cytaty z książki "Moje słuszne poglądy na wszystko"
katalog cytatów
Nadzieja na braterstwo, do którego oświecona elita może przymusić lud dekretem, stanowi naturalna podstawę dla totalitarnej tyranii.
Sycylijski tyran Falarys miał byka z brązu, w którego wnętrzu pieczono żywcem jego wrogów; byk był tak pomysłowo skonstruowany, że dzięki akustycznemu urządzeniu straszliwe wycie ofiar dobywało się na zewnątrz jako przyjemna melodia.
Egalitarno-rewolucyjna utopia Tkaczowa (ważne źródło doktryny leninowskiej), zgodnie z którą głównym celem rewolucji jest obalenie wszelkich elit, a zadanie to należy powierzyć elicie rewolucyjnej.
Nie jestem zainteresowany tym, by być „marksistą” lub być tak nazwanym. Tylko bardzo nieliczni ludzie spośród parających się naukami społecznymi mogliby powiedzieć o sobie, że nie zaciągnęli u Marksa żadnego długu, i ja do nich nie należę. Gotów jestem przyznać, że bez Marksa nasze myślenie o historii byłoby inne i pod wieloma względami uboższe. Ale powiedzieć coś takiego – to mówić banały. Mimo to sądzę, że liczne ważne w doktrynie Marksa twierdzenia są albo fałszywe, albo pozbawione sensu, albo prawdziwe w bardzo ograniczonym sensie. Myślę, że teoria wartości jest pomysłem normatywnym bez żadnej mocy eksplikacyjnej, że żadna z ogólnych formuł materializmu historycznego, jakie można znaleźć w pismach Marksa, nie nadaje się do przyjęcia i że ta teoria ma ważność tylko w nader ograniczonym sensie, że marksowska teoria świadomości klasowej jest błędna i że większość jego przepowiedni okazała się pomyłką. Zastrzegam, że jest to bardzo ogólny opis moich poglądów w tej sprawie, i nie próbuję tu uzasadniać moich wniosków. Jeżeli jednak przyznaję, że nadal myślę o sprawach historii (ale już nie filozofii) kategoriami odziedziczonymi częściowo z dorobku Marksa, czy nie powinienem przystać na owo przywiązanie do marksowskiej tradycji?
Miałoby się ochotę powiedzieć, że to antysemici (o ile nie formułowali swoich poglądów z użyciem takich argumentów jak komory gazowe) uzdolnili w znacznym stopniu Żydów do tylu nadzwyczajnych osiągnięć, właśnie dlatego, że zagrodzili im drogę do moralnego i intelektualnego bezpieczeństwa, jakie daje przynależność plemienna – francuska, polska, rosyjska czy niemiecka – i pozostawili Żydów na uprzywilejowanej pozycji outsiderów.
Wiadomo, że pozycja outsidera jest uprzywilejowana ze względów poznawczych. Turysta często dostrzega rzeczy, których nie zauważają mieszkańcy danego kraju, dla nich bowiem są to naturalne składniki życia (przychodzi tu na myśl turysta w Ameryce nazwiskiem Alexis de Tocqueville).
Dla ludów Księgi, zarówno chrześcijan, jak i Żydów, wygnanie jest zwykłym i nieuchronnym losem ludzi na ziemi. Można iść dalej powiadając, że mit wygnania leży u podstaw wszystkich religii i w naturze każdego prawdziwie religijnego doświadczenia. W przesłaniu każdego kultu religijnego tkwi wiara, że nasz dom jest gdzie indziej. Jednakże można z tego przeświadczenia wysnuć dwa całkiem różne wnioski praktyczne. Jednym
jest pogarda dla wszystkiego, co ziemskie i w końcu dla samego życia, które nie może przynieść nic prócz nieszczęść i cierpienia: do takiego przekonania prowadzi często mądrość buddyjska. Ale można też uznać, że wygnanie to dla ludzkości ogromna szansa, którą wykorzystać trzeba na drodze powrotnej do Ojca. Taka wiara dominuje w głównych nurtach cywilizacji judeo-chrześcijańskiej. Totalna pogarda dla materii, ciała i wartości ziemskich
była w historii chrześcijaństwa zjawiskiem marginesowym.
Nie ma wątpliwości, że bez tych wszystkich, religijnymi czy politycznymi względami sprawionych wygnań i samowygnań, bez tych uciekinierów i emigrantów życie intelektualne i artystyczne Europy byłoby całkiem inne.
Przykładami są hugenoci w Anglii i Holandii; włoscy radykałowie religijni i unitariusze szukający schronienia w (bardzo wówczas tolerancyjnej)
Polsce drugiej połowy XV wieku: polscy unitarianie w zachodniej Europie w drugiej połowie XVII wieku, inicjatorzy wczesnego Oświecenia; Żydzi
wypędzeni z krajów iberyjskich; uciekinierzy ze Środkowej i Wschodniej Europy pod władzą komunistyczną. Wszyscy oni wnieśli wkład, niekiedy
bardzo znaczący, w cywilizacje przyjmujących ich krajów, jeśli nawet nieraz witano ich nie całkiem przyjaźnie i traktowano podejrzliwie. Emigranci z Trzeciej Rzeszy wywarli ogromny wpływ na amerykańskie życie intelektualne. Niektórzy powiadają, że był to wpływ złowrogi, lecz któż zna
bilans ostateczny?
Pamięć zbiorowa to ojczyzna.
Twórczość powstała z niepewności, z jakiegoś rodzaju wygnania, z doświadczenia bezdomności.
Sceptycyzm humanistyczny, razem z jego negacją «wartości absolutnych w, wykuł potężną broń przeciw fanatyzmowi sekciarskich waśni i położył fundament pod instytucjonalny szkielet pluralistycznego i tolerancyjnego społeczeństwa.
Wiara w nieredukowalny i niepowtarzalny rdzeń osobowości, choć niedowodliwa naukowo, jest podstawą pojęcia godności osobistej i praw ludzkich.
Czy więc mamy Oświecenie potępić? Wielu dziś to czyni, nade wszystko, lecz nie wyłącznie, z perspektywy chrześcijańskiej [...].Był to, jak mówią wrogowie, bałwochwalczy [...] projekt [...] samo-zbawienia człowieka [...], odróżnienie dobra od zła zastąpiły kryteria utylitarne. Fundamentalne więzi, które podtrzymywały ludzką wspólnotę — rodzina, religia — zostały wyszydzone lub gwałtem rozerwane [...] Istnienie ludzkie zostało zredukowane do jego czysto naturalnych określników, a przez to osoby ludzkie stały się całkiem wymienialne — niczym cegły w ścianie: tak to w końcu zostały położone podstawy dwudziestowiecznego totalitaryzm.