rozwińzwiń

Wita

Okładka książki Wita autora Tadeusz Miciński,
Okładka książki Wita
Tadeusz Miciński Wydawnictwo: Wacław Czarski i S-ka literatura piękna
415 str. 6 godz. 55 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1926-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1926-01-01
Liczba stron:
415
Czas czytania
6 godz. 55 min.
Język:
polski
Średnia ocen

6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wita w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wita

Średnia ocen
6,5 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wita

Sortuj:
avatar
67
51

Na półkach:

Genialna reinterpretacja dramatu romantycznego na kanwie Lili Wenedy (jeśli chodzi o treść, zwłaszcza na początku) i Dziadów części wszystkich (jeśli chodzi o formę). Nie brak tu również nawiązań do Księdza Marka, Zamku kaniowskiego, Żmii, Lambro (przynajmniej gdzieś na poziomie patriotycznych koncepcji narodowowyzwoleńczych),Kordiana... Wszystko doprawione przepysznie filozofią Wschodu. Jeśli ktoś lubi literaturę romantyzmu, będzie to cudowna podróż po bogatych nawiązaniach kulturowych, znajdzie się też sporo dla młodopolskich, dekadenckich dusz, a także miłośników filozofii, gdyż dużo w tym mesjanizmu, jeszcze więcej polemiki Heglem.

Genialna reinterpretacja dramatu romantycznego na kanwie Lili Wenedy (jeśli chodzi o treść, zwłaszcza na początku) i Dziadów części wszystkich (jeśli chodzi o formę). Nie brak tu również nawiązań do Księdza Marka, Zamku kaniowskiego, Żmii, Lambro (przynajmniej gdzieś na poziomie patriotycznych koncepcji narodowowyzwoleńczych),Kordiana... Wszystko doprawione przepysznie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1014
663

Na półkach: ,

Przez step szeroki ku krainom jak ze snu roztacza swe panowanie duch czarnoboski. Młoda krasawica Wita, potomkini rodu Włastowiczów dzierżących onegdaj w swej pieczy potężny zamek Krzyżtopór, przebywa na ziemiach ukraińskich pod opieką kozaka Szczerbiny, by wkrótce odkryć w sobie ponadnaturalne zdolności. Burzowa noc zetknie ją z księciem Józefem Poniatowskim, który jak ona zapragnie podnieść upadającą Rzeczypospolitą. Czarny duch jednak nie da o sobie zapomnieć i upomni się o swoje.

Nietypowo napisana ta powieść jest w rzeczy samej oryginalną uwerturą mającej w swym gronie mieszankę kilku gatunków, tworząc jednakowoż dzieło na kształt poematu napisanego prozą, toteż nie umknie uwadze czytelnika pewna teatralność jej treści, lecz na tym nie koniec, bowiem słowa wyrażają się tu również pod postacią pięknej poetyki ulepionej wcześniej z gotyckich, historycznych i ezoterycznych form stanowiących o kierunku obranym przez Tadeusza Micińskiego.
Tak więc ostatnia wydana powieść polskiego pisarza dotyka ważkich tematów toczących swe zmagania na arenie gnijącej już struktury silnego onegdaj państwa, co z kolei kieruję tytułową Witę jako emisariuszkę dobrej nowiny wprost w czeluści dworu carycy Katarzyny. Prócz paranormalnych wątków prym wieść będzie również masonerska wizja świata, gdzie nie zabraknie psychopatycznych postaci, mogących przypominać pierwszych wyznawców totalitaryzmu.

Książka to niełatwa i wymagać będzie od każdego, próbującego się z nią zapoznać, dużego skupienia. Fragmentami filozoficzna treść wznosi swe dyskursy wysoko w górę, a tam czekać będzie nieugięty duch luciferyczny, tak bardzo charakterystyczny dla twórczości Micińskiego, i tak bardzo obejmujący słodką obietnicą spełnienia każdego, kto otworzy swój umysł na poznanie czegoś nowego.

Przez step szeroki ku krainom jak ze snu roztacza swe panowanie duch czarnoboski. Młoda krasawica Wita, potomkini rodu Włastowiczów dzierżących onegdaj w swej pieczy potężny zamek Krzyżtopór, przebywa na ziemiach ukraińskich pod opieką kozaka Szczerbiny, by wkrótce odkryć w sobie ponadnaturalne zdolności. Burzowa noc zetknie ją z księciem Józefem Poniatowskim, który jak ona...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

52 użytkowników ma tytuł Wita na półkach głównych
  • 33
  • 17
  • 2
21 użytkowników ma tytuł Wita na półkach dodatkowych
  • 15
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Tadeusz Miciński
Tadeusz Miciński
Pisarz i poeta polski okresu Młodej Polski. Autor mistycznych powieści, poematów prozą i wierszy kontemplacyjnych. Jeden z czołowych pisarzy polskiego ekspresjonizmu, prekursor surrealizmu. Był przyjacielem Witkacego, Stanisława Przybyszewskiego i Karola Szymanowskiego, członek Warszawskiego Towarzystwa Teozoficznego. Syn Rudolfa i Wandy z Pruskich. Uczył się w V Gimnazjum w Warszawie. Studiował historię i filozofię na UJ. Na studiach zainteresował się okultyzmem, satanizmem i księgami wiedzy tajemnej. Uczestniczył w zjeździe w Zakopanem w sierpniu 1912 roku, na którym powołano Polski Skarb Wojskowy. Walczył w I wojnie światowej, dużo podróżował. Oficer oświatowy w korpusie gen. Dowbora-Muśnickiego. Zamordowany na Mohylewszczyźnie w nieznanych okolicznościach (prawdopodobnie podczas napadu rabunkowego przez tamtejszych chłopów, choć istnieje też hipoteza, według której był to bolszewicki zamach). Miciński jechał powozem, na pomoc swoim krewnym. Jego synem był Jarosław Tadeusz Miciński (1898–1971),reżyser i kierownik artystyczny, pracownik teatru „Reduta”. Hermetyczna, trudna w odbiorze twórczość prozatorska Micińskiego oparta była na prawdzie objawionej. Autor wyrażał w niej gnozę, fatalizm oraz pogląd, iż tylko wybranym jednostkom (nadczłowiekowi) dane jest posiadanie duszy i życie wieczne. Miciński był również przeciwnikiem teorii przypadkowości; świat i wszystkie jego elementy istnieją z konieczności, choć są do końca niepoznawalne. Jednocześnie głosił prymat rozumowego, naukowego studiowania wiedzy tajemnej (magów Indii, gwiaździarzy Chaldei) nad wiarą. Miciński był (podobnie jak Wyspiański) kontynuatorem poetyckiego teatru misteryjnego. Uważany bywa za prekursora surrealizmu lub czystego ekspresjonistę, tworzącego w indywidualnym stylu. Dopracował się własnej formy dramatycznej, dwuplanowej, w której przenika się dramat realny z dramatem idei politycznych i historiofizycznych w wymiarze misteryjnym, alegorycznym. Napisał kilka dramatów, które łączą w sobie idee filozofii dziejów z przyszłymi technikami nowoczesnych mediów – filmu, projekcji, łączenia planów, wielkich widowisk plenerowych itp. Miciński pod rozważania wziął również satanizm. Za średniowiecznymi gnostykami twierdził, że świat ziemski stworzył nie Bóg, lecz Szatan mający na celu kreację karykatury Nieba. Wyłapując liczne analogie literackich biografii – wyrażał również pogląd, iż Chrystus, Lucyfer i Feniks to trzy imiona tej samej istoty. Xiądz Faust jest jednym z niewielu przykładów w młodopolskiej literaturze, w której wyznawcy Antychrysta są w stanie zbudować działającą oraz zorganizowaną społeczność, znajdując szczęście w grzechu, uwalniając się spod srogich rządów Boga. Miciński ukazał na jego podstawie tzw. „królestwo śmierci”, co było pewną wariacją na temat współczesnego mu kapitalizmu. Był on zaangażowany w stworzenie projektu zwanego Kodeksem Jasnej Góry, który miał stanowić podstawę pod świecki Zakon Braci Słonecznych jako alternatywy dla bractw chrześcijańskich. Miciński nie był ich zwolennikiem, krytyka tego typu organizacji pojawia się w jego powieści Nietota. O ile prawdą jest, że podobny projekt nigdy w praktyce nie zaistniał, to podobne idee znalazły zastosowanie w jego twórczości. Publikował również pisma związane z narodem polskim, w których pod rozważania (podobnie jak zresztą w prozie poetyckiej) wziął filozofię genezyjską Juliusza Słowackiego. Wyrażał panslawizm i antygermanizm. Za życia otaczała Micińskiego legenda „poety maga”, „czciciela tajemnic”. Twórca został sportretowany w sposób prześmiewczy w Wyzwoleniu Stanisława Wyspiańskiego (Samotnik, Maska V). Micińskiego sportretował też Stanisław Ignacy Witkiewicz w powieści 622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta (Mag Childeryk),a także zadedykował mu swoją powieść Nienasycenie.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Proza wybrana Leo Lipski
Proza wybrana
Leo Lipski
To jest proza pisarza, o którym Gombrowicz mówił, że jest stworzony do pisania. Myślicie - pozamiatane, kariera murowana, sława i chwała po kres. Otóż nie. Leo Lipski, pomimo niezaprzeczalnego talentu nie jest znany wszem i wobec. To raczej nisza, ukryta perła. Zachęcam Was byście wypuścili ją na światło dzienne. Zapewniam, że warto. Ten zbiór to świetna i różnorodna kompilacja. Znajdują się w niej luźno zapisane notatki, później wykorzystane lub nie, listy, opowiadania, krótkie powieści. Zwłaszcza te krótkie formy i genialne w swojej prostacie zdania co rusz zatrzymywały mnie i zmuszały do kontemplacji niczym przy „Dziennikach” Maraia. Lipski był rzucony w wir specyficznych czasów i miejsc. Walczący z chorobą, ograniczeniami, czasami z samym sobą, pisał niesystematycznie i być może niełatwo było docenić wówczas dość odważną jak na tamte czasy prozę. Jego obserwacje były niezwykle trafne i umiejętnie opakowane w minimalizm słowa. W tym zdaniu jest wszystko: „Jesteśmy rozpięci na przeciwieństwach jak na krzyżu; jak gdyby krzyż był symbolem kultury Zachodu”. Pisał o prawach niezmiennych i uniwersalnych. Widział naturę człowieka i zachwycał obrazowością. „Kobiety potrzebują za wszelką, ale to za wszelką cenę czułości. Zachowują się jak koty. Gdy nie są głaskane - opuszczają ogony” To proza, która przywodzi na myśl największych mistrzów pióra. Niedoceniony za życia może zostanie odkryty ponownie. Tym razem w pełni zasłużonej glorii.
Cvalda - awatar Cvalda
oceniła na81 rok temu
Mały Georges Bataille
Mały
Georges Bataille
Jak na stosunkowo krótką, sprawiającą wrażenie niespójnej opowieści anonimowego męskiego protagonisty, Mały jest lekturą zaskakująco głęboką i uzupełniająca myśl Bataille'a. Lektura "pełna" (choć takie określenie nie zadowoliło by prawdopodobnie autora) wynika ze zrozumienia systemu określeń/znaków, którymi posługuje się autor. Nie jest to lektura łatwa, gdyż wymaga ona zrozumienia szerokiego, choć ciekawego i interesującego życia autora. W zamian oferuje ona ciekawe odczytanie kondycji ludzkiej po śmierci Boga, gdzie pojęcia które kiedyś braliśmy za święte i pewnik, są martwe i nie odzwierciedlają rzeczywistości. Pierwszym skojarzeniem z tym jakie miałem, jest prymitywna satyra religijna, która ani nie oburza osoby religijne, a ateistów przy lekturze wprowadza w swego rodzaju wstyd. Zamiast więc być satyrą, która może być źródłem społecznej zmiany, jest tylko pewną formą pastiszu. Po prostu nikogo ona nie obchodzi, bo odnosi się ona do czegoś, czego już nie ma. U mnie wręcz wywołuje pewien smutek za transcendentnym porządkiem Oczywiście, jak przy jakiejkolwiek lekturze tego autora, czytelnik nie otrzymuje jasnej odpowiedzi jak uczynić możliwym Niemożliwe, które jest kluczowym pojęciem dla myśli Bataille'a. Nie wiemy czy w ogóle możliwe jest przywrócenie dialektyki ofiary i transcendentalnizacja świata. We współczesnym świecie taka odpowiedź wydaje się tym bardziej mało prawdopodobna. Innym problemem jest wynikający z jego irracjonalistycznej filozofii brak struktury, którą można poddać refleksyjności, jednoznacznie sprzeczny z dążeniami Bataille'a do swego rodzaju 'ekonomii marnotrawienia'. Gdy nie ma czego opisać, jak tym bardziej ktoś chciałby coś zmieniać? Mimo to jest to prowokacyjna, inteligentna lektura dla każdego fana tego autora. Osoby niemające jednak wcześniej kontaktu z autorem, powinny najpierw zacząć od innych jego prac. Bezpośredni kontakt z Małym, bez wcześniej znajomości myśli Bataille'a po prostu nie ma sensu.
Adrian Czapka - awatar Adrian Czapka
oceniła na73 lata temu
Sen Azrila Julian Stryjkowski
Sen Azrila
Julian Stryjkowski
Azril powraca na jedną noc w rodzinne strony. Co go do tego skłoniło, przecież nie było go tu wiele lat… Być może śmierć żony, której nie kochał, uruchomiła w jego sercu jakiś żal, wyrzuty sumienia, i pragnie przebłagać Boga, prosić go o wybaczenie. W końcu mamy pokutny czas, miesiąc elul, kiedy pobożni Żydzi dokonują podsumowania, modlą się jeszcze żarliwiej niż zwykle, pragną zbliżyć się do Jahwe i uzyskać jego łaski w Sądny Dzień – dzień pojednania. Może to sprawi, że Azril doczeka się męskiego potomka, którego los mu poskąpił. Dowiadujemy się też, że Azril nie chce długo trwać we wdowieństwie. Ma nadzieję znaleźć tutaj kandydatkę na żonę i, faktycznie, intensywnie wypytuje o niezamężne dziewczęta. A może bezpośrednim bodźcem do podróży jest sen sprzed kilku dni, w którym ojciec przykazał mu stanowczo: „Idź”, a między nieżyjącym już ojcem, a Azrilem pozostało parę niezałatwionych spraw i nieprzebaczonych win. Jak i w poprzednich częściach „cyklu galicyjskiego” Julian Stryjkowski znajduje paralele z wątkami biblijnymi, z postacią Abrahama, Mojżesza, z judaistycznymi wierzeniami i obrzędami. Nie czuję się kompetentna, by ten aspekt powieści rozwijać, choć jednocześnie bardzo tego żałuję i z pewnością postaram się nadrobić moje poznawcze zaległości. Skupię się więc tymczasem nad osobistym odbiorem powieści, jednej z lepszych, jakie ostatnio czytałam. Azril jawi się nam od samego początku jako człowiek nieco „na bakier” z wiarą, skupiony na życiu doczesnym, zapominający o religijnych obowiązkach. Być może teraz właśnie przyszedł dla niego czas refleksji bardziej ogólnych i duchowych. Wędrując ulicami nie widzianymi od wielu lat Azril „Poznawał dawne parterowe domki, ogródki, krzaki, pachnące kwiaty, wiosną inne, latem inne.” Powrót bywa trudny, ale zarazem potrafi też wywołać prawdziwe wzruszenie. Wszystko wydaje się sporo mniejsze, jakby z latami kurczyło się na podobieństwo starzejącego się człowieka. Azril jednak również, ku własnemu zdumieniu, zostaje rozpoznany. Wędrówka Azrila przez miasto jest naznaczona emocjami, przed oczy napływają wspomnienia, on sam zaś rozgląda się dookoła, zastanawiając się, cóż mógł znaczyć jego sen, cóż za list, i do kogo adresowany, wręczał mu w nim ojciec, gdy rozkazał iść. Przed siebie? W celu? „Samo tylko chodzenie, tysiące lat trwa to chodzenie i nie widać końca. W nagrodę za wszystkie nieszczęścia Bóg zrobił nas duchem ziemi.” Żydowska historia jest przecież sama w sobie drogą, ucieczką, poszukiwaniem, ale też doskonaleniem siebie poprzez zmaganie się z trudnościami oraz hołubieniem w sobie marzenia o lepszym, szczęśliwszym życiu, na które zasłużyć można cierpieniem, cierpliwością i przestrzeganiem boskich przykazań. Łączą się tutaj prawda historyczna, mit oraz symbolika, silnie do nas przemawiając. Ponieważ czasy biblijne przywoływane są tutaj równie często, co powidoki dzieciństwa Azrila, jego późniejsze małżeństwo i równoległy związek z drugą kobietą (tutaj znów odniesienie do Abrahama),a na to nakładają się jeszcze wrażenia z odbywanego obecnie nocnego spaceru, to atmosfera robi się dość magiczna, jakby tej konkretnej nocy czas przestał istnieć, jakby jego kontinuum zapętliło się i pomieszało, by ukazać Azrilowi jego miejsce w żydowskim losie i świecie, umocnić go w przekonaniu, że nic tu nie jest przypadkowe, że Bóg dalej, jak przed wiekami, wyznacza ludzkie ścieżki, wystawia na próbę wiarę i posłuszeństwo człowieka. „Zdarza się, że Bóg opuszcza swój naród, ale naród swego Boga nie opuszcza.” To taka specyficzna powieść drogi, na której Azril spotyka różne postacie, przypadkowe, a może wcale nie. Toczy z nimi rozmowy o sobie, o swoim ojcu i o Bogu, o życiu i o śmierci, a każda z nich ma swoją wagę. Przerzucając się cytatami z Biblii, z Tory i jej komentarzy, definiują Boga, człowieka, ich intencje i wzajemne zależności, a także sens tułaczki i cierpienia żydowskiego narodu, jego diaspory wśród obcych. I nie zgadzają się ze sobą, dyskusja niekiedy robi się burzliwa, a dla nas wielce pouczająca. Dzięki niej poznajemy ów specyficzny sposób argumentacji, mentalność narodu wybranego. Klaustrofobicznie małe, zapewne specjalnie też anonimowe, by mogło być każdym ciasnym i pogrążonym w stagnacji podobnym miejscem, miasteczko, pogrążone w ciemności nocy oświetlonej zaledwie rąbkiem księżyca, zdaje się być nawiedzone przez duchy przeszłości i religijne zapamiętanie. Nie dość, że Jom Kippur, to jeszcze spore grono chasydów zgromadzonych wokół cadyka z Rajszy, który tutaj właśnie postanowił odbyć pielgrzymkę i nagle się rozchorował. „Tłum chasydów, czarny jak chmura. Stłoczeni, posuwali się w stronę bóżnicy. Nieśli niezapalone świece. Nad pochodem płynęło w powietrzu białe łóżko.” Idzie też, mozolnie i uparcie, niemal się przy tym nie poruszając, stary niemal jak sam czas, w otępiennej mgle pewny tylko tego, że iść musi, reb Mendele, a z nim Azril i Ojwedie. To noc marszu, noc tajemnicy, noc spotkania ludzi z ludźmi, ludzi z Bogiem, przeszłości z czasem dzisiejszym, ortodoksji z umiarkowaniem, ale też Azrila z samym sobą, w trudnej prawdzie. To noc, w której szczególnie silnie wybrzmiewa ta, dla nas egzotyczna i nie do końca zrozumiała, żydowska mistyka, zastygła w oczekiwaniu, w przekonaniu, że co ma nadejść, przyjść musi. Julian Stryjkowski znów odmalował świat, którego już nie ma, w który możemy się zanurzyć tylko dzięki jego narracyjnemu talentowi i sile naszej wyobraźni. Książkę przeczytałam dzięki portalowi: https://sztukater.pl/
jazzwoman - awatar jazzwoman
ocenił na82 lata temu
Nietota. Księga tajemna Tatr Tadeusz Miciński
Nietota. Księga tajemna Tatr
Tadeusz Miciński
W czeluściach pradawnych Tatr, gdzie słońce ledwo dociera, skrywa się królestwo Króla Wężów. Jego potężne cielsko niczym olbrzymi pierścień oplata górę siedmiokrotnie, a jego grzbiet lśni jadem szmaragdowym. Góra odziana jest w ciemny płaszcz boru jodłowego, a jej szczyt spowija lodowcowa korona. Dla jednych Król Wężów jest niczym piorun i słońce, dla innych uosobieniem życia lub złowrogim duchem. Tylko ci, którzy noszą go w sercu, znają jego prawdziwą naturę. Tatry, u stóp których rozciąga się bezkresne morze szafirowe, mrocznie urokliwe pod wpływem księżyca i halnego wichru. Nietota z pewnością nie jest łatwą lekturą. Bogaty język pełen archaizmów i symboli, głębokie refleksje nad sensem życia oraz kondycją ludzką. Klimat stworzony przez autora dopełnia wszechobecnego tragizmu i innego niż do tej pory znaliśmy, mrocznego obrazu Tatr. Dzieło dla miłośników literatury mistycznej i poetyckiej. Dla tych, którzy wytrwają do końca, książka okaże się niezwykłą i wciągającą powieścią oraz pozostanie na długo w pamięci. Tatry stają się miejscem przesiąkniętym grozą, mistyką, symbolizmem, satyrą, polityką i krainą idealną do podróży. Miejscem, gdzie na każdym kroku czyhają niebezpieczeństwa. Czarne Księżniczki, demony i inne fantastyczne istoty mieszają się z realnymi postaciami, tworząc surrealistyczny i oniryczny świat. Ujawnia się postać Boga oraz Trismegisty (tytuł Szatana w Magii Czarnej: Po Trzykroć Wielki). Nie zdradzając więcej szczegółów dodam, że główny bohater walczy z siłami chaosu i upadku. Nawiedzany wizją odrodzonego narodu, pragnie stworzyć nowy, lepszy świat. Miciński stworzył dzieło unikatowe, pełne głębi i piękna. @chlod_listopada
chłód_listopada - awatar chłód_listopada
oceniła na81 rok temu
Na Marmurowych Skałach Ernst Jünger
Na Marmurowych Skałach
Ernst Jünger
Żałuję, że tak późno odkryłem Jungera :( Na pewno powrócę na Alta Plana nie raz. Melancholia, tajemniczość, kontrastowanie opisów przyrody z nadciągającą tragedią Junger przedstawia w sugestywny i niejednoznaczny sposób. Budowa narracji, słowa i zawarte w nich prawdy i jej prostota uderzyły we mnie naprawdę mocno. "A przecież wszystko, co cenne, otrzymujemy tylko dzięki przypadkowi. To, co najlepsze, jest zawsze za darmo." "Przede wszystkim jednak kontynuowaliśmy nasze prace nad językiem, odnajdując w słowie czarodziejską klingę, przy której lśnieniu blednie moc tyranów. Trójjedyne są słowo, wolność i duch." "Nie zbudowano jeszcze domu, nie stworzono planu, którego podwaliną nie byłby upadek, i nie w naszych dziełach trwa to, co w nas niezniszczalne." "Poranek wspiera nas dobrą radą, i już sam powrót światła po długiej nocy wydał nam się cudem." "My, ludzie, pracując w wyznaczonych nam zawodach, pełnimy służbę - i osobiście ogarnia nas wówczas silniejsze poczucie własnej niezniszczalności. Doświadczyliśmy tego na wojnie, gdzie żołnierz, któremu bliskość śmierci grozi utratą ducha, chętnie oddaje się wynikającym z jego stanu obowiązkom. Nauka wzmacniała nas nader często w podobny sposób. Wielka siła tkwi w spojrzeniu zdolnym obserwować rzeczy dla samego ich poznania i bez przyziemnych przysłon. Żywi się ono w szczególny sposób dziełem stworzenia, i w tym jedynie tkwi potęga nauki. Jakoż czuliśmy, że nawet ten kwiatek, tak mizerny, lecz o formie i budowie nigdy nie więdnącej, napawa nas mocą oporu wobec tchnienia zgnilizny."
tumult_hnw - awatar tumult_hnw
ocenił na910 dni temu
Pejzaż Gnojnej Góry Stanisław Swen-Czachorowski
Pejzaż Gnojnej Góry
Stanisław Swen-Czachorowski
„Pejzaż gnojnej góry” była pierwszą prozą w dorobku Stanisława Swena Czachoroskiego, który miał już na koncie 7 tomików poetyckich. Napisana w latach 50-tych, wydana 20 lat potem, w nakładzie minimalnym i od razu skazującym na zapomnienie. Wznowiona po latach przez PIW, jednak, jak sądzę też bez szans na przebicie się poza wąską bańkę koneserów dziwności. Szkoda bo rzecz to wyjątkowa i warta poznania, chociaż ostrzegam ciężka do przedarcia się i hermetyczna. Dla jednych będzie to objawem geniuszu dla innych bełkotem. „Można tu spotkać dziką babę, pół dziecko, pół gąsiora, dziewicę na psiej nóżce albo Gabrynia w pudełeczku" to cytat z książki doskonale oddaje ducha tej prozy. Mamy tu trzy części. Pierwsza „transformator triumfalny” osadzona w podwarszawskiej miejscowości gdzie przed Bożym Ciałem namalowany ma być obraz patrona, do którego lokalnej malarce pozuje prężny młodzieniec, jest kotłowanko na trawie, skandal, i omdlewanie dewotek przed ołtarzami. Druga „dziady bródnowskie” to osadzona w okolicach święta zmarłych impresja z pogranicza Bródna i Zacisza, z życia biedaków, złodziei, żebraków. "Pierszy i drugi listopada składają się wyłącznie z epizodow". Ruda Mańka, Krwawą Felka, Fajny Antek, Blada Wydra, Złoty Jędrek, Zacisze którego dym pachnie szmatami. Życie to smoła. Impreza, tango z cekinami. Trzecia część to fragmenty z Żydowskiej części Warszawy, Nalewaka, Dzika, Karmelicka, Leszno. Moje niegdysiejsze rejony, codzienny spacer po bułki po grobach. Totalny chaos i rozproszenie uwagi, która jak piłeczka kauczukowa rzucona w kotłujący się tłum, skacze od człowieka do człowieka, od myśli do myśli, od sedna do nieistotności, fragmentaryczność, nieskładne dialogi, czy to wypowiedzi czy jeszcze myśli, festiwal wielokropków, onomatopei, literackie adhd, trochę jazda na kwasie. "Rozmigotana" aż po granice możliwości percepcji technika narracyjna – pisze w posłowiu Karol Samsel i tu czai się klucz do tej prozy. Trzeba sobie pozwolić wypaść poza granice zrozumienia i poddać zabawie językiem, dzikiej galopadzie i nieskrępowanej kreatywności. Inaczej będzie to męka. Zachęcam jedynie odważnych i szukających zaskoczeń.
uczta_babette - awatar uczta_babette
ocenił na811 miesięcy temu
Strach bramkarza przed jedenastką Peter Handke
Strach bramkarza przed jedenastką
Peter Handke
„Strach bramkarza przed jedenastką” Petera Handkego to proza gęsta, duszna i wymykająca się klasycznym ramom kryminału, co dla wielu czytelników może stanowić barierę nie do przejścia. Handke, noblista znany z kontrowersji i językowego rygoru, serwuje nam opowieść, która zamiast podążać ścieżką napięcia, zapada się w otchłań psychologicznej apatii. Moja ocena 6/10 wynika z fascynacji stylem, przy jednoczesnym poczuciu emocjonalnego wyobcowania, które ta lektura narzuca. Głównym bohaterem jest Józef Bloch, monter i były bramkarz, który pewnego dnia, pod wpływem błędnego przekonania, że został zwolniony z pracy, porzuca dotychczasowe życie. Bloch to postać skrajnie wyobcowana, której percepcja świata ulega stopniowej degradacji. Handke po mistrzowsku kreśli sylwetkę człowieka, dla którego rzeczywistość staje się zbiorem niezrozumiałych znaków i sygnałów. Gdy Bloch popełnia morderstwo – niemal mimochodem, bez wyraźnego motywu – czytelnik nie obserwuje wyrzutów sumienia, lecz postępującą alienację. Bohater ucieka na prowincję, ale jego ucieczka jest bardziej wewnętrzna niż fizyczna; to wycofywanie się ze struktur języka i logiki. Największym atutem, a zarazem wyzwaniem tej książki, jest jej konstrukcja. Handke skupia się na detalach, które dla zdrowego umysłu są nieistotne, a dla Blocha stają się obsesyjne. Autor bawi się formą, pokazując, jak lęk paraliżuje zdolność komunikacji. Tytułowa metafora strachu bramkarza przed rzutem karnym idealnie oddaje stan bohatera: to moment zawieszenia, w którym każdy ruch jest obserwowany, a oczekiwanie na cios staje się gorsze od samego ciosu. Manierą, która obniża moją ocenę, jest jednak pewna hermetyczność tekstu. Handke momentami zbyt mocno ucieka w chłód behawioralny, co sprawia, że los Blocha staje się nam zupełnie obojętny. To literatura egzystencjalna w najsurowszym wydaniu – ambitna i ważna historycznie, ale trudna do polubienia. To pozycja dla tych, którzy w prozie szukają nie akcji, lecz analizy rozpadu ludzkiej świadomości, podanej w sposób surowy i niemal kliniczny.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na61 miesiąc temu
Niedokonany Tadeusz Miciński
Niedokonany
Tadeusz Miciński
Dzięki wznowieniu przez krakowską IX-tkę i opracowaniu przez Wojciecha Kowalewskiego możemy się delektować tym dziełem. Okładka oraz dodające klimatu ilustracje są autorstwa Gustava Doré'a. "Niedokonany. Kuszenie Chrystusa Pana na pustyni" zostało wydane trzynaście lat po śmierci Micińskiego. Było określane mianem "szatańskiej ewangelii". "Dlaczego upadłeś z nieba, Lucyferze?" - takim właśnie pytaniem rozpoczyna się monolog. Brzmi intrygująco, prawda?😈 To niezwykle dzieło otula czytelników melancholią niczym mgła, a do tego jest pięknie napisane! Nie jestem w stanie oddać wszystkich moich wrażeń. Tutaj krótkie zdania długo rezonują w głowie, a mrok ściska trzewia. "Niedokonany" to poemat, który pragnie czytać się niespiesznie, pozwalając by delektować się przepięknymi metaforami, wprawiającymi w zadumę. Czytając dość bujne i poetyckie opisy po raz kolejny przytłoczyła mnie świadomość jak bardzo nasz język zubożał. "Gwoździe nóg zdradziły mnie wśród milczeń bezbrzeżnej pustyni; kamienne ręce strachu przygniotły ramiona moje — krzykiem nie należy zatrważać tych miejsc!" Jest przerażająco i mistycznie, momentami niczym ulatujący sen. Mrok i piękno tańczą ze sobą. Niezwykle klimatyczne opisy krajobrazów, widmowe, opustoszałe, ponure, toczy je zgnilizna, a zewsząd rozlegają się szepty i potępieńcze jęki mrożące krew w żyłach. Spowite cieniem katedry, bezkresne pustynie, gwiaździste niebo. Utkwione w bezczasie. "W katedrze Boga umarłego wre walka widm: cisną się w mroku i tratują, chcąc dotknąć zza krat moich skrzydeł." Niesamowicie klimatyczna proza chwytająca za serducho, i sprawiająca, że można poczuć podmuch ognia piekielnego na karku. Aura tajemnicy jest tu namacalna i nie brakuje ukrytej symboliki "Wnętrzności przepalone ogniem potępienia, którego nie ugaszą wody świata." Prawdziwa uczta dla duszy. Gorąco polecam!🖤
katooola - awatar katooola
oceniła na81 rok temu
W drodze Joris-Karl Huysmans
W drodze
Joris-Karl Huysmans
Odbiorę wam serce z kamienia, a dam wam serce z ciała. Wycofany w królestwie mojego umysłu, ten kamień w ogniu słowa się roztapiał, a po tym ogniu szmer łagodnego powiewu gorące czoło me całował. I spłynął na mnie ogromny spokój, co bije jakby z flamandzkiego płótna, gdzie spośród szeregu domów wzlatuje ku górze szeroka aleja, a u jej kresu już w niebie grają harfy i wiole. Wkroczyłem na trawiastą drogę między wysokimi cyprysami, w górze i w dole rozległe ogrody, obok szara i zwietrzała, grożąca zawaleniem dzwonnica, wszystko milczące, zimne i pogrążone w baśniowym śnie. Zapadła już noc. Miły moczar w mroku tajemnic, póki nie napotkasz węża. Pod tak posępnym niebem przedzierałem się przez zarośla i wielka cisza ziemię spowijała, znikąd najlżejszego odgłosu, poza dochodzącym niekiedy delikatnym dźwiękiem, jak gdyby pluskania wioseł i ujrzałem taflę wody, po której płynął łabędź, kołysał się i przesuwał łagodnie w ciemności, bardzo biały na żałobnym tle stawu. Mądrość odsyła mnie do dziecięctwa. Z odległych zakątków duszy, z przeszłości zmęczonego życia wydobył się szept: salva me. Z modlitwy płynie siła dążenia. I zbliżyłem się do wielkiego domu, który wybudowany był z kamieni gradowych i ściana tego domu była jak mozaika zrobiona z kamieni gradowych, a jego podłoga ze śniegu. Jego dach był jak droga gwiazd i błyski błyskawic, a wśród nich były ogniste Cherubiny i ich niebo było jak woda. I tak się we mnie mocno głos słów tej książki rozlega. Nie uwodzi - wymaga. Nie zachwyca powierzchownie - lecz powoli, jak światło przesączające się przez witraż o świcie, zaczyna przemieniać spojrzenie.
Yulquen - awatar Yulquen
ocenił na98 dni temu
Zdobycie władzy Czesław Miłosz
Zdobycie władzy
Czesław Miłosz
Książka opowiada o czasach powstania warszawskiego i pierwszych latach po drugiej wojnie światowej. Historia jest złożona z kilku pojedynczych życiorysów, które wzajemnie się przeplatają i dzięki którym możemy poznać ogólny zarys wydarzeń. Całość jest chaotyczna, pełna niedomówień i otwartych pytań, ale to dobrze. Dzięki temu Miłosz stworzył świetny klimat pogrążonej w szaleństwie nieustannej walki Polski. Gdy świat wali ci się na głowę, nie ma czasu na dokończenie czegokolwiek. Pozostają ukryte myśli i pragnienia, słowa rzucone w powietrze, desperackie czyny. Bohaterowie "Zdobycia władzy" są ludzcy. Boją się, rozpaczają, obojętnieją, załamują się i szukają nadziei. Przedstawiony obraz lat czterdziestych i pięćdziesiątych dobitnie pokazuje, jak trudno było zbudować na nowo życie tym, którzy przeżyli piekło na ziemi. Warszawa zostanie odbudowana, lecz ludzkie serca pozostają w rozsypce. Z pewnością wiele dodaje tu poetycki styl Miłosza, który sprawia, że całość wydaje się ciekawsza. Autor operuje słowem na wysokim poziomie, sprawiając, że zwykłe opisy wydarzeń stają się prawdziwą opowieścią, a myśli bohaterów - wewnętrzną podróżą w głąb ludzkiej natury. Mimo że tematyka sama w sobie niespecjalnie mnie interesuje, muszę przyznać, że "Zdobycie władzy" przeczytałem bez problemu i z ochotą śledziłem dalsze losy postaci. Jest to inne niż zazwyczaj podejście do tego rozdziału historii, które pozwala nam zanurzyć się w nim i odkryć prawdziwe delirium cierpienia i beznadziei, jakie w tamtych czasach przeżywał prawie każdy człowiek. A wszystko przez ludzkie pragnienie zdobycia władzy.
Nikodem Podstawski - awatar Nikodem Podstawski
ocenił na81 rok temu
Komedie wybrane Arystofanes
Komedie wybrane
Arystofanes
Należy pochwalić redakcje za interesujący wstęp ukazujący genezę powstania utworów Arystofanesa. Gdyby nie to, a także przypisy książka byłaby mało zrozumiała dla współczesnego czytelnika. Treściowo są to komedie o charakterze antywojennym, demaskujące machlojki polityków, krytykujące demokrację ateńską, greckie pieniactwo. I przede wszystkim jest tu zawarte spore poczucie humoru cechujące utwory o zaskakującej treści , jak np. „Bojomira” , gdzie kobiety postanawiają wymusić na mężach pokój, grożąc, iż zaprzestaną uprawiać z nimi seksu, jeśli mężczyźni będą dalej toczyć wojny... Poczucie humoru Arystofanesa jest bezpośrednie, nierzadko wulgarne („Kocur mu z dachu nafajdał do gęby”). Z książki dowiadujemy się jak karani byli w starożytności cudzołożnicy przyłapani na gorącym uczynku – ów nicpoń był, tu cytat - „rżnięty w zadek”... Arystofanes otwarcie obnaża stosunki społeczne, czym wydaje się być taką wcześniejszą, grecką wersją (pierwowzorem?) rosyjskiego Gogola. Generalnie jednak nie powiem, abym podczas lektury tych starożytnych komedii miał poczucie, iż czytam arcydzieło. Utwory były pisane w odpowiednim kontekście społeczno – politycznym ówczesnych realiów, niekoniecznie dziś zrozumiałym. Książka wymaga odpowiedniej wiedzy historyczno – literackiej tamtych czasów, aby w pełni czerpać z niej satysfakcje, co nie zmienia faktu, że momentami jest przezabawna także dla współczesnego odbiorcy.
Grot - awatar Grot
ocenił na69 lat temu

Cytaty z książki Wita

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wita