rozwińzwiń

Świat pani Malinowskiej

Okładka książki Świat pani Malinowskiej autora Tadeusz Dołęga-Mostowicz, 9788328231894
Okładka książki Świat pani Malinowskiej
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Wydawnictwo: Hachette Polska Seria: Romanse Wszech Czasów klasyka
219 str. 3 godz. 39 min.
Kategoria:
klasyka
Format:
papier
Seria:
Romanse Wszech Czasów
Data wydania:
2021-12-22
Data 1. wyd. pol.:
2010-01-01
Liczba stron:
219
Czas czytania
3 godz. 39 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328231894
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Świat pani Malinowskiej w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Świat pani Malinowskiej



książek na półce przeczytane 3949 napisanych opinii 1282

Oceny książki Świat pani Malinowskiej

Średnia ocen
7,0 / 10
122 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Świat pani Malinowskiej

avatar
189
181

Na półkach:

MATKA TERESKA Z KALKUTOWA

Intryga ubożuchna, odwrócony mezalians czyli prostak na salonach II, jeśli za I przyjąć Nikodema Dyzmę, z tym że Dyzma to mąż stanu przy cwaniaku z tego dzieła.

Szczątkowe opisy Stolicy w tej książce mogły być naprawdę świetnym tłem, gdyby Mostowicz chciał je rozwinąć. To byłby duży wkład w świadectwo zburzonego miasta, na przykład opis Wybrzeża Kościuszkowskiego i terenów rzeki:
"Autobusem dojeżdżało się na Wybrzeże Kościuszkowskie, dużą, pustą przestrzeń między mostami Poniatowskiego i Kierbedzia, z rzadka porośniętą cherlawymi drzewkami i trawą bardziej wydeptaną, niż wypaloną przez słońce. Nie odstraszało to jednak ubogiej ludności Powiśla, która wyległa tu, gęstymi kupkami biwakując wprost na gołej ziemi. Oczywiście byłoby dość miejsca, by przejść między nimi i dotrzeć nad wodę, lecz Borowicz zawrócił. Przechodzenie pod zaciekawionymi spojrzeniami byłoby zbyt przykre, naraziłoby go na jakiś wprawdzie nieuchwytny, a przecież rzeczywisty kontakt z tą biedotą, o której istnieniu wolałby nie wiedzieć, której nie chciałby swego istnienia demonstrować".
[...]
Po szerokich kamiennych schodach wyszedł na wiadukt. Na moście znalazł wolną ławeczkę. Środkiem pędziły gęsto auta, chodnikami przepychał się rozgadany, roześmiany, spocony tłum. Nie zwracano tu na niego uwagi.
— Dziwna rzecz — myślał — jaka siła, jaki instynkt pcha ludzi do zbijania się w takie wielkie masy? Dlaczego nie urządzają sobie życia inaczej, dlaczego stłoczyli się wielkimi miastami, miasteczkami i wsiami?
[...]
— Patrzcie, co się dzieje na plażach — doleciał Borowicza czyjś głos — ludzi, jak robactwa.
[...]
Mimo woli spojrzał w dół. Szerokie połcie szarożółtego piasku pokryte były mrowiem ludzkim. Mętna woda przy brzegach również roiła się od kąpiących się, na całej powierzchni gęsto rozsypane, kręciły się kolorowe wiórki kajaków, łódek i żaglówek. Środkiem sunął gruby, spęczniały publicznością statek wycieczkowy, buchający hałaśliwą muzyką.

Ludzie, ludzie, ludzie. Pchający się do powietrza, wody, słońca, zapełniający natychmiast każdą lukę wolnej przestrzeni, popychający się, narzekający na ścisk, a jednak prący do najgęstszych zbiorowisk. Robactwo".
Albo taki ustęp o kluczu do bramy kamienicy na Marszałkowskiej:

"Nie spostrzegł nawet, że wchodzi do bramy ohydnej czynszowej kamienicy przy Marszałkowskiej, nie zauważył schodów, którymi przecie chodził kilka razy dziennie i dopiero na trzecim piętrze przystanął zmęczony tuż przed drzwiami swego, a właściwie pani Prekoszowej mieszkania.
Nie miał właściwie zamiaru iść do domu, ale ponieważ automatycznie tu doszedł, wyjął klucz, otworzył drzwi i jak najciszej je zatrzasnął.

Spośród czterech sublokatorów pani Prekoszowej, on jeden dostąpił zaszczytu posiadania klucza. Inni musieli dzwonić i czekać aż otworzy służąca, lub sama pani domu. Gdy przed dwoma laty wynajmował tu pokój musiał się zgodzić na ten rygor.

— To jest nieodzowny warunek, proszę szanownego pana — mówiła pani Prekoszowa, ściągając fałdy pluszowego szlafroka na swym bujnym biuście — czasami sublokator klucz zgubi, albo wraca w stanie zawianym. Słowo honorowe — nie mogę.

— Ależ w ogłoszeniu było podane, że wejście jest niekrępujące — upominał się Borowicz.

— A czy ja kogo krępuję? Uchowaj Boże. Każdy może przychodzić i wychodzić o której chce, może wprowadzać kogo chce i kiedy chce.

— Ja tam nikogo nie zamierzam wprowadzać — zastrzegł się Borowicz, lecz pani Prekoszowa zrobiła obojętną minę i nic nie pomogło.

Dopiero po kilku miesiącach wydostał klucz, zagroziwszy, że się wyprowadzi. Konieczność stykania się z kimś, kto mu drzwi otwierał, była dlań nie do zniesienia. Po prostu unikał domu. Zresztą zasłużył już u pani Prekoszowej na opinię „bardzo spokojnego i solidnego sublokatora”.

Najlepsze w książce są dla mnie wątki związane z życiem firmy Towarzystwo Budowlane. Można je odnieść do innych firm, bo są uniwersalne, do dziś zresztą tak działa umysł w hierarchii. To jest uniwersalne i warte uwagi.
Dalej co prawda jest dramatycznie, jest napięcie, ale jak zwykle rozmyte nieznośną niedorzecznością kobiety tak uległej i wyrozumiałej, że aż irytującej i nierzeczywistej.
Być może nie rozumiem ducha tamtych czasów i takie kwiaty się zdarzały, z pewnością zdarzają i teraz, ale ta miałkość bohaterki czyni całość naiwną Harlekinozą.
Dobrze napisana, to podstawa warsztatu Dołęgi, ale zbyt ckliwa, żeby być  ponadczasową.
Jeśli pada pytanie czemu tak poczytny na owe czasy pisarz nie przebił się współcześnie do kanonu, to Prokurator Alicja Horn, Kiwony, ta i inne książki pisane pod publikę dają odpowiedź.
Podejrzewam, że 90% współczesnej rodzimej beletrystyki oraz powieści gatunkowych całkiem słusznie podzieli ten los.

MATKA TERESKA Z KALKUTOWA

Intryga ubożuchna, odwrócony mezalians czyli prostak na salonach II, jeśli za I przyjąć Nikodema Dyzmę, z tym że Dyzma to mąż stanu przy cwaniaku z tego dzieła.

Szczątkowe opisy Stolicy w tej książce mogły być naprawdę świetnym tłem, gdyby Mostowicz chciał je rozwinąć. To byłby duży wkład w świadectwo zburzonego miasta, na przykład opis Wybrzeża...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
224
52

Na półkach:

Niestety, jest to kolejna książka Dołęgi-Mostowicza, przy czytaniu, której krew się we mnie gotowała, chociaż nie tak jak przy Karierze Nikodema Dyzmy, ale jednak. Ktoś się zapyta, dlaczego, przecież to dobra książka - owszem, czytało się ją lekko, bardzo obrazowo przedstawia czasy międzywojenne, tamtejsze konwenanse, klasy społeczne, które powoli zaczynały się zacierać, jednak cierpkości nadawała postać Ewarysta Malinowskiego. Ta postać na początku była dla mnie zagadką - przez jednych znienawidzony, a przez innych lubiany i szanowany, ale już wiedziałam z kim mam do czynienia w momencie, gdy ze Stefanem Borowiczem omawiał kwestię zaręczyn z Bogną Jezierską. Gdy tylko ten gad poruszył kwestię skromnego posągu wybranki, która względem niego pochodziła z wyższych sfer, zaczęłam dostrzegać w nim Dyzmę - bardziej wykształconego, ale jednak gbura i prostaka - nie myliłam się.
Bogna (Jezierska) Malinowska była kobietą wykształconą, potrafiącą zachować wysoce odpowiednio się w każdej sytuacji, bardzo lubianą i szanowaną, ale jako osoba, która nie zaznała nigdy namiętności i miłości mężczyzny, bardzo szybko poddała się czarowi przystojnego Malinowskiego.
A pomiędzy tym wszystkim był Borowicz, który nad wyraz szanował Bognę, może nawet szczerze kochał, ale nie potrafił nazwać i wyrazić swoich uczuć - możliwe, że przez naturę introwertyka; niestety czuję niedosyt w prezentacji tego bohatera, żeby więcej powiedzieć.
Wracając do mojego wzburzenia przy czytaniu powieści - gdy się połączy naiwną i wierną kobietę z wyższych sfer z gburowatym karierowiczem, który uważa się za pępek świata, to człowieka (...) zalewa.
Uważam, że jest to pozycja literacka, z którą warto się zaznajomić, gdyż problemy bohaterów wcale nie są tak odległe od teraźniejszych.

Niestety, jest to kolejna książka Dołęgi-Mostowicza, przy czytaniu, której krew się we mnie gotowała, chociaż nie tak jak przy Karierze Nikodema Dyzmy, ale jednak. Ktoś się zapyta, dlaczego, przecież to dobra książka - owszem, czytało się ją lekko, bardzo obrazowo przedstawia czasy międzywojenne, tamtejsze konwenanse, klasy społeczne, które powoli zaczynały się zacierać,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
75
10

Na półkach:

Super mądrości....
Rzecz jest w tym, że Jezierski był psychologiem, czyli człowiekiem nie mającym niejako z urzędu żadnego pojęcia o psychice ludzkiej. Ciekawa rzecz. Znałem tylko jednego prawdziwego psychologa, a był to weterynarz 🤣🤣🤣
I kolejny cytat: indywidualności powstają z dwóch przyczyn: albo dany człowiek wyrasta ponad otoczenie, albo nie może w nie wrosnąć.
Choćby dla tych zdań warto przeczytać.

Super mądrości....
Rzecz jest w tym, że Jezierski był psychologiem, czyli człowiekiem nie mającym niejako z urzędu żadnego pojęcia o psychice ludzkiej. Ciekawa rzecz. Znałem tylko jednego prawdziwego psychologa, a był to weterynarz 🤣🤣🤣
I kolejny cytat: indywidualności powstają z dwóch przyczyn: albo dany człowiek wyrasta ponad otoczenie, albo nie może w nie wrosnąć.
Choćby...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

302 użytkowników ma tytuł Świat pani Malinowskiej na półkach głównych
  • 168
  • 130
  • 4
58 użytkowników ma tytuł Świat pani Malinowskiej na półkach dodatkowych
  • 41
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Tadeusz Dołęga-Mostowicz
Tadeusz Mostowicz (przydomek "Dołęga", wzięty z rodowego herbu matki, przybrał w latach dwudziestych) urodził się 10 sierpnia 1898 r. w Okuniewie (ówczesna gubernia witebska). Ojciec jego był dość zamożnym prawnikiem. Ok. 1915 r. przyszły pisarz ukończył gimnazjum w Wilnie, potem zaczął studiować prawo w Kijowie, gdzie był też członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej. Po I wojnie Okuniewo znalazło się poza granicami ówczesnej Polski, ale rodzina przeniosła się do kraju, a Tadeusz Mostowicz - do Warszawy, gdzie k. 1918 r. wstępuje do wojska jako ochotnik, a później bierze udział w wojnie polsko-bolszewickiej i dopiero w 1922 r. wraca do życia cywilnego. W Warszawie wówczas wiąże się z dziennikarstwem, pracując najpierw jako zecer, później jako korektor, a wreszcie jako reporter. W 1925 r. otrzymał stałe miejsce w redakcji "Rzeczpospolitej", dziennika prorządowego o orientacji szlachecko-ziemiańskiej, reprezentującego Chrześcijańską Demokrację i nastawionego także endecko oraz antypiłsudczykowsko. Po przewrocie majowym w 1926 r. cięte pióro Mostowicza sprawiło, że naraził się zwolennikom Piłsudskiego i we wrześniu 1927 r. został na ulicy napadnięty, wywieziony do lasku i tam pobity oraz wrzucony do glinianki przez sanacyjną bojówkę. W 1928 r. Mostowicz, już od 1925 r. ogłaszający w prasie humoreski i opowiadania, zrywa z dziennikarstwem i zajmuje się wyłącznie pracą sensu stricte literacką. W 1929 r. kończy pierwszą powieść, Ostatnią brygadę, opublikowaną w 1930 r. na łamach katowickiej gazety "Polonia". Popularność i pozycję wyrobiła mu jednak dopiero Kariera Nikodema Dyzmy (1932),po której pisarz wydawał po dwie powieści rocznie (w sumie napisał ich 17),uzyskując ogromne - jak na ówczesne czasy - honoraria (dochody jego wynosiły, podobno, ok. 15 000 zł miesięcznie). W momencie wybuchu II wojny Mostowicz znalazł się w przygranicznym miasteczku Kuty, gdzie organizował obronę, i gdzie 20 września 1939 r. dosięgła go kula z ręki żołnierza wkraczających oddziałów radzieckich. Ciało jego zostało ekshumowane i pochowane na warszawskich Powązkach w 1978 r. Już pierwsza powieść, Ostatnia brygada (tytuł jest aluzją do I Brygady Piłsudskiego) przynosi wartką akcję, w której m.in. pojawia się Kobieta Fatalna, szpiegująca na rzecz Rosjan. Pojawiające się w tych dwóch początkowych powieściach Dołęgi-Mostowicza ich główne cechy - wartka akcja, sensacyjne motywy, postacie o randze archetypów, a także umiejętność obserwacji przedstawionego krytycznie czy nawet satyrycznie życia politycznego - spotykamy, choć w różnym stopniu, we wszystkich pozostałych jego utworach: Prokurator Alicja Horn (1932, ekranizowanej w okresie międzywojennym, z Jadwigą Smosarską w roli głównej); W innych utworach Dołęgi-Mostowicza opisujących środowiska urzędnicze (są to wydane w 1936 r. powieści: Dr Murek zredukowany i Drugie życie dr Murka) wątki sensacyjne pojawiają się także (są tu związane przede wszystkim z osoba tytułowego bohatera),ale obok nich spotykamy różne problemy społeczne (ubóstwo, bezrobocie). Sensacja natomiast zdominowała powieści, których akcja rozgrywa się w środowiskach wielkiej finansjery (są to pochodzące z 1933 r. utwory: Bracia Dalcz i S-ka i Czeki bez pokrycia),gdzie spotykamy zarówno "mocnego" mężczyznę, hochsztaplera na skalę światową, jak gigantyczne mistyfikacje i malwersacje, pozorowaną śmierć, a wreszcie - kobietę występującą od dzieciństwa jako mężczyzna. Wszystkie te elementy składają się zaś na dynamiczną akcję, zaskakującą niejednokrotnie czytelnika. Dylogia Znachor (1937) i Profesor Wilczur (1939) rzadziej posługuje się motywami kryminalnymi czy sensacyjnymi, jej podstawowym motywem jest amnezja głównego bohatera, który ze znanego warszawskiego chirurga stał się słynnym wiejskim znachorem. Nie brak i tu zaskakujących perypetii oraz olbrzymich nieprawdopodobieństw (np. bohater bez sali operacyjnej, właściwej narkozy i ze znikomą ilością narzędzi chirurgicznych przeprowadza udaną trepanację czaszki). ostatnia i najbardziej dojrzała powieść Dołęgi-Mostowicza, Pamiętnik pani Hanki (1939) wraca do motywów politycznych, tj. ukazuje w krzywym zwierciadle dyplomację II Rzeczypospolitej, jej nieudolność i życie ponad stan. I tutaj pojawiają się wątki sensacyjne, powiązane ze szpiegami, ale doskonale skonstruowana narracja pierwszoosobowa, pozwalająca zauważyć głupotę polityczną i naiwność życiową oraz egoizm głównej bohaterki a zarazem narratorki, wnosi do utworu coś więcej niż humor - drwinę. Powieści Dołęgi-Mostowicza po II wojnie były najpierw atakowane przez krytykę, po 1956 r. wznowiono te, które uważano za najbardziej "demaskatorskie", na przełomie lat 80/90 zaś wydano wszystkie. Na ich popularność wpłynęła przede wszystkim interesująca fabuła i zindywidualizowane, odwołujące się do archetypów postacie, ale niebagatelną rolę w kształtowaniu tej popularności odegrał także film, a później telewizja.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Strachy Maria Ukniewska
Strachy
Maria Ukniewska
Strachy nie są jakąś wybitną literacko książką, ale są też ostatnią. Jednak jest bardzo ciekawa, ponieważ narratorką jest siedemnastoletnia dziewczyna tańcząca w teatrze w czasach dwudziestolecia międzywojennego. Książka po raz pierwszy ukazała się w 1938 roku. I choć nie jest to powieść stricte autobiograficzna, to autorka w krótkiej przedmowie wyjaśnia, że sama także tańczyła i napisała ją z tęsknoty za występami. Można więc przypuszczać, że opisane postacie i wydarzenia nie są zupełnie wyssane z palca. Narratorką jest Teresa Sikorzanka, młoda dziewczyna, która dzięki przypadkowi nauczyła się tańczyć i trafiła do zespołu tańca przy prywatnym teatrze w Warszawie. Dziewczyna przez pryzmat swojej pracy opisuje realia życia biedoty miejskiej niedługo przed II Wojną Światową. Jest to bardzo ciekawa perspektywa, bo nie ma zbyt wielu książek, które poruszają tematy związane z byciem biedną kobietą w tamtych latach. 👻 Być tancerką Teresa pochodzi z ubogiej rodziny, w której ojciec – szewc – jest głównym żywicielem. Niestety, nie można o nim powiedzieć, że jest wzorowym rodzicem, i gdy ucieka z kochanką, to Teresa, jako najstarsza córka, musi utrzymać matkę i trójkę rodzeństwa. Dostaje pracę jako “girlsa”, czyli tancerka w zespole wykonującym utwory rewiowe, kabaretowe, a nawet baletowe. Życie tancerki nie było łatwe. Raz, że taka rozrywka przędła cienko, więc często dziewczyny nie dostawały regularnych wynagrodzeń. Bieda aż piszczała. Często żyły w wieloosobowych pokojach, bez bieżącej wody czy ustępów, nie jadły dobrze, zadłużały się wszędzie. Chodziły w jednych zniszczonych butach i starych ubraniach. Dwa, że tancerki miały wtedy opinię panienek lekkich obyczajów. Trudno było się takiej opinii pozbyć, nawet jeśli to tylko stereotyp. 👻 Tak naprawdę było Największą zaletą książki Strachy jest jej autentyczność. Ukniewska pisze, jak mówi. Tu nie było wielkiej redakcji, wyszło, jak wyszło, momentami kwadratowo. Ale to wcale nie przeszkadza, bo wydaje mi się, że autorka nie kolorowała za bardzo swoich wspomnień. Nie tylko bieda jest tłem, ale także niewiedza młodych dziewczyn (a nawet ich matek) na tematy prokreacyjne czy ogólna naiwność i uległość wobec mężczyzn skorych do płacenia za wiadomo co. Ukniewska porusza także temat samego “puszczania się” oraz jego owoców w postaci niechcianych ciąż i tego, co się w takich przypadkach robiło. Bardzo to smutny obrazek. Kobiety nie miały łatwo, oj, nie miały. Dzisiaj jest naprawdę znacznie lepiej, a od tamtych czasów minęło tylko niecałe sto lat. To i dużo i mało jednocześnie. 👻 “Głód zmusza do wszystkiego. Taka jest ohydna siła głodu”. s. 247 Mimo że ogólny obraz ówczesnego życia jest dość przygnębiający, Strachy nie są książką smutną. Teresa radzi sobie, jak umie, choć momentami jej zachowanie prawdziwie irytuje. Ostatecznie jednak wychodzi na prostą, choć życie nadal rzuca jej pod nogi róże, wprawdzie piękne, ale z kolcami.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na615 dni temu
Dramat na polowaniu Anton Czechow
Dramat na polowaniu
Anton Czechow
Dla leniuchów - 7,5 / 10. Bardzo dobra rzecz. *** Anton Czechow ma na swoim koncie wiele sztuk teatralnych, kilkaset opowiadań i - uwaga - tylko jedną powieść! Muszę uczciwie przyznać, że owa powieść Czechowa to dramat. "Dramat na polowaniu" w zasadzie, bo tak brzmi jej pełny tytuł. Jest to quasi-kryminał, z tym że napisany przez mistrza pióra, a nie manufakturę Remigiusza Mroza. Czechow nie był jednak dumny z faktu, że go napisał. Gdyby żył dzisiaj, zapewne wydałby to pod pseudonimem i nie chwalił się okładką na Instastories. Bo czy to wypada poniżać się pisaniem kryminału i schlebiać gustom mas? Czy jego powoli kształtująca się reputacja na tym nie ucierpi? Pytanie zasadne, bo książkę drukowało w odcinkach czasopismo o dość dyskusyjnej reputacji. A sam autor musiał się nieźle napocić (czytaj: nażebrać),by otrzymać należne mu wynagrodzenie. Wszystko to powodowało, że Czechow najzwyczajniej w świecie wstydził się tej książki. Mało tego: uważał ją za najsłabszą rzecz, jaką napisał. Ewidentnie się mylił. Miała być parodia i ośmieszenie kryminału, a wyszła zgrabna, pełnokrwista powieść. Szkatułkowa fabuła w wielkim skrócie: do redakcji jednej z moskiewskich gazet niejaki Kamyszew przynosi rękopis kryminału, który chciałby wydać. Redaktor jest, lekko mówiąc, sceptycznie nastawiony. Rozpoczyna lekturę, której treść kompletnie go zaskoczy… Fabuła momentami przypomina pomysły Agathy Christie, z dwoma różnicami: większą głębią postaci oraz starannie naszkicowanym tłem społecznym. "Dramat na polowaniu" ukazał się w 1884 roku, zaś pierwsza książka Christie trzydzieści sześć lat później. Co znajdziemy u Czechowa? Dramy i łzy jak na streamach Szymona Hołowni, skoki adrenaliny większe niż cła Trumpa na Europę. Bawiłem się świetnie; lubię bardzo czechowskie poczucie humoru, którego jest tu od groma. Są śmieszne zwierzęta (gadająca papuga),śmieszni ludzie (na to zawsze można liczyć),ale też i zabawne didaskalia: "Spojrzeliśmy raz jeszcze na karciarza Franza i wyszliśmy z altanki. Stąd udaliśmy się do wiodącej na pole furtki ogrodowej. Furtki w powieściach z reguły odgrywają doniosłą rolę. Jeżeli państwo sami tego nie zauważyliście, zapytajcie mojego Polikarpa, który pochłonął w swym życiu mnóstwo strasznych i niestrasznych powieści, i on na pewno potwierdzi ten błahy, a jednak charakterystyczny fakt". Nawiasem mówiąc, przewrotnie naszkicowana postać służącego Polikarpa to kolejny diamencik, ale nie będę zdradzać więcej. To była świetna lektura, a Czechow powinien się wstydzić, że się tej książki wstydził. Zasłużone 7,5. "Samobójcą nazywa się człowieka, który pod wpływem cierpień fizycznych lub psychicznych pakuje sobie kulę w łeb; dla tych, którzy dają upust swym nikczemnym, pustoszącym duszę namiętnościom w święte dni wiosny i młodości, nie ma nazwy w języku ludzkim. Po kuli następuje spokój mogiły, po straconej młodości - lata smutku i dręczących wspomnień".
MilczenieLiter - awatar MilczenieLiter
ocenił na81 rok temu
Małe niedole pożycia małżeńskiego Honoré de Balzac
Małe niedole pożycia małżeńskiego
Honoré de Balzac
„Małe niedole pożycia małżeńskiego” to mistrzowskie dzieło Honoré de Balzaca, będące częścią jego epokowego cyklu „Komedia ludzka”. Powstała w 1845 roku książka wnikliwie ukazuje trudy codziennego życia w związku małżeńskim, przedstawiając je z ironią i lekkim humorem, ale także głęboką refleksją nad ludzkimi relacjami. Głównymi bohaterami są Adolf i Karolina, którzy wcielają archetypy męża i żony, uwikłanych w wieczne tarcia wynikające z różnic charakterów, oczekiwań i przyzwyczajeń. Balzac, z niebywałą przenikliwością, analizuje mechanizmy codziennych nieporozumień i konfliktów, które z jednej strony wydają się błahe, a z drugiej – wpływają na jakość wspólnego życia. Książka dzieli się na krótkie, niemal anegdotyczne rozdziały, które pokazują różne aspekty życia małżeńskiego: od początkowych upojeń miłością, przez sprzeczki, zazdrość i codzienne frustracje, aż po gorzkie refleksje o wzajemnym niezrozumieniu. Adolf i Karolina, choć typowi w swoich zachowaniach, są jednocześnie uniwersalnymi postaciami, które każdy czytelnik może odnaleźć w otaczającej go rzeczywistości. Balzac, znany z realistycznego stylu, wykorzystuje swoje literackie mistrzostwo, aby z precyzją i humorem ukazać detale życia małżeńskiego. Jego język jest ironiczny, pełen błyskotliwych obserwacji, które sprawiają, że książka jest zarówno zabawna, jak i skłaniająca do refleksji. Autor nie unika krytyki społecznych konwenansów i tradycji, które nierzadko przyczyniają się do napięć między partnerami. „Małe niedole pożycia małżeńskiego” to dzieło, które łączy w sobie komedię i tragizm, ukazując złożoność relacji małżeńskich. To książka dla tych, którzy szukają zarówno intelektualnej rozrywki, jak i głębszego spojrzenia na ludzkie słabości i kompromisy, jakie niesie życie w związku. Balzac, jak zawsze, pozostawia czytelników z pytaniami, które są aktualne nawet po ponad stu latach od napisania tej książki.
Hobbyksiazka - awatar Hobbyksiazka
oceniła na81 rok temu
Między ustami a brzegiem pucharu Maria Rodziewiczówna
Między ustami a brzegiem pucharu
Maria Rodziewiczówna
Ostatnio sięgnąłem po kolejnego polskiego klasyka wydanego w ramach serii Biblioteka Polska, którą prenumeruję. Następnym w kolejce była powieść "Między ustami a brzegiem pucharu" Marii Rodziewiczówny. To melodramat z 1889 roku opowiadający o pruskim arystokracie Wentzelu Croy-Dülmen, który zakochuje się w pięknej Jadwidze - Polce gdzieś z okolic Poznania. Wentzel wiedzie hulaszczy tryb życia. Liczne kochanki, popijawy, pojedynki na rewolwery i nienawiść do Polaków - tak, w telegraficznym skrócie, można scharakteryzować żywot tego nadętego typa. W pośladki najbardziej uwiera go to, że w połowie jest Polakiem i gdy ktoś mu to wyciągnie, gdy ktoś przypomni mu, że przecież jego matka była Polką, koleś robi się bardzo nerwowy i najczęściej z tego powodu pojedynkuje się. Jadwiga zmienia go jednak, a gdy jeszcze okazuje się, że jest wychowanicą jego babki od strony matki, w Wentzelu zachodzi przemiana i gość odkrywa w sobie uśpionego Polaka... "Między ustami a brzegiem pucharu" powstało "ku pokrzepieniu serc". Ten klasyczny melodramat na patriotyczną modłę został jednak napisany całkiem przyzwoicie. Jest tu sporo dialogów i to bardzo dobrych, a opisy Rodziewiczówna ograniczyła do minimum, choć w tym minimum oddała cały klimat polskiej prowincji pod zaborami. Mimo upływu ponad 130 lat, tę powieść nadal czyta się lekko i przyjemnie. W końcu to XIX-wieczny odpowiednik dzisiejszych czytadeł obyczajowych, choć napisany dużą piękniejszą polszczyzną. Książka raczej dla kobiet, ale i niejeden chłop też się będzie całkiem nieźle bawił czego jestem żywym dowodem. 😉
Mroczne-Strony - awatar Mroczne-Strony
ocenił na74 miesiące temu
Powrót na wrzosowisko Thomas Hardy
Powrót na wrzosowisko
Thomas Hardy
Lubicie seriale? Ha! Każdy lubi. Ale cofnijmy się w czasie: wyobraźcie sobie czasy sprzed platform streamingowych. Ok, pójdźmy o krok dalej (telewizja?),jeszcze dalej (radio?),jeszcze mały kroczek: tak, mamy powieści w odcinkach. Jeśli już podróżujemy, to idźmy na całość i przenieśmy się do Wielkiej Brytanii drugiej połowy XIX wieku. W Wasze ręce trafia londyński magazyn ilustrowany Belgravia, w którym za cenę jednego szylinga przeczytacie najnowsze powieści w odcinkach, wiersze i obejrzeć niezwykle realistyczne grawiury nawiązujące do treści. Jest pomiędzy 9 stycznia i 19 grudnia 1878 roku. Siadacie po południu przy kominku, a może jeszcze przy dziennym świetle, by nie psuć oczu i zaczynacie kolejny odcinek Powrotu na wrzosowisko, licząc, że ta historia porwie Was równie mocno, jak poprzednia powieść (Z dala od zgiełku tłumu) wybijającego się na tle innych Wiktorian, Thomasa Hardy’ego. Czy w porywach romantycznych uczuć czujecie się jak Eustachia, błąkająca się niczym duch na wrzosowiskach Egdonu, czy bliżej Wam do pokornej Tomasiny? W skrytości serca kochacie się w przystojnym Damonie, czy prawym, lecz zafarbowanym na czerwono ochrą, którą handluje, Diggorym Vennie? Magazyn trzeba zwrócić za kilka dni do wypożyczalni, ale nie chcecie się z nim rozstać i czytacie odcinek raz jeszcze, by wrył się dobrze w pamięć, a szczegóły intrygi nie wyparowały w nawale prac i obowiązków dnia codziennego. W nadziei na wydanie książkowe, spekulujecie, co autor doda, bo wiadomo, że wersja puszczona do druku jest uładzona, a praktyka taka nazwana od nazwiska Thomasa Bowdlera to bowdlerisation (Thomas Hardy nieraz sięgnie po ten rodzaj mitygowania moralnego swoich bohaterów). Autor określił swoje powieści jako opowiadające o ludziach i środowisku, w którym żyją (novels of character and environment). Utarte przez lata zwyczaje i sposoby myślenia zostają “skażone” nowymi ideami z zewnątrz prowadzącymi do tragedii, a grecki chór złożony z przedstawicieli lokalnej społeczności potęguje przeczucie dramatycznego końca. Co ciekawe, Hardy zaplanował inny koniec dla dwojga swoich bohaterów [uwaga, spojler!]: Tomasina miała pozostać wdową, a Diggory odjechać, zaprzęgając swoje kuce do wozu z ochrą, przez naciski czytelników połączył bohaterów na dobre i na złe.
Molly_Whelan - awatar Molly_Whelan
ocenił na827 dni temu
Dama Kameliowa Aleksander Dumas (syn)
Dama Kameliowa
Aleksander Dumas (syn)
Aleksander Dumas (syn) – „Dama kameliowa” „Być kochanym przez kurtyzanę to zwycięstwo naprawdę trudne.” XIX w. Paryż, Bougival – Francja Małgorzata Gautier piękna, młoda, zawsze elegancka – paryska kurtyzana, której grono adoratorów było bardzo szerokie i z wyższych sfer. „Kobieta lekkich obyczajów” przyzwyczajona do luksusów, pewnego dnia poznaje inteligentnego, nieśmiałego z niższych sfer – Armanda Duvala. Mężczyzna obdarza Małgorzatę niezwykłym uczuciem, a kurtyzana, która początkowo nie przywiązywała do tego dużej wagi z czasem zmienia zdanie. Oboje mają się ku sobie, ale czy bohaterka będzie w stanie porzucić swoje dawne życie dla Armanda? Czy mimo przeciwności losu bohaterowie mają szansę na szczęście? Jak potoczą się dalsze losy bohaterów? „Dama kameliowa” to wzruszająca miłosna historia dwójki ludzi z dwóch różnych światów, których połączyło szczere i prawdziwe uczucie. Kurtyzana, która pod wpływem miłości przeżywa moralne odrodzenie. Powieść, która zachwyca już od pierwszych stron, jest lekka i przyjemna. Czyta się naprawdę szybko. Piękna i zarazem smutna opowieść oparta na faktach – co jest jej dodatkowym atutem. Tytuł, który pomimo upływu wielu lat wciąż cieszy się dużą popularnością. „Dama kameliowa” zajmuje specjalne miejsce w moim sercu, a jej reread ponownie to potwierdził! #aleksanderdumassyn #damakameliowa #literaturafrancuska
Zaczytana - awatar Zaczytana
oceniła na1012 dni temu
Baby Anton Czechow
Baby
Anton Czechow
Czechow mógłby być ojcem duchowym naszego Boya-Żeleńskiego. Obaj studiowali medycynę a utrzymywali się z pisarstwa. Obaj zakochiwali się często i namiętnie. I obaj tworzyli rzeczy o mocnym wydźwięku społecznym. Jak te siedem opowiadań : „Baby”, z których prawie każda bardzo lubi się zabawiać. Księżna bawi się dobroczynnością tak radośnie, że aż obiekty jej łaski uciekają od niej jak najdalej. Trzpiotka zabawia się uprawianiem sztuki i flirtów pozamałżeńskich do tego stopnia, że dosłownie zamęcza na śmierć uwielbiającego ją męża – wybitnego lekarza i naukowca. Agafia - młoda mężatka upatrzyła sobie uroczego notorycznego lenia, który odwdzięcza się kochającym i rozpieszczającym go kobietom „w naturze” i figluje z nim w najlepsze w rytm wychylanych szklanic z wódką. W tytułowych „Babach” jest sobie pewna Maszeńka, która zabawiać się nie chciała, za to pokochała zbyt mocno i nie tego co powinna. A od tej miłości tylko nieszczęście i sromota niemal na całą wieś. No i niejedna nieszczęśnica skusiłaby się zrobić to, co Masza, byle tylko pohulać, pożyć troszeczkę! Modystka Poleńka to kolejna miłośnica, która źle ulokowała uczucia w chłopcu spoza swojej sfery. Ale równocześnie trzyma w odwodzie jako plan awaryjny zakochanego w niej subiekta. I nawet przez myśl jej nie przejdzie, że igra cudzymi uczuciami. Chórzystka jest raczej sama zabawką w rękach kapryśnego adoratora, osobiście zaś bawi się średnio. Nie dość, że pożytków z kochanka nie ma zbyt wiele, to do tego braku uciech dołączają złość i pogarda. Tomik kończy się intrygującym tytułem: „Anna na szyi”. Niby chodzi o order Świętej Anny, a w istocie o młodziutką dziewczynę, świeżo poślubioną starszemu, średnio atrakcyjnemu i dość nadętemu urzędnikowi. Małżeństwo miało ją wydobyć z biedy a okazało się obrzydliwą niewolą. Ale tylko do czasu aż młoda Ania obudzi w sobie demona nieposkromionej kobiecości. Może i Czechow nie przepada za swoimi bohaterkami, może odmalowuje je w niezbyt korzystnym świetle. Jednak czuć, że je rozumie i stara się ukazać ich wiele twarzy, czystą prawdę o życiu i trudne uwarunkowania społeczne, w jakich przyszło „babom” żyć. Ja polubiłam je prawie wszystkie. Dla zaspokojenia mojego męczącego dla co poniektórych symetryzmu, chętnie przeczytałabym zbiór opowiadań „Chłopy”. Czy też daliby się lubić?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na79 miesięcy temu

Cytaty z książki Świat pani Malinowskiej

Więcej
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Świat pani Malinowskiej Zobacz więcej
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Świat pani Malinowskiej Zobacz więcej
Tadeusz Dołęga-Mostowicz Świat pani Malinowskiej Zobacz więcej
Więcej