Patrz na mnie, Klaro!

Okładka książki Patrz na mnie, Klaro! autora Kaja Malanowska, 9788362467792
Okładka książki Patrz na mnie, Klaro!
Kaja Malanowska Wydawnictwo: Krytyka Polityczna literatura piękna
304 str. 5 godz. 4 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2012-10-17
Data 1. wyd. pol.:
2012-10-17
Liczba stron:
304
Czas czytania
5 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788362467792
Średnia ocen

5,5 5,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Patrz na mnie, Klaro! w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oficjalne recenzje książki Patrz na mnie, Klaro! i



Przeczytane 436 Opinie 9 Oficjalne recenzje 63

Opinia społeczności książki Patrz na mnie, Klaro!i



Książki 1507 Opinie 224

Oceny książki Patrz na mnie, Klaro!

Średnia ocen
5,5 / 10
168 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Patrz na mnie, Klaro!

avatar
192
149

Na półkach:

To nie proza psychologiczna, jak chciałaby Eliza Szybowicz. Nie „wielka powieść”. Za dużo banału, histerii i oderwania od rzeczywistości. Depresji? Owszem, ale wywołanej frustracją. Niemożności życia podług powieściowej sztampy.

Słabo literatura polska stoi. Eliza Szybowicz uznała, iż Patrz na mnie, Klaro! Kai Malanowskiej otwiera przed powieścią psychologiczną „zupełnie nowe możliwości”. To jeszcze nic, bo dołożyć należy nominację do Nike 2013 (chociaż to akurat żadna rekomendacja – vide respons Świetlickiego na nominację) i wielkie „sadzenie” Kai Malanowskiej. Na wielkość, na zarabianie ogromnych pieniędzy, na niedolę polskiego autora, co to musi w takim ciemnostanie publikować swoje doniosłe powieści. Śmiech na sali. Eliza Szybowicz chyba zatrzymała się na literaturze całkiem współczesnej, odpuszczając lekturę Dostojewskiego, Manna, Prousta, Conrada, czy, żeby nie było, że jestem niesprawiedliwy i rzucam tylko klasykami, Dukaja. A Kaja Malanowska… Cóż – wiele jeszcze nauki przed nią. Wiele wody upłynie w rzekach polskich, nim Malanowska dobije chociażby do stóp Dukaja.

Trudno powiedzieć, o czym Patrz na mnie, Klaro!traktuje. Nie, na pewno nie jest to książka o niczym, chociaż tak najłatwiej byłoby ją zdezawuować. Oto pewna kobieta, córka innej kobiety (o dziwo – w miarę normalnej),wyglądająca raczej na histeryczkę, niż osobę pogrążoną w depresji, wychodzi za mąż – chyba tylko po to, aby swoje i ukochanego życie doprowadzić do obłędnego zawieszenia. I to wszystko. Poważnie. Oto powieść psychologiczna na miarę XXI wieku. Umotywowanie choroby psychicznej głównej bohaterki to jakiś żart, nawet nie namiastka psychologizmu. Trudna relacja z matką? Nieudany „związek” z koleżanką z klasy? Nieodwzajemniona miłość? Niełatwo wnioskować na podstawie fabuły (i tych podfabularnych znaków, których tu jak na lekarstwo). Klara przypomina raczej osobę całkowicie aspołeczną. Nie jest w stanie poukładać swojego życia według fantazyjnego, wyciętego z romansów wzorca (mentalność dziecka). Rzeczywistość ją przerasta, wyłącza się więc i wpuszcza jad w każdy kolejny związek. Najprostsza metoda – „jakiego mnie Panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”. Tylko Malanowska zapomniała o jednym. Otaczający świat przerasta każdego z nas, tylko nie powinien być to powód do histeryzowania i wylewania żalów na papier. Oczywiście, prosta recepta nie istnieje. Teraz można odwrócić sytuację i popaść w inny banał, dopełnić poprzedni – jest trudno, ale trzeba sobie jakoś radzić. Otóż przeciwnie. Jest trudno i trudno będzie. Po prostu. Niemożność nawiązania relacji (i zbyt trudnej rzeczywistości) wynika wyłącznie z głównej bohaterki. Jak nie to, to może co innego, jak nie ten, to może następny – tak można odpowiedzieć Klarze. Współczesnej (i strasznie, przerażająco spłyconej) Emmie Bovary.

Jeżeli przyjrzeć się powieści od strony technicznej, to również rodzą się poważne wątpliwości. Książka aż skrzy od banalnych metafor, powyciąganych z wierszy tych bardziej zapomnianych romantyków. Nie bardzo rozumiem też sens zastosowania trójgłosowej narracji. I to jeszcze na 304 stronach. Przez pierwsze 200 odnosiłem wrażenie, że autorka nie bardzo wie jak to poprowadzić. I wyszło to dosyć sztucznie, czyta się może błyskawicznie, ale drażnią przeskoki, szczególnie że pojedyncze cząstki liczą sobie góra trzy strony (takich „rozwiniętych” akurat jest najmniej).

Ni to fabularnie ciekawe, ni technicznie dobrze zrobione. Książka dla kucharek, gimnazjalistek, które przerasta otaczająca rzeczywistość i notują to na swoich blogach, licząc na miliony odsłon. Oczywiście – bohaterka jest skłócona z całym światem, cierpiąca, nieszczęśliwa, porzucona. Ów świat jest trudny, brzydki i najlepiej by było, żeby inni ludzie wyjechali na Madagaskar. Chociaż, niech lepiej nie wyjeżdżają, bo komu biedna Klara będzie truła życie? Chyba już tylko sobie, ale wtedy pozostaje sznur. Może tak będzie lepiej – może Malanowska zrozumie, że napisanie trzech książek nie kwalifikuje (z urzędu) do bycia wielkim pisarzem. I załapie prostą zasadę – dzisiaj więcej jest piszących, niż czytających, przebić się jest naprawdę trudno i naprawdę trzeba mieć coś do powiedzenia, żeby dotrzeć do czytelnika. Nie Klarą i nie tak jak dotychczas.

To nie proza psychologiczna, jak chciałaby Eliza Szybowicz. Nie „wielka powieść”. Za dużo banału, histerii i oderwania od rzeczywistości. Depresji? Owszem, ale wywołanej frustracją. Niemożności życia podług powieściowej sztampy.

Słabo literatura polska stoi. Eliza Szybowicz uznała, iż Patrz na mnie, Klaro! Kai Malanowskiej otwiera przed powieścią psychologiczną „zupełnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
27
26

Na półkach:

Co za beznadziejna książka... Bełkot z pretensjami.

Co za beznadziejna książka... Bełkot z pretensjami.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
801
223

Na półkach: ,

Nie mogłam się doczekać, kiedy ta książka wpadnie w moje ręce. Wydawało mi się, że będzie w niej wszystko, co cenię w literaturze - interesujący temat, ciekawi bohaterowie, dobrze nakreślona rzeczywistość, ponadprzeciętny styl narracji, niebanalne przemyślenia. W końcu zaczęłam czytać... magia uleciała. Dałam sobie czas do setnej strony. Niestety, ale ogromne rozczarowanie. Przede wszystkim nie do końca wiadomo, o co chodzi. Równolegle są prowadzone trzy historie, w każdej występuje bohaterka podobnie strapiona życiem. Żadna z tych opowieści nie jest wciągająca ani na tyle ciekawa, by śledzić ją bez wymuszonego zainteresowania. Jeden wielki chaos. I beznadzieja życia wylewająca się z kartek. Czasem bardzo prosty język, zdania na zasadzie: „Weszła kobieta”, „Pojawił się pan z wąsem”. Fabuły brak, jedynie jakieś mętne sceny. Odbieram tę powieść jako pewien eksperyment, chociaż dla mnie niestrawny.

Nie mogłam się doczekać, kiedy ta książka wpadnie w moje ręce. Wydawało mi się, że będzie w niej wszystko, co cenię w literaturze - interesujący temat, ciekawi bohaterowie, dobrze nakreślona rzeczywistość, ponadprzeciętny styl narracji, niebanalne przemyślenia. W końcu zaczęłam czytać... magia uleciała. Dałam sobie czas do setnej strony. Niestety, ale ogromne rozczarowanie....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

449 użytkowników ma tytuł Patrz na mnie, Klaro! na półkach głównych
  • 235
  • 214
71 użytkowników ma tytuł Patrz na mnie, Klaro! na półkach dodatkowych
  • 45
  • 5
  • 4
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Pandemia. Nauka. Sztuka. Geopolityka Monika Bakke, Zofia Cielątkowska, Mikołaj Iwański, Jarosław Lubiak, Kaja Malanowska, Andrzej W. Nowak, Aleksandra Ska, Marek Wasilewski, Przemysław Witkowski
Ocena 3,8
Pandemia. Nauka. Sztuka. Geopolityka Monika Bakke, Zofia Cielątkowska, Mikołaj Iwański, Jarosław Lubiak, Kaja Malanowska, Andrzej W. Nowak, Aleksandra Ska, Marek Wasilewski, Przemysław Witkowski
Okładka książki Edukacja. Przewodnik Krytyki Politycznej Mirosław Dąbrowski, Mikołaj Herbst, Henry Jenkins, Piotr Laskowski, Kaja Malanowska, Przemysław Sadura
Ocena 6,2
Edukacja. Przewodnik Krytyki Politycznej Mirosław Dąbrowski, Mikołaj Herbst, Henry Jenkins, Piotr Laskowski, Kaja Malanowska, Przemysław Sadura
Okładka książki Mówi Warszawa Wojciech Albiński, Olga Berezyna, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Marek Kochan, Aleksander Kościów, Milena Laur-Zmarzłowska, Antoni Libera, Kaja Malanowska, Izabela Morska, Marek Nowakowski, Piotr Paziński, Tomasz Piątek, Monika Powalisz, Monika Rakusa, Sylwia Siedlecka, Bohdan Sławiński, Jerzy Sosnowski, Juliusz Strachota, Krzysztof Varga, Piotr Wojciechowski
Ocena 6,0
Mówi Warszawa Wojciech Albiński, Olga Berezyna, Sylwia Chutnik, Jacek Dehnel, Marek Kochan, Aleksander Kościów, Milena Laur-Zmarzłowska, Antoni Libera, Kaja Malanowska, Izabela Morska, Marek Nowakowski, Piotr Paziński, Tomasz Piątek, Monika Powalisz, Monika Rakusa, Sylwia Siedlecka, Bohdan Sławiński, Jerzy Sosnowski, Juliusz Strachota, Krzysztof Varga, Piotr Wojciechowski
Kaja Malanowska
Kaja Malanowska
z wykształcenia biolożka, napisała doktorat z genetyki bakterii na University of Illinois, pracuje w 20. Społecznym Gimnazjum na Raszyńskiej w Warszawie, zajmuje się głównie uchodźcami - dziećmi z Czeczeni, Tybetu, Turcji, Gany, Ugandy i Serbii. Matka 15-letniego syna. W 2010 roku wydała "Drobne szaleństwa dnia codziennego", swój literacki debiut.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Drobne szaleństwa dnia codziennego Kaja Malanowska
Drobne szaleństwa dnia codziennego
Kaja Malanowska
Oceniłam wysoko, przeżyłam bardzo, ba, nawet na fejsie obserwuję autorkę, a teraz czas mi się wytłumaczyć. Czytałam tę powieść nie jak dzieło literackie, ale dokument. A z faktami, wiadomo, w zasadzie nie bardzo jest jak dyskutować. Zwłaszcza, gdy nie są sfałszowane. Czasem bowiem, gdy do faktów buduje się teorię, której to fakty niepostrzeżenie poprzeć nie chcą, a wyczuwam, że z tego powodu tym gorzej dla faktów, a nie dla teorii, tam czasu szkoda na biografie osób tak zwanych zwykłych. A tutaj teorii nie ma – zdaje się – same gołe brutalne fakty miotające się po warszawskich ulicach. Co kilka początkowych stron musiałam się utwierdzać w przekonaniu, że to nie moja historia oraz że nie jestem Maja. Mimo wszystkich podobieństw. Dopiero w toku postępującej terapii bohaterki dostrzegłam różnice. To jednak mocny argument, bo raczej mi się nie zdarza zamieniać się z tożsamością z bohaterami z książek. Oczywiście, podobno każdy może napisać przynajmniej jedną książkę – o sobie. Niemniej jednak na pewno nie każdy to robi i nie każdemu się uda być tak szczerym. Jasne, że nie każda historia jest warta opowiedzenia. Czy ta – nie wiem. Tworzenie autobiografii na początku własnej drogi twórczej – rzecz ryzykowna, ale w tym wypadku (spisana historia wyrosła z bloga) także trochę rys naszych czasów. Myślę sobie, nie każdego bloga da się zamknąć okładkami. Mnie trafiło. Tak, urzekła mnie twoja historia. Może dlatego, że też znam panią na de i nic, co w powieści może się wydawać dziwne, dla mnie dziwne nie jest. Znajomość niewygodna, ale ponoć niezrywalna, niestety. Zważywszy na powyższe sądzę, że nie jest to książka dla każdego. Lecz jeśli potrafisz sobie wyobrazić sytuację, gdy szaleństwem drobnym wyda ci się „normalne” przeżycie najmniejszego elementu z pozoru zwyczajnego dnia, zobacz jak w temacie pani de miotała się Maja.
Anna - awatar Anna
oceniła na711 lat temu
Second hand Joanna Fabicka
Second hand
Joanna Fabicka
Zakręty życia trzech sióstr, które dziedziczą niepowodzenia swoich matek, babć, jak również poprzednich pokoleń kobiet, a co sugeruje fabularny schemat powieści Joanny Sawickiej. Mnogość wątków oraz postaci wyklucza ich zwięzłe omówienie w kilku zdaniach, w związku z czym ograniczyć się należy do przedstawienia głównych komponentów „Second Handu”. Wszystkie drogi prowadzą do podupadającego pensjonatu w Podlewie, który nie ma zbyt wiele do zaoferowania, chyba że przyjezdni oczekują smutnych doświadczeń jego właścicielek. Joanna Fabicka mnoży przykre historie z ich życia, aby usprawiedliwić obecne położenie każdej z sióstr. Wykorzystuje realia PRL-u, które nadają się do stygmatyzowania bohaterek, przy czym stosowanie wspomnianego zabiegu nie świadczy o oryginalności powieści. Atutem „Second Handu” jest język. Joanna Fabicka panuje nad potokiem słów, dzięki czemu znane historie doczekały się nieszablonowej oprawy. Niektórych zrazi brak dialogów oraz tempo powieści, aczkolwiek wspomniane elementy pozwoliły mi sprawnie przejść przez całą książkę. Bez względu na potencjalne zastrzeżenia w zakresie przyjętej narracji, czytelnik nie powinien czuć zawodu. W nagrodę za przebrnięcie przez powieść otrzymuje ciekawe zakończenie z gatunkowym twistem, co otwiera drzwi do wielu interpretacji, choć dla mnie była to jedna z książek o przegranym życiu w cholernie przygnębiającym miejscu.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na61 rok temu
Drwal Michał Witkowski
Drwal
Michał Witkowski
Od zawsze chciałam przeczytać jakąś książkę Michała Witkowskiego i gdy pojawiło się wznowienie „Drwala” to wiedziałam, że wreszcie przyszedł na niego czas. Siegnęłam po tę książkę z bardzo konkretnym nastawieniem: będę się dobrze bawić. Czy tak było? Ogólnie rzecz biorąc tak, choć opis mnie nieco zmylił. Nie sądziłam, że kryminał w wykonaniu Witkowskiego tak właśnie będzie wyglądał. Czy polecam tę książkę? Na pewno nie każdy się tam odnajdzie, bo to specyficzna powieść. Jeśli jednak lubicie czasem wyjść poza schemat i zanurzyć się w coś dziwnego, niepokornego i nie straszne są Wam wątki LGBT+ to zdecydowanie warto. I dodam tutaj, że nie jestem gejem (niektórzy czytelnicy sugerowali, że książka spodoba się tylko gejom). Ale do brzegu... Trochę mnie zdziwiło, że główny bohater to... pisarz Michał Witkowski (vel Michaśka) - być może przerysowany, na pewno irytujący, ale jednak miał coś w sobie ciekawego. Spakował walizkę i wyruszył w pewien listopadowy dzień z Warszawy do dziwacznej leśniczówki w Międzyzdrojach, zamieszkałej przez równie dziwnego Drwala, Roberta. Przyjechał tu pisać kryminał, a ostatecznie sam się wpakował w jakąś dziwną historię i jeszcze dziwniejsze relacje. Dałam się wciągnąć, bo gdzieś w tle majaczyła ciekawa historia: trup kobiety, tajemnice sprzed lat, dziwne układy i jeszcze dziwniejsi ludzie. No i Międzyzdroje po sezonie... Zdecydowanie działały na wyobraźnię. Nigdy tam nie byłam i może dlatego ta opowieść była dla mnie taka ciekawa. Podobało mi się, jak autor budował klimat. Te opustoszałe, szare, takie trochę „rozlazłe” listopadowe Międzyzdroje nie były już kurortem. Po tłumach niebylejakich turystów zostały tylko śmieci, zamknięte lokale i żule pod budką z piwem. No i Luj... Czułam ten dziwny niepokój. Niby nic strasznego się nie działo, ale z każdą stroną autor coraz bardziej tonął w swoich obsesjach, fascynacjach i… bardzo nieoczywistych relacjach. Leśniczówka, jej właściciel i cała przeszłość tego miejsca - wszystko było owiane niedopowiedzeniami. To, co na powierzchni wydawało się zwyczajne, miało drugie, znacznie mroczniejsze dno. Kończąc książkę poczułam jednak niedosyt, bo historia, która gdzieś tam się tliła nie dostała takiego finału, na jaki czekałam. A to napięcie, które budowało się przez większość książki, nie zostało wykorzystane do końca. Ale mimo wszystko dałam się wciągnąć w to „życie po sezonie”. Momentami uśmiechałam się pod nosem, chwilami przewracałam oczami, ale ogólnie patrząc czułam ten lekki niepokój, którego było jednak mniej niż oczekiwałam. Wiem jedno... gdy usłyszę gdzieś piosenkę „One Way Ticket” to od razu pomyślę o „Drwalu”. I będę czytać „Zbrodniarza i dziewczynę”, bo podobno pojawiają się tam niektóre postaci z „Drwala” właśnie. A chcę z nimi dłużej zostać.
Agnieszka_Sz - awatar Agnieszka_Sz
ocenił na76 dni temu

Cytaty z książki Patrz na mnie, Klaro!

Więcej
Kaja Malanowska Patrz na mnie, Klaro! Zobacz więcej
Więcej