rozwińzwiń

Ostrygojady

Okładka książki Ostrygojady autora Susan Fletcher, 9788374956086
Okładka książki Ostrygojady
Susan Fletcher Wydawnictwo: Muza literatura piękna
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Oystercatchers
Data wydania:
2009-01-27
Data 1. wyd. pol.:
2009-01-27
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374956086
Tłumacz:
Anna Rajca-Salata
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ostrygojady w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ostrygojady



książek na półce przeczytane 1500 napisanych opinii 1500

Oceny książki Ostrygojady

Średnia ocen
7,3 / 10
170 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ostrygojady

avatar
886
876

Na półkach: , ,

28 letnia Moira regularnie i często odwiedza swoją młodszą o 11 lat siostrę Amy i opowiada jej swoje życie, jest z nią do bólu szczera. Moira nie owija w bawełnę, mówi o swoim rozczarowaniu z powodu jej urodzenia, o żalu do rodziców, że obdarzyli ją niechcianym rodzeństwem. Przyznaje, że nie chciała narodzin Amy, tak jak i wcześniejszych straconych przez matkę ciąż. Po jej urodzeniu nie chciała jej widzieć, a wszystko co jej dotyczyło nie obchodziło Moiry. Miała też żal do matki, która choć obiecała, że "nic się nie zmieni" zajęła się Amy, czyli oszukała, zostawiła, odstawiła na tor boczny starszą córkę. Ten żal i niechęć, albo wręcz nienawiść były bardzo głębokie i rozpamiętywane przez wiele lat. Można powiedzieć, że w odwecie Moira wybrała szkołę średnią najdalej od domu jak się tylko było można. Dlaczego Moira robi to teraz, kiedy jest już dorosła, dlaczego wcześniej nie była w stanie otworzyć się przed siostrą. Może dlatego, że Amy od czterech lat jest w śpiączce po upadku ze skały (na którą swego czasu wspinała się Moira),czyli może tylko "słuchać, a starszej siostrze jest łatwiej opowiadać niż rozmawiać. To właśnie dzięki tym wizytom poznajemy historię rodziny Moiry i jej losy.

Moira nagromadziła w sobie wiele żalów, zazdrości, smutku i rozczarowań, nie tylko w domu, ale także w szkole, w której była bardzo samotna, chociaż dzieliła pokój z kilkoma równolatkami, nie spotkała żadnej bliskiej koleżanki. Zresztą sama Moira była zamkniętą, która świadomie lub nie zamykała się na znajomości, może bała się rozczarowania, zranienia, dotknięcia czy zdrady. Nie umiała się zwierzać i nie chciała zwierzeń innych koleżanek. Koleżanki dokuczały jej z powodu urody, włosów i okularów, robiły jej przykre psikusy, co jeszcze bardziej zamykało ją na otoczenie. Choć miała ulubioną opiekunkę grupy i nauczyciela, którego ceniła, reszta rozmywała się, nie była istotna. Moira była wyczulona na nieszczerość, kłamstwa a zdradę miała wpisaną w głębię swojej duszy, co nie ułatwiało jej w życiu. Moira miała też w zwyczaju sprawdzać swoje ciało i umysł poddając je różnym, czasem ekstremalnym, doświadczeniom, wysiłkom i wymogom. Sprawdzała siebie, czy raczej były to zachowania autodestrukcyjne, a może musiała zrobić coś na tyle mocnego żeby w ogóle coś poczuć. Przesuwała granice, ustawiała coraz wyższe poprzeczki, i choć udawało jej się, to czasem wychodziła z tych prób poobijana.

Ta smutna, zamknięta w sobie, krzywdząca siebie i innych Moira stała się dla mnie niezwykle unikalną bohaterką, nietuzinkową, dawno takiej nie spotkałam, może dlatego jej historia tak bardzo mnie wciągnęła. Nie chciałam się z nią rozstawać, a kiedy nadszedł koniec wiedziałam, że zostanie ze mną na długo. Niewątpliwą zaletą tej książka jest też jej piękny język i tłumaczenie, który uruchamia zmysły i wciąga w swoją atmosferę.

28 letnia Moira regularnie i często odwiedza swoją młodszą o 11 lat siostrę Amy i opowiada jej swoje życie, jest z nią do bólu szczera. Moira nie owija w bawełnę, mówi o swoim rozczarowaniu z powodu jej urodzenia, o żalu do rodziców, że obdarzyli ją niechcianym rodzeństwem. Przyznaje, że nie chciała narodzin Amy, tak jak i wcześniejszych straconych przez matkę ciąż. Po jej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
162
2

Na półkach:

Przejmująca.

Przejmująca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1500
1500

Na półkach: ,

Ta książka to właściwie monolog . Główną bohaterką '' Ostrygojadów '' jest Moira 28 - letnia kobieta , która codziennie przyjeżdża do swojej młodszej o 11 lat siostry , która od upadku ze skały jest już 4 lata w śpiączce . Moira przyjeżdża wcale nie dlatego , że tak bardzo kocha siostrę , ale dlatego , że tak naprawdę wcale jej nie zna , bo nie chciała poznać . Teraz siedząc co wieczór przy łóżku Amy opowiada jej o sobie , o swoim życiu o mężu Rayu . O swoim poczuciu winy , bo zawsze chciała by Amy nigdy się nie urodziła , tak jak wcześniejsze trzy ciąże stracone przez matkę . To na matkę Moira była zła , to przez matkę czuła się oszukana i okłamana ,to matka jej powtarzała '' że nic się nie zmieni '' a przecież nowe dziecko dla tego wcześniejszego '' To tak, jakby , nie wyjaśniając niczego , zabrano mi drzewa , jakby trawa zmieniła kolor '' i to przez matkę Moira w ramach protestu wybrała sobie Locke Hall , szkołę z internatem bardzo daleko od domu . Kiedy Amy się urodziła Moira długo nie wymawiała nawet jej imienia , nazywając ją ssącym robakiem . Całą swoją energię skierowała na naukę . Była najlepszą uczennicą , chociaż nielubianą przez koleżanki okularnicą , której robiono różne dowcipy jak pety w piórniku , woda w szufladzie ze skarpetkami ,czy trawa w łóżku . Moira wszędzie węszyła podstęp i kolejny durny żart , oszustwo i kłamstwo , wiecznie podejrzewa swojego męża malarza o zdradę , znamienne dla mnie zdanie : '' Ja szukałam błota i fałszu ''...Jeszcze jedno zdanie utkwiło mi mocno w pamięci '' Spacerowałam po krawędziach przyjaźni , małżeństwa , bycia siostrą i córką ,jakby to były druty , słupki ogrodzeniowe i wyobrażałam sobie że istnieje prostsze życie , bez granic i wyborów... ''. (str.411) Oczywiście zaraz zaczęłam się zastanawiać czy ja też spacerowałam i spaceruję po krawędzi...Nie będę zdradzać , czy Moira doszła do ładu sama ze sobą i czy Amy się obudziła ze śpiączki , powiem tylko że oprócz wspaniale psychologicznie nakreślonej postaci '' oszukanego dziecka '' ta książka ma jeszcze jeden cenny dla mnie walor , przepiękny poetycki język , który pozwala czuć namacalnie opisywane zapachy i słyszeć dźwięki . Mimo że w gruncie rzeczy to powieść pełna smutku , to jednak też jakiegoś rodzaju '' uduchowienia '' Bardzo polecam :)

Ta książka to właściwie monolog . Główną bohaterką '' Ostrygojadów '' jest Moira 28 - letnia kobieta , która codziennie przyjeżdża do swojej młodszej o 11 lat siostry , która od upadku ze skały jest już 4 lata w śpiączce . Moira przyjeżdża wcale nie dlatego , że tak bardzo kocha siostrę , ale dlatego , że tak naprawdę wcale jej nie zna , bo nie chciała poznać . Teraz...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

508 użytkowników ma tytuł Ostrygojady na półkach głównych
  • 296
  • 210
  • 2
104 użytkowników ma tytuł Ostrygojady na półkach dodatkowych
  • 79
  • 10
  • 5
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Ostrygojady

Inne książki autora

Susan Fletcher
Susan Fletcher
Studiowała kreatywne pisanie (creative writing) na uniwersytecie East Anglia.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Szklanka na pająki Barbara Piórkowska
Szklanka na pająki
Barbara Piórkowska
Nie posiadam daru lepienia ze słów figur wierszowanych, ale bardzo lubię przebywać w świecie… poezji? Tak. To też. Czasami. Jednak bardziej w świecie prozy utkanej przez poetę, który potrafi dobrze znanej rzeczywistości narzucić wymiar niepowszedni, wyjątkowy, baśniowy, nadając jej płaskiej formie trójwymiarowość i stwarzając go atrakcyjniejszym i łatwiejszym do zaakceptowania oraz przyswojenia przez moje własne, toporne i okaleczone genetycznie zmysły. Nie każdy jest czuły na słowa-haczyki, które jeśli tylko umiejętnie zarzucić, z łatwością wyciągają z poety nitki, które niczym sznurki dobranych, dopasowanych, okrąglutkich, gładko utoczonych i dobrze skomponowanych wyrazów, potrafią ułożyć się w zupełnie inne spojrzenie na dotychczasowe realia. Odmienny ogląd przepuszczony przez subiektywny pryzmat własnego, wrażliwego, wewnętrznego postrzegania świata i ludzi w nim żyjących. Autorka tego prozatorskiego debiutu właśnie kimś takim jest. Wzięła temat z gdańskiej ulicy. Pierwszy z brzegu życiorys, nie lepszy i nie gorszy od innych, zagubiony i poszarpany przez wiatr wiejący od morza, a może przez wichry historii, podobny do losu wielu innych, toczonych mozolnie wśród kamiennych bloków na osiedlu Żabianka. Mocno ostatnio eksploatowany przez znanych i uznanych. Jednak kiedy się jest nikim, kiedy nikt nie jest go ciekaw, bo tak bardzo przypomina własny, szary, powszedni, przeciętny, aż za dobrze znany, wtedy nadaje się mu nową formę, wykorzystując magiczny dar słowa przemieniania starego w nowe. Autorce posłużyło do tego celu życie dziewczynki urodzonej w 1974 roku i dorastającej w ciekawych czasach przemian ustrojowych. Jednak tło fabuły, delikatnie zresztą tylko zarysowane, nie było aż tak ważne, bo ileż to ja takich życiorysów poznałam, o iluż się trudnych lub ciekawych dzieciństwach naczytałam, na ileż się takich w literaturze już natknęłam! Ważne było to, że stwarzała je Poetka. A zaczynało się od zdania – "Najpierw byłam mężczyzną". Poczułam mocne tąpniecie w ustalonych i sztywnych zasadach mego świata i dotyk zarzuconej pętli na szyi mojej uwagi. A potem była czysta rozkosz pławienia się w świeżych metaforach, trafnych porównaniach, gładko wyrzeźbionych frazach, ściśle dopasowanych wyrażeniach, celnie dobranych skojarzeniach budujących wewnętrzny, momentami bajeczny świat dziewczyny. Dziecka obdarzonego darem plastycznym, wychowywanego w chłodnej rodzinie, głównie przez dziadka, w obecności wiecznie nieobecnego ojca, chorej na depresję matki i babki, która o istnieniu wnuczki przypominała sobie, licząc prezenty pod choinką. Posiadającego dar widzenia barwami, który towarzyszył mu od urodzenia, kolorując jego wewnętrzny i zewnętrzny świat. Najpierw dziecka, potem nastolatki i w końcu kobiety. Nadając towarzyszącym mu emocjom barwę kolorowych kredek w dzieciństwie, czerń okresu wycofania, destrukcji i niewiary w sens nastoletniego życia i tęczę człowieka dorosłego, świadomego konieczności istnienia całego spektrum jej komponentów i pogodzonego z tym faktem. Również człowieka doceniającego dar życia i jego korzeni, które samo w sobie jest wyjątkowe, bo dziedziczone po przodkach i stale odradzające się w kolejnych pokoleniach, chociaż w innym ciele, innym mieście czy państwie. Składające się tak, jak tęcza, z wielu barw i ich odcieni, z chwil dobrych i złych, lepszych i gorszych, ale wszystkich jednakowo cennych. Nawet tych kosmatych, przypominających obrzydliwe pająki, których nie wolno zabijać. One są jak źródło penicyliny zawartej w pajęczynie, leczącej rany duszy, ratującej zdrowie i życie psychiczne. Stwarzają sytuacje nabywania odporności na przeciwności losu, szczepiąc na dalszą drogę życia. Każdy człowiek powinien mieć specjalną szklankę, w którą mógłby łapać takie chwile, nie czyniąc im krzywdy, bo ich "się nie da zamazać czarną farbą, zresztą tylko głupcy to robią i skarżą się potem, że się pobrudzili". Niby nic nowego, bo przesłanie i samo życie bohaterki jakich wiele, ale… Jak to jest opowiedziane! A raczej namalowane słowami i nasycone kolorami! Wypełnione barwą "kołatną, złocistą szarość, która spływa na oczy w głębokiej fazie stycznia, kiedy pukam do kogoś z butelką wina, by mi pomógł wydostać się z tych ciemnych kolorów, aby przywrócić zieleń i żółć, i zdrojowy błękit, w którym się można skąpać do samego serca. Najlepiej robić zapasy błękitu wcześniej". Gromadzę więc i ten błękit z chwil szczęśliwych, i tę penicylinę z chwil kosmatych, by żyć kolorowo, w pełnej palecie barw tęczy od czerni po biel, która jest jak życie. A ono jak tęcza! naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na74 lata temu
Pies Miha Mazzini
Pies
Miha Mazzini
„Boimy się tylko tego, co jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a wierzymy tylko w to, co potrafimy zrozumieć”. Kto by pomyślał, że tak głęboka myśl może zrodzić się w tak brzydkim mężczyźnie. Przecież żył w społeczeństwie, którego oczekiwania w stosunku do pojedynczych osobników sprowadzały się do jednego – „głupi mają być brzydcy mężczyźni i piękne kobiety”. Główny bohater był brzydki. Bardzo brzydki. No dobrze, nie będę delikatna – ohydny i odrażający. Jego widok zawsze przyciągał ciekawski wzrok, by po chwili zamienić się w wyraz obrzydzenia. Ewidentnie zakłócał poczucie estetyki patrzącego. Każde spojrzenie na niego „wyrażało zdziwienie, jak może istnieć coś tak potwornie szkaradnego i dlaczego t o stoi przed nim, psując mu widok”. W jego pracy brzydota była jednak atutem. Należał do świty Maestra. Miejscowego mafiosa świata przestępczego. Człowiekiem niezastąpionym w wymuszaniu długów i haraczy. Wystarczyło, że stanął pod drzwiami lokalu dłużnika i chwilę popatrzył, by natychmiast otrzymać żądaną kwotę. To pozwalało mu na prowadzenie niezależnego, ustabilizowanego życia z dala od ludzi, w którym rutyna była tym, co cenił sobie najbardziej. Aż do nietypowego zlecenia. Maestro powierzył jego pieczy młodą kobietę Hanę. Bardzo ważnego świadka będącego alibi dla szefa. Miał opiekować się nią i pilnować do rozprawy sądowej. Tylko tydzień i aż tydzień! Relacjonowany przez głównego bohatera, dzień po dniu i godzina po godzinie, przypominający formą narracji dziennik, stał się historią przemiany bezwzględnego, brutalnego, cynicznego, pełnego nienawiści do ludzi autsajdera w człowieka, który odkrył w sobie pozytywne uczucia. Wśród nich największe – miłość do swojego pracodawcy. Kochał go tak, jak pies swojego właściciela. Tej dramatycznej, a momentami komicznej, przemianie towarzyszył koktajl emocji przeżywanych i opisywanych przez głównego bohatera, który bardzo mało mówił i tylko, kiedy musiał, ale za to bardzo dużo myślał. Jego wewnętrzne monologi, komentarze, wnioski, wspomnienia z przeszłości stanowiły swoistą mieszankę filozofii, sarkazmu, ironii, moralizatorstwa i czarnego humoru przez łzy, by ostatecznie pozostawić mnie z myślami pełnymi goryczy. Dotyczącymi współczesnego społeczeństwa. Tak naprawdę ta opowieść o losach jednego człowieka wyrzuconego przez ostracyzm na margines społeczny była pretekstem do zawarcia w niej krytyki ludzkiego systemu wartości hołdującemu urodzie, konsumpcjonizmowi, globalizacji i wychowującemu jeden pożądany model obywatela – niezauważalnego. „Człowieka, który nie będzie się głośno śmiał, płakał, skakał, nie będzie hiperaktywny, tylko będzie siedział na jednym, odgórnie przydzielonym miejscu i robił swoje. Niewzruszony lub – jak zwykło się to określać – kulturalny i dobrze ułożony. Niczym nie wolno mu się wyróżniać”, za to żyć długo i płytko. Miał być wierny jak pies. Tylko takim przeciętniakom, miernym, biernym, ale wiernym, społeczeństwo daje szansę wolności wyboru. Problem w tym, że tacy ludzie nie potrafią z niej korzystać, bo gdyby potrafili, nie byliby przeciętni. Wielu tkwi w tej społecznej pułapce tak, jak tytułowy pies i jak pies traktowanych. Cokolwiek by nie zrobili dla swojego pana. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Czas Piotr Ibrahim Kalwas
Czas
Piotr Ibrahim Kalwas
Mocna krytyka Kościoła katolickiego. Apologia islamu, ale tego, który nie ma nic wspólnego z fanatycznym fundamentalizmem. A jest taki? - ktoś zapyta. Odpowiem: - A jak wyglądałaby historia katolicyzmu opisująca wyłącznie: krucjaty, nienawiść do innowierców i „braci odłączonych” antysemityzm, sojusz z każdą władzą, także zaborczą, służący analfabetyzmowi zakaz samodzielnego czytania Biblii, sprzeciw wobec przeszczepów, nakaz „przyjmowania bólu dla Jezusa” narzucony przez zaburzoną świętą, sprzęgniecie religii z nacjonalizmem, obsesję na tle seksualności, księży-donosicieli UB i księży pedofilów, pazerność na mamonę towarzyszącą ostentacyjnej wystawności, nienawiść do osób kochających inaczej oraz do UE, wspólne ideały z czarcim patriarchą Cyrylem, całkowity zakaz aborcji, a to wszystko pod znakiem wrogości do tego „co nie nasze”, podlane sosem z Torunia rodem… Warto zatem choćby od Kalwasa dowiedzieć się o złotym wieku islamu w czasach al-Andaluz, gdy najwięksi mędrcy chrześcijaństwa jeździli po nauki do arabskich akademii w dzisiejszej Hiszpanii; ze normalny islam zawsze szanował „wyznawców Księgi”- czyli żydów i chrześcijan, bynajmniej ich nie prześladując, tak jak niedouczki uważają; że nasza cywilizacja ma źródła także na ternach dzisiejszej Etiopii, gdzie powstało państwo chrześcijańskie, a gdzie dziś wspaniałe klasztory sprzed setek lat, które Autor odwiedza… I tak można by długo. Pytanie tylko po co, skoro nikt jeszcze nie przekonał (i nie przekona) do czegokolwiek kogokolwiek nieprzekonanego. Ale i przeciwnie: nie zraził do czegoś zawołanego tego czegoś stronnika. I tak samo Kalwas: nie zamierza nikogo do niczego przekonywać. Po prostu spisuje to co przeżył, co widział, czego się dowiedział..
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na64 lata temu
Huśtawka oddechu Herta Müller
Huśtawka oddechu
Herta Müller
Herta Müller, laureatka Literackiej Nagrody Nobla, przyzwyczaiła swoich czytelników do prozy gęstej, bolesnej i niezwykle wymagającej. Huśtawka oddechu nie jest pod tym względem wyjątkiem. To monumentalna, choć objętościowo skromna, opowieść o przetrwaniu w sowieckim łagrze, która w moim odczuciu zasługuje na ocenę 6/10. Jest to nota odzwierciedlająca głęboki szacunek dla warsztatu autorki, przy jednoczesnym uznaniu, że hermetyczność tej formy może stanowić dla wielu odbiorców barierę nie do przebicia. Głównym bohaterem jest siedemnastoletni Leopold Auberg, rumuński Niemiec, który w 1945 roku zostaje deportowany do obozu pracy na Ukrainie. Müller nie buduje jednak klasycznej narracji obozowej, do której przyzwyczaiła nas literatura faktu czy wspomnienia ocalałych. Zamiast chronologii zdarzeń otrzymujemy strumień obrazów, metafor i neologizmów. Autorka personifikuje głód, nadając mu imię „Anioła Głodu”, który towarzyszy więźniom w każdej sekundzie, dyktując rytm ich oddechów i myśli. To właśnie ten „anioł” huśta losem bohatera, czyniąc z jedzenia jedyny punkt odniesienia w odczłowieczonym świecie. Język Müller jest tu narzędziem chirurgicznym. Autorka operuje słowem w sposób niemal fizyczny – czytelnik czuje ciężar łopaty, chłód cementu i wszechobecny pył węglowy. Opisy przedmiotów codziennego użytku nabierają rangi religijnych relikwii. To proza poetycka w swoim najsurowszym wydaniu, gdzie każde zdanie jest dopracowane do perfekcji. Müller mistrzowsko oddaje stan psychicznego odrętwienia, w którym jedynym sposobem na zachowanie resztek jaźni jest skupienie się na rytmie własnego oddechu. Huśtawka oddechu to książka, która momentami staje się ofiarą własnej doskonałości stylistycznej. Metaforyka jest tak gęsta, że momentami dusi samą opowieść. Czytelnik może odnieść wrażenie, że autorka bardziej celebruje język, niż faktycznie oddaje hołd ofiarom, co sprawia, że emocjonalny dystans do bohatera staje się trudny do skrócenia. Brak tradycyjnej fabuły i powtarzalność motywów sprawiają, że lektura, mimo niewielu stron, bywa nużąca i monotonna – co zapewne było zamierzone, by oddać realia obozowej wegetacji, ale jako doświadczenie czytelnicze okazuje się niezwykle wyczerpujące. To dzieło dla koneserów literatury wysokiej, którzy są gotowi na mozolne przebijanie się przez tekst. Müller stworzyła literacki pomnik cierpienia, który zachwyca formą, ale pozostawia czytelnika emocjonalnie wycieńczonym i nieco zagubionym w gąszczu abstrakcji. To ważna lekcja historii podana w sposób niezwykle specyficzny – dla jednych będzie to arcydzieło, dla innych pozycja zbyt pretensjonalna w swojej konstrukcji. Bez wątpienia jednak jest to książka, której nie da się zapomnieć, nawet jeśli obcowanie z nią nie sprawia czystej przyjemności.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na626 dni temu

Cytaty z książki Ostrygojady

Więcej
Susan Fletcher Ostrygojady Zobacz więcej
Susan Fletcher Ostrygojady Zobacz więcej
Susan Fletcher Ostrygojady Zobacz więcej
Więcej