rozwińzwiń

Taniec na linie

Okładka książki Taniec na linie autorstwa Łukasz Grower
Okładka książki Taniec na linie autorstwa Łukasz Grower
Łukasz Grower Wydawnictwo: Instytut Norwida literatura piękna
148 str. 2 godz. 28 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2015-11-11
Data 1. wyd. pol.:
2015-11-11
Liczba stron:
148
Czas czytania
2 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788393800964
Pierwsza książka Łukasza Growera – twórcy zina i bloga „Droga Legionisty”. Jak pisze sam Autor: „Poleciłbym ją osobom, które interesują się kibicowaniem, nacjonalizmem i światopoglądem człowieka z naszych klimatów„.
Średnia ocen
6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Taniec na linie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Taniec na linie

Średnia ocen
6,5 / 10
16 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Taniec na linie

avatar
1150
418

Na półkach: , ,

Zamysł autora nie do końca mnie przekonuje bo koniec końców miałem wrażenie jakbym czytał kolejny numer DL. Bardziej odpowiadałaby mi klasyczna powieść w której można by zawrzeć te same przemyślenia ale mniej "łopatologicznie". 6 na zachętę i czekam na kolejną rzecz od Łukasza.

Zamysł autora nie do końca mnie przekonuje bo koniec końców miałem wrażenie jakbym czytał kolejny numer DL. Bardziej odpowiadałaby mi klasyczna powieść w której można by zawrzeć te same przemyślenia ale mniej "łopatologicznie". 6 na zachętę i czekam na kolejną rzecz od Łukasza.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
51
31

Na półkach: , , ,

Książka naprawdę przeciętna. Znam teksty autora z jego bloga i wiem jakie poglądy wyznaje. Niestety tutaj były one tak nachalnie wciskane i poparte tak słabymi argumentami, głównie w drugim rozdziale o fikcyjnej organizacji Polonicus Crux, że naprawdę odechciewało się tego czytać. Najciekawszy chyba pierwszy rozdział, mimo że nic odkrywczego też w nim nie znajdziemy - każdy w temacie wie jak wygląda kibicowskie życie. No ale autor powinien się skupić na tym, a najlepiej by wyszło gdyby połączył trzeci rozdział z pierwszym i w ramach pamiętnika opisywał kibicowskie historie.

Książka naprawdę przeciętna. Znam teksty autora z jego bloga i wiem jakie poglądy wyznaje. Niestety tutaj były one tak nachalnie wciskane i poparte tak słabymi argumentami, głównie w drugim rozdziale o fikcyjnej organizacji Polonicus Crux, że naprawdę odechciewało się tego czytać. Najciekawszy chyba pierwszy rozdział, mimo że nic odkrywczego też w nim nie znajdziemy - każdy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
16
13

Na półkach: ,

„Taniec na linie” to pierwsza książka wydana przez Łukasza Growera, człowieka znanego zarówno w środowisku kibicowskim, jak i narodowym.
Autorski debiut liczy sobie 148 stron, a zdobi go zachowana w podziemnym stylu czarno-biała okładka. „Taniec na linie” pochłania się w ekspresowym tempie, tym bardziej że akcja książki dzieje się we współczesnych czasach, przez co w pewien sposób mamy prawo poczuć się jej nieodłączną częścią.
Jesteś kibicem, prawicowcem, który mówiąc dość delikatnie „nie uważa” lewactwa? Pewnie do tego jesteś osobą wierzącą, chociaż z kościołem może być Ci nie koniecznie po drodze? Ta książka będzie dla Ciebie idealnym wyborem, by oddać się refleksji dotyczącej Twojego tańca na linie, nie wiesz, o czym mówię? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz właśnie w tej ciekawej publikacji.
Pełna recenzja: http://sektorkiboli.pl/lukasz-grower-taniec-na-linie/

„Taniec na linie” to pierwsza książka wydana przez Łukasza Growera, człowieka znanego zarówno w środowisku kibicowskim, jak i narodowym.
Autorski debiut liczy sobie 148 stron, a zdobi go zachowana w podziemnym stylu czarno-biała okładka. „Taniec na linie” pochłania się w ekspresowym tempie, tym bardziej że akcja książki dzieje się we współczesnych czasach, przez co w pewien...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

28 użytkowników ma tytuł Taniec na linie na półkach głównych
  • 21
  • 7
17 użytkowników ma tytuł Taniec na linie na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Taniec na linie

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ostatni mecz Adam Miklasz
Ostatni mecz
Adam Miklasz
Czy ta książka zasługuje na dychę w ocenie? Tak za całokształt? Nie. Wysoko, ale nie aż tak. Czy ta książka jest moją dychą? Oczywiście. Czytałam, uśmiechałam się, czasem zwyczajnie śmiałam. Dużo emocji, ale czy mogło być inaczej? Chociaż stąd nie pochodzę, to przecież jest także moja okolica. Sześć lat spędzonych w peerelowskim mieszkaniu przy Placu Centralnym. Sześć lat spacerowania wzdłuż Alei Róż, odświętnego stołowania się w Stylowej i Zosieńce. W końcu – sześć lat podkreślania tego, że mieszkam w Hucie, nie w Krakowie. Powtarzania tego z dumą. Bo Krakowa nie lubię, a Hutę pokochałam młodzieńczą miłością osoby tęskniącej za swoim miejscem pochodzenia, niechętnej krakowskim tłumom i zgiełkowi. Miłością osoby, która pomimo wyprowadzki z domu rodzinnego znalazła miejsce, gdzie może przynależeć i czuć się dobrze, swobodnie, niemal jak u siebie, gdzie może być po prostu sobą. Huta wciąga. Powoli, na początku niezauważalnie w nią wsiąkasz, a potem nagle sobie uświadamiasz, że to miejsce jest dla ciebie ważne. Niektórym trudno to zrozumieć. Bo prawda jest taka, że Huta nie jest dla każdego. Do Huty trzeba mieć charakter. Jeśli kogoś nużą dojazdy, przeraża wizja Stylówki jako jedynego miejsca na potańcówkę czy zniesmacza widok luźnych dresów zamiast dopasowanych rurek u przedstawicieli płci męskiej, to rzeczywiście nie ma tu czego szukać. Ale wbrew często spotykanej opinii Huta nie jest ani w połowie tak niebezpieczna, jak mówią, ani tak patologiczna. Jest lepsze słowo na określenie tego miejsca: „Nie wszyscy wytrzymywali – mrok nowohuckiej nocy przerażał ich, brak znajomych i ulubionych knajp w promieniu kilometra wpływał depresyjnie, a dojazdy do centrum nużyły, dlatego dzielnica wciąż wydawała się nieodkryta”. Nieodkryta. To chyba najlepsze słowo. Bo pomimo sześciu lat spędzonych w samym jej sercu wciąż poznaję nowe miejsca, każdego dnia odkrywam ją na nowo. Mało o książce? Wiem. Ale Huta i Hutnik to jedno. Hutnik to mieszkańcy Nowej Huty, ludzie stąd, dlatego pisząc o jednym, masz na myśli także to drugie. Rzadko zdarza się też to, że już pierwsze zdanie zachęca do kupienia książki. W tym wypadku tak właśnie było. Pierwszy rozdział zatytułowany „Niechciany deszcz” rozpoczyna jedno słowo: napierdala. I już wiesz, że chcesz czytać dalej. Polecam każdemu nowohucianinowi, bo to bardzo dobry przykład patriotyzmu w wydaniu lokalnym – znamy swoje wady, znamy wady tego miejsca, ale mimo wszystko jesteśmy dumni. Bo jakie by ono nie było, to nasze miejsce na ziemi, nasze sacrum. Ulubione cytaty: „Jednak mimo upływu lat, mimo różnic światopoglądowych i ideologicznych jest coś, co wiąże ludzi na całe życie, coś, co każe im od czasu do czasu do siebie wracać. Tym czymś jest wspólna przeszłość, która, im człowiek starszy, tym bardziej zaczyna rzutować na teraźniejszość i przyszłość”. zaczytana.com.pl
Netula_CK - awatar Netula_CK
ocenił na109 lat temu
Szwy Wacław Holewiński
Szwy
Wacław Holewiński
Bardzo trudno osobie dojrzałej, także politycznie, odciąć się od własnych poglądów, od doświadczeń zbieranych latami, od tub propagandowych głoszących swoje prawdy z każdej ze stron. Odciąć się po to, by obiektywnie, jak na recenzję literacką przystało, ocenić książkę nie po autorze, nie po jego poglądach lecz po słowach, zdaniach, paragrafach w niej zawartych. I dlatego jest to jedna z trudniejszych recenzji, jakie przyszło mi pisać. Wacław Holewiński to osoba, którą oprócz określenia "pisarz" czy "autor" wiąże z przeczytaną przeze mnie książką także to, że on sam był i nadal jest uczestnikiem swojej narracji, świadkiem owych czasów. Można po wielokroć powtarzać za autorem, że "to tylko powieść", mając na myśli zarówno tę pisaną przez Holewińskiego jak i tworzoną przez jego bohatera - Maksymiliana, ale i tak nie uda nam się uciec od oczywistego łączenia obu postaci w jedno. Czy to jako autobiograficzna powieść czy tylko jako powieść mająca stanowić podobieństwo takowej, książka przekazuje określony światopogląd powodując, że nie da się do niej nie podejść emocjonalnie, nie sposób czasem skrzywić się na wspomniane nazwisko czy opisany fragment historii, nie sposób nie wchodzić z autorem (i bohaterem) w spory i dyskusje polityczne. Wszystko powyższe mogłoby odrzucać nas od lektury, gdyby nie fakt, że ta powieść, przesączona polityką, żalem, niezagojonymi ranami, pretensją o niepozamykane i zamiecione pod dywan sprawy czasu PRL-u, została podana w sposób łagodny i bardzo ludzki. 56-letni pisarz-bohater, podobnie jak pisarz-autor bezpośrednio zaangażowany w opozycyjną działalność czasów komuny , wiedzie bowiem na początku opowieści żywot człowieka poczciwego (że pozwolę sobie zapożyczyć klasyka). Kocha znacznie młodszą lecz mądrą i bardzo zorganizowaną kobietę, pisze książki oparte na bolesnej historii naszego narodu, mieszka, bywa, spotyka znajomych, wydawców itp. Opisany następnie wyrywek jego życia, mimo, że dość spokojnie i płynnie podany, zburzy porządek dotychczasowego bytu. Udział w pogrzebie pewnego oficera, mający stanowić jedynie kpinę z nieprawości poczynań władz, okaże się być początkiem lawiny drobnych wypadków, które położą się cieniem na dotychczasowej stabilizacji. Wypadków, które zmienią codzienność w zaskoczenie i niedowierzanie, podkopią pewność zdawałoby się sprawdzonego związku, każą przyjrzeć się po wielokroć starym znajomych, obudzą wspomnienia, otworzą rany, dodadzą do i tak trudnej wiedzy kolejne - trudniejsze wątki. "Jak ktoś zacznie gadać, szwy się rozchodzą, wychodzi mięcho. Dosyć krwawe." Owe szwy szpecące teraźniejszość źle zszytymi, potraktowanymi po macoszemu zbrodniami poprzedniego systemu, są bowiem według autora prawdziwą twarzą Polski roku 2013go. To one powodują, że szukanie zabójców młodego chłopaka, od 1985 roku po dziś dzień niepoznanych, niesprawdzonych i nieukaranych sprawiedliwymi wyrokami, otwiera nadal jątrzące się rany, budzi taki sam strach, przywraca taką samą twarz groźbie i zastraszaniu. Są fragmenty, które zaciskają pięści, są też fragmenty, które nieco marszczą czoło. Nie lubię stereotypów a bohater nie umie uspokoić pamięci i sumienia na tyle, by nie szufladkować wszystkich, którzy choćby otarli się o poprzedni system. Zgorzknienie na tyle mocno rządzi umysłem, przekonaniami, światopoglądem Maksa, że nawet miłość nie jest wystarczająco ważnym argumentem by je pokonać. Fragmenty pisane jako wyrywki z prowadzonego przez bohatera (?) dziennika są mocniej osadzone we wciąż rozszalałej z bólu pamięci niż w faktach podanych w formie literackiej. "Szwy" czyta się dobrze. Choć całość literacko nie odbiega od stanów, powiedzmy, średnich, autor pisze bardzo sprawnym, czystym językiem. Jest tu miejsce na rozliczenia, na wspomnienia, na czułość i żal, na gniew i pozorny spokój duszy. Należy jednak pamiętać, siadając z tą książką w fotelu, że autor ani nie chce ani nie potrafi oderwać się od osobistych ocen, od oskarżeń, na które nie widzi wystarczająco dobrych słów obrony. Może to dobrze, że pisze właśnie tak. Takim osobom jak ja, które były wtedy pacholętami spieszącymi do szkoły i dbającymi o porządnie zawiązane kokardy, należy czasem przypominać, że starsi od nas mogą być owym czasem moralnie zmienieni, ukierunkowani. Czy ten kierunek mi osobiście odpowiada czy nie, to już nie ma w obiektywnej ocenie znaczenia. Sposób jego podania, zmieszania z, niewielką wprawdzie ale jednak, formą obyczajową, daje książkę całkiem dobrą. Polityczną, mocno zaangażowaną, opartą na własnych doświadczeniach i niełatwą moralnie ale nadal czytającą się płynnie i pozostawiającą czytelnika z głową pełną niedopowiedzeń. Ta książka jest typem lektury delikatnej, budzącej skrajne odczucia. Dla mnie to nie był czas stracony. opinia znajduje się także na pani-ka-czyta.blogspot.com zapraszam
Pani_Ka - awatar Pani_Ka
oceniła na68 lat temu
Miasto Lwów Wiesław Budzyński
Miasto Lwów
Wiesław Budzyński
To już któraś z kolei książka o Lwowie, jaką miała okazję przeczytać. W moim odczuciu okazała się średnio interesująca, gdyż autor skupiał się głównie na sprawach z historii miasta, które jemu osobiście jakoś szczególnie leżały na sercu. Temat potraktował wybiórczo, chociaż ma to swoje uzasadnienie, o czym napiszę w dalszej części mojej opinii. Lwów to miasto wyjątkowe w burzliwej historii naszego kraju, za nie Polacy przelewali krew, tam zostali na Cmentarzu Łyczakowskim pochowani obrońcy Lwowa i gdy przestało należeć do Polski, to mieszkającym tam wcześniej Polakom pękły serca. Zapewne stąd też tak emocjonalny stosunek do Lwowa autorów, którzy go opisują. Ale również i nas - czytelników. Pan Budzyński skupił się głównie na okresie przedwojennym oraz czasie II wojny światowej, co dla mnie jest zrozumiałe, gdyż to w tamtym właśnie okresie w mieście działy się rzeczy straszne, a Lwów próbowali Polakom wyszarpać: Niemcy, Rosjanie i Ukraińcy, którzy po wojnie dostali je od Stalina w prezencie. Jak więc autor miał się nad tym wszystkim nie rozwodzić, skoro to właśnie wówczas decydowały się losy Lwowa i jego mieszkańców. Warto zaznaczyć, że Lwów:" Burzony i palony podczas częstych wojen i pożarów, zawsze dźwigał się z popiołów i odzyskiwał dawne piękno i bogactwo". Mnie osobiście bardzo zainteresowały opisane tu losy sławnego polskiego aktora - Eugeniusza Bodo, który zginął w dramatycznych okolicznościach, ale również losy Warsa czy Polaka żydowskiego pochodzenia, Gene Gutowskiego, który u boku reżysera - Romana Polańskiego zrobił karierę w Ameryce, podobnie zresztą jak wcześniej wspomniany Wars. Natomiast mocno wstrząsnęła mną sprawa mordu profesorów lwowskich, którą znałam z innych książek o Lwowie, ale za każdym razem, gdy o tym czytam, krew się we mnie burzy i jestem rozdygotana emocjonalnie. Równie mocno na wyobraźnię działają losy Polaków wypędzonych ze Lwowa po tym, gdy przesunęły się granice i miasto znalazło się poza obszarem Polski. Ludzie wracali z obozów, z zesłania na Syberię, a ich Polski na ojcowiźnie już nie było... Przytoczę w tym miejscu wypowiedź lwowianki wracającej z ssyłki:" Szesnaście lat... Wszystko, co może mieć najdroższego kobieta, matka, straciłam, a pan chce, żebym jako turystka oglądała pogorzeliska własnej wiary i marzeń? Czy można od kogoś wymagać , by rozszarpywał swoje serce, patrzył na krwawiące rany i wył z rozpaczy i bólu?." Warto zaznaczyć, iż książka została wydana bardzo starannie: twarda okładka, wysokiej jakości papier, mnóstwo unikatowych zdjęć Lwowa z różnych jego okresów oraz sporo przypisów, które autor umieścił na końcu książki, dzięki czemu czytelnik podczas jej czytania nie musiał się wybijać z rytmu, sięganiem do przypisów, tylko mógł to spokojnie zrobić po przeczytaniu lektury. Nie jest to zła pozycja literacka, ale za dużo tu osobistych przemyśleń i opinii autora. To, co najbardziej druzgocące, to fakt, że 28.07.1944r. był ostatnim dniem polskiego Lwowa, a rana, którą wówczas zadano Polsce i Polakom, mocno krwawi do dziś. Liczę na to, że dożyję dnia, w którym Lwów wróci tam, gdzie jego miejsce czyli do Polski.
Agafitness - awatar Agafitness
ocenił na66 miesięcy temu
On wrócił Timur Vermes
On wrócił
Timur Vermes
To był naprawdę karkołomny pomysł na fabułę. Narratorem powieści jest bowiem sam Adolf Hitler, który w niewyjaśniony sposób przenosi się z 1945 roku do współczesnych Niemiec, konkretnie do roku 2011. Już sam ten punkt wyjścia budzi niepewność — czy będzie to prowokacja, groteska, ostra satyra a może coś zwyczajnie niesmacznego? Timur Vermes bardzo świadomie gra z tymi oczekiwaniami i zamiast taniego szokowania proponuje coś znacznie bardziej niepokojącego. Owszem, Hitler jako narrator jest zdezorientowany i zdumiony nową rzeczywistością, co momentami bywa zabawne ale humor jest tu tylko narzędziem. Autor nie idzie w stronę prostej kpiny ani obrazoburczej prowokacji. Zamiast tego stopniowo pokazuje jak łatwo absurdalna sytuacja zaczyna brzmieć niepokojąco wiarygodnie. To właśnie ten kontrast — między komizmem a rosnącym dyskomfortem — robi największe wrażenie. Najważniejsze jednak są pytania, które Vermes stawia czytelnikowi. Czy gdyby historia zatoczyła koło świat zareagowałby inaczej? Czy naprawdę wyciągnęliśmy wnioski z II wojny światowej i doświadczenia hitleryzmu? A może mechanizmy społeczne, które kiedyś pozwoliły dojść do głosu takiej ideologii wciąż są obecne — tylko w innej formie? Powieść sugeruje odpowiedź dość ponurą: że niewiele się zmieniło a podatność na manipulację i charyzmę wciąż jest w nas żywa. To książka, która bawi ale przede wszystkim niepokoi. Jest sprawnie napisana, momentami bardzo dowcipna ale pod warstwą humoru kryje się wyraźne ostrzeżenie. Vermes przypomina jak łatwo wynieść kogoś na piedestał i jak trudno potem dostrzec konsekwencje. To lektura, która zostaje w głowie na długo — właśnie dlatego, że nie daje prostych odpowiedzi.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Taniec na linie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Taniec na linie