rozwińzwiń

Szczury Manhattanu

Okładka książki Szczury Manhattanu autorstwa Lech Majewski
Okładka książki Szczury Manhattanu autorstwa Lech Majewski
Lech Majewski Wydawnictwo: Rebis literatura piękna
152 str. 2 godz. 32 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2004-01-01
Liczba stron:
152
Czas czytania
2 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788373015944
Utrzymana w tajemniczej aurze historia samotności portiera hotelu Waldorf Astoria, w której stany emocjonalne materializują się w agresję zwierząt: ból po rozstaniu z ukochaną potęguje atak szczurów na Manhattan. Jedyną nadzieją staje się Chaim, postać chłopca ratującego miasto przed plagą, jak w starej opowieści z Hamelin.
Średnia ocen
6,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szczury Manhattanu w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szczury Manhattanu

Średnia ocen
6,2 / 10
27 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Szczury Manhattanu

avatar
675
56

Na półkach:

Kolejny obraz Nowego Jorku w literaturze. Lech Majewski, który przecież na pierwszym miejscu nie nazwałby się przede wszystkim pisarzem, tworzy tu wariację legendy Flecisty z Hameln. Portier Hotelu Astoria cierpli z powodu rozstania z ukochaną Galią (czy Gala Dali była tu jakimś odnośnikiem? tego nie wiem),a jego boleść znajduje wyraz zewnętrzny w postaci powiększającej się plagi szczurów. Jest w tym wszystkim urok mrugającego neonu. Najciekawsza jest jednak narracja w drugiej osobie, odnosi się bowiem wrażenie, że narrator nieustannie mówi do ucha swojego bohatera, kieruje nim, hipnotyzuje, może nawet się nim bawi wywołując w jego głowie koszmarne wizje.

Zapraszam na mojego bookstagrama @wkurza_mnie_kurz

Kolejny obraz Nowego Jorku w literaturze. Lech Majewski, który przecież na pierwszym miejscu nie nazwałby się przede wszystkim pisarzem, tworzy tu wariację legendy Flecisty z Hameln. Portier Hotelu Astoria cierpli z powodu rozstania z ukochaną Galią (czy Gala Dali była tu jakimś odnośnikiem? tego nie wiem),a jego boleść znajduje wyraz zewnętrzny w postaci powiększającej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
542
55

Na półkach: , ,

Plus za narracje drugoosobową, której jest na świecie tak mało <3

Plus za narracje drugoosobową, której jest na świecie tak mało <3

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
404
282

Na półkach: , ,

Nie należę do wielkich entuzjastów twórczości filmowej Lecha Majewskiego (ur. 1953) - uważam na przykład, że w swoim filmie z 1999 roku sportretował Rafała Wojaczka w sposób przerysowany, na siłę skandalizujący i przez to - niesłuszny. "Szczury Manhattanu" to jednak rzecz wcześniejsza (napisana w 1983 roku),która, patrząc obiektywnie, po prostu broni się literacko. Mamy do czynienia z alegoryczną opowieścią o samotności, przemijaniu miłości, życiu na pograniczu jawy i snu, zdrowia i szaleństwa, trzeźwego postrzegania rzeczywistości i wizji rodem z koszmaru.

Napisana jest w duchu egzystencjalizmu i przeniknięta iście camusowskim chłodem. Intertekstualne nawiązania do twórczości Alberta Camusa są jednoznaczne - wizja końca, manifestującego się poprzez inwazję szczurów na miasto ("Dżuma"),czy choćby zastosowanie narracji w drugiej osobie liczby pojedynczej ("Upadek"). Również sam bohater, którego imienia nawet nie poznajemy, portier w nowojorskim hotelu Waldorf-Astoria, wydaje się być jakimś wariantem Meursaulta z "Obcego", jego niedoskonałą wersją. Porzucony przez ukochaną, odczuwa coraz mniej, stopniowo pogrążając się w apatii i depresji. Różni ich jednak to, że w przeciwieństwie do Meursaulta, bohater "Szczurów Manhattanu" podejmuje walkę o własną podmiotowość, o własne odczuwanie, a niespodziewana zagłada miasta połączona ze zmasowaną inwazją szczurów staje się de facto jego zwycięstwem - ostatecznie zbliża go bowiem do ludzi, których dotąd nie znał, których obecności dotąd nawet nie odczuwał, gdy przyłącza się do grona uciekinierów, którzy w finale powieści formują szalony, nocny pochód ulicami Nowego Jorku. I jeśli portier z Waldorf-Astorii ocaleje, to tylko za sprawą tego, czego zabrakło Meursaultowi - jedynej osoby, która czyniła jego świat znośnym, samotnego kornecistę zwanego Chaimem, który dżwiękiem swojego instrumentu potrafił burzyć mury.

Książkę Majewskiego czyta się szybko - niespełna 150 stron, jednak wydrukowane dosyć dużą czcionką (wydanie z 2004 roku, nakładem poznańskiego wydawnictwa Rebis, kupione w Krakowie za 2 (!) złote polskie). Jednak "Szczury Manhattanu" to z pewnością jedna z tych lektur, które nie kończą się po przeczytaniu, bo immersyjnie zanurzają czytelnika w nie zawsze zrozumiałym świecie, a później zostawiają wiele do myślenia (czy to już? czy już staję się taki, jak bohater? czy nadejdzie zagłada, dzięki której, być może - ocaleję?)

Nie należę do wielkich entuzjastów twórczości filmowej Lecha Majewskiego (ur. 1953) - uważam na przykład, że w swoim filmie z 1999 roku sportretował Rafała Wojaczka w sposób przerysowany, na siłę skandalizujący i przez to - niesłuszny. "Szczury Manhattanu" to jednak rzecz wcześniejsza (napisana w 1983 roku),która, patrząc obiektywnie, po prostu broni się literacko. Mamy do...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Szczury Manhattanu na półkach głównych
  • 38
  • 15
28 użytkowników ma tytuł Szczury Manhattanu na półkach dodatkowych
  • 21
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Lech Majewski
Lech Majewski
Poeta, malarz, reżyser i pisarz - Lech Majewski mógłby należeć do medycejskiej Akademii Neoplatońskiej. Wciąż w podróży, poszukujący, pragnie poczucia wolności i przekracza zarówno granice krajów, jak i gatunków sztuki. Obrazy, spektakle, filmy, książki, instalacje i opery realizuje w USA, Brazylii, Anglii, w rodzinnej Polsce, w Niemczech, na Litwie i we Włoszech. Buduje swoje wizje z pierwotnych znaczeń, często ukrytych, wymagających ezoterycznej wiedzy, i czyni to w czasach wrogich kontemplacji, wrogich tradycji odczytywania symboli. W czasach promujących jedynie szybkość, łatwość i merkantylność jego utwory zanurzają nas w głąb, w gęstniejącą substancję tajemnicy, gdyż są podróżą w nieznane. (Paul Langham)
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Za sprawą nocy Thomas Glavinic
Za sprawą nocy
Thomas Glavinic
I znów opowieść o świecie, z którego w niepojęty sposób zniknęli wszyscy ludzie z wyjątkieìm narratora. „Chciał być kimś, kto przeżył. Chciał być kimś wybranym. Teraz nim był”. Chciał, no to ma. Zaczyna się zatem oswajanie niezwykłej zwykłości opustoszałego Wiednia. Telefony milczą, ilekroć bohater wybierze jakiś numer, ale komórki wciąż mają zasięg. „Pytanie, czy oprócz niego istnieją jeszcze jacyś ludzie, w Ameryce Południowej albo w Polsce, na Grenlandii albo na Antarktydzie, miało ten sam charakter, co dawniej pytanie, czy istnieją istoty pozaziemskie”. Ważnym wątkiem tej niełatwej pozycji jest pytanie, na ile jesteśmy zdolni wytrzymać przebywanie tylko z sobą samym. I przemawia do mnie zdanie Autora, że w niektórych przypadkach było to łaską, a w innych – wyrokiem…. Niestety, narrator nie wytrzymuje i dość szybko pogrąża się w paranoi, choć jeszcze przez jakiś czas zachowuje znamionującą normę psychiczną zdolność do ironii „Zagrał nicości na nosie i pokazał jej język”. Najpierw wydaje nam się, że to „tylko” rozpaczliwe próby nawiązania kontaktu z kimś, kto – może tak jak on przeżył nieznany kataklizm. Wszędzie zaczyna widzieć tylko znaki, a nie po prostu przedmioty. „Może umarł i dostał się do piekła”. Dopełnieniem manii prześladowczej staje się wrażenie, że ktoś go śledzi czy wręcz stale obserwuje, wobec czego nie rozstaje się ze strzelbą typu shotgun. Ale nawet broń nie chroni go przed wizjami ”kudłatego, chodzącego na dwóch łapach stworzenia, mającego ponad 2 metry wzrostu, skrzyżowanie wilka z niedźwiedziem, o którym wiedział, że pod jego futrem kryje się jeszcze cos innego, o wiele gorszego”. No i to kompulsywne nagrywanie miejsc publicznych a potem i samego siebie podczas snu, świadczące o narastającym rozbracie z odstręczającą samotnością, tak jak i rzekoma rozmowa przez telefon z kimś, kto ledwo duka po sylabie. Świetnie rozumiem, że Autor stara się bardzo, abyśmy w pełni wczuli się w dramatyczny rozpad jaźni kogoś w tak krańcowej sytuacji. Cóż – być jedynym człowiekiem na świecie, to z pewnością niełatwe wzywanie dla naszej świadomości. „Może musi zdać jakiś egzamin. Jakiś test, w którym tylko jedna odpowiedź jest poprawna. Może wystarczy jeden ruch, który wybawi go z tego położenia. Jakieś hasło, jakieś ”sezamie, otwórz się”, jakiś mail do Boga”. Tak, jaki inni, uważam że mogła to być bardzo dobra książka, ale czegoś tu zabrakło - a może i czegoś było za dużo. Nie mogę mieć pretensji do Glavinicia o jego zamiar, aby czytający wręcz utożsamił się z narratorem. Nie za to mam doń pretensje, lecz za niekończące się dłużyzny, tę nużącą a powtarzalną „aktywność” Jonasza. Ano właśnie: i jeszcze to imię zbyt mocno narzucające się ze swą „głębią”… Jak dla mnie, w tym świecie bez ludzi jakby nieco za długo działają elektrownie i wodociągi – rzecz jasna tylko po to, aby nasz bohater mógł korzystać z zamrażarek i zimnego piwa w dowolnym markecie a rano brać orzeźwiające czy dla odmiany rozgrzewające prysznice. Na koniec narrator podejmuje pewną podroż przez wymarłą Europę. Podróż, która przede wszystkim jest wycieczką w przeszłość, czyli w dzieciństwo. Zakończenie nie odbiegało od tego, czego od początku łatwo było się domyśleć… W którymś miejscu ukryty jest tu ładny intertekstualny wtręt: aforyzm Herberta Rosendorfera, innego austriackiego pisarza, który w książce „Wielkie solo Antona L.” także opisał świat ze „znikniętymi” ludźmi. Kierując się zatem „tym znakiem”, pora zabrać się i za tę pozycję…. Kilka cytatów…. Chciał być kimś, kto przeżył. Chciał być kimś wybranym. Teraz nim był. Zakładając, że rzeczywiście jest sam, mógł ustanowić nowe prawo. Ustawy obowiązywały dopóty, dopóki większość nie uchwaliła nowych. Skoro sam był tą większością, wolno mu było zmienić nawet cały porządek społeczny. Pawilon Secesji owinął tak grubo czarną taśmą klejącą, że można to było wziąć za dzieło Christo. Nie wiedział, że czas jest czymś tak gęstym.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na62 lata temu
Procedura Harry Mulisch
Procedura
Harry Mulisch
To twór wybitny - bez cienia zawahania. Książka ta jest trudna do jednoznacznego zdefiniowania. Jest to dzieło, które 100 lat po Nietzschem powraca do wizji świata, w którym Bóg umarł. Tu jednak ta smierć Boga jest wynikiem geniuszu człowieka, który zdołał przejąć od niego moc Demiurga i nauczył się powoływać do życia martwą materię: jak sam główny bohater to określił: „przeszedł konwersję z chemika na biologa”. Odbierając życiu jego boską aurę, Wiktor Werker stał się w sposób niezamierzony szatanem na Nocy Walpurgi, w którą przemienił świat. Czy jednak niszczycielskim grzechem jest akt stworzenia? Mulisch pokazuje, że ingerencja człowieka w to, co najbardziej nieznane, może mieć tragiczne konsekwencje, lecz istnieje wyjście, które pozwoli człowiekowi spełnić pragnienie stwarzania bez groźby zachwiania porządkiem świata: jest to słowo pisane, gdyż pisarz nie robi nic innego jak właśnie tworzenie rzeczywistości, dla której to on jest Bogiem i on, z godnością wspomnianego wcześniej Demiurga arbitralnie ustala los swego stworzenia. Co jednak, gdy świat stworzony przez Boga-pisarza zostanie mu wydarty z rąk przez dzieci własnej kreacji, które naiwnie uwierzą, że są już gotowe same kontynuować powieść mistrza? 9/10 tylko i wyłącznie dlatego, że 10/10 dostało „Odkrycie nieba”, a dwóch dzieł tego samego człowieka takim honorem obdarzyć nie można.
MaksDelius - awatar MaksDelius
ocenił na93 lata temu
Mojry Marek Soból
Mojry
Marek Soból
„Nikt, kto przeżył obóz, kto spędził w nim wiele lat, tak jak ja, nikt taki nie jest całkiem normalny, zawsze będą do niego wracały wszystkie te nieznajome ciała leżące na kupach”. - „Mojry” - Marek Soból▪️. Trzy kobiety, trzy Mojry, trzy różne światy a łączy je .... miłość, cierpienie, ból, przeznaczenie, wiara, samotność i kobiecość▪️🌱Pierwsza z nich to, starsza pani mieszkająca we Francji a duszą i sercem oddana we władanie magicznemu miastu jakim jest Kraków, bo pamięta stary Kazimierz, kominy i Holokaust i czasy, które bolały ale były tak piękne, bo przepełnione miłością, ze warto do nich wracać▪️🌱Druga kobieta -mojra, to pielęgniarka z dziecięcego oddziału onkologii, gdzie smierć mówi jej „dzień dobry” i drwi z niej w każdej sekundzie. Cierpi po stracie miłości, nie potrafi się odnaleźć, szuka ukojenia, zrozumienia i empatii▪️Dziki i namiętny taniec, łączy ja z pierwsza mojrą. Gdzie łzy znajdują swoje ukojenie, gdzie choć na chwilę zapomina o przeszłości▪️🌱 Trzecia mojra, to polska kurtyzana, która jak nikt inny rozumie co to bieda, przemoc, brak perspektyw na przyszłość, brak rodziny, miłości i dzieci▪️ Paradoksalnie znajduje nic porozumienia z drugą mojra. Ta znajomość to coś więcej niż tylko kobieca solidarność▪️Te, trzy współczesne boginie, łączy siła i nadzieja, walka i odwaga. Ta książka daje tyle siły i wiary, ze na długo zostaje w pamięci▪️ Porusza i zmusza do refleksji▪️🌱Książka od mężczyzny dla kobiety▪️
Bożenka Wykurz - awatar Bożenka Wykurz
ocenił na86 lat temu
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia Maurice Blanchot
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia
Maurice Blanchot
Pisząc czy mówiąc o Blanchocie zawsze czuję się trochę głupio. Wszystko dlatego, że z jednej strony wydaje mi się, że już nie ma co, w końcu on jeden rozumiał o co chodzi w literaturze. Z drugiej strony wiem, że to wcale nie takie oczywiste, że nie mówi się o nim dużo i nie docenia wystarczająco, bo spektakularność jego pisania rozgrywa się na innych poziomach niż te, które są dzisiaj "w cenie". Czyli nie na tych prostych, szokujących, grających na nieobrobionych emocjach niczym pamiętnik trzynastolatki na blog.pl, zamieniających proces myślowy i narracyjny na powiew sensacji - a niestety wyłącznie (!) tego, w płaszczyku prostej obserwacji, zdają się oczekiwać nawet ci, po których można by się spodziewać nieco większego wyrafinowania. Oczywiście przesadzam, ale czasem warto, kiedy mówi się o prozie z tych najlepiej skonstruowanych, oszałamiających po pierwsze precyzją językową i dyscypliną intelektualną, a po drugie umiejętnością porzucenia ich w ostatecznym ruchu, przyznania że (powtarzając jedną z mantr Bataille'a) "nie jest się wszystkim". Blanchot imponował mi zawsze właśnie umiejętnością "wyjścia poza siebie", wywracania jednej myśli na wszystkie możliwe strony, pisaniem i czytaniem "do końca" bez względu na konsekwencje. A na końcu jest olśnienie nieporównywalne do tego, które znajdziecie na początku tych wszystkich prostackich wybiegów.
Ania - awatar Ania
oceniła na1010 lat temu
Czwarte niebo Mariusz Sieniewicz
Czwarte niebo
Mariusz Sieniewicz
#książka wpadła mi ręce przez przypadek. nie pamiętam już czy mi ją ktoś polecił czy może sam na nią gdzieś trafiłem. w każdym razie podobała mi się, ze względu na barwny język, fabułę i konstrukcję historii, która balansuje między jawą, a snem. a traktuje o młodym chłopaku, Zygmuncie, który mieszka w małym mieście i pracuje jako cieć na portierni. Jego głównym zainteresowaniem jest obserwacja nieba, ponieważ wyznaje niebologię. Pewnego wieczoru wspina się na komin, dotyka chmur i spotyka nieznajomego, który otwiera mu oczy na rzeczywistość. _________ #czwarteniebo nie jest książką łatwą. pierwsze kilkanaście stron wchodziło mi ciężko, dopiero później przyzwyczaiłem się do stylu autora i było już dobrze. również barwny, gęsty język sprawia że trzeba się skupić podczas czytania. mnie się cały czas wydawało, że bohaterowie żyją w latach 90, w takim wyjałowionym buforze czasowym, w którym komunizm się skończył, a kapitalizm jeszcze nadszedł. momentami dało się odczuć gorycz i niezadowolenie jaką #mariuszsieniewicz obdarował Zygmunta. Ciekawa pozycja, ale tylko dla wymagających czytelników. _________ "... Aha, starzy spieprzyli wszystko, sami się nie orientują, chcą tylko przetrwać te kilka, kilkanaście lat - my zostaniemy tutaj jeszcze trochę. Dali receptę na ból głowy, gdy serce wysiada... Trzeba nowej ascezy, moralnej dyscypliny, wysiłku - z tego rodzi się sens. Rozumiesz? Sens!... Nienawidzę, nienawidzę ludzkiej bierności, tego instynktu stada. Każą biec - biegną, każą stać - stoją. tego nas uczą! Tego. A ja inaczej chcę..."
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na76 miesięcy temu
Po tamtej stronie Alfred Kubin
Po tamtej stronie
Alfred Kubin
o książce, o ile dobrze pamiętam, opowiadał #HenrykWaniek w "Literackich witaminach" emitowanych w czasie pandemii w PR II Polskiego Radia. poszperałem trochę na aukcjach internetowych i za niemałe pieniądze zdobyłem pozycję. tradycyjnie odłożyłem na półkę by nabrała mocy i po jakimś czasie sięgnąłem. _________ po przeczytaniu stwierdziłem, że to jedna z książek, którą zabrałbym na bezludną wyspę. Początkowo miałem pewne obawy czy aby pozycja nie jest dla mnie za trudna, bo przecież napisał ją malarz, a nie pisarz. ale #AlfredKubin pisze nadzwyczaj dobrze i sprawnie, więc z czytaniem nie było problemu. Jest trochę filozofii, jest trochę malarskich wizji, a całość wciąga bardzo mocno. żałuję tylko, że wcześniej nie zapoznałem się z twórczością rysunkową i malarską Kubina, ponieważ miałbym lepsze wyobrażenie o Państwie Snu. _________ #Potamtejstronie opowiada o Państwie Snu, a dokładnie o mieście, stolicy - Perła, do której na resztę życia zostaje zaproszony monachijski rysownik wraz żoną. w tę utopijną krainę sprowadza go najlepszy przyjaciel z dzieciństwa - Patera, który jak się później okazuje jest założycielem i dyktatorem krainy. początkowo rysownik jest zachwycony egzystencją w tym dziwnym miejscu, później jednak odkrywa mroczne tajemnice skrywane przez społeczeństwo. problem zaczyna się pojawiać, gdy rysownik zamierza spotkać się z Paterą by mu podziękować. _________ to antyutopia z systemem totalitarnym w tle, napisana w obawie przed grozą rozpoczęcia XX wieku. niezwykle barwne i zarazem makabryczne wizje jakie przedstawia autor w książce wynikają prawdopodobnie ze schizofrenii na którą cierpiał. bardzo dobrze mi się czytało. jeśli ktoś lubi #rok1984 to ta pozycja to absolutny #mustread. w książce znajduje się również biografia autora, w której on sam opowiada jak doszedł do pozycji austriackiego Goyi.
Polubic_czytanie - awatar Polubic_czytanie
ocenił na106 miesięcy temu
Dojrzewanie Błazna Jonas Gardell
Dojrzewanie Błazna
Jonas Gardell
Autorowi nie udało powiedzieć niczego nowego o trudnym czasie dojrzewania i patologicznych rodzinach - czy to w ogóle możliwe, skoro dla wielu upokarzanie innych jawi się odwieczną potrzebą... Niemniej jednak to gorzki, wręcz brutalistyczny, rozrachunek z niższą klasą średnią, pozornie dobrze wyglądającą, gdy się patrzy z zewnątrz jej grodzonych osiedli. Chore relacje między członkami rodzin (wertykalne i horyzontalne) przekładają się w na odnoszenie się chłopców i dziewcząt do siebie, zgodnie z odwiecznymi mechanizmami hierarchii i wykluczania w ramach grupy. W równie przerażającym stopniu, jak mocno są tu ukazane postacie rodziców, tak samo, może i jeszcze dramatyczniej, zarysowane są, raczej nieprzerysowane, sylwetki dzieci. To po prostu mali dorośli z tymi samymi wadami, które czas przejścia z dzieciństwa do dojrzałości jeszcze potęguje. Zwłaszcza, że rodzice nie przepuszczą żadnej okazji, żeby swe dzieci upokarzać, obniżać wartość a raczej jej ich pozbawiać. A nikt nie może dać innemu tego, czego sam nie posiada…. Nie wiadomo tylko, komu bardziej współczuć: dziewczynom czy chłopakom. W każdym razie i tu, i tam są tacy którzy prześladując innych, wywyższają siebie - jako było na początku, teraz i na wieki wieków… Najgorzej mają nieszczęśni inni, brzydsi, słabsi, gorsi - Tomas, Jenny, także główny bohater Juha (ma matkę Finkę, co dla Szweda oznacza oczywistą niższość). To lata 70. - wszyscy dopingują Bjoerna Borga i Ingemara Stenmarka i słuchają “Sweet” i Donny Summer. Można i należy odczytywać tę książkę jako dość uniwersalną niezależnie od miejsca, czasu, wieku czy charakteru relacji. Ot, takie “zwyczajne” rodzinne, szkolne, środowiskowe piekiełko. W sumie niemal nic tu oryginalnego, acz takie postawy zawsze przerażają swą uporczywą powtarzalnością. I trochę to inna Szwecja niż ten kraj który pamiętamy jako jeden najbogatszych i progresywnych krajów świata. Cytaty tylko najmocniejsze: “Bengt krzyczy, że jedyne, czego pragnie, to w spokoju poczytać gazetę. Ritva krzyczy, że jeśli chodzi o nią, to może robić co mu się podoba, byleby tylko schował w kalesonach swoje ohydne owłosione jaja”. “Awantura przy śniadaniu - to najzupełniej zwyczajny ranek w rodzinie Lindströmów. (...) Rodzinę Lindström najlepiej opisać, opowiadając o jej drzwiach. W rodzinie Lindström panuje zwyczaj trzaskania drzwiami, kiedy się jest zdenerwowanym. Drzwi są dobre. Trzaskają z dystynkcją. Jedyną wadą jest to, że drzwi nie są w stanie długo znosić takiego obchodzenia się z nimi. Wcześniej czy później rozpadną się”. “W rodzinie Lindströmów drzwi padały jedne po drugich – jak drzewo pada pod naporem topora. A kiedy drzwi się rozpadną, znosi się je do garażu i zastępuje kwiecistymi kotarami. Niestety kotary nie trzaskają”. "W korytarzu są szklane drzwi, a mówiąc dokładniej, były”. “Bycie zabawnym to jego jedyny sposób na znalezienie sobie przyjaciół, na niczym innym się nie zna”. “Wszyscy śmieją się, że Tomas się jeszcze nie pieprzył.(...) Tomas nie odpowiada Próbuję być pusty żeby nic nie czuć. Chce być niemy i głuchy”.. “Tomas jest chłopcem, który się boi, który ma powody, żeby się bać, który setki razy Przekonał się, że ma powody żeby się bać”.. “Nareszcie się odważyła. Odważyła się i straciła. I upewniła się, że nikt nie może jej kochać. Nie dziwnego, jest przecież taka brzydka i okropna. (...) Jest lalką z mrugającymi oczami i zawsze tym samym uśmiechem, niewzruszoną i obojętną”.. “Próbuje być kimś, kim nie jest. Kimś, kogo zaprasza się na prywatki”. “Z dezaprobatą spogląda na córkę. – Wystroiłaś się jak jak czupiradło! A ona stoi z wymalowanymi na niebiesko rzęsami i w długiej do ziemi i spódniczce, ze swoją wystawioną na widok publiczny tęsknotą, a wstyd, który czuje, przytłacza ją”. “Musi być teraz sama, żeby nikt jej nie widział, bo jest brzydka, brzydsza niż kiedykolwiek przedtem”. “Ojciec woła ją: – Jeśli ci się wydaje, że jak się wystroisz, będziesz ładniejsza, to się mylisz! Jego głos rozbrzmiewa echem jak głos księdza w kościele: nie myśl sobie, że jesteś kimś nadzwyczajnym!”. “Dzieciństwo jest bez dna, a ona nieustannie traci grunt pod nogami”. “Wychowawczyni Juhy i Jenny zawsze jest zadowolona. Nawet wtedy, gdy próbuje wyglądać na zadowoloną. Ich wychowawczyni to osoba, która głównie czeka, aż minie czas. Tak jakby była nie na swoim miejscu i czekała, aż zostanie przemieszczona”. “Uśmiechać się, według niej, to z trudem zmuszać kąciki ust, aby podniosły się w górę”. “Najbardziej wspaniałomyślna rzecz, jaką kiedykolwiek powiedziała w życiu o drugim człowieku, to: nie robi z siebie nikogo szczególnego!”. “Każda rodzina siedzi przed telewizorem, każda w swoim własnym domu na ulicy żywej duszy ani jednego samochodu. W każdym domu w Sävbyholm jest telewizor, a w bladym snopie tego światła siedzą mama i tata razem ze swoimi dziećmi”. W supermarkecie. “Ritva próbuje wyminąć umierającą kobietę. – Przepraszam – mówi tak miło, jak tylko potrafi – przepraszam, chciałabym przejść ale pani ręka przeszkadza. Kiedy kobieta się nie rusza, Ritva mamrocze, że to bezwstydne i przechodzi, odpychając rękę kobiety swoją lewą stopą. Po chwili pyta, jakby nigdy nic: - Słuchajcie, kto chce serek cytrynowy na deser?”. Katastrofalne przyjęcie u Tomasa. “- Ale O co chodzi? Dlaczego nie tańczycie? - krzyczy mama Tomasa. Wtedy goście odwracają się do niej plecami. A jej Tomas siedzi sam w kącie. Nikt z nim nie rozmawia”. “Żeby nie oberwać, zamknął się w toalecie. Robi tak teraz na każdej przerwie”. “Tomas nie miał siły dłużej czekać. Nie chciał dłużej tęsknić. Już teraz nigdy nie będzie się bał”. PS Kolejna tu odsłona zasady, że błazen jest postacią tragiczną....
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na74 miesiące temu

Cytaty z książki Szczury Manhattanu

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szczury Manhattanu