Historia medycyny filozoficznie ujęta

Okładka książki Historia medycyny filozoficznie ujęta autorstwa Władysław Szumowski
Okładka książki Historia medycyny filozoficznie ujęta autorstwa Władysław Szumowski
Władysław Szumowski Wydawnictwo: Wydawnictwo Marek Derewiecki Seria: Daimonion/ Fundamenta Antyk powieść historyczna
680 str. 11 godz. 20 min.
Kategoria:
powieść historyczna
Format:
papier
Seria:
Daimonion/ Fundamenta Antyk
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
680
Czas czytania
11 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788389637628
Historia medycyny, po pierwszym wydaniu w roku 1935 uznana została za najlepszy podręcznik tej dyscypliny naukowej w Europie. Doczekała się przekładu i wydania węgierskiego, a edycję francuską uniemożliwił wybuch wojny. To klasyczne dzieło napisane zostało piękną polszczyzną, bez dłużyzn i niepotrzebnych uściśleń. Pozostaje do dzisiaj skarbnicą wiedzy medycznej nie tylko na użytek lekarzy ale także wszystkich humanistów.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Historia medycyny filozoficznie ujęta w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Historia medycyny filozoficznie ujęta

Średnia ocen
7,2 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Historia medycyny filozoficznie ujęta

avatar
2070
916

Na półkach: , ,

No, niesamowite! To ma być podręcznik akademicki? Ta pasjonująca opowieść napisana klarownie, pięknie ma coś wspólnego z nudnymi tomiszczami, do których nie może się dotknąć laik bez niebezpieczeństwa popadnięcia w ciężkie kompleksy? Ta książka jest ludzka, bo traktuje o ludzkich zmaganiach z chorobami. Autor traktuje temat holistycznie - opisowi faktów towarzyszą refleksje natury psychologicznej, socjologicznej i oczywiście, zgodnie z tytułem, filozoficznej. Cymes!

No, niesamowite! To ma być podręcznik akademicki? Ta pasjonująca opowieść napisana klarownie, pięknie ma coś wspólnego z nudnymi tomiszczami, do których nie może się dotknąć laik bez niebezpieczeństwa popadnięcia w ciężkie kompleksy? Ta książka jest ludzka, bo traktuje o ludzkich zmaganiach z chorobami. Autor traktuje temat holistycznie - opisowi faktów towarzyszą refleksje...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
89
12

Na półkach:

Raz ciekawiej a raz mniej ciekawiej ale generalnie w wciągający sposób autor nakreśla ewolucje medycyny, jednocześnie zwracając uwagę na kształtowanie się spojrzenia, opinii społeczeństwa co do tych zmian, polecam.

Raz ciekawiej a raz mniej ciekawiej ale generalnie w wciągający sposób autor nakreśla ewolucje medycyny, jednocześnie zwracając uwagę na kształtowanie się spojrzenia, opinii społeczeństwa co do tych zmian, polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
3293
310

Na półkach: ,

Nie natrafiłam na podręcznik Szumowskiego, kiedy jako młoda dziewczyna fascynowałam się historią medycyny. Po latach, przygotowując się do egzaminów, musiałam po niego sięgnąć i przeczytałam od deski do deski, nie z konieczności a dla piękna opowieści. Nadal chętnie do niego zaglądam.

Nie natrafiłam na podręcznik Szumowskiego, kiedy jako młoda dziewczyna fascynowałam się historią medycyny. Po latach, przygotowując się do egzaminów, musiałam po niego sięgnąć i przeczytałam od deski do deski, nie z konieczności a dla piękna opowieści. Nadal chętnie do niego zaglądam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

131 użytkowników ma tytuł Historia medycyny filozoficznie ujęta na półkach głównych
  • 104
  • 24
  • 3
30 użytkowników ma tytuł Historia medycyny filozoficznie ujęta na półkach dodatkowych
  • 12
  • 4
  • 4
  • 4
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Władysław Szumowski
Władysław Szumowski
Światowej sławy historyk medycyny i filozof; lekarz. Profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego; członek PAU; inicjator katedr historii i filozofii medycyny w Polsce, wyśmienity badacz dziejów nauk medycznych, autor do dnia dzisiejszego fundamentalnego, podręcznika "Historia medycyny".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Historia medycyny filozoficznie ujęta przeczytali również

Rasputin, demon w szatach mnicha Norbert von Frankenstein
Rasputin, demon w szatach mnicha
Norbert von Frankenstein
Trudno dziś powiedzieć, kim tak naprawdę był Grigorij Rasputin: prorokiem, magiem, ludowym szamanem, rozmodlonym czarodziejem, uzdrowicielem, cudotwórcą, świętym mędrcem, mistykiem, hipnotyzerem, manipulatorem, lubieżnikiem i gwałcicielem, czy też, jak to wskazywały jego akta, wiejskim koniokradem i niepiśmiennym chłopem z Syberii, który dzięki "dzikiemu syberyjskiemu urokowi" i pewnym zdolnościom retorskim został wciągnięty w przeogromną machinę dworskich intryg, kłamstw, krętactw, plotek i podstępów ze strony rosyjskiej arystokracji. Wiele wskazuje na to, iż ten prosty chłop padł ofiarą wyścigu i rywalizacji o pieniądze i władzę wysoko postawionych petersburskich magnatów. Nie wydaje się też błędnym stwierdzenie, iż Rasputina i jego pozycję na dworze cara Mikołaja II można zaliczyć do przyczyn zagłady ostatnich Romanowów. Grono wrogów Rasputina (także cesarzowej Aleksandry) było ogromne, a narastające plotki na temat jego związków z cesarzową dolewały oliwy do ognia. Był chroniony przez nią, lecz to nie zapobiegło planom zamachu - zlikwidowali go inni Romanowowie. Wkrótce także car i jego rodzina padli ofiarą zamachu - bestialsko zamordowani w roku 1918 przez bolszewików w Jekaterynburgu. Rosyjski carat upadł. Romanowowie padli ofiarą nie tylko rewolucji bolszewickiej, byli także ofiarami systemu sprawowania władzy, rosyjskiej arystokracji oraz Rasputina, który w znaczny sposób przyczynił się do ich zagłady.
Wojtaszko - awatar Wojtaszko
ocenił na85 lat temu
Ostatni cesarz. Autobiografia ostatniego cesarza Chin Pu Yi
Ostatni cesarz. Autobiografia ostatniego cesarza Chin
Pu Yi
Zapiskami autora zainteresowałem się po oglądnięciu świetnego filmu B. Bertolucciego " Ostatni cesarz " z 1987 r. Książka to, prawdopodobnie, ostatni opis życia Syna Niebios na Tronie Smoka w Zakazanym Mieście. Już dlatego książka jest warta przeczytania. Drugim powodem to historia życia jej autora. Gdyby nie była prawdziwa, nikt by jej nie wymyślił. Od cesarza do żebraka. Puyi - posiadacz trzech ojców i sześciu matek. Cesarzem został mając dwa lata. Uroczystość intronizacji miała miejsce 02.12.1908r, zamiast się cieszyć, wołał " Ja chcę do domu ". Doprowadziło to do wojny domowej. Ośmioletni już Puyi wiedział, że jeśli przegra musi pożegnać się z życiem. Szczęśliwie utrzymuje się na tronie. W szkole nie należy do najzdolniejszych uczniów, zresztą ta inteligencja - inaczej, będzie Go prześladowała do końca życia Nauczyciele, twardogłowi mandaryni obrażeni na współczesny świat, nic Go nie nauczyli, oprócz chińskich klasyków i przekazania mu przekonania, że jest istotą boską, a wszyscy powinni Mu służyć. Co szybko wprowadził w czyn, sadystycznie znęcając się nad otoczeniem. Reginald Johnston, nauczyciel angielskiego, to pierwszy biały jakiego zobaczył ( świetna rola filmowa P. O' Toole, ). Miał duży, światopoglądowy, wpływ na swego ucznia. Autor, izolowany w Zakazanym Mieście wyrósł na osobę groteskową, żałosną i ograniczoną. Potem to już polityczny kalejdoskop, aż do 1945r gdy trafił do sowieckiej niewoli, a po pięciu latach przekazany władzom CHRL, gdzie od razu został gościem, na prawie dekadę, komunistycznego więzienia. Gościna obejmowała również pranie mózgu. Zapiski pochodzą z tego okresu, co momentami łatwo zauważyć. Nie zmienia to jednak wartości książki, a raczej pomaga obserwować metody chińskich czyścicieli mózgu. Ostatnie lata życia, ogłupiony obywatel Puyi spędził jako ogrodnik. Zmarł 17.10.1967r. Polecam książkę, albo przynajmniej film, jeśli ktoś jeszcze nie oglądał.
ando - awatar ando
ocenił na74 miesiące temu
Księga domu Szeferów Tamar Yellin
Księga domu Szeferów
Tamar Yellin
Kiedy zamykałem tą książkę, w myślach powiedziałem jedno: piękna książka, i dzielę się tą radością z przeczytania tej fantastycznej książki z wami drodzy czytelnicy. Można dodać jeszcze jedno, ta książka jest inna niz wszystkie i dlatego jest taka wyjątkowa. To kawałek świetnej literatury. Tamar Yellin w przepiękny sposób rozpracowuje motywy kultury Żydowskiej, a więc dla samej autorki, nie tylko głównej bohaterki jest, to sposób na odnalezienie siebie, własnej tożsamości narodowej, kulturowej i religijnej. Jest to książka traktująca o Żydach i Żydowskiej tożsamości. Ale co ciekawe jest to mówienie o tożsamości narodowej w sposób otwarty bez nienawiści do innych. A więc, moim zdaniem, jest to sposób mówienia o Żydach dosyć odważny, bez patosu, ani martyrologii. Przedstawia ludzi, swoich bohaterów tacy jacy są jej współrodacy. Jest to też książka osobista, czytelnik ma wrażenie, że Szalomit Szefer i Tamar Yellin, to jedna i ta sama osoba. Autorka pisze kreuje rzeczywistość i swoich bohaterów pod kątem własnej wrażliwości i dlatego właśnie ta książka jest tak niezwykła. Książka podzielona jest na rozdziały, nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale bardzo często są one bardzo krótkie i lapidarne, niektóre z nich zajmuje jedna lub dwie strony, a to po to właśnie, żeby czytelnik skupił się na przepięknych opisach. Autorka nie pozwala czytelnikowi na to, żeby przeszedł obok tej książki, ale niemal zmusza czytelnika do tego, żeby się wczuł w tą książkę, żeby wyobraził sobie wszystko co czyta, czy to bohaterów, czy opisy Jerozolimy, a także żeby wyczuwał zapachy i smak potraw. Bo dla nas czytelników jest to ciekawa czytelnicza podróż do Ziemi Świętej, szczególności Jerozolimy, miasta o niezwykłej historii, tak ważnego dla aż trzech religii, co jest dobrodziejstwem i przekleństwem tego miasta jednocześnie. Przy czym jest to nie tylko opis piasków pustyni, czy budynków w mieście, ale są opisy mentalności ludzkiej i jak piękny Śródziemnomorski klimat wpływa na mentalność. Przy czym mentalność i tożsamość Żydów jest międzynarodowa, bo przez szereg stuleci wędrowali po całym świecie. Kiedyś Amos Oz w TVP Kultura wypowiadał się o procesie wytworzenia języka nowohebrajskiego i co za tym idzie stworzenia świadomości narodowej na nowo, a więc w pewnym ten naród jako jeden odrodził się na nowo. Jest to na pewno fascynujący, bezprecedensowy proces. Jednak nie jest to wcale książka cukierkowa i słodka autorka nie unika pisania o tym co jest trudne, chociażby o wojnach na bliskim wschodzie. Motyw wojen o istnienie państwo Izrael się pojawia, ale w sposób raczej zmetaforyzowany niż dosłowny. Ale on jest, i jest niezwykle ważny. Jest jeden ciekawy rozdział, jak Mojżesz wpakował się do Niebiańskiej biblioteki i czytał wytwory cywilizacji ludzkiej kilku tysiącleci, siedział tam dobrze ponad sto lat, i jak dotarł czytelniczo do XX wieku, to mu się po prostu niedobrze zrobiło, od tego co czytał o nienawiściach, pogromach religijnych, o holokauście, ale także jak czytał o tym co wyprawiają sami Żydzi, kiedy prowadzą wojny z Arabami, wiadomo żadne aniołki to oni nie są. Po prostu się porzygał! Ta scena jest cholernie wymowna i starczy za wszystkie opisy tego złego co dzieje się w znanej nam współczesności. Po prostu autorka w ten sposób, wrażliwy i otwarty przekazuje czytelnikom, że nienawiść międzyludzka, prowadząca do zbrodni jest po prostu chora. To przesłanie jest jak najbardziej uniwersalne w tej książce. Główna bohaterka Szalomit Szefer, mieszkająca w Londynie, z wykształcenia doktor biblistyki, wykładowca uniwersytecki, dowiaduje, że jej dom rodzinny ma być rozebrany, postanawia przyjechać do Jerozolimy, żeby spotkać się z bliskimi i spędzić trochę czasu w rodzinnym domu. Jednak jak się okazuje nie jest to zwykła podróż do Jerozolimy, ale też podróż mentalna, autorką odkrywa tożsamość mentalną, dowiaduje się sporo o swojej, ponoć starożytnego pochodzenia, rodzinie Szeferów. Ciekawe jest, że jej stryj Saul odnalazł Księgę rodu Szeferów, która zawiera starożytną, niemal mityczną historie rodu. Okazało się, że ta tajemniczą księgą interesują się inni. W sumie ta księga, ledwo się odnalazła i od razu zaginęła i nikt nie dowiedział się co tam w niej było. Pozostały domysły, spekulacje, idee... Zdecydowanie warto przeczytać i odbyć tą czytelniczą podróż do Jerozolimy. Naprawdę świetnie czyta się tą książkę, choć trzeba się nią delektować, nie śpieszyć się bez potrzeby, dać sobie czas na refleksje i przemyślenia i odkrywać jej piękno, klimat, przeżyć fascynującą przygodę. Wystarczy sięgnąć po tą książkę. Polecam.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na1013 lat temu
Trylogia rzymska Mika Waltari
Trylogia rzymska
Mika Waltari
Nie znałem Waltariego wcześniej i początek (Tajemnica Królestwa) nieco mnie zmęczył. Nie, żeby było to niedobre, ale Wrogowie Rodzaju Ludzkiego są lepsi. Na szczęście nie dałem się zniechęcić i dotrwałem do końca, poznając Minutusa Manilianusa i jego wspomnienia. Jest to człowiek rozsądny, mimo swojej (pozornej?) ciapowatości w kontaktach z kobietami, nawigujący z powodzeniem meandry rzymskiego życia ludzi na poziomie w, co tu dużo mówić, niezbyt bezpiecznych czasach Nerona. Pozornej, bo nigdy nie wychodzi na swoich gorących miłościach znowu tak źle. I czy autentyczna jest jego wiara w to, że "mądra i cnotliwa" Agrypina życzliwie pomoże mu w jego związku z Klaudią czy też ma onej Klaudii już dość... Nie ma wrogów, za to mnóstwo rozsądnych inwestycji. Kiedy trzeba doniesie na współspiskowców (jest przecież przyjacielem Nerona) a kiedy trzeba wyśle, jako organizator igrzysk, swego nieślubnego syna na arenę. No ale nie do końca świadomie (bo przecież ciężko znać każdego skazańca, który na arenie kończy) a poza tym nie było innego wyjścia: konieczność polityczna. Co prawda Tygellin umieszcza go w końcu na listach proskrypcyjnych, ale to również konieczność polityczna, nic osobistego. Na szczęście dzieje się to już wtedy, gdy wiatry zmieniają kierunek, fart Nerona się skończył i owe listy raczej bezzębne są. Poza tym Minutus rozsądnie w tym czasie przebywa na Bliskim Wschodzie, gdzie (nie zapominając o swoim, nader niewygórowanym, procencie ze złupienia Świątyni) angażuje się we wsparcie nowego Cezara. A że Duch wieje kędy chce, jednak rozsądek go ostatecznie zawodzi i zostaje, jak zwykle nie do końca świadomie, chrześcijańskim męczennikiem. Nie z powodu jakiegoś szczególnego pociągu do nowej wiary, ale z powodu chwilowego zaniku rozsądku właśnie: nie dla siebie, ale dla syna pożądając cesarkiej przyszłości... Subtelny, fantastyczny humor, brak złudzeń, uniwersalne mechanizmy władzy i karierowiczowstwa. Zdecydowanie zachęca do sięgnięcia po pozostałe powieści autora, choć ponoć te same wątki się powtarzają w różnych sztafażach historycznych. Trzeba się przekonać czy to prawda, jedna czy dwie tego typu powieści więcej szkody ni znudzenia przynieść nie mogą. Na koniec ciekawostka: Neron w swojej wszechwładzy "poślubił" niewolnika Sporusa, który ponoć podobny był do Poppei, którą Neron niezwykle miłował a którą nieszczęśliwie stracił (co to za nieszczęśliwe okoliczności, można sobie wyguglać). W dobie obecnej zidiocenie doszło do tego stopnia, że angielskojęzyczna Wikipedia dumnie i ze śmiertelną powagą owego Sporusa wymienia na liście małżonek (małżonkxów? osób małżeńskich?) Nerona. Bo przecież miłość nie wyklucza...
Zmaj - awatar Zmaj
ocenił na82 lata temu
Miłość i Ludwik XIV Antonia Fraser
Miłość i Ludwik XIV
Antonia Fraser
Czyta się. Napisane dobrze, wciągająco, choć o wiele słabiej niż opowieść o Henryku VIII. Postaciom podarowano życie i charaktery, atmosfera dworu przenika każdą stronę. Autorka w bardzo dokładny sposób zbadała ówczesne obyczaje dotyczące codzienności - dowiadujemy się, co jadano, jak się myto (bądź nie myto wcale... ),jak wyglądała medycyna (a raczej to, co za medycynę uchodziło),nawet jak wyglądały kwestie toalety i antykoncepcji. Jeśli chodzi o wady, przede wszystkim do szału doprowadzały mnie wciąż przewijające się te same imiona (co druga pani miała na imię Maria Anna, Anna Maria albo Maria Ludwika :P). Clara del Valle miała rację, to wprowadza bałagan w pamiętnikach (i książkach historycznych). Niemniej, trudno mieć pretensje do pani Fraser o to, ze francuscy arystokraci byli równie mało oryginalni w doborze imion córek, jak współcześni dresiarze. Przywykłam już, że Autorka patrzy na świat i historię nieco inaczej niż ja, więc pewne rzeczy przestały mnie zniechęcać - niezmiennie jednak mnie zadziwiają kompletnym brakiem logiki i sensu (np. stwierdzenie, ze jakaś epoka była najlepsza dla kobiet, bo panowały w niej rozwiązłość i libertynizm - gdzie w tym dobro kobiet, które - co zresztą widać w treści książki - były traktowane wybitnie produktowo?). Uważam też, że powinna się doszkolić z terminologii teologicznej, której używa (nie, proszę pani, Korwin nie miał racji i cudzołóstwo to nie jest tylko zdradzanie małżonka! - ten błąd powtarza się kilkakrotnie, gdy Autorka pisze, ze "z punktu widzenia religii ktoś nie popełniał cudzołóstwa, bo nie miał męża"). Generalnie jestem na tak, jeśli ktoś poszukuje historii w rozrywkowej, nie poważnej formie.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na610 lat temu
Kochanki i królowe. Władza kobiet Benedetta Craveri
Kochanki i królowe. Władza kobiet
Benedetta Craveri
"Kochanki i królowe. Władza kobiet" Benedetty Craveri to niewątpliwie ciekawa pozycja dla tych, którzy lubią dobrze napisane książki popularyzujące historię. Autorka zaczyna swoją podróż w czasie od niepopularnej Włoszki, Katarzyny Medycejskiej, a kończy na znienawidzonej Austriaczce, Marii Antoninie, po drodze portretując Polkę: Marię Leszczyńską. Ta ostatnia nie zajmuje jednak ani zbyt dużo miejsca, ani uwagi autorki, podobnie jak pewnie nie zajmowała specjalnie dużo uwagi dworu, którym miała władać, czy nawet własnego małżonka. No cóż, podtytuł książki brzmi "Władza kobiet", jaką władzę miała córka Stanisława Leszczyńskiego? Maria była miła, ciepła, pobożna, płodna, co było zaletą dla królowej, ale jej charakter nie przystawał ani do francuskiego dworu, ani do jej królewskiego małżonka. O wiele więcej uwagi Craveri w "Kochankach i królowych" poświęca Annie Austriaczce, Małgorzacie, którą nazywamy "królową Margot" i Madame de Montespan. Te, podobnie jak i pozostałe postaci przedstawione w książce Craveri, odmalowane są ze starannością historyka, szacunkiem dla źródeł i sympatią. Benedetta Craveri nie tylko pokazuje jak współcześni opisywali bohaterki królewskich łożnic, ale i rysuje szerszy portret społeczeństwa, które je wydało. Fascynująca jest obserwowanie roli Kościoła w tych wszystkich układach i menuetach społecznych związanych ze zdradami małżeńskimi popełnianymi na lewo i prawo. Z jednej strony potępienie, z drugiej, kiedy to Kościołowi odpowiadało, przyjmowanie pieniędzy i szukanie poparcia dobrze ustawionych pań. Craveri w swojej książce odwołuje się często do sztuki z okresu, przywołując ikonografię, cytując literaturę lub druki ulotne. Robi to, żeby osadzić życie sławnych i osławionych w kontekście intelektualnym i artystycznym epoki. To ważne, bo przechodzimy z nią i jej bohaterami od Renesansu przez barok, po Oświecenie, zmieniają się nie tylko władcy, ale i sztuka i gusta. Craveri pokazuje, że aczkolwiek zwykło się mówić o kochankach królów, że są opętane żądzą władzy bardziej niż po prostu żądzą, to nikt z tych, którzy grawitowali w kierunku dworu królów Francji nie był inny. Craveri pokazuje cyniczne mechanizmy oczerniania i wyśmiewania, czasem mające korzenie w zazdrości, czasem w hipokryzji, czasem w autentycznym i szczerym oburzeniu, a czasem wreszcie w obawie przed tą najstraszniejszą z rzeczy: "kobietą u władzy". Królowe w książce "Kochanki i królowe. Władza kobiet" Benedetty Craveri nie zawsze jaśnieją blaskiem czystości i cnoty, rozumianej szerzej, niż tylko seksualnie. Są czasem drapieżne, czasem nierozsądne lub zwyczajnie głupie. Czasem są słabe, czasem zbyt silne i nie umieją tego ukryć. Ale i królewscy mężowie/kochankowie także nie błyszczą. Można by się w nich zakochać, ale czy któregoś da się polubić? Nie sądzę. A taką panią du Barry polubiłabym. Wielką zaletą książki "Kochanki i królowe. Władza kobiet" Benedetty Craveri jest to, że czytając ją, myśli się nie tylko o faktach, datach, koligacjach, ekscytującym lub nudnym życiu dworu, tylko o ludziach, których autorka ożywiła na kartach książki. Co jest wadą? To, co bywa wszelkich popularnonaukowych książek historycznych: psychologizowanie i zgadywanie, co postać lub postaci myślały i miały na myśli. Otóż jeśli nie ma dokumentów pisanych ich ręką, to tego wiedzieć nie będziemy, a nawet jeśli i listy się zachowały, to bywały i bywają potężnym narzędziem autokreacji. Zatem wolałabym, żeby historycy nie wchodzili na tereny zarezerwowane dla pisarzy i artystów. Jednak zdecydowanie polecam "Kochanki i królowe. Władza kobiet" Benedetty Craveri wszystkim tym, którzy chcą z wypiekami czytać o prawdziwej historii i jej bohaterach.
Orestea - awatar Orestea
oceniła na86 lat temu
Pod niebem Nowogrodu Régine Deforges
Pod niebem Nowogrodu
Régine Deforges
„Pod Niebem Nowogrodu” to fabularyzowana historia życia kniaziówny Anny, córki Jarosława Mądrego, która przybywa z Nowogrodu do Francji aby poślubić króla Henryka. Szybko zaskarbia sobie miłość dworu i poddanych. (Oprócz króla, bo ten woli chłopców). Do grona wielbicieli królowej należy m.in. książę Normandii Wilhelm ( ten, którego znamy z przydomkiem „Zdobywca”) czy Raul, hrabia Crepy. Powolna z początku akcja, pełna szczegółowych opisów strojów, miejsc czy ceremonii, zaskakuje z czasem mnogością scen erotycznych i miłosnych perypetii bohaterów ( i to w różnych konfiguracjach). Wilhelm traktuje Annę jak damę serca, ten drugi pała obsesyjnym pożądaniem, a trzeci....ale nie chciałabym za bardzo wnikać w treść, bo może ktoś zechce przeczytać. :) W każdym razie mężczyźni też pozostają ze sobą w różnego typu relacjach ale na ogół autorka nie przekracza pewnych granic, nazwijmy to „ przyzwoitości”. Jedna tylko scena- czarnej mszy- była ohydna. (Wiem, wiem- nie takie rzeczy współcześnie w książkach wymyślają. Ale ja wrażliwa jestem, więc takowych nie czytam. ) Minusem jest dość słaby opis bitew, łącznie ze słynnym Hastings niestety. Poza tym, nie wiem, czy przypadkiem autorka nie dokonała pewnego przekłamania, bo wydaje mi się, że turnieje rycerskie z całym tym ceremoniałem, to były jednak czasy nieco późniejsze niż połowa XI wieku. Generalnie powieść jest trochę nierówna, momentami wciąga, a czasem przynudza niemal podręcznikowymi opisami. Mnie jednak zaskoczyła, chyba nie tego się spodziewałam.
Kamyczek - awatar Kamyczek
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Historia medycyny filozoficznie ujęta

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Historia medycyny filozoficznie ujęta