rozwińzwiń

Człowiek, który zna ich wszystkich

Okładka książki Człowiek, który zna ich wszystkich autorstwa Michael Lindsay-Hogg
Okładka książki Człowiek, który zna ich wszystkich autorstwa Michael Lindsay-Hogg
Michael Lindsay-Hogg Wydawnictwo: Pascal biografia, autobiografia, pamiętnik
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2014-05-20
Data 1. wyd. pol.:
2014-05-20
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788376422909
Przepojona magią, błyskotliwa i poruszająca opowieść amerykańskiego reżysera Michaela Lindsay-Hogga o jego życiu w tajemniczym i uwodzicielskim świecie największych sław filmu, muzyki, teatru i telewizji. O tym, jak poznał Brigitte Bardot, omawiał rolę z Jeremym Ironsem i podawał drinki Humphreyowi Bogartowi. O kręceniu teledysków Beatlesów, związku z Glorią Vanderbilt i przekazywaniu korespondencji Micka Jaggera.

W swej opowieści Lindsay-Hogg wciąż powraca do krążących plotek o romansie swojej matki, Geraldine Fitzgerald, z Orsonem Wellesem i o tym, że to Welles jest jego prawdziwym ojcem. Co wiedział Welles, pojawiający się tylko przelotnie w życiu Michaela? Jaka była prawda znana tylko jego matce? I co się stało, kiedy chciała mu ją wyjawić? Pytania o to, co przed nim zatajono i niepewność, jak wygląda prawda, zmieniła go na zawsze.

MICHAEL LINDSAY-HOGG studiował w Oksfordzie, a później reżyserował w brytyjskiej telewizji popularny w latach 60. program o muzyce rockowej Ready Steady Go!. Na Broadwayu wyreżyserował W końcu czyje to życie?, Tajemnicę klasztoru Marii Magdaleny i The Boys of Winter. Jest autorem wielu teledysków dla Rolling Stonesów i Beatlesów. W jego filmografii znajdują się Brzydkie zwyczaje, Frankie Starlight, Piękny obiekt pożądania oraz Czekając na Godota. Mieszka w Los Angeles z żoną Lisą.
Średnia ocen
5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Człowiek, który zna ich wszystkich w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Człowiek, który zna ich wszystkich

Średnia ocen
5,5 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Człowiek, który zna ich wszystkich

Sortuj:
avatar
1096
755

Na półkach:

Przecięte, sorry, przeciętne gwiazdki, przeciętne wspomnienia. Jak wątek przewodni, oprócz chronologii, pytanie: "..no to czyim synem jestem?" Talent pisarski ze "stanów średnich; ubyło 5;.
Ale, ale....przeczytałem:
1. Tytuł nie kłamie i okładka nie kłamie. Też.
2. Lindsay znał "ich " wszystkich.No.
3. Dla opisu przygotowań koncertu na dachu ABBEY ROAD warto było.Raczej.
4. A kto był ojcem autora?
5. ............

Przecięte, sorry, przeciętne gwiazdki, przeciętne wspomnienia. Jak wątek przewodni, oprócz chronologii, pytanie: "..no to czyim synem jestem?" Talent pisarski ze "stanów średnich; ubyło 5;.
Ale, ale....przeczytałem:
1. Tytuł nie kłamie i okładka nie kłamie. Też.
2. Lindsay znał "ich " wszystkich.No.
3. Dla opisu przygotowań koncertu na dachu ABBEY ROAD warto...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
688
295

Na półkach:

„Człowiek, który zna ich wszystkich”. Kto to taki? Czy ktoś zna jego? Nazywa się Michael Lindsay-Hogg. I co, to jakaś podpowiedź, jesteśmy bliżej? No dobrze, uchylę rąbka. Wszyscy chyba znają Bitelsów, nieeeee, to nie jest jeden z nich ale on wyreżyserowała ich ostatni koncert, na dachu. I zrobił im kilka teledysków a także kolegom po fachu, Rolling Stonesom (np. „Angie”). Wyreżyserował także wiele filmów telewizyjnych i kinowych. Nie jest wcale jaśniej, no dobrze, idę dalej. Jest synem aktorki Geraldine Fizgerald. Nadal nic? To ja już nie wiem… o, coś mi przyszło do głowy. A Orson Welles, czy to znana postać? No wreszcie, ufff. No właśnie, to nasz bohater jest jego domniemanym synem (zresztą jest nawet do niego podobny).

I mniej więcej w tym kierunku idzie ta biografia. Przyznam się zupełnie szczerze, ze ja nie za bardzo rozumiem kto jest jej bohaterem. Czy autor, jego matka, Orson? Michael Lindsay-Hogg skacze na oślep, próbuje czymś zainteresować czytelnika ale brak mu konsekwencji aby kontynuować temat, albo też opisywane przez niego wydarzenia są tak miałkie, że aż niedorzeczne. Rzuca jakieś mgliste historie o swojej matce, są one jednak tak infantylnie podane, że zastanawiam się czy autor już skończył siedem lat, czy nadal nie.

Historia z Wellesem. Tu również brak konsekwencji, jakby próbował przez to rzekome pokrewieństwo nadać sobie więcej splendoru, jednocześnie temu zaprzeczając. To naprawdę kokieteria na bardzo niskim poziomie.

Ludzi, których znał. Rzeczywiście wymienia ich całe tabuny, co nie jest wcale dziwne biorąc pod uwagę zawód jego matki jak i ten przez niego wykonywany. Ale te osoby wymienione są tylko z nazwiska, niewiele jest na temat łączących ich zażyłości. Tak to opisywać może pierwszy lepszy łowca autografów. I on „poznał” tego i owego.

Jedynie co mnie naprawdę zainteresowało, to jego relacje ze współpracy ze Stonesami i Bitlesami. One są bardziej treściwe, nie ograniczają się do jednego „cześć - cześć” ale jest „cześć, cześć!, cześć? I cześć. Cześć, co słychać…” To taki żarcik, bo na powitaniach się nie skończyło:)

Przeczytałam tę książkę ale czy jestem choć odrobine bardziej zorientowana? Czy zapamiętam historie Michaela Lindsaya-Hogga na dłużej? Szczerze wątpię.

„Człowiek, który zna ich wszystkich”. Kto to taki? Czy ktoś zna jego? Nazywa się Michael Lindsay-Hogg. I co, to jakaś podpowiedź, jesteśmy bliżej? No dobrze, uchylę rąbka. Wszyscy chyba znają Bitelsów, nieeeee, to nie jest jeden z nich ale on wyreżyserowała ich ostatni koncert, na dachu. I zrobił im kilka teledysków a także kolegom po fachu, Rolling Stonesom (np. „Angie”)....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

43 użytkowników ma tytuł Człowiek, który zna ich wszystkich na półkach głównych
  • 30
  • 11
  • 2
17 użytkowników ma tytuł Człowiek, który zna ich wszystkich na półkach dodatkowych
  • 11
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Republika. Nieustanne tango Leszek Gnoiński
Republika. Nieustanne tango
Leszek Gnoiński
To jedna z najbardziej obszernych monografii muzycznych, jakie było dane mi przeczytać. Jednocześnie niezwykle poczytna i rzetelna. Na każdej stronie widać jak wiele pracy Autor włożył w stworzenie możliwie najpełniejszego kompendium wiedzy o Republice oraz pobocznych projektach związanych z tym zespołem. I nie jest to wyłącznie kwestia przygotowania kompletnej dyskografii (łącznie z singlami, wydawnictwami kompilacyjnymi, płytami solowymi, przy których powstaniu brali udział członkowie grupy),czy szczegółowego kalendarium wydarzeń, wybiegającego daleko poza datę wyznaczoną śmiercią lidera zespołu. To przede wszystkim pasjonująca wyprawa przez lata 80-te i 90-te, rzecz o poszukiwaniu własnego stylu, konfliktach między muzykami, zmieniających się gustach i pomysłach muzycznych – i nie jest to spojrzenie wyłącznie przez pryzmat Republiki. Z Republiką nie zawsze było mi po drodze; początkowo drażnił mnie ich ascetyczny, chłodny styl, nie przemawiały do mnie wczesne teksty Grzegorza Ciechowskiego. Z kolei reaktywacja w latach 90-tych XX wieku wydawała mi się niezbyt udanym eksperymentem, poza interesującym albumem „Masakra”. Natomiast doskonale pamiętam przechodzące po plecach ciarki, gdy usłyszałem singlową „Moją krew”, a potem w całości winylowe „Nieustanne tango” – niewątpliwie to jedna z tych płyt, na której nie ma niepotrzebnych dźwięków, a muzyczne perełki są skrzętnie ukryte: „Hibernatus”, „Psy Pawłowa”, „Zróbmy to (teraz)”. Równie świetnie brzmiały dokonania solowe Obywatela G.C., nie wspominając o Jego eksperymentach z muzyką filmową czy folklorem. Nie będąc zatem bezkrytycznym admiratorem Republiki przeczytałem monografię autorstwa Pana Leszka Gnoińskiego z ogromnym ukontentowaniem i zaciekawieniem. Bardzo szeroko potraktowany temat, wykraczający znacznie poza ramy dziejów zespołu, z wyczuciem dotykający sfery prywatnej członków grupy. Paradoksalnie najbardziej zajmujące okazały się dla mnie partie obrazujące lata 90-te; może dlatego, że przypadały na czasy mojej młodości i pamiętam je znacznie lepiej, w bardziej intensywnych barwach ? Dla fanów Republiki – pozycja obowiązkowa, dla pozostałych czytelników rzecz godna polecenia. Zasłużona 10-ka
Kedar - awatar Kedar
ocenił na103 lata temu
Keith Richards. Niezniszczalny Victor Bockris
Keith Richards. Niezniszczalny
Victor Bockris
Kieth Richards. Kto o nim nie słyszał? Legendarny już gitarzysta, który działa w branży muzycznej niemal nieprzerwanie od lat 60. i o dziwo ciągle jakoś się trzyma. Człowiek o wytrzymałości godnej karalucha, prawdziwy „Niezniszczalny”, którego chyba już nic nie może ruszyć. Od The Rolling Stones, przez karierę solową, po gościnny udział w dwóch częściach „Piratów z Karaibów”, a wszystko to przeplatane skandalami oraz narkotykowymi wyskokami. To właśnie o tym opowiada książka Victora Bockrisa, który poświęcił historii tego muzyka całkiem opasłe tomisko. Biografia „Keith Richards. Niezniszczalny” została tak na prawdę wydana w 1992 roku. Od tego czasu jednak wiele się wydarzyło, więc pozycja doczekała się gruntownego uaktualnienia i rozbudowania o wydarzenia z minionych dwóch dekad. Victor Bockris poświęcił sporą część swojego życia zbierając fakty na temat życia i poznając Richardsa. Jest także poetą oraz autorem wywiadów. Bohaterom XX-wiecznej kultury poświęcił już 34 lata, a spod jego pióra wyszły biografie między innymi Patti Smith czy Lou Reeda. Historia ma swój początek w angielskim Dartford, gdzie muzyk spędził swoje dzieciństwo, przechodzi przez szalony, niemal grożący śmiercią okres i kończy się na czasach współczesnych. Całość obejmuje 69 lat pełnych pasji do muzyki i gitary. Ta książka to jednak nie tylko chronologiczne ukazanie suchych faktów. To także bardzo dogłębne studium niesamowicie dynamicznej postaci. Człowieka bezkompromisowego, oschłego oraz zamkniętego w sobie, który nieustannie walczy sam ze sobą i własnymi słabościami. Keith to jednocześnie osoba bardzo wrażliwa, błyskotliwa, inteligenta, a czasem i wybuchowa. Wierny sobie i ideałom, od których nigdy nie odejdzie, ogłaszający całemu światu swoją miłość do rock and rolla. Wydawać by się mogło, ze to mieszanka wybuchowa, ale także prawdziwa, w każdym znaczeniu tego słowa. "Richards zawsze powtarzał, że widział w muzyce rodzaj obrazu, traktując ciszę jako swoje płótno." Łatwo domyślić się, że ogromna część tej książki poświęcona jest The Rolling Stones. W końcu to dzieło życia naszego bohatera, które wyniosło go na szczyt, ale także niesamowicie zniszczyło. Wydarzenia ukazane są jednak tylko z jednej perspektywy – Keitha Richardsa. Jego zachowania są wyjaśniane, analizowane, ale także krytykowane. Wiadomo jednak, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i słysząc tę samą historię z ust choćby Micka Jaggera, moglibyśmy się nieźle zdziwić. Niezaprzeczalne jest, że Richards stanowi ważne spoiwo tej grupy, bez którego pewnie nigdy nie usłyszelibyśmy o tym zespole, a rewolucja w muzyce, jaka miała miejsce w latach 60., mogłaby przejść bez echa. "No i to ich nastawienie – jak na tamten okres byli niebywale buntowniczy i bardzo dziwni. Chodziło o ich wygląd, ubiór, włosy – cały ich stosunek do rzeczywistości stawał się dla ciebie oczywisty, gdy tylko zobaczyłeś, jak grają. Było to po prostu jedno wielkie „spierdalaj” wymierzone w społeczeństwo, we wszystkich i wszystko." „Niezniszczalny” to jednak nie tylko muzyka, to także burzliwe prywatne życie muzyka, pełne kobiet, afer, toksycznych znajomości… Zdecydowanie nie było ono usłane różami. Autor sporo uwagi poświęcił trzem kobietom, które na Richardsie odcisnęły swoje piętno – pierwszej miłości Lindzie Keith, Anicie Pallenberg, z którą przeżył dwanaście lat i miał trójkę dzieci oraz jego obecnej żonie, modelce Patti Hansen. Przedstawicielki płci pięknej często miały ogromny wpływ na mężczyznę, a momentami kierowały jego życiem Na samym końcu czeka na czytelnika dość osobliwy dodatek – horoskop Strzelca. Właśnie taki znak zodiaku ma muzyk i czytając go, gdy mamy już za sobą całą historię jego życia, można wpaść w niezłą konsternację. Wszystko wydaje się zgadzać, ale jednak potraktujmy to z przymrużeniem oka. "Jestem Strzelcem – pół-człowiekiem, pół-koniem, któremu wolno srać na ulicy." Victor Bockris przekazał na ręce czytelników 500 stron niesamowitej, ciężkostrawnej historii, której „nie łykniecie” w jeden wieczór. By spamiętać większość dat, wydarzeń i historii trzeba się nieźle napracować. Jeszcze jednym atutem są cytaty, wypowiedzi osób, które przeżyły z Richardsem trochę czasu i wiedzą o nim więcej niż przeciętny fan. Książka zdecydowanie dla miłośników The Rolling Stones, a także dla tych, którzy dopiero tę muzykę planują poznać.
DeathMagnetic - awatar DeathMagnetic
ocenił na710 lat temu
Gdzie ja jestem w tej historii? Emir Kusturica
Gdzie ja jestem w tej historii?
Emir Kusturica
Uwielbiam Emira Kusturicę odkąd piętnaście lat temu obejrzałem po raz pierwszy jego film „Czarny kot, biały kot”. To było moje pierwsze spotkanie z jego twórczością i byłem zachwycony. Potem obejrzałem jeszcze inne filmy reżysera jak „Czas Cyganów” czy „Underground” i uznałem Kusturicę za geniusza. Zarówno pod względem tego jak kręci filmy ale też pod względem tego jakie kręci filmy – zaskakujące, brawurowe, nierzadko absurdalne i groteskowe, chwilami złośliwe i prześmiewcze, ale zawsze niesamowicie inteligentne i dowcipne. Polubiłem styl reżysera bezgranicznie. Jakiś czas temu kupiłem sobie jego autobiografię „Gdzie ja jestem w tej historii”. Trochę się obawiałem, czy jak przystało na geniusza i utytułowanego artystę nie będzie to laurka napisana samemu sobie, napuszona, megalomańska, łechcąca własne ego. Nic bardziej mylnego – ta autobiografia to po prostu wspaniała lektura o wspaniałym człowieku. Kusturica opisuje w niej swoje życie w byłej Jugosławii, wiele miejsca poświęcając swojej niebanalnej rodzinie, szalonemu dzieciństwu, młodości w dość trudnych czasach czy studia filmowe w Pradze. A pisze o tym w równie niebanalny sposób w jaki kręci swoje filmy – bez jakiegokolwiek zadęcia, lekko, dowcipnie, szczerze i bezpośrednio. Nie brakuje tu również absurdalnych sytuacji i postaci, co jest po części wyjaśnieniem tego skąd Kusturica brał pomysły do swoich filmów. Co do swoich filmów, kariery reżyserskiej czy sukcesów to tutaj autor za bardzo się nie rozpisuje. Owszem, często wspomina o tym ale ogólnie jest do tego zdystansowany jak gdyby nie to w jego życiu było najważniejsze. Coś w tym jest, bowiem perypetie życiowe autora czyta się dużo lepiej i przyjemniej niż gdy opisuje on swoje filmy czy pracę nad nimi. Sporo też miejsca autor poświęca polityce, tej z gatunku trudnych i niełatwych – najpierw bowiem życie pod niełatwym radzieckim wpływem a potem rozpad Jugosławii i wojna w latach dziewięćdziesiątych. Fenomenalna autobiografia fenomenalnego artysty a przede wszystkim jednak niebanalnego i arcyciekawego człowieka. Napisana z polotem, fantazją, dowcipem, rozbrajającą szczerością, ujmuje swoją bezpośredniością i nie pozwala nie sympatyzować z autorem. Dzięki niej nabrałem na nowo ochoty by ponownie obejrzeć jego filmy. Po tej lekturze na pewno nabiorą dla mnie nowego, innego znaczenia i spojrzę na nie z zupełnie innej perspektywy. Absolutnie polecam!
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na91 rok temu
Robert Smith. The Cure Richard Carman
Robert Smith. The Cure
Richard Carman
Pamiętam jak przed wielu laty na spotkaniu z czytelnikami redaktor Piotr Kaczkowski zapytał, czy ktoś pamięta który artysta pochodzi z miasteczka Crawley? Na chwilę zapadła cisza, a ja z dumą mogłem głośno powiedzieć: Robert Smith :-) Interesując się od lat 80-tych XX wieku muzyką The Cure nie mogłem tego nie wiedzieć. Zespół niezwykły, poruszający najgłębsze pokłady smutku i melancholii, grający muzykę dla introwertyków, który do dziś zaliczam do grona ulubionych. I nie zmieni tego bardzo długie oczekiwanie na kolejną płytę; od albumu „4:13 Dream” upłynęło, bagatela, 13 lat. Co ciekawe, pomimo sporej popularności w Polsce, nie doczekał się wielu książek w naszym kraju. Poza mocno archiwalnymi „Poletkiem Pana Boba” Jerzego Rzewuskiego oraz „Nigdy dość” Jeffa Aptera nie znajdziemy właściwie niczego innego. Książka wydana przez oficynę Anakonda jest spośród nich najmłodsza i wyróżnia się wyjątkowo dobrym papierem, wyraźną czcionką, twardą okładką. Pamiętam, że zabrałem ją na wycieczkę po Kotlinie Jeleniogórskiej i bardzo przyjemnie mi się czytało. Nie jest to jednak pozycja idealna, zbyt wiele w niej ogólników i błędów literowych. Tytuł wprowadza nieco w błąd, bo czytelnik licząc na biografię muzyka, a właściwie otrzymuje skróconą monografię zespołu. Trochę za mało miejsca poświęcono osobie Pana Roberta, a szkoda… Potwierdza się również reguła, że osoba zafascynowana artystą, pisarzem, zespołem – nie powinna pisać o nich książki, ponieważ nie będzie obiektywny. Jako osoba zafascynowana The Cure miałbym podobny problem i dylemat. Doceniam jednak trud autora w chronologicznym omówieniu dyskografii grupy oraz utworów – dla osób wchodzących w ten obszar muzyczny może jednak sprawić radość. Subiektywna siódemka.
Kedar - awatar Kedar
ocenił na75 lat temu
Marlon Brando. Piękna bestia François Forestier
Marlon Brando. Piękna bestia
François Forestier
Marlon Brando był aktorem, który zmienił oblicze kina, wprowadzając do niego surowość, nieprzewidywalność i nową definicję męskości. Jednak książka François Forestiera, „Marlon Brando. Piękna bestia”, nie jest klasycznym hołdem dla talentu geniusza. To raczej mroczny, momentami wręcz brutalny portret człowieka, który niszczył wszystko i wszystkich na swojej drodze. Forestier, znany z bezkompromisowego podejścia do biografii wielkich gwiazd, serwuje nam opowieść o upadku, egocentryzmie i szaleństwie, co ostatecznie składa się na lekturę kontrowersyjną, ocenioną przeze mnie na 6/10. Głównym problemem tej biografii jest jej niemal całkowite skupienie na ciemnej stronie Brando. Forestier kreśli wizerunek „pięknej bestii” jako socjopaty, który dręczył swoje partnerki, ignorował dzieci i z premedytacją terroryzował reżyserów. Choć fakty z życia aktora – tragiczne losy jego syna Christiana czy córki Cheyenne – są powszechnie znane, autor podaje je w sposób sensacyjny, momentami ocierający się o tabloidowy styl. Czytelnik, który szuka analizy warsztatu aktorskiego Brando lub chce zrozumieć fenomen jego techniki w „Tramwaju zwanym pożądaniem”, może poczuć się zawiedziony. Tutaj Brando to przede wszystkim obżartuch, manipulator i człowiek przeżarty nienawiścią do samego siebie. Styl i tempo narracji Trzeba oddać Forestierowi, że pisze w sposób niezwykle dynamiczny. Książka jest krótka, poszatkowana na małe rozdziały i czyta się ją błyskawicznie – niemal jak dreszczowiec. Autor ma cięte pióro i nie bierze jeńców, co sprawia, że lektura jest angażująca, nawet jeśli budzi opór. Narracja jest pełna soczystych anegdot z planów filmowych, takich jak legendarne już problemy przy produkcji „Czasu Apokalipsy” czy „Ostatniego tanga w Paryżu”. Forestier sprawnie pokazuje, jak z boga ekranu Brando stał się własną parodią, ukrywającą się przed światem na prywatnej wyspie. Nie cenie zbyt wysoko tej publikacji ze względu na brak obiektywizmu i pewną jednowymiarowość. Forestier tak bardzo chce odrzeć Brando z mitu, że momentami zapomina, iż ten człowiek był jednak wybitnym artystą. Autor patrzy na swojego bohatera z nieskrywaną niechęcią, co sprawia, że biografia traci na wiarygodności – staje się raczej aktem oskarżenia niż rzetelną próbą zrozumienia skomplikowanej psychiki. Brakuje tu odcieni szarości i empatii, która pozwoliłaby zrozumieć, z czego wynikały demony aktora. „Marlon Brando. Piękna bestia” to książka dla tych, którzy lubią zaglądać za kulisy Hollywood w poszukiwaniu skandali i brudów. To fascynująca, ale bardzo subiektywna podróż przez życie człowieka, który był zbyt wielki dla samego siebie. Można przeczytać jako ciekawostkę i przeciwwagę dla cukierkowych biografii, ale warto zachować dystans do radykalnych sądów autora. To sprawnie napisana, ale ostatecznie dość powierzchowna lekcja o tym, że wielki talent często idzie w parze z wielką destrukcją.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na67 dni temu
Kombi. Słodkiego miłego życia. Prawdziwa historia Sławomir Łosowski
Kombi. Słodkiego miłego życia. Prawdziwa historia
Sławomir Łosowski Wojciech Korzeniewski
Osoby posiadające jakiś pozytywny talent zawsze powinny starać się podejmować działania w celu pełnego go wykorzystania. Osobistym skutkiem przy ewentualnym powodzeniu będzie satysfakcja pod koniec życia, że udało się zrealizować możliwie wiele, a społeczeństwo zyska człowieka, który będzie coś robił z pasją, pełnym zaangażowaniem i profesjonalizmem, co zawsze dobrze wpływa na czyjś rozwój. Natomiast, jeśli ktoś utalentowany nie podejmie prób, to prędzej, czy później zrozumie, że przegrał życie. Treść W książce znajduje się wywiad przeprowadzony przez Wojciecha Korzeniewskiego z założycielem zespołu KOMBI Sławomirem Łosowskim. Rozmowa przede wszystkim dotyczy najważniejszych momentów związanych z istnieniem KOMBI, ale też przytoczone są wydarzenia z okresu jego zawieszenia. Na początku są informacje o dzieciństwie Sławomira Łosowskiego i jego talencie związanym z rysowaniem, a następnie jego pierwsze kroki na scenie, w tym również z własnym zespołem Akcenty. Zdarzają się opisy najważniejszych przeżyć prywatnych, ale są dość rzadko i nie zakłócają głównego tematu. Jakie były początki kariery Sławomira Łosowskiego? Co interesującego spotkało członków KOMBI podczas zagranicznych tras koncertowych? Jaka była przyczyna zawieszenia zespołu i co było dalej? Jakim był szefem lider KOMBI? O tym w książce „KOMBI. Słodkiego miłego życia. Prawdziwa historia” autorstwa Sławomira Łosowskiego i Wojciecha Korzeniewskiego. Komunistyczne realia utrzymania się Autorzy podczas wywiadu ukazali prawdziwy obraz utrzymywania się muzyków w okresie komunizmu i ich rodzin w przeciwieństwie do tego zakłamanego z mediów lub głoszonego przez zazdroszczących im zwykłych ludzi. Trudno było zdobyć lepsze instrumenty, a w Niemczech Zachodnich były bardzo drogie. Niewielkie stawki za koncert, a także utrudniona reklama i skomplikowane pod względem organizacyjnym wyjazdy zagraniczne sprawiały, iż pieniądze szybko się rozchodziły, jeśli chciało się grać na wysokim poziomie. Tylko determinacja i pełne zaangażowanie lidera zespołu pozwoliły im przetrwać na rynku muzycznym. Niemniej, jeśli ktoś mądrze operował budżetem domowym, to mógł się czegoś dorobić lub zaoszczędzić. Sławomir Łosowski ze względu na zły stan zdrowia żony oraz domową działalność muzyczną był zmuszony postawić dom, w którym nie byłoby tak ciasno, jak miało to miejsce dotychczas. Tak, czy inaczej ten prawdziwy obraz świadka historii pokazuje, że życie artystów nie zawsze było takie piękne, jak obecnie niektórzy o tym mówią. Początek zespołu W książce został przedstawiony prawdziwy początek zespołu, co już coraz mniej osób pamięta. Czytelnicy z młodszych pokoleń dowiedzą się, że nazwa KOMBI zastąpiła Akcenty. Od samego początku liderem, osobą odpowiedzialną za wybór trasy i wszelkie papierowe formalności był Sławomir Łosowski. To on szukał nowych muzyków, gdy ktoś odszedł, starał się nadać zespołowi unikatowe brzmienie, organizował niezbędny sprzęt i zawsze wierzył, że im się uda. Przytoczenie przez autorów tych i innych informacji jest niezbędne, jeśli ktoś jest fanem KOMBI lub interesuje się tą tematyką, bowiem więcej jest w mediach łatwo dostępnych mitów, a prawda uzyskana z samego źródła ma najwięcej wartości i obfituje w nieznane i ciekawe fakty. Podsumowanie Książkę czytało mi się z dużym zainteresowaniem dzięki mnogości różnych nieznanych mi dotąd faktów oraz licznym ciekawostkom dotyczącym wyjazdów zagranicznych tego zespołu. W pozycji znajduje się wiele wspaniałych czarno-białych i kolorowych zdjęć, co jeszcze bardziej zachęca do lektury. Treść jest napisana przystępnym językiem dla każdego, a wszystkie przytoczone wydarzenia są istotne dla historii KOMBI. Okładka wpada od razu w oczy dzięki swej kolorystyce i przyciągającemu tytułowi odnoszącemu się do jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich zespołów.. Gorąco polecam ten wywiad wszystkim fanom KOMBI, czytelnikom zafascynowanym przeszłością dotyczącą życia gwiazd w dawniejszych latach oraz tym, którzy dopiero chcą ich poznać, a zawsze warto to robić od podstaw. Za egzemplarz do recenzji dziękuję Stowarzyszeniu Sztukater.
Grzechuczyta - awatar Grzechuczyta
oceniła na105 miesięcy temu

Cytaty z książki Człowiek, który zna ich wszystkich

Więcej

- Czy Bóg naprawdę potrafi zrobić wszystko?
(...)
- Tak, Bóg potrafi zrobić wszystko.
(...)
- A potrafi zjeść sweter?

- Czy Bóg naprawdę potrafi zrobić wszystko?
(...)
- Tak, Bóg potrafi zrobić wszystko.
(...)
- A potrafi zjeść sweter...

Rozwiń
Michael Lindsay-Hogg Człowiek, który zna ich wszystkich Zobacz więcej

Zawsze uważałem, że eros w swej istocie to bezwzględny brutal nieszczególnie zainteresowany czułością - chyba że owa czułość stanowi środek ułatwiający osiągniecie celu.

Zawsze uważałem, że eros w swej istocie to bezwzględny brutal nieszczególnie zainteresowany czułością - chyba że owa czułość stanowi środek ...

Rozwiń
Michael Lindsay-Hogg Człowiek, który zna ich wszystkich Zobacz więcej

W teatrze ostatnią ważną rolą do obsadzenia jest publiczność.

W teatrze ostatnią ważną rolą do obsadzenia jest publiczność.

Michael Lindsay-Hogg Człowiek, który zna ich wszystkich Zobacz więcej
Więcej