cytaty z książki "Jest krew…"
katalog cytatów
Kłamstwa to równia pochyła, jedno zwykle pociąga za sobą dwa następne.
Miłość to dar, miłość to też łańcuch z kajdankami na obu końcach.
(...) Moim zdaniem, kiedy umiera człowiek, mężczyzna czy kobieta, w gruzy wali się cały świat, świat, który dana osoba znała, w który wierzyła. Pomyśl o tym mały: miliardy ludzi na Ziemi i każdy z nich nosi w sobie świat. Ziemię wykreowaną przez ich umysły.
- [...] Biznes jest jak futbol amerykański, Craig. Jeśli musisz kogoś staranować, by zdobyć punkty, lepiej to w cholerę zrób, inaczej nie masz po co wkładać stroju i wychodzić na boisko.
-Młodość to cudowna rzecz-westchnął Pan Harrigan. - jaka szkoda, że marnuje się ją na bycie dzieckiem.
Nie wołaj, jeśli nie chcesz odzewu.
(...) Tak. Kocha ją, owszem, tyle że jej nie lubi, a miłość bez sympatii jest jak łańcuch z kajdanami na obu końcach.
Była dobrą mamą. W dwa tysiące czwartym roku, kiedy zacząłem pracować u pana Harrigana, wciąż dotkliwie mi jej brakowało, choć nie żyła od trzech lat. Tęsknie za nią nawet dziś, szesnaście lat później, choć jej twarz zatarła mi się w pamięci, a zdjęcia tylko trochę odświeżają wspomnienia. Prawdą jest to, co mówi ta piosenka o dzieciach bez matki: ciężka ich dola.
(...) nie my mamy rzeczy; to rzeczy mają nas. Każda nowa własność, czy to dom, samochód, telewizor czy wymyślny telefon taki jak ten, jest kolejnym ciężarem, który musimy dźwigać na grzbiecie.
(...)Dom twój jest tam, gdzie krwawi serce twoje.
Kłamstwa to równia pochyła, jedno zwykle pociąga za sobą dwa następne".
Tak mało jest w ludziach ciekawości. A to wszystko… – Gus machnął ręką. – Wzięło się znikąd. Owszem, wiedzieliśmy, że środowisko naturalne schodzi na psy, chyba nawet prawicowe oszołomy w to skrycie wierzyły, ale to, co się teraz dzieje… sześćdziesiąt pieprznych plag, wszystkie naraz. – Spojrzał na Marty’ego niemal błagalnie. – W ile czasu, rok? Czternaście miesięcy? – Tak – przyznał Marty. – Kiepska sprawa. – Jakoś tylko to określenie pasowało.
Bowiem kiedy się nad tym zastanowić, większość naszych współczesnych środków łączności tym właśnie w gruncie rzeczy jest - czymś, co służy do gadania po to, żeby gadać.
- Wiem, to do dupy - przyznał. - Ale musisz wydorośleć, Craigy. Żyjemy w świecie rzeczywistym, gdzie forsa może wszystko.
Martwi rzucają się na ciebie tylko w horrorach, wiedziałem o tym, martwi nie są bezwzględni, martwi są niczym, mimo to jednak cofnąłem się o krok, zanim wyciągnąłem komórkę z kieszeni spodni, i nie spuszczałem go z oka, kiedy zadzwoniłem do ojca.
- Cóż, jeśli duchy istnieją - powiedziała - założę się, że nie wszystkie są święte.
Te wszystkie pytania i obawy z czasem pomału zeszły na dalszy plan, ale skłamałbym, gdybym powiedział, że Kenny Yanko na dobre przestał nawiedzać moje myśli. Kenny Yanko w szafie ze sznurem na szyi. Może jednak nie stracił przytomności, zanim zdążył poluźnić stryczek. Może - tylko może - zobaczył coś, co tak go przeraziło, że zemdlał. I w rzeczywistości umarł ze strachu. W biały dzień takie myśli wydawały się głupie. Nocą, zwłaszcza gdy silny wiatr cicho zawodził pod okapem, już niekoniecznie.
Był dla mnie zagadką, do samego końca, a nawet dłużej. Może jednak tak to jest zawsze. Sądzę, że przeważnie żyjemy samotnie. Z wyboru, jak on, albo po prostu dlatego, że tak ten świat jest urządzony.
Miłość to dar; miłość to też łańcuch z kajdanami na obu końcach.
Są przyjaciółmi, a jako ktoś, kto nigdy nie miał ich wielu, Holly robi, co może, by zasłużyć na tych, których ma.
Będzie miała szczęście, jeśli przeżyje ten dzień bez jakiegoś incydentu kardiologicznego, myśli Holly... choć własne serce w tej chwili zapewne nie jest dla niej najważniejsze. W całości oddała je Davidowi i Irene, zwanej Deenie.
Smutek jest zaraźliwy, a to zupełnie do pupy, nie?
- Myślę, że zło to taki ptak - stwierdza Jerome. - Duży, uszargany, lodowatoszary. Lata tu i tam, wszędzie, gdzie mu się podoba. Wleciał do głowy Brady'ego Hartsfielda. Wleciał do głowy faceta, który powystrzelał tych wszystkich ludzi w Las Vegas. Wstąpił w Erica Harrisa i Dylana Klebolda. Hitlera. Pol Pota. Włazi im do głów, a kiedy odwalą mokrą robotę, odlatuje. Chciałbym to ptaszysko schwytać. - Zaciska dłonie, patrzy na nią, i tak, w oczach ma łzy. - Złapać skurwiela i ukręcić mu łeb.
- Ptak odleciał. - Jerome ociera oczy rękawem. - Teraz siedzi komuś innemu w głowie, ma się świetnie jak nigdy dotąd i cała pieprzona jazda zaczyna się od nowa.
Najgorętszy ogień piekielny nie jest wystarczającą karą dla tych, którzy zabijają dzieci w imię Boga, ideologii albo jednego i drugiego.
Mamrocze w ciemności coś w rodzaju krótkiej modlitwy.
- Tęsknie za tobą, Bill. Biorę lexapro i nie palę.
Jest prawie pewna, że wypadła przekonująco, gdy tylko jednak się rozłącza, chowa twarz w dłoniach i zaczyna płakać. Przez to "kochanie". Przez to, że ktoś mówi do niej, w liceum przezywanej Dziamgą, "kochanie".
Że chociaż na takie oparcie zawsze może liczyć.
Ja też potrzebuję teraz odwagi, myśli. Bo do domu zostały już tylko trzy kilometry, a dom twój jest tam, gdzie krwawi serce twoje.
Mike parsknął śmiechem, wziął puszkę, wyżłopał pół i beknął. Jego dziewczyna włożyła sobie palec do ust i udała, że wymiotuje. Miłość w liceum jest wielce wysublimowana.