rozwińzwiń

Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce

Okładka książki Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce autora Christopher R. Browning, 9788311091382
Okładka książki Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce
Christopher R. Browning Wydawnictwo: Bellona Seria: Brunatna seria - Narodziny zła historia
278 str. 4 godz. 38 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Brunatna seria - Narodziny zła
Tytuł oryginału:
Ordinary men
Data wydania:
2000-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2000-01-01
Liczba stron:
278
Czas czytania
4 godz. 38 min.
Język:
polski
ISBN:
9788311091382
Tłumacz:
Piotr Budkiewicz
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce



książek na półce przeczytane 4942 napisanych opinii 1561

Oceny książki Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce

Średnia ocen
7,7 / 10
150 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce

avatar
466
227

Na półkach:

Autor zaskoczył mnie mocno na plus. Spodziewałem się w głównej mierze opisu straszliwych wydarzeń z udziałem batalionów policji podczas 2WŚ. Tymczasem oprócz tego otrzymujemy także wielowątkową pracę na temat historycznych, społecznych i psychicznych warunków, które mogły sprawić, że „zwykli” ludzie podczas działań wojennych stają się mordercami i zbrodniarzami. Fascynująca lektura.

Autor zaskoczył mnie mocno na plus. Spodziewałem się w głównej mierze opisu straszliwych wydarzeń z udziałem batalionów policji podczas 2WŚ. Tymczasem oprócz tego otrzymujemy także wielowątkową pracę na temat historycznych, społecznych i psychicznych warunków, które mogły sprawić, że „zwykli” ludzie podczas działań wojennych stają się mordercami i zbrodniarzami. Fascynująca...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
653
167

Na półkach:

Poruszające. Wstrząsające.
I jeszcze milion innych przymiotników.
I bez oceny. Z wiadomych względów.

Poruszające. Wstrząsające.
I jeszcze milion innych przymiotników.
I bez oceny. Z wiadomych względów.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
24
7

Na półkach:

Wstrząsające dzieło.
Czytanie sprawiało niemal fizyczny ból.
Książka napisana jest w interesujący sposób, ale okropieństwa, które miały miejsce i są w niej opisane przyprawiają o mdłości.
Dla ludzi o mocnych nerwach.

Wstrząsające dzieło.
Czytanie sprawiało niemal fizyczny ból.
Książka napisana jest w interesujący sposób, ale okropieństwa, które miały miejsce i są w niej opisane przyprawiają o mdłości.
Dla ludzi o mocnych nerwach.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

946 użytkowników ma tytuł Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce na półkach głównych
  • 749
  • 189
  • 8
93 użytkowników ma tytuł Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce na półkach dodatkowych
  • 55
  • 18
  • 6
  • 4
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Christopher R. Browning
Christopher R. Browning
Christopher Robert Browning - amerykański historyk specjalizujący się w problematyce Holocaustu. Od 1999 roku profesor na Wydziale Historii Uniwersytetu Karoliny Północnej w Chapel Hill. Od 2006 roku członek Amerykańskiej Akademii Sztuk i Nauk. Autor wielu publikacji, m.in. znanej polskim czytelnikom monografii 101. Policyjnego Batalionu Rezerwy (Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i 'ostateczne rozwiązanie' w Polsce, 2000),w którym, jak udowodnił, służyli nie fanatyczni naziści, ale tzw. zwyczajni Niemcy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Przedziwna śmierć Europy Douglas Murray
Przedziwna śmierć Europy
Douglas Murray
Douglas Murray, brytyjski dziennikarz i analityk polityczny, napisał książkę, która dla jednych jest proroczym ostrzeżeniem, a dla innych kontrowersyjnym manifestem pesymizmu. Przedziwna śmierć Europy, oceniona przeze mnie na mocne 8/10, to lektura gęsta od faktów, napisana z niezwykłą elegancją, ale też przeszywająco chłodna w swoich konkluzjach. To jedna z tych pozycji, które niezależnie od poglądów politycznych czytelnika, zmuszają do wyjścia ze strefy komfortu i zmierzenia się z pytaniami o fundamenty zachodniej cywilizacji. Teza Murraya jest radykalna i wyłożona bez zbędnych eufemizmów: Europa, jaką znamy, popełnia samobójstwo. Autor argumentuje, że proces ten odbywa się na dwóch płaszczyznach. Pierwszą jest masowa, niespotykana wcześniej w historii migracja, która zmienia strukturę demograficzną kontynentu. Drugą, zdaniem Murraya znacznie groźniejszą, jest duchowa i kulturowa pustka, w jaką zapadł się Zachód. Autor twierdzi, że Europejczycy stracili wiarę w swoje tradycje, religię i sens własnego istnienia, co doprowadziło do stanu „egzystencjalnego zmęczenia”. Książka jest imponująca pod względem dokumentacji. Murray podróżuje do obozów dla uchodźców w Grecji i we Włoszech, rozmawia z politykami, ale też analizuje teksty filozoficzne i statystyki demograficzne. Jego styl jest błyskotliwy, pełen erudycji, a argumentacja prowadzona z chłodną, niemal matematyczną precyzją. Autor nie boi się wytykać hipokryzji europejskim elitom, oskarżając je o krótkowzroczność i lęk przed oskarżeniami o brak tolerancji, co jego zdaniem paraliżuje rzetelną debatę o przyszłości kontynentu. Najciekawsze fragmenty książki to te poświęcone „poczucie winy”. Murray analizuje, jak kolonialna przeszłość i zbrodnie XX wieku sprawiły, że Europa przestała wierzyć w legitymację własnej kultury. To właśnie ten brak wiary sprawia, że Stary Kontynent nie potrafi – lub nie chce – asymilować przybyszów, oferując im jedynie konsumpcjonizm zamiast wspólnych wartości. Autor rysuje wizję przyszłości, w której Europa staje się jedynie „muzeum” lub terytorium bez jasnej tożsamości. Nota jest wysoka, ponieważ Murray potrafi nazwać lęki, które wielu ludzi odczuwa, ale boi się wyartykułować w obawie przed społecznym ostracyzmem. To książka odważna i intelektualnie stymulująca. Jednocześnie ocena nie jest maksymalna, ponieważ autor momentami wpada w ton jednostronny. Choć jego diagnozy są oparte na faktach, Murray niemal całkowicie pomija pozytywne aspekty wielokulturowości czy zdolność demokracji do autokorekty. Jego pesymizm jest tak głęboki, że momentami wydaje się wręcz deterministyczny, nie dając czytelnikowi niemal żadnej nadziei na inny scenariusz. Przedziwna śmierć Europy to lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć napięcia targające dzisiejszą Unią Europejską. To książka bolesna, irytująca i fascynująca zarazem. Douglas Murray nie pisze po to, by przypodobać się komukolwiek; pisze, by wywołać wstrząs. Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z jego diagnozą „śmierci” kontynentu, trudno przejść obok tej argumentacji obojętnie. To ważny głos w debacie o tym, co właściwie sprawia, że Europa jest Europą i czy jesteśmy gotowi o to walczyć.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na825 dni temu
Mao. Cesarstwo cierpienia Torbjørn Færøvik
Mao. Cesarstwo cierpienia
Torbjørn Færøvik
Sama książka jest bardzo dobra. Tylko treść jest makabryczna. Mao był bowiem na wpół paranoikiem a na wpół człowiekiem o mentalności dziecka które to dziecko nigdy nie dorosło. Wielki naród liczący setki milionów obywateli musiał słychać rozkazów szaleńca a Mao miewał co chwile różne "ciekawe'' pomysły od pomysłu ''Gęstego siania ryżu'' co prowadziło sadzonki do zniszczenia po projekt wytapiania stali w domowych dymarkach (Przy zmuszaniu ludzi do oddawania do przetopienia swoich garnków patelni i rondli ) co w mniemaniu Wielkiego Sternika miało sprawić że produkcja przemysłowa Chińskiej Republiki Ludowej miała przewyższyć produkcję przemysłową Wielkiej Brytanii a nawet samych Stanów Zjednoczonych (Nie ma to jak mieć tak skromne plany) do tego Mao doprowadził do olbrzymich zniszczeń dorobku cywilizacji chińskiej w czasie rewolucji kulturalnej i masowego prześladowania wszystkich którzy dbali o dorobek tak wielkiej cywilizacji albo po prostu znali się na czymkolwiek poza ideologią Mao. Przewodniczący był przy tym przewidywalny jak stado piranii w sezonie godowym: W czasie destrukcyjnej antykulturalnej rewolucji poszczególne grupy czerwonej gwardii raz były potępiane a raz wspierane przez Mao co prowadziło do tego że zwolennicy Przewodniczącego rozwiązywali spory o kto jest bardziej wierny ideom Mao przy użyciu granatów noży i broni palnej a nawet broni ciężkiej. Na pewno życie pod rządami Wielkiego Sternika było "ciekawe'' w rozumieniu przekleństwa "Obyś żył w ciekawych czasach'' Mao doprowadził bowiem do największej klęski głodu w dziejach świata (Szacunki wahają się od 20 milionów ofiar do nawet 60 milionów ) poza tym każdy kto żył pod światła władzą Przewodniczącego nigdy nie mógł być pewien kiedy zostanie oskarżony przez Mao i o co ? Mózg Wielkiego Sternika był bowiem zupełnie nieobliczalny: Mao potrafił wydać rozkaz i nazywać zdrajcami tych którzy jego rozkaz wykonali. Dzieło norweskiego autora jest smutne: Gdyby działalność Mao była absurdalnym filmem komediowym to byłaby może bardzo zabawna ale to była tragedia której liczba ofiar była porównywalna z drugą wojną światową o ogromnych zniszczeniach dóbr kultury i upodleniu milionów tych co to przeżyli nie wspominając.
Aztek_Anonim - awatar Aztek_Anonim
ocenił na104 miesiące temu
Stalin. Terror absolutny Jörg Baberowski
Stalin. Terror absolutny
Jörg Baberowski
Stalinizm. Dyktatura przemocy „Stalin był mistrzem intrygi i igrania z władzą. Wygrywał przeciw sobie wysokich funkcjonariuszy partii, kazał zakładać podsłuch w ich mieszkaniach, kontrolować korespondencję i zawsze uprzedzał ruch, jaki zamierzali wykonać jego przeciwnicy. Przede wszystkim umiał wykorzystywać współpracowników, karierowiczów i ludzi o skłonnościach kryminalnych; wikłał ich w zbrodnicze intrygi, a przez to czynił ich swoim bezwolnym narzędziem”. O Józefie Stalinie napisano już naprawdę bardzo dużo. Właściwie każdego roku wychodzi jakaś nowa jego biografia. Nie powinno nas to dziwić – ludzie jego pokroju zawsze będą w centrum zainteresowania historyków. Jak to się dzieje, że jednostka słaba, w najlepszym razie przeciętna – tak jak Hitler i Stalin, zdobywa władzę absolutną w swoim państwie? W jaki sposób eliminuje swoich konkurentów? Jak przejmuje stery nad partią? Wreszcie, czym kieruje się w swoim postępowaniu? Czy na takie pytania można w ogóle odpowiedzieć? Tego ambitnego zadania podjął się Jörg Baberowski w swojej książce pod tytułem „Stalin. Terror absolutny”. Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka, w serii „Oblicza zła”. Autor jest profesorem historii, znanym z licznych publikacji na temat Rosji i Związku Sowieckiego. Na początek pewne ważne zastrzeżenie. Otóż książka ta w żadnym razie nie jest biografią Stalina. Myślałem, że jest to klasyczna biografia, jednak nie. Autor skupił się o wiele bardziej na systemie bolszewickich rządów. Systemie, który wprowadził Lenin, a udoskonalił Stalin. W tym sensie moglibyśmy publikację tę nazwać historią stalinizmu. Oczywiście Stalin zajmuje w książce ważne miejsce, ale autor stara się raczej objąć swym spojrzeniem całość rzeczywistości, a nie tylko osobę samego dyktatora. Bardzo wiele miejsca w publikacji poświęcone zostało „imperialnym przestrzeniom przemocy”. Po raz kolejny czytamy więc o Imperium Rosyjskim, o systemie carskich rządów i o ich upadku. Baberowski twierdzi, że były to warunki wstępne do zaistnienia stalinizmu i prawdopodobnie ma rację. Pisze także o rewolucjach i wojnach domowych, choć nie jest to akademicki wykład. W ogóle dobrze jest mieć elementarną historyczną wiedzę przed przystąpieniem do lektury tej książki. Sprawia ona bowiem wrażenie eseju, miejscami publikacji popularnonaukowej. Czasem brakuje zaś klasycznego wykładu historycznego, choć to być może tylko moje odczucia. Widać wyraźnie, że Baberowski kieruje swoją pracę do wszystkich, stąd też sporo miejsca zostało poświęcone bolszewickim rządom pod kierunkiem Lenina. Wreszcie po kilkudziesięciu stronach pojawia się nazwisko Stalina. Opisuje, w jaki sposób po śmierci Lenina przejął władzę w partii. Stalin był mistrzem politycznej intrygi. Dlatego właśnie zdołał przejąć władzę – wbrew okolicznościom. Nie przeszkodziły mu w tym ani testament Lenina, ani silna pozycja Trockiego i innych bolszewików. Józef Stalin nie był oczywiście w partii nieznany czy też bez żadnej pozycji – jednak nikt nie stawiałby na jego zwycięstwo nad Trockim. Tymczasem małymi krokami i budowaniem różnych sojuszy całkowicie podporządkował sobie partię. Następnie brutalnie rozprawił się z tymi, którzy pomogli mu wspiąć się na szczyt. Autor sporo pisze o masowym terrorze, jako o metodzie sprawowania przez Stalina władzy. Niestety niektóre wydarzenia wybrzmiały bardzo słabo – mam tu na myśli głównie II wojnę światową. Uważam, że Baberowski potraktował ten okres zbyt skrótowo. Lata powojenne zaś to już raptem kilka stron. W tym miejscu po raz kolejny powtórzę. Recenzowana książka nie jest biografią Józefa Stalina. Jeśli ktoś będzie czytał ją pod tym kątem, to się zawiedzie. Jest to raczej próba odpowiedzi na jedno pytanie: czym był stalinizm? Publikacja to studium terroru, jaki Stalin wprowadził w Związku Sowieckim. Był to terror absolutny, przed którym nie było ucieczki. Nikt nie mógł czuć się bezpiecznie. Polecam zainteresowanym tematem. Wojciech Sobański
Wojtek - awatar Wojtek
ocenił na611 miesięcy temu
Ciemność w południe Arthur Koestler
Ciemność w południe
Arthur Koestler
Dobrze napisana, mocna proza. Relacja więźnia politycznego sowieckiego aresztu śledczego. Postać ponoć wzorowana na osobie Bucharina (czerwone ścierwo które na własnej skórze doświadczyło tego, co samo zgotowało innym). Typowo sowieckie metody tortur i szantażu psychicznego i fizycznego (tego drugiego bohater książki akurat nie doświadczył). Ale, pierwsze ale, to co autor zawarł na kartach książki, nie dziwi mieszkańca Czechosłowacji, Rumunii, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Węgier itd. Dziwi, tu drugie ale, samego autora - Arthura Koestlera. Parę słów na jego temat. Kolejny zachodni lewak (Anglik),zachwycony pierwszym państwem robotniczo-chłopskim i jego elitą (Stalin i jego dwór). Cóż więc robi? Jedzie do tego wyśnionego raju i trafia za kraty (oczywiście szpiegostwo). Spędza tam 3 miesiące, czekając jak sam pisał, dnia kiedy dostanie kulę w potylicę (po uprzednim wybiciu zębów i wyrwaniu wszystkich paznokci). Dzięki wstawiennictwu przyjaciół zostaje zwolniony (sic!),ale, to już trzecie ale, miłość do komuny trwa w najlepsze. Kolejny etap życia to udział jako korespondent wojenny w Hiszpanii. I tu drugie otrzeźwienie. Do tego tępego łba trafia wreszcie że walczący o lepsze jutro prości Hiszpanie (republikanie to nie byli komuniści),są tylko narzędziem w rękach sowietów i międzynarodowych bojówek komunistycznych, którzy chcą z tego kraju zrobić swoją czerwoną kolonię. Wraca do Anglii i swej lewackiej gazetki, ale wciąż jeszcze nie do końca wyleczony z komuny (z komunizmem jest jak z chorobą weneryczną, nie da się jej do końca wyleczyć, można ją co najwyżej podleczyć). Dużo o autorze książki, naprawdę dobrej i wartej polecenia, trochę mniej o samej książce, ale to specjalnie. Starsi czytelnicy wiedzą dlaczego, bo tego doświadczyli mniej lub bardziej, młodszych odsyłam do bogatej literatury tego okresu. Sam autor ponoć pod koniec życia wyleczył się z czerwonej zarazy, ale (znów ale, tym razem ostatnie),dla mnie nawrócony komunista to tyle samo co nawrócony pedofil. Wyrządzony szkód nie da się odwrócić. To jak zwykle moja prywatna opinia z którą można polemizować Pozdrawiam serdecznie
Michał Kozaczewski - awatar Michał Kozaczewski
ocenił na67 miesięcy temu
Tragizm polityki mocarstw John Mearsheimer
Tragizm polityki mocarstw
John Mearsheimer
Wspaniała pozycja uzupełniająca wiedzę dla każdego, kto chce sam, nie poddając się ogólnie wylewającej się propagandzie, wyrabiać sobie opinię na temat różnych wydarzeń politycznych, których teraz przecież nie brakuje. A, o czym jestem przekonana, jest to niemożliwe bez znajomości historii i rządzących nią mechanizmów, z których kilka jest tutaj wspaniale opisanych... Książka jest bardzo obszerna, czytało mi się ją trudno, choć pisana jest językiem przystępnym i zrozumiałym. Częste powtórzenia, za które niektórzy książkę krytykują, nie są dla mnie wadą – sprzyjają lepszemu zapamiętaniu poruszanych zagadnień. We wprowadzeniu autor ogólnie je objaśnia, by potem przejść do bardziej drobiazgowej analizy. W kolejnych rozdziałach definiuje potęgę (potencjalną i militarną),wyjaśnia jak ją mierzyć, odpowiada na pytanie: dlaczego państwa dążą do hegemonii i rywalizują o potęgę, opisuje strategie stosowane przez mocarstwa w celu jej zwiększenia i zachowania , w prosty sposób tłumaczy, kiedy mocarstwa decydują się na bezpośrednią konfrontację z rywalami, a kiedy wolą przerzucić odpowiedzialność na inne. A wszystkie teorie potwierdza analizując wydarzenia z przeszłości, co czyni książkę tym bardziej interesującą, gdyż równocześnie jest lekcją przypominającą najważniejsze z nich (m.in. epoka wojen napoleońskich, bismarckowskie, wilhelmińskie i hitlerowskie Niemcy, okres zimnej wojny). Ostatni, szczególnie interesujący wg mnie, rozdział poświęcony jest wzrostowi potęgi Chin oraz próby odpowiedzi na pytanie czy może on przebiegać w sposób pokojowy - zważywszy, że książka została napisana sporo lat temu, już dziś możemy zobaczyć, na ile teorie Johna Mearsheimera okazują się trafne, niestety... ...i właśnie również dlatego bardzo ją polecam nie tylko wszystkim wielbicielom historii, ale i tym, którzy po prostu lubią rozumieć, jak działa świat wokół nich.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na87 miesięcy temu
Hitler. Narodziny zła 1889-1939 Volker Ullrich
Hitler. Narodziny zła 1889-1939
Volker Ullrich
„Hitler. Narodziny zła 1889-1939” autorstwa niemieckiego historyka Volkera Ulricha to jedna z tych książek, obok których nie sposób przejść obojętnie. Książka została wydana w ramach cyklu „Oblicza zła”. Dotychczas przeczytałem dwie pozycje z tego cyklu: „Mao. Cesarstwo cierpienia” i Lenin Dyktator, obydwie bardzo mi się podobały i wzbogaciły moją wiedzę na temat historii Rosji i Chin XX wieku. W przypadku biografii Adolfa Hitlera, napisanej przez niemieckiego historyka (czynnie zaangażowanego w działalność CDU/CSU),miałem pewne obawy co do jego obiektywizmu. Po lekturze mogę stwierdzić, że autor surowo ocenił postawę zarówno swoich rodaków, jak i elit rządzących w ówczesnej Europie. Ponadto styl oraz oprawa graficzna tej biografii sprawiają, że nie czuje się zmęczenia, czytając 967 stron tomu I. Na kartach książki Ulricha czytelnicy śledzą losy Adolfa Hitlera od jego narodzin przez dzieciństwo, młodość, objęcie stanowiska kanclerza i ustanowienie w Niemczech państwa totalitarnego. W kolejnych rozdziałach autor ukazuje wydarzenia, które jego zdaniem wpłynęły na ukształtowanie się osobowości przyszłego „Führera”: nieprzyjęcie do Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu, przeżycia wojenne podczas I wojny światowej oraz nieudany pucz z 1923 roku. W poszczególnych rozdziałach książki autor opisuje również życie prywatne Hitlera, m.in. jego relacje z kobietami, podejrzenia o homoseksualizm, różne prace, które podejmował po zakończeniu „Wielkiej wojny”, a także codzienną dietę i zainteresowania. W moim odczuciu najciekawszymi rozdziałami były te, które opisują założenia polityki antyżydowskiej przed i po objęciu władzy w Niemczech. Autor nie szczędził opisów szykan i pogromów, jakie spotkały Żydów oraz Niemców, którzy ich bronili. Stawia kilka śmiałych tez mających wyjaśnić bierność niemieckiego społeczeństwa w tej kwestii, obarczając winą zarówno prezydenta Paula von Hindenburga, jak i rządy sprawujące władzę w Republice Weimarskiej w latach 1918-1933. Jego zdaniem, wskutek nieudolnej polityki wewnętrznej stworzono podatny grunt dla rozwoju dwóch skrajnych nurtów ideologicznych w Niemczech: komunizmu i narodowego socjalizmu. W konsekwencji doprowadziło to do demokratycznego przejęcia władzy przez Adolfa Hitlera i NSDAP (na drodze koalicji z konserwatywnym DVP). Szczególnie zszokowało mnie, w jaki sposób Niemcy, dzięki pieniądzom i różnym koncesjom, kupowały sobie przychylność zagranicznych mediów oraz osobistości ze świata sportu, aby te przymykały oczy na prześladowania w okresie przed i po zimowej oraz letniej olimpiadzie w Niemczech w 1936 roku. Warto również wspomnieć, że na końcu książki znajduje się bardzo bogata bibliografia, obejmująca zarówno źródła archiwalne, jak i materiały znajdujące się w prywatnych kolekcjach.
Książkowa_Wieża - awatar Książkowa_Wieża
oceniła na101 rok temu
Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata Jürgen Osterhammel
Historia XIX wieku. Przeobrażenie świata
Jürgen Osterhammel
XIX wiek_tam się wszystko zaczęło_czyli co? Jurgen Osterhammel dał nam...cegłę, bodaj 2-3 kg albo 1231 stron. Czy to wystarczy, by zamknąć jeden wiek w jednej książce? Co właściwie dostajemy? Co się zmieniło, gdy zasypiały w 1775 lub 1788 roku, a budzimy się w 1922 albo 1946? Czytałem „Historię XIX wieku. Przeobrażenie świata” na wyrywki, po łebkach, jednak powoli i dokładnie(da się inaczej?). Dzisiaj nazywamy te zmiany i nową epokę „antropocenem”*, a to, co było wcześniej zaś zwiemy wczesną nowoczesnością(modernity lub z polska nowożytnością),a niektórzy zwą „długim średniowieczem”(Le Goff**). Co się działo „między”, opowiada ta książka. Książka jest o procesach, nie o wydarzeniach, nauki, do których jest jej bliżej to socjologia i antropologia, nie zaś polityka rozumiana, jako opis wydarzeń. Inny opis XIX wieku, który trąci myszką, ale jest „wielką narracją” to dla mnie Eric Hobsbawm i jego trylogia o wieku rewolucji, kapitału i imperiów(1789-1918)*** Jak pisze sam autor, książka jest portretem epoki. Jest to pierwsza epoka globalna, gdzie załamaniu lokalnych ośrodków politycznych towarzyszy powstawanie imperiów. Pomimo poszerzonych horyzontów myślenia było to też epoka nacjonalizmów i państw narodowych, a nie tylko socjalistów i kosmopolitów. Książka niemieckiego autora unika europocentryzmu, pokazuje prawdziwie globalną historię, mimo wszystko zastrzega, że „żadne, bowiem inne stulecie nie było tak europejskie”. Europa stanowiła siłę, wpływ i wzorzec. Jest to ważne, bo książka nie idzie w badanie tego, czy Zachód jest lepszy od reszty świata****, ale jak poszczególne dziedziny życia społecznego różniły się w różnych regionach. Pomimo profesjonalizacji historii( a więc badaniu szczegółów) autor chciał napisać big history, historię powszechną(globalną). Autor nie patrzy na Anglię, czy Indię, ale przez tematy, patrzy na „świat”. Mamy kolejne wielkie dzieło inspirowane socjologią historyczną(Koselleck),gdzie przedmiotem badania są migracja, ekonomia, polityka międzynarodowa i nauka(niestety, jako instytucja, nie jako osiągnięcia naukowe typu Darwin, czy Maxwell). Z tej perspektywy, pisze autor, wiek XIX raz jest „prehistorią teraźniejszości”, raz „zagubioną Atlantydą”. Kilka pasażów: 1. Wiktorianizm i jego wpływ na nasze postrzeganie świata. Od Sherlocka Holmesa, po Verne’a, Darwina i In. wielkich(elity). Wszyscy oni są postrzegani jako gentelmani w garniturach. 2. Różne pamięci: dla Chin XIX wiek jest zadrą, dla USA początkiem wielkości. 3. Ząb czasu: XIX wieczna architektura przemysłowa uległa szybszemu rozkładowi niż średniowieczne budowle. 3. Statystyka. To w XIX wieku powstał „statystyczny obywatel” jeden z wielkich mitów współczesności. Zaczęto badać „populacje”, znajdywać „korelacje”, znano wielu „zbieraczy danych”, a wyciągnięte wnioski zmieniały rzeczywistość. „To statystyka stworzyła Włochy”. 4. Kiedy był XIX wiek? „O cóż innego może chodzić jak nie o zawartość odcinka czasu między 1801, a 1900 rokiem?”, jak dzielić czas, po co nam epoki? Może lepiej mówić o „starej Europie”(800-1800)? 5. Idea postępu a cykle. Czy historia to wyścig? „Świat podzielił się na tych, co mają zegarki i tych, którzy ich nie mają”. „Demokratyzacja zegarka kieszonkowego uczyniła z punktualności cnotę”. Paradoksalnie mierzenie czasu wydłużyło czas pracy(s.106). 6. XIX wiek to również rewolucja prędkościowa. „Czas siodła” minął w połowie stulecia, a wraz z nim nastąpiła „denaturalizacja doświadczenia czasu” i „maszynowe przyspieszenie”. 7. W XIX wieku zamknięto epokę odkryć, wraz z zdobyciem bieguna południowego(Amundsen). 8. Rosyjska ambiwalencja: poszukiwanie Europy i ucieczka przed nią(s. 128). 9. „ta intelektualnie ambitna ciekawość świata zewnętrznego była w epoce wczesnej nowożytności specjalnością Europejczyków”, tylko w Europie powstała „orientalistyka”, o początkach badań nad Okcydentem w Azji można mówić na przełomie XIX/XX wieku. 10. „Międzynarodowa wspólnota badaczy” powstała w XIX wieku, dwa modele: angielski gentelman i niemiecki fachowiec(s.1065). Na koniec subiektywna lista pojęć powstałych w XIX wieku: kolonie karne, opinia publiczna, obiektywizm, górnicy, reportaż, dziennikarz, plantacja, kolej, higiena, dom towarowy, konsument…jest tego tyle, że aż dziw bierzę, że „zabory” przesłaniają nam tak XIX wiek. Dla polskiego(może lepiej byłoby napisać lokalnego czytelnika, ale jako że jesteśmy obywatelami RP, albo i nawet Polakami to dla polskiego) czytelnika, zamkniętego w „zaścianku”(w kulturze lokalnej) książka przedstawia „ogrom”, jeśli nie „ciężar” wiedzy o innych „światach”. „Bogactwo” tych światów może spowodować mętlik w głowie(relatywizm),a może także odciąć „kołtuna”(lokalny światopogląd). Przypominam na koniec o pięknej książeczce polskiego historyka***** Wydaje się jednak, że między historią lokalną(powstania),a historią globalną(rewolucje przemysłowe) istnieje związek, który żadna historia nie potrafi uchwycić, a jedynie może nam go „przybliżyć”. Oto macie Państwo przed sobą „przybliżenie” jednej z najważniejszych epok w dziejach ludzkości. Trzeba tylko przeczytać! * https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5047865/antropocen-szanse-i-zagrozenia ** https://lubimyczytac.pl/ksiazka/6731/dlugie-sredniowiecze *** https://lubimyczytac.pl/autor/35984/eric-hobsbawm **** https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5027305/cywilizacja-zachod-i-reszta-swiata ***** https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4948223/polska-nowoczesnosc-genealogia
prej7 - awatar prej7
ocenił na92 lata temu
Samobójstwo Europy. Wielka wojna 1914-1918 Andrzej Chwalba
Samobójstwo Europy. Wielka wojna 1914-1918
Andrzej Chwalba
14/2026 Pierwsza wojna światowa znajduje się w cieniu swojej następczyni. I nie można się temu dziwić. W latach 1939-1945 wszystko było niestety największe i najbardziej krwawe. Jednakże nie można zrozumieć II wojny światowej bez zapoznania się z historią Wielkiej Wojny, bo dwadzieścia lat, które je dzielą to tak naprawdę pauza, która dzieli jeden długi konflikt na dwie części. Zresztą w 1919 po konferencji pokojowej w Paryżu Ferdinand Foch, marszałek Francji podczas I wojny światowej popisał się wielką przenikliwością i stwierdził, że: „To nie pokój, lecz zawieszenie broni na dwadzieścia lat”. „Trafił” wręcz idealnie. Osobnym aspektem jest, iż wojna z lat 1914-1918 położyła podwaliny pod wiele wynalazków, które miały kluczowy skutek dla biegu nie tylko wojen, ale cywilizacji ogólnie. Czy to jeśli chodzi o medycynę, politykę czy gospodarkę wiele zjawisk, które nas otacza było stworzone na potrzeby prowadzenia wojny totalnej, nieznanej jeszcze do początków XX wieku. Tytuł książki uważam za o tyle adekwatny, bo po zamachu w Sarajewie na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda Habsburga, tak naprawdę Europa popełniła samobójstwo i już nigdy później nie była tak wielka, jak na początku 1914 roku... *** Książka Andrzeja Chwalby jest kompleksowym opisem wszystkich aspektów Wielkiej Wojny. Od zmagań na wszystkich frontach wojny na lądzie, przez raczkujące lotnictwo, marynarkę wojenną, wojnę wywiadów aż po skutki dla społeczeństw poszczególnych państw. Wszystkie te historie są okraszone świetnym piórem Autora i bardzo przyjemne w odbiorze. Jest to jedno z lepszych opracowań podejmujących tematykę I wojny światowej na naszym rynku wydawniczym, zarówno jeśli chodzi o treść, jak i sposób podania informacji.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na84 dni temu
Za żelazną kurtyną. Ujarzmienie Europy Wschodniej 1944-1956 Anne Applebaum
Za żelazną kurtyną. Ujarzmienie Europy Wschodniej 1944-1956
Anne Applebaum
📦 Zdejmuję z półki (i z siebie kurz) 💡 🧨 Żelazko idei – Totalitaryzm S.A. wersja eksportowa 🧨 📖 Gdyby istniała instrukcja obsługi do tworzenia totalitaryzmu, Applebaum by ją napisała – i zrobiła to właśnie tutaj. Za żelazną kurtyną to nie historyczna ramotka do zaliczenia na kolokwium. To chirurgiczny reportaż z momentu, gdy społeczeństwa przestają oddychać samodzielnie, a zaczynają „żyć w kłamstwie”, jak pisał Havel. 🚫 Od Łodzi po Lipsk – nie ma tu egzotyki, jest za to znajomy chłód: radio staje się tubą ideologii, kobiety zamieniają chleb z zupą na „uświadamianie kobiet w duchu Planu Sześcioletniego”, harcerze wchodzą w marszowy krok nowego człowieka, a wolne wybory są, dopóki wynik się zgadza. 📦 Applebaum bierze pod lupę trzy kraje – Polskę, NRD i Węgry – ale pisze tak, jakby składała z nich uniwersalny mechanizm. To właśnie w tej różnorodności – religijnej, językowej, ustrojowej – widać najbardziej, jak bardzo sowiecki model był kopiuj–wklej dla każdego. 🎭 Reżim nie potrzebował wierzących. Potrzebował konformistów. Potrzebował tych, co staną w kolejce po bilet na spektakl propagandowy, nawet jeśli wiedzą, że aktor gra źle, a scenariusz jest do kitu. I to właśnie ci ludzie są bohaterami tej książki – ci, którzy musieli udawać, milczeć, patrzeć w bok. 📉 I choć totalitaryzm miał być maszyną idealną, Applebaum pokazuje, że to była maszyna rozpadająca się od początku. Mechanizm działał, bo zastraszał i rozkładał życie społeczne na atomy. Ale nie wytworzył wiary – tylko strach, poczucie absurdu i nieustannego „czy oni to naprawdę tak serio?” 🧪 Autorka nie zostawia złudzeń: to nie była spontaniczna rewolucja ludu. To był eksperyment laboratoryjny z centralnym planowaniem emocji, myśli i lojalności. Nie wyszedł. Ale odcisnął piętno – na strukturach, pamięci i języku. 🔊 I jeszcze jedno: Applebaum nie pisze o przeszłości jak o zamkniętym rozdziale. Każe się przyglądać, jakim językiem dziś mówi władza, kto pisze podręczniki i jak łatwo „dobro ludu” zamienia się w kontrolę, a „wolność słowa” w lojalność wobec linii. 📈 Dla mnie: 9/10 - książka, która pokazuje, że totalitaryzm nie spada z nieba. Wchodzi drzwiami, przez radio, przez szkołę, przez związki zawodowe – a potem siedzi przy twoim stole i pyta: czy jesteś z nami, obywatelu? 👁 Kilka spojrzeń w lekturę 👁 🧵 Społeczeństwo obywatelskie: najpierw Liga Kobiet szyje koce, pięć lat później szyje nowego człowieka. 📻 Media: nie potrzebujesz karabinu, jeśli masz mikrofon. 🔎 Służby bezpieczeństwa: katalogują lojalność szybciej niż dane w Excelu. 👩‍👦 Organizacje młodzieżowe: dzieci przestają się bawić – zaczynają manifestować. 🛠 Rewolucja odgórna: fasadowe wybory, fasadowe partie, prawdziwa kontrola. 🗺 Czystki etniczne: przesuwanie ludzi jak mebli – bo tak wygodniej urzędowi. 🧠 Indoktrynacja: nie chodzi o to, co myślisz. Chodzi o to, żebyś myślał tak, jak trzeba. 🧱 Równanie w dół: Berlin, Warszawa, Budapeszt – szarość ma ten sam odcień, bo projektują ją ci sami architekci w Moskwie.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na910 miesięcy temu
Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958-1962 Frank Dikötter
Wielki głód. Tragiczne skutki polityki Mao 1958-1962
Frank Dikötter
8/2025 Władza komunistyczna pełnię swoich „możliwości” pokazała w latach 1958-1962, kiedy to obłąkańcza polityka rekwizycji zbiorów doprowadziła do największej klęski głodu w dziejach. Mao Zedong chciał, żeby Chiny przeszły od społeczeństwa agrarnego do industrialnego w przeciągu kilkunastu miesięcy. W związku z nakazem przywódcy rolnicy, których własność wcześniej połączono w wielkie kolektywne komuny zostali zapędzeni do produkcji stali. Chiny jeszcze w 1957 roku produkowały 5,7 miliona ton stali, ale na następny rok Mao wyznaczył ilość na 12 milionów ton. Ponad drugie tyle! Jak to już w komunizmie bywa słowo przywódcy w ciało zamieniają jego poddani. Całe terytorium Chin zostało „zawalone” przydomowymi dymarkami. Przetapiano absolutnie wszystko co wpadło ludziom w ręce: maszyny gospodarcze, rowery sztućce. Oczywistym jest, że jakość takiej stali była fatalna i bezużyteczna. Skoro część rolników została zapędzona do wytapiania stali, to pozostała część musiała być o wiele bardziej wystarczalna. W związku z tym postanowiono zastosować nowe typy rolnictwa. Władze nakazywały sadzenie o wiele gęściej roślin, bo przecież skoro gęściej się posadzi, to zbiór będzie o wiele większy, prawda? Dobrym pomysłem wydaje się także sadzenie roślin kilka razy do roku. W końcu co trzy zbiory, to nie jedne... Oczywiście okazało się to być absolutną katastrofą. Niestety władze rejonowe nie chciały skazywać się na ostracyzm ze strony KPCh i przewodniczącego. Dane o zbiorach były o wiele zawyżane. Państwo miało ustalone swoje kontyngenty do zbioru i przez zawyżone statystki najbardziej poszkodowani zostali rolnicy. To rolnicy swoimi zbiorami spłacali dług względem ZSRR, którego spłatę po rozejściu obydwu państw Mao kazał za wszelką przyspieszyć czy sponsorowanie państw trzeciego świata w imię promocji Chin. Oczywiście promowania kosztem życia swoich obywateli, ale to przecież mała przeszkoda na drodze do osiągnięcia społecznej szczęśliwości mas. Klęsce nieurodzaju z pewnością nie pomogła także walka z czterema plagami: muchami, komarami, szczurami i wróblami. O ile zwalczanie pierwszych trzech jest całkiem zrozumiałe, o tyle walka z wróblami, które miały wyjadać ziarna spowodowała, że te ptaki zostały praktycznie wytępione. Tego czego Mao nie wziął pod uwagę jest fakt, że oprócz ziaren ptaki wyjadały insekty. Wytępienie wróbli kosztowało Chińczyków plagi szarańczy, które wyjadały to, co jakimś cudem wyrosło na polach. Ludzie jedli glinę, korę, liście, a nawet członków swojej rodziny. Cokolwiek co mogło być substytutem jedzenia Te komunistyczne utopie Mao kosztowały życie co najmniej 45 milionów Chińczyków skazanych na śmierć w męczarniach. Poza tym walka z naturą spowodowała, że wiele skutków polityki Mao Chiny odczuwają do dziś i będą odczuwać jeszcze bardzo długo. *** Druga część chińskiej trylogii Diköttera jest lekturą wstrząsającą. Pokazuje dobitnie jak szaleństwo jednego człowieka skazuje na śmierć miliony istnień ludzkich w imię chorej utopii. Komunizm to najgorsze, co mogło się przydarzyć ludzkości w historii. Autor trzyma bardzo wysoki poziom merytoryczny i dzięki swojej dociekliwości dociera na tyle blisko prawdy na ile jest to możliwe (a nawet w dzisiejszych chińskich warunkach nie jest to prostą rzeczą). Oprócz wstrząsających relacji z pierwszej linii Wielkiego Skoku Naprzód autor kreśli krajobraz polityczny, co także pomaga zrozumieć genezę wydarzeń. Klęska wizji Mao spowoduje, że jego pozycja będzie najsłabsza w historii i dyktator bojący się o swoją pozycję przyniesie swojemu narodowi następną falę cierpienia w postaci rewolucji kulturalnej.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na81 rok temu

Cytaty z książki Zwykli ludzie: 101. Policyjny Batalion Rezerwy i "ostateczne rozwiązanie" w Polsce

Ciekawostki historyczne