Armia Napoleona

Okładka książki Armia Napoleona autora Oleg Sokołow, 9788378891758
Okładka książki Armia Napoleona
Oleg Sokołow Wydawnictwo: Napoleon V historia
525 str. 8 godz. 45 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Aрмия Наполеона
Data wydania:
2012-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2012-01-01
Liczba stron:
525
Czas czytania
8 godz. 45 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378891758
Tłumacz:
Miłosz Młynarz
Średnia ocen

9,2 9,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Armia Napoleona w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Armia Napoleona

Średnia ocen
9,2 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Armia Napoleona

Sortuj:
avatar
770
229

Na półkach:

Wspaniała książka dla miłośnika epoki napoeońskiej. Nie jest to tyuł koncentrujący się na bitwach i kampaniach tej epoki, ale opisujący głównego bohatera tamtych czasów, czyli ARMIĘ. Jest to istna skarbnica wiedzy na temat uzbrojenia, umundurowania, życia pojedynczych żołnierzy, formowania i szkolenia oddizałów, a nwet kuchni armijnej. Dodatkowo napisana bardzo dobrym językiem (chociaż zdarzają się wpadki tłumacza). Polecam.

Wspaniała książka dla miłośnika epoki napoeońskiej. Nie jest to tyuł koncentrujący się na bitwach i kampaniach tej epoki, ale opisujący głównego bohatera tamtych czasów, czyli ARMIĘ. Jest to istna skarbnica wiedzy na temat uzbrojenia, umundurowania, życia pojedynczych żołnierzy, formowania i szkolenia oddizałów, a nwet kuchni armijnej. Dodatkowo napisana bardzo dobrym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1596
1256

Na półkach: , ,

Mimo, że Oleg Sokołow w ostatnich czasach zasłynął mniej chwalebnymi czynami, to uwielbiam czytać książki tego autora i trzeba oddać, że jeśli chodzi o epokę napoleońską mamy do czynienia z prawdziwym fachowcem. "Armia Napoleona" to monumentalne dzieło, w którym rosyjski historyk odkrywa przed czytelnikiem prawdziwą mozaikę złożoną z cesarskich żołnierzy. Autor w swojej pracy porusza szereg aspektów, które składają się na obraz napoleońskiej machiny wojennej. Sokołow nie pomija w swoich opisach administracji, medycyny, uzbrojenia, umundurowania, organizacji. W "Armii Napoleona" poznajemy żołnierzy z krwi i kości - inżynierów, sztabowców, medyków, generałów itd. Spoglądamy na nich w różnych okresach napoleońskiej zawieruchy, w marszu, na biwaku, na polu bitwy czy w garnizonie. Wszystko podszyte jest sporą ilością cytatów z pamiętników lub dzienników, ale największe wrażenie wywarły na mnie wyciągi z akt osobowych napoleońskich żołnierzy. Dzięki temu możemy zobaczyć jakie były wyroki sądowe za poszczególne przestępstwa, jaka była charakterystyka zawodowa rekrutów, jak wyglądały losy zmobilizowanych żołnierzy. Książka cechuje się ogromną ilością danych statystycznych, od danych dotyczących kartaczy trafiających w cel po średni wiek oficerów Napoleona. Trzeba również zauważyć, że Sokołow nie ogranicza się tylko do francuskich żołnierzy, lecz przedstawia także kontyngenty innych narodowości, w związku z czym nie brakuje w pozycji fragmentów dotyczących oddziałów polskich czy tych pochodzących z państw niemieckich. Docenić należy także dodatki zamieszczone na końcu pracy, które zawierają opisy mundurów czy krótką historię pułków Napoleona. Pokreślić należy bardzo ładne wydanie książki, pełne kolorowych ilustracji w większości pochodzących z epoki, na edytorski minus razi tylko niekonsekwencja w zapisie francuskich nazwisk np. Lepique - Lepic.

Mimo, że Oleg Sokołow w ostatnich czasach zasłynął mniej chwalebnymi czynami, to uwielbiam czytać książki tego autora i trzeba oddać, że jeśli chodzi o epokę napoleońską mamy do czynienia z prawdziwym fachowcem. "Armia Napoleona" to monumentalne dzieło, w którym rosyjski historyk odkrywa przed czytelnikiem prawdziwą mozaikę złożoną z cesarskich żołnierzy. Autor w swojej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł Armia Napoleona na półkach głównych
  • 56
  • 13
  • 2
24 użytkowników ma tytuł Armia Napoleona na półkach dodatkowych
  • 13
  • 5
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Armia Napoleona

Inne książki autora

Oleg Sokołow
Oleg Sokołow
Oleg Walerjewicz Sokołow - uzyskał tytuł kandydata nauk historycznych na podstawie rozprawy, przygotowanej pod kierunkiem profesora Władimira Riewunienkowa (ros. Владимир Георгиевич Ревуненков),który był tajnym współpracownikiem NKWD i donosił o zachowaniu wykładowców, w tym swojego kierownika naukowego S. Gorłowskiego (ros. С. С. Горловский). W 2000 nadano Sokołowowi tytuł docenta, oraz piastował stanowisko członka we francuskim Instytucie Nauk Społecznych, Ekonomicznych i Politycznych, a także profesora na Petersburskim Uniwersytecie Państwowym. 9 listopada 2019 został 63-letni Sokołow aresztowany pod zarzutem zabójstwa swojej 24-letniej kochanki Anastazji Jeszczenko i przyznał się do dokonania morderstwa. Jej ciało pociął na kawałki piłą oraz nożem kuchennym i wrzucił do Mojki[6] Zeznał, że najpierw ją udusił, następnie oddał kilka strzałów w jej głowę a następnie pociął na kawałki jej ciało kupioną w pobliskim sklepie piłą. Kolejnego dnia w sąsiednim pokoju świętował ze znajomymi a następnie w nocy po dwóch dniach w czasie wrzucania do rzeki plecaka z jej odciętymi rękami poślizgnął się i wpadł do Mojki, po czym został wyłowiony przez policję wezwaną przez przejeżdżającego tamtędy kierowcę[16], następnie został zatrzymany z plecakiem z odciętymi rękoma[16] i aresztowany. 25 grudnia 2020 r. został skazany na 12,5 roku więzienia w kolonii karnej o zaostrzonym reżimie za zabójstwo i posiadanie broni bez niezbędnych zezwoleń. Wyrok został utrzymany w mocy przez sąd apelacyjny, a skarga kasacyjna w sprawie – oddalona[
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

1812. Tom III. Wielki odwrót Paul Britten Austin
1812. Tom III. Wielki odwrót
Paul Britten Austin
Poruszająca, ostatnia część opasłej trylogii. Książkę czytałem dość wolno, bo ponad 2 miesiące, starałem się jednak chłonąć każdy szczegół. Pozycja jest obładowana detalami i relacjami świadków, z których każdy ma nieco inny język pisarski. Z tego względu ,,Wielkiego Odwrotu" nie czyta się jednym tchem, ale też nie o to chodzi. Iluż to pisarzy głowiło się jak zaplanować dobrą powieść? Uważam, że najlepsze scenariusze pisze ludzkie życie. W tym przypadku otrzymujemy wstrząsającą relację dziesiątek osób, które wycofują się po zmrożonych rosyjskich bezdrożach. Opisy są ekstremalne. Dosłownie czuć zimno, głód, strach przed czającymi się w lasach Kozakami, wieśniakami z widłami i zamykającą okrążenie regularną rosyjską armią. ,,Wielki odwrót" określiłbym jako ciekawą ,,powieść drogi", gdzie bohaterowie mijają kolejne miejscowości, którym na dobre to nie wyszło (mordy, grabieże, gwałty, taktyka spalonej ziemi). To także powieść o tym, że w tak skrajnych warunkach zatraca się człowieczeństwo i, z pewnymi szlachetnymi wyjątkami, inny, słabszy, błagający o pomoc kolega staje się tylko chwilowym wyrzutem sumienia - albo i nie. Osobiście najbardziej poruszyły mnie: - liczący ponad 100 stron opis przeprawy pod Berezyną. Nie wiedziałem, że sytuacja była, aż tak ciężka (,,Połtawa" - skwitował położenie armii Napoleon). - cierpienie kobiet, które do jesieni były w Wielkiej Armii hołubione i poważane. Potem stały się najczęściej ,,zbędnym balastem". - mocny opis ostatnich chwil życia pewnej damy, która z rozpaczy udusiła swoje dziecko, wiedząc, że zaraz najprawdopodobniej zginie. - scena rozstania żołnierza z rannym koniem. - historia psa, który przemierzył z pewnym pułkiem całą Europę. Naprawdę mocne i dobre. Polecam.
wiciu - awatar wiciu
ocenił na97 lat temu
Ardeny 1944-1945. Ostatnie tchnienie wojsk pancernych Hitlera Christer Bergström
Ardeny 1944-1945. Ostatnie tchnienie wojsk pancernych Hitlera
Christer Bergström
Styczeń rozpoczynam mocnym uderzeniem i już wiem, że to będzie jedna z lepszych pozycji przeczytanych przeze mnie w tym roku. Christer Bergstrom podjął się opracowania tematu dość znanego, czyli niemieckiej ofensywy w Ardenach, jednak trzeba zaznaczyć, że autor wykonał gigantyczną pracę, której wynikiem jest ponad 500 stron w formacie A4. Praca jest napisana w dobrym stylu. Narracja pełna jest różnego rodzaju ciekawostek typu rola U-bootów w czasie niemieckiej ofensywy. Sporo jest również cytatów z wspomnień zarówno amerykańskich jak i niemieckich żołnierzy, dzięki czemu można jeszcze lepiej poczuć klimat tamtych dni. Dobrze też śledzi się omawiane wydarzenia na umieszczonych w książce mapach. Nie są one może najlepsze jakie widziałem w tego rodzaju publikacjach, ale nie pewno są całkiem niezłe i w miarę pozwalają się orientować w sytuacji. Dużą zaletą pracy jest też rozprawienie się z różnego rodzaju mitami, które narosły wokół walk w Ardenach jak niedobory paliwa, które miały dotykać Niemców czy zawyżanie strat zadanych przez alianckie lotnictwo. Godny zauważenia jest też fakt, że Bergstrom opisuje działania militarne aż do końca stycznia 1945 roku i jak sam zauważa, historycy często przyjmują, iż ofensywa zakończyła się wcześniej (końcem grudnia lub 15 stycznia),przy czym autor nie ogranicza się tylko do działań lądowych, ale szeroko opisuje także rywalizację w powietrzu, w tym także uderzenia niemieckie jak Operacja Bodenplatte. Książka jest świetnie wydana, liczne zdjęcia stanowią znakomite uzupełnienie tekstu. Czytelnik znajdzie też trochę danych statystycznych dotyczących strat w ludziach lub sprzęcie czy Ordre de Bataille walczących stron. Niestety, warstwa edytorska trochę kuleje w tej pozycji. Tłumaczowi przytrafiło się sporo literówek, niektóre wpadki są nawet dosyć zabawne ("Śnieg był czarowny od ich krwi" na s. 422),ale już brak podpisów pod niektórymi fotografiami jest drażniący. Wydawnictwo zapowiedziało, że wyda też pracę Bergstroma o operacji Market Garden, no i po lekturze "Ardenów" nie mam wątpliwości, że jeśli ukaże się kolejna książka szwedzkiego historyka, to również po nią sięgnę.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na91 rok temu
Lata wojen Peter Englund
Lata wojen
Peter Englund
Modelowa historyczna książka popularnonaukowa. Autor przedstawia kluczowy okres w historii Szwecji, czyli lata 1625 – 1656, wybierając sobie za bohatera Erika Jönssona Dahlberga, późniejszą ważną postać z historii tego kraju. Nie jest to przy tym biografia czy podręcznik historii politycznej, czy nawet esej bądź publicystyka historyczna. Najlepszą definicją byłoby określenie tej pozycji, jako popularnonaukowej monografii XVII-wiecznej wojny, sposobów jej prowadzenia i konsekwencji. Pokazując losy bohatera, Erika - na razie Jönssona, autor wyjaśniając tło wydarzeń omawia genezę i przyczyny wojny trzydziestoletniej, jej przebieg, główne bitwy, rokowania pokojowe, a przede wszystkim wojenne realia, z lubością pomijane przez historyków. Gdy Erik lub inne postacie bądź wydarzenia historyczne stykają się z jakimś problemem, autor opisuje jak sobie radzono z nim w XVII wieku (np. edukacja dzieci, ówczesne zwyczaje żywieniowe, stroje, działanie poczty, logistyka transportów wojskowych etc.). Zasadniczo kulisy treści ograniczają się do basenu Morza Śródziemnego oraz krajów zaangażowanych w wojnę trzydziestoletnią (i Rzeczpospolitej Obojga Narodów),ale są krótkie wypady do Nowego Świata, Stambułu czy wybrzeży Afryki. Książka rozpoczyna się odpisu bitwy pod Warszawą, niezbyt miłego oczom czytelników przyzwyczajonych do bogoojczyźnianego stylu pisania o wojnach naszych przodków (ani naszym wikipedystom, którzy nie chcą się przyznać do przegranej w tej batalii). Pokazuje archaiczność ówczesnego modelu polskiej wojskowości, w tym husarii, wielbionej przez fanów polityki historycznej. Autor trafnie zauważył, że zarówno ta formacja,jak i reszta polskiej kawalerii sprawdzała się w walkach z wrogami ze wschodu (Tatarzy, Turcy, Moskwa),ale już nie z zachodnimi (i istotnie, poza Kircholmem i małą bitwą pod Trzcianą nasza konnica nie radziła sobie ze Szwedami). Wbrew niektórym opiniom Englund nie oszczędza swoich rodaków. System polityczno-ekonomiczny Szwecji był delikatnie mówiąc daleki od ideału. Armia wcale tak dobrze nie wyekwipowana ani zorganizowana (aczkolwiek lepiej od naszej oraz habsburskiej),a jej dowódcy byli przede wszystkim pazerni na łupy. Opis wygranych bitew nie pokazuje „chwały szwedzkiego oręża”, tylko „krew pot i łzy” na polu walki oraz ogromną niekompetencję dowódców stron przeciwnych. Zamiast zalewu nazw i nazwisk mnóstwo łatwo przyswajanych informacji – np. o tym, że większość strat wśród żołnierzy była spowodowana chorobami i dezercjami, a nie śmiercią na polu bitwy, trupy były odzierane z odzieży i wszystkiego co wartościowe, w szwedzkiej armii tylko 1 na 12 żołnierzy pochodził z terenu tego kraju (w którym nota bene nie było pańszczyzny),a w riksdagu swoje przedstawicielstwo mieli nawet chłopi, królowa Krystyna nie była ani ładna ani romantyczna, ani cnotliwa, geneza szwedzkiego pieczywa chrupkiego miała bardzo przyziemny charakter, zdobyte armaty często były bezwartościowe z uwagi na inny kaliber kul, a Wiedeń był wówczas dużo mniejszy od Pragi. Natomiast, o czym autor nie pisze wprost, jednym w czym ówczesna Szwecja górowała nad resztą krajów europejskich był stosunkowo łatwy awans do elity. I dla ludzi wywodzących się z chłopstwa, jak bohater książki jak i dla obcych oficerów (głównie Niemców),kupców i przemysłowców (głównie Holendrów),później przeważnie uszlachcanych. I te różnice w kompetencjach m.in. dowódców czy organizatorów funkcjonowania armii były tak naprawdę siłą ówczesnego kraju Trzech Koron. To wszystko pokazuje bardzo dobre rozłożenie akcentów pomiędzy historię elit, a całej reszty ówczesnych społeczeństw. Ale w beczce miodu jest i łyżka dziegciu. Przekład tragiczny pod względem kulturowym i fatalna redakcja. Tłumacz nie wiedział, a wydawca nie sprawdził, że m.in. Brünn to nic innego jak morawskie Brno. Trier to Trewir, a Regensburg to Ratyzbona. Lewobrzeżna Praga to Mala Strana, a nie Małe Miejsce, a "Dyna" to po polsku Dźwina, uchodząca do Bałtyku w Rydze (i bitwa nad Dźwiną a nie pod Dyną). Źle wygląda nie stosowanie imion i nazwisk części panujących zgodnie z obowiązująca u nas tradycją. Czyli jest jeszcze cesarz Ferdynand II i III, ale zamiast Jerzego Rakoczego pojawia się … Georg (jeśli już to powinien występować jako György) Rakoczi, zamiast elektora saskiego Jana Jerzego – Johan Georg von Sachsen, a w miejsce elektora brandenburskiego Jerzego Wilhelma – Georg Wilhelm von Brandenburg. Książęta Kolonii i Moguncji byli arcybiskupami tych archidiecezji, a nie władcami. W husarii służyli husarze, a nie huzarzy, którzy posługiwali się nie lancami, a znacznie dłuższymi kopiami itd. Nie wystarczy znać język, trzeba bardzo dobrze rozumieć treść tłumaczonego dzieła. Brakuje też objaśnień wielu terminów czy wyjaśnień związanych z nazwami geograficznymi czy poszczególnymi postaciami historycznymi. To wszystko wpływa niestety na ocenę całości. Tym niemniej książkę, mimo jej solidnej objętości (800 storn) pochłania się szybko i z dużą satysfakcją. Tym bardziej, że odbrązawia dawne „sztuki” – zarówno wojenną, jak i dyplomatyczną.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na83 lata temu
Dyscyplina w armiach europejskich od antyku do 1914 roku Dariusz Faszcza
Dyscyplina w armiach europejskich od antyku do 1914 roku
Dariusz Faszcza Michał Norbert Faszcza
Ciekawa pozycja w sumieniu o mało poruszanym temacie wojskowości i nowatorska na polskim rynku. Autorzy udowadniają, że współczesna dyscyplina wojskowa pojawiła się dopiero w XVIII wieku wcześniej porządek podczas bitwy opierał się na wewnętrznej solidarności grupy jak przypadku najemników szwajcarskich czy dzięki gorliwości religijnej jak zakony rycerskie czy husyci. Jest to o tyle ciekawe, że nowoczesna dyscyplina jest wynikiem interpretacji źródeł antycznych, które chwaliły dyscyplinę rzymską a która była pisana przez teoretyków. Ponieważ źródła pisane przez wojskowych zupełnie inaczej przedstawiały te sprawy. Słynne legiony rzymskie opierały się na motywacji pozytywnej wobec żołnierzy a nie negatywnej typu wściekłego kaprala i kar cielesnych. Duży nacisk na motywację negatywną wyczytali sobie później Prusacy, którzy z konsekwencją wprowadzili te zasady w życie. Dużym plusem jest sięgnięcie do psychologii pola walki oraz jej mechaniki, pokazanie czytelnikowi jak to musiało wyglądać. Najlepiej wyszło w przypadku legionów, gdzie posiadamy dużo źródeł. Opisanie roli centurionów jako elitarnych wojowników, którzy walczyli w pierwszym szeregu i ostatni schodzili w pola bitwy. Oni przełamywali szyki wroga i trzymali własne dając przykład męstwa i ściągając na siebie uderzenie wroga. Książka sama jest nowatorska dopiero porusza wiele tematów dlatego nie wszystko jest wyjaśnione czy opisane wyczerpująco. Ale jest dobrym początkiem do zastosowania nowych metod badania historii wojskowości.
Hadrianus - awatar Hadrianus
ocenił na107 miesięcy temu
1453. Upadek Konstantynopola Roger Crowley
1453. Upadek Konstantynopola
Roger Crowley
Biegu dziejów nie da się oszukać. Trąci to trochę historycznym determinizmem, ale pewne rzeczy prędzej czy później muszą nadejść. Gdy naprzeciwko siebie staje połykająca kolejne terytoria wschodząca potęga i dogorywające państewko, ograniczone praktycznie do murów jednego miasta, wynik starcia może być tylko jeden. Jak w ewolucji – silniejszy byt wypiera słabszy. Cesarstwo Bizantyńskie znikło w mrokach dziejów, by zrobić miejsce dla nowego dominatora w tej części świata – Imperium Osmańskiego. Jak doszło do tego, że po jednym z najświetniejszych organizmów państwowych średniowiecza pozostały tylko mury wiekowych świątyń i mające wybitnie pejoratywne znaczenie określenia „bizantynizm” i „bizantyński”? Musimy się cofnąć w czasie o sześć wieków, a pomoże nam w tym lektura książki Rogera Crowleya „1453. Upadek Konstantynopola”. Roger Crowley to angielski pisarz (urodzony w 1951 roku),nie historyk, ale absolwent literatury angielskiej na uniwersytecie w Cambridge. Jego dorobek jest skromny, ale każda z trzech książek tego Autora spotykała się z uznaniem środowiska. Życie, praca i podróże po krajach śródziemnomorskich określiły teren jego zainteresowań. „1453. Upadek Konstantynopola” to jego druga po „Morskich imperiach”książka, która ukazuje się w naszym kraju. Na wydanie czeka jeszcze historia Wenecji „City of Fortune”. Polski czytelnik otrzymuje do ręki „Upadek…” osiem lat po premierze. Książka Crowleya to opowieść „o odwadze i okrucieństwie, technicznej przemyślności i szczęściu, tchórzostwie, uprzedzeniach i tajemnicach”, a przede wszystkim o mieście, które muzułmanie nazywali „Czerwonym Jabłkiem”, „kością w gardle Allacha”, „miastem, którego pożąda świat”. Już Mahomet przewidywał, że przyjdzie taki dzień, że wyznawcy wiary narodzonej na arabskiej pustyni zdobędą Konstantynopol. Próbowali kilkukrotnie. Zawsze bezskutecznie. Mieszkańcy Konstantynopola – Rzymianie, jak sami siebie nazywali – liczyli na to, że i wiosną 1453 roku obronią swoje miasto. Nie bez podstaw, bo jak dotąd tylko raz udało się je zająć wrogom, i to najmniej oczekiwanym, bo członkom IV krucjaty (w 1204 roku. Bizancjum było oblegane ponad dwadzieścia razy, ale murów cesarza Teodozjusza z V wieku od strony lądu nikomu nie udało się sforsować. Zdobycie miasta przez Turków osmańskich poprzedził wiek epidemii, katastrof naturalnych, postępującej biedy. Nic więc dziwnego, że morale ludności było niskie. Ale w rodzącym się Imperium Osmańskim też nie było idealnie. Państwem wstrząsały wewnętrzne konflikty, sporo energii pochłaniały też walki z Węgrami. W końcu sułtan Murad II doszedł do wniosku, że jego państwo nie będzie bezpieczne, dopóki Konstantynopol pozostanie enklawą chrześcijaństwa na jego terytorium. W testamencie dla syna, Mehmeda II, przekazał mu, aby w końcu zdobył to miasto. Oblężenie było też starciem wybitnych osobowości – Mehmeda i cesarza Konstantyna XI Paleologa. Przyszło im jednak działać w zupełnie innych okolicznościach. Jeden rządził państwem w przeddzień szczytu potęgi; drugi praktycznie już tylko odliczał czas do końca panowania. Obaj skończyli też zupełnie inaczej: Mehmed otrzymał tytuł Fatih (Zdobywca),z kolei wypchaną słomą głowę cesarza obwożono po państwie Turków na dowód zwycięstwa nad niewiernymi. Autorów należą się pochwały za plastyczne i drobiazgowe – ale nie nużące – przedstawienie opisu oblegania stolicy cesarstwa wschodniorzymskiego. Crowley przyznaje, że „raport z oblężonego miasta” może być niedokładny, a miejscami zawierać może i błędy. Autor korzystał z nielicznych źródeł z epoki, głównie powstałych w obozie chrześcijańskim. Musiał więc odrzucić skłonność do przesady średniowiecznych kronikarzy, oddzielić fakty od legend. Udało mu się to, choć przyznaje, że nie w pełni poradził sobie z rekonstrukcją wydarzeń. Jednak te niedociągnięcia – nawet jeśli komuś uda się je uchwycić – nie zabierają przyjemności płynącej z lektury. To też interesująca nauka technik oblężniczych późnego średniowiecza i zapowiedź nowej – masowego ostrzału artyleryjskiego. Przyznam, że podczas czytania książki migały mi przed oczami obrazki z trzeciej części „Władcy Pierścieni” – scen oblegania stolicy Gondoru, Minas Tirith… „Upadek…” ukazał się nakładem Domu Wydawniczego Rebis. To rękojmia, że otrzymujemy do rąk książkę wydaną na bardzo dobrym poziomie. W tym konkretnym przypadku – w twardej oprawie, z licznymi ilustracjami, po świetnej robocie edytorskiej i redakcyjnej.
mitobrave - awatar mitobrave
ocenił na72 lata temu
Pierwsze walki brytyjsko-włoskie 1939-1941 Ian Stanley Ord Playfair
Pierwsze walki brytyjsko-włoskie 1939-1941
Ian Stanley Ord Playfair
"Pierwsze walki brytyjsko-włoskie 1939-1941" to pozycja otwierająca sześciotomowy cykl poświęcony walkom w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie, który był częścią oficjalnej brytyjskiej historii drugiej wojny światowej. Brytyjski oficer, Ian Stanley Ord Playfair, nie skupia się jednak w swojej pracy tylko na działaniach wojennych (trochę na przekór tytułowi walki brytyjsko-włoskie wybuchły w 1940 roku). To też w dużej mierze opowieść o administracji brytyjskimi terytoriami, logistyce, przygotowaniach do wojny, problemach z dostarczaniem zaopatrzenia, ludzi czy maszyn (to przerzucanie pojedynczych maszyn na Maltę czy do północnej Afryki przez Takoradi w Ghanie pokazuje jaka była skala problemu). Dużo miejsca poświęcono też interesującym rozważaniom politycznym - przedwojennym rozmowom brytyjsko-włoskim czy negocjacjom toczącym się między Brytyjczykami a Grekami czy Turkami o pomocy wojskowej jakiej należy udzielić tym krajom. Oczywiście, najciekawszymi fragmentami są te poświęcone działaniom militarnym. Autor przedstawia opisy walk na lądzie, w morzu oraz w powietrzu i przyznam, że dużym zaskoczeniem były dla mnie, do tej pory nieznane, działania militarne w Etiopii czy Somali Brytyjskim. To oficjalna historia, więc należy być przygotowanym, że dominuje brytyjski punkt widzenia, niewiele jest tutaj o samej armii włoskiej czy ich perspektywie na te wydarzenia, lecz na pewno jest to wyróżniająca się pozycja ze względu na podejmowaną tematykę. Jeśli chodzi o korektę, to mogło być troszkę lepiej, trafiają się literówki, niektóre nawet dość śmieszne, mapy też są różnej jakości, niektóre kolorowe, inne nie. Książka ukazała się w 2014 roku i szkoda, że wydawnictwo nie podjęło się wydania kolejnych pozycji z tego cyklu.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na82 lata temu

Cytaty z książki Armia Napoleona

Więcej
Oleg Sokołow Armia Napoleona Zobacz więcej
Oleg Sokołow Armia Napoleona Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne