-
Artykuły
Czytamy w weekend. 17 kwietnia 2026
LubimyCzytać313 -
Artykuły
"Malarz" Piotra Chomczyńskiego - mamy dla Was 30 egzemplarzy książki
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosenne porządki w księgarni Matras. Setki hitów już od 5 złotych!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Jak dobrze znasz Katarzynę Bondę? Alfabet pisarki.
LubimyCzytać12
forum Oficjalne Aktualności
Philip Pullman pisze 'equel' do „Mrocznych materii“
Popularna trylogia autorstwa Philipa Pullmana „Mroczne materie” doczeka się kontynuacji! Autor ogłosił, że 19 października tego roku, na rynku zachodnim, ukaże się pierwsza część trylogii towarzyszącej „Mrocznym materiom” - powrócą znane światy i bohaterowie!
Zobacz pełną treśćodpowiedzi [19]
Czekam z niecierpliwością.Ciekawe,czy autor podoła i stworzy coś, co wstrząśnie światem, jak za pierwszym razem?
Czekam z niecierpliwością.Ciekawe,czy autor podoła i stworzy coś, co wstrząśnie światem, jak za pierwszym razem?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niesamowicie się cieszę, że będę miała możliwość ponownego zagłębiania się w mroczną materię! To jedna z moich ulubionych trylogii.
Co do tłumaczenia, ja bym to ujęła w taki sposób: To nie jest "przed", to nie jest "po", to jest "TŁO".
Niesamowicie się cieszę, że będę miała możliwość ponownego zagłębiania się w mroczną materię! To jedna z moich ulubionych trylogii.
Co do tłumaczenia, ja bym to ujęła w taki sposób: To nie jest "przed", to nie jest "po", to jest "TŁO".
Zdecydowanie nie 'tło', moja obszerniejsza odpowiedź wyżej, w wątku pod wypowiedzią allison z 15-02-2017 13:46.
Zdecydowanie nie 'tło', moja obszerniejsza odpowiedź wyżej, w wątku pod wypowiedzią allison z 15-02-2017 13:46.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamGdy wzięłam się za tę serię po raz pierwszy, przeczytałam pierwszy tom i odpuściłam. Po roku postanowiłam dać jej drugą szansę i przyznaję, utonęłam w niej. W ciągu kilku lat przeczytałam całą serię kilka razy i za każdym wracam do niej z taką samą radością. Co prawda mam pewne obawy, że "equel" może być klapą, bo często zdarza się, że takie usilne kontynuowanie jakiejś serii nie kończy się dobrze. Aczkolwiek na "Księgę Pyłu" czekam z niecierpliwością. :D Mam nadzieję, że będzie równie magiczna co jej poprzedniczki.
Gdy wzięłam się za tę serię po raz pierwszy, przeczytałam pierwszy tom i odpuściłam. Po roku postanowiłam dać jej drugą szansę i przyznaję, utonęłam w niej. W ciągu kilku lat przeczytałam całą serię kilka razy i za każdym wracam do niej z taką samą radością. Co prawda mam pewne obawy, że "equel" może być klapą, bo często zdarza się, że takie usilne kontynuowanie jakiejś...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejPróbowałam obejrzeć film, ale to było tak naiwne, że wyłączyłam po 30 minutach. Książka ponoć jest dobra - więc może czas sięgnąć po Złoty kompas.
Próbowałam obejrzeć film, ale to było tak naiwne, że wyłączyłam po 30 minutach. Książka ponoć jest dobra - więc może czas sięgnąć po Złoty kompas.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZdecydowanie polecam książkę, film był raczej kiepską ekranizacją. Może też dlatego na jednej części się skończyło.
Zdecydowanie polecam książkę, film był raczej kiepską ekranizacją. Może też dlatego na jednej części się skończyło.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMroczne Materie były świetne w mojej opinii. Ciekawa jestem, czy powrócą dawne emocje i czy całość będzie świeża. Z chęcią sprawdzę.
Mroczne Materie były świetne w mojej opinii. Ciekawa jestem, czy powrócą dawne emocje i czy całość będzie świeża. Z chęcią sprawdzę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Equal - w tym znaczeniu po prostu "analogiczny".
I przyznam, że polskie określenie bardziej mi się podoba niż sięganie po obcojęzyczne nazwy, które w dodatku mają swoje odpowiedniki w polszczyźnie.
Zwłaszcza, że equal nie jest słowem powszechnie znanym.
Equal - w tym znaczeniu po prostu "analogiczny".
I przyznam, że polskie określenie bardziej mi się podoba niż sięganie po obcojęzyczne nazwy, które w dodatku mają swoje odpowiedniki w polszczyźnie.
Zwłaszcza, że equal nie jest słowem powszechnie znanym.
no nijak mi tu analogiczny nie pasuje. I nie ma rzeczownika :)
no nijak mi tu analogiczny nie pasuje. I nie ma rzeczownika :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTego się chyba nie da przetłumaczyć, nie gubiąc istoty znaczenia - czyli nawiązania do słów "prequel" i "sequel". Zresztą po co tłumaczyć? Te słowa przyjęły się w naszym języku.
Tego się chyba nie da przetłumaczyć, nie gubiąc istoty znaczenia - czyli nawiązania do słów "prequel" i "sequel". Zresztą po co tłumaczyć? Te słowa przyjęły się w naszym języku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Po prostu: analogiczna trylogia.
Dla mnie brzmi lepiej i bardziej zrozumiale.
Po prostu: analogiczna trylogia.
Dla mnie brzmi lepiej i bardziej zrozumiale.
@allison
'Equel', nie 'equal' :)
Analogiczna zupełnie mi się nie podoba. Już równoległa byłoby lepszym określeniem, ale też nie pasuje, nie oddaje istoty rzeczy. Równoległa byłaby wtedy, gdyby opisywała wydarzenia dziejące się w tym samym lub porównywalnym czasie. Analogiczna to pewnie byłaby wtedy, gdyby nowa opowieść była w jakiś znaczący sposób podobna do starej, np. nowy bohater przeżywa bardzo podobne przygody, idzie tą samą drogą. Albo dla tego samego bohatera historia się powtarza. Opowieść jest analogiczna, bo mamy te same znaczenia, te same tematy do przemyślenia, podobny wpływ lektury na czytelnika. Tu chodzi zupełnie o co innego.
Tu mamy zwyczajny prequel (jest polska nazwa?) i zwyczajny sequel (kontynuację), ale autor chce wziąć je oba razem i nazwać jakoś inaczej, uciec od tych etykietek, które przecież wielu czytelnikom kojarzą się negatywnie, często zwiastują brak nowych pomysłów i próbę zarobienia na starym, wyciśnięcia maksimum kasy przy minimum wysiłku. Tu autor zarzeka się, że to nie tak, że to nie jest dodatek do znanej już opowieści, bazujący na tamtej, ale opowieść całkowicie odrębna, równie dobra i równie oryginalna jak tamta, że to równie dobrze mogłoby być tak, że tą mógł napisać pierwszą, a tamta dawniejsza mogłaby być "equelem" tej, napisanym później. O to chodziło, żeby zrównać te dwie opowieści, wmówić nam, że są równoważne, równoprawne, równie dobre i nie, to żaden skok na kasę, to całkiem nowa rzecz, równie świeża jak tamta.
Może uwierzę?
Nie jest to opowieść równoległa (nie ten sam czas), nie jest też równoważna (autor wmawia nam, że równie ważna, ale słowo 'równoważna' już mamy i oznacza równość, nie tylko równą wagę). Możemy pobawić się podobnie jak autor 'equela', stworzyć jakiś neologizm, może u nas będzie to opowieść równoleżna? Nie całkiem równoległa i nie całkiem równoważna, leżąca obok, równie ważna, ale nieco inna od obu tych znaczeń?
@allison
'Equel', nie 'equal' :)
Analogiczna zupełnie mi się nie podoba. Już równoległa byłoby lepszym określeniem, ale też nie pasuje, nie oddaje istoty rzeczy. Równoległa byłaby wtedy, gdyby opisywała wydarzenia dziejące się w tym samym lub porównywalnym czasie. Analogiczna to pewnie byłaby wtedy, gdyby nowa opowieść była w jakiś znaczący sposób podobna do starej, np....
Wypowiedź pana Pullmana nie zakończyła się na słowie 'equel'.
The announcement published on Pullman’s website proclaims that The Book of Dust isn’t actually a sequel or prequel story it’s “an ‘equel.’ <b>It doesn’t stand before or after His Dark Materials, but beside it.”</b>
Ja bym to ujęła: Nie "przed", nie "po", ale "TŁO".
Wypowiedź pana Pullmana nie zakończyła się na słowie 'equel'.
The announcement published on Pullman’s website proclaims that The Book of Dust isn’t actually a sequel or prequel story it’s “an ‘equel.’ <b>It doesn’t stand before or after His Dark Materials, but beside it.”</b>
Ja bym to ujęła: Nie "przed", nie "po", ale "TŁO".
TŁO jakoś mi się nie podoba. Takie określenie sugeruje, że jest to opowieść mniej ważna, że dodana do wcześniejszej dla nakreślenia szerszego obrazu, uzupełnienia, doprecyzowania realiów, ale sama w sobie nieistotna, nieciekawa. Że ma prawo istnieć tylko jako dodatek do tamtej, że sama nie nadaje się do czytania.
Wyobraź sobie obraz. Weźmy jakąś "Mona Lizę" albo inne powszechnie znane arcydzieło. I teraz w wyobraźni wykreśl z obrazu jego najważniejszą część, wymaż tę damę czy co tam sobie wyobraziłaś. Co zostanie? TŁO. Atrakcyjny to obraz? Ktoś by artyście zapłacił? Powiesiliby to na honorowym miejscu w muzeum? W ogóle by do tego muzeum trafiło? No właśnie...
Tu zupełnie nie o to chodziło, to 'beside' ma oznaczać, że nie przed i nie po, ale obok. Obok, nie z tyłu, nie w tle, ale na równych prawach. Wracając do analogii z obrazami, to jak "Mona Liza" i "Dama z łasiczką". Też samodzielne dzieło, porównywalnie dobre, a oglądać możesz każde osobno, bez porównywania i odnoszenia się do drugiego. Coś takiego autor próbuje nam sprzedać pod tą nową nazwą 'equel'. Czy tak właśnie napisał, to już odrębna kwestia, do rozstrzygnięcia po przeczytaniu, ale to nam zapowiada.
TŁO jakoś mi się nie podoba. Takie określenie sugeruje, że jest to opowieść mniej ważna, że dodana do wcześniejszej dla nakreślenia szerszego obrazu, uzupełnienia, doprecyzowania realiów, ale sama w sobie nieistotna, nieciekawa. Że ma prawo istnieć tylko jako dodatek do tamtej, że sama nie nadaje się do czytania.
Wyobraź sobie obraz. Weźmy jakąś "Mona Lizę" albo inne...
Porównanie do obrazu uważam za nietrafione. Książka jest czymś wielowymiarowym. W szczególności Mroczne Materie, które traktują o wieloświatach, więc i ich TŁO będzie wielowymiarowe. Wypełniając przestrzeń i łącząc wydarzenia w taki sposób, że kiedy usuniemy elementy pierwotnej trylogii, pozostanie nam konstrukcja fabuły, która może istnieć sama w sobie. TŁO może nie oddaje w pełni mojego wyobrażenia nowego cyklu, bliższa temu by była "przestrzeń (nie)euklidesowa"?
Porównanie do obrazu uważam za nietrafione. Książka jest czymś wielowymiarowym. W szczególności Mroczne Materie, które traktują o wieloświatach, więc i ich TŁO będzie wielowymiarowe. Wypełniając przestrzeń i łącząc wydarzenia w taki sposób, że kiedy usuniemy elementy pierwotnej trylogii, pozostanie nam konstrukcja fabuły, która może istnieć sama w sobie. TŁO może nie oddaje...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Porównanie do obrazu nasuwa się samo, kiedy tylko pojawia się słowo 'tło'. Użyłabyś innego słowa, nie byłoby krytyki pomysłu lub byłaby ona inna.
Nie ma znaczenia liczba wymiarów, nie ma znaczenia jakość i wielowymiarowość tych konkretnych książek. Tło, jakiekolwiek by nie było i jakie by nie było wielkie i wspaniałe, jest zawsze mniej ważne od pierwszego planu. Ta sama rzecz, choćby podziwiana osobno była czymś naprawdę godnym uwagi, nadającym się do wyeksponowania, godnym pierwszego planu, kiedy zostanie nazwana tłem czegoś innego, staje się od tego czegoś gorsza, mniej ważna. Nazywając coś tłem deprecjonujesz to, odnosisz do pierwszego planu i mówisz, że to ten pierwszy plan Cię interesuje, a to coś jest dla niego jedynie tłem.
Tak właśnie najczęściej myślimy o rozmaitych prequelach lub opowieściach pobocznych, rozwijających wątki mniej ważnych bohaterów. Tak jest zwykle i często oznacza to niższą jakość tych opowieści dodatkowych, dobudówek do historii pierwotnej. W tym przypadku autor chce właśnie zaprzeczyć takiemu stereotypowi, zarzeka się, że ta opowieść nie będzie tłem do starej, nie będzie do niej byle dodatkiem, że będzie czymś równoległym, osobnym i równie ważnym. Nowym pierwszym planem, niezależnym od poprzedniego.
'Tło' jest niemalże przeciwieństwem tego, czym ma być 'equel'.
A co ma do rzeczy przestrzeń euklidesowa, tego już kompletnie nie rozumiem.
Porównanie do obrazu nasuwa się samo, kiedy tylko pojawia się słowo 'tło'. Użyłabyś innego słowa, nie byłoby krytyki pomysłu lub byłaby ona inna.
Nie ma znaczenia liczba wymiarów, nie ma znaczenia jakość i wielowymiarowość tych konkretnych książek. Tło, jakiekolwiek by nie było i jakie by nie było wielkie i wspaniałe, jest zawsze mniej ważne od pierwszego planu. Ta sama...
Jak dla mnie wystarczy powiedzieć: "To już jest "INNA HISTORIA"...
Tworzenie neologizmów jest bezsensowne i bezcelowe...
Jak dla mnie wystarczy powiedzieć: "To już jest "INNA HISTORIA"...
Tworzenie neologizmów jest bezsensowne i bezcelowe...
W sumie nie wiem czy się cieszę. "Mroczne materie" bardzo mi się podobały, ale zawsze były dla mnie zamkniętą całością... Ilekroć słyszę takie wieści, boję się, że to będzie taki odgrzewany kotlet. Część sprzed to jeszcze nie brzmi tak źle, zwłaszcza że główna bohaterka będzie niemowlęciem, ale te części po wydarzeniach z trylogii, z dorosłą Lyrą... Ryzyko odgrzewanego kotleta wzrasta. Ale obym się myliła.
W sumie nie wiem czy się cieszę. "Mroczne materie" bardzo mi się podobały, ale zawsze były dla mnie zamkniętą całością... Ilekroć słyszę takie wieści, boję się, że to będzie taki odgrzewany kotlet. Część sprzed to jeszcze nie brzmi tak źle, zwłaszcza że główna bohaterka będzie niemowlęciem, ale te części po wydarzeniach z trylogii, z dorosłą Lyrą... Ryzyko odgrzewanego...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZapraszamy do dyskusji.
Zapraszamy do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam