
ArtykułyCzytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać488
ArtykułyLiteracki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1
ArtykułyNajpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3
ArtykułyPrzeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać3
Alicja w krainie zombie

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- Kroniki Białego Królika (tom 1)
- Tytuł oryginału:
- Alice in Zombieland
- Data wydania:
- 2013-09-25
- Data 1. wyd. pol.:
- 2013-09-25
- Liczba stron:
- 512
- Czas czytania
- 8 godz. 32 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788323890768
- Tłumacz:
- Jan Kabat
Powiedziałabym swojej siostrze: nie.
Nigdy nie błagałabym matki, by porozmawiała z ojcem.
Zasznurowałabym usta i przełknęła te nienawistne słowa.
Albo chociaż uściskałabym siostrę, mamę i tatę po raz ostatni.
Powiedziałabym, że ich kocham.
Żałuję... tak, żałuję"
Jej ojciec miał rację. Potwory istnieją… By pomścić śmierć rodziny, Alicja musi się nauczyć, jak walczyć z zombi. Nie spocznie, dopóki nie odeśle każdego żywego trupa z powrotem do grobu. Na zawsze.
Kup Alicja w krainie zombie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Alicja w krainie zombie
Zbieram się do napisania kilku słów o tej książce już od dobrych dwóch miesięcy. Nie będzie to zadanie łatwe, gdyż w słowniku dżentelmena brak słów potrzebnych, do wyrażenia emocji, które owe dzieło u mnie wywołało. Mimo to, jakoś postaram się tego dokonać. Minęło sporo czasu, emocje opadły, jakoś to będzie! Cóż, miejmy to już za sobą. Gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy, pomyślałem o cudownym potencjale, tkwiącym w połączeniu tajemniczości i groteski opowieści o Alicji, z groteską i kiczem wszelakich historii o Zombie - przed oczami stanęło mi cudowne połączenie American McGee's Alice i nastroju rodem z klipów Roba Zombie. Było to na tyle piękne, że bez żadnych wątpliwości książkę nabyłem (utwierdzony w tym wyborze średnią oceną na lubimyczytać - ta znacznie przekracza siedem gwiazdek). Rozochocony, wziąłem się więc za lekturę. I tutaj przyznać muszę, że jestem osobą, z natury szukającą pozytywów we wszystkim z czym się spotka. Często negatywnie wpływa to na obiektywne na cokolwiek spojrzenie... ale tak już mam - często widzę rzeczy lepszymi, niż są naprawdę. Zasada ta jednak nijak w przypadku Alicji się nie sprawdza. To pierwsza od kilku lat książka, której nie zdołałem przeczytać. Naprawdę starałem się. Moje nastawienie było jak najbardziej pozytywne... mimo wszystko nie dałem rady. Nie licząc przymusowych, szkolnych lektur, które najzwyczajniej w świecie ignorowałem, to jedyna książka, w całym moim niemalże trój-dekadowym życiu, której nie dokończyłem i dokończyć nigdy nie zamierzam. Okazało się bowiem, że zamiast mieszaniny kiczu, grozy i groteski, dostajemy tu powieść dla młodzieży, której bohaterka przeżywa typowe dla tego wieku wzloty i upadki, związane z funkcjonowaniem wśród rówieśników, pierwszymi fascynacjami i miłostkami... jednym słowem rzeczy wybitnie wręcz nieciekawe. Alicja nie przenosi się do żadnej Krainy Czarów (czy też Zombie),nie spotyka żadnego kota (a jedynie koleżankę o kocim usposobieniu),nie niesie z sobą zupełnie niczego wartościowego... To - na tyle, na ile zdołałem się wczytać - nijaka breja, złożona z rozdrobnionych emocji (które po ukończeniu 15-16 roku życia przestają być aktualne),zmieszanych z traumą spowodowana utratą rodziny (która jednak blednie, gdy w życiu Alicji pojawiają się prawdziwe problemy, na przykład konieczność zaimponowania rówieśnikom),niedookreślonymi do końca potworami... Wszystko wstrząśnięte, niemieszane, tworzy pomyje tak obmierzłe i okropne, że wypicie ich w całości jest rzeczą doprawdy niemożliwą. Gdyby ta książka była warzywem, byłaby brukselką wymieszaną z burakami. Gdyby była zespołem, była by Nickleback z gościnnym udziałem Crisa Martina z Coldplay. Gdyby była filmem, byłaby Szkołą uczuć. Brak mi słów. Od dziś, zawsze gdy będę czytał o wygódce Babci Weatherwax u Pratchetta i o wiszącej w niej książce, przed oczami zawsze będę miał okładkę tego dzieła. Mam oczywiście świadomość, że ewidentnie nie jestem targetem tego dziełka. Wpadło w moje ręce jedynie przez pomyłkę i jakieś błędne wyobrażenie o nim samym. Nieznośnie się sparzyłem. Droga osobo, czytająca te wypociny - jeśli nie chodzisz już do gimnazjum/szkoły średniej, naprawdę daruj sobie lekturę. Serio - TO PUŁAPKA! Jeśli jednak masz tych kilkanaście lat, i w podobnej literaturze się lubujesz, całkiem prawdopodobne, że spodoba Ci się ona. Decyzję o jej zakupie/lekturze przemyśl jednak dokładnie. Może można lepiej i ciekawiej spożytkować ten czas - zająć się na przykład nauką albo, w zasadzie, czymkolwiek innym. Nie obyło się jednak bez emocji, ale przynajmniej mam to już za sobą. Idę poczytać Lema. Dejcie spokój.
Oceny książki Alicja w krainie zombie
Poznaj innych czytelników
6309 użytkowników ma tytuł Alicja w krainie zombie na półkach głównych- Przeczytane 3 674
- Chcę przeczytać 2 570
- Teraz czytam 65
- Posiadam 1 194
- Ulubione 462
- Chcę w prezencie 116
- Fantastyka 49
- 2014 49
- Fantasy 43
- E-book 33
Tagi i tematy do książki Alicja w krainie zombie
Inne książki autora

Czytelnicy Alicja w krainie zombie przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Alicja w krainie zombie


Niezapomniane spotkanie z literaturą. Poznańskie Targi Książki już 8-10 marca 2024 roku
Cytaty z książki Alicja w krainie zombie
Dlaczego nie miałbym tańczyć?...Bo uważasz,że to głupie?...Coś,co pozwala chłopakowi dotykać wszędzie dziewczyny,nie jest głupie.To genialne.
Dlaczego nie miałbym tańczyć?...Bo uważasz,że to głupie?...Coś,co pozwala chłopakowi dotykać wszędzie dziewczyny,nie jest głupie.To genialne...
Rozwiń ZwińGdyby ktoś mi powiedział,że całe moje życie zmieni się między jednym uderzeniem serca a drugim,parsknęłabym śmiechem.Od szczęścia i tragedii,od niewinności do upadku?Żarty.Ale tyle wystarczyło.Jedno uderzenie serca.Mgnienie oka,oddech,sekunda-i wszystko co znałam i kochałam zniknęło.
Gdyby ktoś mi powiedział,że całe moje życie zmieni się między jednym uderzeniem serca a drugim,parsknęłabym śmiechem.Od szczęścia i tragedii...
Rozwiń ZwińUmieranie to jedyny sposób , by żyć naprawdę.
Umieranie to jedyny sposób , by żyć naprawdę.













































Opinie i dyskusje o książce Alicja w krainie zombie
Nie moja bajka... Niby fantastyka, ale taka bardziej w wersji paranormal romance.
Nie moja bajka... Niby fantastyka, ale taka bardziej w wersji paranormal romance.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna i lekka lektura.
Przyjemna i lekka lektura.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to pierwsza książka jaką przeczytałam i sentyment pozostanie na zawsze do tej serii. Nie zliczę ile razy ją czytałam bo oprócz tego, że zajmuje specjalne miejsce w moim sercu to do tego jest to świetna historia z super bohaterami i genialnymi wątkami romantycznymi jak i głównym motywem czyli zombie . Szczerze polecam 🥰
Jest to pierwsza książka jaką przeczytałam i sentyment pozostanie na zawsze do tej serii. Nie zliczę ile razy ją czytałam bo oprócz tego, że zajmuje specjalne miejsce w moim sercu to do tego jest to świetna historia z super bohaterami i genialnymi wątkami romantycznymi jak i głównym motywem czyli zombie . Szczerze polecam 🥰
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSKRÓCIĆ ICH O GŁOWĘ!
ALICJA W KRAINIE ZOMBIE to książka, do której uwielbiam wracać. Wiele lat temu skradła moje serce.
Życie w tej książce nie zawsze kończy się odejściem. Czasami człowiek powraca jako zła dusza wysysająca wszelką dobroć i życie z innych. Brzmi jak historia z innego świata? Być może. Właśnie tak poczuła się Ali po strasznym wypadku, po którym “wpadła do króliczej nory” i obudziła się świecie pełnym… zombie.
Ali straciła najbliższą rodzinę. Zamieszkała z dziadkami i zmieniła szkołę. Mogła żyć normalnie, spotykać się ze znajomymi, wracać wieczorami jak zwykła nastolatka, czego wcześniej nie miała. W szpitalu poznaje Kat — dziewczynę, która chodzi z nią do szkoły.
W nowej placówce poznaje grupkę osób, które rozumieją ją bardziej niż inni — w końcu też widzą… potwory. A z jednym z nich — Colem Hollandem — łączą ją tajemnicze wizje.
Nie chcę zdradzać nic więcej, bo moim zdaniem te książki są za dobre, żeby ich nie przeczytać. Bardzo mi się podoba, uwielbiam teksty, które w niej padają, te słowne walki między bohaterami, zabawne wyzwiska i niesamowita chemia między głównymi bohaterami, to jest coś, co uwielbiam w tej książce.
Jeżeli chcesz podążyć za Alicją do świata zombie, to musisz po prostu… wpaść do króliczej nory.
Pozdrawiam
Ewelina
SKRÓCIĆ ICH O GŁOWĘ!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toALICJA W KRAINIE ZOMBIE to książka, do której uwielbiam wracać. Wiele lat temu skradła moje serce.
Życie w tej książce nie zawsze kończy się odejściem. Czasami człowiek powraca jako zła dusza wysysająca wszelką dobroć i życie z innych. Brzmi jak historia z innego świata? Być może. Właśnie tak poczuła się Ali po strasznym wypadku, po którym “wpadła do...
[❓] Wracacie czasami do książek, które czytaliście lata temu?
„Alicja w krainie zombi”🧟♀️. Jakieś niespełna 10 lat temu ten tytuł wpadł mi w oczy przy poszukiwaniu ciekawych książek. Jako niezbyt ogarnięta nastolatka zdecydowałam się od razu zamówić całą trylogię.
🧟♂️Przeczytałam wówczas pierwszy tom i nie za bardzo mi się podobał. Dałam mu ocenę 3/10, a cała trylogia spoczęła w kartonie, czekając na lepszy czas. Właściwie to kilkukrotnie chciałam ją już nawet sprzedać, ale ostatecznie nigdy tego nie zrobiłam. I dobrze.
📦Jakiś czas temu, przeglądając moje pudło z książkami, wpadła mi w ręce „Alicja w krainie zombi”. Uznałam, że może warto dać tej serii drugą szansę?
🧠I tak zaczęłam czytać, z rezerwą, bo jednak wcześniej ta książka mi do gustu nie przypadła, ale też ze świadomością, że mój gust czytelniczy wskoczył na zupełnie inny poziom.
📚Nie żałuję ani minuty spędzonej nad tą książką. Chociaż czasami raził mnie wiek bohaterów względem tego, że zachowywali się tak dojrzale (ale to chyba problem nie jednej młodzieżówki). Bawiłam się super, jestem bardzo zadowolona z budowy postaci, wątków, przedstawienia traumy, z którą mierzyła się główna bohaterka.
🗓Dlaczego więc ok. 14/15 letniej mnie ta książka się nie spodobała? Cóż, wydaje mi się, że byłam za młoda by ją odpowiednio zrozumieć.
Jak to za młoda, skoro młodzieżówki są zwykle skierowane do takiej grupy wiekowej? Jak wspomniałam wyżej, postaci były bardzo dojrzałe jak na swój wiek, dodatkowo niektóre sugestie autorki mogły do mnie nie dotrzeć. No i jako 14/15 latka nie byłam fanką tego, jak moi rówieśnicy w książkach zachowywali się, jakby już wszystko o wszystkim wiedzieli (oprócz głównej bohaterki).
🧐Mam wrażenie, że w tym wypadku lepiej opłaciłoby się skierowanie książki do nieco starszego czytelnika niż chociażby 15 latkowie. Bo chociaż ta książka wówczas mi się nie podobała, to teraz, mając 22 lata, bawiłam się świetnie (wmawiając sobie, że bohaterowie mają po 18 lat, bo tak się zachowywali).
😍Ostatecznie, na ten moment książka otrzymuje ode mnie wysoką notę 8/10, a ja nie mogę się doczekać, aż przeczytam kolejny tom!
-Neerdie
[❓] Wracacie czasami do książek, które czytaliście lata temu?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Alicja w krainie zombi”🧟♀️. Jakieś niespełna 10 lat temu ten tytuł wpadł mi w oczy przy poszukiwaniu ciekawych książek. Jako niezbyt ogarnięta nastolatka zdecydowałam się od razu zamówić całą trylogię.
🧟♂️Przeczytałam wówczas pierwszy tom i nie za bardzo mi się podobał. Dałam mu ocenę 3/10, a cała trylogia...
To było coś totalnie zaskakującego! Sięgnęłam po tę książkę bez czytania opisu i bez żadnej wiedzy o niej. Początek był dla mnie mocno niezrozumiały, ale czym więcej czytałam tym bardziej zakochiwałam się w tej historii. Przeczytałam to w dwa dni, trochę zarywając nocki i nie mogę się doczekać aż pobiorę na czytnik resztę tej serii. Ta książka to jak na razie mój faworyt tej jesieni.
To było coś totalnie zaskakującego! Sięgnęłam po tę książkę bez czytania opisu i bez żadnej wiedzy o niej. Początek był dla mnie mocno niezrozumiały, ale czym więcej czytałam tym bardziej zakochiwałam się w tej historii. Przeczytałam to w dwa dni, trochę zarywając nocki i nie mogę się doczekać aż pobiorę na czytnik resztę tej serii. Ta książka to jak na razie mój faworyt...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo polecam
Bardzo polecam
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAlicja czekała prawie dekadę na mojej półce, aż dam jej szansę (winić za to zamierzam mój system losowania książek do czytania). W końcu jednak przyszedł ten dzień, że tom 1 miał znaleźć się w moich rękach... zanim jednak otworzyłam książkę, postanowiłam z ciekawości spojrzeć sobie na recenzje (zazwyczaj tego nie robię, ale nie miałam ochoty na czytanie w tamtej chwili, a potrzebowałam zaspokoić swoją ciekawość donośnie treści). Większość zarzutów przeciw książce brzmiały jak rzeczy, na które sama normalnie plułam w historiach, więc nie wyobrażałam sobie, że Alicja w krainie zombie mogłaby mi się podobać...
Jakie więc było moje zaskoczenie, kiedy początek książki nie tylko wciągnął mnie bardziej niż zakładałam nawet przy pozytywnym nastawieniu, a im dalej szłam w las, tym bardziej zastanawiałam się, czy ja i niektórzy recenzenci czytaliśmy tę samą książkę - i nie, nie chodzi o to, że coś się komuś nie podobało, co podobało się mnie, ale niektóre stwierdzane rzeczy zwyczajnie nie zgadzały się z treścią. Najbardziej nie zgadzam się ze stwierdzeniami:
- że Alicja próbuje zrobić z Cola "bad boya" - typ przewodzi czymś na wzór gangu; wali w gębę każdego, kto mu podpadnie; co chwilę jest wkurzony; rozkazuje, nie prosi; uważa, że ma jakieś prawa do Alicji bo mu się podoba; posiada tatuaże choć ma (jak się dowiedziałam dzięki części 2giej) 17 lat; nie wychodzi nigdzie bez broni... to jedynie garstka rzeczy, które moim zdaniem powinny klasyfikować go jako "bad boya";
- że to, w jaki sposób Alicja zachowuje się w szkole po tym, jakiej traumy doświadczyła, jest nierealistyczne - dziewczyna co raz wspominała na początku książki o swojej stracie, nie była w stanie wymówić imienia jednego z bliskich, bardzo wiele jej myśli prowadziło do tych, których utraciła... wiadomo, im dalej w las było tego mniej, bo uczyła się z tym żyć, jednak nadal było to pokazywane jako coś, co ją boli, co zawsze będzie ją boleć, a niektóre myśli odnośnie tej straty były naprawdę poruszające.
Przechodząc jednak (w końcu!) do samej książki to wow. Byłam mega pozytywnie zaskoczona tym, jak zaczyna się historia oraz tą nową wersją zombie... aż dowiedziałam się od przyjaciółki, że dla niej brzmi to podobnie do anime Bleach - z czym, niestety, się zgadzam. Koncept sam w sobie przestał więc być aż tak niesamowicie oryginalny, ale nadal był ciekawym spojrzeniem na zombie, które (w większości wypadków) nie różnią się między mediami w tak dramatyczny sposób. Do tego nie dostajemy wielu informacji od początku, jesteśmy bardziej karmieni ziarenkami informacji przez, no myślę, że dobre 3/4 książki, nim w końcu zrzucane są na nas wory faktów - i taki slow burn fabularny to jest dokładnie to, co uwielbiam, bo mam czas budować założenia o dalszych rozdziałach, kombinować, przyzwyczajać się do bohaterów, zadawać pytania co do ich prawdomówności... Pod tym względem było to bardzo ambitnie poprowadzone jak na młodzieżówkę i to sprzed ponad dekady.
Sama w sobie postać Alicji jest, przez większość czasu, bardzo fajną postacią. Dziewczyna próbuje się pozbierać po stracie, odnaleźć się w nowym środowisku z nowymi znajomymi, jednocześnie mając sensowne i adekwatne do wieku myśli. Często nawet łapałam się na tym, że choć wiadomym było, że czasem przemawiała przez nią taka nastoletnia burza hormonów i niepewności, to była w stanie uargumentować ją przed samą sobą w sposób, że podążałam za jej logiką i rozumiałam jej pobudki. Ponad to w dobry sposób jest wyjaśnione to, skąd pochodzą jej umiejętności walki, a co za tym idzie - nie jest w tym idealna; popełnia błędy, zostaje ranna i to nie raz... tylko czasem autorka zapominała, że postać nazywa się Alicja, a nie Mary-Sue, przez co nasza blodn protagonistka z czasem (oczywiście) była bardziej potężna, niż ktokolwiek sądził. Najgłupsza jest za to w towarzystwie Cola, wtedy prawie wszystkie komplementy, jakie mogłam o niej powiedzieć, przestają być walidacyjne. Przy nim zazwyczaj mocna jest tylko w gębie, chwilę się postawia, a potem daje się mu dotykać i o siebie dbać... Wątek ich uczucia jest dla mnie bezdennie nudny i bezpodstawny, patrząc na to, jak przez większość czasu ją traktuje.
Jak już mowa o Colu to O RETY KOTLETY. Już opowiedziałam nieco o tym, jakim "bad boyem" jest i nie ma tutaj w sumie wiele do dodania. Był archetypem, ale w jednym z gorszych znaczeń tego słowa, ponieważ, kiedy był z Ali, to wszystko wydawało się być na pokaz - momentami dosłownie miałam wrażenie, że próbuje się przed nią rozłożyć jak dywan, jednocześnie ją od siebie odpychając. Ale jedno muszę mu przyznać, albo raczej autorce za tak ciekawy fakt, który długo nad nami wisiał - a mianowicie to, że choć do czegoś zachodziło między nim a Alicją, nie był w stanie potwierdzić jej, że nic nie czuje do swojej eks... z którą mieszkał. Było to coś, czym dziewczyna (nic dziwnego) długo się zadręczała odnośnie jego uczuć i co czasem powodowało, że ona stawiała między nimi ścianę - albo raczej płotek, przez który Cole bez problemu przechodził. Generalnie nie podoba mi się jego wiecznie agresywna postawa i to, jakie 180 robił, byle tylko zająć się Alicją.
Nie można zapominać o Kat, która swoimi świetnymi tekstami od początku skradła moje serce. Rzadko kiedy postrzegałam ją, jako przesadzoną do stopnia przerzucania oczami (może dwa do trzech razy się zdarzyło),ponieważ była ona absolutną gwiazdą i kradła show za każdym razem, kiedy otwierała usta. Jej lojalność i szczerość (oprócz nieco dziwnego początku i zakończenia książki) wydawały się być naturalne, a nie pustymi słowami, którymi autorka kazała jej mówić... bo nie musiała. Kat po prostu sobą pokazywała, że Ali jest dla niej ważna i że ją wspiera. I już teraz zapowiadam, że jeśli pożegnamy się z Kat przed końcem serii (a jest taka szansa) to będę płakać i to rzewnymi łzami.
Ważną postacią do wspomnienia wydaje się też Justin, ale nie. Odmawiam. Jego wątek i postać są najbardziej śmieciowym aspektem tej historii i dosłownie wygląda tak, jakby był wciskany w fabułę na siłę butem.
Pokochałam też rolę, jaką w historii grali dziadkowe. Dawno nie czytałam młodzieżówki, gdzie opiekunowie po prostu bezgranicznie kochali swoją podopieczną i się o nią martwili... Oni się nawet uczyli mówić młodzieżowe słówka dla niej, żeby lepiej się komunikować z wnuczką! Starali się budować między nią a nimi most porozumienia, mimo to, że ona uważała, że muszą jej nienawidzić, bo przypominała im jej ojca, który odebrał im ich córkę... Naprawdę kochałam ich relację, robiło mi się ciepło na serduszku.
Sama w sobie fabuła, jak już wspominałam, jest definitywnie slow burnem i, znów się powtórzę, był to dla mnie wymarzony scenariusz. Szkoda tylko, że jakość historii była sinusoidą - raz było super, ciekawie, tajemniczo... a potem nagle niebo w historii o zombie, Cole mówiący ale nie mówiący pewnych rzeczy, Ali nie zachowująca się adekwatnie do sytuacji bądź zadająca, jakby się wydawało, niewłaściwe pytania... I tak w kółko, aż do ostatnich 30 stron - tam fabuła dosłownie się zrzygała. Nagle nałożono na nas z 4 czy 5 twistów na raz, ograniczając opisy tak bardzo, że zamiast znów mieć to samo poczucie zaciekawienia, co wcześniej, miałam wrażenie, że autorka zorientowała się, że została jej garstka stron na napisanie tego, co planowała na 100+ stron. Dosłownie nie było ani czasu zastanowić się, co się dzieje, dlaczego, jak, po co, na co... Rzeczy ogromnej wagi przychodziły i równie szybko odchodziły, niszcząc jakiekolwiek poczucie niepewności.
Ale skracając całą te paplaninę do tego, co najważniejsze - to naprawdę ciekawa książka, która nie potrafi się zdecydować, czy jest ciekawą fantasy młodzieżówką, stopniowo budującą fabułę klocek po klocku, czy może typowym romansem z "bad bojem" i blondynką, która przewraca mu w głowie, a do tego jest bardziej potężna niż ktokolwiek z ludzi trenujących dłużej od niej. Bez cienia wątpliwości polecam i zaraz zabieram się za kolejny tom!
A no i gdyby ktoś jeszcze miał wątpliwości - w sumie oprócz imienia Alicja i chmury w kształcie królika, to nie istnieją żadne nawiązania do Alicji w krainie czarów (a przynajmniej ja nic innego nie wychwyciłam z treści, bo tytułów rozdziałów nie liczę).
Alicja czekała prawie dekadę na mojej półce, aż dam jej szansę (winić za to zamierzam mój system losowania książek do czytania). W końcu jednak przyszedł ten dzień, że tom 1 miał znaleźć się w moich rękach... zanim jednak otworzyłam książkę, postanowiłam z ciekawości spojrzeć sobie na recenzje (zazwyczaj tego nie robię, ale nie miałam ochoty na czytanie w tamtej chwili, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka zaskoczyła mnie nie tyle budową świata, co stworzeniem nowej wersji zombi. Dzięki temu stała się dla mnie znośniejsza, a nawet całkiem przyjemna w czytaniu. A połączyć to z delikatnym romansem i życiem szkolnym daje nam całkiem zróżnicowaną, ale spójną książkę, która zatrzyma przy sobie czytelnika. Patrząc z perspektywy czasu, książka mogła się źle zestarzeć, jednak patrząc przez pryzmat roku wydania, całość wygląda naprawdę dobrze. Że tak powiem, baba z jajami, bad boy i idealna, sarkastyczna przyjaciółka to był przepis na idealną fabułę tamtych lat. Samo czytanie zabrało mnie w nostalgiczną wyprawę w przeszłość, kiedy to książki fantastyczne dla nastolatek nie były na aż tak wysokim poziomie, a przede wszystkim miały bawić, bez doszukiwania się błędów. Zdecydowanie polecam nastolatkom, mam nadzieję, że odkryją w tej książce coś dobrego, coś przyjemnego i będą się rozkoszować czytaniem. I pamiętajcie, to tak zwany romans paranormalny, one rządzą się swoimi prawami bycia prawie idealnymi pod względem romansu!
Pełna recenzja na blogu:
https://agu-w-sieci.blogspot.com/2024/07/czy-to-zombi-czy-to-duch-czyli-alicja-w.html
Książka zaskoczyła mnie nie tyle budową świata, co stworzeniem nowej wersji zombi. Dzięki temu stała się dla mnie znośniejsza, a nawet całkiem przyjemna w czytaniu. A połączyć to z delikatnym romansem i życiem szkolnym daje nam całkiem zróżnicowaną, ale spójną książkę, która zatrzyma przy sobie czytelnika. Patrząc z perspektywy czasu, książka mogła się źle zestarzeć, jednak...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to