-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać197 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać3
Cytaty z tagiem "nauczyciel i uczeń" [9]
Dwója (…) ma przede wszystkim znaczenie informacyjne dla ucznia, a nie charakter represji [s. 16].
Ale on powstrzymał mnie ręką.
— Więc kiedy napisałeś na tablicy „Rezus”, zabiło żywiej moje stare serce i pomyślałem sobie, że jeszcze nie wszystko stracone, a sprawa nie wygląda tak źle, jak myślałem. Przez czterdzieści lat nikt tak nie napisał, a ty napisałeś... oho, coś się zmienia. Będę zwyczajnym nauczycielem, starym, trochę śmiesznym, ale będą mnie odwiedzać moi uczniowie i będziemy z sobą rozmawiać. No, i nie pomyliłem się, bo przecież ty przyszedłeś. Dlatego jestem ci wdzięczny, mój chłopcze... — przygarnął mnie do siebie.
Gardło mi się ścisnęło i oczy mnie dziwnie zapiekły. Pomyślałem sobie, że to wspaniałe, że Rezus, straszliwy Rezus, jest właśnie taki, że właściwie tak mało nas dzieliło. Co nas właściwie dzieliło?
Ale im więcej myślałem, jak nadzwyczajny, jak morowy jest Rezus, tym bardziej robiło mi się głupio. I coraz bardziej czułem się pognębiony, że profesor mówi mi takie rzeczy. Takich rzeczy nie mówią sobie przecież zazwyczaj uczniowie i profesorowie. A ja nie mogłem odpłacić mu szczerością za szczerość i prawdą za prawdę, choć słowo daję, tak bardzo chciałbym. Bo moja prawda była plugawa. Przecież przyszedłem go okraść.
Pan profesor zachęca nas do szczerości i tak dalej... ale czy może istnieć naprawdę szczery stosunek między nauczycielem a uczniami? Mnie się zdaje, że to niemożliwe.
Uczniowie, stojący na skraju dyrektorskiej trasy, kłaniali się pokornie. Ci stojący dalej odwracali wzrok. Ci pod ścianami robili małpie miny, wywalali jęzory, pozorując odruchy wymiotne, i przewracali oczami, względnie wiercili sobie palcem dziurkę w skroni.
Dyrektor Pieróg był tego całkowicie świadom.
Ołowiany jego wzrok sięgał po samiutkie ściany i przenosił do zwojów mózgowych wierne podobizny małpujących i wywalających, wymiotujących i przewracających, a zwłaszcza tych, co wiercili.
Zgadzam się z tobą, Aniu, że w zasadzie istnieją lepsze sposoby wychowywania, lecz kara cielesna może być ostatnią ucieczką nauczyciela. Janka słusznie uważa, że bywają dzieci, na które nie ma innego sposobu, tylko rózga. Ja też tylko w ostateczności będę się do niej uciekał.
Gdy chodziłem do szkoły, regularnie, każdego dnia, dostawałem baty. Nauczyciel twierdził, że o ile kiedy nie splatałem figla, to tylko dlatego, że nie zdążyłem, bo plan był z pewnością gotów.
Jeśli umie się szukać, to w każdym można znaleźć coś dobrego. Zadaniem nauczyciela jest właśnie odnalezienie tego pierwiastka i rozwinięcie go. (…) Jak można zmusić dziecko do czynienia dobrze, gdy się je bije? Nasz profesor Rennie mawiał, że pozytywny wpływ, jaki wywieramy na dziecko, jest o wiele ważniejszy niż wpajana mu przez nas umiejętność czytania, pisania i liczenia.
Nieporozumienie! I prawda. Nauczyciel chce jak najwięcej, uczeń – jak najmniej. Jeden drugiego zrozumieć nie może. Ani rusz!
Najważniejsze to utrzymanie subordynacji, a tego nie da się osiągnąć bez pewnej surowości. Jeżeli uczniowie nie zechcą być posłuszni, będę ich karała.(…) Sprawię im dobre lanie, oczywiście.