cytaty z książki "Kto pisze naszą historię? Rozmowy polskie wiosną XXI wieku"
katalog cytatów
Bardzo mnie irytuje, kiedy – tak jak pan powiedział – tę naszą Europę Środkowo-Wschodnią traktuje się jak skansen i jako pole do etnograficznych badań: jak chcesz coś wiedzieć na temat antysemityzmu, ksenofobii, patriarchatu, radykalnych poglądów politycznych, to tam, w tej Europie Wschodniej, jest jakaś taka kondycja postsocjalistyczna. Jedź do Polski, tam takie badania można prowadzić. Potem rezultaty takich badań są jednostronnie interpretowane i wydobywa się z nich negatywne elementy, nie pokazując, że równolegle prowadzone są inne działania, w kontrze wobec tych negatywnych. Mamy tu zatem do czynienia z „epistemiczną niesprawiedliwością”, by użyć określenia specjalistki z dziedziny filozofii politycznej, Mirandy Flicker(Ewą Domańska).
Lubię przytaczać hasło historyka sztuki Piotra Piotrowskiego: „Peryferie wszystkich części świata – łączcie się”.
Chodziłem do szkoły podstawowej, gdzie miałem kolegów z rodzin chłopskich, i żyłem, jakbym był jednym z nich. Pamiętam jedzenie z jednej miski, chodzenie na bosaka, pamiętam nawet jedną kurną chatę, która się wtedy jeszcze zachowała. Ale zarazem wieś Komorowo Stare zbudowała sama wspaniałą szkołę, było niedawno jej stulecie(Ernest Bryll).
To poczucie(honoru) było u chłopów ogromne. Do granic wielkich bitek. Chłopi z tej okolicy graniczyli z zaściankami szlacheckimi z Łomżyńskiego. Szlachta stamtąd żyła w podobnych warunkach, natomiast stawiała swoje domy inaczej: frontem i gankiem do drogi, a chłopi – bokiem. Nie lubili się bardzo nawzajem. Były osobne msze: chłopskie i szlacheckie. Gdy powstała potem samopomoc chłopska, to szlachta nie chciała do niej należeć. Do dziś jeszcze resztki tych napięć przetrwały. Mam na przykład przyjaciół ze Zbuczyna pod Siedlcami, którzy do Pratulina nie pojadą – bo tam jest miejsce świętych, ale chłopskich...
Wracając do świadomości historycznej chłopów, to była budowana tak: czułeś się chłopem, tam – z tej wsi, to musiałeś wiedzieć, kim jesteś. To było naturalne. Nie tylko wobec sąsiedniej szlachty, ale także wobec innych sąsiadów – Kurpiów z niedalekiej Puszczy Białej. Kurpie uważali się za coś innego, lepszego w swoim przekonaniu, a ich uważano z kolei za coś gorszego, dzikiego... Do mojej babki przychodziły różne znajome i one mówiły różnymi odmianami języka(Ernest Bryll).
Polska, Bułgaria, Rumunia, Łotwa – tu zaraz zaczynają pracować mechanizmy opisane na przykładzie postkolonialnej teorii w Indiach: lokalne elity, chcąc odnieść sukces na globalnym rynku, odcinają się od lokalnej kultury (jej problemów, tak jak postrzegają je „tubylcy”, a także od ich języka), budują swoją pozycję międzynarodową czy transnarodową poprzez wyniesienie ponad „lokalsów” i przyjęcie języka tych, których chcą naśladować. A naśladuje się „nadludzi” czy też „półbogów” z centrum, ze Stanfordu, Princeton, Yale – i ich język: żargon akademickiej kultury języka angielskiego początku XXI wieku. Sukces zaczynają odnosić ludzie, którzy mówią językiem centrum. To centrum, wiadomo, odwołuje się do pewnych schematów myślenia. Jak powiedzieć w owym języku coś naprawdę od siebie, a nie tylko coś wynikającego z owych przyjętych w nowym imperialnym (akademickim) centrum schematów? Jak wybrnąć z tego paradoksu?
Jeżeli natomiast chodzi o „prowincjonalizację” człowieka, to nie użyłabym takiego określenia. Czasami w kosmogonii indygenicznej przedstawia się świat i zamieszkujące go byty w formie spirali: człowiek jest w jej centrum, potem są zwierzęta, rośliny i byty duchowe. Człowiek jest w centrum, ale tylko dlatego, że powstał najpóźniej, jest słaby i wymaga ochrony. Takie myślenie jest mi bliskie.
Jest otulony przez tę całą resztę?
Tak, jest zaopiekowany przez inne formy istnienia. Zafascynowała mnie mądra książka Robin Wall Kimmerer, specjalistki w zakresie botaniki i biologii środowiskowej, członkini narodu plemiennego Potawatomi: Pieśń Ziemi. Rdzenna mądrość, wiedza naukowa i lekcje płynące z natury. Kimmerer przypomina, że człowiek Zachodu myśli o uczeniu się od drugiego człowieka, ale przecież najstarszą nauczycielką jest natura, a przede wszystkim rośliny. W istocie jeżeli ktoś uprawia ziemię lub ma ogród czy bliski kontakt z przyrodą, to takie idee nie są dla niego niczym niezwykłym. Dotyczy to zresztą także komunikacji międzygatunkowej.
Wyobrażamy sobie dalszą przyszłość, ponieważ boimy się przyszłości bliskiej, która jest za rogiem. Żyjemy [...] w czasie, kiedy wojna i katastrofa już się dokonały i czynione są próby ocalenia jakiegoś skrawka świata, który znamy. To ucieczka w daleką, nieprzewidywalną przyszłość, która pozwala mieć nadzieję, że sprawy mogą potoczyć się inaczej, niż widzą je znający przeszłość historycy (Ewa Domańska).
Historycy mają nie tylko wynikające ze specyfiki dyscypliny „uprzedzenia naukowe” (między innymi antropocentryzm i eurocentryzm), ale i „ograniczenia poznawcze”. Myślę o przyszłości w kategoriach kontynuacji przeszłości, bo nie umiem wyobrazić sobie radykalnie innej przyszłości. Dlatego niektóre z moich tekstów to ćwiczenia z wyobraźni. Lubię science fiction, ale science fiction opiera się na mniej lub bardziej przetworzonych słowach i obrazach, które znamy z funkcjonujących w kulturze przedstawień tekstowych lub wizualnych. To jest mój problem. Kryzys przyszłości polega moim zdaniem na tym, że wyobrażamy sobie dalszą przyszłość, ponieważ boimy się przyszłości bliskiej, która jest za rogiem. Żyjemy więc – jak to ujął literaturoznawca Mark Currie – w „czasie przyszłym uprzednio dokonanym”; czasie, kiedy wojna i katastrofa już się dokonały i czynione są próby ocalenia jakiegoś skrawka świata, który znamy. To ucieczka w daleką, nieprzewidywalną przyszłość, która pozwala mieć nadzieję, że sprawy mogą potoczyć się inaczej, niż widzą je historycy(Ewa Domańska).
Czy „Wielkie duchy”, o których mówił kiedyś Juliusz Słowacki, a za nim powtarza Jarosław Marek Rymkiewicz, ocalą znowu „wieczną polskość”, jak uczynili to niegdyś Mochnacki, Mickiewicz, Piłsudski... Czy „wystarczy wysiłek duchowy kilkuset Polaków, nawet kilkunastu Polaków, żeby Polska przetrwała i żeby nadal szła przez swoją wieczność”?