-
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać207 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać4 -
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać11
Cytaty z tagiem "białowieża" [8]
(...) ukazem z 28 grudnia 1838 roku kolejny już car - Mikołaj I - rozkazał, tytułem próby, wyszukać, wyciąć i spławić do Kronsztadu (...) dwa tysiące sto trzydzieści pięć "bolszemiernych" dębów, dwieście piętnaście sosen masztowych oraz siedemset sosen na podszycie tratew dębowych. Miano z nich zbudować dwa (!) okręty liniowe.
Ludziom na pierwszy rzut oka Puszcza wydaje się wielkim lasem pełnym starych drzew i powalonych pni. Ale są tu miejsca, gdzie martwych powalonych drzew jest więcej, i takie, gdzie jest ich mniej. Tak naprawdę naturalne lasy Puszczy to coś w rodzaju patchworku: układanka mikrolasów różniących się od siebie, i to bardzo.
Mamy połowę lat siedemdziesiątych. Przed rzędem wyszczerzonych na Puszczę balkonów parkują rządowe limuzyny; sam wiceprezes Rady Ministrów zjechał do Białowieży zapolować na głuszce. (...) Bajarze bają, że popadło na Jana Romańczuka. Strażnik-pijaczek, ale do prowadzenia po bagnach jedyny. Poprowadził jak trzeba. Już towarzysz premier podnosił broń do oka, już widział na ścianie swego gabinetu kolejne trofeum, gdy dręczony kacem Jasio nie strzymał:
- A job twoju mać! - wrzasnął histerycznie - to ostatni głuchar w całej Puszczy Białowieskiej! Strzelaj cholero, a ja idę na wódkę!
Bajarze bają dalej, że zawstydzony myśliwy nie strzelił, sznur limuzyn wnet zniknął spod Domu Myśliwskiego.
Las wyhodowany przez człowieka tak się ma do puszczy, jak krowa do żubra, jak kundel wiejski do wilka, jak Puszcza Notecka, Kampinoska i Niepołomicka do Puszczy Białowieskiej. Jak tombak do złota.
Tam, gdzie się wychowałam (w okolicach Krakowa) mówiono, że wilga wyśpiewuje melodię brzmiącą: "Zofiiia! Zofiiia!" i to właśnie się słyszało. Gdy przyjechałam do Białowieży, dowiedziałam się, że tu wilga wcale nie woła "Zofiiia", tylko "Pietiagawarił". Po wsłuchaniu się w jej głos okazało się, że to prawda. Ptasie melodie są pełne niespodzianek.
Dzikie zwierze prawie zawsze zobaczy nas pierwsze. Jak nie zobaczy, to wyczuje. A jak nie wyczuje, to po prostu usłyszy, bo nie da się chodzić po lesie tak, żeby liść nie zaszeleścił albo nie trzasnęła pod butem gałązka.
Wielka puszcza Białowieży
Nadnarwiańską zdobi stronę,
Tutaj jeszcze żubry żyją
W innych krajach wytępione.
Nie ma już w Białowieży Bakłuszyna, kelnera generała Bałachowicza, białowieskiego artysty życia, który przez część swej egzystencji nie robił nic, tylko żył, a na starość przesiadywał w knajpie na Stoczku i tanczył z kieliszkiem na głowie. I nic się z kieliszka nie wylewało, takie to były akrobacje.