Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji

Okładka książki Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji autora Douglas Smith, 9788308053188
Okładka książki Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji
Douglas Smith Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie historia
666 str. 11 godz. 6 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Former People. The Final Days of the Russian Aristocracy
Data wydania:
2014-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2014-02-28
Liczba stron:
666
Czas czytania
11 godz. 6 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308053188
Tłumacz:
Sebastian Musielak
Średnia ocen

8,2 8,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji



książek na półce przeczytane 736 napisanych opinii 548

Oceny książki Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji

Średnia ocen
8,2 / 10
177 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji

avatar
26
18

Na półkach:

Dla wielbicieli carskiej Rosji to lektura obowiązkowa: pokazuje mechanizmy społeczne i zmiany historyczne, kreśli pięknie panoramę ówczesnego świata. A czyta się jak powieść!

Dla wielbicieli carskiej Rosji to lektura obowiązkowa: pokazuje mechanizmy społeczne i zmiany historyczne, kreśli pięknie panoramę ówczesnego świata. A czyta się jak powieść!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
34
16

Na półkach:

Widać, że to książka pisana przez osobę, która miała dostęp do tego, co dla zwykłego badacza jest poza zasięgiem. Podoba mi się emocjonalne zaangażowanie autora w tę opowieść. Czyta się tę rozprawę jak najlepszą beletrystykę. Gdyby Douglas Smith zechciał w ten sposób opisać Polskę i Niemcy w tamtej epoce...

Widać, że to książka pisana przez osobę, która miała dostęp do tego, co dla zwykłego badacza jest poza zasięgiem. Podoba mi się emocjonalne zaangażowanie autora w tę opowieść. Czyta się tę rozprawę jak najlepszą beletrystykę. Gdyby Douglas Smith zechciał w ten sposób opisać Polskę i Niemcy w tamtej epoce...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
25
6

Na półkach:

Poruszająca, wzruszająca, chwytająca za serce i zagnieżdżająca się w pamięci. Przeczytajcie...

Poruszająca, wzruszająca, chwytająca za serce i zagnieżdżająca się w pamięci. Przeczytajcie...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

891 użytkowników ma tytuł Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji na półkach głównych
  • 654
  • 227
  • 10
142 użytkowników ma tytuł Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji na półkach dodatkowych
  • 71
  • 23
  • 16
  • 15
  • 6
  • 6
  • 5

Tagi i tematy do książki Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji

Inne książki autora

Douglas Smith
Douglas Smith
Znawca historii Rosji, wykładowca uniwersytecki, dyplomata, tłumacz. Stopień doktora nauk historycznych uzyskał na Uniwersytecie Kalifornijskim w Los Angeles. Pracował w Radiu Wolna Europa w Monachium jako znawca Związku Radzieckiego (specjalizował się w zagadnieniu nacjonalizmu rosyjskiego). Był osobistym tłumaczem Ronalda Reagana.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zabić arcyksięcia Greg King
Zabić arcyksięcia
Greg King Sue Woolmans
„Zabić Arcyksięcia” to niezwykle wartościowa lektura, która z pozoru – patrząc po okładce – zapowiada historię romansu Zofii i Franciszka Ferdynanda. I faktycznie, jest to opowieść o nich, ale jednocześnie znacznie więcej. Autor otula ich losy ogromem faktów historycznych i szczegółowych kontekstów politycznych, które sprawiają, że książka staje się fascynującą podróżą przez dzieje Habsburgów i narodów południowych Słowian. To nie tylko historia wielkiej miłości, ale także dramat rodzinny i polityczny, zakończony tragicznym zamachem, do którego – jak przekonuje autor – wcale nie musiało dojść. Niesamowite wrażenie robi również opis losów dzieci pary, a szczególnie ich dramatycznych doświadczeń po śmierci rodziców. Książka pełna jest ciekawostek, które zostają w pamięci na długo – choćby fakt, że w numerze rejestracyjnym auta, w którym zginęli Ferdynand i Zofia, można dostrzec datę końca Wielkiej Wojny. Takie detale dodają opowieści głębi i sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Dzięki tej lekturze nie tylko poszerzyłem wiedzę o dynastii Habsburgów i sytuacji Bałkanów przed I wojną światową, ale też poczułem inspirację do podróży. Planuję odwiedzić zamki, w których żyła rodzina Ferdynanda i Zofii, oraz muzeum, w którym stoi słynny samochód. To książka, która pokazuje, że historia potrafi być fascynująca, wciągająca i bardzo osobista. Polecam każdemu, kto interesuje się Habsburgami, początkiem XX wieku i kulisami wydarzeń, które doprowadziły do największej wojny tamtych czasów.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na107 miesięcy temu
Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania Olga Bergholc
Oblężone. Piekło 900 dni blokady Leningradu w trzech przejmujących świadectwach przetrwania
Olga Bergholc Lidia Ginzburg Jelena Koczyna
Z reguły nie oceniam dzienników. Wychodzę z założenia, że cudze przeżycia nie powinny podlegać ocenie. Jednak w tym przypadku robię wyjątek, bo zapiski kobiet z oblężonego Leningradu to studium przedstawiające niewyobrażalne cierpienie, odczłowieczający głód oraz poruszający obraz tragizmu ludzkiej jednostki, której los stanowi igraszkę w rękach osób wyznaczających bieg historii. Książka zawiera relacje trzech kobiet - pierwsza z nich jest najbardziej poruszająca. Na pierwszy plan w zapiskach Jeleny Koczyny wysuwa się niewyobrażalny głód. Głód, który powoduje, że ojciec nie jest w stanie się powstrzymać i wyjada zapasy jagieł przeznaczone dla dziecka. Głód, który powoduje, że mężczyzna chce zwabić kota sąsiadki, by go zjeść. Głód, który doprowadza na skraj szaleństwa. Głód tak silny, że zabija w człowieku ludzkie odruchy i uczucia. Kolejne przedstawione wspomnienia spisała poetka Olga Bergholc, która pracowała w leningradzkim radiu, a jej „cichy głos stał się dla mieszkańców Leningradu dźwiękiem nadziei na przetrwanie – «głosem oblężonego miasta»”. Kobieta była osobą uprzywilejowaną społecznie i jej wspomnienia są zgoła inne od zapisków pierwszej bohaterki. W jej dzienniku nie dominuje wątek głodu, lecz rozterek miłosnych, niepokoi wewnętrznych, rozważań o represjach ze strony rządzących oraz tworzonej przez Olgę poezji. W ostatniej relacji nie pierwszy plan nie wybijają się indywidualne przeżycia Autorki, lecz zapis przeżyć modelowego, przykładowego człowieka, który żył w trakcie blokady w Leningradzie. Lidia Ginzburg przestawia, jak wyglądał jego typowy dzień i z czym mierzył się codziennie „człowiek oblężony”. Warto zapoznać się ze wspomnieniami kobiet, które przeżyły jedząc 125 gramów chleba dziennie, a podczas wyjątkowo srogiej zimy przebywały w mieszkaniach bez prądu i wody i patrzyły bezsilnie na cierpienia najbliższych. Warto - chociażby po to, by docenić naszą codzienność.
Marta - awatar Marta
oceniła na104 miesiące temu
Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku Iwan Sołoniewicz
Rosja w łagrze. Świadectwo brawurowej ucieczki z sowieckiego „raju” u progu Wielkiego Terroru 1937 roku
Iwan Sołoniewicz
"Rosja w łagrze" Sołoniewicza została napisana i wydana na dobre 30 lat przed ukazaniem się słynnego "Archipelagu GUŁag" Sołżenicyna, jeszcze w okresie międzywojennym. Jest to świetna książka napisana z punktu widzenia człowieka, który jeszcze pamiętał carską Rosję, walczył w "białej" armii przeciw komunistom, a potem w państwie sowieckim udało mu się wieść nawet względnie dobre życie. Jednak nie na tyle, by nie próbować ucieczki - wraz z synem i bratem zostali złapani i skazani na kilka lat łagru. Tam też całkiem nieźle się urządzili i po jakimś czasie uciekli przez granicę z Finlandią. Za granicą Sołoniewicz napisał "Rosję w łagrze", która jest nie tylko opisem jego więziennych doświadczeń, ale też fascynującą analizą życia w państwie sowieckim okresu międzywojennego. Łagry wraz ze zgromadzonymi w nich więźniami i załogą stanowią często świetny punkt odniesienia do życia na "wolności", która dla wielu okazała się też trudniejsza i cięższa od więzienia. To nie jest lekka i łatwa lektura, choć Sołoniewiczowi udało się przedstawić temat w zaskakująco przystępny sposób. Sporo tu dialogów, wprowadzających w treść książki nieco akcji, a oczekiwanie na ucieczkę bohaterów stopniowo buduje napięcie. Samego autora ciężko mi było polubić, ale nie przeszkadzało mi to w docenieniu trafności wielu jego spostrzeżeń. Bardzo fajnym dodatkiem do "Rosji w łagrze" są wspomnienia z ucieczki brata Sołoniewicza (który uciekł oddzielnie z innego łagru) oraz notka dotycząca życiorysu autora - mocno mnie to wciągnęło, choć wzbudziło chyba jeszcze większą niechęć do autora ;). Po książkę naprawdę warto sięgnąć, jest krótsza i przystępniejsza niż "Archipelag GUŁag", ale też wyraziście przedstawia okrucieństwo i bezduszność tamtego systemu.
Gabi Zet - awatar Gabi Zet
ocenił na97 miesięcy temu
Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i Ubeków Anna Karolina Kłys
Brudne serca. Jak zafałszowaliśmy historię chłopców z lasu i Ubeków
Anna Karolina Kłys
Książka porusza delikatne i kontrowersyjne sprawy z naszej historii najnowszej. Potwierdzeniem tego są ekstremalnie skrajne opinie czytelników. Autorka próbuje powiedzieć, że współcześni ludzie z niezwykłą łatwością dokonują ocen i ferują wyroki wobec innych. Tym łatwiej, im mniej ich dzisiejsze, bezpieczne i syte życie przypomina wojenne i powojenne czasy strachu, głodu, bólu i terroru. Nie mamy bladego pojęcia o tych czasach, ale nie przeszkadza nam wytykać palcem kto zasługuje na pomnik a kto na wieczne potępienie. Udaje się jej to do momentu, gdy temat dotyka jej własnego ojca. Wtedy cała argumentacja idzie się paść, a ona sama z oburzeniem przyznaje, że nie rozumie ojcowych wyborów. Jak gdyby po tym wszystkim co wcześniej napisała, nie potrafiła pojąć, że niemal każdy z nas i naszych przodków ma na swoim koncie czyny lub słowa, z których nie jest dumny i że czasem są to drobne wpadki a czasem duże, okrutne a nawet haniebne. Dziwi się Autorka, jak żołnierz, Polak, mógł składać przysięgę na wierność Związkowi Radzieckiemu. Za chwilę sama przyznaje, że wtedy ludzie po prostu chcieli żyć. Czasami chodziło o zwyczajne czy lepsze życie, a czasami o życie w ogóle. Ot i cała tajemnica. Ale my, współcześni nie mamy możliwości aby to pojąć. Nie z wygodnego fotela, po smacznej kolacji, w cieple i z drinkiem w ręce. No way.
Kramer - awatar Kramer
ocenił na77 lat temu
Leningrad. Tragedia oblężonego miasta Anna Reid
Leningrad. Tragedia oblężonego miasta
Anna Reid
e book Miałam wątpliwości co właściwie sądzę o tej książce i jak ją mam ocenić. Początkowo myślałam, że będzie to klasyczna monografia historyczna, zupełnie jednak monografią nie jest i zdecydowanie bliżej tu do reportażu historycznego. Mamy tu dość dokładny opis początku inwazji Niemców na Związek Radziecki, autorka zarysowuje tło wydarzeń oraz nastroje polityczne i postaci głównych "bohaterów" odpowiedzialnych za tragedię frontu wschodniego. Jest to początek. Kolejne rozdziały, to właściwie (poparta wypowiedziami) relacja świadków tragedii jaka dotknęła Leningradczyków. Lwia część książki to opowieść o głodzie, który dotknął miasto i odmienia się go przez wszystkie przypadki. Tak jak wiem iż jest to temat najbardziej bolesny i najważniejszy, tak ciągnie się naście rozdziałów i w zasadzie dominuje książkę kompletnie. Mniej więcej w połowie orientujemy się, że już nie bardzo wiemy w zasadzie co z tymi najeźdźcami w roku 42 się dzieje. Owszem wiemy, że gdzieś tam są jacyś Niemcy, wiemy, że front się zbliża, z relacji świadków wiemy, że słyszą w tle bomby i eksplozje, ale brakuje tu balansu pomiędzy częścią reporterską, a tą typowo historyczną i to jest mój największy zarzut... Na koniec autorka "wraca na front", ale środek książki jest kompletnym reportażem. Pomijając to.... Nadal... Jest to bardzo ciekawa, lekko napisana(choć w kontekście treści słowo lekko zgrzyta),przystępna książka, która nie przytłoczy, a oferuje sporo informacji oraz jest świadectwem ofiar tego strasznego, podłego czasu w historii. To jest największą wartością tej książki. Na pewno nie jest to książka, która zaskoczy czy będzie dużą dawką wiedzy dla historyka, ale nie każda książka musi taką książką być. Na pewno warto przeczytać i na pewno jest to pozycja, która rewelacyjnie sprawdzi się jeśli chcemy dowiedzieć się czegoś o oblężeniu, a boimy się przytłoczenia mnogością dat, szczegółowych opisów kampani itp Ta książka tego z pewnością nie zrobi. Nie jest to ani wada, ani zaleta, a jedynie jej cecha. Dobra i ciekawa pozycja.
NiegdyśNatalia - awatar NiegdyśNatalia
oceniła na74 miesiące temu
Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika Michał Wójcik
Made in Poland. Wspomnienia żołnierza Kedywu Stanisława Likiernika
Michał Wójcik Emil Marat Stanisław Likiernik
W wielu muzeach, na przykład w Muzeum Powstania Warszawskiego, jest archiwum tzw. historii mówionej. Wywiady z powstańcami, z uczestnikami walk, z żywymi świadkami historii, która działa się na ich oczach. To najbardziej autentyczne świadectwo tego, jak przebiegały wydarzenia, o których uczymy się w podręcznikach. Relacje są, rzecz jasna, subiektywne, bo przecież nie każdy znał kulisy wydarzeń, nie zawsze autentyczny świadek znał prawdę z odmiennego punktu widzenia. Nie zawsze widział to, co działo się 100 metrów dalej lub za rogiem, nie zawsze wiedział, kto wydał rozkaz, kto zginął, a kto przeżył. Mimo to relacje te to bezcenny materiał dla historyków zajmujących się analizą tych wydarzeń. Wywiad Marata i Wójcika ze Stanisławem Likiernikiem z oczywistych względów można zaliczyć do tego rodzaju relacji. Likiernik to bohater AK, wieloletni żołnierz KEDYWu, uczestnik niezliczonych akcji sabotażowych, uczestnik powstania warszawskiego od początku do końca, świadek wielu wydarzeń znanych z kart opracowań historycznych. A przy tym przeżył, żył jeszcze długo, miał świetną pamięć, opowiadał ze swadą i bogactwem szczegółów. Przy tym poznał Emila Marata i Michała Wójcika i wygląda na to, że nie miał żadnych oporów przed odpowiadaniem na ich często bardzo dociekliwe pytania. Jeśli czegoś nie wiedział lub nie pamiętał, to mówił to bez ogródek. Jeśli o czymś nie chciał mówić, to oświadczał, że nie powie. A w życiu Likiernika było wiele elementów, które u niektórych budzą kontrowersje. Stanisław Likiernik pochodził z rodziny o żydowskich korzeniach, całkowicie zasymilowanej. Do tego stopnia, że jego ojciec był zawodowym żołnierzem, kawalerzystą, oficerem w II Oddziale Sztabu Generalnego, zresztą znakomitym gawędziarzem. Bardzo nietypowa biografia. Sam Stanisław Likiernik należał do harcerstwa. Toteż zdecydowanie odmówił rozmowy o swoim pochodzeniu, o tym, czy spotkał się z przejawami antysemityzmu itp. Jego kuzynem był Roman Mularczyk (Roman Bratny),pisarz, autor niezwykle popularnej powieści „Kolumbowie. Rocznik 20”, w której – opisał wiele faktów z życia kuzyna. A przy tym człowiek, który po wojnie opowiedział się po stronie władzy ludowej i z tego powodu odsądzany był od czci i wiary przez wielu prawdziwych Polaków. Którzy jednak powieść czytali, serial oglądali i używali określenia „pokolenie Kolumbów”, które weszło do języka potocznego. Ot, paradoks. Likiernik stanowczo odmawiał zgody na nazywanie go bohaterem. Przeciwnie, nie znosił bohaterszczyzny, wielkich słów, patosu i zadęcia. Swoje brawurowe akcje, wyrok na banschutzu o pseudonimie Panienka, zdobycie magazynów SS na Stawkach i wiele innych, określał na ogół jako zwykłą sprawę, a czasami jako skrajną głupotę, która tylko przypadkowo skończyła się szczęśliwie. Powstanie warszawskie spędził przez czas dłuższy w szpitalu, kilka razy dotkliwie ranny. Był świadkiem likwidacji szpitali, wybuchu czołgu-pułapki na Starówce przy ul. Kilińskiego, ewakuacji powstańców ze Starówki do Śródmieścia przez Ogród Saski, walk na Czerniakowie…. Jego życiorysu starczyłoby na kilka żyć. A jednocześnie odnosił się bardzo krytycznie do samego powstania, do głupoty i tromtadracji dowództwa, do bezmyślnego szafowania życiem uczestników walk. Brawura Okulickiego, chwiejność Bora-Komorowskiego, narwani i brak kompetencji Chruściela-„Montera” oburzały go do głębi. W powstaniu stracił większość przyjaciół, bardzo dzielnych ludzi, widział straszliwe skutki poniesione przez ludność cywilną. Uważał powstanie za skrajna głupotę, masakrę powstańców, największą klęskę narodową. Podobną ocenę powstania i jego dowódców podzielało wielu innych, z samym generałem Andersem na czele. Jednak na Likiernika spadła za to zmasowana krytyka. Mimo że jako bezpośrednio zainteresowany miał największe prawo do wypowiadania swoich opinii. Jak nikt. Wielu powstańców do końca życia uważało swój udział w walkach za najważniejsze wydarzenie życiowe. Mój ojciec, żołnierz batalionu Gustaw, również. Do końca zycia chodził na spotkania kombatantów, na cmentarz, spotykał się z kolegami i wspominali, wspominali. Ale takich chłopców i dziewczyny Likiernik rozumiał bardzo dobrze: całą okupację szykowali się do walki, chcieli bić Niemca nie patrząc na koszty. Sam bohater jednak brał udział w walce przez poprzednie kilka lat i nie była mu potrzebna taka porcja adrenaliny; tym bardziej mógł na chłodno ocenić sens powstańczego zrywu. I stawiał na zdrowy rozsądek, którego tu zabrakło. Dobrze, że przeżył. Dobrze, że nie zachował swoich wspomnień tylko dla siebie. Jeśli chcecie poznać historię z relacji uczestnika wydarzeń, wywiad z Likiernikiem jest dla Was nieoceniony. Polecam z całego serca!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na108 miesięcy temu
Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej Mira Jakowienko
Żona enkawudzisty. Spowiedź Agnessy Mironowej
Mira Jakowienko
Reporterska rekonstrukcja życia kobiety stojącej tuż obok władzy i terroru zapewniającego jej istnienie. Bohaterka to żona prominentnego oficera NKWD. Perspektywa spojrzenia z wnętrza domu, przez pryzmat prywatnego życia, czyni ten reportaż niepokojącym. Opowieść można podzielić na cztery części: przedrewolucyjna sielanka na południu Rosji, lata 20., życie u boku pierwszego męża. Nie kształci się, nie pracuje. Żyje życiem towarzyskim i strojami. Część trzecia to Mironow - miłość jej życia - czekista, wraz z którym przenosi się do Moskwy, później do Mongolii, w której jest on jednym z sowieckich namiestników i rok 1937 kończący idyllę. Ostatnia odsłona to lata 40. - kazachski łagier. Paradoks historii - żona oprawcy trafia do wnętrza systemu, choć z powodów dość błahych. Po śmierci Stalina uwolniona i zrehabilitowana resztę życia spędza na wspomnieniach o dawnym szczęściu. “Czerwona księżniczka” korzysta z przywilejów i żyje niczym carska arystokracja: jedzenie stroje, wczasy, zdaje się nie zauważać głodu, strachu. Mironow (nazywający się “psem Stalina”) przypomina opryczników z czasów Iwana Groźnego - narzędzie terroru służące umacnianiu absolutnej władzy i obdarzone wyjątkowymi przywilejami. Gotowy wykonać każdy rozkaz, włącznie z aresztowaniem żony. Mimo tego w jej opowieści cały czas pobrzmiewa mechanizm wyparcia. Nawet po XX zjeździe nie potrafi przyjąć, że jej ukochany mógł być katem. Najmocniej wybrzmiewają opisy przemocy, głodu, rzucone mimochodem, pomiędzy opisami dostatku, podróży, poczucia wyjątkowości. To studium moralności pokazuje jak niewiele potrzeba, by ze zwykłego człowieka uczynić beneficjenta maszyny terroru. Totalitaryzm nie kończy się na murach więzienia. Organizuje życie, wynagradza lojalność, tłumi nagrodą wszelkie wątpliwości.
mariuszowelektury - awatar mariuszowelektury
ocenił na81 miesiąc temu

Cytaty z książki Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji

Więcej
Douglas Smith Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji Zobacz więcej
Douglas Smith Skazani. Ostatnie dni rosyjskiej arystokracji Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne