cytaty z książki "To, co nieśli"
katalog cytatów
Chociaż to dziwne, nigdy nie jesteś bardziej żywy niż wtedy, kiedy niemal poległeś.
Nie trwoń szczęścia na drobiazgi. Oszczędzaj je.
Nosić coś oznaczało dźwigać ciężar, tak jak porucznik Jimmy Cross dźwigał swą miłość do Marty przez wzgórza i przez mokradła. Dźwigać znaczyło iść lub maszerować z ciężarem, ale często bywał to ciężar nie do przekazania innemu.
(…)nie była to walka, to był po prostu nie kończący się marsz, od wioski do wioski, bez celu - nic do wygrania, nic do stracenia. Maszerowali dla samego marszu.
(…)wśród wszystkich tajemnic i rzeczy nieznanych była co najmniej jedna trwała pewność, że rzeczy do noszenia nigdy nie zabraknie.
Rzeczy, które nieśli, zależały w pewnym stopniu od przesądów. Porucznik Cross niósł swój kamyczek szczęścia, Dave Jensen niósł kocią łapkę. Norman Bowker, człowiek poza tym bardzo delikatny, niósł kciuk, który dostał kiedyś w prezencie od Mitchella Sandersa.
Często nieśli jedni drugich, rannych lub wyczerpanych. Nieśli zakażenia. Nieśli komplety szachów, piłki do kosza, słowniki wietnamsko-angielskie, oznaki stopni wojskowych (…). Nieśli choroby, a wśród nich malarię i dyzenterię. Nieśli wszy, tasiemce, pijawki i wodorosty z pól ryżowych oraz przeróżne zgnilizny i pleśnie.
Na ogół trzymali fason, rodzaj godności. Jednak bywało, że przychodził czas paniki, kiedy wyli lub chcieli wyć i nie mogli, kiedy się kurczyli i jęczeli, i zasłaniali głowy, wołając: Jezu drogi, i padali pokotem na ziemię, strzelając na ślepo, i płaszczyli się ze strachu, i szlochali, i błagali, by ustał ten huk, i ogarniało ich dzikie szaleństwo, i składali głupie przyrzeczenia sobie, Bogu, matkom i ojcom w nadziei, że nie umrą.
Nieśli cały ładunek emocji mężczyzn, którzy mogą umrzeć. smutek, strach, miłość, tęsknota - to wszystko było niedotykalne, ale to niedotykalne miało swą własną masę i ciężar właściwy, miało dotykalną wagę. Nieśli wstydliwe wspomnienia. Nieśli wspólny sekret ledwie opanowanego tchórzostwa, instynktu, aby uciekać albo skamienieć, albo się ukryć, i pod wieloma względami był to ciężar największy ze wszystkich, ponieważ nigdy nie można go było zdjąć, bo wymagał znakomitej równowagi i postawy.
Złe rzeczy nigdy nie przestają się dziać: żyją w swoim własnym wymiarze, rozgrywają się wciąż i wciąż.
Kiedy nie musiałeś dźwigać, musiałeś czekać. Pamiętam monotonię. Kopanie lisich jam. Zabijanie komarów. Słońce, upał i nie kończące się pola ryżowe. Nawet głęboko w dżungli, gdzie mogłeś umrzeć na niezliczoną ilość sposobów, wojna była otwarcie i natrętnie nudna.
A czasem pamięć prowadzi do opowiadania, które utrwali ją na wieczność. Po to właśnie są opowiadania. Opowiadania są po to, by łączyć przeszłość z przyszłością. Opowiadania są dla tych późnych godzin wieczornych, kiedy nie możesz sobie przypomnieć, jak przedostałeś się stamtąd gdzie byłeś, tu, gdzie jesteś. Opowiadania są dla wieczności, kiedy pamięć się zetrze, kiedy do pamiętania nie będzie już nic prócz samego opowiadania.
Uważałem wówczas i nadal uważam, że nie można prowadzić wojny, nie wiedząc z jakiego powodu. wiedza jest zawsze niedoskonała, to oczywiste, ale wydawało mi się, że kiedy naród decyduje się na wojnę, musi mieć dostateczną wiarę w to, że sprawa jest bezsporna i sprawiedliwa. Nie wolno utrwalać własnych błędów. Nie przywróci się życia ludziom, którzy już zginęli.
Pójdę na wojnę - będę zabijał i być może zginę - ponieważ wstydzę się tego nie robić.
Przeżyłem, ale nie jest to szczęśliwe zakończenie. Byłem tchórzem. Poszedłem na wojnę.
Prawdziwa historia wojenna nigdy nie jest moralizująca. Nie instruuje, nie propaguje cnoty, nie podsuwa właściwych wzorców zachowań ani nie odwodzi mężczyzn od robienia rzeczy, które mężczyźni zawsze robili. Jeśli historia wydaje się umoralniająca, nie wierz jej. (…) Nie ma żadnej prawości. Nie ma żadnej cnoty.
Możesz rozpoznać prawdziwą historię wojenną po tym, że wydaje się ona nigdy nie kończyć. Ani wtedy, ani w ogóle nigdy.
Prawdziwa historia wojenna, jeśli jest prawdziwie opowiedziana, sprawia, że twoje trzewia wierzą.
Wojna jest piekłem, ale nie jest to ani w połowie prawda, bo wojna jest także tajemnicą i przerażeniem, odwagą i odkryciem, żalem i rozpaczą, tęsknotą i miłością. Wojna jest wstrętna; wojna jest ucieszna. wojna jest podniecająca; wojna jest harówką. Wojna robi z ciebie mężczyznę; wojna robi z ciebie trupa.
Prawdziwą historię wojenną możesz poznać po pytaniach, które zadajesz.
Opowiadając historie, obiektywizujesz swe własne doświadczenia. Oddzielasz je od siebie. Podchwytujesz pewne prawdy. Inne prawdy wymyślasz. Czasem zaczynasz od epizodu, który się rzeczywiście zdarzył, jak tamta noc na polu gówna, i ciągniesz dalej, wymyślając epizody, które się w rzeczywistości nie wydarzyły, ale pomagają rzecz wyjaśnić i wytłumaczyć.
(…) prawda opowiadania jest czasem prawdziwsza niż prawda tego, co się wydarzyło.
(…) stała obecność śmierci i niebezpieczeństwa sprawia, że jest się absolutnie przytomnym. Że rzeczy stają się wyraziste. Kiedy się boisz, kiedy boisz się naprawdę, widzisz rzeczy, których nigdy uprzednio nie widziałeś, zwracasz uwagę na świat.
W Wietnamie także mieliśmy sposoby na to, żeby zabici nie wydawali się aż tak nieżywi. Podawanie ręki na przykład. Uwłaczając śmierci, zgrywając się, udawaliśmy, że wcale nie jest tym straszliwym losem, choć nim była. Naszym językiem, tyleż szorstkim, co marzycielskim, przeistaczaliśmy ciała w stosy odpadków.
Nieśli wszystko, co unieść potrafili, w tym, niektórzy, ciche uczucie grozy z powodu potwornej siły rzeczy, które nieśli.
To, co nieśli, częściowo zależało od rangi, częściowo od specjalności polowej.
To, co nosili, było w znacznej części funkcją konieczności.
To, co nieśli, zależało po części od stopnia, po części zaś od specjalności wojskowej.
To, co nieśli, zmieniało się w zależności od bieżącego zadania.
To, co nieśli, do pewnego stopnia wynikało z przesądów. U mnie jeśli cię zaraz wspomnień.