, a na ich czele Czarna Pantera. To on w chwili potrzeby zostaje liderem nowych Avengers, a poza tym prowadzi konsultacje lekarskie z Doktorem Strangem. Ta dziwaczna drużyna okazuje się dziwnie przypominać Prehistorycznych Avengers, których losy również poznajemy. Najmniej odpowiadającą postacią w obu drużynach jest Kapitana Ameryki zamiast Żelaznej Pięści. Jednak wątek tych dawnych Avengers jest rozłożony chyba na cały run i trudno coś więcej powiedzieć, niż że jest ciekawy. Warto zapewne napisać coś o warstwie graficznej. Tutaj najłatwiej porównywać do rysowników towarzyszących Aaronowi przy Thorze. No i oczywiście, choć pięknie rysowanej Thor nic nie przebije, to Ed McGuiness chyba nie jest najbardziej typowym rysownikiem w Marvelu. By to zaprezentować, najlepiej przedstawić okładkę i pierwszą stronę, które co zaskakujące bardzo dobrze reprezentują styl graficzny w środku.  AvengersAvengers  Prehistoryczni AvengersPrehistoryczni Avengers  Poza podziwianiem stylu graficznego można od razu porównać sobie też obie drużyny. Najśmieszniejsze, że chyba w tych Avengersach pojawiają się jeszcze z dwie drużyny – Rosyjska i Amerykańska patriotyczna będąca podróbą JLA (w końcu nowi Avengers to obca siła z Afryki, tj. Wakandy). Ta mnogość postaci potrafi dodatkowo męczyć, kiedy nie do końca jeszcze wiadomo, po co ich tyle. Jeśli zatem oczekujecie odrobiny humoru („Jeśli to inwazja Atlantydy, pozwolimy prezydentowi zbombardować wszystkie oceany”),wymyślnego światotwórstwa czy ciekawych relacji, to „Avengers” Jamesa Aarona może się wam spodobać. Oczywiście warto raczej przeczytać wpierw jego „Thora”, ale można skończyć jak ja – z potrzebą odwyku od jego lżejszego stylu, który pojawia się w obu seriach. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na73 miesiące temu
Doktor Strange. Tom 1 Mark Waid
Doktor Strange. Tom 1
Mark Waid Jesus Saiz Javier Piña
Omawiana pozycja to pierwszy tom opowiadający o przygodach Mistrza Sztuk Mistycznych z serii wydawniczej Marvel Fresh, która przedstawia wydarzenia dziejące się po historiach znanych z serii Marvel Now 2.0. Tak przynajmniej to wygląda, jeśli chodzi o polskie wydania… Na temat oryginalnej chronologii nie będę się wypowiadał. Nie ogarniam amerykańskich wydań… Przejdźmy jednak do samego albumu. Pierwsze co zauważyłem to zdecydowanie lżejszy ton historii. Pierwszym tomu z serii Marvel Now 2.0 był zdecydowanie mroczniejszy. We wspomnianym albumie, paleta barw była bardziej wyblakła, a sama historia poruszała kilka mrocznych wątków… Omawiana pozycja porusza mnie trudnych wątków i jest okraszona bardziej żywymi kolorami. W niniejszym albumie możemy znaleźć jedną większą historię i 4 mniejsze (krótsze),które nie są ze sobą jak zrozumiałem zbytnio powiązane. Wspomniane 4 dodatkowe opowieści są okey, nie mam problemu, z tym że znalazły się w albumie. Przechodząc jednak go głównej historii. Uważam ją za naprawdę ciekawą. Szczególnie spodobał mi się motyw magicznej kuźni i przekuwania zaklęć w różnego rodzaju artefakty. Oczywiście nie będę ukrywał, że spodobało mi się cameo Tony’ego Starka (Iron Man’a). Uśmiechnąłem się, gdy czytałem kwestie, w której Strange tłumaczy, że zgłosił się do Tony’ego o radę, ponieważ ten jest superbohaterem, który zaliczył najwięcej upadków, jak i powstań. Jak dla mnie, to idealny zwięzły opis, postaci Iron Man’a. Wracając jednak do postaci i przygód Mistrza Sztuk Mistycznych. Omawiany album oceniam bardzo wysoko, daje mu ocenę 8/10. Komiks porusza wiele ciekawych motywów, kontynuuje m. in. koncept ukazany w poprzedniej serii, że magia ma swoją cenę. Spodobała mi się również postać Kanny, która jest technomantką. Niestety nie wydaje mi się, by Stephen Strange przeszedł jakąś przemianę, w niniejszym albumie, co jest chyba największym minusem przedstawionego tytułu. Czy polecam omawianą pozycje? Fanom Marvel'a i postaci Doktora Strange’a jak najbardziej. Myślę, że innym czytelnikom, też mogę go polecić, może nie będzie to dla nich wspaniałe doświadczenie jak dla fanów uniwersum, ale myślę, że na pewno nie będą też jakoś mocno rozczarowani niniejszą pozycją, jeśli poświęcą jej swój czas. Jeśli ktoś, nigdy nie czytał komiksów z uniwersów Marvel'a, a chcą spróbować, to myślę, że omawiana pozycja, może być czymś, od czego warto zacząć. Jednak pragnę ostrzec, że komiksy superbohaterskie to specyficzny rodzaj dzieł…
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na82 lata temu
Powrót Wolverine'a Steve McNiven
Powrót Wolverine'a
Steve McNiven Declan Shalvey Charles Soule
Wszechświat to nauka, wiedza, to dane. Wszechświat to wszystko co nas otacza, nawet stanowiąca odrębny ocean nieskończonych dóbr najrozmaitszych form, mediów i gatunków popkultura, stanowiąca w tej oazie wszechdobra Kosmosu, ot paradoksalnie odrębny mikrokosmos - tą przestrzeń, i to mocno specyficzną, indywidualną, z perspektywy gatunku ludzkiego, naszej cywilizacji, która tego rodzaju odłam kulturo-rozrywki tworzy od dziesiątek lat, jak nie więcej. Jak wiemy ,,rozrywkę dla mas”, w porównaniu do obecnej formy popkultury, czyli to co znaczy ona dla typowego, spragnionego ciekawej rozrywki odbiorcy na Świecie, znano już w starożytności – w końcu słynne powiedzenie ,,Chleba i Igrzysk!” od gawiedzi, znudzonego biernością Cesarstwa pospólstwa, domagającego się w Starożytnym Rzymie wartkich rozrywek, cóż, nie ma zmiłuj, znane na pewno jest każdemu, i w pewien sposób potwierdza to, ile dla typowego, zamieszkującego dane zbiorowości i społeczności człowieka ważna jest jakakolwiek rozrywka. Chyba świata na nowo tym wnioskiem nie odkryję: popkultura prędzej czy później musiała się więc narodzić, także dojrzeć i ewoluować do tej formy, w której tak szeroko jak tylko można doświadczamy jej obecnie. Nie tylko film, serial, powieść, przewodnik, biografia, nowelka czy poradnik. W olbrzymim, praktycznie rozrastającym się do nieskończonych rozmiarów przeogromnym worze, w którym mieści się cała zgromadzona i wciąż i wciąż rozwijana i realizowana popkultura, swoje szczególne miejsce, opisujące w specyficzny sposób, co to znaczy być typowym, zakochanym w swojej pasji geekiem i nerd-maniakiem, zajmuje coraz bardziej popularne globalnie medium komiksowe. W szczególności swoją ,,małą ojczyznę” dla wielbicieli narracji obrazkowych kreuje komiks superbohaterski – mnogość opowieści o mężnych postaciach, obdarzonych supermocami, przedkładającymi życie i los mieszkańców danej metropolii czy obywateli Świata nad swoje życie, poświęcającymi się bez reszty dla słusznej sprawy, walczącymi z okrutnymi złoczyńcami chcącymi zniszczyć rzeczywistość, stłamsić ludzi, a nawet i zapanować nad całą Galaktyką czy Wszechświatem. To one zaczęły powoli podbijać Świat od momentu kiedy pojawiły się w latach 30 XX wieku w USA, a także potem gdy rozpowszechniły się (i wciąż to robią!) na cały glob. To one potrafiły rozkochać w sobie cały świat, przykuć uwagę doszczętnie, także sprawić, by tego rodzaju ,,superbohaterska” rozrywka stała się pasją za którą się podąży. W końcu historie o odwadze, niezłomności, ratowaniu Świata, przeciwstawianiu się tyranii są nam bliskie, gdyż stanowią odzwierciedlenie naszych cywilizacyjnych, społecznych lęków, naszych potrzeb, pragnień akceptacji, zrozumienia, wysłuchaniu i wielu, wielu innych problematyk i rozważań, które dręczą jednostkę czy grupy. Jak to się mówi ,,nie dziwota”, że komiksy o superbohaterach stały się na przestrzeni dziesiątek lat nazwijmy to ,,globalną małą ojczyzną” dla określonej grupy odbiorców. To naturalny stan rzeczy – powiedzmy: pociąg do narracji graficznych, kreślonych na dodatek urozmaiconą ,,kreską”, wypełnieniami, sposobem planowania kadrów etc., to naturalna popkulturowa potrzeba współczesnego cywilizowanego człowieka, przedstawiciela klasy średniej. Nie inaczej, komiksy, tym bardziej te ,,superheroe” nie są więc ,,ble”, to ważna część naszego dziedzictwa, wyznacznik tego, jakiego rodzaju kulturę, jakie jej standardy, wybór mediów i formy jest w stanie tworzyć ludzkość. I chyba jednym z tych ,,tworzycieli” najważniejszego sądzę odłamu ogólnej komiksu, czyli opowieści o ,,walczakach w trykocie lub spandeksie”, czyli kreacje o superbohaterach i ich nemezis, stanowią wydawnictwa Marvel Comics oraz DC Comics, Image czy Dark Horse. Jednakże to tylko pierwszy z nich, na dzień dzisiejszy potrafił przykuć moją uwagę w sposób, którego się nie spodziewałem, w sposób, który dał ,,skutek” w postaci niniejszych deliberacji poświęconych w głównej mierze konkretnemu komiksowi od ,,domu pomysłu Marvela”. To nie ślepy, niczym nie poparty fakt. To opisana danymi, liczbami, tabelkami i głosami ,,dziękczynienia” od uwielbiających wszelakie treści Marvela fanów, najczystsza obiektywnie prawda: wydawnictwo "Marvel", wróć, nie wydawnictwo a obecnie już globalna, licząca się w ogólnym segmencie światowej rozrywki, potęga, to nie tyle co korporacja, a samowystarczalny organizm, zbudowany z komórek opartych o gatunki, nurty i temu podobne struktury, związane z superbohaterami i wszystkim tym, co z heroizmem ubarwionym najrozmaitszą fikcją się wiąże. Marvel Comics niegdyś prowadzony w latach najlepszej jakościowo, moim zdaniem!, świetności przez świętej pamięci Stana Lee, uchodził za cholernie poważaną markę, z którą chciał współpracować każdy, ba!, za Instytucję, Króla i Boga w pojęciu kreacji popkulturowego oceanu możliwości. Nie lubię takich określeń, ale obecnie Marvel czy to w sferze komiksu czy jako wszystko to, co wytworzy Marvel Studios, i jako cała masa powiązanych z tym gadżetów, książek, mang i temu podobnych, to również mocarz i lider na caluktim Świecie, to również dominator i egzekutor w jednym. Jednak jest to nieco bardziej chaotyczny, nieprzewidywalny potentat na rynku rozrywki - nieco inny w stosunku do tego, co było te ,,naście lat temu!". Nie lubię nad wyraz wyszukanych, zbyt kombinowanych porównań, ale mówiąc delikatnie ,,obecny Marvel z racji chaosu powiązanego na linii Marvel Studios – Disney, nie jest tym samym Marvelem, co jeszcze około 15 lat temu. To marka, która wciąż robi fantastyczne filmy, seriale, daje świetne odświeżone historie komiksowe dla danych postaci czy drużyn bohaterów, ale… Marvel to już tylko Marvel, podążający jakby nie do ogarnięcia przez umysły wielu fanów ścieżką, której to kierunkowi rozwoju nawet i Ja, tak słabo wybrzydzający jestem coraz bardziej przeciwny. Ciekawym spostrzeżeniem, czy też nazywając to bardziej geekowsko: ,,fanowską rozkminą”, będzie zadanie sobie pewnego pytania czy Marvel Entertainment, albo jak kto woli ,,Marvel Comics”, najpotężniejszy, bodaj najstarszy i cholernie globalnie intensywnie popularyzowany producent i wydawca komiksów oraz wszystkiego, co z komiksów od książki aż po filmy jest związane, nadal potrafi zadowolić jakością tworzonej przez siebie popkultury? Czy, dajmy na to, wciąż jak to było około 2000-2008 roku potrafi dzięki angażowaniu odpowiednich ludzi na odpowiednie miejsca dać światu ciekawy i intrygujący komiks, powieść albo serial? Czy komiksy Marvela przechodzące ostatnio jakąś dziwną chaotyczną rewolucję, to wciąż konsekwentne fabularnie i wizualnie, pod względem kreacji atmosfery, napięcia, prowadzenia historii postaci ,,mięsko treści”, które aż chce się masami doświadczać, i to teraz?! Odpowiedź na tego rodzaju zagwozdko-bolączki fana może być bardziej subiektywna niż obiektywna; sporo w organizmie Marvela się pozmieniało. Tak, każdy wciąż znajdzie tu dla siebie odpowiedni ,,content”, ale tak jak ogólnie zmienia się trend popkulturowy, konwenanse, tak jak zmienia się ,,styl cywilizacji” i moda na rozrywkę, tak zmienia się źródło rozrywki, tym samym tak zmienia się Marvel. Mimo, mimo wszystko, mimo tych trudnych, dziwnych zmian w sercu zarządzania i planowania Marvel Entertainment, Marvel to wciąż gigantyczny świat, który fani lubią nazywać swoim prywatnym "Uniwersum". Teoretycznie, dzięki obecnym zmianom ,,inside” tej marki, mogę doświadczać tak dziwnego, jakby nie do końca równego i spójnego komiksu – opowieści poświęconej Wolverinowi, która ma jednak swój urok! - ot, tego rodzaju historii, nad której ,,moją fascynacją nad jej całością” będę jeszcze długo po jej omówieniu i niniejszym zrecenzowaniu rozważał. Tą historią jest ,,Powrót Wolverine’a” autorstwa S. McNivena, D. Shalvey’a oraz m.in. C. Soule’a, którego scenariusze znam dość dobrze z komiksów: ,,Star Wars: Kylo Ren. Początki”, „Thunderbolts: Nieskończoność” oraz powieści: ,,Star Wars: Wielka Republika: Światło Jedi”. Marvel FRESH to ciekawa inicjatywa – to linia czy raczej cykl wydawniczy Marvel Comics, założony jako kontynuacja po Marvel Now! 2.0 i Marvel Legacy. To do serii ,,Fresh” należy ,,Powrót Wolverina” – tej marki Marvela, i to w świecie komiksu, w takiej a nie innej chronologii wydań się nie spodziewałem. Ostatnio moją ,,komiksową” stycznością z tą franczyzą była seria ,,Marvel NOW!” lub ,,Marvel NOW! 2.0” – nie zdawałem sobie sprawy z takiej adaptacji i zmian w serduchu organizacyjnym firmy; duży plus za odwagę, choć za lekki chaos takowych zmian niekoniecznie. Teoretycznie – choć znajomość losów Wolverine’a w Marvelu w tej akurat linii komiksów nie jest mi do końca znana, dla mnie nie aż tak zrozumiała – powracający w nieco ,,dziwny” sposób do żywych niezniszczalny ,,Rosomak” to ta część inicjatywy ,,Fresh”, którą mogę uznać za udaną – w tym sensie, że zachęcającą mnie do sięgania po wcześniejsze komiksy z tym bohaterem w omawianej linii, czy późniejsze lub inne z całego ,,Fresh” jaki istnieje i wydawany będzie – czy to w wydaniach zbiorczych czy w pojedynyczh zeszytach. Tak, ,,Powrót Wolverine’a” to jak na ,,Fresh” przystało bardzo świeże, zrywające z klasyką starego Marvela piszącego o tej postaci czy to w X-Menach, czy pojedynczo, czy w wystąpieniach okazyjnych, spojrzenie na ,,rosomakowatość” w sercu komiksowego ,,domu pomysłów”. Do perfekcji daleko na pewno samej szacie graficznej, która potrafi być na przestrzeni Rozdziałów różna - ,,różna” tzn. nierówna i gubiąca styl dla całego założenia fabularnego wydania zbiorczego. Kontury potrafią być zbyt intensywne, zlewające się z krawędziami kadrów, a bywa i tak, że kolory, zwłaszcza wypełnienia postaci, teł są jakby ,,mokro-pastelowe” – rysunek ogólnie nie odpowiada emocjom wynikającym z przebiegu wydarzeń, od 1 do ostatniej strony komiksu, jakby zmiękczał on to co chce scenariuszem pokazać. Najważniejszy w ,,Powrocie Wolverine’a” jest sam… Wolverine, ot powód całego zamieszania. Zaczyna się intensywnie, choć jakby same kadry nie pokazywał całej historii, z masą dziur fabularnych na dodatek w tle. Nasz ,,Rosomak”, mówiąc kolokwialnie… budzi się w zniszczonym laboratorium i jest generalnie w dupie. Dopiero, nie spoilerujac, znajomość z tajemniczą panią naukowiec zaczyna wyprowadzać go z tej pułapki, a nam ukazywać coraz więcej i więcej historii. Logan przechodzi przez istny chaos, aby teoretycznie jakoś dojść do siebie – to samo może czuć czytelnik – jest tu sporo miejsc w fabule, w których można by ,,dopchać” ze 30-40 stron dodatkowych informacji do komiksu, i odpowiednio to rozrysować. Trzeba dać wszystkiemu to opisanemu szansę, czytać wydanie uważnie, a nie zrywkowo, wtedy umysł uzupełni sobie luki, które świadczą pewnych brakach, a sama lektura okaże się na pewno przyjemniejsza. Finalnie ,,Powrót Wolverine'a" jest opowieścią dla mało wybrednych fanów, mógłbym powiedzieć dla nastolatków, którzy chcą czegoś świeżego, ciekawego i intensywnego.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Amazing Spider-Man. Życiowe osiągnięcie. Tom 3