Kryptonim „Frankenstein”

Okładka książki Kryptonim „Frankenstein”
Przemysław Semczuk Wydawnictwo: W.A.B. reportaż
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
W.A.B.
Data wydania:
2017-09-13
Data 1. wyd. pol.:
2017-09-13
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328046368
Tagi:
gwałt kara śmierci literatura polska nienawiść obsesja podwójna tożsamość profil psychologiczny zabójcy przestępca reportaż seryjny zabójca śledztwo zabójca zbrodnia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oficjalne recenzje i

Bo to złe kobiety były…



719 1 155

Oceny

Średnia ocen
7,3 / 10
624 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
35
19

Na półkach:

Świetna powieść Semczuka. Ciemny, brudny klimat PRL’u z lat 70 wyczuwalny jest z książki na kilometr.

Świetna powieść Semczuka. Ciemny, brudny klimat PRL’u z lat 70 wyczuwalny jest z książki na kilometr.

Pokaż mimo to

avatar
254
185

Na półkach:

”Wiedzieć kto zabijał, to jak oglądać film od końca” – taką sentencją zaczyna się ta książka, acz w zupełności mnie to nie zraziło. Czytałem już książki, w których zabójca był znany od samego początku.

Wspomniana książka dotyczy niejakiego Joachima Knychały, czyli tzw. Wampira z Piekar Śląskich. Sam autor zaznacza, iż są to sfabularyzowane prawdziwe zdarzenia, bazujące na danych, zaczerpniętych z akt sprawy.

Mimo iż nie przeszkadzał mi fakt, że od początku było wiadomo, kto jest sprawcą zbrodni, konstrukcja tej książki niespecjalnie przypadła mi do gustu. Owszem, dialogi bazujące na etnolekcie śląskim brzmiały ciekawie, ukazując szczegółowo tamtejszą kulturę i mimo iż nie zawsze rozumiałem o co chodzi, odbieram to na plus. Jednak nad wyraz szczegółowe opisy komunikacji miejskiej na Śląsku wręcz mnie zanudzały. Jeszcze chwila i znałbym na pamięć rozkład jazdy tramwaju numer 6.

Korzystając z okazji pisania tejże recenzji, chciałbym publicznie zaapelować, że nie ma takiego słowa, jak „przekonywujące”. To tyle, jeżeli chodzi o moje czepialstwo na dziś. Czuję się też w obowiązku zaznaczyć, że Leszek Filipowicz zrobił mega robotę, jako lektor tego audiobooka. Naprawdę brzmiało to świetnie.

Jednym z końcowych etapów jest książki jest dialog seryjnego mordercy, który przyznaję się żonie do zbrodni, które popełnił. Te wyznania były tak straszne i groteskowe jednocześnie, że musiałem wręcz zrobić drobną pauzę, aby to przetworzyć w głowie.

Reasumując, Kryptonim Frankenstein to ciekawa historia, jednak zupełnie nie trafia do mnie konstrukcja tej #książki. Niestety przytłoczyła mnie ona. Trzeba jednak oddać autorowi naprawdę rzetelne podejście do tematu. Doceniam i jeszcze kiedyś sięgnę po coś, spod jego pióra.

”Wiedzieć kto zabijał, to jak oglądać film od końca” – taką sentencją zaczyna się ta książka, acz w zupełności mnie to nie zraziło. Czytałem już książki, w których zabójca był znany od samego początku.

Wspomniana książka dotyczy niejakiego Joachima Knychały, czyli tzw. Wampira z Piekar Śląskich. Sam autor zaznacza, iż są to sfabularyzowane prawdziwe zdarzenia, bazujące na...

więcej Pokaż mimo to

avatar
803
797

Na półkach:

Śląska rewelacja. Milicja łapie wampirów. Ale te opisy PRL-owskiej rzeczywistości na Górnym Śląsku jakbym się przeniósł wehikułem czasu plus rewelacyjny głos lektora /plusik więcej/ - słuchane w audiobooku.

Śląska rewelacja. Milicja łapie wampirów. Ale te opisy PRL-owskiej rzeczywistości na Górnym Śląsku jakbym się przeniósł wehikułem czasu plus rewelacyjny głos lektora /plusik więcej/ - słuchane w audiobooku.

Pokaż mimo to

Reklama
avatar
794
215

Na półkach: , ,

O twórczości Przemysława Semczuka słyszałam dużo i to dużo dobrego. Po zapoznaniu się z książką "Kryptonim 'Frankenstein'" muszę przystać, że w tych zachwytach nie było przesady. Choć już na początku zostało podkreślone, że to fabularyzowany reportaż, to bije z niego prawda. Czułam się tak jakby autor zabrał mnie w podróż w czasie i przestrzeni, jakbym towarzyszyła Knychale w jego morderczej drodze. Wstrząsające, przerażające, przenikające do szpiku kości. I wydarzyło się naprawdę.
Joachim Knychała nie miał łatwego życia. Opuszczony przez ojca, wychowany przez babkę, która gardziła nim tylko dlatego, że miał polskie geny. Matka była ciągle w pracy, a gdy już wracała do domu, to i tak nie wierzyła w jego wyjaśnienia. Czy w jego dzieciństwie należy szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego zabijał? Nie wiem. I Przemysław Semczuk też tego nie wie. Nie gdyba, nie snuje teorii, nie próbuje dopasować niektórych elementów układanki na siłę. Po prostu dokumentuje, wykorzystuje akta, pamiętniki Knychały, rozmawia z uczestnikami tamtych wydarzeń. Dokładnie tak opracowanego materiału oczekuję, gdy siegam po reportaż. Chcę faktów, nie bajek. Ale pragnę też po lekturze się zatrzymać, zastanowić, przemyśleć... tym razem tych refleksji nie zabrało. Niektóre były absurdalne, jak choćby ta, że Knychała do samego końca miał pecha, bo nie zyskał takiej "sławy" jak Wampir z Zagłębia. Można zastanawiać się czy jego zbrodnie zainspirowały jakoś Joachima, powszechnie wiadomo, że uczestniczył w procesie Marchwickiego.
Wielu rzeczy nie dowiemy się już nigdy, ale to nie znaczy, że mamy przestać dociekać. Dzięki takim ludziom jak Przemysław Semczuk możemy sobie na to pozwolić, bo te rozważania są oparte na solidnych podstawach. Mam wrażenie, że autor odkrył w tej sprawie wszystko, co było do odkrycia, mimo że nie było to łatwe, choćby dlatego że niektóre tomy akt zaginęły.
Duże wrażenie zrobił też na mnie opis miejsc. Nie rozwleczony, ale rzeczowy i konkretny, sprawiający, że choć nigdy nie byłam na Śląsku, czułam się tam jak w domu. Autor nie tylko wybrał się tam, pisząc tę książkę, ale też studiował stare mapy, książki telefoniczne. Efekty tego można podziwiać w "Kryptonimie 'Frankenstein'".
Moje 9/10.

O twórczości Przemysława Semczuka słyszałam dużo i to dużo dobrego. Po zapoznaniu się z książką "Kryptonim 'Frankenstein'" muszę przystać, że w tych zachwytach nie było przesady. Choć już na początku zostało podkreślone, że to fabularyzowany reportaż, to bije z niego prawda. Czułam się tak jakby autor zabrał mnie w podróż w czasie i przestrzeni, jakbym towarzyszyła Knychale...

więcej Pokaż mimo to

avatar
234
99

Na półkach: ,

Świetnie napisana i wciągająca książka.

Świetnie napisana i wciągająca książka.

Pokaż mimo to

avatar
90
44

Na półkach:

Literatura faktu... jednak lekko i przyjemnie napisana, niezmiernie interesująca, przeczytana jednym tchem... polecam każdemu kto interesuje się kryminalistyką...

Literatura faktu... jednak lekko i przyjemnie napisana, niezmiernie interesująca, przeczytana jednym tchem... polecam każdemu kto interesuje się kryminalistyką...

Pokaż mimo to

avatar
388
242

Na półkach: ,

Ciekawa historia, więc dobrze że została spisana dokładniej w książce. Ale ogólnie nie mam wielu słów, aby zrecenzować książkę. Więc nie wzbudziła wielu emocji, trochę podchodzę do niej neutralnie do tej pory. Ale przynajmniej mnie nie przestraszyła.

Ciekawa historia, więc dobrze że została spisana dokładniej w książce. Ale ogólnie nie mam wielu słów, aby zrecenzować książkę. Więc nie wzbudziła wielu emocji, trochę podchodzę do niej neutralnie do tej pory. Ale przynajmniej mnie nie przestraszyła.

Pokaż mimo to

avatar
464
85

Na półkach:

Pana Semczuka miałam okazję poznać i osobiście porozmawiać, toteż wiem, że jest osobą dociekliwą i staranną w poszukiwaniach materiału. Tym bardziej zdziwiła mnie literacka forma oddania faktów, byłam przekonana że to kolejny reportaż. Sprawa Knychały będzie zawsze się łączyć ze sprawą Marchwickiego, której echo zostało przedstawione na początku, płynnie przechodząc do nowej historii. Odświeżyłam sobie zatem kwestię domniemanego wampira i przeszłam do postaci która zawsze mnie bardzo interesowała. O Knychale pisałam między innymi w pracy licencjackiej. Książka ta jest o tyle niebezpieczna, że można poczuć sympatię do mordercy. Z jednej strony dobrze jest poznać jego ludzką twarz i przyczyny postępowania, z drugiej żal po ofiarach nigdy nie zostanie ugaszony i współczucie do mordercy nie powinno go całkowicie przykrywać. A ja może nie to że kibicowałam Joachimowi, ale podświadomie czułam, że potrafię go wytłumaczyć. Na pewno zmieniłabym narrację stając oko w oko z niedoszłą ofiarą czy rodziną zabitej. Trzeba na tej efekt bardzo uważać podczas lektury., zwłaszcza, że jest kilka momentów w jego życiu gdzie ewidentnie czytelnikowi żal "Achima", a wręcz można uznać że miał rację.

Pana Semczuka miałam okazję poznać i osobiście porozmawiać, toteż wiem, że jest osobą dociekliwą i staranną w poszukiwaniach materiału. Tym bardziej zdziwiła mnie literacka forma oddania faktów, byłam przekonana że to kolejny reportaż. Sprawa Knychały będzie zawsze się łączyć ze sprawą Marchwickiego, której echo zostało przedstawione na początku, płynnie przechodząc do...

więcej Pokaż mimo to

avatar
89
85

Na półkach:

B.ciekawy opis "działań"jednego z kilku zburzonych na Śląsku

B.ciekawy opis "działań"jednego z kilku zburzonych na Śląsku

Pokaż mimo to

avatar
333
327

Na półkach: , ,

Jeszcze nie tak dawno nawet nie wiedziałam, że był ktoś taki jak Joachim Knychała. Pomimo tego, że pochodził on z Piekar Śląskich i większość czasu spędzał w Bytomiu m.in. na Placu Sikorskiego obserwując ludzi to mieliśmy miejsca wspólne. W którymś rozdziale jest wzmianka o tym, że Joachim przyjechał na Plac Alfreda, gdzie jechał przegubowy ogórek na linii 5. Joachim kupił w kiosku gazetę i oparł się o płot szkoły podstawowej nr 18, a następnie z budki telefonicznej wykonał telefon. Bywam tam codziennie i nie ma już kiosku, nie ma takich autobusów i nie ma telefonu, a nawet nie ma już szkoły podstawowej. W tym miejscu od wielu lat jest już liceum ogólnokształcące. Dziennie idąc z Placu Alfreda skręcam w ulice Leśną gdzie mieszkam. Joachim kiedyś też szedł tą drogą aż do ulicy Kasztanowej, gdzie napadł jedną z kobiet. Milicjanci połączyli sprawy ataków na kobiety i dziewczynki od 1974 r. i stwierdzili, że wszystkie ataki dokonywane były w pobliżu linii tramwajowej nr 6 i tak powstała grupa operacyjna „szóstka”. Joachim został zatrzymany podczas pogrzebu swojej szwagierki, którą sam zamordował. Został poddany badaniom na wariografie, wykonanym przez profesora Jana Widackiego. Profesor był zaskoczony, ponieważ Knychała bardzo silnie reagował na pytania kontrolne dotyczące innych zabójstw. Kłamał nie tylko w sprawie szwagierki, ale także odpowiadając na pytania krytyczne, czy kiedykolwiek w przeszłości zabił człowieka. Z czasem w czasie przesłuchań szczegółowo zaczął opowiadać o różnych morderstwach popełnionych w latach 70. Część z tych spraw już dawno była zamknięta i nikt ich nawet ze sobą nie łączył. Nie było wątpliwości, że Knychała to „Frankenstein”.

Jeszcze nie tak dawno nawet nie wiedziałam, że był ktoś taki jak Joachim Knychała. Pomimo tego, że pochodził on z Piekar Śląskich i większość czasu spędzał w Bytomiu m.in. na Placu Sikorskiego obserwując ludzi to mieliśmy miejsca wspólne. W którymś rozdziale jest wzmianka o tym, że Joachim przyjechał na Plac Alfreda, gdzie jechał przegubowy ogórek na linii 5. Joachim kupił...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kryptonim „Frankenstein”


Reklama
zgłoś błąd