rozwińzwiń

Wysokie chmury

Okładka książki Wysokie chmury autorstwa Alan Sasinowski
Okładka książki Wysokie chmury autorstwa Alan Sasinowski
Alan Sasinowski Wydawnictwo: Świat Książki literatura piękna
240 str. 4 godz. 0 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2019-01-16
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-16
Liczba stron:
240
Czas czytania
4 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381390033
Przede mną nic już nie ma – takie przekonanie żywi Marek, pracownik pomocy społecznej w średnim wieku. Ale myli się. Otrzymuje bowiem informację, że jedyna kobieta, którą kochał, popełniła samobójstwo. Próba rozwiązania zagadki tej śmierci to dla niego szansa, aby nadać sens własnemu życiu. Szansa, ale i potężne ryzyko - bo zanurzenie się w przeszłości i konfrontacja z dawnymi przyjaciółmi podważy jego mniemania na temat seksu, zdrady, miłości i odkupienia.
Średnia ocen
4,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wysokie chmury w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wysokie chmury

Średnia ocen
4,9 / 10
32 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wysokie chmury

avatar
128
116

Na półkach: , , , ,

"wysokie chmury" Alan Sasinowski
☁️
Zrobiłam do tej ksiażki drugie podejście w ramach akcji #czytajmypopolsku od (tu ozn). Swoją drogą jest to wspaniała akcja! Mój stosik wstydu zmalał dzięki dziewczyną i ich pomysłowości!
☁️
Niestety ta książka jest hmmm... Mam do niej problem, naprawdę. Tak jak się obawiałam już od pierwszego rozdziału zawiodłam się na tej powieści. Może mam za duże wymagania do książek albo to lektura nie dla mnie? Albo opcja trzecia, ta książka to czysty gniot. Choć z tą czystością bym też nie przesadzała...
Z góry mówię, nikomu nie odradzam ale polecić też jej nie mogę.
☁️
Na początek zalety jakie ta książka posiada. Jest krótka więc też bardzo się nie torturowałam. Bohaterowie tego gniota byli ciekawi, intrygujący i tacy wyraziści. W szczególności polubiłam postać Doroty i Iwony, te kobiety bardzo mi przypadły do gusty. Są to kobiety z którymi z chęcią bym porozmawiała przy kawie bądź lampce wina, bo zdecydowanie Dorota lubiła popijać, Iwona myślę, że także by nie odmówiła.
Bardzo podobał mi się motyw Pomocy Spełecznej. Postacie jakie zostały nam przedstawione pokazują jak różni ludzi sięgają po taka pomoc, oraz że ich powody są przeróżne!
Ostatnim plusem jest ogólny zamysł na książkę. Po latach znajoma przesyła ci maila, że Twoja była się wyhuśtała. A Iwona, bo o niej mowa, była jedyną kobietą w życiu Marka, którą pokochał i kochał ją dalej mimo ich rozstania, mimo wielu lat, które upłynęły. Dodajmy do tego szukanie w tej zagadce sensu życia i zagłębienie się w przeszłości. No brzmi wspaniale! Ale... no właśnie. Jest tu jedno wielkie ALE.
☁️
Wiec teraz czas na moje wszelkie żale i bóle czyli wady tego czegoś. Zacznę od faktu jak ciężko było mi przebrnąć przez pierwszy rozdział oraz wszelkie pseudogłębokie przemyślenia Marka. Na szczęście gdzieś w połowie książki, kiedy zaczęło też się więcej dziać w sprawie tego samobójstwa już się czytało człowiekowi nieco łatwiej. Naprawdę na boga czytałam na raty akapity, wywód na temat spożycia alkoholu przez Marka pojawia mi sie w koszmarach...
Ale Marek... ehh tu muszę powiedzieć wprost. Jeśli autorowi chodziło o to by wkurztć czytelnika to mu się udało. Podejście Marka do życia, do kobiet po prostu do wszystkiego tak mnie irytowało, że szkoda słów. Jak wychowawczyni pokazałam jak sie bohater o kobietach wypowiada, to obie prawie go udusiłyśmy w myślach... Jest to po prostu poradnik jak zejść na dno. Wszelkie wypowiedzi na temat spożycia alkoholu czy seksu były rozciągnięte do granic możliwości. I niesmaczne. Tak jak ja wypowiadam się dosyć rozległe tak Marek mnie bije na łeb.
Seks... właśnie seks. Seks, seks, seks, seks, alko, seks, wódka i o ile nie zapomniałam to seks. W skrócie cała książka.
Musiałam czytać na czczo tą ekhem powieść bo momentami brało mnie na wymioty. Fragment o sekie oralnym to czysta katastrofa. No chryste pisząc ta recenzje głowa mnie zaczyna boleć!
Świat w tej książce kręci się wokół seksu.
Kwestia kolejna wszelkie cytaty były psute więc musiałam je wyrywać z kontekstu, moje adnotację to wszelkiego rodzaju wyzwiska pod adresem Marka i ogólne załamania...
Może serio miałam za duże wymagania? Po tym opisie miałam nadzieję na coś w rodzaju, nie wiem kryminału z nutą melancholii. A dostałam opowieść dziada który sam stwierdził, że " Interesowały mnie głównie lalki i wódka". Właśnie tymi słowami popsuł mi piekny cytat...
Brak mi słów na to jak bardzo jest to denna powieść. Jest to książka o niczym. Mialo być śledztwo i go nie było. Za kończenie takie nijakie...
☁️‼️MOZLIWY SPOJLER‼️☁️
Uwaga, przestrzegam was ze jeśli chcecie się dowiedzieć z jakiego powodu Iwona popełniłam samobójstwo, to się nei dowiecie...
☁️
Gniot po prostu gniot.
Wiek: 18+
Ocena: 0.5/5 ( 1/10)💩⭐️

"wysokie chmury" Alan Sasinowski
☁️
Zrobiłam do tej ksiażki drugie podejście w ramach akcji #czytajmypopolsku od (tu ozn). Swoją drogą jest to wspaniała akcja! Mój stosik wstydu zmalał dzięki dziewczyną i ich pomysłowości!
☁️
Niestety ta książka jest hmmm... Mam do niej problem, naprawdę. Tak jak się obawiałam już od pierwszego rozdziału zawiodłam się na tej powieści. Może...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
660
412

Na półkach:

Marek to mężczyzna w średnim wieku, pracownik pomocy społecznej. Pewnego dnia dostaje wiadomość, że Iwona, jedyna kobieta, którą kochał, popełniła samobójstwo. Mężczyzna próbuje rozwikłać zagadkę jej śmierci. Podróż w przeszłość ma swoje zalety, ma jednak też wady. Marek zostaje zmuszony do konfrontacji z tym, co było.

Do kupienia tej książki zachęcił mnie intrygujący opis. Niestety, finalnie okazało się, że lektura mnie nie kupiła, nie porwała, nie zachwyciła. Szczerze powiem, że wynudziłam się podczas czytania. Całość możnaby napisać o połowę krócej. Język autora jakoś do mnie nie przemówił, wielokrotnie czułam wręcz odrazę i obrzydzenie wobec opisywanych sytuacji. Na niekorzyść przemawiają też liczne polityczne i historyczne wstawki, czego miłośniczką nie jestem. Może jestem po prostu za głupia, ale najzwyczajniej w świecie nie zrozumiałam tej książki. Nie trafiła do mnie i zapewne dość szybko zapomnę o tej historii. Nie spodobała mi się, ale nie odradzam jej, bo każdy ma inny gust i każdemu podobają się inne rzeczy. Może akurat do Ciebie ta książka trafi. Najlepiej przekonać się o tym samemu.

Marek to mężczyzna w średnim wieku, pracownik pomocy społecznej. Pewnego dnia dostaje wiadomość, że Iwona, jedyna kobieta, którą kochał, popełniła samobójstwo. Mężczyzna próbuje rozwikłać zagadkę jej śmierci. Podróż w przeszłość ma swoje zalety, ma jednak też wady. Marek zostaje zmuszony do konfrontacji z tym, co było.

Do kupienia tej książki zachęcił mnie intrygujący...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
193
32

Na półkach: , ,

Literatura piękna (podobno) i... ostre sceny seksu😅. Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałam. Czytając tę książkę targały mną różne emocje, odczuwałam smutek, poirytowanie, odrazę, zaciekawienie, czasem nawet lekką ekscytację. Zadziwiająco szybko pochłaniałam kolejne rozdziały taplając się w tym dziwnym błotku odczuć i wyobrażeń.

Dla mnie to historia głównie o tym jak zmarnować sobie życie, ale także o prokrastynacji i systematycznym dokarmianiu swojej wewnętrznej pustki, o rozpaczliwym chwytaniu się kilku wspomnień, które z jednej strony utrzymują człowieka na powierzchni, ale z drugiej nie pozwalają mu ruszyć dalej, wszystko to doprawione tchórzostwem podniesionym do rangi pseudoszlachetnego męczeństwa. Sasinowski odziera z resztek złudzeń. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że najgłębsze uczucia do których zdolny jest człowiek to szczera przyjaźń, a przynajmniej ona jako jedna ma szansę przetrwać.


No to plum!
Wasza Złota Rybka;)

Literatura piękna (podobno) i... ostre sceny seksu😅. Przyznam szczerze, że tego się nie spodziewałam. Czytając tę książkę targały mną różne emocje, odczuwałam smutek, poirytowanie, odrazę, zaciekawienie, czasem nawet lekką ekscytację. Zadziwiająco szybko pochłaniałam kolejne rozdziały taplając się w tym dziwnym błotku odczuć i wyobrażeń.

Dla mnie to historia głównie o tym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

76 użytkowników ma tytuł Wysokie chmury na półkach głównych
  • 39
  • 37
17 użytkowników ma tytuł Wysokie chmury na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Wysokie chmury

Inne książki autora

Alan Sasinowski
Alan Sasinowski
Prozaik, krytyk literacki. Wyróżniony w Konkursie im. Czesława Zgorzelskiego za pracę magisterską Apetyt na eksces – wkrótce Wydawnictwo Forma opublikuje ją w serii WOKÓŁ LITERATURY. Wydał powieści: Sukces (2006),Rupieć (FORMA 2010).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Znikanie Izabela Morska
Znikanie
Izabela Morska
„System medyczny, który właśnie nas przetwarza, jest jak ten w Auschwitz”. Nie ma w tym osądzie umieszczonym w prologu tej pełnej boleści, cierpienia, pokory, a momentami wściekłości, opowieści o chorobie pełnej pasji aktywistki, nadinterpretacji. To szokująca rzeczywistość i twarde fakty z własnego chorowania. Wiem, bo miałam nieprzyjemność wpaść do polskiego systemu opieki medycznej tak, jak autorka. Opozycjonistkę wspierającą prawa mniejszości wciągnęła w ten bezlitosny i brutalny mechanizm borelioza. Jednak zanim ujawniła swojego przeciwnika w walce o zdrowie, opisała drogę diagnostyki ustalającej przyczynę problemów zdrowotnych niczym thriller medyczny. Pozostawionej samej sobie, bo „system nie jest od tego, by myśleć, współczuć i planować”. Opisując doskonalenie technik przetrwania, trenowanie skutecznych dyskusji, kruszenia barier, torowania ścieżek alternatywnych czy zdobywania niezbędnych finansów, tak naprawdę pokazywała samotność pacjenta w prowadzeniu choroby. „To pacjent musi pytać, prosić, domagać się, robić badania i szukać odpowiedzi”. To pacjent musi sam sobie być okrętem, sterem i żeglarzem, bo w systemie nikt „nie bierze odpowiedzialności za całość leczenia, nikt nie jest przewodnikiem pacjenta po systemie”. Inaczej się zniknie. Walka o zdiagnozowanie boreliozy to również metafora naszej współczesnej rzeczywistości. Autorka w opisy zmagań wplatała mocne, kontrowersyjne skojarzenia filozoficzne, religijne, literackie, psychologiczne, historyczne, sięgając również do wydarzeń politycznych. To właśnie te ostatnie zmotywowały ją do wypisania z siebie swoich bardzo emocjonalnych przemyśleń, uważając, „że świat zaczyna cierpieć na globalny syndrom choroby z Lyme, a politycy traktują swoich wyborców jak armie bakterii. Czynią to, odwołując się do ich najniższych instynktów, rozbudzając w nich podejrzliwość i odwetowość, zachęcając, by pielęgnowali w sobie te cechy, których ludzie w czasie pokoju zwykli się wstydzić”. Nie jest pierwszą, która zauważyła wzrost agresywności polityków. Zagadnienie ewolucji żądzy polityków od pieniędzy do władzy ujął w przesłaniu swojej powieści „Sukcesja” Piotr Gajdziński. Ta metaforyczna opowieść to niezgoda autorki na współczesnego człowieka, który znika. Człowieka biernego, którego tolerancja to przyzwolenie na zaszczucie drugiego, bo nie kopnął i nie rzucił kamieniem. Autorka punktuje odwrócenie i przeinaczenie definicji pojęć wartości. Zauważa, że to od nomenklatury wypaczającej dotychczasowe pojmowanie świata i człowieka zaczyna się destrukcja społeczeństwa przez chorobę. To jej pierwsze objawy. Jej patchworkowy obraz złożony z wątków autobiografii, śledztwa medycznego, raportu interwencyjnego oraz traktatu filozoficznego, diagnozuje jednoznacznie stan choroby współczesnego świata. Chorujemy jako społeczeństwo. I znikniemy, jeśli nie zadbamy sami o siebie i nie podejmiemy o siebie walki, bo zawsze od siebie zaczyna się zmieniać świat. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na89 miesięcy temu
Niebo 1989 Marcin Teodorczyk
Niebo 1989
Marcin Teodorczyk
Jestem zakochana w przeszłości. Nostalgia to moje drugie imię. Uwielbiam stare zdjęcia, stare nagrania video. Powroty do czasów dzieciństwa. Kiedy więc usłyszałam o książce, która ma przenieść nas do dawnych czasów, wiedziałam, że muszę ją mieć i jak najszybciej przeczytać. A jednak, w trakcie czytania zrobiłam przerwę, która bardzo rozciągnęła się w czasie. Dlaczego? Już od pierwszych stron zostajemy zderzeni z… bezpośredniością. Marcin Teodorczyk nie boi się, ba, wręcz wydaje się chlubić ostrym językiem. Jeśli przykładacie dużą wagę do języka i do jego estetyki, może być ciężko. Tak właśnie było ze mną - za każdym razem, kiedy wciągałam się w tę historię, wyrzucał mnie z niej jej nieodłączny element – język. Przekleństwo za przekleństwem. Aż się od nich roi. Rozumiem sytuacje, w których jest to sfunkcjonalizowane – choć tak czy owak zwyczajnie ich nie lubię – jednak w tym tekście tego brak. Bez względu na to, której historii akurat dotykamy, przekleństw jest tam co niemiara. A wszystko swój umiar mieć powinno. Tym bardziej w tej kwestii i biorąc pod uwagę kontekst, łatwo otrzeć się o prostactwo. I ubolewam nad decyzją autora, bo z innymi aspektami poradził sobie naprawdę zręcznie. Konstrukcja powieści jest bardzo interesująca – każdy kolejny rozdział jest fragmentarycznym odsłanianiem losów określonego bohatera, mieszkańca Nieba. Pełna recenzja tutaj -> http://permanentniezadumana.blogspot.com/2020/09/w-niebie-jak-w-niebie.html :) Zapraszam!
Jagodowy_Pryzmat - awatar Jagodowy_Pryzmat
ocenił na75 lat temu
Pacjenci doktora Garcii Almudena Grandes
Pacjenci doktora Garcii
Almudena Grandes
Jak tylko zobaczyłam zapowiedź tej książki, to wiedziałam, że muszę ją przeczytać! Za tematykę, gatunek i oczywiście przeogromną liczbę stron. Spędziłam z nią mnóstwo czasu, czasu, który na pewno nie był stracony. Książka pełna jest nieznanych faktów z czasów drugiej wojny światowej, sądów wojennych, wojny domowej w Hiszpanii oraz wielu innych ciekawych faktów, które miały miejsce w tych latach. Naprawdę dużo się z niej dowiecie! Książka pełna jest również nazwisk i osób. W niej naprawdę BARDZO dużo się dzieje. Lawirujemy w niej między osobami, miejscami oraz latami. Dzięki temu nie nudzimy się czytając ją! Cały czas nie wiemy czego możemy się spodziewać, jak potoczy się dany wątek oraz co na niego wpłynie i z niego wyniknie. Zwiedzimy mnóstwo wspaniałych miejsc, całość nie ogrywa się tylko w Hiszpanii. Gratuluje autorce tego dzieła! Ta książka, to skarbnica informacji i jej własnej wiedzy. Idealnie przeprowadzony research i osadzenie go w tej historii. Podczas jej czytania na pewno nie będziecie się nudzili! Całość podzielona jest na pięć głównych działów i mamy tutaj: Szpital polowy, Zakażenie, Nowotwory z przerzutami, Szwy chirurgiczne oraz Blizny bolą na zmianę pogody. Książka jak już wspomniałam jest potężna! Jest to prawie 800 stron GENIALNEJ powieści szpiegowskiej. Fani i tego gatunku, i książek z nutką historii, i mocnych powieści na pewno nie będą nią rozczarowani i powinni po nią sięgnąć.
WolneLitery - awatar WolneLitery
ocenił na87 lat temu
Łaskoci Konrad Oprzędek
Łaskoci
Konrad Oprzędek
Ależ to jest inny, intrygujący i niespotykany sposób na pisanie. Klimat miażdży, wyobraźnia pracuje, skupienie czytelnika wskakuje na zdecydowanie wyższy poziom niż przy zwyczajnej obyczajówce. A opisywane jest "zwyczajne" życie wsi. Wystarczy, że do tej wsi publiczny transport dociera raz dziennie i już wiemy, że taka wieś jest w gruncie rzeczy odcięta od "normalnego" życia. "Normalnego", czyli miejskiego. Społeczność takiej wsi czuje się (i bardzo, bardzo często po prostu jest) wyobcowana, zostawiona sama sobie, zapomniana; z jednej strony sfrustrowana brakiem pomocy, z drugiej - mieszkańcy podejrzliwie patrzą na "wielkomiejskich" przybyszów - nawet, gdy są to ich własne dzieci. Wyobcowani ludzie dodatkowo nakręcają się tą postępującą beznadzieją. Wszystkie niepowodzenia, rodzinne dramaty, ten grymas od życia, który co poniektórzy nazywają uśmiechem losu, spychają na karb "onych". Taki to trochę Lovecraft i jego "Widmo nad Innsmouth", gdzie czytelnik co kilka stron upewnia się, że akcja nadal dzieje się w tym samym czasie. Syndrom wyuczonej bezradności aż bije po oczach. Bo przecież choćbyś się głowił, drogi czytelniku, choćbyś snuł w myślach wielkie plany zmian, to przecież dobrze wiesz, że twoje kompetencje społeczne (o ile je w ogóle masz) nie są na poziomie zdolnym do podejmowania działań. Jakichkolwiek działań. Jakichkolwiek, zmieniających cokolwiek choćby ociupinkę, działań. Jednak wbrew postępowaniu masz nadzieję, oczekujesz tego, rozmyślasz, chcesz, pragniesz tego, by życie Cię jeszcze połaskociło. Jak za dawnych, młodych lat, albo w ogóle pierwszy raz.
Marios - awatar Marios
ocenił na71 rok temu
Ernesto Umberto Saba
Ernesto
Umberto Saba
„Życie jest tylko wtedy życiem, gdy się je kocha” – te słowa Umberto Saby, choć proste, stanowią klucz do zrozumienia ducha jego twórczości. Centralną postacią wielu jego utworów, w tym tych o zabarwieniu autobiograficznym, jest Ernesto. To bohater niezwykle złożony, będący ucieleśnieniem dojrzewania, które boli i fascynuje jednocześnie. W prozie Saby Ernesto to młody chłopak z Triestu, który na przełomie wieków odkrywa własną seksualność, tożsamość i skomplikowaną naturę ludzkich popędów. Moja ocena tej twórczości to solidne 7/10 – za odwagę w przełamywaniu tabu i niebywałą subtelność psychologiczną. Ernesto: Przebudzenie w cieniu Triestu Sylwetka Ernesta jest nakreślona z rzadko spotykaną szczerością. Saba nie ocenia swojego bohatera; on go obserwuje z czułością, ale i bezlitosną precyzją. Ernesto, pracujący w biurze handlowym, wchodzi w relacje, które wymykają się ówczesnym normom moralnym. Jego inicjacja – zarówno erotyczna, jak i intelektualna – odbywa się w dusznych wnętrzach i na ulicach portowego miasta, które samo w sobie jest tyglem kultur i namiętności. To postać zawieszona między niewinnością dzieciństwa a brutalną, ale pociągającą dorosłością. Siła tej kreacji tkwi w autentyzmie; czytelnik czuje zagubienie chłopca, jego lęk przed nieznanym i nagłe wybuchy zmysłowości. Umberto Saba operuje stylem, który określić można jako „czuły realizm”. Jego opisy Triestu są przesiąknięte melancholią, ale i ogromną miłością do życia w jego najbardziej prozaicznych przejawach. Autor potrafi w kilku zdaniach oddać atmosferę popołudniowego biura czy napięcie między dwojgiem ludzi, unikając przy tym zbędnego patosu. Ta prostota języka, skontrastowana z głębią analizy psychologicznej Ernesta, sprawia, że proza ta, mimo upływu lat, wciąż brzmi świeżo i odważnie. Pionierski charakter tej literatury sprawia, że wystawiłam taką a nie inna ocenę. . Saba, pisząc o odkrywaniu homoseksualizmu czy trudnych relacjach z matką, wyprzedził swój czas. Dlaczego nie wyżej? Momentami narracja wydaje się zbyt hermetyczna, silnie osadzona w specyficznej obyczajowości epoki, co dla współczesnego czytelnika może być barierą. Niektóre fragmenty nużą drobiazgowością opisów stanów wewnętrznych, które dziś wydają się nieco zbyt rozwlekłe. Twórczość Saby to rzetelne świadectwo poszukiwania prawdy o sobie samym. Ernesto pozostaje jednym z najbardziej wiarygodnych portretów dojrzewającego mężczyzny w literaturze europejskiej. To lektura dla tych, którzy cenią psychologiczną głębię i piękno ukryte w codzienności.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na72 miesiące temu
Podróżny Ulrich Alexander Boschwitz
Podróżny
Ulrich Alexander Boschwitz
Wciąga w stan ciągłego napięcia i niepokoju. Nie jest to tylko opowieść o ucieczce z nazistowskich Niemiec po Nocy Kryształowej, a jest to przede wszystkim studium narastającego lęku i takiej psychologicznej "dekonstrukcji" człowieka. Od początku czułam pewien klaustrofobiczny ucisk. Pociągi, które stają się dla bohatera jedynym schronieniem, paradoksalnie są miejscem totalnej ekspozycji na społeczną nienawiść, obojętność i strach. W każdej minucie podróży w powietrzu wisi pytanie "kto mnie wyda?"... Czytało się to jak mroczny thriller. Te nieustanne poczucie zagrożenia, które towarzyszy głównemu bohaterowi, jest niemal fizycznie wyczerpujące. Serio. Książka doskonale oddaje absurdalność nowej rzeczywistości. Otto, który uważał się za pełnoprawnego Niemca, zostaje z dnia na dzień sprowadzony do symbolu stempla "Żyd" w paszporcie. Utrata jego tożsamości, odzieranie go z poczucia bezpieczeństwa i godności, prowadzi do irracjonalnych decyzji i momentów czystej paranoi. Widzimy, jak strach dosłownie go przeżera, zmuszając do coraz bardziej chaotycznych, a jednocześnie desperacko nielogicznych kroków. Uderzające jest poczucie izolacji oraz zdrady. Powieść pokazuje, jak szybko odwracają się ci, którzy dotąd byli "przyjaciółmi" czy wspólnikami (ogółem zawsze chodzi o pieniądze). Ta samotność w tłumie jest jednym z najsmutniejszych i najbardziej przenikliwych doświadczeń. Rozumiem dlaczego jedyną stałą w życiu bohatera staje się ruch - bo to nie tylko ucieczka przed zatrzymaniem, ale być może i ucieczka przed własną, rozpadającą się psychiką w tych nadchodzących absurdalnych czasach. Książka zostawia gorzkie poczucie beznadziei. Dodatkowo największe wrażenie robi to, że mamy pełną świadomość na temat dalszego biegu historii, co czyni tę jego desperacką włóczęgę po niemieckich torach jeszcze bardziej przejmującą i tragiczną. Opisy i dialogi wywołują niesamowicie mocne ciarki, bo właśnie historia została spisana w 1938 roku. I to chyba robi największe wrażenie.
Babi - awatar Babi
ocenił na74 miesiące temu
Dziennik szpitalnego ochroniarza Oleg Pawłow
Dziennik szpitalnego ochroniarza
Oleg Pawłow
Oleg Pawłow, jeden z najbardziej cenionych przedstawicieli współczesnego rosyjskiego realizmu, w „Dzienniku szpitalnego ochroniarza” zabiera nas w podróż do miejsca, o którym większość z nas wolałaby zapomnieć. To brutalna, surowa i do szpiku kości prawdziwa kronika ludzkiej degradacji, choroby i obojętności, osadzona w realiach rosyjskiej placówki medycznej lat 90. Choć lektura jest doświadczeniem ciężkim, wręcz fizycznie przytłaczającym, zasługuje na solidne 7/10 jako bezkompromisowe studium kondycji człowieka w sytuacjach granicznych. Estetyka brudu i cierpienia Narracja prowadzona jest z perspektywy człowieka pełniącego funkcję ochroniarza, co daje mu unikalny wgląd w najmroczniejsze zakamarki szpitalnego życia. Pawłow nie oszczędza czytelnika: opisy fizjologii, smrodu, rozkładu i biurokratycznego bezduszności są tu na porządku dziennym. Szpital w jego wydaniu nie jest świątynią uzdrawiania, lecz poczekalnią przed kostnicą, gdzie godność pacjenta przegrywa z systemową niemocą. Autor posługuje się językiem gęstym, niemal naturalistycznym, co sprawia, że „Dziennik...” czyta się z narastającym poczuciem klaustrofobii. To, co wyróżnia prozę Pawłowa, to zdolność do wyłuskiwania metafizyki z rynsztoka. Pod warstwą brudu kryje się głęboka refleksja nad losem narodu i jednostki. Szpital staje się tu metaforą państwa w stanie rozkładu, gdzie stare hierarchie upadły, a nowe nie oferują nic poza brutalną siłą. Postacie przewijające się przez karty dziennika – od wpółżywych pacjentów po cyniczny personel – są nakreślone grubą, czarną kreską, ale każda z nich nosi w sobie tragiczny rys autentyzmu. Mimo literackiego kunsztu, książka jest pozycją trudną w odbiorze ze względu na swój jednostajny pesymizm. Brak jakiegokolwiek światła czy nadziei sprawia, że w pewnym momencie czytelnik może poczuć przesyt cierpieniem, co osłabia siłę rażenia finału. Konstrukcja dziennika sprzyja fragmentacji, co momentami odbiera narracji płynność. „Dziennik szpitalnego ochroniarza” to lektura dla ludzi o mocnych nerwach, szukających w literaturze prawdy niefiltrowanej przez poprawność czy optymizm. To mocne 7/10 za odwagę spojrzenia tam, gdzie inni odwracają wzrok. Pawłow stworzył tekst, który boli, ale ten ból jest dowodem na wielką moc jego literatury.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na75 dni temu
Zdrój Barbara Klicka
Zdrój
Barbara Klicka
Barbara Klicka jest poetką „młodego” pokolenia. Urodziła się w 1981 roku i wychowała w Płocku, natomiast studiowała w Warszawie. Uznanie zdobyła tomikiemsame same, a następnie nice. Potem napisała sztukę teatralną zatytułowaną Elementarz (i wystawioną przez Piotra Cieplaka w Teatrze Narodowym). I wreszcie w 2019 roku debiutowała w prozie Zdrojem. Niewielką książeczką o wyobcowaniu we współczesnym świecie. Główna bohaterka nazywa się Kamila i jest w wieku chrystusowym. Niedawno wykryto u niej złośliwy nowotwór tkanki chrzęstnej i skutecznie go wycięto. Obecnie Kama wybiera się do sanatorium, by się podleczyć i nie stracić uprawnień do renty zdrowotnej. Spędza tam miesiąc, a my przyglądamy się temu w stylu, do którego przyzwyczaił nas taki Varga. To trochę strumień świadomości, trochę wierny zapis wydarzeń, których część zahacza o absurd. Kama w sanatorium jest samotna i dopiero w nim debiutuje. Uczy się rządzących tym miejscem zasad od starszych i bardziej doświadczonych współlokatorek, Zosi ze Zgierza i Bogusi z Podhala, które nieraz patrzą na nią z góry i skąpią wyjaśnień. Bohaterka staje się trybikiem w wielkiej maszynie, elementem niezbędnym, ale i nieistotnym, ugniatanym, przestawianym, traktowanym jak głupie dziecię. W tle pojawiają się inni pensjonariusze i pracownicy zakładu, choćby rubaszny Zdzisław czy Halinka marząca o wycieczce do Lichenia. Świat przedstawiony w Zdroju jest nieprzyjemny i nieprzychylny, pełen ludzi złośliwych, nadmiernie formalnych bądź zakompleksionych (w końcu Kama jest z Warszawy!). To obraz przerysowany, ale do pewnego stopnia celnie portretujący Polskę i polskość. Owo wyobcowanie, które nieuchronnie się pojawia, tylko wzmacnia ów efekt. Nic dziwnego, że moje pokolenie niezbyt chętnie spogląda w stronę sanatoriów. A przecież kiedyś były to raje dla ludzi w słusznym wieku… Więcej recenzji: https://zdalaodpolityki.pl/category/ksiazka/
Michał Zacharzewski - awatar Michał Zacharzewski
ocenił na73 miesiące temu

Cytaty z książki Wysokie chmury

Więcej

Nic w przyrodzie nie ginie i każdy ma jakąś przeszłość, która może go dopaść.

Nic w przyrodzie nie ginie i każdy ma jakąś przeszłość, która może go dopaść.

Alan Sasinowski Wysokie chmury Zobacz więcej
Więcej