Albowiem rzeczywistość to to, co stawia opór; czyli to co boli. A człowiek rzeczywisty to taki, którego boli.
Powiedział coś w tym rodzaju:
- Proszę państwa, zasługują na szczęście, więc będą szczęśliwi.
Co oznaczało:
- Mówię, żeby mówić.
Wybierz co dla ciebie bardziej zasadnicze: czy to, że jesteś człowiekiem w świecie, czy Polakiem?
Oklaski. Oklaski znawców. Oklaski amatorów. Oklaski ignorantów. Oklaski stadowe. Oklaski wywołane oklaskami. Oklaski rosnące sobą, piętrzące się na sobie, podniecające, wywołujące siebie - i już nikt nie mógł klaskać, gdyż wszyscy klaskali.
Chętnie zgodziłbym się na czysto formalne frazesy, wypowiedziane z cynizmem ludzi, znających wagę komplementu...ale oni próbowali być szczerzy...biedacy!
Moje stanowisko pokrywa się ze stanowiskiem Kościoła, z tą tylko różnicą iż, zamiast mówić o duszy w pojęciu kościelnym, wymieniłbym pewne naczelne wartości człowieka, takie jak rozum, szlachetność, zdolność rozwoju, swoboda i szczerość...
Najbardziej nowoczesny kierunek myślenia to ten, który znów odkryje pojedynczego człowieka.
ja już od dłuższego czasu sugeruję delikatnie umysłom, umeblowanym "rozgłośnymi nazwiskami" że jednak i bez światowej sławy można coś znaczyć jeśli się jest naprawdę i bezwzględnie sobą...
Proroctwo: demokracja, powszechność, równość nie będą w stanie was zaspokoić(...) będziemy hołdowali w przyszłości dwu odmiennym systemom jednocześnie i świat magiczny znajdzie sobie miejsce obok świata racjonalnego.
ten Kościół potępiający z hukiem piorunowym, a wycofujący się potem dyskretnie, po cichu... jakąż macie gwarancję, że za lat kilkadziesiąt dzisiejsze potępienie samobójcy nie zmięknie i nie rozejdzie się nieznacznie po kościach? A póki co mamy umierać jak psy w drgawkach i rzężeniach...
Szantaż, zawarty w sztucznym utrudnieniu śmierci, jest świństwem, naruszającym najcenniejszą wolność człowieczą. Gdyż moja najwyższa wolność polega na tym, iż w każdej sekundzie mogę postawić sobie hamletowskie pytanie "być albo nie być" - i swobodnie na nie odpowiedzieć.
Ale nawet religia umiera z chwilą, gdy przeobraża się w obrządek.
Dopiero wtedy Polacy pogodzą się z rzeczywistością i z należytą swobodą przystąpią do siebie. Nie dopracujemy się nigdy ani urody, ani cnoty polskiej, póki nie ośmielimy się odkryć polskich grzechów i polskiej brzydoty.
Pozostałem sam, rozczarowany, jak zawsze bywa, gdy coś się urzeczywistnia - albowiem urzeczywistnianie jest zawsze mętne, nie dość wyraziste, pozbawione wielkości i czystości zamierzenia.
Człowiek jest słaby i ograniczony. Człowiek nie może być silniejszy niż jest. Wzmożenie siły człowieka może nastąpić tylko wtedy, gdy inny człowiek użyczy mu siły.
Lecz życie jest jak za szkłem - oddalone - wszystko jakby nie nasze już, jakby widziane z pociągu.
Uprawiamy telewizję i używamy kołder elektrycznych, ale umieramy dziko.
Namawiam Sztukę do kopnięcia – łup! – ale nie po to, aby profesor poczuł się kopnięty; po to jedynie, aby artysta poczuł się kopiącym. Nie pogrążenia nauki szukam, a przywrócenia sztuce jej własnego życia, w pełnej odrębności.
Literaturze, zmiękczanej nieustannie na przez rozmaite poczciwe ciotki, fabrykujące powieści lub felietony, przez dostarczycieli pośledniej prozy i poezji, przez mięczaków obdarzonych łatwością słowa, literaturze grozi to niebezpieczeństwo, iż stanie się jajkiem na miękko, zamiast być – co jest jej powołaniem – jajkiem na twardo.
Malarze, plastycy, przytłoczeni ogromem trudności technicznych, skupieni na swej walce o doskonałość rysunku, koloru, nie pragną na ogół wydobyć się ze swego warsztatu, nie doceniają tego, iż nowe ujęcie pozwala rozciąć niejeden węzeł, nie dający się rozwiązać. Gdy więc ja żądam od nich, aby byli ludźmi którzy malują — oni chcą być tylko malarzami. A jednak ufam, iż jest w nas dzisiaj miejsce na myśl bardziej własną o sztuce, i twórczą. Kolejno bowiem doświadczyliśmy na sobie dwóch koncepcji, z których jedna, arystokratyczna, zmusza odbiorcę do zachwycania się czymś, czego nie może odczuć ani pojąć, druga zaś, proletariacka, zmusza twórcę do fabrykowania czegoś, czym gardzi, co jest poniżej niego i dobre tylko dla prostaczków i maluczkich. Zmaganie się tych wrogich szkół odbywa się na naszym ciele i z taką siłą one siebie niszczą, że wytworzyła się w nas próżnia — czy wydobędziemy się kiedyś, z tej łaźni oczyszczeni i zdolni do własnego i odrębnego aktu twórczego?
Któż, panie Mackiewicz, z literatów, któż z ludzi wykształconych, któż z mędrców nawet posiada w należytym komplecie te"podstawy wiedzy i nauki"? Czy nie jest tak że biblioteki nasze przerosły naszą pojemność, że wszyscy jesteśmy mniej lub więcej ignorantami i że jedyne co nam pozostaje, to z najlepszą wolą posługiwać się tym zasobem wiedzy, jaki posiadamy. A więc człowiek wybitnej inteligencji, jak Miłosz, nie ma prawa opowiedzieć po prostu swych najbardziej osobistych przeżyć, ani szukać w nich tej prawdy, na jaką go stać, aby mu nie powiedziano, że jest pretensjonalny, że jest zarozumiały i ignorant?
A trzeci zarzut jest jeszcze bardziej dotkliwy: komu pragniecie służyć? Jednostce czy masie? Gdyż komunizm to coś, co podporządkowuje człowieka zbiorowości ludzkiej, z czego wniosek, że najesencjonalniejszym sposobem walki z komunizmem jest wzmocnienie jednostki przeciw masie. A jeśli jest aż nadto zrozumiałe, że polityka, że prasa, że literatura doraźna i obliczona na praktyczny efekt pragną wytworzyć siłę zbiorową zdolną do walki [...], to jednak zadanie sztuki poważnej jest inne — i ona albo pozostanie na wieki tym czym była od początku świata, to jest głosem jednostki, wyrazicielem człowieka w liczbie pojedynczej, albo zginie. W tym sensie jedna strona Montaigne'a, jeden wiersz Verlaine'a, jedno zdanie Prousta są bardziej"antykomunistyczne" niż oskarżający chór jaki stanowicie. Są swobodne — są wyzwalające.
Cieszy mnie "nic", uważa dobrodziejuchna, czcigodny kompan i birbant i dorożka, bo "nic" to jest właśnie to coś, co się robi przez całe życie. Człowiekuś stoi, siedzi, mówi, pisze... i nic. Człowiekuś kupuje, sprzedaje, żeni się, nie żeni się - i nic. Człek siedzium na pniusium - i nic. Woda sodowa.
Dopiero czyn wywabia z szaleństwa całe szaleństwo?
Przeto zamiast brzydoty mogłem równie dobrze zobaczyć urodę, a uroda ujrzana w samotności jest bardziej jeszcze mordercza.
Za późno było się cofać- świat istnieje tylko dzięki temu, że zawsze za późno się cofać.
Nie może być nic logiczniejszego niż język, w którym wszystko, co nielogiczne, jest wyjątkiem.
Nie pieprz Pietrze wieprza pieprzem.
Pisać o literaturze jest łatwiej niż pisać literaturę - w tym sęk.
Jak wybrnąć?
Odrzucić z wściekłością i dumą wszystkie sztuczne przewagi, jakie ci zapewnia twoja sytuacja. Gdyż krytyka literacka nie jest osądzaniem człowieka przez człowieka (któż dał ci to prawo?), lecz starciem dwóch osobowości na absolutnie równych prawach.
Wobec czego - nie sądź. Opisuj tylko swoje reakcje. Nigdy nie pisz o autorze ani o dziele - tylko o sobie w konfrontacji z dziełem albo z autorem. O sobie wolno ci pisać.
Ale, pisząc o sobie, pisz tak aby osoba twoja nabrała wagi, znaczenia i życia - aby stała się decydującym twoim argumentem. Więc pisz nie jak pseudo-naukowiec, ale jak artysta. Krytyka musi być tak natężona i wibrująca jak to, czego dotyka - w przeciwnym razie staje się tylko wypuszczaniem gazu z balonu, zarzynaniem tępym nożem, rozkładem, anatomią, grobem.
A jeśli nie chce ci się lub nie potrafisz - odejdź.