-
Artykuły
„Nasze ciało to mapa lęków, której umysł nie potrafi ukryć” – wywiad z Sebastianem Fitzkiem, autorem thrillera „Mimika”
Marcin Waincetel1 -
Artykuły
Kalafiory, czarownice i zbrodnia w rezydencji. Sprawdź, co kryje się w tych książkach Nowości pod patronatem Lubimyczytać.
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Z czego żyje pisarz?
Orbitowski21 -
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać340
Cytaty z tagiem "odyseja kosmiczna 2001" [3]
Czas [Eon] jest bawiącem się, w warcaby grającem dzieckiem, dziecka królowanie.
22 marca. Ciemności były coraz większe i tylko mleczna poświata oceanu odbita od białej kaskady rozświetlała tę dziwną noc. Mnóstwo olbrzymich, upiornie białych ptaków wylatywało bezustannie spoza mglistej zasłony, a nawet gdy nam znikły, słyszeliśmy jeszcze ich wieczne: „Tekeli-li! Tekeli-li!”. Nu-Nu poruszył się wtedy na dnie łodzi, ale gdyśmy go dotknęli, okazało się, że dusza jego opuściła już ciało. W tej chwili pędziliśmy z niesamowitą szybkością do krawędzi kaskady, a bezdenna czeluść otwarła się, aby nas wciągnąć. Lecz oto nagle wynurzyła się przed nami osłonięta całunem postać ludzka, nieskończenie większa i potężniejsza od któregokolwiek z mieszkańców ziemi. A barwa skóry tej postaci lśniła oślepiającą białością śniegu...
574.
My, żeglarze napowietrzni ducha! — Wszystkim tym śmiałym ptakom, co w dal, najdalszą wylatują dal — och, niewątpliwie! — zwątleją kędyś siły, spoczną one na jakimś maszcie lub niepozornej śród morza skale — i będą jeszcze na domiar wdzięczne za ten nędzny przytułek! Lecz któż by śmiał z tego wnioskować, że przed nimi nie masz już niezmierzonych wolnych szlaków, że dotarły one tak daleko, jak daleko dotrzeć można! Wszyscy nasi wielcy mistrzowie i poprzednicy zatrzymali się w końcu, a nie jest to najwdzięczniejszy i najszlachetniejszy gest, z jakim znużenie więźnie na miejscu: ciebie i mnie to samo czeka! Lecz co to ciebie i mnie obchodzi! Inne ptaki dalej polecą! Ten nasz pogląd, ta ufność nasza wzbija się z nimi, hen, w zawody, wznosi się w górę nad naszą głowę i nad swą niemoc, spogląda stamtąd w dal, widzi stamtąd przyszłe stada o wiele potężniejszych od nas ptaków, co tam polecą, dokąd my lecimy, gdzie jest wszystko morzem, morzem, morzem! A dokąd my lecimy? Czy za to morze? Dokąd nas niesie ta przemożna chęć, wyższa dla nas nad wszelkie rozkosze? Dlaczego właśnie w tę stronę, gdzie zachodziły dotychczas wszystkie słońca ludzkości? Nie powiedząż251 snadź252 kiedyś o nas, że i my, sterując na zachód, spodziewaliśmy się dotrzeć do Indii — lecz że przeznaczeniem naszym było rozbić się na nieskończoności? Albo też, bracia moi? Albo też? —.