-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać435 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Cytaty z tagiem "zagrożenia" [12]
W konfrontacji z aligatorem moralizowanie mija się z celem. Trzeba go zabić!
(...) społeczeństwo konsumpcyjne oparte na ciągłym wzroście jest sprzeczne z zasadami ekologii. Człowiek naruszył podstawowe prawa natury. W ten sposób stał się swoim najgorszym wrogiem. Zagrożenie nie przychodzi już z zewnątrz, ale od nas samych. Aby móc żyć w harmonii z naturą, ludzkość musi zmienić swój sposób myślenia, styl życia i system wartości. Należy rozszerzyć pojęcie humanitaryzmu. Troszczyć się o wszystko, co żyje.
W tym samym czasie dyplomaci i stratedzy wojskowi wygrzebują stare, zakurzone mapy i widzą na nich, że chociaż zagrożenie ze strony Karola Wielkiego, Napoleona, Hitlera i Sowietów dawno minęło, Nizina Środkowoeuropejska, Karpaty, Morze Bałtyckie i Północne wciąż są na swoim miejscu.
Życie dostarcza zagrożeń w różnym asortymencie i bez względu na wiek.
Servaz wciąż nie przywykł do tych technologii, dzięki którym z Tuluzy można było się połączyć z Montrealem i wejść w sam środek życia każdej rodziny. Sprawiały, że świat się kurczył, i odbierały mu dużą część jego magii. Dostrzegał postęp, ale też straszliwe zagrożenie - zagrożenie światem bez ścian, bez drzwi, bez zakamarków, w których można by się skryć, bez możliwości myślenia wolnego od zakłóceń i nakazów. Światem wydanym na pastwę chwilowości, osądu innych, jedynego słusznego sposobu myślenia i donosicielstwa, w którym najdrobniejsze zachowanie wykraczające poza normę czyni człowieka podejrzanym, a następnie oskarżonym, w którym plotki i uprzedzenia zajmują miejsce dowodów i sprawiedliwości; światem bez wolności, współczucia, zrozumienia.
Są trzy rodzaje przyjaciół dobrych i trzy złych. Zyskujesz na przyjaźni z prawymi, lojalnymi i inteligentnymi, natomiast szkodę przynosi ci przyjaźń z pochlebcami, hipokrytami i ignorantami.
Wobec narastających zagrożeń człowieka we współczesnym świecie, we wszystkich wymiarach ludzkiej egzystencji, przypomnienie, uświadomienie, zrozumienie i realizacja idei Alberta Schweitzera jest rzeczą nie tylko pożadaną, ale i konieczną w kategoriach ratowania ludzkiego bytu i człowieczeństwa.
Gdyby Zachód inaczej traktował pewne narody muzułmańskie, mógłby uniknąć przynajmniej części agresji, jakiej teraz doświadcza.
Nie oznacza to, że muzułmański fundamentalizm jest jakoś szczególnie racjonalny. Przeciwnie, roi się w nim od zajadłych uprzedzeń i bigoterii, o czym mają prawo wiedzieć jego kaleczone i zabijane ofiary. Te mordercze fantazje mieszają się jednak z pewnymi określonymi pretensjami politycznymi, jakkolwiek złudne lub bezzasadne mogą one być w oczach jego wrogów. Kto myśli inaczej, musi wyobrażać sobie islamskich terrorystów nie tyle jako uparcie zajadłych, ile jako całkowicie bezrozumnych. Ktoś taki uważa, że nie tyle ich pretensje są nieuzasadnione, ile w ogóle nie ma o czym dyskutować. Jest to irracjonalne uprzedzenie konkurujące z ich uprzedzeniami i mogące tylko pogorszyć sytuację. Tragedia polega nie tylko na tym, że miliony obywateli żyją bez własnej winy w śmiertelnym zagrożeniu, lecz także na tym, że nie musiało się ono pojawić.
Światu grożą trzy plagi, trzy zarazy.
Pierwsza – to plaga nacjonalizmu.
Druga – to plaga rasizmu.
Trzecia – to plaga religijnego fundamentalizmu.
Te trzy plagi mają tę samą cechę, wspólny mianownik – jest nim agresywna, wszechwładna, totalna irracjonalność. Do umysłu porażonego jedną z tych plag nie sposób dotrzeć. W takiej głowie pali się święty stos, który tylko czeka ofiary. Wszelka próba spokojnej rozmowy będzie mijać się z celem. Nie o rozmowę mu chodzi, tylko o deklarację. Żebyś mu przytaknął, przyznał rację, podpisał akces. Inaczej w jego oczach nie masz znaczenia, nie istniejesz, ponieważ liczysz się tylko jako narzędzie, jako instrument, jako oręż. Nie ma ludzi – jest sprawa. Umysł tknięty taką zarazą to umysł zamknięty, jednowymiarowy, monotematyczny, obracający się wyłącznie wokół jednego wątku – swojego wroga. Myśl o wrogu żywi nas, pozwala nam istnieć. Dlatego wróg jest zawsze obecny, jest zawsze z nami.
Całkowite lekceważenie wszelkich zagrożeń sprawiało jakoś, że zagrożenia zniechęcały się, rezygnowały i znikały. s.23.