rozwińzwiń

Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka

Okładka książki Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka autora Aleksander Wat,
Okładka książki Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka
Aleksander Wat Wydawnictwo: Nakładem Bronisławy Skra-Kamińskiej literatura piękna
36 str. 36 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
1920-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1920-01-01
Liczba stron:
36
Czas czytania
36 min.
Język:
polski
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka

Średnia ocen
7,3 / 10
9 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka

Sortuj:
avatar
569
275

Na półkach: ,

Absolutny geniusz słowa.
Z tego, krótkiego, utworu można wypisać dziesiątki cytatów i cieszyć się ich budową, brzmieniem, wieloznacznością.

Absolutny geniusz słowa.
Z tego, krótkiego, utworu można wypisać dziesiątki cytatów i cieszyć się ich budową, brzmieniem, wieloznacznością.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka na półkach głównych
  • 27
  • 23
  • 3
7 użytkowników ma tytuł Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka

Inne książki autora

Okładka książki Awangarda jest rewolucyjna albo nie ma jej wcale Marek Krystian Emanuel Baczewski, Miron Białoszewski, Bartek Biedrzycki, Zbigniew Bieńkowski, Marianna Bocian, Roman Bromboszcz, Jan Brzękowski, Stanisław Czycz, Tytus Czyżewski, Cezary Domarus, Stefan Flukowski, Darek Foks, Konrad Góra, Jerzy Górzański, Bruno Jasieński, Tymoteusz Karpowicz, Julian Kornhauser, Kuba Kozioł, Ryszard Krynicki, Jalu Kurek, Krystyna Miłobędzka, Stanisław Młodożeniec, Joanna Orska, Tadeusz Peiper, Julian Przyboś, Tadeusz Różewicz, Marcin Sendecki, Andrzej Sosnowski, Anatol Stern, Stanisław Swen-Czachorowski, Debora Vogel, Aleksander Wat, Adam Ważyk, Adam Wiedemann, Witold Wirpsza, Rafał Wojaczek, Bohdan Zadura
Ocena 7,7
Awangarda jest rewolucyjna albo nie ma jej wcale Marek Krystian Emanuel Baczewski, Miron Białoszewski, Bartek Biedrzycki, Zbigniew Bieńkowski, Marianna Bocian, Roman Bromboszcz, Jan Brzękowski, Stanisław Czycz, Tytus Czyżewski, Cezary Domarus, Stefan Flukowski, Darek Foks, Konrad Góra, Jerzy Górzański, Bruno Jasieński, Tymoteusz Karpowicz, Julian Kornhauser, Kuba Kozioł, Ryszard Krynicki, Jalu Kurek, Krystyna Miłobędzka, Stanisław Młodożeniec, Joanna Orska, Tadeusz Peiper, Julian Przyboś, Tadeusz Różewicz, Marcin Sendecki, Andrzej Sosnowski, Anatol Stern, Stanisław Swen-Czachorowski, Debora Vogel, Aleksander Wat, Adam Ważyk, Adam Wiedemann, Witold Wirpsza, Rafał Wojaczek, Bohdan Zadura
Okładka książki Zawrót głowy. Antologia polskich wierszy filmowych Mateusz Andała, Marek Krystian Emanuel Baczewski, Tomasz Bąk, Edward Balcerzan, Marcin Baran, Stanisław Barańczak, Kacper Bartczak, Miron Białoszewski, Miłosz Biedrzycki, Dominik Bielicki, Zbigniew Bieńkowski, Jacek Bierut, Wojciech Bonowicz, Piotr Bratkowski, Władysław Broniewski, Jan Brzękowski, Wojciech Brzoska, Andrzej Bursa, Maria Cyranowicz, Michał Czaja, Józef Czechowicz, Stanisław Czycz, Tytus Czyżewski, Cezary Domarus, Julia Fiedorczuk, Darek Foks, Konstanty Ildefons Gałczyński, Rafał Gawin, Zuzanna Ginczanka, Stanisław Grochowiak, Mariusz Grzebalski, Jacek Gutorow, Marcin Hamkało, Zbigniew Herbert, Jarosław Iwaszkiewicz, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Kamila Janiak, Piotr Janicki, Jerzy Jankowski, Jerzy Jarniewicz, Bruno Jasieński, Mieczysław Jastrun, Radosław Jurczak, Adam Kaczanowski, Tymoteusz Karpowicz, Bożena Keff, Piotr Kępiński, Barbara Klicka, Bartosz Konstrat, Szczepan Kopyt, Jakub Kornhauser, Julian Kornhauser, Ryszard Krynicki, Jalu Kurek, Ewa Lipska, Zbigniew Machej, Piotr Macierzyński, Tomasz Majeran, Natalia Malek, Jakobe Mansztajn, Paweł Marcinkiewicz, Maciej Melecki, Stanisław Młodożeniec, Andrzej Niewiadomski, Klara Nowakowska, Bronka Nowicka, Grzegorz Olszański, Antoni Pawlak, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Tadeusz Pióro, Lech Piwowar, Adam Pluszka, Marta Podgórnik, Jacek Podsiadło, Halina Poświatowska, Michał Pranke, Julian Przyboś, Tomasz Pułka, Maciej Robert, Tadeusz Różewicz, Tomasz Różycki, Robert Rybicki, Bartosz Sadulski, Marcin Sendecki, Jerzy Skolimowski, Rafał Skonieczny, Krzysztof Śliwka, Szymon Słomczyński, Antoni Słonimski, Dariusz Sośnicki, Andrzej Sosnowski, Anatol Stern, Dariusz Suska, Marcin Świetlicki, Anna Świrszczyńska, Wisława Szymborska, Maciej Taranek, Julian Tuwim, Witold Wandurski, Aleksander Wat, Adam Ważyk, Adam Wiedemann, Kazimierz Wierzyński, Wojciech Wilczyk, Agnieszka Wolny-Hamkało, Wacław Wolski, Wiktor Woroszylski, Maciej Woźniak, Grzegorz Wróblewski, Bohdan Zadura, Urszula Zajączkowska, Filip Zawada
Ocena 6,7
Zawrót głowy. Antologia polskich wierszy filmowych Mateusz Andała, Marek Krystian Emanuel Baczewski, Tomasz Bąk, Edward Balcerzan, Marcin Baran, Stanisław Barańczak, Kacper Bartczak, Miron Białoszewski, Miłosz Biedrzycki, Dominik Bielicki, Zbigniew Bieńkowski, Jacek Bierut, Wojciech Bonowicz, Piotr Bratkowski, Władysław Broniewski, Jan Brzękowski, Wojciech Brzoska, Andrzej Bursa, Maria Cyranowicz, Michał Czaja, Józef Czechowicz, Stanisław Czycz, Tytus Czyżewski, Cezary Domarus, Julia Fiedorczuk, Darek Foks, Konstanty Ildefons Gałczyński, Rafał Gawin, Zuzanna Ginczanka, Stanisław Grochowiak, Mariusz Grzebalski, Jacek Gutorow, Marcin Hamkało, Zbigniew Herbert, Jarosław Iwaszkiewicz, Genowefa Jakubowska-Fijałkowska, Kamila Janiak, Piotr Janicki, Jerzy Jankowski, Jerzy Jarniewicz, Bruno Jasieński, Mieczysław Jastrun, Radosław Jurczak, Adam Kaczanowski, Tymoteusz Karpowicz, Bożena Keff, Piotr Kępiński, Barbara Klicka, Bartosz Konstrat, Szczepan Kopyt, Jakub Kornhauser, Julian Kornhauser, Ryszard Krynicki, Jalu Kurek, Ewa Lipska, Zbigniew Machej, Piotr Macierzyński, Tomasz Majeran, Natalia Malek, Jakobe Mansztajn, Paweł Marcinkiewicz, Maciej Melecki, Stanisław Młodożeniec, Andrzej Niewiadomski, Klara Nowakowska, Bronka Nowicka, Grzegorz Olszański, Antoni Pawlak, Maria Pawlikowska-Jasnorzewska, Tadeusz Pióro, Lech Piwowar, Adam Pluszka, Marta Podgórnik, Jacek Podsiadło, Halina Poświatowska, Michał Pranke, Julian Przyboś, Tomasz Pułka, Maciej Robert, Tadeusz Różewicz, Tomasz Różycki, Robert Rybicki, Bartosz Sadulski, Marcin Sendecki, Jerzy Skolimowski, Rafał Skonieczny, Krzysztof Śliwka, Szymon Słomczyński, Antoni Słonimski, Dariusz Sośnicki, Andrzej Sosnowski, Anatol Stern, Dariusz Suska, Marcin Świetlicki, Anna Świrszczyńska, Wisława Szymborska, Maciej Taranek, Julian Tuwim, Witold Wandurski, Aleksander Wat, Adam Ważyk, Adam Wiedemann, Kazimierz Wierzyński, Wojciech Wilczyk, Agnieszka Wolny-Hamkało, Wacław Wolski, Wiktor Woroszylski, Maciej Woźniak, Grzegorz Wróblewski, Bohdan Zadura, Urszula Zajączkowska, Filip Zawada
Okładka książki Notatniki Adam Dziadek, Aleksander Wat, Jan Zieliński (historyk literatury)
Ocena 7,0
Notatniki Adam Dziadek, Aleksander Wat, Jan Zieliński (historyk literatury)
Aleksander Wat
Aleksander Wat
Polski pisarz i poeta z kręgu futurystów, pochodzenia żydowskiego. Był również tłumaczem literatury anglosaskiej, francuskiej, niemieckiej, rosyjskiej i radzieckiej. Współtworzył polski futuryzm – w 1919 współaranżował „pierwszy polski występ futurystyczny”. Urodził się w Warszawie 1 maja 1900 roku. Jego ojcem był Mendel Michał Chwat, erudyta, chasyd, zaś matką Rozalia z Kronsilberów. W latach 1911–1914 uczył się w rosyjskim gimnazjum rządowym, potem w Gimnazjum Jakuba Finkla, a następnie w Gimnazjum Rocha Kowalskiego, wraz z Anatolem Sternem, gdzie w 1918 roku zdał maturę. Zaraz po maturze podjął zamiar udania się do Rosji, aby wspomóc rewolucję, do czego jednak nie doszło. Studiował na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego w latach 1918–1920 i 1920–1926, gdzie znajdował się pod dużym wpływem profesora Tadeusza Kotarbińskiego. W czasie studiów związał się z poetami z kręgu futuryzmu dadaizującego, w tym roku ukazał się poemat JA z jednej strony i Ja z drugiej strony mopsożelaznego piecyka. W czasie wojny z bolszewikami wstąpił ochotniczo do wojska, pomimo otwarcie pacyfistycznych poglądów. Nie wziął udziału w walkach, stacjonował w Ostrowie Wielkopolskim (wraz z Jarosławem Iwaszkiewiczem). W latach 1921–1922 był redaktorem czasopisma „Nowa Sztuka”, a w latach 1924–1925 „Almanachu Nowej Sztuki”. W 1924 wstąpił do Związku Literatów Polskich, w 1926 przebywał w Paryżu. W tym samym roku ukazuje się jego opowiadanie Żyd Wieczny Tułacz, a także zbiór opowiadań Bezrobotny Lucyfer, poznaje się wówczas z Andrzejem Stawarem – znajomość ta zapoczątkowuje okres fascynacji marksizmem w życiu Wata. Na początku następnego roku, 27 stycznia, ożenił się z Pauliną Lew, nazywaną Olą. Wydawnictwo Rój publikowało jego przekłady dzieł m.in. Henryka Manna, Ilji Erenburga i Fiodora Dostojewskiego. W 1928 z okazji dziesiątej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości razem z Leonem Schillerem i Władysławem Daszewskim zorganizował widowisko sceniczne pod tytułem Polityka społeczna oparte na autentycznych materiałach krytyczne wobec stosunków panujących w fabrykach i polityki społecznej. W 1929 został redaktorem Miesięcznika Literackiego i kierownikiem Spółdzielni Wydawniczej „Tom”. Miesięcznik Literacki był pismem literacko-politycznym, głosem środowiska marksistowskich pisarzy i poetów, do których, oprócz Wata, zaliczali się: Władysław Broniewski, Stanisław Stande, Andrzej Stawar, Władysław Daszewski, Henryk Drzewiecki, Witold Wandurski, Jan Hempel, Bruno Jasieński i Leon Schiller. Pismo ukazywało się do lipca 1931 roku, jego żywot zakończyło aresztowanie dużej części zespołu, w tym Wata, 10 września 1931 roku. Wat spędził w więzieniu ponad 3 miesiące, na początku przy ul. Dzielnej, potem na Mokotowie. Kilka tygodni przed aresztowaniem, 23 lipca 1931 roku, urodził się jego jedyny syn Andrzej. Po wyjściu z więzienia i nieudanych próbach reaktywowania pisma rozpoczął pracę, jako kierownik literacki, w wydawnictwie Gebethner i Wolff. Tuż przed wojną, w maju 1939 roku, znalazł się na liście osób przeznaczonych do osadzenia w Berezie Kartuskiej. Po wybuchu wojny uciekł wraz z rodziną z Warszawy do Lwowa, gdzie w październiku rozpoczął pracę w „Czerwonym Sztandarze”. Wraz z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim, Władysławem Broniewskim, Aleksandrem Danem, Haliną Górską i Wandą Wasilewską wszedł w władze Komitetu Organizacyjnego Pisarzy Lwowskich, powołanego 13 października. Sześć dni później – 19 października – wyłoniono Komitet Organizacyjny Pisarzy Zachodniej Ukrainy, w którego skład wszedł Wat. 19 listopada 1939 roku podpisał oświadczenie pisarzy polskich witające przyłączenie Zachodniej Ukrainy do Ukrainy Radzieckiej. W styczniu 1940 został aresztowany wraz z Władysławem Broniewskim, Tadeuszem Peiperem i Anatolem Sternem we Lwowie przez NKWD w zorganizowanej prowokacji. Wkrótce w Czerwonym Sztandarze ukazał się artykuł uzasadniający aresztowanie trzech pisarzy pt. Zgnieść gadzinę nacjonalistyczną. W więzieniu przebywał do 20 listopada 1941 roku. Więziono go we Lwowie, Kijowie, Łubiance i w Saratowie, następnie zesłano do Kazachstanu. W Ałmaty odnalazł żonę Paulinę (Olę) Watową i 9-letniego wówczas syna Andrzeja. Był następnie delegatem regionalnym Rządu RP, odmówił przyjęcia obywatelstwa radzieckiego. Do Polski wrócił w 1946 r., staraniem głównie Adama Ważyka. Od czasu pobytu na Łubiance pozbawiony sympatii do komunizmu. W latach 1946–1948 pracował jako redaktor naczelny Państwowego Instytutu Wydawniczego (PIW),od grudnia 1947 zasiadał w zarządzie polskiego PEN Clubu. Publikował w „Kuźnicy”, „Odrodzeniu” i „Twórczości”. W okresie stalinowskim zaprzestał aktywnej działalności literackiej, w 1953 roku zapadł na ciężką chorobę zespół opuszkowy Wallenberga, którą leczył w Szwecji i południowej Francji. W 1957 opublikował tom Wiersze, za który otrzymał nagrodę „Nowej Kultury”. Kolejny tom Wiersze śródziemnomorskie wydał już na Zachodzie. Kilkanaście miesięcy pracował we Włoszech jako redaktor polskiej serii w mediolańskim wydawnictwie Umberta Silvy. W latach 1961–1963 przebywał we Francji, w Paryżu i Cabris. W 1964 roku objął posadę asystenta w Center for Slavic and East European Studies na Uniwersytecie Berkeley. Wtedy udzielił Czesławowi Miłoszowi serii biograficznych wywiadów, które ukazały się jako Mój wiek. W następnym roku powrócił do Francji, w celach terapeutycznych wyjeżdżał na Majorkę, gdzie napisał ostatni tom wierszy Ciemne świecidło. Przez cały ten okres nękały go ostre bóle głowy, z ich powodu 29 lipca 1967 roku popełnił samobójstwo poprzez przedawkowanie leków przeciwbólowych. Został pochowany na cmentarzu Les Champeaux w Montmorency. Siostrą Aleksandra Wata była aktorka dramatyczna Seweryna Broniszówna. O losach Aleksandra, Oli i Andrzeja Watów w czasie okupacji radzieckiej Lwowa i na zesłaniu do Kazachstanu opowiada film Wszystko, co najważniejsze (1992) Roberta Glińskiego. Watowi poświęcona jest piosenka Aleksander Wat (1987) Jacka Kaczmarskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Słowo o Jakubie Szeli Bruno Jasieński
Słowo o Jakubie Szeli
Bruno Jasieński
Autor ( 1901 - 1938 ),jego twórczość ewoluowała od skandalizującej poezji pełnej buntu, nonsensu i skandali do literatury socrealistycznej o silnym wydźwięku społecznym i komunistycznym, często poruszającej tematykę walki klasowej. Po opuszczeniu Polski zamieszkał w ZSRR gdzie stał się czołowym twórcą literatury socrealistycznej. Jakub Szela, ur. 1787 r. we wsi Smarżowa, żeby nie iść do wojska uciął sobie dwa palce u lewej ręki. Dwie ( trzy ? ) pierwsze żony zakatował na śmierć !!! Opinia we wsi posądzała go o obrabowanie i zabicie Żyda Maślanki. Mieszkańcy wsi wybrali go na deputowanego, czyli przedstawiciela chłopów w sporach z dworem, cieszył się wśród nich dużym posłuchem. W 1845 r . Szela przygotował nawet postulaty do władz proponujące uwłaszczenie chłopów. Od władz austriackich pobierał regularną pensję za szpiegowanie właścicieli dworów. Zaplanowaną na pierwsze miesiące 1846 r. insurekcję władze pruskie i rosyjskie szybko spacyfikowały siłami wojska i policji. Austriacy zrobili to samo rękami chłopów !!! Miejscowy starosta zezwolił Szeli na zabijanie, bez ograniczeń i z gwarancją bezkarności, przez jedną dobę !!! Po tym czasie tylko na okaleczanie, palenie dworów i doprowadzanie szlachty do cyrkułu. Płacono 5 florenów za zdrowego, 8 za okaleczonego i 10 ZA ZABITEGO !!! Siedziba cyrkułu w Tarnowie spłynęła krwią, bo doprowadzanych ziemian mordowano na progu starostwa. Po rabacji internowany w Tarnowie, odznaczony złotym medalem honorowym i wstęgą. Po dwóch latach został zesłany na Bukowinę gdzie dostał 30 - morgowe gospodarstwo i kredyt na budowę domu. Zmarł w wieku prawie 80 lat, nigdy nie okazał skruchy, ale zawsze skarżąył się na niewdzięczność władz austriackich. Do tej pory z jakiś szczurzych nor wychodzą apologeci Szeli. No cóż, życzę im żeby życie kopnęło ich tak jak autora książki... w 1938 r. został przez NKWD aresztowany i zamordowany !!! Książkę POLECAM, bo mimo wszystko to ważne dzieło w polskiej historii literatury !!!
ando - awatar ando
ocenił na814 dni temu
Wiersze Paul Éluard
Wiersze
Paul Éluard
Jak może wyglądać najwznioślejsza cząstka człowieka widziana oczami dadaisty? Czy miłość w jego wizyjnej liryce różni się czymś od tej spotykanej na co dzień? Być może wystarczy jedynie zacytować zdanie "Ciemność to tylko ja sam bądźcie bardziej jaśni" aby wyobrazić sobie, jak Paul Éluard zapala cały świat swoją miłosną twórczością. Bo jego miłość, chociaż wyrażona z niespotykaną nam współczesnym trudnością, potrafi układać się w surrealistyczne formy, nieznane wśród dzisiejszych poetów. Ona bazuje na "polach myśli", które kwitną gdzieś pomiędzy sypialnią a łonem natury. Musiałem włożyć wielki wysiłek aby chociaż troszkę zbliżyć się do objawienia tajemnicy, która do ostatnich chwil zwodziła mnie swoimi wykrętnymi uśmiechami. Dopuszczała mnie na wyciągnięcie ręki, żeby za moment oddalić się z efektem niezrozumienia. Jednak ta zabawa w ciuciubabkę z francuskim poetą opłaciła się, ponieważ zacząłem pojmować, czym jest jego pełen czułości i zmysłowy pamiętnik. Twórczość Paula Éluarda stanie się dla mnie nie tylko synonimem miłości. To będzie też przypomnienie zniszczonej Guerniki i warszawskiego getta. Poeta dość dobrze orientował się w dramatyzmie wydarzeń dziejących się na świecie i dość chętnie się do nich odnosił. Korzystał z okazji, aby opisać potwora narodzonego w sercu człowieka. Jego "W Warszawie mieście fantastycznym", dobitnie ukazuje twarze bez twarzy, zniszczone udręką bólu. Tu człowiek jest istotą martwą i niemyślącą, upodloną i w pętach. Éluard chce przemienić wszystko tak bardzo, żeby dać odpór śmierci. Pragnie aby "nadzieja tęczę układała z dróg". Spać i głęboko śnić to kolejne sformułowanie, będące istotą rzeczy tej wyabstrahowanej poezji. To prawo niewinności. To sedno wolności. To upodobanie do ufności. Jednak to nie jedyne filary postrzegania świata przez Paula Éluarda. Wszystko co napisał, nosi znamię samotności i nędzy istnienia. Zapach świata jest okrutny a błyski na niebie oznaczają okrucieństwo. W jego wierszach wyraźnie widać smugę symboli i aluzji. Refleksja stanowi fundament tej liryki, wyglądającej z zewnątrz jak psychiczny labirynt. Nabrałem sympatii do "legendarnej geografii spojrzeń", wydającej się pieszczotą w tym często smutnym otoczeniu. Paul Éluard nie udaje, że dobrze łączy siłę z delikatnością. Dla niego to jak czuły taniec, którego głównymi bohaterami są sentymentalne ciała. Proste i jednocześnie wyszukane, dawno znane i jednocześnie nieznane. Sprzeczności pod jego piórem urastają do rangi dobrze ze sobą współpracujących obrazów, zawartych w lirycznych snach. Domyślam się, że ten francuski twórca, wyśmienicie poznał mechanizmy rozpaczy jemu współczesnego świata. Aby go lepiej zrozumieć, włączył podświadome elementy do świadomego życia i przepisał w poezji dla wszystkich tych, którzy chcą lepiej zrozumieć egzystencję. W moich oczach jego liryka pozostała niedokończona. Tak jak człowiek, główny powód natchnienia Paula Éluarda.
czytający - awatar czytający
ocenił na78 lat temu
Poezje wybrane Stanisław Barańczak
Poezje wybrane
Stanisław Barańczak
Barańczak jest jednym z niewielu poetów, którzy do mnie trafiają właściwie w całości. O jego wierszach dowiedziałam się z Instagrama, więc po coś się jednak te internety przydają. W zbiorczym wydaniu jego twórczości, wydanym w 1990 roku przez Ludową Spółdzielnię Wydawniczą są jego poezje wybrane. Ale przede wszystkim jest jeden mój najulubieńszy wiersz pt. “Jeżeli porcelana to wyłącznie taka”. Barańczak mówi w nim o stracie, zmianach, końcach. Przypomina, że nic w tym życiu nie jest na zawsze, chociaż w dzisiejszych czasach dość łatwo ulec wrażeniu absolutnego bezpieczeństwa. ❄ Metafizyczna polityka Co ciekawe, ten niewielki-wielki zbiorek jest poprzedzony interesującym wstępem samego autora. Opisuje w nim m.in. podział na poezję “polityczną” i “metafizyczną”, i że jego przydzielają do tej pierwszej szufladki. A on się nie zgadza z tym podziałem jako sztucznym i sugeruje, że w jego “politycznych” wierszach jest dużo “metafizyki”, a sama poezja jest wyrazem uniwersalnego protestu przeciwko ”potędze pustych abstrakcji”. Wiersze Barańczaka faktycznie są wielowarstwowe i pod tymi dotyczącymi krzątania się w codzienności, opisuje elementy metafizyczne, życie, śmierć, ludzi, ich cele, słabości i plany. ❄ Poezja o zwykłym życiu Sporo jest wierszy o rzeczach prozaicznych: śniegu, pogodzie, zimie, kolejkach, tandecie, aresztowaniu i znalezionej przez milicję “tajemniczej” kartki na zakupy. Pisze głównie o życiu w PRL, ale i życiu po emigracji do Stanów Zjednoczonych, do których wyjechał na początku lat ‘80 i zdecydował w nich zostać. Widać zresztą tę zmianę zamieszkania w tym tomiku. Nie wiem, czy wszystkie wiersze są ułożone chronologicznie, ale większa część tak. Wraz z inną codziennością zmienia się to, co pisze. Czasami uderzają go różnice pomiędzy dwoma krajami, jak dwoma zupełnie innymi światami. To poczucie zmiany jest w jego poezji bardzo wyraźne. Lubię taką formę. Barańczak buduję poezję z elementów codzienności. Każe doceniać wszystko, nawet ten brudny śnieg i inne rzeczy, których zwykle nie zauważamy. Taka poezja sprawia, że mocniej zaciskam ręce na kierownicy rzeczywistości.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na93 lata temu
Księga ubogich Jan Kasprowicz
Księga ubogich
Jan Kasprowicz
W tej nieubogiej w treści Księdze nie tylko zbadano wrażliwe obszary życia ale posunięto się w jego opisywaniu do widzialnych, jednak trudnych do zmierzenia granic. Dlatego też człowiek, który stworzył jej zarys i na ponad stu kartach zawarł płynącą w wieczność rzekę, pokusił się o wypełnienie naszej wiedzy o ludzkiej doli, jak tylko się dało najlepiej. Jan Kasprowicz przestrzegł też czytających, żeby mieli uszy i oczy szeroko otwarte. Ponieważ wiernie przyswajając pozyskane z jego poezji emocje można tylko złożyć gdzieś na dnie swojego serca i nigdy do nich nie wracać. Natomiast kiedy się zdaje sprawę z lichości własnych opłotków sobie samemu i na dodatek trzeba z tym potem żyć przez kolejne kilkadziesiąt lat, to interpretacja pełnej sporów o egzystencję poezji nabiera nowego wymiaru. "Księga ubogich" ciągle tchnie świeżością a każda wyszukana w niej nowa fraza przypomina o lekkości dzieł mających tak wiele lat. Nadal można tu w szumie wody lub drzew odkryć coś, co świadczy o niesłychanej głębi przeżywanego przez nas świata. Pod skalną ścianą, nad górskimi stawami lub w ulewie zawarte może być coś okrutnego dla życia, które dręczone nieidealną fizycznością zgina się pod naporem swojej ziemskiej powłoki. Jednak w poezji Jana Kasprowicza, tak często odnoszącego się do kondycji duszy, zawsze znajduje się druga strona medalu. Bo dzięki pozyskanemu z jego wierszy emocjonalnemu bogactwu widać z opisywanych przez niego górskich perci znacznie więcej, niż moglibyśmy zobaczyć próbując samodzielnie zajrzeć za widnokrąg życia. Ta poezja zawiera trudne do wyobrażenia elementy twórczego zapału, który umiejętnie przedstawiony, może mieć zbawienny wpływ na odbiorców liryki polskiego poety. Nie dziwię się, że odurzony zapachem ziemi, na każdą odkrytą jej tajemnicę szeroko otwierałem oczy swojej duszy. To doświadczenie przypomina mi lek na wieczne nieukojenie, kiedy potrzeba doznania spokoju zostaje zaspokojona widokiem rozległych pól. W ich szerokości można zawrzeć najlepsze emocje, wynikające z poczucia wolności i właściwie rozumianego bezpieczeństwa. Ale czy pewność istnieje? W końcu wszystko opadnie i zgnije a ostatecznie dla nas zostaną tylko złudzenia. Kierując się tęsknotą za prawdą wiedziałem, że poezja Kasprowicza może pomóc mi ją uchwycić chociażby za mały rąbek. Ale to nie oznacza, że gdy stanę przed bramą wieczności, to będę w swym ręku trzymać już tylko same dobre karty. Na tym polega odczuwanie życia, o tym właśnie pisze Jan Kasprowicz, kiedy bardzo plastycznie przedstawia więdnięcie. Gdzieś w polu ktoś ostrzy kosę, w znoju lub w spokoju idzie po ścieżkach swojego losu. Ten obraz jest tak prawdziwy, że dzięki niemu można sobie wyobrazić towarzyszące ludziom stare wierzby przy domach, że wdowie ręce to również część tego wspólnego trudu. Takie chwile przynoszą przebudzenie i krzykiem prawdy wyrażają mglistą dal, właśnie dla nas jedyną osiągalną granicę. Zza której się nigdy nie wraca. Jan Kasprowicz nie walczy z twórczą pracą czasu a póki może, to rzuca pod stopy słońce i poświęca ludzkiej nędzy swoje wszystkie poetyckie umiejętności. Bo to poezja dla maluczkich, którzy zmuszeni przystawać z niedolą tego świata zadają pytania o to, zza jakiej rzeki nadejdzie dobry los, zza której góry wyłoni się szczęście? Swobodnej wyobraźni nie można skrępować, więc cóż mi pozostaje po spotkaniu z taką poezją? Wiara w lepsze jutro.
czytający - awatar czytający
ocenił na71 rok temu
Karmazynowy poemat Jan Lechoń
Karmazynowy poemat
Jan Lechoń
Rzadko się zdarza by w zbiorku poezji k a ż d y wiersz był arcydziełem - zwłaszcza, gdy chodzi o Autora, który nie skończył nawet 20 lat. Inna rzecz, że straszliwą pułapką dla twórcy jest sytuacja, gdy jego pierwsza rzecz jest tak genialna. Potem Lechoń też pięknie pisał, ale już nigdy na takie wyżyny się nie zdobył – zdaje się, że miał na tym tle straszliwe kompleksy (niezależnie od poczucia winy co do swej orientacji – dziś byłby jednym z tych zaszczutych - także za to, ze wiosnę chciał widzieć, nie Polskę…). Samobójstwo uznał za jakieś wyjście.. Wspaniała, tragiczna postać polskiej poezji. Ktoś kto nie zna takich wierszy z tego zbiorku, jak Herostrates, Piłsudski czy Pani Słowacka jest niestety kulturowym analfabetą… A te fragmenty nabierają waloru niepokojącej aktualności (Herostrates) Ja nie chcę nic innego, niech jeno mi płacze Jesiennych wiatrów gędźba w półnagich badylach; A latem niech się słońce przegląda w motylach, A wiosną - niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę. (Piłsudski) Wielkimi ulicami morze głów urasta I czujesz, że rozpękną ulice się miasta, Że Bogu się jak groźba położą pod tronem I krzykną wielką ciszą... lub głosów milionem. A teraz tylko czasem kobieta zapłacze... (Pani Słowacka) Ile tylko w tym Polski, tyle jest nam prawie, I mamy ją u siebie, nocą zachłyśnięci: Będziem mieli ją jutro, omdleli, pośnięci, Wsłuchani w granie świerszczów, leżąc na murawie. Pod żurawi studziennych skrzypienie miarowe, Oraz szczególnie mi dziś bliski… (Polonez artyleryjski) To artyleria nasza licha Dziś puka od świtania. Ani się pyta, kto dziś z nami Bateria wściekłej stali — ... To major Brzoza kartaczami w moskiewskie pułki wali.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na103 lata temu

Cytaty z książki Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Ja z jednej strony i ja z drugiej strony mego mopsożelaznego piecyka