
Wybacz mi, Leonardzie

- Kategoria:
- literatura młodzieżowa
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- Forgive Me, Leonard Peacock
- Data wydania:
- 2014-10-08
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-10-08
- Liczba stron:
- 408
- Czas czytania
- 6 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788375152791
„Wybacz mi, Leonardzie” to jedna z trzech powieści młodzieżowych Matthew Quicka. To książka o szukaniu zrozumienia i buncie przeciwko zasadom, którymi kierują się dorośli.
Kup Wybacz mi, Leonardzie w ulubionej księgarniPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Wybacz mi, Leonardzie
Przebaczyć
Czego oczekuje się od dobrej książki? Gdyby zadać to pytanie czytelnikom, odpowiedzi z pewnością byłyby zróżnicowane, tak jak zróżnicowane są gusta czytelnicze. Jedni szukają książki dla zabicia czasu, najlepiej lekkiej, poprawiającej humor opowiastki (mile widziany romans). Drudzy książki-przygody, pasjonującego fantasy albo dynamicznej powieści przygodowej, czytanej z wypiekami na twarzy. Jeszcze inni lubują się w literaturze bardziej ambitnej, wypełnionej głębokimi refleksjami i filozoficznymi dylematami spędzającymi sen z powiek. I chyba właśnie dlatego „Wybacz mi, Leonardzie”, najnowsza powieść Matthewa Quicka (znanego przede wszystkim z takich utworów jak „Poradnik pozytywnego myślenia” czy „Niezbędnik obserwatorów gwiazd”) jest książką tak bardzo niezwykłą. Jej magia polega na tym, że – w co może trudno uwierzyć – łączy ona wszystkie powyższe przykładowe opisy „dobrej książki”. A co za tym idzie, staje się powieścią docierającą do dużo większego grona odbiorców, powieścią niemal doskonałą.
Tytułowego bohatera, Leonarda, poznajemy w dniu jego osiemnastych urodzin, kiedy to goli on głowę na łyso, rozdaje swoim przyjaciołom specjalne podarunki, a następnie wyrusza do szkoły, gdzie zamierza zamordować swojego kolegę z klasy – i już sam opis intryguje potencjalnego czytelnika na tyle, żeby sięgnąć po tę pozycję. W połączeniu z urokliwą szatą graficzną, pięknie prezentują się na półce i nazwiskiem „Quick” na okładce, nie potrzebujemy już nic więcej, żeby z uśmiechem na twarzy zatopić się w lekturze. Lekturze, którą zapamiętamy na długo.
Dlaczego nie korzystają z wolności, aby robić rzeczy, które dawałaby im szczęście?
„Wybacz mi, Leonardzie” porywa od pierwszej strony, co może być spowodowane zarówno świetnym stylem pisania Quicka, jak i mocnym początkiem, który spełnia wszystkie swoje role: budzi sympatię do głównego bohatera (a przecież bez tego ani rusz!) i zaciekawia na tyle, żeby sięgnąć dalej. A to „dalej” zaś jest już na tyle pasjonujące, że książki po prostu nie da się odłożyć (potwierdzam z autopsji!). Trzeba przyznać, że nawet gdyby sama fabuła była nudna (a nie jest),wystarczająco ciekawe są i tak urozmaicenia treści: listy z przyszłości, poukrywane w książce i liczne, bardzo długie przypisy, których w książce jest kilkadziesiąt (!).
Powieść porusza najtrudniejsze tematy, jest przepełniona głębokimi przemyśleniami Leonarda i wręcz zmusza do refleksji, będąc przepełniona pięknymi cytatami. Jednocześnie jest napisana bardzo prosto, lekko i przystępnie, chciałoby się powiedzieć, że zbyt prosto i przystępnie, patrząc na tematykę. Nie zmienia to faktu, że przez większość stron przedzieramy się a) w błyskawicznym tempie b) z wypiekami na twarzy c) z łzami w oczach d) z ustami otwartymi na tyle szeroko, że spokojnie wypada z nich szczęka e) szaleńczo bijącym sercem i f) niezdrowym chichotem, czego powodem są przepełnione dowcipem, błyskotliwe dialogi, zamieszczone w książce.
Jedyną rzeczą, która nie pozwala mi nazwać „Wybacz mi, Leonardzie” arcydziełem to zakończenie. Choć spójne i logiczne, było, jak dla mnie zbyt banalne, a wręcz rozczarowujące, zwłaszcza patrząc na poziom, który Matthew Quick pokazał w swojej najnowszej powieści. Mimo mojego całego zachwytu nad tą książką, jej finał jest jak drzazga: nie boli, ale uwiera. Po geniuszu jaki zaprezentował autor moje oczekiwana rosły, spodziewałam się więc raczej szokującego i miażdżącego zakończenia. Niestety na tym polu Quick odrobinę zawiódł.
Bohaterowie. Zazwyczaj (przynajmniej jeżeli chodzi o książki dobre, a „Wybacz mi, Leonardzie” właśnie takową jest) można się nad nimi rozwodzić godzinami, ale to nie ten przypadek. Mimo całego wachlarza postaci drugoplanowych, wszystkie są niewiele wartym, bladym tłem, a to właśnie Leonard Peacock jest tu najważniejszy. Chociaż spędzamy z nim jedynie dwa dni, znamy go lepiej, niż wielu ludzi przez całe swoje życie. Pierwsze miejsce w konkursie na wykreowanie najlepszego głównego bohatera, jeśli taki istnieje, Quick ma w kieszeni.
I na koniec najważniejsze pytanie: dlaczego warto sięgnąć po „Wybacz mi, Leonardzie”? Cóż, może dlatego, że dzięki tej książce nasz światopogląd zostanie wywrócony do góry nogami. Może dlatego, że dzięki niej kilka godzin ucieknie nam przez palce, pozostawiając wiele wzruszeń i uśmiechu. A może po prostu dlatego, że niełatwo jest trafić na naprawdę wartościową książkę. A „Wybacz mi, Leonardzie” właśnie taką jest.
Weronika Wróblewska
Opinia społeczności książki Wybacz mi, Leonardzie
Smutna historia. Dotkliwie przejmująca. O trudach dojrzewania. Bez poczucia bezpieczeństwa. Z poczuciem potwornej samotności. Leo, to nietypowy nastolatek – indywidualista. Niezwykle inteligentny. Więcej widzi, mocniej przeżywa. Zadaje trudne pytania dotyczące życia, śmierci, wiary… Nie chce być we wszystkim zdany wyłącznie na siebie. „Woła” o pomoc! Prawie błaga. I cierpi. Matka, zajęta sobą, nie ma dla niego czasu. Ignoruje jego problemy i sygnały ostrzegawcze. Jaka matka zapomina o osiemnastych urodzinach syna ? Atmosfera przerażającej samotności narastała. Końcówkę czytałam już ze ściśniętym gardłem. Miałam ochotę przytulić Leo - odgonić jego problemy. To cholernie przygnębiająca historia. Przygotujcie się na smutek – może nawet na łzy.
Oceny książki Wybacz mi, Leonardzie
Poznaj innych czytelników
6034 użytkowników ma tytuł Wybacz mi, Leonardzie na półkach głównych- Chcę przeczytać 3 116
- Przeczytane 2 870
- Teraz czytam 48
- Posiadam 994
- Ulubione 384
- Chcę w prezencie 121
- 2015 38
- 2015 38
- 2014 22
- 2016 22





















































Opinie i dyskusje o książce Wybacz mi, Leonardzie
W 2017 roku dałam tej książce 9, trafiła do moich ulubieńców i polecałam ją wszystkim. Teraz marne 4. Kiedyś potrafiłam zobaczyć siebie w Leonardzie, teraz absolutnie nie. Kiedyś byłam zachwycona przypisami, teraz znudzona. Zupełnie inaczej ją zapamiętałam. Szczególnie wątek z Lauren, co to w ogóle było???
PS nie róbcie rereadów xD
W 2017 roku dałam tej książce 9, trafiła do moich ulubieńców i polecałam ją wszystkim. Teraz marne 4. Kiedyś potrafiłam zobaczyć siebie w Leonardzie, teraz absolutnie nie. Kiedyś byłam zachwycona przypisami, teraz znudzona. Zupełnie inaczej ją zapamiętałam. Szczególnie wątek z Lauren, co to w ogóle było???
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPS nie róbcie rereadów xD
Przeczytana przyslowiowym jednym tchem. Poruszajaca tematy z ktorymi borykają sie ludzie odbierani przez spoleczenstwo jako "inni".
Przeczytana przyslowiowym jednym tchem. Poruszajaca tematy z ktorymi borykają sie ludzie odbierani przez spoleczenstwo jako "inni".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zastanawialiście się kiedyś nad wszystkimi wieczorami waszego życia, których nie potraficie sobie przypomnieć? Tak prozaicznymi, że mózg nie zadał sobie trudu, aby je zarejestrować. Setki, może tysiące wieczorów rozpoczęło się i zakończyło, nie pozostawiając żadnego śladu w pamięci. Czy to was nie przeraża? A co, jeśli wasz umysł zapamiętuje te niewłaściwe wieczory?"
Opowieść o chłopaku, który w dniu swoich urodzin postanawia zabić swojego najlepszego przyjaciela? Brzmi jak groteskowa opowieść.
Nic bardziej mylnego. Niech opis Was nie zmyli - tak naprawdę dostajemy godną uwagi historię poruszającą tematy współczesnego świata. Bolesna, słodko-gorzka i ważna.
9.5/10
"Zastanawialiście się kiedyś nad wszystkimi wieczorami waszego życia, których nie potraficie sobie przypomnieć? Tak prozaicznymi, że mózg nie zadał sobie trudu, aby je zarejestrować. Setki, może tysiące wieczorów rozpoczęło się i zakończyło, nie pozostawiając żadnego śladu w pamięci. Czy to was nie przeraża? A co, jeśli wasz umysł zapamiętuje te niewłaściwe...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiche wołanie o pomoc...
Leonard jest na pozór zwykłym nastolatkiem. Może nieco osobliwym przez umiłowanie filmów z Humpreyem Bogartem, prowadzenie obserwacji smutnych dorosłych w ich codziennym życiu i lubienie przedmiotu, za którym inni uczniowie nie przepadają. Jednak jego wnętrze, jego psychika do ‘zwykłych’ już nie należy…
Matthew Quick stworzył bohatera niezwykle realnego. Bohatera, który wyróżnia się na tle postaci z innych książek młodzieżowych, a jednocześnie z którym da się utożsamić w obliczu posiadania podobnych problemów. Bowiem Leonard Pickock, choć nie pokazuje tego po sobie, zmaga się z ogromem problemów. Od przeżywania trudów dojrzewania w samotności, bowiem ojciec go porzucił, a matka, skupiając się na karierze, w ogóle nie interesuje się synem… Przez utratę najlepszego przyjaciela, aż po… traumę związaną z pewnym wydarzeniem. Jedynymi opokami w życiu Leonarda są: sąsiad staruszek, z którym Leonard ogląda filmy z Bogartem oraz nauczyciel przedmiotu związanego z II Wojną Światową.
„Wybacz mi, Leonardzie” to powieść, która w bardzo sugestywny sposób zwraca uwagę na problemy młodych ludzi. Na ich psychikę. Bowiem stan człowieka to nie tylko to, co widać na pierwszy rzut oka… A za uśmiechniętą, roześmianą twarzą może znajdować się ciemne, mroczne wnętrze umysłu… Mrok, który w pewnym momencie może tak dogłębnie człowieka wypełnić, że przeniesie się na czyny…
Choć pod względem języka, tematyki i bohatera jest to typowe YA to jednak powieść nie tylko dla młodego czytelnika. To też powieść dla rodziców nastolatków. Przede wszystkim tych rodziców, którym za całe zainteresowanie dzieckiem wystarczy codzienne pytanie ‘Jak było w szkole’... Może chociaż jednemu z nich uświadomi ona istotność zainteresowania, PRAWDZIWEGO zainteresowania dzieckiem, nawet jeśli to dziecko jest już nastolatkiem...
Głęboko psychologiczna.
Niezwykle ważna.
Skłaniająca do refleksji.
Bardzo polecam!
PS. To był mój re-read po równo 10 latach. Po raz pierwszy czytałam ją będąc mniej więcej w wieku głównego bohatera. Uderzyła wtedy we mnie emocjonalnie. Bardzo. Gdyż pod pewnymi względami utożsamiałam się z Leonardem. Była to dla mnie powieść 10/10. Dziś, po 10 latach, emocjonalnie już tak we mnie nie uderza. Za to bardzo doceniam przekaz jaki ze sobą niesie. I sposób w jaki to robi.
https://www.instagram.com/w_otchlani_wyobrazni
Ciche wołanie o pomoc...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLeonard jest na pozór zwykłym nastolatkiem. Może nieco osobliwym przez umiłowanie filmów z Humpreyem Bogartem, prowadzenie obserwacji smutnych dorosłych w ich codziennym życiu i lubienie przedmiotu, za którym inni uczniowie nie przepadają. Jednak jego wnętrze, jego psychika do ‘zwykłych’ już nie należy…
Matthew Quick stworzył bohatera niezwykle...
Jestem trochę niepewna oceny, na którą się zdecydowałam. Z jednej strony mamy przekonującą historię pełną ciekawych dylematów moralnych, bardzo dobrze przy tym ilustrującą pogłębiającą się desperację Leonarda. Sam Leonard też jest raczej dobrze skonstruowaną postacią – nastolatkiem myślącym dokładnie jak przeciętny nastolatek – choć wydawało mi się miejscami, że autor niepotrzebnie na siłę go „udziwniał”, jakby nie był pewien, czy czytelnik dostatecznie uwierzy w jego odmienność. To mnie mocno gryzło. Ale podobało mi się zakończenie.
“Not letting the world destroy you. That’s a daily battle.”
Jestem trochę niepewna oceny, na którą się zdecydowałam. Z jednej strony mamy przekonującą historię pełną ciekawych dylematów moralnych, bardzo dobrze przy tym ilustrującą pogłębiającą się desperację Leonarda. Sam Leonard też jest raczej dobrze skonstruowaną postacią – nastolatkiem myślącym dokładnie jak przeciętny nastolatek – choć wydawało mi się miejscami, że autor...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojest mi niewiarygodnie ciężko ocenić tę historię, dlatego też brak oceny gwiazdkowej. Jestem już trochę po lekturze, a nadal za bardzo nie mogę zebrać myśli i czegoś o niej napisać. Na pewno jest to książka trudna, bezpośrednia i surowa w przekazie, ale też niesamowicie mądra, głęboka i ważna. Historia Leonarda jest poruszająca, dawno nie czytałam książki, w której tak szczegółowo opisana byłaby psychika bohatera, a słodko-gorzka narracja tylko potęguje emocje. Książka może nie doprowadziła mnie do łez w taki oczywisty sposób, ale na pewno przytłoczyła emocjonalnie i cieszę się (o ile można tu o takim zwrocie mówić),że ją przeczytałam. Przed lekturą warto zapoznać się z listą tw!
jest mi niewiarygodnie ciężko ocenić tę historię, dlatego też brak oceny gwiazdkowej. Jestem już trochę po lekturze, a nadal za bardzo nie mogę zebrać myśli i czegoś o niej napisać. Na pewno jest to książka trudna, bezpośrednia i surowa w przekazie, ale też niesamowicie mądra, głęboka i ważna. Historia Leonarda jest poruszająca, dawno nie czytałam książki, w której tak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepiękna historia. W wielu momentach chusteczki to pozycja obowiązkowa.
Przepiękna historia. W wielu momentach chusteczki to pozycja obowiązkowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Zastanawialiście się kiedyś nad wszystkimi wieczorami waszego życia, których nie potraficie sobie przypomnieć? Tak prozaicznymi, że mózg nie zadał sobie trudu, aby je zarejestrować. Setki, może tysiące wieczorów rozpoczęło się i zakończyło, nie pozostawiając żadnego śladu w pamięci. Czy to was nie przeraża? A co, jeśli wasz umysł zapamiętuje te niewłaściwe wieczory?"
Opowieść o chłopaku, który w dniu swoich urodzin postanawia zabić swojego najlepszego przyjaciela? Brzmi jak groteskowa opowieść.
Nic bardziej mylnego. Niech opis Was nie zmyli - tak naprawdę dostajemy godną uwagi historię poruszającą tematy współczesnego świata. Bolesna, słodko-gorzka i ważna.
9.5/10
"Zastanawialiście się kiedyś nad wszystkimi wieczorami waszego życia, których nie potraficie sobie przypomnieć? Tak prozaicznymi, że mózg nie zadał sobie trudu, aby je zarejestrować. Setki, może tysiące wieczorów rozpoczęło się i zakończyło, nie pozostawiając żadnego śladu w pamięci. Czy to was nie przeraża? A co, jeśli wasz umysł zapamiętuje te niewłaściwe...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem, czy to ze względu na czas, kiedy ją czytałam - letnie wieczory chyba sprzyjają wzruszeniom; czy ze względu na to, że mi do wzruszenia wiele nie potrzeba 😉 albo może to, że gdy na nią trafiłam przypadkiem, @bookciaa swoją reakcją nie pozostawiła mi wyboru ❤️
Niezależnie od powodu, "Wybacz mi, Leonardzie" stało się jedną z najważniejszych książek w moim życiu.
Opowieść o niezwykle błyskotliwym, inteligentnym, ale i zgorzkniałym i zrezygnowanym nastolatku, postanawiającym skończyć ze sobą - najpierw jednak robiąc porządek ze wszystkim, co go w życiu uwierało - tłukła mi się w głowie tygodniami. Płakałam, parskałam śmiechem, albo po prostu odbierało mi mowę. Jest tu wołanie o pomoc, prośba o wsparcie, inność, która uwiera, ale też wyjątkowa wrażliwość i nadzieja, której zawsze trzeba się (próbować) trzymać.
I cytat, który, chyba, tak mi się wydaje, łamie mi serce:
"Setki, może tysiące wieczorów rozpoczęło się i zakończyło, nie pozostawiając żadnego śladu w pamięci. Czy to was nie przeraża? A co, jeśli Wasz umysł zapamiętuje te niewłaściwe wieczory?"
Nie wiem, czy to ze względu na czas, kiedy ją czytałam - letnie wieczory chyba sprzyjają wzruszeniom; czy ze względu na to, że mi do wzruszenia wiele nie potrzeba 😉 albo może to, że gdy na nią trafiłam przypadkiem, @bookciaa swoją reakcją nie pozostawiła mi wyboru ❤️
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiezależnie od powodu, "Wybacz mi, Leonardzie" stało się jedną z najważniejszych książek w moim życiu....
gdybym tylko miał czas, by raz porządnie przysiąść do lektury i nie rozpraszać się niczym innym, zapewne pochłonąlbym tę książkę w mgnieniu oka. poruszała trudne tematy, ujawniły się one w moim mniemaniu zwłaszcza na końcu, lecz czytało się lekko, przyjemnie i płynnie. bohater moim zdaniem nie był kimś wywołującym jedynie współczucie czy sympatię, lecz momentami odrazę, można było odczuć jego dziwność i bezpośredniość, zwłaszcza w relacjach z kobietami. był kimś kto zarówno bywał wrażliwy, zadawał pytania, które tak naprawdę niewielu odważyłoby się zadać, ale także wiele jego instynktów czy zachowań było pierwotnych i obrzydliwych. właśnie to w bohaterze mi się podoba - jest ludzki, nie można ocenić go jednoznacznie, jest wrażliwy oraz skrzywdzony ale i wyrządza krzywdę innym. ma w sobie dużo człowieczeństwa i dzięki sposobowi narracji odkrywa siebie przed nami, nie stroniąc od ukazania skłonności, które mogłyby nas, czytelników, do niego zrazić. powieść pochłonęła mnie tak, że chętnie opowiedziałbym o niej wszystkim znajomym, lecz w pewnym sensie poczułem się też wyczerpany po lekturze - tak dalekie wgłębienie się w życie bohatera zabierało czytelnika na jego własną, momentami męczącą przeprawę. czuję odrobinę, jak gdyby czegoś brakowało mi w zakończeniu, ale nie jestem w stanie stwierdzić, czym mogło to być.
gdybym tylko miał czas, by raz porządnie przysiąść do lektury i nie rozpraszać się niczym innym, zapewne pochłonąlbym tę książkę w mgnieniu oka. poruszała trudne tematy, ujawniły się one w moim mniemaniu zwłaszcza na końcu, lecz czytało się lekko, przyjemnie i płynnie. bohater moim zdaniem nie był kimś wywołującym jedynie współczucie czy sympatię, lecz momentami odrazę,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to