Język nowych mediów

Okładka książki Język nowych mediów autora Manovich Lev, 8360501106
Okładka książki Język nowych mediów
Manovich Lev Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza ŁOŚGRAF literatura piękna
483 str. 8 godz. 3 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
483
Czas czytania
8 godz. 3 min.
Język:
polski
ISBN:
8360501106
Tłumacz:
Piotr Cypryański
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Język nowych mediów w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Język nowych mediów

Średnia ocen
7,1 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Język nowych mediów

Sortuj:
avatar
273
21

Na półkach:

Autor w bardzo lekki sposób prowadzi nas przez cyberkulturę, która jest teraz wszechobecna, liczne przykłady pozwalają zrozumieć nawet najbardziej skomplikowane kwestie. Polecam! Obowiązkowa pozycja na półce każdego kulturoznawscy, medioznawcy, filmoznawcy i socjologa!

Autor w bardzo lekki sposób prowadzi nas przez cyberkulturę, która jest teraz wszechobecna, liczne przykłady pozwalają zrozumieć nawet najbardziej skomplikowane kwestie. Polecam! Obowiązkowa pozycja na półce każdego kulturoznawscy, medioznawcy, filmoznawcy i socjologa!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

121 użytkowników ma tytuł Język nowych mediów na półkach głównych
  • 64
  • 53
  • 4
18 użytkowników ma tytuł Język nowych mediów na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Język nowych mediów

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty Marek Bieńczyk
Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty
Marek Bieńczyk
Czy wędrowaliście kiedykolwiek poprzez meandry literackiego labiryntu, zbudowanego z mglistych metafor, niekończących się powtórzeń, wyliczeń, alegorii, cytatów po to tylko, by na samym końcu zatoczyć pełne koło i odkryć nic ponad bezkresną pustkę? W taki właśnie sposób wykreowana jest “Melancholia” Bieńczyka, który w mistrzowski sposób pisze o stracie, nieobecności organizującej istnienie. Autor poruszając wszelkie możliwe figury melancholii, wyliczając każdy jej przejaw, sposób, w jaki niewidzialny czarny duch rozpaczy atakuje nas, stara się oswoić problem, wyznaczyć granice. Dla Bieńczyka melaine koina staje się nie tylko stanem (chorobowym),lecz kulturowym uwarunkowaniem stwarzającym jednostkę nowoczesną. Dojmujące, obezwładniające ducha i ciało uczucie straty buduje zatem poczucie nietrwałości istnienia, przemijalności wszelkiego piękna, kruchej delikatności stworzenia. W tej pozornie luźno skomponowanej konstrukcji tkwi siła kreatorska, chęć eksploracji i empiryczność nastawienia. Równocześnie teksty kreślą wyjątkową sieć tkaną z delikatnych, ale i kanciastych, chropowatych słów. Są to maski przywdziewane przez Bieńczyka, cierpiętnika wykorzystującego wachlarz form odpowiednich, oksymoronicznych do wyrażenia słynnego „nic, które boli”, dojmująco odczuwanego całym ciałem i duchem. Melancholia w ujęciu autora zionie brakiem nadziei, czystą, niezgłębioną rozpaczą. Podmiot piszący jest uwięziony w fantasmagorycznej wizji rzeczywistości, w której czarna żółć sączy się spomiędzy wyrazów. Ucieczka między słowa jest jednak pozorna, akt pisania jest jedynie rondem, cieniem pochwyconej idei. Ponadto jest próbą uchronienia przed bezsensownością istnienia, to stwarzanie struktur świata przez narrację. Melancholia to także osobliwy filtr, przez który podmiot spogląda na otaczające realia – zaczernione, nieprzeniknione, zimne realia, nieprzyjazne i zobojętniałe. Rzeczywistość trwająca wokół to rodzaj pokoju, metaforycznej przestrzeni, zagraconej przez stosy piętrzących się przedmiotów; to świat zawalony rupieciami, w którym każdy z nich, w mniejszym lub większym stopniu, przypomina o niemożliwej do odzyskania utracie.
Paula Kulig - awatar Paula Kulig
ocenił na81 rok temu
Dziewczyny, wyjdźcie z szafy Anna Laszuk
Dziewczyny, wyjdźcie z szafy
Anna Laszuk
Książka sprzed prawie dwóch dekad. Zapewne w momencie wydania była prekursorska i jedyna w swoim rodzaju. Dzisiaj wybór książek o tematyce LGBT+ się znacznie poszerzył, ale nie żałuję, że trafiłam na tę książkę, bo ciekawie było się przyjrzeć z lotu ptaka społeczności nieheteronormatywnych kobiet, zwłaszcza, że książka zawiera różnorodne historie, w tym takie z czasów, kiedy jedynym sposobem na poznanie innej nieheteronormatywnej kobiety było skorzystanie z rubryki z ogłoszeniami "Pani szuka przyjaciółki" w gazecie (ciekawe swoją drogą, że nie było rubryki "Pan szuka przyjaciela"). Bardzo ciekawie było przyjrzeć się kobietom zajmującym się drag kingiem. Ciekawy był też wywiad z Marzeną, która mówiła o teorii queer i o tym, jak dwie szufladki z napisem "kobieta" i "mężczyzna" nie zawsze wystarczają do opisu rzeczywistości - świetny dowód na to, że niebinarność wcale nie jest wymysłem ostatnich kilku lat, tylko teraz mamy lepszy aparat pojęciowy do jej opisu. Trochę smutne, że mimo upływu czasu polska społeczność LGBT+ ma te same problemy, co kiedyś, dalej widać skutki pychy polityków, którzy czują się panami cudzych sumień, dalej wielu osobom jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się emigracja. Chociaż widzimy, że powoli jednak coś się zmienia, np przed wydaniem książki władze Poznania zakazały Parady Równości, a obecnie Poznań stał się czymś w rodzaju tęczowej stolicy Polski. Całość zamyka kalendarium, gdzie możemy się dowiedzieć np że dopiero w latach 70. XX wieku w polskiej prasie ukazał się pierwszy artykuł o homoseksualności (a więc duża część ludzi z pokolenia "boomerów" za młodu nie miała nawet szans nazwać tego, kim są). Plus znalazłam kilka nowych rzeczy do obejrzenia i przeczytania na przyszłość, np. książkę "Związki miłosne między kobietami od XVI do XX wieku" Bonnet.
ForeverFailure - awatar ForeverFailure
ocenił na71 rok temu
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia Maurice Blanchot
Tomasz Mroczny. Szaleństwo dnia
Maurice Blanchot
Pisząc czy mówiąc o Blanchocie zawsze czuję się trochę głupio. Wszystko dlatego, że z jednej strony wydaje mi się, że już nie ma co, w końcu on jeden rozumiał o co chodzi w literaturze. Z drugiej strony wiem, że to wcale nie takie oczywiste, że nie mówi się o nim dużo i nie docenia wystarczająco, bo spektakularność jego pisania rozgrywa się na innych poziomach niż te, które są dzisiaj "w cenie". Czyli nie na tych prostych, szokujących, grających na nieobrobionych emocjach niczym pamiętnik trzynastolatki na blog.pl, zamieniających proces myślowy i narracyjny na powiew sensacji - a niestety wyłącznie (!) tego, w płaszczyku prostej obserwacji, zdają się oczekiwać nawet ci, po których można by się spodziewać nieco większego wyrafinowania. Oczywiście przesadzam, ale czasem warto, kiedy mówi się o prozie z tych najlepiej skonstruowanych, oszałamiających po pierwsze precyzją językową i dyscypliną intelektualną, a po drugie umiejętnością porzucenia ich w ostatecznym ruchu, przyznania że (powtarzając jedną z mantr Bataille'a) "nie jest się wszystkim". Blanchot imponował mi zawsze właśnie umiejętnością "wyjścia poza siebie", wywracania jednej myśli na wszystkie możliwe strony, pisaniem i czytaniem "do końca" bez względu na konsekwencje. A na końcu jest olśnienie nieporównywalne do tego, które znajdziecie na początku tych wszystkich prostackich wybiegów.
Ania - awatar Ania
oceniła na1010 lat temu
Śmierć czeskiego psa Janusz Rudnicki
Śmierć czeskiego psa
Janusz Rudnicki
Czasem śmieszy. Czasem żenuje. Czasem mówi wiele o człowieku, Polaku w człowieku, Polaku. Nie nudzi. Kolejny to mój tom opowiadań pisarza, który z niepoprawności politycznej uczynił znak rozpoznawczy swoich tekstów. Narrator Rudnickiego - wolę bardziej pisać tak niż: Autor - często jedzie po bandzie i to bardzo ostro, także jeżeli chodzi o wokabularz - by ująć rzecz elegancko. Posługuje się on różnymi rejestrami języka z różnym skutkiem - najczęściej sukcesem. Narratorami czyni z reguły ludzi z różnymi deficytami, także jeżeli chodzi o znajomość literackiej odmiany języka polskiego - nb. coraz częstsza to nieumiejętność – ogólnych zasad kultury i jeszcze paru innych niemodnych już dzisiaj wartości. Wydaje mi się, że on sam nawet chce, aby utożsamiać go z narratorem, w jakimś odruchu przedziwnej przewrotności, a może i solidarności z takimi, którzy sami nigdy niczego nie napiszą, bo i nie umieją. Ewidentnie uwielbia wszelkie możliwe prowokacje. absurdalne porównania, a najbardziej - wszelkie sytuacje skrajne. Wydaje mi się nieco podobny do Mrożka, choć powiększony do sześcianu w tym, co pisze i jak... Z drugiej zaś strony Autor czasem nie udaje, że nie jest narratorem, co bynajmniej nie zmniejsza “nieprzyjmowalności” jego narracji… Ja tej pułapce nie ulegam, bo wiadomo że chodzi o pewną stylizację, a zdolność do jej rozszyfrowania też coraz bardziej zanika… W sumie z Rudnickim prosta sprawa: albo się go akceptuje, albo odrzuca. Mieszkając długo w Niemczech, Rudnicki chyba musiał mieć przymęcz, by pisać o Niemcach, zbytnio się nie ceregieląc. “Lepiej palić papierosy niż Żydów“ - mówi np. narrator do niemieckiego konduktora, gdy ten mu zwraca uwagę, że w pociągu się nie pali. Albo takie cytaty: “Książek on przeczytał chyba więcej, niż ich Niemcy spalili. Bilet tramwajowy kiedyś czytał, w te i wewte, w tramwaju, jak nie miał co czytać”. “A jak wy, Polacy, nazywacie nas, Niemców, kiedy chcecie nas obrazić? Bo, wie pan, my mówimy Polacken, a wy? My nie mamy jakiegoś specjalnego słowa, odpowiadam zniecierpliwiony, my mówimy Niemcy, po prostu Niemcy. To straszne, mówi po chwili, i milczy (...) Żal mi się go robi, klepię go po ramieniu i mówię, żeby się nie martwił, że przesadziłem, że tak, mamy określenia obraźliwe, Szwaby na przykład, albo Szkopy, odetchnął, kamień mu z serca spadł, przy pożegnaniu mało mnie nie wycałował“. “Katar sienny, przez pyłki, w Niemczech pyłki to Pollen, jak my, tylko jedno +l+ więcej, ostrzegają czasami w gazetach, Achtung die Pollen kommen!, i piszą, jak się przed nimi bronić“. Najwspanialszy jest chyba rozdział o Almie Mahler, niezwykłej kobiecie, związanej trochę i jednocześnie, i trochę po kolei, z takimi gwiazdami, jak Gustaw Mahler, Oskar Kokoschka, Walter Gropius i Franz Werfel... “Alma z powrotem do Wiednia, Gropius z powrotem na front, tam gdzie Kokoschka, ale wątpliwe jest, żeby to jeden z nich rzucił granatem, od którego ranny został Apollinaire“. “Alma wpuszcza do siebie mężczyznę, którego członek sterczy równolegle do jego prawego ramienia“ (bo sam jest członkiem NSDAP). Inne cytaty (naprawdę starałem się wybrać bardziej cenzuralne dla admina, dlatego z odrazą przytoczę np. taki: “Nawet przejezdni pedofile nie odchodzą stąd z pełnym workiem mosznowym”). “Na pewno już w życiu wymiotował, ale nigdy pieniędzmi“. “Miłość, ta szelma, zawsze nas do wiatru wystawi“. “Człowiek człowiekowi człowiekiem“. “To już wolę z dwojga złego być skazany na bluesa niż na bliźnich. Stać obok niego, bliźniego, ujdzie w tłumie, siedzieć obok to granica bólu, siedzieć naprzeciwko: ból“. “Im większa moja nienawiść do bliźniego, tym większa moja miłość własna. Z takimi jak ja pokoju nie będzie“. “Książki wychodzą na światło dzienne, kłaniają się sobie nawzajem i nikną w mroku“. “Życie polskiego patrioty to polonez na polu minowym“. “Kto powiedział, że historia się nie powtarza, hę? Powtarza? Ona się jąka“.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na68 miesięcy temu
Paris London Dachau Agnieszka Drotkiewicz
Paris London Dachau
Agnieszka Drotkiewicz
Daję tej książce 6 gwiazdek, więc oceniam ją jako dobrą. Językowo ma zadatki na rzecz wybitną, ale jak dla mnie jest trochę zbyt nahalnie intertekstualna i pod tym względem mocno przekombinowana. Wiem, że ludzie żyją cytatami z seriali, piosenek, wierszy, powieści i wszystkich tekstów PAPKAltury - gazet, reklam, ulotek i całej masy efemerycznego śmiecia, ale jednak nieustanne przebijanie się przez różnego typu odniesienia jest troszkę męczace, bo nie należę do ludzi, którzy odczuwają wielką satysfakcję z właściwego przyporządkowywania znanych i mniej znanych cytatów, choć idzie mi to całkiem sprawnie. W książkę jako ilustracje wplecione są kolaże i sam sposób pisania tej powieści kolaż przypomina. Polepiona jest z różnych, często nieprzystawalnych elementów, ale jest polepiona z pomysłem, wyczuciem i bardzo umiejętnie. Na pewno świetnie pokazuje desperację osoby porzuconej, jej nieprzystawalność do wszystkiego, co ją otacza, dziwactwa, wariactwa, fanaberie i fiksacje. Może w trochę przesadzony, egzaltowany sposób, a może i nie. Gdyby jeszcze z tej całej historii wynikało coś więcej niż antykonsumpcjonistyczne, anarchistyczne zakończenie w pewien sposób kojarzące się z filmem "Fight Club" naprawdę byłbym w stanie dać coś więcej niż 6, nawet w porywach do 9. Ale nie dam. Jednak po następne książki pani Agnieszki Drotkiewicz sięgnę chętnie, bo językowo jest naprawdę rewelacyjna.
Herbi - awatar Herbi
ocenił na612 lat temu
Niezwykłe przygody Roberta Robura Mirosław Nahacz
Niezwykłe przygody Roberta Robura
Mirosław Nahacz
Dystopijno-psychodeliczny thrillero-kryminał? Gęsty, dobry język, ale męczący. Ogrom pracy, to na pewno. Od połowy książki traciłem coraz bardziej zaangażowanie w lekturę. Jest to coś innego niż jego wcześniejsza twórczość. Wcześniej ("Bocian i Lola") mamy rzeczywistość plastyczną, rozpadającą się, a tu natłok dookreślania jej opisami i ścisłe rzeźbienie fabuły, aż do przesady, bez chwili wytchnienia. To jest bardzo fabularne i bardzo filmowe. Tony dobrych, ale męczących, ścisłych opisów. Owszem, język jest świetny, ale jest go za dużo. A fabuła jest bardziej jak z thrillera. Prawie bez zwolnień tempa, aż do końcowej części. Do tego elementy sensacji/akcji. Trochę jak Dick na sterydach. Trzecia część trochę upuszcza ciśnienia, ale jest już za późno. Za dużo intrygi, sensacji i męczących opisów, by mi się spodobało jako całość. PS. O zakończeniu - ważne: wydaje się, że cała ta długa, męcząca intryga może być kamuflażem do wyrażenie zakończenia, które jest wg mnie o planach samobójczych autora. Jest to tak dosadnie wyrażone na tych 2, może 3 kartkach na ponad 500 całości, że nie sposób nie utożsamiać Robura, a przynajmniej tego końcowego fragmentu z Nahaczem. Dlatego mam wrażenie, może mylne, że miał plany na takie zakończenie życia, a ta książka jest pożegnaniem/wielkim literackim żartem, który na końcu uchyla rąbka tajemnicy. I tego nie sposób oceniać w kategorii gwiazdek, zwłaszcza jak ktoś lubi autora. Zaś sama książka to takie 7/10, przy czym jak komuś nie przeszkadza męcząca dla mnie jazda z intrygą opisywaną gęstymi, długim tekstem, to na pewno może być to dużo więcej. Koniec jest porażający, jeśli ktoś czuł jego pisanie. Jednak gdybym miał oceniać jego 4 książki, to "Bocian i Lola" jest najlepsza, potem reszta, a ostatnia formalnie jednak niżej. "Bombla" traktuję jako świetny eksperyment z monologów, być może częściowo opartych na nagrywaniu - o to "podejrzewam" Nahacza:) - a 84 jako długie opowiadanie/mikropowieść, więc ciężko je porównywać na równych zasadach z dwoma ostatnimi pozycjami. PS.2. Chyba się śpieszył z realizowaniem swojej decyzji - stąd może zgrzyt z Czarnym i również niedokończenie wydawania z Prószyńskim w normalny sposób. Nie oceniam jego decyzji, ale jest tak jasno widoczna w zakończeniu... Ciekawe, czy bliscy to czytali jak pisał.
Dzierzba - awatar Dzierzba
oceniła na63 lata temu

Cytaty z książki Język nowych mediów

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Język nowych mediów