W lekturze praca myślenia jest nam w wielkiej części odjęta. Stąd odczuwalna ulga, gdy przestajemy się zajmować własnymi myślami i zabieramy się do lektury. Człowiek, który czyta bardzo dużo i prawie przez cały dzień, a w przerwach na odpoczynek bezmyślnie spędza czas, stopniowo traci swą zdolność myślenia, podobnie jak oducza się chodzić ktoś, kto stale jeździ konno. Taka utrata zdolności myślenia dotyczy bardzo wielu uczonych, którzy naczytali się tępo mnóstwa książek w swym życiu.
Nieustanna, w każdej wolnej chwili natychmiast podejmowana na nowo, lektura paraliżuje bowiem ducha jeszcze bardziej niż praca fizyczna; podczas tej ostatniej można przecież oddawać się własnym myślom.
Tak jak sprężyna traci w końcu swą elastyczność pod trwałym naciskiem obcego ciała, tak duch zaprzepaszcza swoją pod stałym naporem cudzych myśli. Tak jak zbyt duża ilość pożywienia psuje żołądek, szkodząc tym samym całemu ciału, tak również ducha można przepełnić i zdusić zbytnią ilością duchowej strawy.
Im więcej się bowiem czyta, tym mniej śladów pozostawiają w duchu przeczytane tomy: staje się on niczym tablica, na której wiele zapisano jedno na drugim.
Kobiety wolą najbardziej mężczyznę 30-33 letniego, przenosząc go nawet nad wiek młodzieńczy, choć ten ostatni jest najwyższym wyrazem męskiej piękności. Przyczyna leży w tym, że kobieta kieruje się nie gustem, lecz instynktem, który widzi w dojrzałym mężczyźnie wyższy stopień zdolności produkcyjnej. W ogóle kobiety mało uwagi zwracają na piękność, głównie pociąga je siła i odwaga, gdyż cechy te zapowiadają silnego produktora i mężnego obrońcę przyszłych dzieci. Wszelką wadę cielesną, wszelkie zboczenie od typu pierwotnego, kobieta sama wyrówna i zneutralizuje, jeżeli sama posiada cechy nienormalne, u mężczyzny. Dlatego też zwraca uwagę na cechy właściwe płci męskiej, np. szerokie barki, wąskie biodra, proste nogi, siłę mięśni. Tym się tłumaczy, dlaczego kobiety często lubią bezkształtnych, zdrowych mężczyzn, ale nigdy prawie nie lubią bezsilnych, choć pięknych.
Drugą grupę pobudek, jakieśmy powiedzieli, stanowią cechy psychiczne. Pod tym względem miłość kobiety zależy od przymiotów serca męskiego. Tu należy siła charakteru, stanowczość i męstwo, a również honor i zacność. Intelektualne zaś przymioty mężczyzny nie mają wpływu bezpośredniego na kobietę, ponieważ przechodzą na dzieci od matki, nie zaś od ojca. Brak rozumu u mężczyzny bynajmniej nie wpływa na stopień miłości u kobiety; więcej nawet, niezwykły umysł i geniusz działają na nią ujemnie. Objaśnia nam to, dlaczego u kobiet mają powodzenie tylko mężczyźni nieokrzesani, nędzni i głupcy. Największą część małżeństw z miłości zawierają ludzie jaskrawo przeciwni sobie pod względem umysłowym, np.: mąż gbur, silny i głupi, a żona delikatna, dowcipna i wykształcona — albo mąż genialny i uczony, a żona głupia jak gęś.
Każdy uczynek człowieka jest płodem dwóch czynników: jego charakteru oraz pobudki. Nie znaczy to bynajmniej, jakoby uczynek był czemś pośrednim i niejako ugodowym załatwieniem sprawy pomiędzy pobudką a charakterem, lecz że czyni całkowicie zadość obojgu, gdyż z całą swoją możliwością polega równocześnie na obu, mianowicie na tym, żeby działająca pobudka natrafiła na taki charakter i żeby ten charakter dawał się spowodować takiej pobudce.
Charakter jest ustrojem indywidualnej woli, poznanym empirycznie, stałym i niezmiennym. A ponieważ ten charakter jest czynnikiem każdego uczynku tak samo koniecznym jak pobudka, więc tłumaczy nam to owo uczucie, jakoby nasze czyny wypływały z nas samych, lub owo Ja chcę, które towarzyszy wszystkim naszym czynnościom, dzięki któremu każdy musi je uznać za swoje czyny i wskutek tego czuje się moralnie odpowiedzialny za nie.
A to jest znowu właśnie owym „ja chcę i chcę stale tylko tego, czego chcę”, któreśmy wykryli powyżej, badając samowiedzę - a które nakłania niewykształcony rozum do tego, by uparcie bronił bezwzględnej wolności działania i zaniechania, do owego „liberum arbitrium indifferentiae”. Lecz nie jest to niczym więcej niż świadomością drugiego czynnika uczynku, który sam w sobie nie byłby wcale zdolny do wywołania uczynku, a natomiast, gdy nastąpiła pobudka, tak samo nie jest zdolny do zaniechania go. Lecz dopiero wówczas, gdy go w ten sposób wprawiono w ruch, ujawnia zdolności poznawczej swój własny ustrój; a ta zdolność, która jest co do istoty swojej skierowana na zewnątrz, nie do wewnątrz, poznaje nawet ustrój własnej woli dopiero empirycznie na podstawie jego uczynków.
Wspaniały pocisk polega na retorsio argumenti, t.j. kiedy argument, z którego przeciwnik chce skorzystać, jeszcze lepiej użytym być może przeciwko niemu.
Niejednemu z nas, szczególnie w chwilach hipochondrii, świat może się wydawać z estetycznego punktu widzenia gabinetem karykatur, z intelektualnego - domem obłąkanych, zaś z moralnego - jaskinią oszustów i zbrodniarzy.
Jeśli usposobienie takie trwa czas dłuższy, to przeradza się w mizantropię.
Dziewięć dziesiątych naszej obecnej literatury nie ma innego celu, jak wyciągnąć kilka talarów z kieszeni publiczności: dla jego osiągnięcia mocno sprzysiężyli się ze sobą autor, wydawca i recenzent. [...] wyćwiczyli w czytaniu przez wszystkich odbiorców jednego i tego samego, mianowicie najnowszych książek, aby w swych kręgach mieli oni temat do konwersacji: do tego bowiem celu służą marne powieści i im podobne produkcje.
Cóż jednak może być nędzniejszego nad los takiej beletrystycznej publiczności, która czuje się w obowiązku czytać zawsze najnowsze pisma w najwyższym stopniu pospolitych głów, piszących dla pieniędzy i stąd obecnych stale w wielkiej liczbie, a za to tylko z nazwiska znać dzieła rzadkich i górujących duchów wszelkich epok i krajów!
W ogólności można powiedzieć, że obowiązki względem Boga uszczuplają obowiązki względem ludzi, bo jest to bardzo wygodną rzeczą zastąpić powinności względem ludzi pochlebstwem względem Boga. Dlatego widzimy we wszystkich krajach, że ludziom o wiele łatwiej wyżebrać niebo przez modlitwy aniżeli zasłużyć na nie przez uczynki. W każdej religii wnet dochodzi do tego, że za wolę Bożą ogłasza się nie uczynki dobre, lecz ślepą wiarę, ceremonie i czynności kultu, które nawet powoli, szczególnie gdy z niemi związane są korzyści materyalne dla kapłanów, zajmują miejsce uczynków. Ofiary bydląt, zakupywanie mszy, fundowanie kaplic, krzyżów przydrożnych stają się wnet uczynkami pełnymi zasług, tak że nawet ciężkie zbrodnie bywają nimi zmazane, jak również i przez pokutę, uległość duchownym, spowiedź, pielgrzymki, procesye, dotacye, fundacye klasztorów itp. Kapłani w końcu figurują tylko jako pośrednicy w handlu ze sprzedajnemi bóstwami. A jeżeli tak daleko nie dochodzi, to gdzież jest religia, której wyznawcy nie uważają modlitw, pieśni pochwalnych itp. ćwiczeń duchownych za częściowy przynajmniej surogat moralnego postępowania? (s. 45-46).
W pełni cywilizowani będziemy dopiero wtedy, kiedy uszy też nie będą wyjęte spod prawa i nie będzie wolno każdemu wdzierać się do świadomości każdej myślącej istoty w promieniu tysiąca kroków gwizdem, wyciem, rykiem, waleniem młotem, strzelaniem z bicza, szczekaniem.
Uważniej patrząc w chaos życia ludzkiego, widzimy, że wszyscy jęczą pod tym ciężarem; widzimy, że każdy natęża ostatnie siły, aby ulżyć swym niezliczonym cierpieniom, nie mając jednak nadziei na nic innego, prócz zachowania na krótki czas tej nędznej egzystencji. I śród tej próżni możemy też zauważyć parę zakochanych, którzy ukradkiem, tajemniczo się spotykają i namiętnie spoglądają na siebie. Ale skądże ta bojaźń i tajemniczość spotkania? Stąd, że oni jak zdrajcy zamierzają znów powtórzyć nędzę i cierpienia życia, nie dając mu przerwy ani końca...
Przede wszystkim zaznaczymy fakt, że mężczyzna w miłości skłonny jest do niestałości, a kobieta przeciwnie.
Miłość mężczyzny słabnie od chwili, kiedy została zaspokojoną; od tej chwili prawie każda młoda kobieta podoba mu się więcej niż ta, którą posiada.
Miłość kobiety, przeciwnie, potężnieje właśnie od tej chwili, a zwłaszcza po poczęciu. Fakt ten wyjaśnić można tym, że celem natury jest tylko zachowanie gatunku i ile możność szerokie jego rozmnożenie. Dla tego też celu mężczyzna może bardzo łatwo w ciągu jednego roku zostać ojcem setki dzieci, oczywiście jeżeli tyle żon posiada, a kobieta przy tychże warunkach rodzi tylko raz jeden na rok.
Panom od „objawienia” radziłbym dziś nie objawiać za wiele, gdyż narażają się na to, że im się raz objawi, co to jest objawienie.
Sądzić samodzielnie jest przywilejem niewielu: resztą kieruje autorytet i przykład. Patrzą cudzemi oczami; cudzemi uszami słuchają.
Nieszczęście jest warunkiem współczucia, a współczucie - źródłem miłości bliźniego.
Są w samej rzeczy na świecie uczciwi ludzie - tak samo jak jest i czterolistna koniczyna.
Sądzić samodzielnie jest przywilejem niewielu resztą kieruje autorytet i przykład. Patrzą cudzemi oczami, cudzemi uszami słuchają. Dlatego jest rzeczą wcale łatwą myśleć tak, jak cały świat myśli teraz, ale myśleć tak, jak świat będzie myślał za lat trzydzieści, nie jest rzeczą dostępną dla każdego.
Doprawdy, nie ma tak absurdalnego poglądu, którego ludzie by nie przyjęli jako własny, o ile tylko potrafi im się wmówić, że pogląd ten został przyjęty przez ogół. Przykład tak działa na ich myślenie, jak na ich czyny. Są oni jak owce, które idą za swoim baranem, gdziekolwiek ich prowadzi; łatwiej im umrzeć niż myśleć. Jest to bardzo dziwne, że zdanie ogółu ma dla nich tak wielkie znaczenie, skoro przecież sami widzą po sobie, w jaki sposób przyjmuje się zdania, mianowicie zupełnie bez rozumowania i tylko na skutek przykładu. Tego nie wiedzą jednak, bo nie mają żadnego samokrytycyzmu.
Krótko mówiąc, mało kto potrafi myśleć, ale wszyscy chcą mieć poglądy - cóż więc pozostaje innego, jak przejmować od innych poglądy gotowe, zamiast wyrabiać je sobie samodzielnie?
Na drzewie milczenia dojrzewa jego owoc - pokój.
Gdy staram się wyobrazić, że stoję przed istotą indywidualną i mówię do niej: mój stwórco niegdyś byłem niczem, ty jednak powołałeś mnie do bytu, tak, że jestem i jestem sobą", - i dalej: "dziękuję ci za to dobrodziejstwo", - i w końcu: "jeżeli pójdę na potępienie, to stanie się to z mojej winy" - to muszę wyznać, że wskutek studyów filozoficznych i nad literaturą indyjską głowa moja stała się niezdolną, aby to zrozumieć.
Za krzyżem diabeł stoi. / Detras de la cruz está el diablo.
Kto (...) oczekuje, że w świecie diabły będą nosiły rogi, a błazny dzwonki, ten zawsze stanie się ich łupem lub igraszką.
Gdzie (...) dużo gości, tam dużo hołoty.
Skoro tylko dowiaduje się, przy wspólnej wymianie poglądów, że czyjeś myśli w danym przedmiocie różnią się od jego własnych, nie sprawdzi najpierw własnej myśli, aby znaleźć w niej błąd, ale woli przypuścić błąd ten w myśli kogoś innego. Innymi słowy, człowiek z natury już swej pragnie zawsze mieć rację.
Ty, jako indywiduum, kończysz się wraz ze swą śmiercią. Jednakże indywiduum nie stanowi twej prawdziwej i ostatecznej istoty, lecz jest raczej jej zwykłym uzewnętrznieniem; nie jest ono rzeczą w sobie, lecz tylko jej zjawiskiem, które prezentuje się w formie czasu i stosownie do tego ma początek oraz koniec. Twa najwewnętrzniejsza istota natomiast nie zna czasu, początku ani końca, ani też ograniczeń danej indywidualności; stąd też nie można jej usunąć z żadnej indywidualności, istnieje bowiem we wszystkich bez wyjątku. W pierwszym więc rozumieniu obracasz się przez śmierć w nicość; w drugim jesteś i pozostajesz wszystkim. Dlatego też powiedziałem, iż po swej śmierci będziesz wszystkim i niczym. Na twe pytanie trudno udzielić w kilku słowach słuszniejszej odpowiedzi niż ta właśnie, która zawiera w istocie rzeczy sprzeczność;gdyż twe życie przebiega w czasie, twa nieśmiertelność zaś jest w wieczności. - Stąd też można ją nazwać niezniszczalnością bez dalszego istnienia, co jednak znowu owocuje sprzecznością.
Przebaczać i zapominać znaczy wyrzucać przez okno cenne doświadczenia.
Gdyby powodem, dla którego śmierć jest dla nas tak straszna, była myśl o niebycie, to musielibyśmy z takim samym drżeniem myśleć o czasie, kiedy nas jeszcze nie było. Jest bowiem rzeczą niepodważalnie pewną, że niebyt po śmierci nie może różnić się od niebytu przed narodzeniem, nie jest więc też bardziej godny ubolewania.
Aby przebrnąć przez życie, należy wziąć z sobą w drogę znaczny zapas ostrożności i wyrozumiałości: pierwsza chroni przed szkodą i stratą, druga przed sporem i kłótnią.
Rozum i w ogóle władza poznawania jest w człowieku czymś drugorzędnym, częścią zjawiskowości naszej, uwarunkowaną nawet wprost przez organizm. Właściwym zaś rdzeniem człowieka, jedynym pierwiastkiem metafizycznym, a wskutek tego niezniszczalnym, jest jego wola.
Złóż ofiarę złym demonom.
Znany szalbierz, Hegel nazwał sobie po prostu ideą swoje principium świata i wszystkich rzeczy, po czem wszystkim się zdawało, że coś mają.
Jeżeli wszakże ktoś nie pozwoli się oszołomić, ale zapyta, czem właściwie są te idee, które mają wyznaczać władzę rozumu, otrzyma zazwyczaj zamiast objaśnienia pustą, bałamutną gadaninę, w takie sążniste okresy zapakowaną, że czytelnik, jeżeli w połowie czytania nie zasnął, wpada w stan ogłuszenia, zamiast się czegoś nauczyć, albo musi powziąć podejrzenie, że można by to uznać za urojenia. Jeżeli zaś zapragnie szczegółowego poznania tych idei, poczęstują go głównymi tematami scholastyki...