cytaty z książek autora "Mikołaj Milcke"
foch strzelony bez powodu smakuje najlepiej. I tylko głupiec dobrowolnie wyrzekłby się takiej przyjemności.
Z szamba można się jakoś wygrzebać, ale smrodu, jaki zostawiło, nie da się usunąć. I nieważne, że może go czuć tylko i wyłącznie ten, od kogo bije. Smród zawsze będzie smrodem.
Ale w domu mam ciebie i do ciebie chcę wracać. I wracam. Tylko bądź dorosły. Nie twórz tajemnic. Bo jak czegoś nie wiem, a ty nie chcesz mi powiedzieć, to podświadomie zaczynam coś podejrzewać. Trzeba ze sobą rozmawiać.
To był dzień pełen wrażeń. Wykąpałem się w nie swojej wannie, wszedłem do nie swojego pokoju. Był ciemny i smutny. Nie było zdjęć na ścianach, nie było moich szpargałów, gazet, karteczek. Była za to jałowa, zimna przestrzeń. Cisza grał w nie moim pokoju swój wielki koncert. I z każdą piosenką szło jej coraz lepiej, a im lepiej dla ciszy, tym gorzej dla mnie. Słyszałem swój każdy oddech. Nawet radio nie mogło mi odpowiedzieć, bo radia nie było. Nie mówiąc o telewizorze. Usiadłem na łóżku i się rozpłakałem.
Przecież ty lubisz być gejem!
Od miłości do nienawiści jest tylko jeden krok. Ale
dobra wiadomość jest taka, że od nienawiści do miłości dokładnie tyle samo. I zawsze można zawrócić.
bo komfortowy kibelek to podstawa dobrego samopoczucia na cały dzień.
Kiedy człowiek jest zakochany, ma klapki
na oczach, robi głupie rzeczy, nikogo nie słucha. Jest jakby
odurzony, jest w stanie dla drugiej osoby zrobić wszystko,
nawet w ogień skoczyć, odwracać głowę od faktów i znosić
upokorzenia. Do tego dochodzi jeszcze poczucie porażki, do
której trzeba się przyznać przed samym sobą. Samemu sobie
powiedzieć, że coś nie wyszło, że dokonało się złego wyboru,
że plan, w którym dwie osoby miały się kochać, szanować,
tęsknić za sobą, wziął w łeb. To kurewsko trudne.
Choćby skały srały! Jak dzidy pragnę !
Każdy ma w biografii rozdziały, których nie chce czytać na głos – oświadczył Dominik. – A przynajmniej nie na
pierwszej randce – dodał asekuracyjnie.
A jeśli chce pani zobaczyć dziurę z bliska, to niech sobie pani zrobi tomografię głowy. Dziura będzie miejscem po mózgu.
Pokolenie naszych rodziców, nie wiedzieć czemu, było bardzo podatne na nałogi, ale niezmiernie odporne na rozmowy o problemach, i nie chciało ich rozwiązywać. Rodziny naszej kilkuosobowej paczki były takimi sklonowanymi rodzinami Dulskich.
Jakie inne czasy? Czasy się tak bardzo nie zmieniły, tylko ludzie. A dzieci, czy inne zobowiązania burzą ich idealny świat. Jesteśmy pierdolonymi egoistami. Jakby nasze stare tak myślały, to byśmy tu teraz tak nie siedzieli.
Lepiej być żywym gejem, niż martwym farbowanym hetero.
Przecież oboje wiemy, że te laski mają po dwadzieścia lat, a od piętnastu nic nie jadły.
-Jak będziesz chciał sie ruchać, to sie ruchaj, ale bezpiecznie. Teraz tyle świństw ludzi w sobie noszą. Hify i inne Adisasy. Rozumiesz?
-Rozumiem.
Wierzyłem mu. Nie jest typem oszusta, a jeśli się z kimś wiążesz, powinieneś mu wierzyć. Do pierwszej wpadki oczywiście...
Czasem moja mimika żyła własnym życiem i twarz przybierała grymasy, na które nie miałem wpływu.
Zarażony pasmami niepowodzeń i zawiedzionych nadziei traciłem wiarę. I w siebie, i w miłość.
Dostał coś, czego ja nigdy nie będę miał, i chce to zniszczyć..
- Ależ ja jestem głupią cipą - wyznała dosadnie.
- Tylko nie cipą! Mów o sobie z szacunkiem!
- A sorry! Ależ ja jestem głupią waginą! Albo brzoskwinką. Jak wolisz ?
-Pochwą !
- Ależ ja jestem głupią pochwą !
Nie można kochać połową siebie, albo połowy drugiego człowieka. Półmiłość to nie miłość.
wielkie seksbomby kończą jako ogromne niewypały.
Zrezygnowałem z żartów, bo poczułem się jak Stasburger w Familiadzie.
Lepiej być żywym gejem niż martwym farbowanym heterem
improwizacja to zbyt małe słowo do opisania tej sytuacji
Nic wielkiego się przecież nie wydarzyło. Nikt nie umarł, nikomu nie urwało ręki, do władzy nie doszła Samoobrona.
Duży ogolony prawie na zero dresiarz i chudy gej w błękitnej koszuli siedzili na schodach i rozprawiali o sensie egzystencji i problemach tego drugiego faceta.
Przytulił mnie, trzymał przez chwilę w ramionach, w tym samym momęcie zaczął padać śnieg. Pocałował mnie w czoło i powiedział:
- Uciekaj. Jest zimno, ciemno i przytula cie obcy facet.
Miałem ochotę złapać tę sarą pudernicę za jej krzywo obciętą, ufarbowaną na inny odcien rudego niż reszta włosów, grzywkę i przez parę minut uderzać jej glową o futrynę. Tak, żeby inne debilne pomysly wypadły z tej przestrzeni między uszami, która u normalnych ludzi nazywa się mózgiem.