rozwińzwiń

Kołysanka z huraganem

Okładka książki Kołysanka z huraganem autora Justyna Wicenty, 9788365970428
Okładka książki Kołysanka z huraganem
Justyna Wicenty Wydawnictwo: Dowody biografia, autobiografia, pamiętnik
310 str. 5 godz. 10 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2020-04-06
Data 1. wyd. pol.:
2020-04-06
Liczba stron:
310
Czas czytania
5 godz. 10 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365970428
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kołysanka z huraganem w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Kołysanka z huraganem



książek na półce przeczytane 943 napisanych opinii 942

Oceny książki Kołysanka z huraganem

Średnia ocen
7,7 / 10
140 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kołysanka z huraganem

avatar
279
235

Na półkach:

Bardzo bolesna i poruszająca, ale też bardzo piękna opowieść o przeżywaniu żałoby po utracie dziecka. Czułam ten przeogromny ból, bezmiar pustki i codzienne zmuszanie się do życia. Dzień za dniem walka, by przetrwać, bo jest jeszcze córeczka, która potrzebuje rodziców. Córeczka, która też tęskni za braciszkiem. Bardzo potrzebna książka, myślę, że może być wsparciem dla rodziców, którzy stracili dzieci. Autorce bardzo dziękuję, że podzieliła się z nami swoją historią i że pamięć o maleńkim Tadeuszku pozostanie nie tylko w Jej sercu, ale również na kartach tej książki.

Bardzo bolesna i poruszająca, ale też bardzo piękna opowieść o przeżywaniu żałoby po utracie dziecka. Czułam ten przeogromny ból, bezmiar pustki i codzienne zmuszanie się do życia. Dzień za dniem walka, by przetrwać, bo jest jeszcze córeczka, która potrzebuje rodziców. Córeczka, która też tęskni za braciszkiem. Bardzo potrzebna książka, myślę, że może być wsparciem dla...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
88
31

Na półkach:

Bardzo osobista książka. Odważna. Dla osób o otwartych umysłach . Dla osób gotowych zmierzyć się z opowieścią o bólu i powrocie do życia. Historia smutna, ale dająca nadzieję , mądra i bardzo prawdziwa. Dziękuję!

Bardzo osobista książka. Odważna. Dla osób o otwartych umysłach . Dla osób gotowych zmierzyć się z opowieścią o bólu i powrocie do życia. Historia smutna, ale dająca nadzieję , mądra i bardzo prawdziwa. Dziękuję!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
325
202

Na półkach: ,

Relacja po stracie, walka z codziennością, rozliczanie z przeszłością, wreszcie konieczność życia dalej pomimo tego co się wydarzyło, bo ciągle jest dla kogo żyć. Ta książka nie potrzebuje więcej słów oceny. Jest piękna w swojej prostocie i szczera mimo bólu.

Relacja po stracie, walka z codziennością, rozliczanie z przeszłością, wreszcie konieczność życia dalej pomimo tego co się wydarzyło, bo ciągle jest dla kogo żyć. Ta książka nie potrzebuje więcej słów oceny. Jest piękna w swojej prostocie i szczera mimo bólu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

389 użytkowników ma tytuł Kołysanka z huraganem na półkach głównych
  • 207
  • 182
75 użytkowników ma tytuł Kołysanka z huraganem na półkach dodatkowych
  • 30
  • 19
  • 9
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3
  • 3

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Poufne Mikołaj Grynberg
Poufne
Mikołaj Grynberg
„Nie mogę obiecać, że gdy wreszcie czas ruszy naprzód, życie nabierze rumieńców. Wszystko ma swoje wady i mało zalet. Wynurz głowę z rejwachu przeszłości. Stamtąd jesteś, ale tam już nie ma nikogo oprócz ciebie. Rozejrzyj się i wyrzuć rzeczy, których twoje dzieci nie będą chciały odziedziczyć. W głowie zrób to samo, choć to znacznie trudniejsze.”(s. 7-8) Mikołaj Grynberg, Poufne, Wyd. Czarne. Wołowiec 2020. „Rejwach”- słowem znaczącym, nie pierwszy raz się pojawia i nie po raz ostatni (zapewne) u Grynberga. Zobacz: zbiór opowiadań Rejwach (2017) Historie opowiadane wraz z dziadkiem, ojcem i samym Mikołajem Grynbergiem. Jak napisze Hanna Krall: „Spieszcie się czytać Mikołaja Grynberga. Następni, kolejni piszący przegapią albo pominą mimochodem”. Czego nie pomija Grynberg?  rozmów o Żydach (na pytanie: dlaczego zawsze rozmawiacie o Żydach?) Odpowiedz może być tylko jedna: „Bo jesteśmy Żydami.”;  poszukiwania i utrwalania indywidualnej tożsamości i rodowych korzeni;  historii wojennych: „Urodził się w kwietniu. A w listopadzie byli już w getcie. We troje”( s.51)  niedzielnego obiadu z rosołem i makaronem domowej roboty, mielonych, purre i sałaty ze słodką śmietaną;  dosadnych sformułowań (żadnych półśrodków): …………. (strony do indywidualnych poszukiwań);  dowcipów o Rosenzweigu: „ …całą noc chodził po domu. Około piątej rano wstaje, wściekła żona i pyta go, co tak chodzi. Chodzę, bo nie mogę spać, odpowiada Rosenzweig. Dlaczego nie możesz spać? Bo jestem winien Hozenduftowi pieniądze. Dużo? Dużo. To zadzwoń i powiedz mu, że nie oddasz…(s. 18).  złotych myśli: „Kłamstwo nie ma krótkich nóg”. Ojciec mówił, że ma..  prozy życia: „U ciebie widzę same tróje i jedną czwórkę z wf- u. Wiesz, co to oznacza? -Wiem- odpowiedział uśmiechnięty syn- Że całe życie będę kopał rowy”. (s. 140) To, co się udaje Grynbergowi:  uczynić opowieści „poufne” dostępnymi szerokim kręgom czytelniczym;  uchwycić (w niezwykle skondensowanej formie) trzy czasy z akcentem na przeszłości, bez której nie istnieje teraźniejszość i przyszłość;  wydobyć bez zbędnych zawirowań i zawiłości stylistycznych na powierzchnię istotę opowiadanych historii;  podnieść do rangi znaczącej opowiadanie jako gatunek literacki (formę wymagającą jasności, klarowności i precyzji). „Poufne” Mikołaja Grynberga – krótka forma w ujęciu doskonałym. 10/10
zoe - awatar zoe
ocenił na103 miesiące temu
Auroville. Miasto z marzeń Katarzyna Boni
Auroville. Miasto z marzeń
Katarzyna Boni
Auroville to eksperymentalne miasto w Indiach. Miejsce z założenia wolne od polityki czy religii, skupione na braterstwie, a wszystko to by odnaleźć duchową ścieżkę w zgodzie ze światem. Po latach starań, starć z korporacjami oraz państwem, stało się kulturową enklawą, odrębnym terytorium, które jest samowystarczalne pod względem energii, edukacji, opieki medycznej i wytwarzanych towarów. Wiele początkowych założeń na pewnym etapie uległo erozji — powstał kult Matki-założycielki, miasto stało się popularnym miejscem dla turystów, a starcia z państwem oraz wielkimi korporacjami udowodniły, że nie da się pozostać całkowicie wolnym od polityki czy dzisiejszego świata — ale miasto zachowało swój duchowy wymiar. Niektórych zawiodło, dla innych okazało się miejscem, którego od zawsze poszukiwali i postanowili tam już zostać. Niezależnie jednak od emocji — Auroville to marzenie o utopijnym mieście przyszłości, które ciągle dąży do postępu, ale najważniejsza dla jego mieszkańców jest duchowa równowaga. Katarzyna Boni odwiedziła Auroville kilka razy. Mieszkała tam dłuższy okres, poznawala ludzi, rozmawiała z tymi, co zostali oraz zdecydowali się odejść, zbierała doświadczenia własne oraz cudze, a to by na kartach książki odbić życie i mentalność, jaka wypełniła to miejsce. Z mojego punktu widzenia wykonała kawał dobrej roboty, a na szczególną uwagę zasługuje odbicie kultu matki i zgubienie wcześniejszych ideałów, gdy doszło do koniecznej walki o niezależność. Zabrakło mi w tym wniknięcia w pewne elementy, pogłębienia codziennych tematów, ale jako całość zostałam pozytywnie zaskoczona. Dobry reportaż o temacie, który budzi wiele emocji oraz przemyśleń.
Czytajacamewa - awatar Czytajacamewa
oceniła na811 miesięcy temu
Oświęcim. Czarna zima Marcin Kącki
Oświęcim. Czarna zima
Marcin Kącki
„Oświęcim. Czarna zima” to bardzo dobrze napisany i niezwykle interesujący reportaż. Marcin Kącki ukazuje w nim znane polskie miasto, które kojarzy się przede wszystkim z obozem koncentracyjnym. Ale nie tylko przez ten pryzmat patrzymy na to miejsce oczyma różnych bohaterów. A bohaterowie są różni. To m.in. ludzie interesujący się historią, mający konkretną misję przybliżania prawdy o lagrze, ale też szerzenia idei pokoju, tolerancji i pamięci. Jak się okazuje, nie każdy tak samo rozumie i interpretuje te pojęcia, a ich zestawienie w ujęciu prezentowanych postaci może nieraz zadziwiać i szokować. Podobnie jak swego rodzaju „konkurowanie” między sobą przez dwie znane instytucje. Marcin Kącki rozmawia nie tylko z mieszkańcami Oświęcimia, ale również tymi, którzy tu zagościli. Jedni wpadli tylko na przysłowiową chwilę, inni zostali na dłużej. Są tacy, którzy kochają to miasto, i tacy, którzy mają przykre wspomnienia, bo stali się na przykład ofiarami rasistowskich i antysemickich ataków. Autor ciekawie przestawia także odległą historię miasta, która okazuje się fascynująca. Przy okazji przywołuje pewną legendę związaną z rzekomą klątwą rzuconą na miasto. Bez względu na czary i klątwy, miasto tworzyli i tworzą ludzie, a ci różnią się bardzo. I tak jest od wieków. Wojenna historia Oświęcimia przeraża z przyczyn oczywistych. Jednak i dzisiejszy obraz może jeżyć włosy na głowie, czego dowodem są wypowiedzi pełne obojętności, niefrasobliwości, głupoty, a nawet wrogości. Kącki udowadnia, że zakończenie II wojny światowej nie zakończyła Zła (przez duże „Z”) panoszącego się na świecie. Nie jest ono związane tylko z jednym, konkretnym miejscem, jednak Oświęcim odgrywa w świadomości Polaków szczególną rolę. Tym bardziej przerażają odradzające i panoszące się dziś i u nas, i za granicami nacjonalistyczne ruchy, a nawet partie, których przedstawiciele zasiadają w parlamentach. Książka Marcina Kąckiego uwiera i skłania do wielu refleksji; dla niektórych może być niewygodna, bo nie pokazuje Polaków jako nieskazitelnych bohaterów, wspaniałych patriotów i miłosiernych katolików. Ale właśnie dlatego jest prawdziwa – po lekturze chce się powiedzieć „A to Polska właśnie”, cytując klasyka. Takie książki o Oświęcimiu i Auschwitz warto czytać, a nie grafomańskie banialuki, jakie zasypują ostatnio nasz księgarski rynek. POLECAM SZCZERZE – do przemyślenia, dyskusji, ku przestrodze…
allison - awatar allison
ocenił na89 dni temu
Dość. O zwierzętach i ludziach, bólu, nadziei i śmierci Dorota Sumińska
Dość. O zwierzętach i ludziach, bólu, nadziei i śmierci
Dorota Sumińska
Wybrałam tę książkę w postaci audiobooka do samochodu. To był błąd – cały czas prowadziłam przez załzawione oczy. Na początku zdziwiłam się, że jest taka krótka. Teraz już wiem, że tyle wystarczyło. Zaglądamy do różnych przybytków, które człowiek – korona stworzenia, najwyższy stopień na drabinie ewolucji – zbudował dla racjonalizacji cynicznego wykorzystywania tych, którzy nie umieją się przed nim obronić. Dostajemy krótkie migawki na życie krowy mlecznej i mięsnej, świni, gęsi, karpia, ale także ukochanego domowego chomiczka, śmiesznej małpki, pociesznego delfinka, słodkiego pieska z płaską mordką. I nagle wszystkie nasze problemy przestają być ważne – bo doświadczamy codzienności wypełnionej cierpieniem od pierwszych do ostatnich chwil życia, dzień i noc. Czy łudzę się, że ta książka kogoś przekona? Absolutnie nie. No może tego, kto i tak skłania się w stronę kotleta z ciecierzycy i kurtki z eko-skóry, więc potrzebuje tylko ostatniego utwierdzenia w tym wyborze. Ci, którzy uważają, że zostali powołani do czynienia sobie ziemi poddaną, nie zaryzykują dysonansu poznawczego. Nie chcę przy tym sprawić wrażenia, że kogoś potępiam – uważam, że wegetarianizm/weganizm czy po prostu wejście do ciuchlandu zamiast do markowego sklepu to wybór, do którego każdy musi dojść sam. Ta książka nie jest więc po to, żeby zmieniać czyjś pogląd na świat – raczej żeby utwierdzać ludzi takich jak ja w naszych wyborach, gdy w wielu miejscach spotykamy się z wyśmianiem i niezrozumieniem. Jeśli więc za nic nie oddasz przyjemności zjedzenia skwierczącej kiełbaski z grilla – odpuść sobie lekturę. Nie dlatego, że jesteś złym człowiekiem, tylko dlatego, że to jeszcze nie Twój czas. Z kwestii technicznych – bardzo mnie ucieszyło, że książkę czyta autorka. Lubię jej nieco zadziorny, sugestywny ton, a i do dykcji nie można mieć zastrzeżeń.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na83 miesiące temu
Dodatkowa dusza Wioletta Grzegorzewska
Dodatkowa dusza
Wioletta Grzegorzewska
Bardzo lubię prozę Wioletty Grzegorzewskiej, zachwyca mnie jej zdolność do opisywania rzeczywistości w sposób poetycki, niemalże magiczny. Wciąż pamiętam uczucia towarzyszące lekturze jej poprzednich powieści, tych z wątkami autobiograficznymi. I być może właśnie dlatego sięgając po „Dodatkową duszę” spodziewałam się, że otrzymam więcej „Grzegorzewskiej w Grzegorzewskiej” – i odrobinę się rozczarowałam. To dobra, sprawnie napisana książka. Poruszająca, pełna ludzkich dramatów i wspomnień z czasów II wojny światowej. Autorka posłużyła się prawdziwą historią – historią jedną z wielu, ukrytą pośród cudzych wspomnień – ratując od zapomnienia postać żydowskiego inżyniera Juliana Brzezińskiego i jego syna Marcina. Jest w tej opowieści coś reporterskiego, odrobinę beznamiętnego, co nie pozwoliło mi się rozkoszować lekturą. Kilka razy czułam tę iskierkę kunsztu literackiego Grzegorzewskiej, ale błyskawicznie się te iskry wypalały, przykryte faktami, dialogami i językiem epoki. To wszystko sprawia, że mam duży problem z oceną tej książki. Bo oczywiście doceniam, jak dobrze autorka oddaje ducha tamtych czasów, dbając chociażby o charakterystyczne słownictwo. Doceniam też sam pomysł na udokumentowanie opowieści, która mogłaby zaginąć w odmętach historii. No ale pod kątem literackim to nie była najbardziej udana przygoda – i obawiam się, że problem nie leży w książce, a w moich oczekiwaniach. Ale może to i lepiej?
Klaudyna Maciąg - awatar Klaudyna Maciąg
ocenił na76 miesięcy temu
Ok, amen. Miłość i nienawiść w świecie nowojorskich chasydów Nina Solomin
Ok, amen. Miłość i nienawiść w świecie nowojorskich chasydów
Nina Solomin
Ta książka pochłonęła mnie w całości. Nie jest jednak wybitna pod względem literackim — czuć braki warsztatowe, a reportaż momentami mógłby być pogłębiony. Umówmy się: nie pisał tego Kapuściński. Mimo to autorka wykonała dobrą robotę. Nina Solomin opisuje życie zamkniętej enklawy ortodoksyjnych Żydów w Nowym Jorku. Robi to w sposób przystępny, momentami poruszający, momentami niewygodny. To książka, która wciąga treścią, nawet jeśli nie zawsze zachwyca formą. Największą siłą „Ok, amen” jest pokazanie codzienności świata rządzącego się surowymi zasadami, wyraźnie oddzielonego od reszty miasta — świata, który istnieje tuż obok, a jednocześnie funkcjonuje jakby w innym stuleciu. Autorka zagląda za mur społeczności chasydzkiej, pokazując mechanizmy kontroli, religijne rygory, role kobiet i mężczyzn oraz napięcie między wiarą a jednostkową wolnością. Czytanie tej książki bywa momentami trudne. Jako osoba z zewnątrz — „goj” — czytelnik zderza się z perspektywą ludzi, dla których świat poza wspólnotą jest nieczysty i moralnie gorszy. Solomin nie epatuje sensacją, raczej obserwuje i opisuje, zostawiając miejsce na własne emocje i refleksje odbiorcy. To reportaż, który skłania do pytań: jak to możliwe, że w samym sercu nowoczesnego Nowego Jorku funkcjonują społeczności żyjące według zasad sprzed dziesięcioleci? Jaką cenę płaci się za przynależność i bezpieczeństwo, a jaką za próbę wyrwania się poza narzucone ramy? „Ok, amen” nie jest książką doskonałą, ale jest ważna. Zostaje w głowie i zmusza do myślenia — a to w reportażu liczy się najbardziej.
ania020283 - awatar ania020283
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Kołysanka z huraganem

Więcej
Justyna Wicenty Kołysanka z huraganem Zobacz więcej
Justyna Wicenty Kołysanka z huraganem Zobacz więcej
Justyna Wicenty Kołysanka z huraganem Zobacz więcej
Więcej