rozwińzwiń

Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu

Okładka książki Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu autora Christopher Oldstone-Moore, 9788324038237
Okładka książki Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu
Christopher Oldstone-Moore Wydawnictwo: Znak Literanova reportaż
496 str. 8 godz. 16 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Of Beards and Men: The Revealing History of Facial Hair
Data wydania:
2017-08-07
Data 1. wyd. pol.:
2017-08-07
Liczba stron:
496
Czas czytania
8 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324038237
Tłumacz:
Mariusz Gądek
Średnia ocen

6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu



książek na półce przeczytane 2280 napisanych opinii 966

Oceny książki Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu

Średnia ocen
6,9 / 10
66 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu

avatar
98
71

Na półkach:

Książka stara się łączyć zalety pracy popularyzatorskiej z naukową (przypisy),co jest niezwykle trudne, niemniej autor czyni to z powodzeniem, jakkolwiek ujęcie panoramiczne (od Greków po współczesność) zmusza do fragmentaryczności. Rozdziały dotyczące epok dawnych (tak do przełomu romantycznego) całkiem przekonujące, te dotyczące nowszych czasów sprawiają wrażenie już nieco przypadkowych obserwacji. Dla badacza anglosaskiego naturalne jest, że badanie zjawiska ogranicza się do własnego kręgu kulturowego, co oczywiście jest z naszego punktu widzenia znaczącą i rażącą uzurpacją.

Książka stara się łączyć zalety pracy popularyzatorskiej z naukową (przypisy),co jest niezwykle trudne, niemniej autor czyni to z powodzeniem, jakkolwiek ujęcie panoramiczne (od Greków po współczesność) zmusza do fragmentaryczności. Rozdziały dotyczące epok dawnych (tak do przełomu romantycznego) całkiem przekonujące, te dotyczące nowszych czasów sprawiają wrażenie już...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
70
56

Na półkach: , ,

Ciekawe informacje, niektóre nawet zaskakujące.
Może kiedyś doczytam ostatnie 2 czy 3 rozdziały?

Ciekawe informacje, niektóre nawet zaskakujące.
Może kiedyś doczytam ostatnie 2 czy 3 rozdziały?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
211
207

Na półkach:

„Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu” Christophera Oldstone-Moore - czyli kiedy i dlaczego zarastano?

„Podobieństwo Hitlera do chaplinowskiego trampa sprawiło, że zachodni Europejczycy i Amerykanie zlekceważyli Fuhrera, traktując go jak swego rodzaju klowna. Taką tezę postawił historyk Hugh Trevor-Roper, a eseista Ron Rosenbaum jeszcze ją wzmocnił, oskarżając samego Chaplina o rozpropagowanie takiego wizerunku Hitlera poprzez sparodiowanie go w filmie „Dyktator”. Istnieją liczne dowody na to, że Trevor-Roper oraz Rosenbaum mają rację. […] Nawet po wybuchu wojny w 1939 roku w większym stopniu lekceważono niemieckiego dyktatora, niż go potępiano, co skłoniło pewnego korespondenta do opublikowania ostrego w wymowie listu na łamach londyńskiego „Timesa”, w którym wytykał on programom BBC, że celują w drwinach z Hitlera i jego śmiesznych wąsów, zamiast pokazywać go „jako znacznie większe zagrożenie niż to, jakie kiedykolwiek przedstawiał sobą Napoleon”. [s.358]

A zatem myślicie, że broda to jedynie wybór estetyczny, tak?

Cóż, „Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu” Christophera Oldstone-Moore szybko przekona was, że to nie prawda. Poda konkretne przykłady, pokaże ludzi, procesy, poda ciekawostki i smaczki, dzięki którym ta popularno-naukowa książka jest tak dobra.
Bo tak, to bardzo solidna historycznie książka, no a przede wszystkim - czyta się ją rewelacyjnie.
Autor snuje opowieść historyczną o zaroście i robi to angażująco. Nie, nie sili się na dowcipasy, nie łapie za serce, nie robi sensacji z byle czego.
Wystarczy, że dobrze zna historię i ją po prostu dobrze opowiada. Język książki jest przejrzysty, wnioski opierają się na faktach, które autor jasno przedstawia, źródła są należycie przywołane, ilustracje pokazują najważniejsze brody, przepraszam - najważniejszych brodaczy.
Innymi słowy - ta książka to radość dla miłośników historii.

O czym jest?

Dokładnie jak zapowiada tytuł: Christopher Trevor-Moore zabiera czytelników w podróż przez wieki tropem brody, jej ewolucji kulturowej i zmian znaczenia, jakie brodom lub ich brakowi przypisywano.
Całość zaczyna się od zasadniczego pytania: skąd wzięła się broda, dlaczego w ogóle wyewoluowała? Naukowcy mają kilka wyjaśnień tej zagadki, ale… - ale nie skończę, sami sprawdźcie, jaki jest ewolucyjny sens brody. Jeśli takowy jest.

Następnie krok po kroku przesuwamy się w czasie - od Sumerów po metroseksualnych drwali, których widać prawie wszędzie. I ta podróż jest naprawdę dobrze opisana!

Muszę przyznać się do czegoś, do żenującej niewiedzy. Wiem, jak kobiece ciała są cenzurowane, oceniane i jakie nam nakłada się ograniczenia w związku z tym, jak wyglądamy. Ale prawdę mówiąc, nie zdawałam sobie sprawy z tego, że brodaci mężczyźni mają z ozdobą swojej twarzy podobny problem, jak my z długością spódnic, które nosimy. Dress code obowiązuje. Nie wszędzie broda jest dozwolona. Czasem o prawo do noszenia brody trzeba nawet walczyć w sądzie.
Dziwaczne. Dlaczego musimy wtrącać się do wyborów innych ludzi? Nieważne, to nie o tym.

Jak widzicie broda może być kwestią biznesową i tematem zainteresowania wymiaru sprawiedliwości.

Może być również kwestią polityczną, i to bardzo!

Aleksander Wielki pokazał swoim celowo i świadomie pozbawionym brody podbródkiem, że jest równy bogom. Bo bogowie - młodzieńczy i wiecznie młodzi - nie kłopotali się zapuszczaniem bród (prócz Zeusa i jego brata, Posejdona). Czyli - jestem Wielki i co mi zrobicie?
Później było równie ciekawie. Na przykład: jak wyglądała walka papiestwa z cesarstwem o prymat polityczny widziana z perspektywy brody? Fascynująco! Podobnie jak to, kto może, a kto nie może brodę nosić. Jesteś świecki czy jesteś duchownym? Golić się musisz, czy nie powinieneś? Jesteś żołnierzem czy biznesmenem? To - w kwestii zarostu - miało znaczenie, także dla morale armii.

„[…] w latach poprzedzających pierwszą wojnę światową brytyjscy żołnierze zaczęli domagać się prawa do tego, by ich (wąsów - dopisek mój, ML) nie zapuszczać. W 1915 roku, a więc w samym środku wojny, Król Jerzy V wydał rozporządzenie, że przepisy dotyczące zarostu mają być surowo przestrzegane. Ale w kolejnym roku, po ogłoszeniu przez rząd nowego poboru i w związku z obawami o słabnące morale, sztab generalny skapitulował”. [s.337]

Przenoszenie wagi i uwagi z brody na jej brak oraz uzasadnienia, jakie ludzie tworzyli dla brodatości lub bezbrodzia - jest opisane przez Christophera Trevor-Moore ze wszystkimi fascynującymi detalami.

„Wczesnośredniowieczni myśliciele, szczególnie papież Grzegorz I Wielki z VII wielu, traktowali włosy jako alegoryczną reprezentację przyziemnych myśli, grzesznych bądź nie, których należy się pozbyć, by obnażyć się przed Bogiem. Żyjący na przełomie XI i XII wieku opat benedyktyński i biskup Brono z Segni (zm. 1123) ujął tę ideę w możliwie najbardziej klarowny sposób: „Silni mężczyźni przewyższają tych, którzy za silnych chcieliby uchodzić. Dlatego niech wasza w e w n ę t r z n a b r o d a (podkreślenie moje, ML) rośnie, a zewnętrzna niech będzie golona, jako że ta pierwsza rośnie bez żadnych przeszkód, podczas gdy ta druga, jeśli nie golona, stwarza liczne niedogodności i jest tylko pielęgnowana oraz upiększana przez tych mężczyzn, którzy są naprawdę leniwi i próżni”. Zdaniem Brunona to, co rośnie wewnątrz, stanowi prawdziwą siłę męskiej świętości”. [s.148-149]

Widzicie to, co ja? „Wewnętrzna broda” jako oznaka innej, lepszej, świętej męskości. Jak tak wasza wewnętrzna broda? Moja nieźle, dziękuję bardzo.

Owłosienie fluktuuje sobie, to znika, to pojawia się znowu

No, i tak to się właśnie przez wieki działo. Duchowni nie nosili, świeccy - tak. Później nikt nie nosił, potem wróciła w kształcie szczątkowym, potem znowu zanikła, a potem, w II połowie XIX wieku wybuchła! Ale to jak wybuchła! Spójrzcie na portrety wiktoriańskich dżentelmenów, ot, takiego Darwina, Marksa czy Dickensa. O to mi właśnie chodzi. I - jak w poprzednich epokach - w tej brodatej rozpuście również chodziło o politykę, o władzę. A niby o co? O urodę?

„Odczuwając narastającą presję, by rywalizować z kobietami, jak również między sobą, mężczyźni gorączkowo usiłowali stworzyć bardziej inspirującą definicję męskości. Coraz częściej podkreślali więc znaczenie swej „naturalnej” fizyczności, siły moralnej i zdolności intelektualnych. […] Kiedy biznes i polityka zrobiły się bardziej otwarte i zmuszające do rywalizacji, broda pomogła utwierdzić w mężczyznach poczucie osobistego honoru. Gdy żony zaczęły kwestionować męską zwierzchność nad domem, broda stanowiła dla mężczyzn potwierdzenie statusu domowego patriarchy”. [s.296]

Broda a zdrowie fizyczne

Zarost to poważna sprawa, o czym mogliście się już przekonać, a co podkreśla w „Historii brody. Zaskakujących dziejach męskiego zarostu” Christopher Oldstone-Moore.
Były takie okresy historyczne, gdy broda była emanacją siły życiowej i wewnętrznego ciepła, którego niewiasty były w naturalny sposób pozbawione. Były czasy, gdy miała chronić przed zanieczyszczeniami i przeziębieniem. A były i takie, gdy podkreślano, że to siedlisko brudu i zarazków. Zdrowa, niezdrowa, zdrowa, niezdrowa… - wiecie, jak to z brodą bywa - wije się przez wieki.

Broda widziana z perspektywy ludzi

„Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu” Christophera Oldstone-Moore to fascynująca lektura. Pokazuje historię brody poprzez l u d z i brody noszących. Autor nie przywołuje po prostu XVIII wieku, ale pisze o nim, o zmianach w patrzeniu na brodę i to, co ona symbolizuje poprzez konkretne postaci: Piotra Wielkiego, Ludwika XVI, Jean-Jacquesa Rousseau i Jacqueta Dulaure. Konkretni ludzie - konkretne trendy, polityki i zasady, które broda miała symbolizować.
Taki jest układ całej książki, w której jest rozdział poświęcony Davidowi Beckhamowi. Tak, proszę państwa, jest! Jest także rozdział o całkiem konkretnej, nie przysłowiowej, historycznej niewieście z brodą. Jak w książce o brodach mogłoby braknąć „baby z brodą”? Nie dało się!

Czy książka ma wady?

Tak. Jedną. Jest straszliwie, straszliwie, straszliwie (celowo to powtarzam ad nauseam) europocentryczna. To znaczy - zawiera się i ogranicza się do kręgu oddziaływania tzw kultury zachodniej. Owszem, początki narracji to wycieczka do Sumeru i Egiptu, są wzmianki o Chinach, jest niewielki rozdział poświęcony konserwatywnym wspólnotom religijnym: żydowskiej i muzułmańskiej, ale następnie to już tylko i wyłącznie o brodach w kulturze białego człowieka. Trochę to ograniczające, ale no cóż, biorę, co jest, zwłaszcza, że to co jest, zostało rzetelnie zbadane (są przypisy!) i dobrze napisane.

„Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu” Christophera Oldstone-Moore - bardzo polecam nie tylko miłośnikom historii! To po prostu doskonała lektura.

„Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu” Christophera Oldstone-Moore - czyli kiedy i dlaczego zarastano?

„Podobieństwo Hitlera do chaplinowskiego trampa sprawiło, że zachodni Europejczycy i Amerykanie zlekceważyli Fuhrera, traktując go jak swego rodzaju klowna. Taką tezę postawił historyk Hugh Trevor-Roper, a eseista Ron Rosenbaum jeszcze ją wzmocnił,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

245 użytkowników ma tytuł Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu na półkach głównych
  • 152
  • 83
  • 10
73 użytkowników ma tytuł Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu na półkach dodatkowych
  • 64
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Lab girl Hope Jahren
Lab girl
Hope Jahren
W świecie roślin... Hope Jahren, uznana naukowczyni, badaczka nauk o Ziemii, zajmująca się głównie badaniami na roślinach w "Lab girl" zaprasza do swojego życia. To autobiografia, w której nauka miesza się z życiem codziennym. Autorka ukazuje blaski i cienie pracy naukowej, punktuje sytuację kobiet w nauce, zwraca uwagę na trudy związane z pozyskiwaniem finansowania badań i uzmysławia, że praca naukowca to nie tylko przesiadywanie w laboratorium... To również mnóstwo roboty papierkowej, która nie zawsze przynosi efekty, chociażby w postaci dofinansowań grantowych... Jednak to, co w "Lab girl" najlepsze to wstawki mówiące o roślinach. Czuć, że autorka jest pasjonatką botaniki, bowiem w tych fragmentach wyczuwalne są ogromne emocje i podziw dla świata roślin. Roślin, które są fascynującymi, tak innymi od nas, a mimo wszystko jednak podobnymi pod pewnymi względami, organizmami żywymi. "Lab girl" odbierałam poniekąd personalnie, jako, że sama mam co nieco do czynienia z nauką. Stąd też i o kwestiach naukowych i ciekawostki botaniczne czytałam z pełnym zaangażowaniem. To, co najmniej przypadło mi do gustu to fragmenty i odnośniki do prywatnego życia autorki i jej 'maniakalny' charakter. "Lab girl" to ciekawa pozycja, szczególnie fragmenty botaniczne. Pozostała część to książka o zmiennej dynamice, momentami przydługich opisach tras na konferencje czy wyjazdów na praktyki ze studentami i, prawdę mówiąc, spodziewałam się po niej więcej. Dla zainteresowanych tematami naukowymi i roślinami. https://www.instagram.com/w_otchlani_wyobrazni
Aleksandra - awatar Aleksandra
oceniła na67 miesięcy temu
Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami Fleur Daugey
Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami
Fleur Daugey
Czy świat zwierząt bywa zabawny, interesujący i fascynujący na tyle, aby móc wraz z autorem książki na czele i wyruszyć w daleką podróż, której nie mieliśmy okazji przyjrzeć się mu z bliska? Zanim rozpoczęłam czytać książkę autorstwa Pani Fleur Daugey pt. '' Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami'' przeczytałam słowo wstępu zamieszczone na samym początku, którego autorem jest przyrodnik, pisarz, prowadzący autorskie audycje radiowe Pan Marc Giraud, który to spojrzał i dokonał dokładnej analizy dotyczącej zawartości głównej treści zachęcającej do tego, aby móc dotychczasową wiedzę o zwierzętach ponowić, a wraz z nimi odkrywać ich tajemnice, które nie zawsze było nam zdobyć dane na ich temat informacje. Z twórczością Pani Fleur Daugey do tej pory nie miałam okazji się zapoznać. Do przeczytania książki pt. ''Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami'' zachęciło mnie to, że lubię poznawać świat zwierząt. Zapoznając, się z tą książką głównie skupiłam się na tym, czy autorka będzie w stanie mnie na tyle zainteresować przekazem na tyle zgromadzonej wiedzy, że będę mogła czytać ją dalej i jakim językiem przekazu opisuje ten tajemniczo prezentujący się świat, a może czymś nowym zaskoczy, co znam jedynie z życia codziennego zwierząt, a zastosowania w praktyce nie było możliwości wypróbować. Autorka zadbała o to, aby w tej książce czytelnicy, którzy uwielbiają, ciekawostki przyrodnicze wczuwali się, gdyby to oni byli bezpośrednio świadkami wydarzeń, w których główną rolę odgrywają nazywani przez nich milusińscy, drapieżne, a z czasem niebezpieczne zwierzęta. Autorka potrafi w umiejętny i barwny sposób dobrać odpowiednio anegdoty, przypowieści, które sprawiają, że tę książkę nie czyta się szybko, lecz pewnym zrozumieniem tekstu w zależności od tego, jak opisane jest dane zamieszczone w niej zagadnienie. Książka ta wydana została w pięknej niebieskiej twardej oprawie nawiązującej do trafnie nadanego tytułu. Wydawnictwu Literackiemu dziękuje za podarowanie mi do zrecenzowania książki pt. Sekrety zwierząt. Złap trop i podążaj za śladami'' autorstwa Pani Fleur Daugey. Polecam przeczytać tę książkę.
Anna - awatar Anna
oceniła na103 lata temu
Duchowe życie zwierząt Peter Wohlleben
Duchowe życie zwierząt
Peter Wohlleben
🐾🧠 „Duchowe życie zwierząt” – dusza w futrze (czasem trochę na kredyt) 🧠🐾 🎭 Gatunek: popularnonaukowa opowieść / leśna gawęda z ambicją „zmiany spojrzenia”
 🌡️ Nastrój: czułość + zdziwienie + lekka prowokacja wobec człowieka-sędziego
 🎧 Tryb czytania: rozdziałami, po kawałku — to są krótkie strzały, nie jeden długi wykład
 ⭐ Ocena: 6,5/10 (dobra+) — ciekawa, miejscami bardzo trafna, ale nierówna 🐗 Ktoś, nie „coś” 🐗
 To książka, która uparcie przesuwa zwierzęta z półki „instynkt i automat” na półkę „przeżywanie”. Wohlleben opowiada o emocjach, więziach, żałobie, strachu, przywiązaniu — i robi to tak, żeby człowiek przestał patrzeć z góry. Najmocniejsze jest to, że po kilku rozdziałach łapiesz się na myśli: kurczę, ja te zwierzęta widziałem dotąd jak mechanizm, a nie jak czyjąś perspektywę.
 🔹 Jest w tym sporo empatii, ale nie takiej landrynkowej — raczej „zobacz, co robisz, kiedy oceniasz”.
 🔹 Działa styl: prosto, obrazowo, z wyczuciem rytmu krótkiej historii. 🕯️ Gawęda z nerwem 🕯️
 Autor ma talent do opowiadania: bierze scenkę z życia, dodaje obserwację i pointę, a w tle dorzuca badania lub kontekst. To jest napisane tak, żeby czytał to „człowiek”, nie tylko ktoś po biologii. I to jest uczciwy plus: książka naprawdę potrafi otworzyć oczy.
 🔹 Czyta się lekko — bez wrażenia, że ktoś cię tłucze terminologią.
 🔹 Sporo tu „małych olśnień”, które zostają na spacerze w lesie albo w mieście. ⛓️‍💥 Tu czasem zgrzyta ⛓️‍💥
 No i teraz pazur: miejscami autor domyka interpretacje trochę za szybko. Zdarza się, że historia jest świetna, a wniosek brzmi jak „już wiemy na pewno”. Jeśli masz w sobie sceptyka, możesz poczuć, że emocjonalna intuicja wyprzedza ostrożność.
 🔸 Bywa nierówno: jeden rozdział wchodzi jak błysk, inny jest bardziej powtórką z „wiemy, że zwierzęta czują”.
 🔸 „Duchowość” w tytule działa raczej jako metafora godności i podmiotowości niż jako twarda kategoria — i warto to czytać właśnie w tym kluczu. 🏁 Wrażenie końcowe 🏁
 To nie jest książka, która przewraca naukę do góry nogami. To książka, która przewraca nawyk patrzenia. I nawet jeśli czasem przesuwa akcent odrobinę za daleko, robi jedną ważną rzecz: utrudnia powrót do wygodnej obojętności.
 🔹 Dobra dla tych, którzy chcą poczuć, że zwierzę to „ktoś”, a nie tylko element krajobrazu.
 🔸 Jeśli oczekujesz chłodnej, laboratoryjnej argumentacji — możesz chcieć więcej ostrożności, mniej narracyjnej pewności.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na73 miesiące temu
Ukryte życie lasu. Rok podglądania natury David George Haskell
Ukryte życie lasu. Rok podglądania natury
David George Haskell
„Nie było nas, był las, nie będzie nas, będzie las”. Tym starym powiedzeniem (przysłowiem?) napocznę swoją opinię odnośnie do książki „Ukryte życie lasu” Davida Georgea Haskella amerykańskiego biologa, profesora biologii i badań środowiskowych w Sewanee: The University of the South w Sewanee w stanie Tennessee (USA). Lasy od lat niemowlęcych towarzyszyły mi w mojej wędrówce przez życie, w zasadzie to urodziłem się niemalże w lesie, w domu, a nie w szpitalu, przy dźwiękach śpiewu ptaków. Pierwsze kroki stawiałem w lesie, zabawy z rówieśnikami w lesie, pierwsze wspinaczki na drzewa i upadki z tychże drzew również w lesie, tym samym ciągnie mnie do lasu i wszystkiego, co traktuje o lesie, czy to w formie pisanej, czy jakiejkolwiek innej niczym przysłowiowego wilka do lasu. Nie jest to pierwsza moja książka poruszająca temat lasu, ale z pewnością jest to pierwsza książka, która ukazała mi to środowisko w taki sposób. Autor skupia się bowiem na wycinku lasu-uwaga!... wielkości jednego metra kwadratowego i przez cały rok prowadzi swoje obserwacje- badając formy życia i zmiany zachodzące w ciągu roku na tym jednym metrze kwadratowym. Wydawać by się mogło, że napisać ponad trzysta stron i to drobnym drukiem na temat jednego metra kwadratowego lasu to coś a wykonalnego, a już o zainteresowaniu i przykuciu uwagi czytelnika (nie biologa) mowy być nie może...o dziwo nic bardziej mylnego!. W ściółce leśnej na jej powierzchni, a zwłaszcza pod jej powierzchnią dzieje się tak dużo i tak wielu aktorów odgrywa swoje role, że sam Quentin Tarantino mógłby pozazdrościć: tempa akcji, rozgrywających się dramatów osobistych oraz mnogości występujących w przedstawieniu postaci. Są ich miliony, jeśli nie miliardy, bohaterów ukrytych przed oczyma przeciętnego człowieka nieświadomego, że podczas spaceru po lesie porusza się w otoczeniu miliardów istot żywych i ten właśnie fakt mnie osobiście najbardziej porusza; fakt, że nie jesteśmy sami i powinniśmy mieć więcej szacunku a przede wszystkim miłości do życia w każdej formie i pod każdą postacią. Nie ma złych niepotrzebnych stworzeń w świecie przyrody, są jedynie odmienne priorytety, z którymi my jako ludzie powinniśmy się pogodzić i do nich dostosować, bo las i tak przetrwa, wcześniej czy później, jeśli się nie opamiętamy i nie zrozumiemy- będzie uwolniony od swojego oprawcy i największego zagrożenia, czyli człowieka pędzącego świadomie (o dziwo) ku samozagładzie. David G. Haskell to nie tylko doskonały biolog i naukowiec jest to również świetny pisarz, filozof, myśliciel, oraz zagorzały zwolennik i popularyzator idei ekologicznych. Potwierdzeniem ponadprzeciętności autora może być fakt dotarcia jego dzieła aż do finału nagrody Pulitzera. W odróżnieniu od wielu dzisiejszych ekologów przykuwających się do drzew, ogrodzeń, samochodów, ekologów leżących na jezdni, robiących show wokół siebie i szukających dość często poklasku i sławy (np. Greta) - w odróżnieniu od nich David G. Haskell ukazuje nam las, życie lasu i potrzeby lasu w sposób bardziej stonowany, a jednocześnie bardziej przekonujący. Autor nie krzyczy, nie biega, nie histeryzuje, nie fika koziołków- ukazuje życie lasu, to widoczne na pierwszy rzut oka i to w przeważającej mierze ukryte życie lasu -czyni to w taki sposób, że czytelnik wybierający się na spacer po lesie dziesięć razy się zastanowi, nim postawi krok i zada sobie pytanie: czy aby moja obecność tu i teraz w tym miejscu nie narusza harmonii tego miejsca i co powinienem zrobić i jak się zachować, aby nie zburzyć spokoju tego świętego przybytku. Dzieło Davida G. Haskella do najlżejszych książek nie należy, jednak dla czytelnika dysponującego wiedzą w zakresie biologi, geografii i chemii na poziomie szkoły średniej nie powinno stanowić większego wyzwania. Książka wyjątkowa, autor przekonujący i kompetentny. POLECAM!!!
Bolesław Rychlik - awatar Bolesław Rychlik
ocenił na93 lata temu

Cytaty z książki Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu

Więcej
Christopher Oldstone-Moore Historia brody. Zaskakujące dzieje męskiego zarostu Zobacz więcej
Więcej