Dogmat i tiara. Esej o upadku rzymskiego katolicyzmu

- Kategoria:
- publicystyka literacka, eseje
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2020-09-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-09-18
- Liczba stron:
- 496
- Czas czytania
- 8 godz. 16 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380795495
Autorytet Kościoła przejawiał się w tym, że pilnował, zachowywał, przekazywał i chronił Bożą prawdę, i w tym, że potępiał, zwalczał, i skutecznie gromił przeciwne Bożej prawdzie błędy.
Kościół w historii był Kościołem walczącym. Żyć - znaczyło głosić z mocą dogmat i potępiać przeciwne mu argumenty. Jeśli to potępienie miało być realne, a nie abstrakcyjne, musiało też wskazywać z całą mocą na ludzi, którzy te błędy przyjmowali i wyznawali.
Władza, która miała formalne umocowanie w urzędzie papieskim, władza piętnowania błędów stała się pierwszą ofiarą soboru. Jeśli władza nie działa, nie wskazuje, kto jest, a kto nie może być nauczycielem katolickim, zanika autorytet Kościoła i autorytet papieża.
Papieże mogą pozostać medialnymi celebrytami, ale gubią autorytet.
Prawda, której byli strażnikami, została zmuszona do milczenia. Dogmat już nie wiąże. Dogmat stał się opinią i poglądem. Nie otwiera bram do Nieba. Nie przenosi poza czas. Zamiast podlegać władzy Boga, świat ulega tyranii doczesności i włącza się w budowę globalnej, lepszej przyszłości.
Dogmat i tiara to książka o porzuceniu dogmatu, o paraliżu zasady dogmatycznej.
O zjawisku, które widać gołym okiem, kiedy jawni heretycy nie tylko są tolerowani,
ale wręcz robią kościelne kariery, kiedy wielu biskupów chce błogosławić czynnych homoseksualistów, a siostry zakonne - bronić aborcji.
Nie da się głosić prawdy wiary bez potępienia jej przeciwieństwa. To relatywizacja aktu wiary. To w istocie subtelna i łagodna forma uśmiercenia dogmatu, coś jak eutanazja.
Nie wystarczy powiedzieć, że Chrystus jest Synem Bożym, zawsze trzeba dodać, że każdy, kto tak nie uważa, jeśli tylko nie znajduje się w stanie nieprzezwyciężonej niewiedzy, błądzi, okazuje Bogu nieposłuszeństwo, lekceważy Boży nakaz. Powiedzieć to pierwsze bez dodania tego drugiego, to nic nie powiedzieć.
Kup Dogmat i tiara. Esej o upadku rzymskiego katolicyzmu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Dogmat i tiara. Esej o upadku rzymskiego katolicyzmu
Poznaj innych czytelników
157 użytkowników ma tytuł Dogmat i tiara. Esej o upadku rzymskiego katolicyzmu na półkach głównych- Chcę przeczytać 81
- Przeczytane 72
- Teraz czytam 4
- Posiadam 15
- Religia 3
- Historia 3
- Chrześcijaństwo 2
- Ulubione 2
- Wiara 1
- Półka jajo 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dogmat i tiara. Esej o upadku rzymskiego katolicyzmu
Chapeau bas dla Autora " Dogmatu i tiary", Pawła Łisickiego. Erudyta i apologeta katolicki.
Monumentalna publicystyka o rozległej wiedzy - jedyny taki esej na temat Kościoła Katolickiego sprzed i po Soborze Watykańskim II.
Jest jak religijny kryminał z wieloma postaciami- "bohaterami" przewrotu rewolucyjnego w Kościele.
Wielość cytatów, miejsc i wydarzeń wywołuje niekiedy znużenie treścią książki, która czytelnika zdumiewa, poraża i zadziwia. Przyjemność jednak sprawia obcowanie z myślą intelektualną pisarza.
Warto było przeczytać tę książkę!
Chapeau bas dla Autora " Dogmatu i tiary", Pawła Łisickiego. Erudyta i apologeta katolicki.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMonumentalna publicystyka o rozległej wiedzy - jedyny taki esej na temat Kościoła Katolickiego sprzed i po Soborze Watykańskim II.
Jest jak religijny kryminał z wieloma postaciami- "bohaterami" przewrotu rewolucyjnego w Kościele.
Wielość cytatów, miejsc i wydarzeń wywołuje niekiedy...
Bardzo dobra książka!
Bardzo dobra książka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBez czytania łatwo zgadnąć: kiedyś było dobrze, gdyż przestrzeganą była Tradycja, w wyniku II Soboru Watykańskiego nastąpiło odejście od Tradycji i dlatego jest źle. Zatem kiedyś było dobrze, gdyż papież zakładał tiarę.„Tiara składała się z trzech umieszczonych jedna nad drugą królewskich koron (..) Od czasów Pawła VI papieże zamiast tiary używają mitry. Tyle że to znacznie słabszy symbol i co innego wyraża.” (s. 45) „Koronacja tiarą – właśnie nie biskupią mitrą – i towarzyszące jej pierwsze błogosławieństwo miasta i całego okręgu ziemi to był decydujący obraz, który symbolizował objęcie urzędu. Za potrójną koroną skrywało się niezwykłe potrójne roszczenie: "był on [papież] nie tylko ojcem ziemskich książąt", ale też właściwym przewodnikiem dla całego świata i w nie mniejszej mierze zastępcą Jezusa Chrystusa na ziemi. (…) Zgodnie z tym, co widział wzrok, ona czyniła papieża papieżem. Bez tiary nie było papieża – pisał Wolf. Ale tiara nie tylko czyniła papieża papieżem, pokazywała coś więcej. Poddawała ona całość ziemskiej władzy pod zwierzchnictwo władzy papieża i tym samym, w sensie symbolicznym, wskazywała, że w ostatecznym rachunku ta władza pochodzi z góry, od Chrystusa. Koronacja tiarą i roszczenie do panowania nad "książętami i królami", a więc nad władcami świeckimi, pokazywało, jakie są nieprzekraczalne granice świeckiej władzy.” (s. 41) „Inaczej niż mitra, która była znakiem władzy kościelnej, czysto duchownej, ograniczonej do wiernych, tiara pokazywała coś więcej: świat podlegał, co do zasady, wikariuszowi Chrystusa. Oto tu, w Rzymie znajdował się ten, który jest ziemskim namiestnikiem Boga.” (s. 42) „Bonifacy VIII (1235 – 1303),kiedy przyjmował jak Grzegorz IX drugą, środkową koronę na tiarę, tak przedstawił relacje władzy duchownej do świeckiej: "Obie władze pochodzą od Boga, jednakże ład wymaga, aby jedna była podporządkowana drugiej: wyższa jest jednak władza duchowna. To jej przystoi ustanawiać władzę świecką i napominać ją, kiedy zbłądzi...". Dodanie drugiej korony było właśnie znakiem, że "Kościół rozporządza zarówno duchowym, jaki świeckim mieczem". Co ciekawe, ta interpretacja jest bliska przekazowi ewangelicznemu i słowom Chrystusa, by oddać, co boskie Bogu, a co cesarskie cesarzowi – przecież do Boga należy ostatecznie wszystko i cesarz, kimkolwiek by był, ma wszelką władzę z góry, Bogu!” (s. 43) Po pierwsze, czemu „interpretacja” ? To co jest jasne, nie wymaga wyjaśnień. Po drugie, gdzie jest tam o podporządkowaniu ? Imperium nie odróżnialo Boskiego od cesarskiego, trzeba o tym przypominać ? Po trzecie, o jakiej władzy mowa? Gdy „powstał między uczniami spór, który z nich jest najważniejszy” Jezus powiedział „ci, którzy uchodzą za władców narodów, uciskają je” (οι δοκουντες αρχειν των εθνων κατακυριευουσιν αυτων) zatem „niech pierwszy z was będzie sługą wszystkich” (πρωτος εσται παντων δουλος) Mk 10, 44 i paralelne Mt 20, 27, Łk 22, 26 i J 13, 15, pododnie Mk 9, 35 „pierwszy niech będzie ostatnim i sługą wszystkich” (πρωτος ειναι εσται παντων εσχατος και παντων διακονος).
„Spośród dwunastu Jezus wybrał Piotra jako przywódcę: jego urząd stanowił ośrodek jednoczący uczniów. Nie został mianowany dyktatorem czy monarchą lub królem, ale przywódcą. Istotą jego urzędu była nie władza, lecz służba.” (Richard Chilson „W co wierzymy ?” s. 147)
Po wojnie „z Francji zniknęła rozwiązana przez de Gaulle'a Akcja Francuska, najprężniejszy wcześniej ośrodek ideowego i politycznego oporu wobec rewolucji.” (s. 110) Jakiej rewolucji? „Akcja Francuska” została zakazana jeszcze przez rząd przedwojenny, jej założyciel Maurras nazwał Ewangelistów „czterema ciemnymi Żydami” (quatre Juifs obscurs) o sobie zaś mówił „jestem ateistą, chociaż katolikiem” (Je suis athée, mais catholique) co jakby zapowiadało „rzymskokatolickiego ateistę” Wolniewicza.
O czym tu oczywiście ani słowa.
„Jak zatem potem Paweł VI mógł dziwić się inwazji myślenia niekatolickiego, skoro sam je do Kościoła wprowadził? A co mam powiedzieć o jego następcy, który prawą ręką głosi Chrystusa, jedynego Zbawiciela, i wzywa do otwarcia mu drzwi, a lewą daje się traktować na równi z szamanami, magami, czarownikami, stojąc z nimi jak równy z równymi, jakby był, on, wikariusz Chrystusa na ziemi, po prostu jednym z wielu kolorowych liderów religijnych! Franciszek,.., ach, w tym przypadku aż szkoda słów. Pytanie pozostaje. Skąd ta ciągła schizofrenia? Te ciągłe wykluczające się sprzeczności?” (s. 297) Czemu ma służyć słowo „kolorowych”? O czymś takim zaś nic https://www.gosc.pl/doc/3570504.Franciszek-modli-sie-za-Castro
Nazwisko Castro pada, gdy mowa o uchwaleniu przez Sobór Deklaracji o wolności religijnej „kardynała Arribyy Castro, arcybiskupa Tarragony, rzecznika Episkopatu Hiszpańskiego, który w ten sposób mówił o nieszczęsnej deklaracji na temat wolności religii” (s. 287, pomijam co mówił, był oczywiście przeciw) i w podobnym zdaniu o oporze przeciw reformom „Jednym z założycieli tego ruchu oporu był Plinio Correa de Oliveira, który pomagał arcybiskupowi Sigaudowi i de Castro Mayerowi.” (s. 305)
Osobliwe słownictwo „Brać udział w kuriozalnych i groteskowych spotkaniach międzyreligijnych, jak to w Asyżu, bić się w piersi (głównie cudze),odcinając się od przeszłych katolików, składając raz po raz kolejne bombastyczne samokrytyki, tworzyć gigantyczną masę nieczytanych i nieważnych dokumentów, które w y p l u w a z siebie watykańska fabryka, angażować się na rzecz ekologii, walki z ubóstwem, walki o klimat, o równość kobiet, o ocalenie wymierających gatunków, wierząc, że wreszcie dotrą do współczesnego człowieka, który wobec tych zabiegów i umizgów pozostawał coraz bardziej obojętny.” (s. 257 podkr. Piratki)
Czy „zniesienie ekskomuniki wobec wypowiadającego błędne opinie na temat Holocaustu biskupa Williamsona” (s. 449) nie kłamstwa, a zaledwie „błędne opinie”. Trochę wcześniej rozróżnienie „biskup Williamson rozpowszechniał nieprawdę historyczną, nie była ona przecież herezją” (s. 446). Przykazanie o niedawaniu fałszywego świadectwa przestało obowiązywać? Jakby kto zapomniał, skoro wedle Williamsona „nie było” urządzeń do zbiorowego uśmiercania przeznaczonych dla Żydów (gdyż „nie mogłyby działać”),to konsekwentnie „nie było” ich dla Polaków czy kogokolwiek. https://www.ekai.pl/biskup-poparl-putina-wczesniej-zaprzeczal-istnieniu-holokaustu/
Jakiś ksiądz nie był zachwycony tą książką, zaznaczam, że nie do końca jego uwagi rozumiem https://wiez.pl/2021/09/11/czym-rozni-sie-chrystus-od-kaprala/
Bez czytania łatwo zgadnąć: kiedyś było dobrze, gdyż przestrzeganą była Tradycja, w wyniku II Soboru Watykańskiego nastąpiło odejście od Tradycji i dlatego jest źle. Zatem kiedyś było dobrze, gdyż papież zakładał tiarę.„Tiara składała się z trzech umieszczonych jedna nad drugą królewskich koron (..) Od czasów Pawła VI papieże zamiast tiary używają mitry. Tyle że to znacznie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobra. Szczególnie na plus uporządkowanie tematów, a nie - jak w przypadku innych książek Pawła Lisickiego - chaotyczna treść.
Bardzo dobra. Szczególnie na plus uporządkowanie tematów, a nie - jak w przypadku innych książek Pawła Lisickiego - chaotyczna treść.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka uświadamia jak istotna i potrzebna była Inkwizycja. Wszyscy heretycy o których pisze autor w czasach działania tej instytucji grzecznie odwołali by swoje bzdury albo skończyli na stosie. Niestety od dawna KK takich narzędzi nie ma i dlatego jak mówiła Matka Boża w Fatimie ludzie spadają do piekła jak śnieg a w dzisiejszych czasach to chyba jak ulewny deszcz
Książka uświadamia jak istotna i potrzebna była Inkwizycja. Wszyscy heretycy o których pisze autor w czasach działania tej instytucji grzecznie odwołali by swoje bzdury albo skończyli na stosie. Niestety od dawna KK takich narzędzi nie ma i dlatego jak mówiła Matka Boża w Fatimie ludzie spadają do piekła jak śnieg a w dzisiejszych czasach to chyba jak ulewny deszcz
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGruba cegła ale dobra rzecz
Gruba cegła ale dobra rzecz
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDogłębna analiza prądów myślowych i głównych aktorów, oraz istotnych zmian doktrynalnych (sic!) dokonanych przez nich podczas II Soboru Watykańskiego ze szczególnym uwzględnieniem roli ówczesnego prof. Josepha Ratzingera.
Książkę czyta się dobrze, mimo okazjonalnych pogłębionych analiz filozoficzno-teologicznych. Jednak do niektórych ostro zarysowanych wniosków można by się przyczepić. Po tej objętości i szczegółowości analizy oczekiwałem większego zniuansowania oceny propagowanych stanowisk i działań.
Mimo tych mankamentów książka pozostaje warta polecenia. Choć koniecznie zachęcam do przyjrzenia się obronie stanowiska z drugiej strony - mianowicie - w jaki sposób mimo zaistniałych zmian (akcentów? doktryny?) ciągłość Tradycji i nauczania Kościoła katolickiego została utrzymana. Jestem ciekawy takiej obrony ze strony przedstawicieli nurtu ekumenicznego i tego będę poszukiwał jako dopełnienia stanowiska przedstawionego w książce.
Dogłębna analiza prądów myślowych i głównych aktorów, oraz istotnych zmian doktrynalnych (sic!) dokonanych przez nich podczas II Soboru Watykańskiego ze szczególnym uwzględnieniem roli ówczesnego prof. Josepha Ratzingera.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się dobrze, mimo okazjonalnych pogłębionych analiz filozoficzno-teologicznych. Jednak do niektórych ostro zarysowanych wniosków można by...
Rewelacja! Dokument, traktat filozoficzno-teologiczny i esej - wszystko w jednym. Rzetelne przedstawienie faktów. Autor nie oszczędza nikogo, żadnej taryfy ulgowej dla wielkich nazwisk. Warto przeczytać.
Rewelacja! Dokument, traktat filozoficzno-teologiczny i esej - wszystko w jednym. Rzetelne przedstawienie faktów. Autor nie oszczędza nikogo, żadnej taryfy ulgowej dla wielkich nazwisk. Warto przeczytać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFantastyczne, dogłębne omówienie źródeł współczesnego kryzysu wiary katolickiej i osłabienia kościoła katolickiego. Autor wskazuje, że przyczynił się do tych zjawisk Sobór Watykański II oraz jeden z jego głównych aktorów, Josef Ratzinger. Książkę czyta się jak powieść sensacyjną, zwłaszcza w części opisującej przebieg Soboru oraz intrygi reprezentantów tzw. nowej teologii.
Fantastyczne, dogłębne omówienie źródeł współczesnego kryzysu wiary katolickiej i osłabienia kościoła katolickiego. Autor wskazuje, że przyczynił się do tych zjawisk Sobór Watykański II oraz jeden z jego głównych aktorów, Josef Ratzinger. Książkę czyta się jak powieść sensacyjną, zwłaszcza w części opisującej przebieg Soboru oraz intrygi reprezentantów tzw. nowej teologii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTen esej pozwolił mi zrozumieć istotę Soboru Watykańskiego II i jego wpływ na dalsze losy Kościoła. Jest to ksiażka warta polecenia wszystkim którzy interesuja się historia Kościoła Rzymskokatolickiego. Autor w rzetelny sposób przedstawia fakty i wydarzenia majace wpływ na obecny kryzys.
Ten esej pozwolił mi zrozumieć istotę Soboru Watykańskiego II i jego wpływ na dalsze losy Kościoła. Jest to ksiażka warta polecenia wszystkim którzy interesuja się historia Kościoła Rzymskokatolickiego. Autor w rzetelny sposób przedstawia fakty i wydarzenia majace wpływ na obecny kryzys.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to