Offline

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The way home
- Data wydania:
- 2020-07-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2020-07-15
- Liczba stron:
- 328
- Czas czytania
- 5 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788366611290
- Tłumacz:
- Ryszard Oślizło
„Była godzina dwudziesta trzecia, kiedy po raz ostatni sprawdziłem pocztę i wyłączyłem telefon, licząc na to, że robię to na zawsze”.
Mark Boyle, znany na świecie jako „człowiek bez pieniędzy”, opisuje swoje życie bez technologii, rządzone rytmami pór roku, na tle krajobrazu dalekiego od miejskiego zgiełku. W swojej książce dzieli się wnioskami, które skłoniły go do „powrotu do korzeni”, oraz osobistą podróżą w poszukiwaniu sensu życia i pielęgnowaniem człowieczeństwa bez udziału urządzeń elektronicznych.
Jego pełna otwartości, podszyta poczuciem humoru opowieść skłania do refleksji: czy jestem w stanie przełączyć się na stałe na tryb offline? Czy poczucie wygody zatraca we mnie radość z codziennych czynności? Jakie działania mogę podjąć, aby bliżej połączyć się ze światem i otaczającymi mnie ludźmi?
Kup Offline w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Offline
Jak to jest żyć, kiedy najczęstszą formą spotkań ze znajomymi jest wymiana kilku zdań na Instagramie? Jak to jest dotykać setek przedmiotów, które przestając działać czynią nas bezradnymi dzieciakami bez pojęcia o tym, czym można je zastąpić? Jak to jest być prowadzonym na sznurku przez piszczące i dzwoniące pudełeczka, które nakazują nam pośpiech i budzą panikę? Jak to jest wycenić pracę człowieka na papier? Wreszcie... jak to jest stać na Matce Ziemi i nie znaleźć sposobu na czerpanie z jej darów i przetrwanie dzięki nim? @wydawnictwomova właśnie wydało polski przekład książki Marka Boyle "Offline", która w podtytule ma nieco wyświechtaną frazę "Jak dzięki życiu bez pieniędzy i technologii odzyskałem wolność i szczęście". Tyle, że tym razem trzymamy w rękach pamiętnik zbudowany na doświadczeniu, a nie błyszczące strony stworzone dla najnowszego trendu w eko-modzie. Rzadko bierzemy na poważnie prepersów, kpimy z Mistrzów Przetrwania. Ja sama jestem bardzo sceptyczna. Ale może warto, choćby z ciekawości, sięgnąć po książkę, która nie jest poradnikiem, a raczej wyrazem radości z nowo obranego stylu życia, przekazanej nam poprzez relację ze zmian, które autor postanowił wprowadzić dla odzyskania oddechu zgodnego z pulsem ziemi, z rytmem natury. Po lekturze tej pochwały życia z dala od błysków ekranów i zgiełku miast, zdarza mi się zauważać, słyszeć i czuć więcej. I choć nie pójdę śladem Marka Boyle'a, to jednak lektura jest wyciszająca, uświadamia wiele życiowych "przeszkadzajek" i pozwala leżeniem na trawie z wyłączoną komórką cieszyć się bardziej, bez stresu powodowanego gonieniem terminów, uzależnieniem od brzegów i pisków wzywających nas do stawienia się w pospinanym kablami techno świecie. Polecam. Pani_Ka Czyta Ps. Pozwólmy sobie na ponurą fantazję: Co jeśli zdarzy się cywilizacyjną zapaść, a gdy opadnie kurz, nie będzie obok nikogo, kto będzie wiedział jak przetrwać bez kabli, wtyczek, komunikatorów, portów usb? I bez papierów, którym rządy i banki nadały pewną wartość? Teraz oczywiście płacimy pieniędzmi, a ja piszę do Was ze smartfona. Ale jak cudownie jest pobyć z lasem, jeziorem i ciszą. Tyle że... przez chwilę...?
Oceny książki Offline
Poznaj innych czytelników
528 użytkowników ma tytuł Offline na półkach głównych- Chcę przeczytać 306
- Przeczytane 210
- Teraz czytam 12
- Posiadam 37
- 2020 8
- 2020 7
- 2021 7
- Ulubione 3
- 2023 3
- Reportaż 3










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Offline
Przeczytałem jednym tchem i miałem iść na 9 - 10 gwiazdek. W myślach już układałem strukturę tego co o tej książce dobrego można twierdzić.
Dalej tak uważam. Jest dobra. Nawet bardzo dobra. Facet porzuca cywilizacje z jej udogodnieniami i opisuje jak mu się żyje na irlandzkiej wsi zupelnie bez prądu i udogodnieni cywilizacji zgodzie z prawami natury.
To są świetne refleksje. Pokazują jak w wielu punktach stajemy się nie panami, a przedmiotami, jak mocno jesteśmy zredukowani przez wszystko to co się nam kojarzy że współczesną cywilizacją.
Dużo jest o sadzeniu, łowieniu, chodzeniu pieszo, projektach, życiu małych lokalnych wspólnot i ich wymieraniu przez żarłoczne korporacje i pęd współczesności.
Więc czyta się świetnie i ogólnie nie ma się do czego przyczepić. Więc wszystko by było fajnie, ale gdzieś od połowy książki pojawiła mi się myśl, ok "ale dlaczego to czytam?" Przecież jeśli on to pisał z takim zamiarem to to wszystko, albo większość jest fakem. Po prostu. Ciekawie skrojona historia, dobry eksperyment, bla bla, świat zły, bla bla, porzucam go, a na końcu przepisze na laptopie, wydam i zarobię na tym szmal... Nie wierzę, że w trakcie eksperymentu facetowi nie przyszły takie myśli do głowy, w sensie żeby zmonetyzowac swój antycywilizacyjny projekt.
Drugi aspekt to kłopot relacyjny. Był tam z kobietą. Mam wrażenie, że on tam jest jak ten bohater z "Wybrzeża moskitów" z Harrisonem Fordem i Phenixem Riverem. W sensie, że ceną projektu jest bycie upartym przy tym wrecz nieczulym wladca absolutny, ktory nie bierze pod uwagę innych. Jest opis jak z partnerą jadą z tej wsi do Bristolu kilkadziesiąt godzin, aby spotkać się z rodziną gdzie lot trwały by 45 minut. Nie wierzę, że jakakolwiek kobieta by to zniosła o tak o dla myśli swojego partnera no chyba żeby byla szalenczo zakochana. Z reszta jak kogos to interesuje to zapraszam do tresci, aby nie robic spojlera.
Po prostu dla mnie jest to opis nie prawdziwego życia i tyle. Taką mam opinie.
Ostatnia rzecz. Uważam, że świata w którym żyjemy jest miejscem nam danym i zadanym. Człowiek każdy tak to widzę jest kapłanem świata. Powinien siebie ofiarować, aby świat podtrzymywać, oczyszczać, ratować, chronić, bo ma rozum, wolna wolę, inteligencje, jezyk, technike, cywilizacje. Cały czas slyszym o ociepleniu klimatu, o zmianach w oceanach, wymieraniu gatunkow, ale nikt nie powie ze zwierzęta możemy leczyć i to na zupełnie innym poziomie niz 30 lat temu. Ratujemy gatunki, przenosimy zwierzeta itd. W sensie technologia jest błogosławieństwem, a nie przekleństwem. Z resztą pomyślmy o tomografii, kolonoskopi. Sorry. Nawet dentysta! Kiedyś był kowal i jak miałeś mocny organizm i zakarzenie cię nie powaliło to żyłeś. Owszem - dla zysku zabijamy tą planetę, ale rozwiązaniem nie będzie ucieczka do mysiej dziury, albo zostanie nawiedzonym lękowym prepersem, tylko refleksja, poświęcanie się.
Dlatego takie rozkminki, piękne utopie, troszkę nieszczere, napisane dla szmalu na poziomie ideologii nie kupuje.
Przeczytałem jednym tchem i miałem iść na 9 - 10 gwiazdek. W myślach już układałem strukturę tego co o tej książce dobrego można twierdzić.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDalej tak uważam. Jest dobra. Nawet bardzo dobra. Facet porzuca cywilizacje z jej udogodnieniami i opisuje jak mu się żyje na irlandzkiej wsi zupelnie bez prądu i udogodnieni cywilizacji zgodzie z prawami natury.
To są świetne...
Mam dużo przemyśleń po przeczytaniu tej książki, jednak większość z nich nie dotyczy w ogóle głównego tematu, a raczej osoby autora i jego snobizmu. Książkę czytało mi się przyjemnie, byłam na wakacjach, z dala od komputerów, z ograniczonym zasięgiem i internetem w telefonie, co w pewien sposób korespondowało z przemyśleniami i trybem życia autora. Jednak jest w tej narracji kilka rzeczy, które mnie zastanawiają, a może nawet denerwują. Przede wszystkim autor dzielił przez większość czasu życie na swojej niemal samowystarczalnej farmie ze swoją dziewczyną, a ich wspólne dnie wypełniała głównie ciężka praca związana z zaspokojeniem swoich podstawowych potrzeb. Ona była artystką, tancerką i jak podkreślał wielokrotnie autor, wolnym duchem. Momenty szczerości, w których przyznawał, że są chwilę, gdy obojgu im brakowało dostępu do technologii i choćby obejrzenia wspólnie filmu, zdarzyły się w tej książce może dwa razy. Przez większość czasu czytelnik zapoznaje się z trybem życia autora (to akurat ciekawy aspekt) oraz jego rozterkami odnośnie zakresu i elastyczności własnego przedsięwzięcia (mam tu na myśli np. rozważania nad kupnem wyposażenia wędkarskiego lub zwykłego ołówka). Autor ma dużą świadomość wpływu swoich nielicznych decyzji konsumenckich na świat natury, ale po kilku takich wywodach stają się ona mocno przewidywalne i zwyczajnie nudne - tak, wszyscy wiemy, że moglibyśmy obyć się bez wielu przedmiotów, którymi na co dzień się otaczamy, w dodatku myślę, że po tę książkę sięgają ludzie, którym również, jak autorowi, temat dewastacji środowiska naturalnego przez człowieka itp. nie jest obcy. Chyba spodziewałam się trochę bardziej praktycznego opisu tej nietypowej codzienności, którą autor wybrał dla siebie. Pod koniec książki, gdy niespodziewanie (czyżby?) ukochana autora zostawia go, by wyruszyć w podróż za przygodą dotarło do mnie, że najchętniej poznałabym tę historię z jej perspektywy. Myślę, że kobieta oprócz wszystkich trudności, które dotyczą przy takim stylu życia mężczyzn, ma dodatkowo więcej dylematów i spraw do rozwiązania/zaopiekowania. Jak np. radziła sobie z okresem? Czy stosowała jakąkolwiek antykoncepcję? To nie są pytania wydumane, bo w jednym fragmencie autor wyraźnie daje do zrozumienia, że oboje nie chcieli mieć dzieci, a niedługo potem, że z braku rozrywek typu telewizja, czy internet, w długie jesienne i zimowe wieczory uprawiali seks przy kominku. Tak, to brzmi romantycznie, ale od razu przyszło mi do głowy, że skoro autor ma wielki dylemat, czy kupić syntetyczną żyłkę do wędki, z pewnością prezerwatywy nie są na jego liście zakupów - egzaltowanie przeżywał nawet to, że książkę musiał pisać ołówkiem i że w ogóle musiał ten ołówek kupić (sic). Jak więc połączyć rezygnację z technologii i jednocześnie nie panikować każdego miesiąca? Tak, są sposoby naturalne, ale umówmy się, one nie działają i nie bez przyczyny ludzie w poprzednich epokach mieli zazwyczaj wiele dzieci... Ale oczywiście, tak przyziemne sprawy nie zostały uznane przez niego za godne opisania, a wielka szkoda. Bardzo interesuje mnie właśnie taka kobieca perspektywa w życiu bez elektryczności i technologii; pomiędzy wierszami z narracji autora wyczytałam co najmniej kilka powodów, dla których jego ukochana zrezygnowała z tego życia i ze związku z nim.
Mam dużo przemyśleń po przeczytaniu tej książki, jednak większość z nich nie dotyczy w ogóle głównego tematu, a raczej osoby autora i jego snobizmu. Książkę czytało mi się przyjemnie, byłam na wakacjach, z dala od komputerów, z ograniczonym zasięgiem i internetem w telefonie, co w pewien sposób korespondowało z przemyśleniami i trybem życia autora. Jednak jest w tej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTemat przewodni ciekawy, ale chaotyczny sposób opisania nie pozwolił dobrnąć mi do końca. Myślałem, że dowiem się czegoś o technicznych trudach życia poza cywilizacją, a umęczyłem się opisami jak bohater jeździł rowerem do baru na piwo i pomagał sąsiadom.
Temat przewodni ciekawy, ale chaotyczny sposób opisania nie pozwolił dobrnąć mi do końca. Myślałem, że dowiem się czegoś o technicznych trudach życia poza cywilizacją, a umęczyłem się opisami jak bohater jeździł rowerem do baru na piwo i pomagał sąsiadom.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele ta książka poukładała mi w głowie. Polecam każdemu.
Wiele ta książka poukładała mi w głowie. Polecam każdemu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ma swoje plusy, ale ma też mnóstwo minusów. Gdyby skupiała się wyłącznie na doświadczeniach autora, a nie na poglądach oceniłbym dużo wyżej.
Książka ma swoje plusy, ale ma też mnóstwo minusów. Gdyby skupiała się wyłącznie na doświadczeniach autora, a nie na poglądach oceniłbym dużo wyżej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor jest świrem, który neguje całą cywilizację. Mimo to ma wiele racji w opisie części mechanizmów współczesnego kapitalizmu i przywiązania do nowych technologii. Więcej przyrody, ludzi, mniej ekranów - z tym mogę się zgodzić i z pewnością będę pamiętał tę książkę.
Autor jest świrem, który neguje całą cywilizację. Mimo to ma wiele racji w opisie części mechanizmów współczesnego kapitalizmu i przywiązania do nowych technologii. Więcej przyrody, ludzi, mniej ekranów - z tym mogę się zgodzić i z pewnością będę pamiętał tę książkę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZazdroszczę realizacji planów...
Zazdroszczę realizacji planów...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam mieszane uczucia czytając tę książkę. Po pierwszym rozdziale stwierdziłam, że chyba niewiele mam z niej dla siebie, ale nie przestałam czytać. Po skończeniu jednak zatonęłam w przemyśleniach. Warto się nad nią pochylić.
Miałam mieszane uczucia czytając tę książkę. Po pierwszym rozdziale stwierdziłam, że chyba niewiele mam z niej dla siebie, ale nie przestałam czytać. Po skończeniu jednak zatonęłam w przemyśleniach. Warto się nad nią pochylić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Offline" Marka Boyle'a jest skrajnym przykładem rezygnacji z technologii, do której ja nigdy nie dojrzeję, bo… nie chcę. Książka ta, choć w moim odczuciu ważna i bardzo dobrze napisana, wymęczyła mnie straszliwie i po raz pierwszy od dawna biłam się z myślami, czy dać jej szansę, czy porzucić jej lekturę na korzyść czegoś innego.
Sam autor to irlandzki pisarz, który zaistniał w 2008 roku jako Człowiek bez Pieniędzy. Mark Boyle na tym jednak nie poprzestaje i dziesięć lat później decyduje się na całkowite zerwanie z wszelkimi udogodnieniami XXI wieku - elektrycznością, dostępem do internetu, telefonami, samochodami itd. Wyprowadza się na irlandzką wieś, gdzie ze swoją partnerką buduje małą chatkę i staje się nowym Waldenem, czyli człowiekiem z lasu.
Niestety, jako nowoczesny Walden Boyle w mojej ocenie wypada blado.
Boyle z jednej strony zachwyca się przyrodą, docenia życie w zgodzie z naturą, brak kalendarza, telefonu... A z drugiej na większość jego przemyśleń reagowałam przewróceniem oczami, bo były tak płytkie i próżne, że zastanawiałam się, czy są to rzeczywiście refleksje dojrzałego mężczyzny. Romantyzowanie życia sprzed ery elektryczności i industrializacji, masochistyczne zapędy w imię mętnych wyższych wartości, pogarda wobec piły mechanicznej i elektryczności, przy jednoczesnym chętnym korzystaniu z autostopu - dla mnie, osoby wychowanej na "głębokiej wsi" - jest to po prostu śmieszne.
Nie wiem, czy polecam - zostawię to indywidualnemu osądowi. Między egzaltacją a naturalizmem znalazło się sporo treści wartych rozważenia, jednak tego pierwszego było w mojej ocenie w tej książce za dużo.
"Offline" Marka Boyle'a jest skrajnym przykładem rezygnacji z technologii, do której ja nigdy nie dojrzeję, bo… nie chcę. Książka ta, choć w moim odczuciu ważna i bardzo dobrze napisana, wymęczyła mnie straszliwie i po raz pierwszy od dawna biłam się z myślami, czy dać jej szansę, czy porzucić jej lekturę na korzyść czegoś innego.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSam autor to irlandzki pisarz, który...
Książka zapowiadała się całkiem ciekawie. Myślałam, że będzie traktować więcej o życiu offline, a tymczasem trąci hipokryzją. Autor momentami cofa się do czasów, kiedy ogień rozpalało się krzesiwem i pochwala prostotę życia, a zaraz potem czytamy jak pije piwo w pubie. Do mnie nie trafia.
Książka zapowiadała się całkiem ciekawie. Myślałam, że będzie traktować więcej o życiu offline, a tymczasem trąci hipokryzją. Autor momentami cofa się do czasów, kiedy ogień rozpalało się krzesiwem i pochwala prostotę życia, a zaraz potem czytamy jak pije piwo w pubie. Do mnie nie trafia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to