Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2019-11-06
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-11-06
- Liczba stron:
- 250
- Czas czytania
- 4 godz. 10 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381781459
Czy Polacy wynaleźli koło, pokonali Aleksandra Wielkiego i zakładali miasta w Europie?
Propagatorzy Wielkiej Lechii przedstawiają nową wersję historii bez faktów, w której Polacy (zwani niegdyś Lechitami) posiadali m.in. ogromne imperium, toczyli zwycięskie boje z Aleksandrem Wielkim, czy kontaktowali się z… kosmitami. Zwolennicy tych teorii utrzymują, że wrogom Lechii zależało na tym, aby zniszczyć „prawdę” i wmówić nam, że Polacy zeszli z drzew wraz ze chrztem Mieszka w 966 roku. Popularność koncepcji Wielkiej Lechii przerodziła się w agresywny retorycznie ruch internetowy, którego zwolennicy nazywani są turbosłowianami lub turbolechitami. Praca składa się z dwóch części: publicystycznej i naukowej. W pierwszej części, przedstawiona została geneza i charakterystyka zjawiska, jak również idące za nim zagrożenia. Część druga stanowi wycieczkę do wykreowanego przez pseudonaukę świata starożytnych Polaków, w której rolę przewodnika pełni historyk. Krok po kroku zostaną poddane analizie dowody rzekomo potwierdzające istnienie imperium lechickiego. Ukazane zostanie, jakimi narzędziami można rozbroić każdy mit pseudohistoryczny, w czym niebagatelną rolę będzie miało przedstawienie tego, co rzeczywiście wiemy na temat naszych początków. Czytelnik będzie mógł zapoznać się z bogatą literaturą przedmiotu, pomocną w dalszym samodzielnym pogłębianiu wiedzy. Książka skierowana jest przede wszystkim do osób, które napotykają w internecie nowe, niejednokrotnie kontrowersyjne lub podejrzane treści o najdawniejszej historii Polski, jak również i do wszystkich zainteresowanych tajemnicami naszych dziejów.
Kup Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków
Poznaj innych czytelników
400 użytkowników ma tytuł Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków na półkach głównych- Przeczytane 226
- Chcę przeczytać 169
- Teraz czytam 5
- Posiadam 48
- Historia 17
- 2020 6
- Legimi 4
- 2020 4
- Popularnonaukowe 4
- 2019 4
Tagi i tematy do książki Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków
Bądź pierwszy
Dodaj cytat z książki Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków
Dodaj cytat






































OPINIE i DYSKUSJE o książce Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków
Krótkie, treściwe, dobrze się czyta.
Krótkie, treściwe, dobrze się czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor we właściwy sposób, nie pozbawiony humoru, komentuje fantazmaty lechickie. Najważniejsze jest, jak po kolei obala kolejne argumenty zwolenników turbolechickich treli za pomocą właściwego obejścia się ze źródłem. Polecam. Jedyne 2 mankamenty, to dwa drobne pomyłki autora, jeden dotyczy przecenienia wpływu Aleksandra Dugina na państwo rosyjskie, a drugi dotyczy tego, jakoby panslawiści koniecznie chcieli rusyfikować wszystkich Słowian niczym Michaił Pogodin. Niemniej poza tymi 2 mankamentami nie mam nic do zarzucenia.
Autor we właściwy sposób, nie pozbawiony humoru, komentuje fantazmaty lechickie. Najważniejsze jest, jak po kolei obala kolejne argumenty zwolenników turbolechickich treli za pomocą właściwego obejścia się ze źródłem. Polecam. Jedyne 2 mankamenty, to dwa drobne pomyłki autora, jeden dotyczy przecenienia wpływu Aleksandra Dugina na państwo rosyjskie, a drugi dotyczy tego,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zdecydowanie nie jest dla osób, które znają się już na dziejach przeszłości, a raczej dla kogoś spoza tego kręgu, który się nie zna na temacie. Jako archeolog i historyk miałam lekką lekturę do pośmiania się z cytatów Bieszka i innych w wolnych chwilach, bo samych książek tych "specjalistów" nie czytałam :)
Książka zdecydowanie nie jest dla osób, które znają się już na dziejach przeszłości, a raczej dla kogoś spoza tego kręgu, który się nie zna na temacie. Jako archeolog i historyk miałam lekką lekturę do pośmiania się z cytatów Bieszka i innych w wolnych chwilach, bo samych książek tych "specjalistów" nie czytałam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArtur Wójcik w sposób merytoryczny rozprawia się z fantazjami części pisarzy na temat istnienia w starożytności Imperium Lechickiego. Przez większą część książki zestawia argumenty turbolechitów z faktycznymi wydarzeniami podpartymi wiedzą historyczną. Najciekawszy dla mnie był fragment o pokazaniu, na jakie źródła powołują się fani teorii lechickiej - na przykład, wykładnikiem wiedzy o wieku VIII czy IX są książki pisane w wieku XV, gdzie wiadomo, że z różnych powodów dodawano wiele "od siebie".
Jedyną częścią książki, która mnie średnio przekonała jest powiązanie turbolechitów z celowym działaniem ze strony władz rosyjskich. Autor dość mocno to uargumentował, a następnie w jednym, dwóch zdaniach dał do zrozumienia, że może takie powiązanie jest, a może to tylko zbieg okoliczności. Moim zdaniem, jeśli turcholechici są tak zajawieni tym, jak fajni byli Słowianie, to oczywiste, że będzie im bliżej do innych Słowian (Rosji),niż do Germanów (Niemiec). A taki obraz poglądów tej grupy wyłania się z przedstawionych przez autora fragmentów wypowiedzi i wpisów na forach turbolechickich/turbosłowiańskich.
Książka generalnie ciekawa i fajnie, że w sposób merytoryczny odwołuje się do argumentów turbolechitów. Każda osoba, która zaczyna swoją przygodę z poznawaniem historii i wierzeń Słowian, powinna przeczytać tą pozycję, by nie wpaść przypadkiem w sidła fanów Wielkiej Lechii.
Artur Wójcik dał radę napisać książkę w miarę lekko, mimo podawania tak wielu faktów naukowych, żonglowania datami, nazwiskami, nazwami miejscowymi. Dobrze się ją czyta :)
Artur Wójcik w sposób merytoryczny rozprawia się z fantazjami części pisarzy na temat istnienia w starożytności Imperium Lechickiego. Przez większą część książki zestawia argumenty turbolechitów z faktycznymi wydarzeniami podpartymi wiedzą historyczną. Najciekawszy dla mnie był fragment o pokazaniu, na jakie źródła powołują się fani teorii lechickiej - na przykład,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka próbuje wytłumaczyć "fenomen" teorii spiskowej o Wielkiej Lechii. Osiąga to za pomocą analizy twórczości jej mentorów i pseudohistoryków (m.in J. Bieszka, P. Szydłowskiego i C. Białczyńskiego),zestawia je z danymi naukowymi, pokazuje błędy w wywodach turbosłowian i turbolechitów oraz wyjaśnia prawdopodobne przyczyny takiego rozumowania.
Książka próbuje wytłumaczyć "fenomen" teorii spiskowej o Wielkiej Lechii. Osiąga to za pomocą analizy twórczości jej mentorów i pseudohistoryków (m.in J. Bieszka, P. Szydłowskiego i C. Białczyńskiego),zestawia je z danymi naukowymi, pokazuje błędy w wywodach turbosłowian i turbolechitów oraz wyjaśnia prawdopodobne przyczyny takiego rozumowania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowiedziałbym, że "Fantazmat Wielkiej Lechii" nie jest ani dla zagorzałych specjalistów czy pasjonatów historii (bo im natury bredni o Wielkiej Lechii nie trzeba tłumaczyć),ani dla tych, którzy po prostu chcą czerpać rozrywkę z lektury ostrej krytyki foliowej czapeczki (ponieważ Artur Wójcik pisze sucho i przedstawia w swojej książce bardzo naukowy punkt widzenia). Myślę jednak, że jest to lektura bardzo cenna dla wszystkich tych, którzy parają się przekazywaniem swojej wiedzy innym, a więc dla nauczycieli, popularyzatorów czy pracowników instytucji kultury. "Fantazmat" pokazuje bowiem mechanizmy rozprzestrzeniania się teorii spiskowych oraz dowodzi ich społecznej szkodliwości. Pozwala wreszcie spojrzeć na zagadnienie Wielkiej Lechii okiem eksperta, którego zadaniem jest odpierać argumenty tak głupie, że czasem trudno jest na nie znaleźć merytoryczną odpowiedź.
Powiedziałbym, że "Fantazmat Wielkiej Lechii" nie jest ani dla zagorzałych specjalistów czy pasjonatów historii (bo im natury bredni o Wielkiej Lechii nie trzeba tłumaczyć),ani dla tych, którzy po prostu chcą czerpać rozrywkę z lektury ostrej krytyki foliowej czapeczki (ponieważ Artur Wójcik pisze sucho i przedstawia w swojej książce bardzo naukowy punkt widzenia). Myślę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDobrze napisana, merytoryczna. Takie książki są potrzebne by obalać mity, które powstają z niewiedzy i braku krytycznego myślenia. Polecam.
Dobrze napisana, merytoryczna. Takie książki są potrzebne by obalać mity, które powstają z niewiedzy i braku krytycznego myślenia. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRównie dobrze autor mógłby pisać czemu ziemie NIE jest płaska. Wyznawcy zwariowanych idei będą zawsze, więc z czym tu polemizować? Strata czasu...
Równie dobrze autor mógłby pisać czemu ziemie NIE jest płaska. Wyznawcy zwariowanych idei będą zawsze, więc z czym tu polemizować? Strata czasu...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNarodziny Wielkiej Lechii są powiązane z powstaniem internetu w Polsce. Wcześniej, jak ktoś głosił tezy o Turbosłowianach to spotykał się z reakcją pukania w głowie. Dziś, kiedy jest internet, gdzie każdy może założyć kanał na YT lub swojego bloga to nic nie stoi na przeszkodzie. Nawet na historii i warsztacie historyka nie trzeba się znać. Jak coś to po prostu banujesz ludzi. Grono gorących wyznawców zawsze się znajdzie. Niestety w ostatnich latach wychodzą książki z renomowanych wydawnictw i tematem zajmuje się kadra akademicka. Nie chodzi tu o wypunktowanie pseudonauki i "zarabiania na frajerach", tylko o poważne podejście do tematu, np. konferencje. Autor opracował wątek o trurbosłowianach na wielu wątkach i skonfrontował to z warsztatem historyka, np. kwestia źródeł, a raczej ich braku. Nawet tezy głoszone, np. Rosja jako opiekun wszystkich Słowian, nie są stałe. Opcji nie na dyskusje nie ma. Wierzysz lub nie.
Narodziny Wielkiej Lechii są powiązane z powstaniem internetu w Polsce. Wcześniej, jak ktoś głosił tezy o Turbosłowianach to spotykał się z reakcją pukania w głowie. Dziś, kiedy jest internet, gdzie każdy może założyć kanał na YT lub swojego bloga to nic nie stoi na przeszkodzie. Nawet na historii i warsztacie historyka nie trzeba się znać. Jak coś to po prostu banujesz...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie książka ciężka w ocenie. Autor w sumie dobrze wskazuje na argumentacje zwolenników "Wielkiej Lechii" i wykazuje im błędy, ale mnie strasznie mierziło nieodparte wrażenie, że autor nie wiedział czy chce napisać kompletną szczegółową analizę czy pobieżne omówienie argumentów.
Za tym pierwszym przemawia chociażby rozdział 6 poświęcony rzekomej koronacji Bolesława Chrobrego na cesarza, gdzie autor dość szczegółowo omawia zagadnienie, ale przez całą książkę przewijają się zwroty typu, że szczegółowe informacje są i jest przypis i obszerna nieraz bibliografia omawiająca jakieś zagadnienie obszerniej. Z tego tytułu nieraz dostajemy jakby odpowiedzi nie wchodzące zbytnio w polemikę, a innym razem mamy rozbudowaną polemikę.
Autor również nie ustrzegł się od moim zdaniem ważnych błędów. Są nimi na pierwszym miejscu brak informacji o tym, że czołowy przedstawiciel "dowodów" państwa lechitów pan Janusz Bieszk był tajnym współpracownikiem służb komunistycznych o pseudonimie "Henryk"
https://www.youtube.com/watch?v=Ml91JhLV49s
Nie wiem też czemu autor nie wspomina [przynajmniej ja nie dostrzegłem] o kanale na YT Radosław Patlewicz, który ma kilka filmów na temat obalania mitów o "wielkiej lechii" wykazując słabość argumentów na rzecz takiego tworu.
Ponadto omawianie pewnych argumentów nie zawiera istotnych kwestii, np. omówienie argumentu tzw. "turbolechitów" z jednej tablicy z kolumny Zygmunta III Wazy. Autor nie mówi, że napis o 44 królu polski może pochodzić z Regum Poloniae Icones, dzieła Tomasza Tretera wydany w 1591 roku, gdzie król Zygmunt III Waza jest 44 władcą polski.
Na str. 98 autor napisał nie wiem czemu
"Oznaczałoby to, że geny (DNA) tworzą etnos, czyli kod kulturowy."
DNA i geny to nie są synonimy. Geny to pewne fragmenty DNA kodujące określone białka lub RNA. A zapis sugeruje, że geny i DNA to jest to samo, co jest nieprawdą.
Autor wykazał się na stronie 101 w połączeniu ze 103 niekonsekwencją. Raz mówi, że Kliosov "od pewnego czasu zajmuje się badaniami genetycznymi" str. 101, a na stronie 102-103 napisał "Co ciekawe, współpracuje [Kliosov] on z równie szemranymi i tajemniczymi "naukowcami", takimi jak Giancarlo Tiziano Tomezzoli. Żaden z nich nie przeprowadza badań genetycznych ani językowych. Nie przeszkadza im to w snuciu różnych teorii o genetyce, haplogrupie i migracji Słowian [...]" To raz napisał, że prowadzi innym razem, że nie. Strasznie dziwna niekonsekwencja jest tutaj przedstawiona. Nie bije to w żadnym wypadku w argumentacje na rzecz, że "Imperium Lechickie" to wymysł, ale taka gafa jest porażająca.
Na stronie 130 autor powołuje się na dendrochronologię, jednak hipoteza o powstawaniu słojów 1 słój na 1 rok jest wadliwa, bo słoje mogą powstawać w szybszym tempie, oraz słoje mogą też w dolnej części drzewa [przy pniu] zanikać przy niekorzystnych wegetacyjnie warunkach oraz nawet mogą w ogóle nie powstać.
"Należy pamiętać, że wskaźniki te nie zawsze są niezawodne. W pewnych warunkach słoje mogą w ogóle nie powstawać, w innych zaś mogą się podwajać."
https://www.encyklopedia.lasypolskie.pl/doku.php?id=s:sloje-roczne
Publikacja zawiera również garść literówek i jedno lub dwa miejsca, gdzie szyk wyrazów jest przestawiony, a ostatni rozdział to już są czyste spekulacje, gdzie można by całość skrócić do jednej strony i nie rozpisywać się jaki to medialny pan powiedział coś, że jest za Wielką starożytną Lechią czy bazuje na jej narracji oraz czy Rosja i jej służby stoją za tym zjawiskiem czy też nie, bo ostateczna odpowiedź brzmi nie wiadomo. Dla mnie to mało potrzebne w tej książce z uwagi na brak wniesienia do dyskusji czegokolwiek, o tym, że może to być narzędzie Rosji wystarczyłaby jedna strona, a garść internetowych sympatyków głównie z paramilitarnych i politycznych środowisk również nie potrzeba było się rozpisywać i ich cytować dość obszernie, a wystarczyłoby wspomnieć o nich i dać w przypisie źródło do ich wypowiedzi. Ostatni rozdział dla mnie można było skrócić do maksymalnie 2 stron.
Podtytuł też jest mylący, książka nie opisuje wbrew sugestii "jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków", a omawia co owa pseudonauka mówi. Sam mechanizm jest tylko lekko muśnięty.
Natomiast super omówione metody badawcze historyków, fałszowanie dokumentów z dawnych wieków na przestrzeni dziejów czy obszerna bogata Bibliografia, gdzie na około 190 stron tekstu mamy około 30 stron bibliografii naukowej, ale i odnośników do artykułów online czy źródeł propagujących mity o starożytnej potężnej lechii. Pełno przypisów, które odsyłają do literatury przedmiotu, w celu poszerzenia swojej wiedzy z omawianego zagadnienia jeśli kogoś interesują akurat szczegóły, co jest super sprawą.
Okładka, grafika na niej jak i format bardzo ładne i poręczne, ale ja tam wolę twarde okładki. Grafiki w książce czasami zbyt ciemne i przez to mało co widać.
Dla totalnego laika książka dobra, ale nie mówi nic więcej niż to co można znaleźć na blogach poświęconych obalaniu argumentów zwolenników "Wielkiej lechii", np. na blogu "se czytam" artykuły z serii "Turbolechickie zidiocenie, czyli dojenie frajerów".
Więc książka nie powiem, że nic nie wnosi, czy że wnosi mało, ale na pewno nie tyle ile się spodziewałem, ale na bzdury o "Wielkiej Lechii" wystarczy, chociaż polecam gorąco kanał pana Radosława Patlewicza i wszystkie jego filmy o bzdurach rzekomego państwa Lechitów i ich "argumentacji".
Może mam taki odbiór tej pracy z racji, że już trochę czytałem na blogach czy filmy oglądałem i większość rzeczy nie była dla mnie nowością. Nie jest ona straconym czasem, ale u mnie z racji wcześniejszego zetknięcia się z tematem, była mało odkrywcza. Polecam ją jak już mówiłem totalnym laikom, którzy pierwszy raz słyszą o "Wielkiej Lechii", lub mają o niej mgliste pojęcie. Ta książka pięknie odkłamuje ich propagandę i kłamstwa, a cytaty z ich książek znajdujące się w tej publikacji pokazują, że treść książek turbolechitów to takie wodolejstwo, że szkoda gadać.
Stąd moja ocena trochę surowa, ale takie mam odczucie po tej książce jednak normalnie dałbym mniej więc ocena na wyrost [zamiast 5 jest 6]szczególnie, że to pierwsza książka tego autora.
#################################
str. 8
"Przyszło nam żyć w czasach , w których nauka jako zespół dyscyplin straciła na wartości w świadomości społecznej . Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji . Zdarza się , że wieloletnie badania naukowe zestawia się ze słowami samozwańczego lekarza ,który twierdzi , że nowotwór można wyleczyć za pomocą witaminy C , a w swoim sklepie internetowym sprzedaje strukturyzatory wody pitnej za 2500 zł."
str. 196
"Z pewnością zabrzmi to patetycznie , ale nie możemy stracić wiary w naukę . Nauka to nie są punkty w dorobku naukowym , międzynarodowe rankingi najlepszych uczelni , zdobywanie kolejnych szczebli akademickiej kariery . Nauka to myślenie i dochodzenie do prawdy ."
Jak dla mnie książka ciężka w ocenie. Autor w sumie dobrze wskazuje na argumentacje zwolenników "Wielkiej Lechii" i wykazuje im błędy, ale mnie strasznie mierziło nieodparte wrażenie, że autor nie wiedział czy chce napisać kompletną szczegółową analizę czy pobieżne omówienie argumentów.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZa tym pierwszym przemawia chociażby rozdział 6 poświęcony rzekomej koronacji Bolesława...