Dzieje zachodniej filozofii

- Kategoria:
- filozofia, etyka
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- History of Western philosophy
- Data wydania:
- 2012-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2012-01-01
- Liczba stron:
- 960
- Czas czytania
- 16 godz. 0 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788361182856
- Tłumacz:
- Michał Szczubiałka, Adam Lipszyc, Tadeusz Baszniak
Nie jest to typowy podręcznik do historii filozofii, ale za to bardziej użyteczny i pouczający niż cała półka typowych podręczników. Bertrand Russell (1872?1970),jeden z najwybitniejszych filozofów brytyjskich XX wieku, laureat Nagrody Nobla (1950),napisał ?Dzieje? w czasie II wojny światowej jako historię na wskroś nieakademicką i prywatną. Nie stroni w niej od radykalnych opinii, z jednymi klasykami poważnie dyskutuje, innych wyśmiewa, a czytelnik otrzymuje rozległą panoramę myśli filozoficznej wraz z jej historycznym kontekstem społeczno-politycznym. Dystans i sceptycyzm, świeżość spojrzenia i przenikliwa argumentacja będą dla niego lepszym wprowadzeniem do filozofii niż niejedno rzeczowe, lecz drętwe kompendium. Zresztą Russell nie zamierzał dawać systematycznego wykładu historii filozofii, lecz raczej jej historię społeczną, polemiczne ujęcie pewnej filozoficznej kultury, początkowo zdominowanej przez scholastykę, a potem, w czasach nowożytnych, przez naukę. Autor nie ukrywa tu swoich sympatii ani antypatii, stwierdził Stanisław Lem, który ?Dzieje? Russella gotów był zabrać na bezludną wyspę.
Kup Dzieje zachodniej filozofii w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Dzieje zachodniej filozofii
Wprowadzenie do przygody z filozofią
Dowiadujemy się z okładki drugiego wydania (pod nieco zmienionym tytułem) „Dziejów zachodniej filozofii” Bertranda Russella, że jest to książka, którą zabrałby ze sobą na bezludną wyspę Stanisław Lem. Warto jednak przypomnieć, że sam wielki Jorge Luis Borges zapewniał, iż gdyby miał już wybierać, gdyby miał wyspę, i gdyby miał wzrok, to wybrałby tak samo. Byłażby lepsza rekomendacja?
Jak wiadomo, uczonych pokroju lorda Russella już nie ma bądź nigdy nie było, nie licząc tego jednego przypadku. Ten olśniewający umysł sporządził przystępne wprowadzenie do nieprzystępnej filozofii matematyki, które chwalił sobie wspomniany już Borges. Napisał traktat o małżeństwie, za który otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Współpracował z Alfredem N. Whiteheadem nad zawiłą próbą przekucia twierdzeń matematyki na język logiki. Był nauczycielem Ludwiga Wittgensteina i utrzymywał przyjazne stosunki z Albertem Einsteinem. Sporządził pacyfistyczny manifest, który stał się ideologicznym impulsem dla ruchu „Pugwash”; prezydent tej organizacji, polski Żyd, Józef Rotblat otrzymał pokojową nagrodę Nobla. Był autorem niezliczonej ilości esejów na tematy społeczne, pedagogiczne, polityczne oraz przedmów do rozmaitych tekstów, m.in. do angielskojęzycznych wydań „Umysłu zniewolonego” Czesława Miłosza czy do - nieco chyba zapomnianego, a kapitalnego - „Wykładu profesora Mmaa” Stefana Themersona. Dodajmy na koniec i taką ciekawostkę: Russell śnił koszmary, które wykorzystał T.S. Eliot, tworząc „Ziemię jałową”.
Russell zasłynął również jako zjadliwy „krytyk religii”. Czerpał niestety wiedzę o niej raczej ze „Złotej Gałęzi” Jamesa G. Frazera, niż ze źródeł bardziej pożądanych. Nie zmienia to jednak faktu, że polemikę angielskiego lorda z jezuitą Frederickiem Coplestonem na temat istnienia Boga czyta się z poczuciem ogromnego przygnębienia, wywołanego możliwością spotkania w dyspucie adwersarza o takiej kulturze logicznej. Mimo wszystko w swoim nieco anachronicznym ateizmie przewyższa intelektualnie swoich współczesnych epigonów w rodzaju Richarda Dawkinsa. Widzimy to, kiedy w „Dziejach zachodniej filozofii” nie ujmuje niczego ze szlachetności i majestatu średniowiecznych hymnów łacińskich; bądź kiedy powiada, że św. Franciszek należy do najsympatyczniejszych ludzi z kart historii; bądź kiedy przeciwstawia Nietzschemu Buddę i Jezusa w swoim wyimaginowanym dialogu pomiędzy nimi.
„Dzieje zachodniej filozofii” nadają się znakomicie jako odtrutka dla zmęczonych hermetyzmem języka współczesnej spekulacji filozoficznej, w którym szczególnie celuje myśl francuska. Kultura logiczna, elegancja i klarowność wywodu Russella powinny stać się przysłowiowymi. Nie trzeba zbytnio przypominać, że był mistrzem paradoksu i ironii (zob. fragmenty w „Dziejach…” poświęcone biografii Jana Jakuba Rousseau czy Arthura Schopenhauera). Tekst ten jest zresztą tekstem o oszałamiającej erudycji: wypełnia go morze rozmaitych faktów i fakcików z biografii poszczególnych filozofów czy po prostu historii powszechnej.
Minusem jest być może to, że „Dzieje…” kończą się na rozdziale o filozofii analizy logicznej; minusem jest być może pewna staroświeckość przejawiająca się w „racjonalizmie” autora czy jego pretensji do „naukowości” filozofii. Z drugiej strony, dzieło to powstawało jeszcze w latach II Wojny Światowej, a sam Russell urodził się w 1872 roku. W każdym razie, te możliwe minusy nie są w stanie zepsuć fantastycznej lektury.
Będzie niewielką przesadą powiedzieć, że prawie tysiącstronicowe „Dzieje zachodniej filozofii” stanowią znakomite „wprowadzenie” do historii filozofii, jak i do samej filozofii dla tych wszystkich, którzy jeszcze przygody z nią nie rozpoczęli.
Chwała – po raz już nie wiem który - wydawnictwu Aletheia.
Tomasz Wiśniewski
Opinia społeczności książki Dzieje zachodniej filozofii
Dużo nieścisłości... Russell uważa, że ma prawo wyrokować, jakiej rangi filozofem był, na przykład, Anaksagoras, a jakiej rangi filozofem nie był... Żałosne... Ogólnie bardzo słabo. I ten wszędobylski zdrowy zdrowy rozsądek... Za dużo angielskiego wychowania. Płytkość analiz czasami aż boli. "Zmiany w znaczeniu słów są często bardzo pouczające" (63). "To, co wydaje się platonizmem, poddane analizie, okazuje się w istocie pitagoreizmem" (68). "Nauka mówi nam, co możemy wiedzieć, ale w gruncie rzeczy możemy wiedzieć bardzo niewiele, i jeśli zapominamy o tym, czego wiedzieć nie możemy, stajemy się niewrażliwi na wiele rzeczy, które mają dla nas niezwykle doniosłe znaczenie" (15). "[..]. następował też rozwój najpierw od monarchii do arystokracji, potem zaś do następujących po sobie na przemian tyrani i demokracji. [....] 'Tyrania' nie oznaczała koniecznie złych rządów, lecz jedynie rządy człowieka, który nie miał prawa do władzy na mocy dziedziczenia" (35). Odnośnie do miast Jonii: "Z początku władza polityczna należała do arystokracji obszarniczej, stopniowo jednak zastąpiła ją plutokracja kupców. Po nich z kolei nastał tyran, który (jak to się zwykle działo) zdobywał władzę dzięki frakcji demokratycznej" (53). "W pierwotnej postaci kult Dionizowa był dziki i pod wieloma względami odrażający. Jednak nie w tej formie oddziałał na filozofów, lecz w ascetycznej, uduchowionej formie przypisywanej Orfeuszowi, w której fizyczne upojenie zastąpione zostało upojeniem duchowym" (43). "Poszukiwanie czegoś trwałego jest jednym z najgłębszych instynktów przywodzących ludzi do filozofii" (79). "W roli tego, co niezmienne, materię musiała zastąpić energia. Jednakże w odróżnieniu od materii energia nie jest wyrafinowaną formą zdroworozsądkowego pojęcia 'rzeczy', lecz jedynie cechą procesów fizycznych" (81). "Poczynając od tego momentu [śmierci Demokryta] w dziejach, mimo autentycznych osiągnięć pojawiają się już pierwsze zalążki rozkładu, potem zaś następuje stopniowy upadek. Wadą każdej, nawet najlepszej filozofii po Demokrycie jest nadmierny akcent położony na człowieka w porównaniu ze wszechświatem. [...] Wraz z Sokratesem pojawia się nacisk kładziony na etykę; wraz z Platonem - odrzucenie świata zmysłowego na rzecz świata czystej myśli; która sama siebie stwarza [...]" (113). "Platon [...] prawie nigdy nie jest intelektualnie uczciwy, ponieważ pozwala sobie na ocenianie doktryn ze względu na ich społeczne konsekwencje" (120). "Nie istnieją bezosobowe wzorce, do których można by się odwołać w konflikcie różnych sił" (121). "Wydaje się dość pewne, że zainteresowania Sokratesa były raczej etycznej niż naukowej natury" (138). Platon "od Parmenidesa przejął pogląd, że rzeczywistość jest wieczna i bezczasowa i że, z przyczyn logicznych, wszelka zmiana musi być iluzoryczna" (154). "Podobnie jak w przypadku wszystkich mistyków w poglądach Platona obecny jest rdzeń pewności z zasady komunikowalnej jedynie poprzez pewien sposób życia" (154). "Filozofia Platona opiera się na rozróżnieniu między rzeczywistością a zjawiskami [...]" (173). "Dla Platona filozofia jest rodzajem 'wizji prawdy'. Nie jest czysto intelektualna; nie jest po prostu mądrością, lecz umiłowaniem mądrości. [...] Każdy, kto dokonał kiedykolwiek czegoś twórczego, w mniejszym bądź większym stopniu doświadczył tego stanu umysłu, w którym po długiej, ciężkiej pracy w nagłym uniesieniu zjawia się [...] prawda lub piękno. Może to dotyczyć jakiejś niewielkiej sprawy lub całego wszechświata. [...] Najlepszą analogię do tego stanowi sytuacja, w której najpierw tak długo chodzi się po jakiejś górze we mgle, aż pozna się z osobna każdą ścieżkę, grzbiet i dolinę, potem zaś z oddali widzi się wyraźnie całą górę w blasku słońca" (175-176). "W całej filozofii Platona obserwujemy tę samą mieszaninę intelektu i mistycyzmu, jak a obecna jest w pitagoreizmie" (179)". "Rozróżnienie rzeczywistości i zjawisk nie może mieć konsekwencji, jakie przypisują mu Parmenides, Platon i Hegel. Jeśli zjawisko rzeczywiście się pojawia, nie jest niczym, więc jest częścią rzeczywistości; jest to poprawny, Parmenidejski argument. Jeśli zjawisko w rzeczywistości się nie pojawia, dlaczego mamy się nim martwić? [...] [Platon] nie przemyślał chyba jednak konsekwencji faktu, że istnieje wiele zjawisk i że ta wielość jest częścią rzeczywistości. Wszelkie próby podzielenia rzeczywistości na części, z których jedna jest bardziej 'rzeczywista' od drugiej, skazane są na niepowodzenie" (182). "Platoński dualizm: między rzeczywistością i zjawiskami, ideami i przedmiotami zmysłowymi, rozumem i percepcją zmysłową, duszą i ciałem" (189). Platoński Sokrates "w odróżnieniu od swoich poprzedników nie myślał w sposób naukowy, starał się bowiem wykazać, że wszechświat jest zgodny z jego etycznymi standardami" (199). Przy okazji komentarzu do Fajdrosa: "Fragmentu tego, podobnie jak innych uwag Platona na temat Bogów, nie należy być może traktować poważnie. Na początku Timajos stwierdza, że dąży jedynie do prawdopodobieństwa, a pewności mieć nie może. Jest oczywiste, że wiele szczegółów ma charakter fantastyczny i nie mają być one traktowane w sposób dosłowny" (203). "Istnienie nie jest jedną z rzeczy, które umysł uświadamia sobie w przedmiotach" (216). "Słowa mimo wszystko zmieniają znaczenie; weźmy na przykład słowo 'idea'. Dopiero w wyniku dość długotrwałego kształcenia uczymy się nadawać temu słowu znaczenie mniej więcej podobne do tego, jakie nadawał mu Platon" (220). ARYSTOTELES "Doktryna Arystotelsa bynajmniej nie jest jasna [...]. Arystoteles jest trudny. [...] Gdy staramy się go zrozumieć, czasem wydaje się, że wyraża on zwyczajne poglądy człowieka nieznającego się na filozofii, czasem zaś, że przedstawia platonizm w nowej terminologii" (224). "Jeśli więc nie udało mi się przedstawić Arystotelesowskiej teorii powszechników w sposób jasny, to stało się tak dlatego, że (jak twierdzę) nie jest ona jasna" (226). "'Materia' pojmowana w opozycji do 'formy' jest czymś innym niż 'materia' jako przeciwieństwo 'umysłu'" (227). "Pogląd, że formy są substancjami istniejącymi niezależnie od materii, w której się przejawiają, zdaje się wystawiać Arystotelesa na zarzuty, które sam wysunął wobec Platońskich idei. [...] Zmiana, jakiej Arystoteles dokonuje w metafizyce Platona, wydaje się mniejsza, niż on sam to przedstawia. [...] owe idee [...] z logicznego produktu ludzkiej myśli przemieniają się na koniec w bezpośredni obraz ponadzmysłowego świata, w tym sensie w przedmiot intelektualnej intuicji" (228). O Metafizyce: "Książka, którą znamy pod tym tytułem, nie otrzymała go od swego autora" (230). "Nieśmiertelność umysłu, czyli rozumu, nie jest więc osobową nieśmiertelnością poszczególnych ludzi, lecz jest uczestnictwem w nieśmiertelności Boga" (235). PITAGOREJCZYCY: "Basem Morza Śródziemnego znajduje się po stronie odwróconej od centralnego ognia, który w związku z tym pozostaje niewidoczny. [...] Oprócz Ziemi istnieje też inne ciało niebieskie, Przeciwziemia, w tej samej odległości od centralnego ognia" (288). "Parmenides i Platon - odmawiali percepcji wartości poznawczej i z tej odmowy uczynili podstawę intelektualnego dogmatyzmu" (314). "Myśl Platona miała wiele aspektów i można uznać, że pod pewnymi względami głosił on sceptycyzm" (316). PLOTYN "Mogłoby to sugerować, że - jak uważali gnostycy - świat widzialny jest zły, Plotyn jednak nie zgadza się z tym poglądem. Świat widzialny jest piękny i jest miejscem pobytu błogosławionych duchów; świat intelektualny jest odeń po prostu lepszy. [...] Jego zdaniem świat zmysłów jest tak dobry, jak to tylko możliwe. Plotyn silnie odczuwa piękno rzeczy postrzeganych zmysłami" (381). "[...] poznając w zmysłowym przedmiocie podobiznę tego, co króluje w myśli, doznają jakby wstrząsu i dochodzą do przypomnienia sobie prawdy, a z tego uczucia rodzą się już takie miłosne uniesienia. Więc jeden, skoro ujrzy w twarzy dobrze naśladowane piękno, zaraz wznosi się 'tam', a ktoś drugi znowu będzie tak gnuśnego umysłu i tak nie da się pchnąć do niczego innego, iż widząc wszystkie piękności zmysłowego świata, całą współmierność i ten ogrom doskonałego ładu i ową ideę widniejącą w gwiazdach, chociaż są daleko, nie uświadamia sobie na tej podstawie i nie ogarnia go święte zdumienie, jakie to wspaniałości od jakich pochodzą! Lecz w takim razie ani w ten świat się nie wymyślił, ani tamtego nie ujrzał" (381-382). "Dusza zjednoczy się z nous, nie ulegnie jednak zniszczeniu: nous i indywidualna dusza będą dwiema rzeczami, a zarazem czymś jednym" (383). "Dualizm ducha i ciała odnajdujemy u Platona, a szczególne znaczenie przypisywali mu neoplatonicy" (393). O autorze księgi Syr. i kobietach: "Córki są źródłem nieustannych zmartwień; najwyraźniej w tamtych czasach łatwo ulegały one pokusom niemoralnego życia. Autor księgi nie ma wysokiego mniemania o kobietach: Jak bowiem z odzienia wychodzą mole, tak przewrotność kobiety - z jednej na drugą" (408). Augustyn: "Wychwala się też Plotyna, że w niedawnych czasach zrozumiał Platona lepiej aniżeli inni jego uczniowie" (464). ### "Nawet on [Hume] trzymał się go [wulgarnego rozumienia empiryzmu], ilekroć zapominał o własnych zasadach, co zdarzało mu się bardzo często. [...] Kiedy zaś Hume osiąga jaką taką spójność, mówi rzeczy ogromnie paradoksalne" (783). "Użyteczne praktycznie były nie tylko słuszne poglądy Locke'a, ale i jego błędy. Weźmy na przykład jego koncepcję jakości pierwotnych i wtórych. [...] Wraz z Berkeleyem dualizm Locke'a w tej sprawie trafił na dobre do filozoficznego lamusa. Mimo to panował na polu fizyki praktycznej, dopóki w naszych czasach nie powstała fizyka kwantowa. Fizycy nie tylko, otwarcie czy milcząco, go przyjmowali, lecz okazał się on także źródłem bardzo wielu odkryć. Teoria głosząca, że świat jest jedynie materią w ruchu, była podstawą uznanych teorii, dźwięku, ciepła, światła i elektryczności. Jakkolwiek możne być bardzo błędna teoretycznie, była użyteczna praktycznie. To typowe dla koncepcji Locke'a" (775). "Paradoksu, jakie pociąga ono [stanowisko, że empiryzm jest teoriopoznawczym nihilizmem] za sobą, unika za cenę niekonsekwencji tak wielkiej, że jedynie jego bezgraniczne zaufanie do zdrowego rozsądku mogło zamknąć mu na nie oczy. Z tą trudnością empiryzm boryka się do dziś" (783). "Nikomu jeszcze nie udało się wymyślić filozofii wiarygodnej i zarazem wewnętrznie spójnej. Locke'owi chodziło o wiarygodność i osiągnął ją za cenę spójności. [...] System Locke'a jest w oczywisty sposób mniej czy bardziej błędny" (783). "Zwycięstwo w Anglii i Francji filozofia Locke'a w znacznej mierze zawdzięcza prestiżowi Newtona". "Przyjęcie jej [teorii boskich prerogatyw] w żaden sposób nie kłóci się z naturą ludzką; poza Japonią była ona utrzymywana na przykład przez starożytnych Egipcjan i przez Meksykanów oraz Peruwiańczyków przed podbojem hiszpańskim. Na pewnym etapie rozwoju ludzkiego jest naturalna" (792). "We wszystkich prawie wczesnych cywilizacjach król był osobą świętą" (802). ### Co do Hume'a": "Nie pozostaje mi nic innego niż nadzieja, że można odkryć coś mniej sceptycznego od jego systemu" (837). Hume (Traktat o naturze ludzkiej, tłum. Cz. Znamierowski, Warszawa 2005, ss. 330-331): "Co do mnie, to gdy wnikam najbardziej intymnie w to, co nazywam 'moim ja', to zawsze natykam się na jakąś poszczególną percepcję [...]. Nie mogę nigdy uchwycić 'mego ja' bez jakiejś percepcji i nie mogę nigdy postrzegać nic innego niż percepcję. [...] mogę zaryzykować i twierdzić, że reszta ludzi to nic innego niż wiązka czy zbiór postrzeżeń, które następują po sobie z niepojęta szybkością i znajdują się w nieustannym stanie płynnym i ruchu". (840-841). "Odrzucenie indukcji sprawia, że irracjonalne będzie jakiekolwiek oczekiwanie co do przyszłości, nawet oczekiwanie, że nadal będziemy żywić oczekiwania. [...] Chodzi mi o to, że nawet w przypadku naszych najbardziej stanowczych oczekiwań, takich jak to, że jutro rano wzejdzie słońce, nie ma choćby cienia racji, by uważać je za coś, co raczej zostanie potwierdzone niż sfalsyfikowane" (847). Hume (Traktat o naturze ludzkiej, tłum. Cz. Znamierowski, Warszawa 2005, ss. 118): "Pomiędzy rzeczami nie ma powiązania, które można by było odkryć; i z ukazania się jednej rzeczy możemy wnioskować o istnieniu innej nie na jakiejś innej zasadzie niż nawyk, który działa na wyobraźnię" (850). Hume (Traktat o naturze ludzkiej, tłum. Cz. Znamierowski, Warszawa 2005, ss. 266): "przeświadczenie jest raczej aktem sensytywnej strony naszej natury niż strony myślącej" (851). Hume (Traktat o naturze ludzkiej, tłum. Cz. Znamierowski, Warszawa 2005, ss. 270): "próżna rzecz natomiast pytać, czy istnieją, czy też nie istnieją ciała" (851-852). "Człowiek obdarzony wyższym niż Locke intelektem, większą przenikliwością analityczną i mniejszą skłonnością do godzenia się z wygodnym niekonsekwencjami dochodzi do niszczącego wniosku, że z [samego] doświadczenia [jako takiego] i obserwacji niczego nie możemy się nauczyć" (853). "Trwający przez cały wiek XIX i minione dziesięciolecia XX wieku przypływ nierozumu jest naturalnym następstwem dokonanej przez Hume'a DESTRUKCJI EMPIRYZMU. [...] [Jeśli Hume ma rację, to] nie ma żadnej intelektualnej różnicy między zdrowiem umysłowym a obłędem. Wariata przekonanego, że jest jajkiem na miękko, można potępić tylko z racji tego, że jest w mniejszości, albo też raczej - skoro nie musimy zakładać demokracji - z tej racji, że władza nie zgadza się z nim. TO DESPERACKI PUNKT WIDZENIA I TRZEBA MIEĆ NADZIEJĘ, ŻE JEST JAKIŚ SPOSÓB NA JEGO UCHYLENIE" (854). "Każda próba wyprowadzenia praw naukowych z konkretnych obserwacji jest błędna logicznie, a Hume;owski SCEPTYCYZM JEST CZYMŚ, PRZED CZYM ŻADEN EMPIRYSTA NIE MOŻE UCIEC" (854-855). "Hume dowiódł, że czysty empiryzm nie jest dostateczną podstawą nauki. [...] nauka jest niemożliwa" (855). "Lecz Berkeley nie zdołał uchwycić wszystkich konsekwencji zasad epistemologicznych, które przejął od Locke'a. Gdyby był w pełni konsekwentny, zaprzeczyłby znajomości Boga oraz umysłów innych niż własny" (892). "Dzięki własnej konsekwencji Hume dowiódł, że empiryzm, jeśli wyciągnąć z niego ostateczne konsekwencje, prowadzi do rezultatów, które mało kto zechce uznać, a w całym obszarze nauki znosi różnicę między przekonaniem racjonalnym a łatwowiernością" (983). Locke: "Jeżeli istotnie cała wiedza polega na postrzeżeniu zgodności lub niezgodności własnych naszych idei, to wizje entuzjasty [w źródłowym tego słowa znaczeniu] i ścisłe wnioski człowieka trzeźwego będą równie pewne" (983). "Hume dowiódł, że prawo przyczynowości nie jest analityczne, i uznał, że nie możemy być pewni jego prawdziwości" (897). "W przedmowie do drugiego wydania [Krytyki Czystego Rozumu] Kant porównuje się do Kopernika" (898). Niekonsekwencja ta nie jest przypadkowym niedopatrzeniem; jest istotną częścią systemu Kanta" (899). co do założeń nauki: "wszystkie rzeczywiste jakości postrzeżeń różnią się od jakości ich niepostrzegalnych przyczyn, ale że między systemem postrzeżeń a systemem ich przyczyn zachodzi pewne podobieństwo strukturalne. Istnieje na przykład pewna korelacja między barwami (jako czym postrzeganym) a długościami fal (jako czymś wywnioskowanym przez fizyków)" (908-909). "Albo weźmy kwestię materializmu. Jest to słowo, które pojmować można na wiele sposobów" (990). Antoine Nicolas Condorcet (Szkic obrazu postępu ducha ludzkiego poprzez dzieje, tłum. E. Hartleb, J. Strzelecki, s. 159): Locke'a "metoda [...] została wkrótce przyjęta przez wszystkich filozofów, którzy zastosowali ją w moralności, polityce i ekonomii publicznej i dzięki temu w tychże naukach na drogę niemal tak pewną jak w naukach przyrodniczych" (915). William James i empiryzm radykalny: "Rozróżnienie umysłu i materii, ideał kontemplacyjny i tradycyjne pojęcie 'prawdy' - wszystko to trzeba poddać radyklanej reinterpretacji, jeśli rozróżnienie przedmiotu i podmiotu nie uznajemy za fundamentalne" (1008). [...] To, czemu [James] przeczy, można by nieoględnie określić jako stanowisko głoszące, że świadomość jest 'rzeczyą'. James utrzymuje, że istnieje 'tylko jedno tworzywo czy surowcem', z którego składa się wszystko w świecie To tworzywo nazywa 'czystym doświadczeniem'. [...] Dana niepodzielona porcja doświadczenia może w jednym kontekście być tym, co poznaje, w innym zaś - czymś poznawanym. [...] znosi rozróżnienie umysłu i materii rozumiane jako rozróżnienie dwóch rodzajów tego, co James nazywa 'tworzywem'. [...] co nazywają monizmem neutralnym, według którego surowcem świata nie jest ani umysł, ani materia, lecz coś wcześniejszego w stosunku od nich. [...] bezwiedny Berkeleyowski idealizm" (1009). [...] "'Nie możemy odrzucić żadnej hipotezy, jeśli wypływają z niej konsekwencje użyteczne dla życia' (Pragmatyzm, tłum. Szczubiałka, s. 209). 'Jeśli hipoteza istnienia Boga pracuje zadowalająco, w najszerszym sensie tego słowa, to jest prawdziwa' (tamże, s. 226). [...] Na gruncie definicji Jamesa mogłoby zdarzyć się tak, że zdanie 'A istnieje' byłoby prawdziwe, choć A w rzeczywistości by nie istniał. Stale przekonuję się, że hipoteza o istnieniu Świętego Mikołaja 'pracuje zadowalająco w najszerszym tego słowa znaczeniu'; a zatem zdanie ' Święty Mikołaj istnieje' jest prawdziwe, choć Święty Mikołaj nie istnieje" (1015). "Jeśli któregoś dnia, jak zdaje się oczekiwać sir James Jeans, słońce eksploduje, wszyscy momentalnie zginiemy, a zatem nie będziemy zaskoczeni, niemniej jednak gdybyśmy nie spodziewali się tej katastrofy, wszyscy bylibyśmy w błędzie" (1020). ### SMACZKI ### "Antystenes był niezwykłą postacią i pod pewnymi względami przypominał Tołstoja" (311). "Święty Augustyn przypomina pod pewnymi względami Tołstoja, choć ten nie dorównuje mu intelektem" (447). "Oboje byli bardzo pobożni, choć Teodora była damą lekkich obyczajów, którą cesarz [Justynian] poznał w cyrku" (483). "Poza niezmiernie przykrym faktem, że św. Patryk był anglikiem [...]" (522). "Kant powszechnie uchodzi za największego z filozofów nowożytnych. Nie mogę zgodzić się z tą opinią, lecz głupotą byłoby nie doceniać jego wielkiego znaczenia" (894). "Hume przez krytykę pojęcia przyczynowości wyrwał Kanta z dogmatycznej drzemki, tak w każdym razie powiada sam Kant, który obudził się jedynie na chwilę, bo szybko znalazł środek nasenny i zasnął ponownie" (894-895). "Nietzsche odebrał wychowanie podobne, a nawet jeszcze bardziej religijne niż Byron, mając jednak wybitniejszy umysł, znalazł lepsze wyjście niż satanizm" (946). "Z tego powodu jego [Schopenhauera] filozofia, mimo że niespójna i płytka, ma poważne znaczenie jako pewien etap procesu historycznego" (958). "Nietzsche słusznie uważał się za spadkobiercę Schopenhauera, nad którym jednak w wielu aspektach góruje, a w szczególności pod względem spójności i zawartości doktryny" (959). "W 'Encyclopedia Brytanica' czytamy o Kancie, że 'ponieważ nigdy się nie ożenił, aż do starości zachował zwyczaj pracowitej młodości'. Zastanawiam się, czy autor tego hasła był wykładowcą czy człowiekiem żonatym" (896).
Oceny książki Dzieje zachodniej filozofii
Poznaj innych czytelników
1438 użytkowników ma tytuł Dzieje zachodniej filozofii na półkach głównych- Chcę przeczytać 1 107
- Przeczytane 258
- Teraz czytam 73
- Posiadam 110
- Filozofia 46
- Ulubione 15
- Chcę w prezencie 14
- Historia 10
- Filozofia 4
- Nobliści 4
Tagi i tematy do książki Dzieje zachodniej filozofii
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Dzieje zachodniej filozofii
Historia świata jest w rzeczywistości rozwojem kategorii, od Czystego Bytu w Chinach (o którym Hegel nie wie nic prócz tego, że istniał) do ...
RozwińNauka mówi nam, co możemy wiedzieć, ale w gruncie rzeczy możemy wiedzieć bardzo niewiele, i jeśli zapominamy o tym, czego wiedzieć nie możem...
Rozwiń



















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dzieje zachodniej filozofii
bezkompromisowy, konstelacyjny element historii filozofii - angielska wyniosłość, socjalne odbrązowienie, pacyfistyczne odbicie...
oczywiście do wielokrotnego czytania, eseje o ludziach, ideach i dziejach namysłu mądrościowego...
Księga pierwsza. Filozofia starożytna
Część 1. Presokratycy
Rozdział I. Narodziny cywilizacji greckiej
Rozdział II. Szkoła milezyjska
Rozdział III. Pitagoras
Rozdział IV. Heraklit
Rozdział V. Parmenides
Rozdział VI. Empedokles
Rozdział VII. Znaczenie Aten dla kultury
Rozdział VIII. Anaksagoras
Rozdział IX. Atomiści
Rozdział X. Protagoras
Część 2. Sokrates, Platon i Arystoteles
Rozdział XI. Sokrates
Rozdział XII. Wpływ Sparty
Rozdział XIII. Źródła poglądów Platona
Rozdział XIV. Platońska utopia
Rozdział XV. Teoria idei
Rozdział XVI. Platońska teoria nieśmiertelności
Rozdział XVII. Platońska kosmogonia
Rozdział XVIII. Wiedza i percepcja u Platona
Rozdział XIX. Metafizyka Arystotelesa
Rozdział XX. Etyka Arystotelesa
Rozdział XXI. Polityka Arystotelesa
Rozdział XXII. Logika Arystotelesa
Rozdział XXIII. Fizyka Arystotelesa
Rozdział XXIV. Wczesnogrecka matematyka i astronomia
Część 3. Filozofia starożytna po Arystotelesie
Rozdział XXV. Świat hellenistyczny
Rozdział XXVI. Cynicy i sceptycy
Rozdział XXVII. Epikurejczycy
Rozdział XXVIII. Stoicyzm
Rozdział XXIX. Kulturowe znacznie Imperium Rzymskiego
Rozdział XXX. Plotyn
Księga druga. Filozofia katolicka
Część 1. Ojcowie Kościoła
Rozdział I. Rozwój religii żydowskiej
Rozdział II. Cztery pierwsze stulecia chrześcijaństwa
Rozdział III. Trzej Doktorowie Kościoła
Rozdział IV. Filozofia i teologia świętego Augustyna
Rozdział V. Stulecie V i VI
Rozdział VI. Święty Benedykt i Grzegorz Wielki
Część 2. Scholastycy
Rozdział VII. Papiestwo w ciemnych wiekach
Rozdział VIII. Jan Szkot
Rozdział IX. Reformy kościelne XI wieku
Rozdział X. Kultura i filozofia muzułmanów
Rozdział XI. Wiek XII
Rozdział XII. Wiek XIII
Rozdział XIII. Święty Tomasz z Akwinu
Rozdział XIV. Scholastycy franciszkańscy
Rozdział XV. Zmierzch potęgi papiestwa
Księga trzecia. Filozofia nowożytna
Część 1. Od Renesansu do Hume’a
Rozdział I. Najważniejsze cechy charakterystyczne epoki
Rozdział II. Renesans włoski
Rozdział III. Machiavelli
Rozdział IV. Erazm i More
Rozdział V. Reformacja i kontrreformacja
Rozdział VI. Początki nauk przyrodniczych
Rozdział VII. Francis Bacon
Rozdział VIII. Lewiatan Hobbesa
Rozdział IX. Kartezjusz
Rozdział X. Spinoza
Rozdział XI. Leibniz
Rozdział XII. Liberalizm filozoficzny
Rozdział XIII. Locke’owska teoria poznania
Rozdział XIV. Locke’owska filozofia polityki
Rozdział XV. Wpływ Locke’a
Rozdział XVI. Berkeley
Rozdział XVII. Hume
Część 2. Od Rousseau do dzisiaj
Rozdział XVIII. Ruch romantyczny
Rozdział XIX. Rousseau
Rozdział XX. Kant
Rozdział XXI. Prądy umysłowe w XIX wieku
Rozdział XXII. Hegel
Rozdział XXIII. Byron
Rozdział XXIV. Schopenhauer
Rozdział XXV. Nietzsche
Rozdział XXVI. Utylitaryści
Rozdział XXVII. Karol Marks
Rozdział XXVIII. Bergson
Rozdział XXIX. William James
Rozdział XXX. John Dewey
Rozdział XXXI. Filozofia analizy logicznej
bezkompromisowy, konstelacyjny element historii filozofii - angielska wyniosłość, socjalne odbrązowienie, pacyfistyczne odbicie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tooczywiście do wielokrotnego czytania, eseje o ludziach, ideach i dziejach namysłu mądrościowego...
Księga pierwsza. Filozofia starożytna
Część 1. Presokratycy
Rozdział I. Narodziny cywilizacji greckiej
Rozdział II. Szkoła milezyjska
Rozdział...
Nie są to w żadnym przypadku dzieje filozofii zachodniej, tylko autorski esej B. Russella, pełen jego osobistych uprzedzeń i interpretacji. Russell z niezrozumieniem, a niekiedy wręcz przebijającą między wierszami pogardą, odnosi się do wszelkich zagadnień o charakterze metafizycznym oraz filozofii idealistycznej. Jedyną słuszną i bezbłędną filozofią, zwieńczeniem ludzkiej myśli, jest brytyjska filozofia analityczna (jak u marksistów marksizm).
Rozdział o filozofii średniowiecznej to jedno wielkie nieporozumienie. Widać, że Russell w ogóle nie czuje i nie rozumie tematu. Zresztą, co się dziwić - jego jedynym "źródłem" do późnego antyku i wczesnego średniowiecza jest... Edward Gibbon.
W dodatku Russell pomija całą plejadę zachodnich myślicieli. Nie znajdziecie w tym "opracowaniu" dziejów zachodniej filozofii takich nazwisk jak Pascal. Nie ma takiego filozofa jak Pascal i co pan nam zrobi?
Nie są to w żadnym przypadku dzieje filozofii zachodniej, tylko autorski esej B. Russella, pełen jego osobistych uprzedzeń i interpretacji. Russell z niezrozumieniem, a niekiedy wręcz przebijającą między wierszami pogardą, odnosi się do wszelkich zagadnień o charakterze metafizycznym oraz filozofii idealistycznej. Jedyną słuszną i bezbłędną filozofią, zwieńczeniem ludzkiej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpus magnum historii filozofii w przystępnym języku i z kontekstem społeczno/kulturowym. Świetna lektura dla kogoś kto dopiero chce poznać europejskie nurty myślowe
Opus magnum historii filozofii w przystępnym języku i z kontekstem społeczno/kulturowym. Świetna lektura dla kogoś kto dopiero chce poznać europejskie nurty myślowe
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo dobry przegląd na początek. Autor ma swoje zdanie, z którym nie zawsze się zgadzam, natomiast nie wszystkie kwestie są przedstawiane obiektywnie.
Bardzo dobry przegląd na początek. Autor ma swoje zdanie, z którym nie zawsze się zgadzam, natomiast nie wszystkie kwestie są przedstawiane obiektywnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojeżeli traktować ją jako pracę historyka filozofii - którym autor nie jest - wypada raczej kiepsko. Russell naprawdę nie sili się na bezstronność, dużo tu uproszczeń, jego własnych przemyśleń, nieortodoksyjnych interpretacji i kąśliwych uwag. natomiast jeśli traktować ją jako książkę na temat tego, co Russell myślał o tym czy o tamtym, to czyta się to naprawdę fantastycznie. wyśmienita, błyskotliwa, lekkostrawna. jedna z takich książek, co śmiało można brać na bezludną wyspę.
jeżeli traktować ją jako pracę historyka filozofii - którym autor nie jest - wypada raczej kiepsko. Russell naprawdę nie sili się na bezstronność, dużo tu uproszczeń, jego własnych przemyśleń, nieortodoksyjnych interpretacji i kąśliwych uwag. natomiast jeśli traktować ją jako książkę na temat tego, co Russell myślał o tym czy o tamtym, to czyta się to naprawdę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWspaniała. Gwiazdka mniej za angocentryzm w wyborze omawianych filozofów.
Wspaniała. Gwiazdka mniej za angocentryzm w wyborze omawianych filozofów.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo obszerne opracowanie filozofii zachodu, od początku jej istnienia do utylitarystów i Marksa. Na pochwałę zasługuje sam autor opracowania, jego styl pisania który jest całkiem przyjemny i łatwy w odbiorze (jak na filozofię),bardzo sprawnie przekazuje nam podstawowe informacje o poglądach i pomysłach najważniejszych filozofów starożytności średniowiecza i nowożytności dlatego więc polecam tę pozycję dla osób zaczynających z filozofią bądź też osobom lekko zaawansowanym, jest to doskonały wstęp do tak trudnej dziedziny nauki który prowadzi nas i uczy jak doskonale napisany samouczek. Profesjonaliści w dziedzinie filozofii mogą być zainteresowani tym opracowaniem z powodu przypomnienia sobie pewnych informacji oraz szybkiej pracy ze strzeszczeniami filozofów Russela, w skrócie do korzystania z niego w takim stylu w jakim używa się encyklopedii. Autor jednak nie stroni od faworyzowania niektórych filozofów i potępiania drugich co przekłada się na ich mocną nieobiektywną krytykę ale takich przypadków jest tutaj niezwykle mało. Zdecydowanie najlepszy początek jaki znam na wstąpienie głębiej i bardziej profesjonalnie w sekrety nauki o mądrości.
Bardzo obszerne opracowanie filozofii zachodu, od początku jej istnienia do utylitarystów i Marksa. Na pochwałę zasługuje sam autor opracowania, jego styl pisania który jest całkiem przyjemny i łatwy w odbiorze (jak na filozofię),bardzo sprawnie przekazuje nam podstawowe informacje o poglądach i pomysłach najważniejszych filozofów starożytności średniowiecza i nowożytności...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo przyjemnie czyta się fragmenty, w których Russell rozprawia się z wszelkiego rodzaju myślowym dogmatyzmem, nieracjonalnym fantazjowaniem i politycznymi utopiami.
Z uwagi na swą nieukrywaną stronniczość oraz naukowe zacięcie, wylewa czasami dziecko wraz z kąpielą; ale kto wie, być może w niektórych przypadkach rzeczywiście warto poświęcić to czy tamto przysłowiowe dziecko.
Russell pisze swobodnie, na ogół przystępnie i często bywa - co mu się chwali - zabawny.
Bardzo przyjemnie czyta się fragmenty, w których Russell rozprawia się z wszelkiego rodzaju myślowym dogmatyzmem, nieracjonalnym fantazjowaniem i politycznymi utopiami.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ uwagi na swą nieukrywaną stronniczość oraz naukowe zacięcie, wylewa czasami dziecko wraz z kąpielą; ale kto wie, być może w niektórych przypadkach rzeczywiście warto poświęcić to czy tamto przysłowiowe...
Heraklit według Russella
Wojna jest królem i ojcem wszechrzeczy, jednych robi bogami, drugich ludźmi, innych niewolnikami a innych wolnymi. Bo ogień przekształca wszystko, nie niszczy, ale właśnie przekształca. Każdy atom, który istniał przed spaleniem, istnieje nadal po zakończeniu spalania. Co podważyła nowoczesna fizyka, która była już nowoczesna w czasach Russella.
Heraklit wierzy w wojnę, ale wierzy też w istnienie duszy, która jest mieszaniną ognia i wody, gdzie ogień jest szlachetny, a woda podła. Mędrzec ma suchą duszę, a pijany duszę wilgotną. Tak czy inaczej najmądrzejszy ludzi małpą się wyda w porównaniu do boga.
I jak wiadomo nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki, ale także słońce każdego dnia jest inne.
Parmenides według Russella
Parmenides uważał zmysły za zwodnicze i pogardzał wielością rzeczy zmysłowych uznając je jedynie za złudzenie. Jedynym prawdziwym bytem jest „Jedno”, które jest nieskończone i niepodzielne. Parmenides myślał o „Jednie” w podobny sposób jak się myśli o Bogu. „Jedno” jest niepodzielne i obecne w każdym miejscu. To determinuje myślenie, nie można pomyśleć o czymś czego nie ma, a jak się o czymś pomyśli to istnieje. Myśl wymaga obiektów znajdujących się poza głową. I jeżeli się coś raz pomyślało to istniało to wcześniej i będzie istnieć później.
Russellowi nie bardzo podoba się taki koncept, podważa je używając zdroworozsądkowych argumentów, choć przyznaje, że przez Parmenidesa zostałyby uznane za powierzchowne. Nie ma porozumienia, bo w przeciwieństwie do Russella Parmenides był mistykiem.
Heraklit według Russella
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWojna jest królem i ojcem wszechrzeczy, jednych robi bogami, drugich ludźmi, innych niewolnikami a innych wolnymi. Bo ogień przekształca wszystko, nie niszczy, ale właśnie przekształca. Każdy atom, który istniał przed spaleniem, istnieje nadal po zakończeniu spalania. Co podważyła nowoczesna fizyka, która była już nowoczesna w czasach Russella....
Przeczytanie tej książki to była przygoda, która wprawiła mnie w egzystencjalne zagubienie. Przybliżyła do być może jedynej prawdy - że żadnej prawdy nie ma.
Polecam i przestrzegam.
Przeczytanie tej książki to była przygoda, która wprawiła mnie w egzystencjalne zagubienie. Przybliżyła do być może jedynej prawdy - że żadnej prawdy nie ma.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolecam i przestrzegam.