rozwińzwiń

W cieniu wież

Okładka książki W cieniu wież autora Jennifer Haigh, 9788374695671
Okładka książki W cieniu wież
Jennifer Haigh Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
256 str. 4 godz. 16 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Baker Towers
Data wydania:
2007-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2007-01-01
Liczba stron:
256
Czas czytania
4 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374695671
Tłumacz:
Ewa Horodyska
Średnia ocen

6,7 6,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup W cieniu wież w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki W cieniu wież

Średnia ocen
6,7 / 10
17 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce W cieniu wież

Sortuj:
avatar
670
660

Na półkach:

Każdy z nas marzy o lepszym życiu...
Niektórzy z nas wyjeżdżają, w tym celu, za granicę...innych rzuca w świat powojenny los.
Ta książka przedstawia dzieje polsko-włoskiej rodziny żyjącej w górniczym miasteczku w Pensylwanii.
Poznajemy ich w latach czterdziestych i towarzyszymy ich losom, i życiu miasteczka, w którym przyszło im żyć.
Czy udało im się odnaleźć? Jak wyglądało ich życie i losy?
Ja już wiem.

Każdy z nas marzy o lepszym życiu...
Niektórzy z nas wyjeżdżają, w tym celu, za granicę...innych rzuca w świat powojenny los.
Ta książka przedstawia dzieje polsko-włoskiej rodziny żyjącej w górniczym miasteczku w Pensylwanii.
Poznajemy ich w latach czterdziestych i towarzyszymy ich losom, i życiu miasteczka, w którym przyszło im żyć.
Czy udało im się odnaleźć? Jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
81
36

Na półkach:

Powieść obyczajowa stanowiąca przekrój dziejów pewnego polsko-włoskiego miasteczka w stanie Pensylwania (USA). Bardzo ciepła a zarazem inteligentna opowieść traktująca o przemijaniu i odnajdywaniu swoich korzeni.Jestem na TAK :)

Powieść obyczajowa stanowiąca przekrój dziejów pewnego polsko-włoskiego miasteczka w stanie Pensylwania (USA). Bardzo ciepła a zarazem inteligentna opowieść traktująca o przemijaniu i odnajdywaniu swoich korzeni.Jestem na TAK :)

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1616
1470

Na półkach:

To bardzo ciekawa powieść obyczajowa - saga, przedstawiająca dzieje polsko-włoskiej rodziny osiedlonej w Pensylwanii, w małym górniczym miasteczku zamieszkanym przez wielonarodową i wielokulturową społeczność. Autorka w spokojny, uczciwy i melancholijny sposób przedstawia nastrój trudnych powojennych lat, snuje skomplikowane losy głównych postaci, które szukają - niekiedy w sposób bardzo bolesny - swego miejsca w życiu.
Polecam tę książkę, warto czasem odbyć ciekawą podróż do dawnych czasów.

To bardzo ciekawa powieść obyczajowa - saga, przedstawiająca dzieje polsko-włoskiej rodziny osiedlonej w Pensylwanii, w małym górniczym miasteczku zamieszkanym przez wielonarodową i wielokulturową społeczność. Autorka w spokojny, uczciwy i melancholijny sposób przedstawia nastrój trudnych powojennych lat, snuje skomplikowane losy głównych postaci, które szukają - niekiedy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

56 użytkowników ma tytuł W cieniu wież na półkach głównych
  • 33
  • 23
12 użytkowników ma tytuł W cieniu wież na półkach dodatkowych
  • 5
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki W cieniu wież

Inne książki autora

Jennifer Haigh
Jennifer Haigh
Jennifer Haigh (ur. 1968) to amerykańska pisarka. Urodziła się jako Jennifer Wasilko w ukraińskiej, katolickiej rodzinie w Barnesboro , Western Pennsylvania. Uczęszczała do Dickinson College w Carlisle, Pennsylvania i zdobyła Mistrza Sztuk Pięknych - Writers 'Workshop Iowa w 2002 roku. Jej powieści zostały opublikowane w Granta, Ploughshares, Virginia Quarterly Review i wielu innych publikacjach. Jej debiutancką powieść pani Kimble - opowiadającą historię tajemniczego człowieka o imieniu Ken Kimble, uznano za wybitny fiction debiut. Jej druga książka, Baker Towers (2005),opowiada o powstaniu i upadku zachodniej Pensylwanii, miasta węgla kamiennego w latach po II wojnie światowej . To był bestseller i zdobył w 2006 r. nagrodę dla najlepszej książki pisarza Nowej Anglii. Jej trzecia powieść została opublikowana przez HarperCollins w lipcu 2008. Obecnie mieszka w Bostonie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Między wierszami Alicia Clifford
Między wierszami
Alicia Clifford
Pierwsze strony książki były dla mnie zdecydowanie zniechęcające tym bardziej, że zostały opisane koligacje rodzinne, nie potrafiłam połączyć imion na zasadzie, kto z kim trzyma i kto kim dla kogoś jest.. ale mimo wszystko stwierdziłam - zaryzykuję. Można powiedzieć, że każdą stronicę czytałam z zapartym tchem, ogromnym zaangażowaniem i niezwykłą ciekawością. To u mnie nie jest powszechne zjawisko, bo jak kiedyś wspomniałam -jestem wymagającą czytelniczką, trudno mnie zaspokoić ;D Wędrowałam dalej wraz z główną bohaterką, poznawałam jej mroczną przeszłość owianą tajemnicami.. Było mi okropnie przykro, kiedy ujrzałam "o,ostatnia kartka, sama bym dopisała kontynuację".. Czytało mi się lekko, przyjemnie. Kończąc już powieść doszłam do wniosku, że jak tak doskonale nie ujęłabym żadnego słowa - opowieść jednego tchu, nie można od niej ot tak bez przemyśleń się oderwać. Moje końcowe refleksje? Smutna historia kobiety, która żyła w błędzie przez kilkadziesiąt lat. Sądziła, że jej mąż kocha inną -miłość z czasów młodości, że to właśnie jej trzyma zdjęcia w zakamuflowanej teczce. A kim okazała się ta piękność ze zdjęć? Uroczą siostrą naszego bohatera! I jak Ty byś poczuł się/poczuła kiedy wyszłoby na jaw, że uczucie do męża/żony nie jest pełne? Jaki tutaj błąd popełnili nasi kochankowie? Nie rozmawiali ze sobą, nie odkrywali wspólnie tajemnic.. Finał historii? Celia bierze na swoje sumienie śmierć swojego męża, cały ten ból, te kłamstwa.. Piękna miłość, wielkie serce, niemałe poświęcenie,a prawdziwa iskra miłości biła dla zupełnie innego mężczyzny. Ta historia mnie ..zdołowała prawdę powiedziawszy. Zrozumiałam, że w życiu trzeba rozmawiać. O tych dobrych, ale też mrocznych chwilach. Należy się poznawać, okazywać emocje, a nie pokazywać i dawać wyłącznie to co niby uznamy za słuszne. To tylko pół-prawda. A gdzie ta druga połowa? Już nieważna jest prawda, bo co? Bo kogoś krótko mówiąc zmartwimy? I kończąc, nie wiem kogo tak najbardziej było mi żal. Naszej bohaterka Celia, która była oddaną matką, starała się być wspaniałą żoną, a 3 dni podróży do Pragi obudziły w niej namiętność, prawdziwą i dozgonną miłość, która..nie była skierowana do męża. Gorzkie kłamstwo, gorzkie życie, ale mimo wszystko historia, jaka wydaje się być ckliwą, przecież mogłaby być prawdziwą, tak? Zamykając książkę.. pytałam tylko siebie "dlaczego wy nigdy nie potrafiliście się zdobyć na szczerą rozmowę, dlaczego.." Pozostałam z tyloma pytaniami. I smutkiem.
Kinga Ortyl - awatar Kinga Ortyl
ocenił na711 lat temu
Gorzka czekolada Lesley Lokko
Gorzka czekolada
Lesley Lokko
Tytuł książki idealnie oddaje moje odczucia wobec niej. Całość jest taka właśnie słodko-gorzka. Bohaterkami są trzy młode dziewczyny - Laura, Ameline i Melanie. Dwie pierwsze mieszkają na Haiti, ostatnia jest Angielką. Laura należy do elity mieszkańców ale nie czuje się dobrze w swoim środowisku przewrażliwionym na punkcie koloru skóry. Dlatego, że nie jest biała. Mieszka też z apodyktyczną babką, gdyż matka zostawiła ją lata temu. Ameline jest jej dziewczyną do towarzystwa. Znudzona Laura wdaje się w romans z ciemnoskórym amerykańskim żołnierzem. Gdy okazuje się, że jest w ciąży zostaje odesłana do matki w Chicago. Po tym wydarzeniu Ameline też decyduje się odejść z rezydencji i rozpocząć życie na własną rękę. Kiedy zaczyna się jej wszystko układać, na Haiti wybuchają zamieszki. W skutek pewnych wydarzeń, również trafia do Stanów Zjednoczonych. Melanie to z kolei rozpieszczona jedynaczka. Chcąc zwrócić na siebie uwagę ojca popełnia poważny błąd. To sprawia, że zostaje wysłana do Los Angeles. Każda z dziewczyn szybko przekonuje się, że życie nie jest łatwe. Każda z nich ulega pokusom. Z zainteresowaniem śledziłam ich perypetie, ich walkę z przeciwieństwami losu. Ta walka zmienia je. Naprawdę dobrze się mi czytało, mimo tego, że powieść porusza trudne tematy. Nie jest to lekka lektura. Ale płynie z niej pewne przesłanie. Naprawdę warto sięgnąć po tę książkę.
Edyta - awatar Edyta
oceniła na78 miesięcy temu
Wypalone cienie Kamila Shamsie
Wypalone cienie
Kamila Shamsie
Na początku poznajemy Konrada – Niemca, który przebywa w Nagasaki. Jest rok 1945, po poddaniu się Niemiec ich obywatele w Japonii nie są dobrze odbierani. Z dnia na dzień ludzie, których Konrad traktował jak przyjaciół przestali się do niego odzywać. Jedną z nielicznych przychylnych mu osób jest Hiroko, do której mężczyzna żywi głębsze uczucie, a jak się później okazuje ona do niego również. Dzięki tej kobiecie Konrad widzi promyk nadziei na lepsze życie po zakończeniu wojny. Niestety wybuch bomby odbiera mu życie, a tym samym jego plany na życie obracają się w proch. Następnie poznajemy bliżej samą Hiroko, która stwierdzając, że nie ma czego szukać w Japonii po przeżyciu wybuchu bomby atomowej postanawia wybrać się do Indii, gdzie mieszkają krewni jej niedoszłego męża Konrada. Kobieta nie wie co ze sobą zrobić i ta podróż w nieznane wydaje jej się najlepszą z opcji. Tam poznaje Burtonów, którzy przyjmują ją do swojego domu i goszczą przez dłuższy czas. W związku z tym, że Hiroko ma dryg do języków chce nauczyć się tych, którymi posługują się w Indiach – i tak oto poznaje Sajjada, który jest częstym bywalcem domu Burtonów, a staje się jej nauczycielem. Tych dwoje – mam ma myśli Hiroko i Sajjada – niespodziewanie dla samych siebie zakochują się w sobie i biorą ślub, wyjeżdżają do Pakistanu i tam wiodą swój żywot. Rodzi im się syn – Raza. Czas płynie, a w życiu tych wszystkich ludzi dzieje się wiele rzeczy – tych dobrych i tych złych. Jednak mimo wszystko losy Burtonów oraz Hiroko i Sajjada nieustannie się przeplatają. W tle tego wszystkiego nadal wisi wojna i wszystko co z nią związane – śmierć, tajemnice, ochrona najbliższych. Książka podzielona jest na kilka części. Bardzo dobrze się to czytało. Mimo, iż porusza temat wojny, bomb nuklearnych to pokazuje również tzw. promyki nadziei – zwykłe, w miarę szczęśliwe życie wydawać by się mogło zwykłych ludzi. Ale nikt, podkreślam nikt w tej książce nie był zwykły. Ta pozycja zobrazowała mi to, że ludzie, którzy z pozoru wydają się „jacyś” wcale nie muszą „tacy” być. Każdy z nas kryje tajemnice, każdy w jakimś stopniu – świadomie czy nie – łaknie akceptacji innych. Z pozoru błahe decyzje mogą doprowadzić zarówno co czegoś spektakularnego, jak i wpakować w konkretne bagno. Według mojej oceny książka jak najbardziej warta przeczytania, polecam!
dag_mara_m - awatar dag_mara_m
ocenił na104 miesiące temu
Bogaci są różni Susan Howatch
Bogaci są różni
Susan Howatch
Do książki przymierzyłam się dawno temu, przy pierwszym podejściu doszłam do 4% zawartości, po czym przewróciłam zażenowana oczami, ze wzgardą zamknęłam tę część kindla i zabrałam się za coś bardziej, w moim pojęciu, ambitnego. Ale, nigdy nie mów nigdy. Nadejszła wiekopomna chwila, czyli chwila słabości w samolocie typu: coś muszę poczytać zanim wyląduję, i proszszsz…. W skrócie: historia osnuta wokół centralnej postaci Paula Van Zale, The Bankiera, łącząca grupę osób skoligaconych z nim poprzez więzy bardziej lub mniej rodzinne. Ktoś nazwał to sagą, ale dla mnie saga to przynajmniej 2 pokolenia. Tutaj zamykamy się w jednym. Saga pewnie będzie, jeśli uda mi się przeczytać część drugą. Czas i miejsce: lata 1922 do 1939, głównie USA, trochę Anglia. Bohaterowie: bogaci Państwo. Zacznę od tego, że rozumiem Czytelników, którym książka nie przypadła do gustu. Poziom kiczu osiąga chwilami szczyty Alp oraz głębię jeziora Ontario, lub Gopło, jak kto woli. Jeżeli jednak wrzuci się na tzw. luz, to można się nieźle ubawić. Opisy życia uprzywilejowanych z detalami typu co kto spożył lub wypił lub co na siebie założył, a jaki żel we włosy delikatnie wklepał, mój boszsze, chwilami nie mogłam uwierzyć, co ja czytam. I ten tradycyjny hetero seks, na bogato opisany, no łza w oku się kręciła. A do tego ilość whisky, wina, etc. oraz fajek skonsumowanych przez bohaterów podczas lektury przyprawił mnie o kaca. Z czasem książka mnie wciągnęła, przypominała mi oglądanie seriali amerykańskich z lat 80tych. Niby się uśmiechałam pod wąsem, co to za żenada, dno i w ogóle. Ale chyba nie aż takie, jeśli ponad 700 stronic bardzo szybciutko przeczytałam i rozpatruję na poważnie (sic!) sięgnięcie po część drugą. Minusy (albo i plusy, kwestia gustu): opera mydlana typu Dynastia. Plusy (w moim odczuciu): ciekawa narracja, podobno charakterystyczna dla tej autorki, czyli historia opowiedziana z perspektywy wielu osób, gdzie każda przedstawia swój punkt wiedzenia. Żadna z postaci nie jest idealna, wszyscy są normalni, bohaterowie z krwi i kości. Ja żadnej z postaci nie kibicowałam, po prostu śledziłam poszczególne losy. Podsumowując: bardzo długie czytadło, raczej nie dla ambitnych (bez obrazy). Bardzo przewidywalne, chwilami wręcz nudą trąci. Decyzję, czy je szturmować pozostawiam zainteresowanym. Ja dobrze bawiłam się podczas lektury.
IzaKlara - awatar IzaKlara
oceniła na61 rok temu
Ogród Kamiennych Kwiatów Deborah Smith
Ogród Kamiennych Kwiatów
Deborah Smith
Pierwszy raz czytałam ją kilkanaście lat temu, gdy ukazała się seria Historie Ludzkie i klimat, który wtedy odkryłam na jej stronach nadal dla mnie tu gości. Wydaje się, że książka niepozorna, że o tajemnicach w jakie wikłają się ludzie by stworzyć sobie lepszą przyszłość jest setki, a mimo to Ogród ma swoją specyfikę i jakąś siłę przyciągania, że z przyjemnością wraca się do lektury pomimo zachowania w pamięci szczegółów fabuły. Budowanie swojej historii na kłamstwie jest marną podstawą na przyszłość. Nazwisko Hardigree urosło w siłę, dzięki jednej kobiecie. Dziedzictwo, które jej się nie należało stało się fundamentem, na którym przede wszystkim rozrosło się kłamstwo, a nie tylko rozbudowało się marmurowe miasto. Opowieść zaczyna się wydarzeniami z lat siedemdziesiątych stanowiących pierwszą części książki, gdzie Darl Union, jeszcze jako dziecko, w warunkach traumatycznych dowiaduje się o przeszłości swojej rodziny. Wypadek w rodzinie Hardigree bezpośrednio rzutuje na tragedię w rodzinie jej przyjaciela Eliego. Zresztą przeszłość Wade'ów i kobiet z rodziny Hardigree jest powiązana głębszymi więzami niż mogłoby się z pozoru wydawać, a owe tragiczne zdarzenia jeszcze bardziej wiążą ich losy tworząc szczelny kokon tajemnic. Druga część otwiera bieg wydarzeń teraźniejszych, 25 lat po tym co stało się w Burnt Stand. Darl i Eli to już inni ludzie, którzy przez ten cały czas nie nawiązali kontaktu mimo pamięci o sobie ale i zadry noszonej w sercach. Brak możliwości pogodzenia się z przeszłością cały czas rzutuje na ich życie. Jest też przyczyną splotu wydarzeń, które znów nie tylko sprowadzą obie rodziny do Kamiennego Dworu, ale również oczyszczą ich i w końcu połączą. Tak w skromnym zarysie przedstawia się ta historia i nic więcej nie sposób dodać by nie odkryć szczegółów, których czytelnik musi się dowiedzieć bezpośrednio z treści. I może nie kończy się spektakularnie, ale całość mimo wyważonego tonu nacechowana jest silnymi emocjami. Poza tym to co mnie do niej przyciąga to również sam język, jak i konstrukcja fabuły. I pewnie będę sobie do niej jeszcze wracać...
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na710 lat temu
Dosięgnąć nieba Richard Rayner
Dosięgnąć nieba
Richard Rayner
Był piątkowy poranek – pora, o jakiej jedna z bydgoskich bibliotek nie cieszyła się zainteresowaniem odwiedzających. Za szeregiem uśmiechających oczy, bo wypełnionych po brzegi nowymi książkami, regałów stał jeden mniejszy. Nieco odrapany, niezbyt widowiskowy, zastawiony pozycjami literackimi najróżniejszych rozmiarów, których wielokolorowe grzbiety nie pasowały do siebie ani na jotę. Wyprzedażowa składanka starszych powieści, w jakiej można znaleźć perełki do nabycia za niewielkie kwoty, przyzwała do siebie tamtego dnia mojego Męża. Skrupulatnie sprawdziwszy każdą propozycję, bo przecież naczelną żoniną zasadą jest “chcieć mieć więcej książków (nieironicznym: pisownia celowa)”, wybrał “Dosięgnąć nieba” o opisie ze słowami kluczowymi, jakie definitywnie zwróciłyby uwagę jego mrocznie idącej pod prąd wybranki (gdyby ta zdecydowała się na poranną marszrutę na biblioteczny bazarek; wyobrażalne, lecz niewykonalne): Finlandia i jej lodowe krajobrazy, arystokratyczna rodzina rosyjska, wschodni kraj ogarnięty rewolucją, spełnianie marzeń, wieloletni plan, zakładający wybudowanie najwyższego na świecie drapacza chmur i zdobycie serca pięknej wybranki. Obok nich stały literkami: “urzekająca pieśń o namiętności, wojnie, sztuce i wiecznej miłości, pełna romantyzmu i napięcia” - co zapaliło w głowie Męża czerwoną ostrzegawczą lampkę (red flag tym razem pożądany, poprzedni przedślubny został dostrzeżony zbyt późno 😉) pod tytułem: historia, w której ta wariatka może się zakochać. I tak właśnie zostałam obdarowana książką o niepozornej okładce za złotych całe cztery, jaka faktycznie... jest jedną z najlepszych kiedykolwiek przeczytanych. Nie tylko z uwagi na osobiste preferencje i fakt, iż jestem święcie przekonana o tym, że kiedyś zasilałam szeregi rosyjskich arystokratów (a takie właśnie mam korzenie!) oraz iż decyzję o wyjeździe do zimowej Finlandii na choć sezon podjęłabym w ułamku sekundy. Obok “Rosyjskiej baletnicy” to po prostu najpiękniejsza opowieść o baśniowym uczuciu oraz upartości w dążeniu do spełnienia własnych założeń, jaka powstała. “W ciągu następnych lat często wracał myślami do tamtej wizji. Stojąc na środku skutego lodem jeziora, przed świtem, w maleńkiej fińskiej wiosce, gdzie dorastał na przełomie wieków, ujrzał własną przyszłość. Zobaczył drapacz chmur.” W roku 1901 w małej fińskiej wiosce Pyhajarvi dziełem przypadku, a może raczej przeznaczenia, życie małego chłopca o tragicznej przeszłości uległo całkowitemu przewartościowaniu. To właśnie wówczas z kieszeni znajomego Twojego taty wypadła gazeta z artykułem, którego nie potrafiłeś wyrzucić z głowy - traktującym o windzie, jaka w mroźnym i biednym państwie była czymś całkowicie abstrakcyjnym. Jako będący pół-sierotą dziesięciolatek, dokładałeś wszelkich starań, aby zrozumieć mechanizm tego niezwykłego wynalazku. Podróż bliżej nieba... Coś, o czym marzyłeś, nim każdego wieczoru zamykałeś oczy – wszystko po to, aby jeszcze choć przez chwilę być nie tak daleko od ukochanej mamy jak teraz - na zlodowaconej ziemi, za towarzystwo mając jedynie szalonego ojca. Wciąż zrozpaczony utratą matki, której nie udało Ci się uratować - i jakiej wcale nie było w płonącym domu, o czym do dziś przypomina Ci brak jednego oka i szpetna blizna na pół twarzy, pewnego dnia stajesz na ośnieżonej krze i widzisz własną przyszłość: wybudujesz najwyższy, najznamienitszy i najbardziej imponujący wieżowiec na całym świecie; nowoczesny budynek z windą... pozwalającą na swój sposób dosięgnąć nieba. Esko – architekt pionier; postanawiasz, że nieważne, ile lat zajmie Ci realizacja Twojego marzenia, kiedyś dokładnie tak będziesz się przedstawiać. Ale chwilę później ktoś wyznacza Ci w życiu jeszcze jeden cel. Pragnienie, które przysłoni poprzednie; choć może inaczej - powiąże się z nim i sprawi, iż każdy swój przyszły sukces dedykujesz pierwszej i ostatniej, największej i najtragiczniejszej, przeznaczonej i zakazanej, zupełnie niespodziewanej miłości. “Pragniemy piękna, pomyślał Esko, chociaż dobrze wiemy, że piękno niesie ból, ponieważ trudno mu sprostać i trudno je osiągnąć, a kiedy je na chwilę ujrzymy, cierpimy, że ta chwila nie trwa wiecznie. Chcemy, aby to, co tworzymy, było doskonałe, tak idealnie piękne jak migdałowe oczy Kateriny, tak zapierające dech w piersiach jak zamarznięte jezioro.” Dziesięć lat. Tyle właśnie miałeś, kiedy Twój wzrok napotkał zielone oczy dziewczynki, będącej rosyjską arystokratką, której ojciec był gubernatorem w Finlandii. Spłoszony obserwowałeś wyniosłą Katerinę na balu, przyglądając się jej eleganckim gestom i rzucanym wszystkim zagadkowym uśmiechom. Każdy chłopiec na tamtym przyjęciu został przez nią wyszydzony lub odesłany. Tym większe było Twoje zdziwienie, kiedy podeszła do Ciebie i zaproponowała wspólny taniec. Ile mogła liczyć wtedy wiosen – osiem, dziewięć? Gdy melodia wybrzmiała, podarowała Ci na pamiątkę lusterko i odjechała z papą w siną dal. Od tej pory miałeś już dwa plany - osiągnąć sukcesy jako architekt a każdy z nich dedykować Kate, którą właśnie wówczas zdecydowałeś się pojąć kiedyś za żonę. “Kto może przypuszczać, że całe jego życie obróci się w ruinę, a on sam stanie się świadkiem przerażających wydarzeń?” Mija kilka lat. Carat upada, a Finlandia przestaje być Wielkim Księstwem w ramach Imperium Rosyjskiego. Twój kraj zostaje podzielony, a powstałe zamieszki coraz bardziej przywodzą na myśl pożogę wojny domowej, w którą włączają się bolszewicy. Zakrzywienie czasoprzetrzeni; jedna decyzja znowu zmienia kierunek całej Twojej rzeczywistości. Kupiłeś już bilet na statek, spakowałeś małą walizkę i jutro miałeś wypłynąć do Ameryki. Polityka i walka o władzę nigdy nie leżały w zakresie Twoich zainteresowań, więc postanowiłeś spróbować architektonicznego szczęścia w innym państwie. Jeszcze tylko ostatnie spotkanie z przyjacielem Klausem, który bardzo chce Ci przedstawić narzeczoną przed Twoim wyjazdem. A potem, och okrutna ironio losu, po tak długim czasie widzisz te piękne szmaragdowe oczy i ani się obejrzysz, jak maszerujesz z bronią ramię w ramię z Klausem, przyłączając się do wojny, której wcale nie uważasz za swoją. Wszystko po to, aby zaimponować kobiecie wciąż niebędącej Twoją i zasłużyć na jej szacunek. “Była taka piękna, taka chłodna i opanowana... (...) Popatrzyła na mnie tak, jak nigdy nikt na mnie nie patrzył. Nie spodziewałem się, że ją jeszcze kiedyś zobaczę.” Kiedy i gdzie wyrzuci Cię wojenna zawierucha? Czy jeszcze uda Ci się zobaczyć Katerinę i sprawić, by była z Ciebie dumna, kiedy stworzysz dedykowany jej drapacz chmur? Pomnik miłości, trwalszy znacznie niż ten ze spiżu... “Jeżeli ta chwila oznaczała koniec wszystkiego, co ich łączyło, to będzie musiał nauczyć się z tym żyć. Powtarzał sobie, że nie stara się już zdobyć jej uczucia, po prostu tworzy dla niej piękny dom.” Jeśliby przyjąć, że istnieje miłość od pierwszego wejrzenia, to tylko filmowo-widowiskowa, niebezpiecznie wielka, rzewnie-tęskna i przechodząca płynnie od szczęścia do smutku oraz z powrotem. Podpalająca cały świat, skora do poświęceń i niewymazywalnych gestów. Będąca obiektem westchnień oraz zawiści. Baśniowo-mityczna, a jednak... zdarzająca się raz na milion lub mniej przypadków. Jeżeli opowiadana – tylko i wyłącznie zakrawającym o poetycki językiem, którym zupełnie nieznany pisarz Richard Rayner oczarował czytelnika w “Dosięgnąć nieba” - prawdopodobnie najpiękniejszej i szkoda, że nie o wiele popularniejszej historii o uczuciu silniejszym od wszystkiego innego oraz godnej pozazdroszczenia determinacji w spełnianiu marzeń i założeń. Zahaczająca o mistycznie magiczną narracja liczy sobie 524 strony, a przy tym nie posiada ani jednego zbędnego zdania. Przyciąga lirycznością, wzrusza tragizmem, ujmuje pięknością i nęci okalającą wszystko to sztuką, przejawiającą się w talencie do projektowania oraz zmianach architektonicznych, które wówczas znajdowały się w kluczowym momencie, na zawsze odmieniającym światową wizualną rzeczywistość. Rayner udowadnia, że prawdziwy urok kryje się w wydumanie nierealnym... mogącym jednak niekiedy zmaterializować się w prawdziwym życiu. Wszystko zależne jest od tego, jak wiele oślego wręcz uporu poświęcisz na to, aby osiągnąć założony sobie cel. Czy przewrotne koleje losu i tak zwiodą Cię ku przeznaczeniu, w którego tańcu wszystko profetycznie się złączy? Po przejmującym romansie z tą niebanalnie niesamowitą opowieścią mam jedną, stosunkowo okrutną myśl: jak wiele takich zapomnianych, niestety niepopularnych literackich perełek czeka jeszcze na odkrycie, zagubionych na zakurzonych półkach? Chciałabym mieć możliwość słownego upojenia się każdą z nich. Póki co w zupełności wystarczy mi “Dosięgnąć nieba”... windujące wprost w obłoki i trafiające na listę najpiękniejszych historii, jakie poznałam w CAŁYM swoim życiu. Majstersztyk absolutny. 10/10 “Zrozumiał, że wybrał naprawdę wspaniały zawód, że może śmiało sięgać po wiszącą nisko na niebie pulchną gwiazdkę i że w niczym nie ustępuje najlepszym, a być może biegnie nawet w czołówce wyścigu. Poczuł ogromną satysfakcję (...).” BONUS: Urzekające cytaty, które zwróciły moją uwagę podczas lektury, a dla jakich nie starczyło miejsca w recenzji. “Życie Mantiliniego było pełne niebezpieczeństw, które uważał za nieuniknione i z których czerpał energię.” “W tej przyszłości miał bliżej poznać tajemnicę swojej ukochanej windy, windy mknącej coraz wyżej, wkraczającej w obszar nieba, nadającej nowy kształt pradawnej horyzontalnej linii powierzchni ziemi.” “Budynki, które szkicował, były zapowiedzią czegoś nowego, co równocześnie miało służyć ludzkości i oddawać jej cześć. Piękne formy wywołane z chaosu.” “Buduję drapacz chmur pana Vaananena, powiedziała. Buduję jego pilvenpiirtaja. Robię to, by w ten lodowy ranek niebo nad Helsinkami wiedziało, że myślę o nim, o tym, który próbuje dosięgnąć chmur.” “Jest tak, jakby moje życie było teorią, zrodzoną tylko po to, aby dowieść istnienia tej miłości, strukturą, która bez niej nie ma żadnego znaczenia. Moja miłość do Kateriny będzie we mnie aż do śmierci.” “Ten uśmiech był pęknięciem, przez które wyzierała dzikość serca, duch gotowy na wszystko, przykuwający uwagę i atrakcyjny, duch prawie tragiczny.” “Los często obdarzał ludzi nieprzyjazną, wrogą i niewygodną geografią w życiu, miłości i karierze. Sekret polegał na tym, aby iść dalej, aby w pełni wykorzystać nagrodę, jaką jest wytrwałość.” “To Ty mi pokazałeś, jak należy szukać damy – niestrudzenie, z uporem, do ostatniego tchu.” “Przedmioty, historie istnienia niektórych z nich, układały się równolegle do historii ich właścicieli. W jednej chwili otaczała je aura wspomnień i szczególnego znaczenia, po to tylko, by zaraz potem znowu stały się martwą materią, zwykłymi przedmiotami.” “Najlepsze jest to zdjęcie, którego jeszcze nie zrobiłam, bo ono jest idealne, nieskażone. A niewybudowany drapacz chmur może być tym, czego najbardziej pragniesz. I niezdobyta Katerina.” “(...) jeśli ktoś zagradza Ci dostęp do drabiny, wspinaj się po jego głowie: bierz, co możesz, nie zadawaj pytań i idź dalej; i nie oglądaj się za siebie.” “Katerina była jego namiętnością i słabością, jego inspiracją i ślepotą, jego przeszłością i przyszłością, i milionem gwiazd, które raniły i rozświetlały mu duszę.” “-To takie piękne, cudowne rzeczy - powiedziała cicho. - Czy ja Cię zniszczyłam, Esko? -Stworzyłaś mnie - odparł.” instagram.com/thrillerly
Thrillerly - awatar Thrillerly
ocenił na101 rok temu

Cytaty z książki W cieniu wież

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki W cieniu wież