cytaty z książki "Psy na ruskich. Polacy walczący z Rosją w Ukrainie"
katalog cytatów
W miejsce weteranów przychodziła świeża mobilizacja albo ludzie z zagranicy. Ci drudzy to często tacy... artyści. Niby byli medycy i byli snajperzy, ale kiedy przychodzi co do czego, to były snajper ma problem, żeby zrobić ładną grupę w środku tarczy, strzelając na sto metrów, a medyk nie ma pojęcia o niczym, bo nigdy nie był medykiem bojowym, tylko obejrzał jakiś program w telewizji albo na YouTube się nauczył. nicémieszna.
Jest taka pieśń:
„Cały świat śpi spokojnie i wcale o tym nie wie,
że nie jest tak na wojnie, jak jest w wojskowym śpiewie”.
Jechałem na wojnę, żeby bronić niewinnych ludzi, ale po jakimś czasie moja motywacja do walki poszerzyła się o coś więcej. Moją silną motywacją i silną emocją była zemsta. Chciałem się mścić za zabitych kolegów i niszczyć - niszczyć wroga. Była we mnie złość, którą wykorzystywałem w walce.
Żona dała mi wybór: ona albo wyjazd. No to wybrałem wyjazd. Proste męskie decyzje. Jak ci kobieta mówi: ja albo praca, którą chcesz wykonywać, to wybierasz swoje życie.
Ale jednocześnie zadaję sobie pytanie: „Dlaczego? Dlaczego dzieje się to, co się dzieje?". Rozmawiałem o tym z rosyjskim propagandystą, z ludźmi we Lwowie i w Charkowie, z księdzem. Myślę, że w końcu zrozumiałem, z jakiego powodu rosyjscy żołnierze chodzą na samobójcze misje, z jakiego powodu tak poważają swojego prezydenta i z jakiego powodu nigdy nie zadają sobie pytania „Dlaczego?". Uważam, że powodem jest ich strach przed władzą. Jeśli się kogoś boisz, to wykonasz każdy rozkaz, będziesz kłaniał się tyranowi, nauczysz się na pamięć regułek i będziesz żyć w kłamstwie. Ukraińcy mają w sercu wolność, tak jak my, Polacy. Wolą zginąć w walce niż stracić wolność.
Chcę, aby mój syn miał po mnie jakąś pamiątkę. Gdybym miała zginąć na tej wojnie, to chcę, żeby wiedział, co robiła tu jego mama.
Przewieźli nas od razu do Jaworowa, gdzie żołnierze międzynarodowego legionu odbywają szkolenie. Tam byliśmy dwa miesiące. To szkolenie przypominało mi poborówkę z polskiego wojska starego typu. To były podstawowe rzeczy: półgodzinna przebieżka z rana, potem przemarsz marszem zabezpieczonym, jakieś szkolenie z min. Kto co wiedział, to przekazywał innym, ale z naszej grupy osiemdziesięciu ludzi to może trzech miało jakieś pojęcie. Przyjechał ukraiński instruktor, zrobił szkolenie medyczne, inny zrobił zajęcia z rzutu granatem. To samo, co w starym polskim wojsku, to się absolutnie nie nadawało na front.