rozwińzwiń

Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata

Okładka książki Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata autora Noah Kalina, Zach Klein, Steven Leckart, 9788364846830
Okładka książki Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata
Steven LeckartNoah Kalina Wydawnictwo: Smak Słowa albumy
350 str. 5 godz. 50 min.
Kategoria:
albumy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Cabin Porn
Data wydania:
2017-05-25
Data 1. wyd. pol.:
2017-05-25
Liczba stron:
350
Czas czytania
5 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788364846830
Tłumacz:
Ewa Wojtych
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata



książek na półce przeczytane 1461 napisanych opinii 139

Oceny książki Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata

Średnia ocen
7,6 / 10
134 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata

avatar
1266
108

Na półkach: ,

Piękne idee i piękne zdjęcia

Piękne idee i piękne zdjęcia

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
42
20

Na półkach:

Dobrze wiedzieć, że można żyć inaczej.

Dobrze wiedzieć, że można żyć inaczej.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
722
284

Na półkach:

Kompletnie nie przemówiła do mnie formuła książki - zdecydowanie za mało treści. Do przeczytania w 2 godziny, wliczając w to przeglądanie zdjęć, charakteryzujących się różną jakością. Dobrze wydane albumy mają tę cechę, że chce się do nich wracać, w tym wypadku od razu mogę o książce zapomnieć.

Kompletnie nie przemówiła do mnie formuła książki - zdecydowanie za mało treści. Do przeczytania w 2 godziny, wliczając w to przeglądanie zdjęć, charakteryzujących się różną jakością. Dobrze wydane albumy mają tę cechę, że chce się do nich wracać, w tym wypadku od razu mogę o książce zapomnieć.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

463 użytkowników ma tytuł Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata na półkach głównych
  • 284
  • 174
  • 5
98 użytkowników ma tytuł Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata na półkach dodatkowych
  • 70
  • 6
  • 5
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Rzecz o ptakach Noah Strycker
Rzecz o ptakach
Noah Strycker
Poznajmy się bliżej na mojej stronie http://kwyrloczka.pl/2026/01/01/o-tym-jak-zyje-ptak-noah-strycker-rzecz-o-ptakach/ PEWNEGO PTASIEGO DNIA Cała starsza część czytelnicza rodziny przeczytała tę pozycję. Ja więc nie mogłam być gorsza i sama też zabrałam się za lekturę. Przyznaję jednak, że to spotkanie przyszło mi bez specjalnego entuzjazmu i specjalnej ochoty. Może to właśnie zaważyło na odbiorze? A może było jeszcze drugie dno? RZECZ O PTAKACH Nie jest atlasem, lecz zbiorem opowieści o pewnych, nawet ciekawych, zagadnieniach z ptasiego życia. Autor opisuje swoje doświadczenia i snuje w połowie naukową, a w połowie przygodową historię ptasich żywotów. Opowiada o gołębiach, kurach, sępach i albatrosach, z czego te ostatnie wzbudziły we mnie największą sympatię. Gdybym miała mieć jakiegoś patronusa, chociaż niestety nigdy nie otrzymałam listu z Hogwartu, to zdecydowanie wybór padłby na albatrosa. Wiernego, kochającego rodzinę samotnika o wolnej duszy. Wszystko to brzmi niesamowicie sympatycznie, nieprawdaż? A jednak czytało mi się źle i ciągle miałam chęć na odrzucenie książki gdzieś w kąt. Ale to przecież nie ja. Ja czytam… Do końca… Zawsze! CO WIĘC PRZESZKADZAŁO? Wydaje mi się, że problem stanowiły statystyki, liczby, cyfry i procenty. Nie jestem umysłem matematycznie sprawnym i procentaże opisujące udział samców lub statystycznych samic w dziesięciotysięcznej populacji nie niosą dla mnie żadnej informacji. Nie umiem sobie tych liczb zobrazować, nie chciało mi się ich przeliczać, sprawdzać, szukać, sięgać po telefon, przerywać czytania. Mój mózg nie wizualizuje populacji, przez co zarzucanie go nieprzetwarzalnymi informacjami jest irytujące i zasmucające. To w końcu jakaś forma upośledzenia. Przynajmniej ja to w sobie tak odbieram i chyba dlatego tak ciężko było mi przebrnąć przez tę ptasią przygodę. NIE ZRAŻAJCIE SIĘ Jest też spore prawdopodobieństwo, graniczące z pewnością, że był to jedynie mój problem, bo — tak jak pisałam na początku — Rzecz o ptakach czytałam jako ostatnia i nikt z domowników wcześniej nie zgłaszał tego typu uwag. Proszę więc nie zrażać się zbytnio i jeśli gdzieś w sercu czujecie więź z ptasią hałastrą lub waszym nieodkrytym patronusem jest kaczka, orzeł przedni lub dziwny rodzaj sępa, czytajcie i zachwycajcie się niesamowitością tego Bożego stworzenia.
Kwyrloczka - awatar Kwyrloczka
oceniła na63 miesiące temu
Hygge. Klucz do szczęścia Meik Wiking
Hygge. Klucz do szczęścia
Meik Wiking
Pobiegłam po książkę po powrocie z wycieczki w Kopenhadze, która wtedy bardziej mnie zawiodła niż oczarowała, i potrzebowałam czegoś więcej. Miałam wrażenie, że będąc tam – coś mnie ominęło (warto wspomnieć, że całą duńską stolicę wyobrażałam sobie jako jeden wielki sklep Tiger). Weekend spędzony z książką duńskiego badacza szczęścia przyniósł mi dużo spokoju i refleksji, i co ciekawe, bardziej na mnie wpłynął niż wspomniana wycieczka, a może pogłębiło? Bo chyba to duńskie szczęście jest szerzej rozumiane społecznie, a jednostkowo bardzo introwertycznie? Hygge to norweskie słówko oznaczające „dobrostan” i o tym, jak tego dobrostanu doświadczyć autor stara się przekazać na duński sposób. Moje luźne notatki: ŚWIATŁO: świeczki - naturalne, wszędzie Uważne wybieranie lamp + strategiczne miejsca + łagodne światło (1800 KW, niewidoczna żarówka) POROZMAWIAJMY O HYGGE: słówka, słóweczka Manifest Hygge 1. Atmosfera: wyłącz światło 2. Tu i teraz: bądź tu i teraz, wyłącz komórkę 3. Przyjemności: kawa, czekolada, ciasteczka, cukierki! 4. Równość: nie ja, tylko my 5. Wdzięczność: bądź otwarty, może tak jest najlepiej 6. Harmonia: rywalizacja i przechwalanie jest niepotrzebne 7. Komfort: poczuj się dobrze, zrób sobie przerwę, odpręż się 8. Spokój: żadnych dramatów 9. Bycie razem: nawiązuj relacje i snuj opowieści: pamięta, jak… 10. Schronienie: twoje plemię, twoje bezpiecznie miejsce BYCIE RAZEM: równowaga między pracą a życiem osobistym Dla introwertyków - niewycieńczający sposób na bycie towarzyskim POTRAWY I NAPOJE: wypieki, słodkości i ciepłe napoje UBRANIA: szale, warstwy, luz, swoboda DOM: główna siedziba hygge kącik - kominek - świece - drewniane rzeczy - natura - książki - ceramika - myślenie dotykiem - vintage - koce i poduszki Zestaw ratunkowy: świece, czekolada, herbata, książka, film/serial, dżem, wełniane skarpety, listy, sweter, notes, koc, ołówek, muzyka, album HYGGE POZA DOMEM: dobre towarzystwo – luz, swoboda – natura – tu i teraz Praca również może być hyggeligt. HYGGE PRZEZ OKRĄGŁY ROK: jak cieszyć się każdym miesiącem HYGGE ZA MAŁE PIENIĄDZE: najlepsze rzeczy w życiu są za darmo gry planszowe – spiżarnia party – wieczór telewizyjny – książka – aktywności na świeżym powietrzu – ognisko HYGGE W KOPENHADZE: co porobić w duchu Hygge w stolicy BOŻE NARODZENIE: kulminacja nastroju hygge HYGGE LATEM: cydr – grill – ogród – piknik – rower (!!!) PIĘĆ WYMIARÓW HYGGE: smak: znajomy, słodki, przyjemny dźwięki: trzask ogniska, krople deszczu, szum wiatru, skrzypienie podłogi zapach: kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa, przenosi do wspomnień dotyk: drewno, ceramika, wełna, skóra // rzemieślnicze wzrok: naturalne kolory, powolny ruch (opadający śnieg),światło szósty zmysł: hygge HYGGE I SZCZĘŚCIE: szczęśliwy Duńczycy jako społeczeństwo i na co dzień Książeczka, bo tak fajnych rozmiarów, dodatkowo jest bardzo ładnie wydana (obrazki, tabelki, grafiki, zdjęcia) i oprawiona.
darkakadarka - awatar darkakadarka
oceniła na819 dni temu
Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku Morten A. Strøksnes
Księga morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku
Morten A. Strøksnes
Naprawdę mało wiemy o morzach i oceanach. Więcej ludzi zbadało powierzchnię księżyca, niż morskie głębiny. Być może to właśnie dlatego poznanie – choć w niewielkim stopniu – tego, co w nich żyje, wydaje się być dla mnie fascynujące. Książka, po którą sięgnęłam tym razem, należy do gatunku non-fiction. Zauważyłam, że choć w ostatnim czasie przeczytałam trochę więcej (z racji zrobionego w zeszły weekend maratonu),to literatura faktu nadal jest jedną z tych, z którymi obcuję najrzadziej, mimo że wolę by było zupełnie na odwrót. Dlatego tym razem trafiło na „Księgę morza, czyli jak złowić rekina giganta z małego pontonu na wielkim oceanie o każdej porze roku” autorstwa Mortena A. Strøksnesa w przekładzie Marii Gołębiewskiej-Bijak. „Statek, Hugo i ja jesteśmy trzeźwi jak noworodki. To morze jest pijane. Ileż to razy wychylałem się za burtę, wpatrzony w otchłań?” Tę niespełna 340 stronicową książkę połknęłam jednego dnia. I choć z początku nie przekonała mnie do siebie językiem, to zdecydowanie trafiła do mnie treścią. Zresztą, pozycje wydawane przez Wydawnictwo Literackie w większości przemawiają do mnie od razu, jak było na przykład z autobiografią Knausgårda. Przeczytanie omawianej dzisiaj historii odkładałam jednak w czasie. Czekała ona sobie na półce, aż po nią sięgnę i tak minęły chyba ze dwa lata, zanim do tego doszło. Tu postawię sobie pytanie, dlaczego właśnie teraz? Odpowiedź będzie krótka, ponieważ morze, oceany oraz morskie stworzenia fascynują mnie i choć sama nie zajmuję się ich badaniem, to lubię dużo czytać na ten temat, oglądać i wyobrażać sobie, do czego natura jest jeszcze zdolna, a czego my nie jesteśmy jeszcze świadomi. „Specjalny gatunek niebieskozielonych glonów jest tak produktywny i liczny, że naukowcy przyjmują, iż wytwarza dwadzieścia procent ziemskiego tlenu. A do lat dziewięćdziesiątych nauka nawet nie wiedziała o jego istnieniu.” Książka ta nie jest tylko opowieścią o poszukiwaniu i łowieniu rekina polarnego żyjącego w wodach morza norweskiego. Autor wraz ze swoim przyjacielem – ekscentrycznym malarzem i rybakiem Hugonem znajduje się na Lofotach, archipelagu będącym jednym z najpiękniejszych miejsc w całej Norwegii. Tam właśnie towarzyszy w wyprawach na głębiny, opisując przy tym każdą z przeprowadzonych wypraw i połowów, a zarazem raczy nas ciekawostkami związanymi z nieznaną nam otchłanią. „Łagodny szept morza, suche ciepło słońca, idealna przejrzystość powietrza – wokół pełny spokój. Takie dni się kolekcjonuje i zachowuje w pamięci przez lata.” Czym jest Moskstraumen lub Velella Velella? Kim był Johan Hjort? Dlaczego swego czasu mieszkańcy Nordlandu gardzili zwykłą makrelą? Na te i inne pytania z pewnością odpowie nam książka. Momentami czytałam ją, myśląc, że przed sobą trzymam encyklopedię. I jest to zarówno pozytyw, jak i pewnego rodzaju zarzut. O ile mi, osobie, która interesuje się tematem, nie przeszkadzało nagromadzenie ciekawych, jak i tych mniej interesujących informacji, to czytelnikowi, który szykuje się na opowieść o walce z żywiołem oraz rekinem polarnym… No cóż… Taki ktoś po prostu się zawiedzie. To nie jest beletrystyka nastawiona na rozwój akcji ani zawrotne tempo. Powiedziałabym raczej, że narracja jest leniwa, płynie sobie powoli. Przed lekturą nie nastawiałam się praktycznie na nic, dlatego się nie rozczarowałam. Co więcej, brakuje mi na polskim rynku książek o podobnej tematyce, zwłaszcza o morskich stworzeniach. Dla mnie to była naprawdę ciekawa podróż i dobrze zgłębiony temat. Na końcu znajdziemy również długą listę przypisów, więc będzie po co sięgać na przyszłość.
MarionetkaLiteracka - awatar MarionetkaLiteracka
oceniła na94 lata temu
Prywatne życie łąki John Lewis-Stempel
Prywatne życie łąki
John Lewis-Stempel
Książka do kontemplacji. Narracja jest tu tak spokojna, że początkowo bardzo ciężko mi było wejść w ten powolny rytm, zwłaszcza, że wcześniej czytałam zwariowaną Miszczuk. Uparcie jednak brnęłam, próbując dostosować pracę umysłu do tej książki i chyba w pewnym momencie mi się to udało. Jestem ogólnie fanką książek przyrodniczych, chociaż ta nie była jakoś bardzo mocno naszpikowana fachową wiedzą, jest raczej lekka pod tym względem. Owszem, można się z niej tego i owego dowiedzieć, ale głównie to jest taka impresjonistyczna opowieść o życiu angielskiej łąki i jej mieszkańcach. Autor jest właścicielem pewnego terenu łąkowego, o który dba i w dwunastu rozdziałach przedstawia nam, co się tam dzieje w ciągu całego roku kalendarzowego. Jest też hodowcą bydła i owiec, które tam wypasa, kosi łąki, aby zgromadzić siano na zimę i takie tam. Możemy tu poczuć zachwyt nad pięknem przyrody, aczkolwiek może nieco dysonansu wprowadza fakt, iż autor przyznaje się również do polowania na niektóre zwierzęta, np. króliki, i w niektórych miejscach opisuje także momenty, kiedy to robi - trochę to budzi mieszane uczucia, choć przynajmniej nie jest to polowanie dla samego "sportu" - z tego co zrozumiałam, facet po to zabija zwierzę, aby je sobie potem zjeść. Nie jestem fanką myślistwa, ale i nie rzucam kamieniem, sama nie jestem wege. W niektórych fragmentach z kolei autor opisuje, jak odnajduje szczątki zwierząt dopadniętych przez inne drapieżniki, są to momentami dość turpistyczne opisy - no dobra, jest to prawda o naturze, ale niekoniecznie przyjemna do czytania. Tak poza tym jednak w przeważającej mierze mamy zachwyt nad pięknem. Od razu skojarzyła mi się inna książka, którą czytałam kilka lat temu, o podobnej strukturze i tematyce, a mianowicie "Ukryte życie lasu. Rok podglądania natury" Davida G. Haskella. Obie książki łączy spokojny, medytacyjny rytm, obie też opisują okrągły rok przyglądania się jednemu, konkretnemu wycinkowi przestrzeni natury. Z porównania w mojej opinii zwycięsko jednak wychodzi "Ukryte życie lasu" - było tam po pierwsze więcej pogłębionej, fachowej wiedzy, a po drugie nie było tam żadnych takich nieprzyjemnych elementów, wspomnianych wcześniej. "Prywatne życie łąki" jest okej, warto sięgnąć, jeśli się lubi tego rodzaju literaturę, ale niekoniecznie nazwałabym to lekturą obowiązkową. Natomiast na pewno jest to tego typu książka, która pomaga wprowadzić się w stan uspokojenia, jeśli ktoś akurat ma taką potrzebę.
Literonomia - awatar Literonomia
oceniła na75 miesięcy temu

Cytaty z książki Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cabin Porn. Podróż przez marzenia - lasy i chaty na krańcach świata